Dodaj do ulubionych

Placzace dzieci w wozkach...

09.07.10, 22:17
Na forum niemowle zapytalam jak to jest mozliwe,ze mamy sobie wedruja po
sklepach i ogladaja ciuchy na wieszakach,a w wozkach siedza wrzeszczace
dzieci.
I dowiedzialam sie,ze np. niemowlaki lubia sobie poplakac przed
zasnieciem w wozku...
Ja zawsze myslalam,ze malutkie dzieci placzac chca nam cos przekazac i
daltego od urodzenia sie malego zawsze od razu reaguje na placz i choc
nie zawsze moge malego uspokoich (np.jak sie uderzy,albo jak mial kolki)
to chce zeby wiedzial,ze zawsze jak zawola to mama/tata przyjdzie i
chociaz przytuli,ze nie jest sam. W moim rozumowaniu takie psotepowanie
bardzo procentuje,bo maly jest pogodny,ciekawski swiata i w sumie malutko
placze-tylko wtedy gdy cos potrzebuje-glodny, zmeczony, chce pic itp. Sam
spi w swoi pokoju-zasypia sam-nie, nie usypiam jakas metoda 3-5-7 czy
inna. On poprostu przytula sie do pieluszki/misa i zasypia. Dokladnie
wie,ze jak tylko zawola to ktores z rodzicow pojawi sie od razu. Wie,ze
nie jest sam i nie ma sie czego bac.
Jak moje dziecko (tez wozkowe) zaczyna plakac na spacerze to po pierwsze
sprawdzam co mu jest-zagladam do wozka, zagaduje, sprawdzam czy moze chce
pic, moze pora pieluche zmienic,a moze sie czegos wystraszyl i trzeba go
przytulic. A moze poprstu sie nudzi i wtedy biore go do nosidelka
ergonomicznego i dalej idziemy w nosidle (wozek pcham i zwykle laduja w
nim zakupy).
Rozpieszczem malego,krtory za chwile wejdzie mi na glowe czy dzialam
zgodnie z instynktem,ktory najlepiej wie jak opiekowac sie malym?
Obserwuj wątek
    • aphoper1 Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 22:36
      Ogolnie sie zgadzam. Ale moja Ania czasem płacze na spacerze, a ja wiem, że nie
      wiem, jak Jej pomóc, nie dam rady nieść Jej i pchać wózka, więc tylko gadam do
      Niej i chcę jak najszybciej wrócić do domu. Jakbyś nas spotkała na spacerze, to
      też mogłabyś mnie zaliczyć do matek bez sercawink
      • jul-kaa Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 22:48
        aphoper1, gadasz do niej, nie? Wracasz do domu, nie? Czy ciuchy oglądasz? Nie,
        nie oglądasz smile Więc serce masz, jak mniemam wink
    • green_naranja Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 22:40
      nie rozpieszczasz, tylko zachowujesz sie jak normalny, emocjonalnie dojrzaly
      czlowiek, ktory nie pozostaje obojetny na krzywde blizniego-tym bardziej, gdy
      tym bliznim jest wlasne dziecko.
      a ze "krzywda" jest uwierający kocyk czy latająca w poblizu mucha?
      nieistotne.wazne, ze od poczatku pokazujesz dziecku, ze jest wazne, ze jego
      potrzeby sa wazne, ze jego placz jest wazny.

      ja tez tak robie, mimo ze moje dziecko rowniez spi samo w lozeczku. ale tez
      nigdy w nim nie placze-pogada z przytulanka-sową, z rybkami na karuzeli, z
      zyrafa Zofia, i zasypiasmile
      a gdy cos jest nie tak, ja zawsze sie zjawiam od razu...
    • jul-kaa Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 22:47
      O, ja mam refleksję na podobny temat.
      Otóż moje dziecko jest wózkowo-chustowe. I ten wózek prowadzi czasem ktoś inny.
      Albo nie prowadzi, tylko stoi przy nim i "pilnuje" dziecka. A to znajoma pani w
      sklepie, a to koleżanka szwagierki, a to ktośtam. Moje dziecko generalnie nie
      płacze, rzadko marudzi, częściej gada, rozgląda się i zaczepia. A wtedy ten
      pilnowacz wózkowy nuże wózkiem trząchać. Nasz ma fajne resory, więc się jako
      tako kołysze. Dziecko wtedy zamiera zszokowane, bo nie wie, o co chodzi. Ja też
      nie wiedziałam, bo nie praktykowałam trząchania. Ale się dowiedziałam - otóż
      trzącha się wtedy, kiedy chce się dziecko uspokoić. Nie wiem, po co uspokajać
      akurat mojego spokojnego anioła (jedna taka podszedłszy do wózka trząchać
      zaczęła automatycznie, jakby normalnie nie dało się postać i pogadać z małym), a
      trząchają nim nawet jak śpi.
      A jak akurat płacze lub wrzeszczy, to ja go zwyczajnie z tego wózka wyjmuje. I
      jeśli się uspokoi i wyrazi chęć powrotu, wsadzam znów. Ale jeśli nie, ląduje w
      chuście a wózek wraca pusty.
      No.

