gwiazdka100
09.03.04, 11:33
moja mała ma 21 miesięcy, córka koleżanki jest 1.5 mies. starsza. Regularnie,
przy każdym spotkaniu bije moją córkę, kopie ją, wyrywa jej zabawki, szarpie,
popycha, w ogóle dostaje napadu dzikiej niekontrolowanej agresji. Moja mała
nie potrafi się bronić choć nie należy do fajtłap. Mama małej napastniczki w
ogóle nie widzi problemu, uważa że to normalne wśród dzieci. Zgadzam się, że
dzieci mogą się poszarpać sporadycznie przy zabawie, ale to co dzieje się
między naszymi dziećmi przechodzi ludzkie pojęcie. To naprawdę rodzaj agresji
jaką widzi się w telewizji, kiedy np. młody mężczyzna kopie z furią
bezradnego staruszka. NIe chcę, żeby ktoś znęcał się nad moją córeczką,
traktował ją jak worek treningowy. Boję się, że mała zrazi się do innych
dzieci, dostanie jakiejś nerwicy czy coś w tym stylu. Ostatnio ostro
zażądałam reakcji, ale czy to przyniesie jakieś rezultaty, skoro jak pisałam,
dla nich to nie jest problem. Prędzej się obrażą, niż coś zrozumieją. Skąd w
ogóle biorą się takie agresywne dzieci i tacy rodzice? Przecież nie można
wszystkiego zwalać na wiek, na to że idą zęby itp. Koleżanka stwierdziła
tylko, że przecieżnie każe swojemu dziecku bić mojego. Niestety także nie
zabrania; czy to jest wystarczające wychowanie? Poradźcie mi co mam robić.
Zaprzestać w ogóle spotkań, uczyć moją córkę, że ma oddać ?. Naprawdę
przeżywam tę sytuację. Dodam, że jesteśmy sąsiadkami z piętra