yadrall
09.07.10, 22:17
Na forum niemowle zapytalam jak to jest mozliwe,ze mamy sobie wedruja po
sklepach i ogladaja ciuchy na wieszakach,a w wozkach siedza wrzeszczace
dzieci.
I dowiedzialam sie,ze np. niemowlaki lubia sobie poplakac przed
zasnieciem w wozku...
Ja zawsze myslalam,ze malutkie dzieci placzac chca nam cos przekazac i
daltego od urodzenia sie malego zawsze od razu reaguje na placz i choc
nie zawsze moge malego uspokoich (np.jak sie uderzy,albo jak mial kolki)
to chce zeby wiedzial,ze zawsze jak zawola to mama/tata przyjdzie i
chociaz przytuli,ze nie jest sam. W moim rozumowaniu takie psotepowanie
bardzo procentuje,bo maly jest pogodny,ciekawski swiata i w sumie malutko
placze-tylko wtedy gdy cos potrzebuje-glodny, zmeczony, chce pic itp. Sam
spi w swoi pokoju-zasypia sam-nie, nie usypiam jakas metoda 3-5-7 czy
inna. On poprostu przytula sie do pieluszki/misa i zasypia. Dokladnie
wie,ze jak tylko zawola to ktores z rodzicow pojawi sie od razu. Wie,ze
nie jest sam i nie ma sie czego bac.
Jak moje dziecko (tez wozkowe) zaczyna plakac na spacerze to po pierwsze
sprawdzam co mu jest-zagladam do wozka, zagaduje, sprawdzam czy moze chce
pic, moze pora pieluche zmienic,a moze sie czegos wystraszyl i trzeba go
przytulic. A moze poprstu sie nudzi i wtedy biore go do nosidelka
ergonomicznego i dalej idziemy w nosidle (wozek pcham i zwykle laduja w
nim zakupy).
Rozpieszczem malego,krtory za chwile wejdzie mi na glowe czy dzialam
zgodnie z instynktem,ktory najlepiej wie jak opiekowac sie malym?