      Aż polazłam na to "niemowlę" i poczytałam. I włos mi się zjeżył. Co za baby
      durne i okrutne!
      • green_naranja Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 23:01
        ...a czasami te baby nie tyle, ze potrzachaja wozkiem, ile telepia nim tak, ze
        jakim cudem te dzieci wstrzasu mozgu nie dostaja, to nie wiem.

        w Anglii za to praktykowane jest inne podejscie w grupie mam , ktora w Polsce
        nalezalaby pewnie do potrzachujacych: otoz gdy dziecko placze ...nic sie nie
        robi. stoi sie lub siedzi (w autobusie na przyklad) obok wozka, zerknie sie do
        srodka od czasu do czasu, zasyczy "Szszsz......." i wyglada przez okno
        badzrozmawia ze wspoltowaryszem podrozy/spaceru/wyprawy na zakupy.
        • basiak36 Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 15:19

          > w Anglii za to praktykowane jest inne podejscie w grupie mam , ktora w Polsce
          > nalezalaby pewnie do potrzachujacych: otoz gdy dziecko placze ...nic sie nie
          > robi. stoi sie lub siedzi

          Chyba zalezy gdziesmile) Ja w moim otoczeniu na szczescie z takim sie nie
          spotkalam, a troche juz tutaj mieszkamsmile)

          W moim otoczeniu smoczki byly w uzyciu rzadko, dzieci karmione piersia
          przynajmniej 6 mcy, noszone, nie telepane w wozkach, zwykle matki reagowaly na
          placz, rzadko ignorowaly.
          Niezbyt fajne jak widze malucha w wozku ktory nieporadnie macha lapkami, a
          jedyne co dostaje, to telepanie wozkiem i smoka. Bo przeciez nie moze nic wiecej
          potrzebowac.
          • green_naranja Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 20:38
            basiak, jesli mieszkasz gdziekolwiek poza Londynem, to owszem, mozesz miec inne
            obserwacje. natomiast ja mieszkam w Londynie, a jest to tak specyficzny tygiel,
            ze...naprawde NIC mnie juz nie zdziwi.nawet rzeczy o ktorych "prowincja" nie
            slyszalawink
            • basiak36 Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 22:36
              green_naranja napisała:

              > basiak, jesli mieszkasz gdziekolwiek poza Londynem, to owszem, mozesz miec inne
              > obserwacje. natomiast ja mieszkam w Londynie, a jest to tak specyficzny tygiel,
              > ze...naprawde NIC mnie juz nie zdziwi.nawet rzeczy o ktorych "prowincja" nie
              > slyszalawink

              W Lodynie pracuje na co dzien, i mieszkalam tam prawie 10 lat, ale wtedy dzieci
              nie mialamsmile)) Jak zachcialam miec dzieci, z Londynu ucieklam, ponad 8 lat
              temusmile) Londyn ma to do siebie ze jest totalna mieszanka roznych narodowosci, a
              o rdzennych Anglikow nielatwosmile Wiec raczej widzi sie takie pomieszanie z
              poplataniem.
              Mieszkam na wsi na polnoc od Londynu, sielsko i przyjemnie, preznie dziala NCT,
              duzo matek karmi piersia itp.
              • green_naranja Re: Placzace dzieci w wozkach... 11.07.10, 12:35
                no, my w Londynie niestety i mieszkamy, i pracujemy, i dziecko mamy...i marzy mi
                sie ucieczka z tego molocha, ale ze chwilowo to niemozliwe, wiec pozostaje
                tylko, hm, marzyc o "prowincji" (czyli wszedzie poza).

                p.s. rdzennych Anglikow calkiem tu sporo jednak, nie przesadzalabym. tyle ze
                dosc mocno sie w tlo wtapiajawink
                • basiak36 Re: Placzace dzieci w wozkach... 11.07.10, 14:16
                  green_naranja napisała:

                  > no, my w Londynie niestety i mieszkamy, i pracujemy, i dziecko mamy...i marzy m
                  > i
                  > sie ucieczka z tego molocha, ale ze chwilowo to niemozliwe, wiec pozostaje
                  > tylko, hm, marzyc o "prowincji" (czyli wszedzie poza).

                  Na prowincji taniej mieszkacsmile Tylko dojazdy do Londynu drogie.

                  >
                  > p.s. rdzennych Anglikow calkiem tu sporo jednak, nie przesadzalabym. tyle ze
                  > dosc mocno sie w tlo wtapiajawink
                  W niektorych dzielnicach nawet ponad polowa to obcokrajowcysmile
                  www.statistics.gov.uk/downloads/theme_compendia/fom2005/08_FOPM_ForeignBorn.pdf
                  Ogolnie ponad 1/3 na dzien dzisiejszy, to sporo.
          • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 23:15
            ja (Warszawa) do dzisiaj pamiętam, jak wyjmowałam z wózka płaczącego
            2-4 miesięcznego synka i brałam go np. do piersi, a moja koleżanka,
            która sama nie karmiła piersią, smiała się ze mnie, że dziecko
            rozpieszczam uncertain podobnie reagowała, jak grzecznie ją prosiłam, żeby
            nie paliła przy moim dziecku sad
            są ludzie i ....

            aaaa, a dzisiaj usłyszałam na placu zabaw, że (innej) koleżanki
            kolega z pracy ma problemy wychowawcze z 2,5 latkiem i jej zdaniem
            do wina tego, że matka ciągle śpi z dzieckiem - ono mie ma własnego
            łóżeczka !!!! big_grin powiedziałam jej, że synek tez z nami śpi, to
            stwierdziła - ale ma swoje łóżko (?) - no ma, ale nie używa, bo z
            nami śpi ładniej - skończyłam rozmowę, bo mnie zaczęła irytować.
            to, że ktoś ma problemy z dzieckiem to jedno, a że spi z nim to
            drugie - skąd się biorą takie mądrości (?!)
    • kinga_owca Re: Placzace dzieci w wozkach... 09.07.10, 23:44
      dziecko ma nie przeszkadzać
      mama nie może dac się uwiązać i ma zyć tak, jak przed urodzeniem się
      dziecka
      nie bierze się dziecka na ręce bo się przyzwyczai i potem trzeba
      nosić 7 kilowego klocka
      i zawsze mozna jeszcze smoczka wetknąć, a jak wypluwa to taśmą
      przykleić

      też tego nie rozumiem ale niestety jest to powszechne i to my
      jesteśmy w tej dziwnej i nienormalnej mniejszości, co to daje sobie
      na głowę wchodzić bachorowi-terroryście...
      • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 01:23
        fajnie to ujęłaś wink

        faktycznie, mamy rozpieszczone te bachory, że hoho big_grin

        ja sie tylko zastanawiam jak to się dzieje, że matki widzą, że
        te 'rozpieszczane' dzieci są spokojniejsze, mniej płaczliwe itp. i
        nie daje im to do myślenia suspicious
    • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 01:12
      nawet mi nie pisz - czasami mam ochotę podejść i walnąć taką matkę suspicious

      oczywiście, że to procentuje, myslisz skąd się biorą konfliktowe
      dzieci w piaskownicy, egoistyczne starszaki i dwulicowi dorośli suspicious

      ja też uważam, ba - jestem pewna, że płacz dziecka zawsze coś
      znaczy - natew ten odgrywany u 2 latka. chodzi tylko o głęboko
      intuicyją i mądrą reakcję wink ale do tego trzeba dojrzeć, żeby
      zrozumieć, że dziecko to nie lalka, której zaciął się przycisk
      OFF suspicious tylko istota, która uczy się świata, zaczynając od prostych
      komunikatów i świadomości czy kogoś obchodzą, czy mama jest blisko
      itp.

