Ma być o Rodzicielstwie Bliskości, a mi się ciągle wydarzają łagodne
odcinania pępowiny

Wczoraj Kalinka spędziła pierwszą noc poza
domem (sama bym się nigdy na to nie zdecydowała, ale starsza siostra
bardzo chce ją zabrać gdzieś na weekend, więc to była próba). No i
jakoś poszło: raz się obudziła, trochę płakała, ale nie bardziej niż
jak się budzi w domu przy mamie czasami. A w następną noc już w domu
przespała ciurkiem siedem i pół godziny, co się jej nie zdarzyło od
wczesnego niemowlęctwa. Czy ten trend się utrzyma

?