Dodaj do ulubionych

:( zycie w klatce

30.08.10, 16:59
buuuu
od dzis mieszkam w klatce sad
małż zainstalowal bramki na schodach sad


niestety mam tylko jedna kolezanke bezbramkowa, i nie zdazylam sie u niej
podszkolic, wiec uleglam bo przeciez tez nie chce miec dziecka na dole schodow
z rozwalona glowa sad


a mi sie marzylo dziecie wolnego chowu, ale swiadome, ktore WIE ze na schody
nie wolno / po schodach POTRAFI sie poruszac sad


oczywiscie kolejne niebezpieczenstwo , juz sie widze jak sie potykam o dol tej
durnej bramki i lece nie tylko ja, ale i pewnie 1500 innych rzeczy ktore
niose razem z frankiem uncertain
bo ja to ciamajda jestem uncertain

i jak ja sie to stopa naucze otwierac!??! przeciez rece mam zwykle zajete uncertain
Obserwuj wątek
    • klarci Re: :( zycie w klatce 30.08.10, 20:35
      młody u dziadków zasuwa po schodach. kiedyś (zqaczynał chodzić)
      nawet się obudził bardzo wcześnie i sam sobie zszedł z radosną miną,
      po wewnętrzej stronie łuku na zakręcie - gdzie jest najbardziej
      niebezpiecznie. wbiega na schody jak tylko na chwilę usiadę.
      ostatnio siostra cioteczna nauczyła go chodzić po zewnętrzenej
      stronie barierki. pot mnie oblewa jak biega po górze obok zejścia uncertain
      marzę o barierkach - ale koszt jest za duży w stosunku do czasu jaki
      tam spędzamy uncertain
      oby nigdy nic się nie stało.
      • globus.histericus Re: :( zycie w klatce 30.08.10, 22:33
        My właśnie wróciliśmy od dziadków, gdzie są puste schody (czyli
        między stopniami jest przestrzeń) i bardzo strome. Generalnie nawet
        ja się boję po nich chodzić. Jako że Maryś jeszcze nie chodzi nawet
        nie pokazywałam jej co i jak, uznałam, że się nie odważy sama, a ja
        nie będę zachęcać. I kiedyś sobie siedzę na górze, ona na dole, niby
        dziadki ją pilnują, a tu nagle widzę ją w progu pokoju z uśmiechem.
        Dobrze, że jej nie zobaczyłam w połowie schodów, bo może zaczęłabym
        panikować i ona by się przestraszyła i... Potem jeszcze kilka razy
        weszła, ale zejść jej nie pozwoliłam, bo się zabierała ze złej strony
        (zamiast tyłem, to najpierw ręce szły, chociaż z łóżka umie zejść
        tyłem). Mrs.t, barierki zawsze można zdemontować smile
        • e-dziunia Re: :( zycie w klatce 31.08.10, 07:58
          barierka to wcale nie taki głupi pomysł i wcale nie ogranicza swobody dziecka -
          przecież pod Twoją kontrolą mogą być stale otwarte, za to kiedy chcesz chwilę
          poleżeć z książką to taka barierka to prawdziwe błogosławieństwo wink
          Ja nie mam schodów, ale nie mam też drzwi do kuchni i właśnie założyłam tam
          barierkę - jest stale otwarta, z wyjątkiem pory gotowania obiadu i to tylko
          wtedy, gdy mnie w kuchni nie ma, a obiad jest na gazie. No cóż, mogę wtedy nie
          tylko skrobnąć jakiegoś maila, czy posta, ale nawet spokojnie posiedzieć w
          kibelku big_grin
          • midla Re: :( zycie w klatce 31.08.10, 09:07
            barierka barierką, ale ucz dziecko chodzić po schodach, kiedy tylko
            jest okazja. Wtedy zobaczysz, że szybko będziesz mogła ją zdjąć smile
          • a-neetka Re: :( zycie w klatce 01.09.10, 09:39
            u nas identycznie z barierką jak u e-dziuni: tylko w kuchni podczas
            gotowania i nieobecności...bardzo sobie chwale, a Bartek ?nie
            wchodzi jak zamknięta i nie powiem zeby go to wzruszało...na raziewink
    • ursus_arctos Re: :( zycie w klatce 31.08.10, 20:06
      tak jak dziewczyny pisza- niech beda otwarte jak masz franka na oku. niech sobie
      wchodzi, a ty z nim. a przyda sie jak bedziesz chciala na forum posiedziec wink a
      nie alpinistyke uprawiac.
      ingrid w pierwszej fazie zachwytu nad schodami wlazila pincet razy dziennie. po
      paru dniach jej przeszlo, teraz wchodzi raz, moze dwa dziennie. bramke mam tylko
      na gorze, a i to dopiero od przedwczoraj.
      • margonik Re: :( zycie w klatce 31.08.10, 21:57
        Moja Basia, jak się nauczyła chodzić po schodach, to też miała fazę
        ciągłego włażenia/schodzenia. Pamiętam, jak pojechaliśmy wówczas do ZOO
        i wszelkie zwierzątka przegrywały w konkurencji z trzema schodkami...