      mocnymi słowami pisząc, w psychologii rozwojowej mówi się, że
      najgorsi oprawcy mieli najczęściej właśnie zimne matki suspicious - to samo
      przez się mówi ....
      • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 01:15
        a taką mamusie, co mówi, że dziecko może popłakać zamknęłabym na
        tydzień w ciasnym pokoju bez okien, jedzenia, kibelka i z
        wygłuszonymi ścianami - może by dotarło suspicious - tak, tak nie
        przesadzam, przypomnijcie sobie jak mija czas dziecku - to zupełnie
        inna rzeczywistość suspicious
        ale w sumie Wam tego pisać nie muszę.
        buuu, sorki, że tak 'gorąco', ale na tym punkcie jestem strasznie
        wrażliwa, bo mam swoje przejścia z młodym i szlag mnie trafia, jak
        widzę matki, które gówno wiedzą o płaczu dziecka suspicious
        • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 01:20
          a jeszcze co do tego procentowania - kochana, jeżeli los nam się tak
          ułoży, że wylądujemy na starość w szpitalu - to zapewniam Cię, że
          rozpoznamy kto reagował na emocje dziecka - po prostu potrzeby tych
          starszych ludzi będą ważne dla ich dzieci - ot co wink
          więc trwaj przy swoim smile
          a co do innych - cóż, sprawdziłam i wiem, że jak matka mądra to sama
          dojdzie jak 'dbać' o dziecko, a jak głupia, to pouczanie tylko
          pogarsza sprawę - więc niestety, czasami trzeba 'zatkać' uszy, mimo,
          że serce szybciej tłucze sad
          • jul-kaa Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 09:18
            klarci napisała:
            > a jak głupia, to pouczanie tylko
            > pogarsza sprawę

            No, a dziecko w domu dostanie wciry za to, że obca baba zwracała mamusi uwagę.
            • yadrall Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 12:41
              Tamten watek mnie rozbraja-na ktorym etapie jedna ze znajomoscia
              dzieciecej psychiki wyjasnia,ze niespelna 3 miesieczne niemowle placze,bo
              TYLKO chce sie przytulic i potrzebuje blizkosci... I dalej rada,ze jak
              male ma sucho i nie jest glodne to zostawic w wozku-niech sobie placze...
              No,tak,bo rola mamy ogranicza sie do nakarmienia i zadbania zeby pielucha
              byla sucha,bo przeciez to najwazniejsze potrzeby niemowlaka sad
              Strasznie przykre to wszystko...

              A z innej beczki-czy takie matki nie czuja potrzeby blizkosci z
              dzieckiem? Bo wprawdzie moj maly spi sam w swoim pokoju (ale to efekt
              wyboru-nie na zasadzie,ze ma sam spac i juz-probowalismy spac razem,ale
              zadne z nas sie nie wysypialo,wiec robimy tak jak nam lepiej),ale ja tez
              mam potrzebe przytulania czy noszenia malego-to nie jest tak,ze tylko on
              potrzebuje mamy-ja jego tez potrzebuje... Czasem mam wrazenie,ze coraz
              czesciej ja jego niz on mnie...
              • aphoper1 Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 13:12
                Pamiętaj, że te mamy też miały swoich rodziców. I często nie zaznały tego ciepła
                w domu.
              • basiak36 Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 15:21
                No,tak,bo rola mamy ogranicza sie do nakarmienia i zadbania zeby pielucha
                > byla sucha,bo przeciez to najwazniejsze potrzeby niemowlaka sad

                Niestety wychodzi na to ze dziecko do konca nie jest traktowane jak czlowiek...
                bo przeciez my sami sobie owszem przyznajemy prawo do potrzeb wyzszych niz pelny
                zoladek i dach nad glowa..
              • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 10.07.10, 23:02
                kochana, kiedyś kobiety zostawiały dzieci pod drzewem na polu, bo
                musiały iśc do roboty, żeby mieć co do gęby włożyć, a dzisiaj
                zostawia w wypasionym wózku, z modnej firmy, bo kosmetyczka czeka suspicious

                kiedyś dziecko było częścią wspólnoty, pewnego mechanizmu - teraz
                jest zabawką - jak lalka, ma być grzeczne, dobrze wyglądać (ostatnio
                mieliśmy na innym forum dyskusję o kolczykach u malutkich
                dziewczynek - choć ta dygresja nie do autorki wątku), najlepiej w
                Nextcie suspicious i ma się ślicznie uśmiechać, żeby sąsiaski zazdrościły. a
                w domu, jak przeszkadza, to przed tv, jak płacze, to pewnie
                złośliwie, bo chce coś wymusić itp.
                ehhh, szkoda gadać sad
                przykro tylko
                ludzie zapominają jakim darem i cudem jest dziecko i że wychowujemy
                je dla niego samego i dla świata, a nie dla swojej próżności sad
                • kinga_owca Re: Placzace dzieci w wozkach... 11.07.10, 13:29
                  klarci napisała:
                  najlepiej w
                  > Nextcie suspicious

