Wczoraj wyszłam z domu ok.12.00,pojechałam na dworzec i wsiadłam w pociąg. Moja córka i synek zostali w domu z teściową i moją mamą.Przyjechałam do Poznania z dworca odebrał mnie mąż.Pojechaliśmy na zakupy,a potem do naszego mieszkania(właśnie wykupujemy i dlatego musiałam przyjechać).Spędziliśmy romantyczny wieczór

On rano poszedł do pracy,ja poszłam połazić po okolicy.Oczywiście ciągle dzwonię do domu.Tęsknię bardzo i chcę już przytulić moje dzieciaki.W domu będę dopiero wieczorem,dzieciaki będą już spały.Niby powinnam się cieszyć-jak jechałam każdy mówił-odpoczniesz sobie,wyśpisz się,ale ja nie potrafię się cieszyć,gdy obok mnie nie ma moich dzieci.Moja koleżanka wyjechała na miesiąc,gdy jej synek miał kilka miesięcy-nie potrafiłabym.