        Mrs.t - czyżbyś chciała zastosować w praktyce to, o czym pisze
        autorka "W głębi kontinuum", tj, zdać się na instynkt samozachowawczy
        niemowląt? Zastanawiało mnie po lekturze książki, na ile mamy z
        cywilizacji zachodniej są w stanie przełamać wpojony nam lęk o dziecko.
        • klarci Re: :( zycie w klatce 31.08.10, 22:27
          ja bym była jednak ostrożna z tym zaufaniem uncertain
          syn 2 razy fiknął z łóżka - raz jak się nauczył pełzać, drugi
          właśnie jak usiadł tak jak autorka opisuje w książce i poleciał do
          tyłu, a ja nie zdąrzyłam złapać - a nie miał na każdym kroku
          powtarzanego, żeby uważał, bo spadnie uncertain
          • klarci Re: :( zycie w klatce 01.09.10, 22:23
            chciałam dopisać jeszcze, że może ten instynkt samozachowawczy u
            dzieci jest tak 'czuły' właśnie pod warunkiem 6 miesięcy w chuście.

            pytałam, jak to kiedyś było u nas. i niestety, ale dzieci w
            wielodzietnych rodzinach na wsi, gdzie nikt nie miał czasu chodzić
            za nimi i powtarzać "uważaj" często ulegały poważnym wypadkom.
            normalnym było, że 1 lub 2 dzieci nie dożywało wieku dorosłego, bo
            obok chorób (dzisiaj łatwych do leczenia - za to są inne) właśnie
            wypadki były powodem częstych zgonów uncertain
            więc chyba z dystansem warto do tego podchodzić, tym bardziej, jak
            nie wszystko jest w 100% według zasad kontinuum robione w okresie
            niemowlęcym
            • margonik Re: :( zycie w klatce 09.09.10, 01:02
              > więc chyba z dystansem warto do tego podchodzić, tym bardziej, jak
              > nie wszystko jest w 100% według zasad kontinuum robione w okresie
              > niemowlęcym

              To prawda. Poza tym "W głębi kontinuum" to tylko książka - nie praca naukowa poparta badaniami, doświadczeniami i poddana weryfikacji.
              U moich dziadków w rodzinach było po kilkanaścioro rodzeństwa i rzeczywiście nie wszyscy dożyli wieku dorosłego, a zapewne nikt za nimi nie latał i nie chuchał na nich. Prawdopodobnie nie mieli pełnego kontinuum, ale kto ma? Podejrzewam nawet, że mogli mieć więcej z kontinuum niż współczesne dzieci.
              • jul-kaa Re: :( zycie w klatce 09.09.10, 01:14
                margonik napisała:
                > To prawda. Poza tym "W głębi kontinuum" to tylko książka - nie praca naukowa po
                > parta badaniami, doświadczeniami i poddana weryfikacji.

                Święta prawda, powiem Wam. Wiele prac antropologicznych tworzących równie utopijne wzorce, została zdemaskowana (chociażby Mead czy Malinowski, że pojadę po klasycznych przykładach). Śmiem więc twierdzić, ze jest pewne (duże?) prawdopodobieństwo, że autorka naciągała, przeinterpretowywała czy wręcz czasem zmyślała fakty tak, by je dopasować do przyjemnej teorii... Wiem, ostro piszę, ale tak właśnie myślę smile

                Poza tym jak zrealizować chociażby postulat noszenia dziecka w chuście przez pierwsze ileś miesięcy (ma nam ponoć towarzyszyć we wszelkich pracach), jeśli nasza praca to w większości praca siedząca, a znakomita część dzieci nie cierpi siedzieć w chuście kiedy rodzic się nie rusza...?
                • klarci Re: :( zycie w klatce 09.09.10, 01:54
                  jul-kaa napisała:

                  > margonik napisała:
                  > > To prawda. Poza tym "W głębi kontinuum" to tylko książka - nie praca nauk
                  > owa po
                  > > parta badaniami, doświadczeniami i poddana weryfikacji.
                  >
                  > Święta prawda, powiem Wam. Wiele prac antropologicznych tworzących równie utopi
                  > jne wzorce, została zdemaskowana (chociażby Mead czy Malinowski, że pojadę po k
                  > lasycznych przykładach). Śmiem więc twierdzić, ze jest pewne (duże?) prawdopodo
                  > bieństwo, że autorka naciągała, przeinterpretowywała czy wręcz czasem zmyślała
                  > fakty tak, by je dopasować do przyjemnej teorii... Wiem, ostro piszę, ale tak w
                  > łaśnie myślę smile

                  miałam dokładnie takie samo wrażenie czytając książkę smile
                  co prawda na korzyść autorki byłby jeden z odcinków z wypraw Martyny Wojciechowskiej - dziecko około roku wiedziało, że musi zatrzymać się z biegu i zaczekać, aż ktoś położy mu kładkę, po której przejdzie z jednej 'łódki' (nie wiem jak to coś nazwać), na drugą. ale w sumie kobieta, z którą M robiła wywiad mówiła, że wypadków jest u nich masa. Choć i kontinuum chyba nie było w 100% zachowane.
                  w każdym razie zgadzam się, miałam wrażenie naciągania niektórych faktów - takie 'zauroczenie', które powoduje patrzenie na sprawę w różowych okularach.