                  ee, mój głównie w nexcie pomyka, od nexta proszę się odstosunkować big_grin
                  i w wypaśnym wózku jeździ
                  i teraz będzie w nowej, wypasnej, limitowanej manduce się lansować wink
                  • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 11.07.10, 14:04
                    tak napisałam dla przykładu wink, bo w Polsce jakaś obsesja na punkcie
                    tej firmy surprised, wystarczy zerknąć na allegro - używane droższe od
                    nowych wink
                    a tak przy okazji, ja tam też młodego głównie w nextcie i h&m noszę,
                    bo lubię przywwoity gatunek wink w wcale nie kryję, że lubie mieć
                    dziecko ładnei ubrane tongue_out
                    uogólniłam oczywiście - w tym sensie, że ostatnio większą uwagę
                    zwraca sie na otoczkę, niż na to co w posiadaniu dziecka ważne sad
                    jak jest miłość i bliskość, to co innego smile - mam nadzieję, że nie
                    poczułaś się urażona suspicious tym moim obrazowaniem moich odczuc smile
                    • kinga_owca Re: Placzace dzieci w wozkach... 11.07.10, 16:20
                      nie no cos Ty wink ja się rzadko urażam wink

                      tu nawet nie chodzi o otoczkę chyba, tylko o sposób bycia, o wejście
                      w pewne ramy i schematy
                      jesli dziecko nie przesypia nocy, nie zasypia samo, nie może obejśc
                      się bez mamy, jesli mama nigdzie nie bywa to w ogolnej ocenie
                      jest "biedna", wszyscy jej współczują
                      jest presja, żeby już w ciąży być cool - zajęcia dla ciężarnych,
                      ciąża to nie choroba, itp itd, od tego się zaczyna, a potem to już
                      tylko gorzej
                      i jesli mama nie wpisze się w te ramy, to wypada z towarzystwa, więc
                      większośc kobiet daje się w te ramy wepchnąć
                      dla nich poczucie społecznej akceptacji jest chyba silniejsze niż
                      zdrowe matczyne podejście
      • ula-lo klarci... 18.07.10, 00:01
        Czy gdyby dać Ci kałacha, strzelałabyś wokół siebie? Skąd tyle nienawiści i
        pogardy do ludzi (nie licząc płaczących dzieci i matek AP)?
        ps. Wielki szacunek dla AP-owców, którzy potrafią zrozumieć nie tylko swoje
        dziecko, ale i inne dzieci i dorosłych. smile Podczytuję z zaciekawieniem.
        • klarci ula-lo 18.07.10, 16:19
          odpuszczę sobie komentarz - z Twoich dalszych wypowiedzi, to raczej
          w Tobie widzę zawziętość suspicious
        • pinkdot Re: klarci... 13.08.10, 09:34
          Z tym kałachem to może za ostro, ale ja się ogólnie z ulą zgodzę. Nie cierpię
          analizowania cudzego zachowania na forach, wątków typu: "dzieci noszą kożuchy w
          lecie, a moje pomyka w opalaczu", "wyrodne matki krzyczą na dzieci" itp. Ja tam
          wychowuję swojego malca zgodnie ze swoimi zasadami i swoim sumieniem i to mnie
          głównie obchodzi. Na spacerach zajmuję się swoją pociechą a nie analizuję i
          dokonuję moralnej oceny postępowania innych mam. Jak już pisałam kiedyś mam
          przyjaciółkę, która model wychowania stosuje zupełnie inny od mojego, a także
          jest nie mniej bliska swojemu synkowi, który się na 3-5-7 nauczył zasypiać.
          Daleka jestem więc od demonizowania innych sposobów wychowawczych.
    • klarci to ja o zostawianiu dzieci w domu 10.07.10, 23:52
      przypomniało mi się, jak mi kolezakna opowiadała, że jej kumpela
      zostawiała kilkumiesięczniaka samego w domu i jechała po starszaka
      do przedszkola. niestety niemowle zawsze płakało cały ten czas sad
      brrr...
      od tamtej histori kilka razy juz słyszałam o tym, jak płaczące
      dziecko udusiło się własnymi wymiocinami.
      to tak tylko na marginesie. wiem, że Wy nie macie takich pomysłów, i
      nie chcę się wymądrzać, ale to na prawdę niebezpieczne sad
    • a.nancy Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.07.10, 19:58
      > I dowiedzialam sie,ze np. niemowlaki lubia sobie poplakac przed
      > zasnieciem w wozku...

      normalnie bomba smile tak, fajnie jest popłakać przecież smile
    • 18_lipcowa1 Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.07.10, 22:13
      nie olewam płaczącego dziecka- nigdy
      jak wyje na dworze biorę na ręce i uspokajam

      • ula-lo Re: Placzace dzieci w wozkach... 17.07.10, 23:58
        A jak wyje, żeby wymusić np. lizaka? To też pocieszasz?
        • basiak36 Re: Placzace dzieci w wozkach... 18.07.10, 00:38
          ula-lo napisała:

          > A jak wyje, żeby wymusić np. lizaka? To też pocieszasz?

          A czemu nie? Nie mozna pocieszyc dziecka ze lizaka nie dostanie, bo lizakow
          takie male dzieci raczej dostawac nie powinnysmile))
          Ja pocieszalalam moje dziecko kiedy wylo ze ciasteczka nie dostanie,tlumaczac ze
          to nie jest pora na ciasteczko i po prostu przytulajac. A nie powinnam?smile
          • ula-lo Re: Placzace dzieci w wozkach... 18.07.10, 00:46
            Aaa, tak to rozumiem, oczywiście. Sama tak robiłam, kiedy córka była na etapie
            wymuszania. Gorzej, jeśli dziecko odtrąca taką pociechę, bo już wpadło w
            histerię i nic do niego przez jakiś czas nie dociera. Może choć część dzieci w
            wózkach z tytułowego postu była właśnie na takim etapie?
            • jul-kaa Re: Placzace dzieci w wozkach... 18.07.10, 09:37
              > Może choć część dzieci w
              > wózkach z tytułowego postu była właśnie na takim etapie?

              Przecież tam jest mowa o niemowlakach...
            • basiak36 Re: Placzace dzieci w wozkach... 18.07.10, 10:42

              Gorzej, jeśli dziecko odtrąca taką pociechę, bo już wpadło w
              > histerię i nic do niego przez jakiś czas nie dociera.

              Oj zdarza sie, moja dwojka tak miala/ma. Ostatnio posadzilam mala na kanapie,
              usiadlam obok, ale nie za blisko, po chwili wrzasku przyszla sie przytulic i
              bylo oksmile Ale jak wrzeszczala, nie dalo sie do niej podejscsmile Chwilowesmile)
    • martekle Re: Placzace dzieci w wozkach... 16.07.10, 23:10
      ja mojego wlasnie wsadzam do wozka jak placze lub marudzi, kiedy to juz nic nie
      pomaga
      wlasnie wozek jest dla mnie uspokajaczem
      pomarudzi i poryczy w wozku i za chwile jest spokoj
      przewaznie jest tak jak chce isc spac

      natomiast jak jest odwrotna sytuacja ze placze w wozku coraz mocniej to wyciagam
      gada
      • abiela Re: Placzace dzieci w wozkach... 16.07.10, 23:18
        martekle napisała:

        > natomiast jak jest odwrotna sytuacja ze placze w wozku coraz
        mocniej to wyciaga
        > m
        > gada

        Gada?
        • globus.histericus Re: Placzace dzieci w wozkach... 17.07.10, 01:28
          Nie płaza, a gada, choć przecie to ssak wink
          • jul-kaa Re: Placzace dzieci w wozkach... 17.07.10, 20:30
            Znalazłam coś strasznego:

            jak stymulować dziecko do pełzania, raczkowania itd.?

            Najpierw trzeba malucha trochę przegłodzić. Tak kilka godzin. Potem trzeba
            połżyć go na brzuszku i w odległości około 1 cm od ust trzymać jedzenie na
            łyżeczce. Jak maluch bedzie się przesuwał w stonę jedzenia to zabierać rękę. i
            tak kilka razy.

            AAAAAAAAAAAAAAAAa!!!!!!!!!!!!!!!
            • aphoper1 Re: Placzace dzieci w wozkach... 17.07.10, 21:38
              Gdzieś to znalazła???
              • jul-kaa Re: Placzace dzieci w wozkach... 17.07.10, 22:59
                tu:
                forum.trojmiasto.pl/jak-stymulowac-dziecko-do-pelzania-raczkowania-itd-t136855,1,16.html
                • falka32 Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 11:27
                  A co w tym strasznego? To symulacja polowania na dżdżownicę lub inne uciekające
                  mięsko w warunkach naturalnych big_grin - szkoła życia.
            • misior_biorn Re: Placzace dzieci w wozkach... 17.07.10, 21:59
              To jakiś durny żart chyba...
              Okropność.
    • m_laczynska Re: Placzace dzieci w wozkach... 18.07.10, 19:00
      Ja mam malucha 1,5 miesiąca, który nienawidzi wózka, samochodu itp. Do tego
      złapał katar i chrypę od starszego brata. Mam misję nie tyle uspokoić jak
      zacznie płakać, ale nie dopuścić, żeby sobie nadwyrężał gardło i w ogóle zaczął
      płakać. I tak maluch siedzi w chuście z cyckiem w gębie a ze mnie się leje wink.
      W ten upał mieć takie upodobania - szaleństwo wink (no dzisiaj już i tak trochę
      lepiej). Niestety misja pada, bo trzeba nos czyścić, a wtedy jest wrzask...
    • pondo_81 Re: Placzace dzieci w wozkach... 12.08.10, 21:35
      ja napiszę tylko( moje dziecko chustowe) łaskawym okiem ostatnio spogląda na
      wózek z którego kilka razy skorzystałam.
      Dziwię się, ze większość zdecydowana wozi dzieci buzią do światasmile tak dziwi
      mnie tosmile Ja wolę sobie przestawić wózek opcją dziecię do mnie, i tak idziemy i
      sobie rozmawiamy, na spacerze, twarzą w twarzsmiletaka moja forma bliskości w wózkusmile
      • katriel Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 01:13
        > Dziwię się, ze większość zdecydowana wozi dzieci buzią do światasmile

        Ja też tak wożę. Jak jeździliśmy twarzą w twarz, to młody wcale
        nie chciał ze mną rozmawiać, tylko zaciekle usiłował oglądać się
        za siebie, tak jakby chciał zobaczyć dokąd jedzie. Wyginał się
        całym ciałem, szarpał paski, telepał wózkiem... Obróciłam twarzą
        do świata i spodobało mu się: siedzi spokojnie, rozgląda się, coś
        pogada, jak zmęczony to zasypia...
    • pinkdot Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 09:20
      A ja jeszcze nigdy nie spotkałam mamy, która ogląda ciuchy na wieszakach przy
      wrzeszczącym niemowlaku. Wydaje mi się, że to byłby wielki stres zamiast
      przyjemności, takie zakupy.
      Sądzę, że normalna kobieta nie byłaby w stanie zignorować takiego płaczu,
      naturalne wydaje mi się, że chce się wtedy jak najszybciej załatwić co trzeba i
      wrócić do domu.
      • margonik Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 11:51
        Ja też nigdy takiej scenki nie widziałam i wydaje mi się, że ten
        wątek to wyolbrzymianie marginalnego zjawiska...

        Moje dziecko wyje w wózku - z tego tytułu częściej jest noszone w
        chuście, ale w te najgorsze upały, to i tak tylko wózek wchodził w
        grę. Jak płakał, brałam na ręce, przytulałam, ale na dłuższą metę
        ciężko nieść dziecko na rękach, pchać pusty wózek i jeszcze
        starszaczkę przez ulicę przeprowadzać. Także zdarzało się, że
        płaczący leżał w wózku i tak "pędem" do domu wracaliśmy. "Pędem" w
        cudzysłowiu, bo niestety mój pęd jest warunkowany przez starszaczkę,
        która po drodze się rozczula nad każdym ślimakiem i niestety
        przejście 200 metrów zajmuje 5 minut....
        • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 12:36
          margonik napisała:
          Jak płakał, brałam na ręce, przytulałam, ale na dłuższą metę
          > ciężko nieść dziecko na rękach, pchać pusty wózek
          no, ja tak robiłam, a starszynka może wózek pchać wink
          • margonik Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 21:36
            > margonik napisała:
            > Jak płakał, brałam na ręce, przytulałam, ale na dłuższą metę
            > > ciężko nieść dziecko na rękach, pchać pusty wózek
            > no, ja tak robiłam, a starszynka może wózek pchać wink

            Gratuluję siły. Ja jednak, jak jestem kilometr od domu - nie
            doniosę. A że mieszkam w dużym mieście i choćby w drodze do lasu
            przechodzę przez 4 pasmową ulicę, to nie wyobrażam sobie nie trzymać
            starszaczki za rękę. Już nie mówiąc o tym, że ona na dłuższą metę
            nie dopcha wózka - stanie i jeszcze zacznie piszczeć, że ją samą mam
            zanieść.
      • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 12:31
        to ja widocznie widuję za Ciebie wink
        niestety często to widuję sad, i coraz częściej mamy z noworodkami na
        zakupach - no ja też wcześnie jeździłam z dzieciaczkiem, ale jednak,
        takie maleństwo z kolkami itp., to nie jest dobre połączenie z
        centrami handlowymi sad nieraz widuję, jak tatuś wychodzi z siebie, a
        dziecko pręży się i wydziera, a mamusia spokojnie sukienki
        przegląda sad
        • margonik Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 23:10
          > nieraz widuję, jak tatuś wychodzi z siebie, a
          > dziecko pręży się i wydziera, a mamusia spokojnie sukienki
          > przegląda sad

          A może nie do końca znasz sytuację tych osób?
          Może to dziecko, które niestety, jak nie śpi i nie je, to płacze, a
          mama musi kupić sukienkę, bo zbliża się chrzest, a po ciąży nie
          mieści się w starych?

          Moja starszaczka przez pierwsze pół roku była takim dzieckiem - a
          była noszona, chustowana, przytulana, spała ze mną, pierś dostawała,
          kiedy tylko chciała... Niektóre dzieci niestety bardzo dużo płaczą,
          cokolwiek byś nie robiła - a trzeba się ubrać, wykąpać, zrobić obiad
          i czasami zakupy też zrobić. Nie ma prostych recept na dzieci. I
          Tracy Hogg nie ma takiej recepty i Jean Liedloff także.
          Nie lubię takiego oceniania ludzi, których się gdzieś tam przez
          moment zobaczyło i nic się o nich nie wie.
          • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 23:40
            zgadzam się, że dzieci są różne, ale jeżeli dziecko źle znosi takie
            wypady, albo jest inny powód płaczu, to mama może sama wyskoczyć,
            ewentualnie z tatą, a dziecko na chwilę babci/przyjaciółce zostawić -
            ja tak robiłam, kiedy wiedziałam, że i syn i my będziemy się męczyć
            na zakupach sad nie widzę sensu ciągania dziecka wszędzie, jeżeli
            jest wymagające. i jeszcze rozumiem sytuacje awaryjne, bez wyjścia -
            ale skoro widuję to często, wnioskuję, że nie zawsze jest tak, że
            nie było innej opcji sad - poza tym ja strasznie się stresuję, jak
            młody marudzi na zakupach, więc trudno jest się na nich skupić - nie
            lepiej zostawić dziecko z kimś bliskim i się zrelaksować na chwilę? -
            bo jednak większości kobiet zakupy sprawiają przyjemność,
            szczególnie bez płaczącego dziecka.
            poza tym nie napisałam, że są głupi, czy coś innego - tylko
            zauważyłam zjawisko - jak dla mnie negatywne
    • bacha1979 Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 14:01
      Ja tez robiłam tak jak Ty- jak płakało wyjmowałam z wózka, niosłam na rękach,
      potem kupiła Mtaja (nie wiem jak sie pisze). Moja córka mniej więcej do 4
      miesiąca życia mogła spacerować sobie spokojnie w wózku, potem nie było
      przeproś- jak sie obudziła- trzeba było nieść...tongue_outtongue_out Pewnie dlatego, że ją
      "nauczyliśmy" że może na to liczyć...smile Nie narzekałam, nie narzekam nadal, jest
      naprawdę dobrym dzieckiem, często gęsto zdarza sie, ze w nocy do nas
      przychodzi, zawsze zasypia z kimś - najczęściej z ojcem.
      Mam nadzieje, że to zaprocentuje w przyszłości i będzie wiedziała, ze może na
      nas liczyć ZAWSZE.
      • klarci Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 14:29
        bacha1979 napisała:
        Pewnie dlatego, że ją
        > "nauczyliśmy" że może na to liczyć...smile

        ale to chyba dobrze smile
        no wiadomo utrudnia logistykę wink, ale w ogólnym rozrachunku przecież
        o to nam chodzi smile
        • bacha1979 Re: Placzace dzieci w wozkach... 13.08.10, 22:06
          klarci napisała:

          > bacha1979 napisała:
          > Pewnie dlatego, że ją
          > > "nauczyliśmy" że może na to liczyć...smile
          >
          > ale to chyba dobrze smile

          Owszem, zresztą właśnie tego chciałabym ja nauczyć, ż ę na rodziców może liczyć.


          > no wiadomo utrudnia logistykę wink, ale w ogólnym rozrachunku przecież
          > o to nam chodzi smile

          Dokładnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka