natchnela mnie dyskusja w watku o znieczuleniu podczas porodu i nawiazywaniu wiezi z dzieckiem.
ogolna moja refleksja jest nieodmiennie taka, jak zawsze-poraza mnie pewnosc, z jaka ocenia sie cudze wybory.
-nie karmisz piersia=podajesz dziecku chemie/trucizne/syf (=jestes zla matka oczywiscie)
-wybierasz znieczulenie zo podczas porodu= jestes slaba psychicznie i nie chcesz nawiazac prawidlowej wiezi z dzieckiem (=jestes zla matka, pewnie juz to wiesz?)
-nie spisz z dzieckiem w jedym lozku=na pewno skazujesz je na straszliwa samotnosc i cierpienie (=jestes zla matka,. to juz wiesz na pewno)
...i tak dalej. to tylko kilka kwiatkow , jakie wyczytalam na forach rodzicielskich w zwiazku z powyzszymi zagadnieniami.rowniez pod swoim adresem.
byc moze to tak nieco na poboczu tego watku znieczuleniowego (wiem, ze TAM nikt mi bycia zla matka nie zarzucil-jeszcze

, ale nieodparcie nasuwa mi sie mysl, ze cokolwiek wybierze sie w zwiazku z macierzynstwem, zawsze to bedzie zly wybor dla jakiejs grupy ludzi. i zawsze dla pewnych osob okaze sie, ze cos tam jest niezgodne z jakas filozofia, podejsciem.
czy wobec tego mozna jednoznacznie zdefiniowac swoje kochanie dziecka (nie pisze AP, bo dla wielu osob takie podejscie do rodzicielstwa jest niepotrzebna taksonomia)...?
-czy to, ze nie spie z dzieckiem w jednym lozku oznacza, ze mam z nim slabsza wiez czy tez moje rodziciwlstwo bliskosci jest nieprawdziwe? POMIMO ze moje dziecko w swoim lozeczku zasypia blyskawicznie i nigdy nie placze, a gdy kweknie przez sen, jestem tam w ciagu sekundy...?
-a czy to, ze ja stosujac pieluchy wielorazowe chronie swoje dziecko przed zalewem smieciowych hald w przyszlosci (a przynajmniej jest to moj wklad w unikniecie tego)-czy to oznacza, ze mysle bardziej dalekosieznie i z troska o przyszlosci swego dziecka niz mama stosujaca jednorazowki...?
no wlasnie, na kazde dictum jest kontrargument-dlaczego wiec z taka zaciekloscia oceniamy innych?
takie AP- a moze ogolne mocno znaki zapytania....