                  > Poza tym jak zrealizować chociażby postulat noszenia dziecka w chuście przez pi
                  > erwsze ileś miesięcy (ma nam ponoć towarzyszyć we wszelkich pracach), jeśli nas
                  > za praca to w większości praca siedząca, a znakomita część dzieci nie cierpi si
                  > edzieć w chuście kiedy rodzic się nie rusza...?

                  hehe, dokładnie. też się nad tym zastanawiałam, jak w małym mieszkanku tego dokonać, przy obecnym trybie życia. poza tym nawet jak nie siedzimy, to wiele czynności jest po prostu niewygodna, czy wręcz niebezpieczna z dzieckiem w chuście - stanie przy kuchence i gotowanie, zmywanie naczyń, jazda samochodem, czy autobusem itp.
                  • klarci Re: :( zycie w klatce 10.09.10, 00:53
                    Oczywiście uważam, że koncepcja kontinuum jest bardzo ciekawa i myślę ważna, warta poświęcenia czasu. Ale dystans jest konieczny. No i niestety dość trudno się ją czyta. Nie odpowiedziała na nasę moich pytań sad
        • green_naranja Re: :( zycie w klatce 01.09.10, 10:48
          nie popadajmy w przesade-instynkt samozachowawczy niemowlat i malych
          dzieci czesto uruchamia sie, gdy juz jest za pozno, to jest np
          wtedy, gdy dziecko leci glowa w dol ze schodow. czy,
          poza "cywilizacja zachodnia"-w dol wodospaduwink

          moj M tez bedzie montowal bramke, bo Nina juz sprobowala jak to jest
          zaszusowac w dol po schodach, na szczescie na brzuszku leciala, z
          wyciagnietymi rekoma, i zatrzymala sie po czterech stopniach, bo tam
          schody zakrecaja (zatrzymala ja wlasciwie sciana na zakrecie). a
          MIALAM ja na oku, co wiecej, zagradzalam jej droge na schody;/
          • midla Re: :( zycie w klatce 01.09.10, 13:56
            A ja bramkę zdjęłam, jak mała miała ponad półtora roku i jestem
            zadowolona z tej decyzji. Szybko schody przestały ją interesować, a
            i szybko nauczyła się z nich dobrze korzystać. Przedtem głownie
            wisiała na tej bramce, co przy rozporowej też nie jest bezpieczne
            • mrs.t Re: :( zycie w klatce 01.09.10, 18:32
              >Szybko schody przestały ją interesować, a
              > i szybko nauczyła się z nich dobrze korzystać. Przedtem głownie
              > wisiała na tej bramce, co przy rozporowej też nie jest bezpieczne



              o o dokladnie
              nie chce mu zakazywac. Chce by umial z nich korzystac dobrze
              ale zgadzam sie, niebezpieczenstwa czyhaja, dlatego tez bramka
              jest uncertain


              poki co bramki na razie powoduja wzmozone zainteresowanie schodami ,
              co uznaje za porazke wink
    • fasolka3 Re: :( zycie w klatce 19.09.10, 22:46
      Hej,

      jako mama dziecka, ktore spadlo ze schodow moge twojego meza tylko poprzec.

      Nie wiem, czy nalezy liczyc na instynkt samozachowawczy niemowlakow. Gdyby tak bylo to Afrykanki nie nosilyby swoich dzieciakow wiecznie na plecach, tylko pozwalaly im swobodnie raczkowac. Z jednej strony jestesmy zachwycone pomyslem noszenia naszych dzieci, bo to "blisko", z drugiej nie zdajemy sobie sprawy, ze w Afryce dzieci sa noszone nie tyle po to, by zapewnic im bliskosc, ale aby ustrzec je przed niebezpieczenstwem - niebezpieczne robaki, zwierzeta, rosliny. Dzieci w Afryce w pierwszym roku zycia praktycznie nie dotykaja ziemi. (Mimo to jako dorosli sa nie do pobicia jako biegacze wink ).

      FFF
      • pinkdot Re: :( zycie w klatce 23.09.10, 09:14
        Oj, też miałam tę nieprzyjemność zobaczenia mojego malucha jak koziołkuje na głowie ze schodów i bramki w domu uważam za genialny wynalazek.
        Staram się za to pozwalać mu wchodzić na różnego rodzaju schody, przeszkody i drabinki pod nadzorem i unikać komunikatów typu "nie wchodź tam, bo spadniesz".
        • mrs.t Re: :( zycie w klatce 23.09.10, 16:37
          wciaz, uwazam ze bramki sa tylko dla mojej wlasnej wygody bo dupska mi sie ruszyc nie chce i chodzic za synkiem wszedzie
          wstyt!;/
          • fasolka3 Re: :( zycie w klatce 26.09.10, 23:16
            Moje dziecko spadlo ze schodow do piwnicy, gdy siedzialam na klopie. Sorry, mialam robic w pampersy????

            FFF

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka