Dodaj do ulubionych

AP i nie AP...czyzby?

31.10.10, 23:48
natchnela mnie dyskusja w watku o znieczuleniu podczas porodu i nawiazywaniu wiezi z dzieckiem.

ogolna moja refleksja jest nieodmiennie taka, jak zawsze-poraza mnie pewnosc, z jaka ocenia sie cudze wybory.

-nie karmisz piersia=podajesz dziecku chemie/trucizne/syf (=jestes zla matka oczywiscie)
-wybierasz znieczulenie zo podczas porodu= jestes slaba psychicznie i nie chcesz nawiazac prawidlowej wiezi z dzieckiem (=jestes zla matka, pewnie juz to wiesz?)
-nie spisz z dzieckiem w jedym lozku=na pewno skazujesz je na straszliwa samotnosc i cierpienie (=jestes zla matka,. to juz wiesz na pewno)

...i tak dalej. to tylko kilka kwiatkow , jakie wyczytalam na forach rodzicielskich w zwiazku z powyzszymi zagadnieniami.rowniez pod swoim adresem.

byc moze to tak nieco na poboczu tego watku znieczuleniowego (wiem, ze TAM nikt mi bycia zla matka nie zarzucil-jeszczewink, ale nieodparcie nasuwa mi sie mysl, ze cokolwiek wybierze sie w zwiazku z macierzynstwem, zawsze to bedzie zly wybor dla jakiejs grupy ludzi. i zawsze dla pewnych osob okaze sie, ze cos tam jest niezgodne z jakas filozofia, podejsciem.

czy wobec tego mozna jednoznacznie zdefiniowac swoje kochanie dziecka (nie pisze AP, bo dla wielu osob takie podejscie do rodzicielstwa jest niepotrzebna taksonomia)...?

-czy to, ze nie spie z dzieckiem w jednym lozku oznacza, ze mam z nim slabsza wiez czy tez moje rodziciwlstwo bliskosci jest nieprawdziwe? POMIMO ze moje dziecko w swoim lozeczku zasypia blyskawicznie i nigdy nie placze, a gdy kweknie przez sen, jestem tam w ciagu sekundy...?
-a czy to, ze ja stosujac pieluchy wielorazowe chronie swoje dziecko przed zalewem smieciowych hald w przyszlosci (a przynajmniej jest to moj wklad w unikniecie tego)-czy to oznacza, ze mysle bardziej dalekosieznie i z troska o przyszlosci swego dziecka niz mama stosujaca jednorazowki...?

no wlasnie, na kazde dictum jest kontrargument-dlaczego wiec z taka zaciekloscia oceniamy innych?
takie AP- a moze ogolne mocno znaki zapytania....
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 00:25
      Ech, bo niestety AP przerodziło się w gadżeciarstwo - zarówno przedmiotowe (chusta, wielorazówki, ekozbawki), jak i zachowaniowe (to mój własny twór znaczeniowy) - spanie noszenie, dkp.
      A przecież to zupełnie nie o to chodzi sad
    • margonik Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 10:46
      Jestem jak najdalej od oceniania rodzicielstwa innych na podstawie takich wyborów. Wręcz uważam, że trzeba ich dokonywać samodzielnie, nie przejmując się opiniami innych. To, co dla jednych jest dobre, niekoniecznie jest dobre dla innych, krzywda dziecka związana z karmieniem butelką, czy spaniem w łóżeczku jest często wyolbrzymiana, a mody, tendencje i zalecenia związane z dziećmi zmieniają sie jak w kalejdoskopie... Pozostaje zdrowy rozsądek i rozważenie korzyści i strat - i to nie w kontekście samego dziecka, ale całej rodziny.
      • mrs.t Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 11:20
        wydaje mi sie ze po czesci to moze dlatego ze jak juz cos wybierzemy - i nam to odpowiada, sprawdza sie nam ( czy to chusta czy spanie z dzieckiem czy nie) chcemy sie tym podzielic,
        z wlasnego doswiadczenia wiemy ze to jest NAJLEPSZE rozwiazanie.


        tyle ze to NAJLEPSZE rozwiazanie dla danej rodziny, mamy dziecka.

        problem tworzy sie gdy uwazamy ze nasz wybor bedzie gtez najlepszy dla innej rodziny. a moze nie byc. bo ludzie sa rozni. i tyle. podpobaja sie im inne rzeczy, smakuja im inne posilki, smiesza je inne rzeczy.
        Jesli komus to trudno zrozumiec to trudno chyba byc rodzicem AP - czyli takim ktory obdarza takim samym szacunkiem dziecko jak samego siebie i innych doroslych
        • dzikiedzieci Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 11:33
          ja myślę, że to działa w dwie strony

          jak coś wybierzemy to chcemy się tym dzielić
          ale z drugiej strony jak coś wybierzemy to czasem trudno nam czytać o zaletach przeciwnego postępowania

          jak się pisze o zaletach karmienia piersią (które z jakiej strony by nie patrzeć są już dość dobrze udokumentowane) to zaraz się odezwie jakaś mama, która karmi butelką i poczuła się urażona

          (to tylko przykład, proszę o wyrozumiałość)

          tak to już jest, że różni ludzie porównują różne metody opieki nad dzieckiem i otrzymują z tego różne wyniki
          czy w imię dobrego samopoczucia wszystkich rodziców należałoby zaniechać takich badań?

          ludzie, którzy podejmują decyzję o takim a nie innym porodzie, takim a nie innym sposobie karmienia itp itd
          robią to najczęściej po rozważeniu wszystkich za i przeciw
          i widocznie argumenty za przeważają te przeciwko

          ale czy to znaczy, że nie można w ogóle na ten temat rozmawiać?

          czy jak napiszę, że CC jest poważnym zabiegiem medycznym ratującym życie matki i dziecka, i że jak z każdym zabiegiem wiąże się z nim określone ryzyko to już od razu jestem przeciw rodzicom, których dziecko urodziło się przez CC?

          a co z tymi mamami, które np. bardzo chciały karmić piersią, ale na skutek różnych trudności i czasem braku pomocy okazało się to niemożliwe
          jak one się czują czytając, że butelka jest równie dobra, i że mogły się nie wysilać bo to żadna różnica?
          • ekajtek77 Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 11:53
            niech każdy robi, to co jest mu wygodne
            ja:
            - nie używam chusty bo jestem zbyt tępa na jej wiązanie i mogłabym co najwyżej zabić własne dziecko wink
            - śpię z dziećmi bo mi się nie chce do nich co chwile wstawać
            - karmię piersią bo lubię
            - zupę podaje łyżeczką (mam gdzieś BLW bo nie chce mi się sprzątać przy płynnych posiłkach)
            nie dajmy się wpędzić w poczucie winy z powodu nowych mód, zresztą to tylko kwestia nazewnictwa; rodzicielstwo bliskości to zwykłe rodzicielstwo kiedy się kocha swoje dzieci, BLW to normalne karmienie - banana do ręki i biega, kangurowanie to po prostu przytulanie, ja tak wychowuje dwójkę dzieci, nie wiedzac od początku że takie metody stosuje
    • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 17:28
      szczerze mówiąć mam gdzies cudze wybory dopóki nie wpywają bezpośrednio na moje życie ( zwłaszcza negatywnie)- każdy ma rozum ( no, prawie każdy tongue_out ), wolną wolę - może robić, co chce;

      jedyne czego nie toleruję i zwalczam, to osoby z nastawieniem, że "moje podejście i decyzje oraz argumenty są jedynie słuszne i wszyscy tak powinni robić, .. bo tak "

      nie toleruję osób, do których nie trafia, że każdy ma prawo decydować o własnym życiu- jesli ktoś ma odmienne zdanie ok, niech przedstawi swoje argumenty, ja się z nimi zgodzę/nie zgodzę i zmienię / nie zmienię zdania na dany temat. Ale podejście w stylu "bo powinno być tak jak JA robię" automatycznie przekreśla jakąkolwiek dyskusję merytoryczną z ignorantem i włącza mi się olewka .

      Asertywna jestem mocno,bardzo chętnie wysłucham życzliwych rad, opinii ( i nawet skorzystam, jeśli argumenty do mnie trafią) , ale ostatecznie i tak zrobię jak JA uważam, że będzie najlepiej dla mnie, dla mojego dziecka, dla mojej rodziny ..

      _________________________________
      https://www.suwaczki.com/tickers/km5svcqg8hlbf7oi.png
    • agnen Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 19:37
      to trochę odwrócę kota ogonem.
      czy jeśli napisze że mleko kobiece jest najlepsze dla dziecko to oceniam negatywnie mamy butelkowe?
      czy jeśli piszę o chustach, spaniu z dzieckiem i innych podając pewne argumenty dlaczego to wybrałam i się sprawdza, to mieszam z błotem wink mamy które tego nie robią?

      To samo we wszystkich innych aspektach rodzicielstwa.... Pewnie na forach internetowych jest masa różnych ludzi i na pewno zdarzy sie ktoś, kto napisze że "głupia jesteś bo karmisz/nie karmiesz piersią" "Czy ty wyobraźni nie masz, ze śpisz/nie śpisz z dzieckiem?" i inne oceniające teksty, ale myślę że większość jednak pisze na forum głównie o sobie i swoich doświadczeniach na tym się skupiając

      Więc dlaczego pisanie o sobie jest odbierane jako atak przez kogoś innego? Mam taką teorię że rodzicielstwo jest tak bardzo ważne dla mam piszących na forach i budzi tyle emocji, że każde odmienne zdanie w jakimś aspekcie sprawy budzi jakąś niechęć i ochotę żeby obronić koniecznie swój styl bycia. Może to trochę niedowartościowanie daje też o sobie znać? W końcu w naszym społeczeństwie matki nie stoją zbyt wysoko w hierarchii, a "siedzenie z dzieckiem w domu" wydaje się szczytem lenistwa.

      Drugą sprawą jest to że w internecie, pisząc nie jesteśmy w stanie przekazać wszystkiego i czasem nasze słowa mogą zostać odczytane zupełnie sprzecznie z naszymi intencjami, niestety....

      Mam taki osobisty apel: Miejcie dystans, dziewczyny, nie ma co się spinać. Nawet jak ktoś rzeczywiście wprost nas negatywnie oceni, to co z tego? My mamy swoje powody, zeby działać tak jak działamy, znamy sie same dość dobrze, a ocena kogokolwiek na forum jest w tym kontekście całkiem nieważna smile
    • agnieszka_z-d Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 20:00
      Powiem tak: moim zdaniem
      - karmienie piersią jest bardziej AP niż butelką, ale bez przesady - jeżeli komuś karmienie zwyczajnie nie wyszło - tak bywa - zwłaszcza przy "wiedzy" i "pomocy" ze strony personelu medycznego - to nie ma co szaleć i prawa do AP odmawiać. Co innego, gdy kobieta wybiera sama karmienie butelką, bez powodu - dla własnej wygody, bo karmienie piersią Jej nie leży cy cóś; Ale od razu się wytłumaczę z moich fundamentalistycznych poglądów - ja po prostu uważam, że Dziecko ma niezbywalne prawo do bycia karmionym tym, co stworzyła dla Niego natura, co jest najlepsze. I dlatego też jak dla mnie - powtarzam - JAK DLA MNIE - moim obowiązkiem jako matki byłoby walczyć o karmienie w razie problemów. A ponadto uważam, że jak się mówi A, to trzeba powiedzieć i B - jak mam Dziecko, to je karmię - karmienie jest jakby naturalną częścią posiadania Dziecka - jak zajście w ciążę, ciąża, poród...
      - wielorazówki, stosowanie smoczka, znieczulenie przy porodzie czy BLW nie mają nic wspólnego z AP moim zdaniem;
      - spanie z Dzieckiem, chustowanie - to już zależy od potrzeb Dziecka - niektóre potrzebują więcej bliskości inne mniej - chodzi o to żeby podążyć za tą potrzebą - tylko tyle i aż tyle.
      • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 20:21
        czyli dla ciebie wyrazaniem idei AP jest karmienie piersia wylacznie?
        bo inne rzeczy, ktore wymienilas, nic wspolnego nie maja/sa niekonieczne...?
        • agnieszka_z-d Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 20:25
          Dla mnie AP to podążanie za potrzebami Dziecka i dawanie w miarę możliwości tego co najlepsze przy zaspokajaniu tych potrzeb. Kp jest najlepsze, naturalne... no to jak dla mnie fizjologia po prostu. Nie ma żadnej głębszej ideologii.
          Choć oczywiście finalnie nie ważne jak damy Dziecku jeść - ważne jest jaką ilością miłości to doprawimysmile
          • misior_biorn Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 20:51
            Ja ostatnio mniej czasu na pisanie na RB mam, ale podczytuję, bo bardzo lubię to forum i trochę smutno mi się robi,bo nie podoba mi się kierunek, w jakim ono zmierza.
            Dyskusje - jestem bardziej AP, bo karmię, jestem jeszcze bardziej AP, bo nie karmię ale za to bardziej kocham, niż te co karmią... pieluchuję wielo, ale nie z mody, nie, ja nie! Ludzie!

            Sama mrs.t pisałaś oburzając się na babkę z butelkowego bloga, że ona tylko mama to, mama tamto, a gdzie dziecko... no właśnie. Gdzie dziecko? Jak już wszystkie jesteśmy takie bardzo AP czy nie AP to może skupmy się na dziecku właśnie i przestańmy dyskutować nad ideami. Wiem, jak mi się nie podoba, mogę nie czytać i nie pisać. Ale ja chcę, żeby mi się podobało wink
            • mrs.t Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 22:21
              > o forum i trochę smutno mi się robi,bo nie podoba mi się kierunek, w jakim ono
              > zmierza.

              kurcze tez mam takie przeblyski,
              mam nadzieje ze to nie jakis glowny prad a tylko pojedyncze odplywywink

              kurcze dziewczyny, nie zapominajmy sie
          • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 21:07
            > Choć oczywiście finalnie nie ważne jak damy Dziecku jeść - ważne jest jaką iloś
            > cią miłości to doprawimysmile

            A ja uwazam, ze to cholernie wazne co i jak dajemy jesc.
            Trudno mi zaakceptowac krowie mleko jako material budulcowy dla ciala czlowieka.
            Dopiero sie uczymy o materii, z jakiej zlozony jest mozg, o metaboliznie ludzkich tkanek.
            IMO to bardzo freestylowe zakladac, ze krowie mleko zawiera to, co potrzeba.
            Pewnie, ze to nie jest koniec swiata, gdy nie karmi sie piersia, najwazniejsze sa emocje, nie pasza, no ale... nie ma sie co czarowac, ze jest to minus, ktory pozostaje przyslonic zwiekszona dawka plusow z innych dziedzinwink
            Pisze jako mama, ktora starsze dziecko karmila tylko trzy miesiace i teraz sie zastanawia, na ile klopoty z jego postepowaniem pod to podpinac.... A nie musialabym, gdyby mi pewna pani durnodoktor nie zakazala karmic i gdybym byla na tyle madra, by nie posluchac .
            • agnieszka_z-d Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 21:22
              Uważam, że fundamentalizm w każdą stronę - nawet najsłuszniejszą - zgodnie z zasadą że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu - jest zły.
              I uważam, że naprawdę Mamy karmiące butelką nie są gorsze - Boże, co za głupie stwierdzenie - jak to można w ogóle wartościować?
              Po prostu uważam, że jeśli mamy podążać za potrzebami Dziecka, to tak jak napisałam - naturalne, fizjologiczne wręcz dla mnie jest, że karmimy piersią, że próbujemy karmić, że w miarę możliwości walczymy o to karmienie (co nie zawsze jet łatwe - niekompetencja położnych i pediatrów, zajmujący Starszak, "dobre" rady Mam, Cioć i innych Teściowych...).
              Ja się nie uda - karmimy mm.
              W końcu to miłość i bliskość są najważniejsze.
      • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 20:22
        > że jak się mówi A, to trzeba powiedzieć i B - jak mam Dziecko, to je karmię -
        > karmienie jest jakby naturalną częścią posiadania Dziecka - jak zajście w ciążę
        > , ciąża, poród..

        No i bardzo popieram.
        Karmienie piersia to cd ciazy, trzeba sobie zaplanowac, wliczycsmile
        To, ze mamy latwo chwytaja za butelke to moda (fakt, ze niezwykle dlugo sie utrzymujaca), z ktora trzeba walczycsmile
        Jakby nie bylo w sklepach butelek ze smoczkiem i mieszanek, tematu by nie bylo - te wyjatkowe jednostki, ktore glodowalyby na piersi, bylyby karmione mieszankami aptecznymi, wykonywanymi na receptewink

        Na wegetarianizm to mozna przestawiac meza, nie psawink Na butelke ... tez nie wlasne dziecko;P
        Ale wstretnam;P
        • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 21:47
          asjula1 napisała:

          > Jakby nie bylo w sklepach butelek ze smoczkiem i mieszanek, tematu by nie bylo
          > - te wyjatkowe jednostki, ktore glodowalyby na piersi, bylyby karmione mieszank
          > ami aptecznymi, wykonywanymi na receptewink

          o ludu, jaka bzdura... tongue_out ilość tych wyjątkowych jednostek jest zależna od tego co jest lub nie jest w sklepie? no dobre...
          mm jest produkowane, bo jest na nie zapotrzebowanie, a nie odwrotnie - żadne małżeństwo nie "produkuje potomstwa" po to by zapewnić rynek zbytu producentom mm


          a jakby nie było dopalaczy, to by się nie truli na smierć, tylko by jedli cukierki na poprawę humoru wink
          • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 00:25
            A pilabys kawe, gdyby jej nie bylo w sklepie?wink Albo, no nie wiem - cole?wink
            Pewnie, ze troche przerysowuje, ale nie az tak bardzo, jak Ci sie wydaje.
            Wiesz co to kreowanie potrzeb? Wlacz sobie byle kanal w tv - co 15 minut reklama mleka w proszku, gazety dla rodzicow to samo.
            Kosmita po analizie naszych programow tv, reklam, seriali, doszedlby do wniosku, ze ludzkie niemowleta sa karmione butelkami.
            Tak sie kreuje pewna rzeczywistosc, tworzy wyobrazenie na temat wlasciwego traktowania dziecka.
            Wyjecie piersi publicznie jest ble. Pchanie dziecku butli - ach, slodkie.
            No cos tu jest nie tak.
            • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 20:55
              asjula1 napisała:

              > A pilabys kawe, gdyby jej nie bylo w sklepie?wink Albo, no nie wiem - cole?wink

              a jadłabyś chleb , jakby go w sklepie nie było? bo ja bym jadła- umiem sobie upiec wink a musisz miec chleb na co dzień ? bo ja nie muszę- bez pieczywa świetnie się obejdę,a to niby podstawa śniadanka, kolacji ( bo tak ktoś uznał- no i co ,że uznał, ja uważam inaczej i robię jak mi pasuje i nie muszę miec tego chleba codziennie; żadne reklamy superświeżego, ekstrawypieczonego pyszniutkiego chlebusia na mnie nie działają )

              > Pewnie, ze troche przerysowuje, ale nie az tak bardzo, jak Ci sie wydaje.
              > Wiesz co to kreowanie potrzeb? Wlacz sobie byle kanal w tv - co 15 minut reklam
              > a mleka w proszku, gazety dla rodzicow to samo.

              ja się temu kreowaniu nie poddaję - głucha jestem na reklamy. Kupuję to, co jest mi w danej chwili niezbędne i jest niezbędne , bo ja tak uważam, a nie dlatego,że tv tak za mnie uważa- na zakupy chodzę z listą


              co do mleka- jak w moim cycu sucho było (mimo herbatek, prawidłowego przystawiania itd.., no czary prawie odprawiłam, żeby laktację rozkręcić , ale jakoś ta chemia w moim organizmie kiepsko zadziałała...)to potrzeba zakupu mleka była wykreowana czy rzeczywista??

              > Kosmita po analizie naszych programow tv, reklam, seriali, doszedlby do wniosku
              > , ze ludzkie niemowleta sa karmione butelkami.
              > Tak sie kreuje pewna rzeczywistosc, tworzy wyobrazenie na temat wlasciwego trak
              > towania dziecka.
              > Wyjecie piersi publicznie jest ble. Pchanie dziecku butli - ach, slodkie.
              > No cos tu jest nie tak.

              jest ble - DLA KOGO? bo dla mnie jest NORMALNE i zazdroszczę bardzo innym dziewczynom , bo mi było to dane tylko przez 2 miesiące...
              • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 21:30
                > superświeżego, ekstrawypieczonego pyszniut
                > kiego chlebusia na mnie nie działają )

                Bo takich nie mawink
                Chleb to nie jest rzecz, ktora trzeba ludziom wciskac, mm - tak. Gdyby nie to, pasqdne matki by piersia karmily. Rozumiesz? Mm jest latwo substytowalne przez piers, dlatego trzeba giga kase wkladac, zeby to paniom z glowek wybic.

                > > Wiesz co to kreowanie potrzeb? Wlacz sobie byle kanal w tv - co 15 minut
                > reklam
                > > a mleka w proszku, gazety dla rodzicow to samo.
                >
                > ja się temu kreowaniu nie poddaję - głucha jestem na reklamy. Kupuję to, co je
                > st mi w danej chwili niezbędne i jest niezbędne , bo ja tak uważam, a nie dlate
                > go,że tv tak za mnie uważa- na zakupy chodzę z listą

                No to bardzo masz fajnie, ale nalezysz do znikomej mniejszosciwink
                >
                > co do mleka- jak w moim cycu sucho było (mimo herbatek, prawidłowego przystaw
                > iania itd.., no czary prawie odprawiłam, żeby laktację rozkręcić , ale jakoś ta
                > chemia w moim organizmie kiepsko zadziałała...)to potrzeba zakupu mleka była
                > wykreowana czy rzeczywista??

                Oczywiscie ze nierzeczywista. Nie wiem, na ile wykreowana, na ile wyimaginowana, ale jedno z dwojga.
                Gdybym stala przy Tobie, nie kupilabys butelki, rozumiesz?smile A Toje dziecko byloby znakomicie najedzone. NAPRAWDE. Nie ma czegos takiego, jak za malo mleka. Jest za malo woli walkiwink, brak wsparcia, wiedzy itd.
                >
                > > Wyjecie piersi publicznie jest ble. Pchanie dziecku butli - ach, slodkie.
                > > No cos tu jest nie tak.
                >
                > jest ble - DLA KOGO? bo dla mnie jest NORMALNE i zazdroszczę bardzo innym dzie
                > wczynom , bo mi było to dane tylko przez 2 miesiące...

                Ja karmie piersia juz prawie trzy lata i ile sie nasluchalam, jakie nie tylko ble, ale bleeeee jest karmienie "tak duzego chlopca", to tylko ja wiem. Poczytaj sobie DKP - tak to wlasnie wyglada u nas. Karmimy do roku, a potem 99% _lekarzy_ ci powie, ze jestes powalonawink, co mowic o zwyklych ludziach.
                • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 22:30
                  asjula1 napisała:

                  Nie ma czegos takiego, jak za malo mleka.
                  > Jest za malo woli walkiwink, brak wsparcia, wiedzy itd.


                  JEST COŚ TAKIEGO - i tylko do tego się odniosę - jesteś kompletną ignotrantką , jeśli idzie o niekarmienie piersią - napisanych historii nt. ten temat już było mnóstwo, odszukaj sobie wątek "karmienie piersią nie wyszło" /nie u wszystkich chemia w organizmie działa identycznie i tak, jak należy/, więcej nie chce mi sie tego tematu drążyć , nie wiesz o czym piszesz, bo sama kp, ale jakbys nie mogła kp, to juz byś taka pewna nie była, gwarantuję Ci... obys się kiedyś przekonała /trudno, tyle mi zostaje Ci życzyć uncertain /

                  że też tak łatwo przychodzi wmawianie innym / że zawsze można kp / przez te, którym się kp udało... nieumiejetność zrozumienia,że nie zawsze można jest dla mnie po prostu ciasnotą umysłową (bo się położenia innych osób i przyczyn ich decyzji nie jest w stanie przyjąć do wiadomości i zrozumieć... /
                  • falka32 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 23:07
                    Gdyby w sklepach nie było mm i butelek ze smoczkami, tylko na receptę, to 2-tygodniowe dziecko mojej znajomej, która wywróciła się wieczorem w sobotę w wannie i została w nocy odwieziona nieprzytomna karetką do szpitala, musiałoby czekać ze swoją niezbywalną potrzebą otrzymania papu co godzinę, aż mąż z noworodkiem na rękach znajdzie w weekend możliwość otrzymania recepty na mleko i jego zakupienia w jakiejś czynnej w niedzielę aptece. Zamiast wsadzić dziecko w fotelik, pojechać do Tesco i za godzinę mieć wszystko, co trzeba. Oczywiście dziecko by zrozumiało, że to wszystko dla jego dobra było.
                  • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 00:11
                    "że też tak łatwo przychodzi wmawianie innym / że zawsze można kp / przez te, którym się kp udało... nieumiejetność zrozumienia,że nie zawsze można jest dla mnie po prostu ciasnotą umysłową (bo się położenia innych osób i przyczyn ich decyzji nie jest w stanie przyjąć do wiadomości i zrozumieć... /"

                    no wlasnie, i miedzy innymi o tym jest ten atek-gdyby ktos jeszcze mial watpoliwosci i chcial jakies (para) psychologiczne wycieczki osobiste urzadzac.
                    • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 00:24
                      Tak, takwink Kazdy, kto ma inne zdanie w kwestii kp przejawia ciasnote intelektualnawink) Ciekawa jestem, czy cale zycie tak bedziesz reagowac, czy kiedys wyluzujesz?
                      Na razie osoby o moich pogladach moga liczyc z Twojej strony na mniej lub bardziej zawoalowane sugestie na temat roznego stopnia ich niedorozwoju intelektualnego/emocjonalnego, z opcja bana na forum w tlewink))
                      No jakos nie moge zapomniec tego posta z poczatkow forum - klasa.
                      • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 00:32
                        och, jakos bede musiala z tym zyc.

                        a jesli ktos jest skrajnym radykalista (bo sam radykalizm jak widac to za malo), w jakiejkolwiek sprawie, nie moze liczyc na nic innego z mojej strony.
                        sorry Winnetou, ale ciasnota umyslowa to niestety grzech niewybaczalnywink

                        a na bana sobie trzeba zasluzyc, naprawde. ciesze sie wiec, ze nie zapominasz i pilnujesz jako tako swoich wypowiedzi. jako tako.
                        • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 12:40
                          > sorry Winnetou, ale ciasnota umyslowa to niestety grzech niewybaczalnywink

                          No cóżsmile Jakoś sobie radze w swiecie intelektu mimo wszystkowink W chwilach trudnych, w chiwilach niepewności, gdy mnie np. kolezanka green_naranja z gazetowego forum oskarza o nedzie umyslowa, zawsze moge sobie na pocieche zerknac na te pare dowodow na pismie, ze moze jednak nie wszyscy sie z nia zgadzali na przestrzeni dziejowwink Ach. Zawsze coswink

                          > a na bana sobie trzeba zasluzyc, naprawde. ciesze sie wiec, ze nie zapominasz i
                          > pilnujesz jako tako swoich wypowiedzi. jako tako

                          Ja zawsze pilnuje, czasem tylko bardziej, gdy widze, ze ktos zle znosi jakies tematy.
                          Trza mec serce dla ludzismile
                          • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 12:51
                            asjula1 napisała:

                            > Trza mec serce dla ludzismile

                            ototo! smile mądrze to napisałaś... w każdej dziedzinie - kp , nie kp, pieluchy wielo-, jedno- , wspólne spanie, niespanie, kp do roku, kp do matury (jak kto czuje potrzebę ) i się nie należy z własnymi doświadczeniami narzucać i na siłę innym swoich prawd wmawiać/krzewić itd , a co najwyżej przedstawić argumenty, a każdy niech se zdecyduje , co mu leży a co nie smile i bedzie fajnie..
                          • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 14:38
                            no coz, papier (a takze wirtualny) wszystko przyjmie, wiec sobie pomagaj, pomagaj...
                            i racja-trzeba miec serce do ludzi, wiec litosciwie pomine milczeniem te twoje uwagi.
                            rowniez osobiste wycieczki, ktorych jak widze, nie zarzucilas.
                            tylko sie dalej pilnuj.
                            • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 14:52
                              Specem od osobistych wycieczek to od zawsze jestes tu Ty, niestety. Policz sobie, ile razy Ci napisalam, ze jestes idiotka?? Zero. A Ty? Kazdy watek o Kp, gdzie ktos sie z Toba nie zgadza, konczy sie konstatacja, ze Twoj rozmowca to kretynwink
                              Zle moderowane forum = puste forum, pilnuj sie.
                              • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 15:41
                                nie kazdy watek, tylko kazdy watek w ktorym zabierasz glos i wymadrzasz sie na temat cudzych piersi. zauwaz, jak to zawsze gdy zabierzesz glos, robia sie problemy.
                                w tym watku rowniez zaczelas jazdy o tym jak to kazdy MOZE i MUSI karmic piersia-kto tu jest ignorantka i ...nie bede konczyc?

                                masz racje, forum jest zle moderowane, bo takie osoby jak ty powinny z niego dawno zniknac (o ile dobrze pamietam swego czasu wywalono cie takze z dkp...?)

                                no wiec pilnuj sie, tylko lepiej.
                                • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 19:05
                                  >nie kazdy watek, tylko kazdy watek w ktorym zabierasz glos i wymadrzasz sie na
                                  > temat cudzych piersi. zauwaz, jak to zawsze gdy zabierzesz glos, robia sie prob
                                  > lemy.

                                  Primo - nie cudzych, tylko Twoichwink, secundo: nie "robia sie", Ty je stwarzaszwink
                                  Ja nie mam problemow z zadnym z watkow.
                                  Dziwny jest moze tylko nieco Twoj dziecinny zwyczaj straszenia mnie wyrzuceniem z forum;0
                                  Naprawde, jezeli musisz - do it, przezyje. Tylko z kim sie bedziesz klocic wtedy?8-)

                                  Co do dkp, owszem, pan maz zalozycielki wywalil mnie ktoregos dnia, bo obrazil sie, ze oznajmilam, ze uwazam jego "klapsy", stosowane jako metoda wychowawcza wobec dzieci, za zwyczajne bicie. Nie tylko ja mialam tam przejscia, kasowane bylo mnostwo postow i, szczerze mowiac, jestem dumna, ze przyczynilam sie do pewnej "reformy"wink na tym forum, takze dzieki dlugiemu i mozolnemu tlumaczeniu ww panu na priva niestosownosci jego dzialan moderatorskich. Jak widac, skutecznie, bo mnie laskawie wpuscil, jak ochlonalwink
                                  Nigdy nie mialam oporow, by wywalic komus szczerze co mysli, z klopotami z tego tytulu juz dawno temu sie oswoilam, wiec...wink
                                  Do Ciebie mam o tyle stosunek wyrozumialy, ze po pierwsze wiem, jak to niemilo nie dac rady z karmieniem i jak to potem jest nieprzyjemny i drazliwy temat, a takze pamietam, ze sama z 20 lat temu bylam takawink), klotliwa, nieznajaca slowa kompromis, uwazajaca, ze reszta ludzi to na ogol durnie, ze nikt mi nie moze niczego radzic, bo wiem najlepiej. Pewnie nie uwierzysz, ale to mijawink
                                  Poczytaj sobie za 10 lat te wymiany, zaloze sie, ze zupelnie inny bedzuesz miala ogladsmile Czego Ci oczywiscie zycze, bo szanowac innych jest fajnie (nawet, jezeli uwazamy, ze sa idiotamismile)
                                  • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 19:58
                                    asjula1 napisała:
                                    > bo szanowac innych jest fajnie (nawet, jezeli uwazamy, ze sa idiotamismile)

                                    szanować innych to znaczy szanować również ich odmienne poglądy/decyzje na dany temat (przyjmując do własnej świadomości ich istnienie) i nie twierdzić ,że inni są za mało oczytani, za mało walczą w temacie, który uważamy za swój konik (zwłaszcza jak się niekwestionowanym autorytetem w temacie nie jest- za autorytet jest się uznawanym a nie "się uznaje" samego siebie )

                                    "ignorant" padło w tym wątku, ale idiota?.. przecież to nie synonimy...
                                    • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 20:38
                                      > ik (zwłaszcza jak się niekwestionowanym autorytetem w temacie nie jest- za auto
                                      > rytet jest się uznawanym a nie "się uznaje" samego siebie )

                                      No pewnie, ze uznaje sie za autorytet - jestem megaautorytetem nawetsmile, megaspecjalistka od pokonywania klopotow, zwiazanych z kp, bo przeszlam przez tyle i takie, ze to przekracza ludzkie pojeciewink
                                      To tak, jakbys trafila do Ksiegi Rekordow za wybudowanie wielkiego domu z zapalek - jestes odtad mistrzem budowy domow z zapalek i koniecsmile Niekwestionowanymsmile

                                      > "ignorant" padło w tym wątku, ale idiota?.. przecież to nie synonimy...

                                      Napisalam: "szanowac innych jest fajnie (nawet, jezeli uwazamy, ze sa idiotamismile)"
                                      No i to nie byl cytat z watku, tylko moja opiniasmile
                                      Mimo, ze mam dosc niskie mniemanie nt wiedzy na rozne tematy niektorych osob, nie nazywam ich ignorantami oraz nie twierdze, ze sa ciaśni intelektualnie itd., tylko probuje ich wiedze poszerzac. Taka roznica, wcale nie subtelna, naprawde nie dostrzegasz??smile
                      • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 10:26
                        asjula1 napisała:

                        > Tak, takwink Kazdy, kto ma inne zdanie w kwestii kp przejawia ciasnote intelektua
                        > lnawink) Ciekawa jestem, czy cale zycie tak bedziesz reagowac, czy kiedys wyluzuj
                        > esz?

                        to, że ktoś ma inne zdanie jest ok, bo ma do tego prawo, ale nie ma prawa by to swoje zdanie uważac za jedynie słuszne ; ja mam INNE ZDANIE nt. tego, że zawsze można kp / czego nie jesteś w stanie zrozumieć , nie mówiąc już o akceptacji/ i to w tej kwestii wykazujesz ciasnotę intelektualną - a to /jak pisała green/ grzech niewybaczalny. Na głupotę trzeba po prostu reagowac bo świat by zalała... wink

                        >Na razie osoby o moich pogladach moga liczyc z Twojej strony na mniej lub bardz
                        > iej zawoalowane sugestie na temat roznego stopnia ich niedorozwoju intelektualn
                        > ego/emocjonalnego, z opcja bana na forum w tlewink))

                        nie, jedynie osoby, które w sposób identyczny z twoim forsują te swoje "jedynie słuszne" poglądy nt. kp.
                        odmienność poglądów cenie sobie , jak najbardziej, ale bez narzucania i zarzucania czegokolwiek innym (chodzi o wymienioną przez Ciebie zbyt słabą wolę walki, niewiedzę rzekomą w temacie kp. , brak wsparcia - a coś Ty , na moim cycku wisiała, że wiesz, że na pewno bym mogła jak bym bardziej walczyła, albo więcej ksiażek przeczytała, albo bardziej by mnie wspierano ?!)

                        no rzeczywicie, z klasą to sama pojechałaś...
                        • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 12:47
                          O matko. Alter ego greeny?wink
                          Nie mam sily Ci wyjasniac mechanizmu laktacji. To nie jest poglad, tylko _wiedza_, ktora mozna posiasc przy odrobinie checi.
                          Poczytaj sobie (jedna z druga) fora o KP i DKP, popytaj, zwlaszcza jesli planujesz jeszcze dziecko i chcesz je tym razem karmic. I tyle. Uwagi nt mojego IQ litosciwie wybaczam - tez czasem sie unosze, jak mi merytorycznych argumentow brakuje, choc staram sie tego nie robic;P
                          • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 13:34
                            asjula1 napisała:

                            > O matko. Alter ego greeny?wink
                            > Nie mam sily Ci wyjasniac mechanizmu laktacji. To nie jest poglad, tylko _wiedz
                            > a_, ktora mozna posiasc przy odrobinie checi.
                            > Poczytaj sobie (jedna z druga) fora o KP i DKP, popytaj, zwlaszcza jesli planuj
                            > esz jeszcze dziecko i chcesz je tym razem karmic. I tyle.

                            a czy przyjmujesz do wiadomości, że można mieć mocno podwyższony poziom prolaktyny (ja miałam 400! ) nie będąc w ciaży, a po ciąży mieć poziom tego samego hormonu w zaniku niemalże, a prolaktyna to za kp chyba odpowiada, nie?

                            jak coś jest uwarunkowane chemią w naszym organizmie i ta chemia szwankuje, to znaczy ,że "zjawisko" nie działa poprawnie, nie? ..

                            jak masz problemy cukrzycowe, bo chemia insulinowa nie działa, to żebyś nie wiem co robiła, to i tak se musisz tę insulinę podać sztuczną , nie?.. ciągnąć dalej? czy te dwa przykłady wystarczą?..

                            przyjmijże do wiadomości jedną rzecz- każdy organizm działa inaczej, nie masz na to wpływu.. jeden sprawniej, inny mniej sprawnie w jakiejść "dziedzinie"
                            • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 14:34
                              Ok, nie neguje, że mogą byc stany chorobowe, czytałąm, że np. używanie antykoncepcyjnych środków hormonalnych moze rozhuśtać organizm na tyle, że potem są jakieś cyrki z karmieniem.
                              Ale w miarę zdrowa kobieta może wykarmić swoje dziecko. Pani Monika Staszewska moówiła, że usprawiedliwiałby brak pokarmu tylko masywny krwotok w ciagu ostatnich 24 godzinwink
                              I tego się trzymałąm.
                              • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 14:37
                                Acha - w Twojej (i kolezanki g.) argumentacji razi mnie glownie uzywanie argumentow o niedowladzie intelekyualnym interlokutora, nie reszta, to tak nawiasem.
                                Bardzo brzydko. Trzeba polemizowac, nie obrazac. Amen.
                                • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 14:41
                                  Choc przyznaje, ze uklad tekstu, literowki itd troche by na jakies klopoty wskazywaly, ale to dlatego, ze pisze albo nad glowa dziecka, albo walczac o klawiaturewink) Ok - czas sie pobawic z wlasnym dzieckiemwink
                                • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 14:42
                                  a czym, jesli nie "niedowladem intelektualnym" (co w sumie sama sobie zarzucasz, czytajac miedzy wierszami) jest niemoznosc wyobrazenia sobie, ze Ziemia jednak nie jest plaska jak nalesnik, jeno okragla dosc (z wariacjami)...?

                                  jak juz zostalo podkreslone, dla ignorancji nie ma litosci. tyle w temacie.
                                  • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 14:58
                                    OK, Ok, dobrze.
                                    Ja mam niedowlad, a Ty pare ksiazek do przeczytania i jakas terapie pt. jak poradzic sobie z porazka do zaliczeniawink EOT
                                    • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 18:54
                                      asjula1 napisała:

                                      > OK, Ok, dobrze.
                                      > Ja mam niedowlad, a Ty pare ksiazek do przeczytania i jakas terapie pt. jak por
                                      > adzic sobie z porazka do zaliczeniawink EOT

                                      Twoje przekonanie o własnej nieomylności i wszechwiedzy nt. kp jest po prostu pocieszne big_grin

                                      najważniejsze, że TY wszystko wiesz najlepiej (łącznie z tym jak komu pracują hormony, cycki i co z tego wynika jesli o kp idzie ) no bosko !- jak to dobrze mieć noblistę na forum... wink big_grin

                                      hmmm, a może terapia pt." jak nauczyć się przyjmować do świadomości odmienne zdanie innych, nawet jeśli się z tym zdaniem nie zgadzam"?
                                      • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 19:14
                                        Widzisz, klopot w naszej rozmowie wynika stad, ze ty mi kazesz kp traktowac jak zespol POGLADOW, z ktormymi mozna sie zgadzac/niezgadzac + polemizowac, ja tymczasem uwazam, ze jest to _wiedza_ niepodlegajaca dywagacjom na takim poziomie, jak probujesz mnie zmusic.
                                        To taka rozmowa, jakbys mi wyrzucala, ze nie zgadzam sie na to, ze masz odmienny niz ja poglad na kwestie sumowania 2 i 2.
                                        Mam niemogacych karmic jest promil.
                                        A jak rozmawiac z niekarmiacymi, zadna "nie mogla".
                                        Mamki istnialy dlatego, ze damy nie zajmowaly sie w dawnych czasach dziecmi. Taka byla moda.
                                        Odsylano je tuz po urodzeniu na wies, do opiekunek. czytalam, ze ilesdziesiat procent niemowlat umieralo jeszcze w czasie transportu. Nikt sie tym specjalnie nie przejmowal, zreszta.
                                        • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 19:50
                                          asjula1 napisała:

                                          > Widzisz, klopot w naszej rozmowie wynika stad, ze ty mi kazesz kp traktowac jak
                                          > zespol POGLADOW, z ktormymi mozna sie zgadzac/niezgadzac + polemizowac, ja tym
                                          > czasem uwazam, ze jest to _wiedza_ niepodlegajaca dywagacjom na takim poziomie,
                                          > jak probujesz mnie zmusic.


                                          nie zespół poglądów tylko okoliczności, które tak a nie inaczej kształtują rozwój sytuacji ,
                                          nie polemizować tylko przyjąć do wiadomości po prostu
                                          do niczego Cię nie zmuszam
                                          cudnie, że tę wszechwiedzę o kp posiadłaś (a raczej to własne przekonanie o niej)

                                          > To taka rozmowa, jakbys mi wyrzucala, ze nie zgadzam sie na to, ze masz odmienn
                                          > y niz ja poglad na kwestie sumowania 2 i 2.


                                          oj, zdziwiłabyś się co można zrobić z liczbami, ( ponoć pierwiastka z liczby ujemnej wyciągnąć się nie da- tak nas w szkołach uczą i to od początku , otóż da się i nie są to "poglądy" tylko udowodnione naukowo sprawy, a jakie piękne wykresy do takiego pierwiastkowania wychodzą... wink spytaj któregokolwiek studenta matematyki )
                                          • ciociacesia tylko ze nie bez powodu 03.11.10, 20:35
                                            > oj, zdziwiłabyś się co można zrobić z liczbami, ( ponoć pierwiastka z liczby u
                                            > jemnej wyciągnąć się nie da- tak nas w szkołach uczą i to od początku , otóż da
                                            > się i nie są to "poglądy" tylko udowodnione naukowo sprawy, a jakie piękne wyk
                                            > resy do takiego pierwiastkowania wychodzą... wink spytaj któregokolwiek studenta
                                            > matematyki )
                                            te liczby nazywa sie urojonymi smile
                                            • bursztynek3 czy możemy przynajmniej się zgodzić co do 03.11.10, 20:58
                                              następujących stwierdzeń ?

                                              AP to miłość i bliskość , która nie zależy od
                                              - noszenia w chuście/wożenia w wózku
                                              - sposobu karmienia butla/cyc- ważne , żeby z miłością
                                              - rodzaju porodu sn/cc
                                              - podania/nie podania znieczulenia
                                              - podania /nie podania smoczka
                                              - bycia eko-/nieeko
                                              - nazywania/nie nazywania idiotami , bo obojętnie jak każda z nas postępuje, to każda chce jak
                                              najlepiej dla SWOJEGO dziecka
                                              - oddania /nie oddania dziecka do żłobka, pod opiekę niani
                                              - karmienia słoiczkami/ własnoręcznie gotowanymi posiłkami

                                              AP
                                              -to "bycie" z dzieckiem a nie przebywanie ( w tym samym pokoju)
                                              -to wsparcie, pomoc, zachęta do rozwoju,
                                              -to życzliwe rady, pomysły dla innych mam a nie zarzucanie własnym "jedynie słuszym" światopoglądem nt. ogólnie rozumianego wychowania dziecka ( i tu umieszczam wszystkie nasze doświadczenia, te dobre i niedobre, wnioski , opinie, rady, których uzbierało się już przecież mnóstwo po tych miesiącach bycia mamami) , z których to rad/pomysłów często/czasem korzystamy , jeśli jesteśmy do nich przekonane..

                                              tylko juz skończmy tę awanturę, plizzzzz.... bo się zapętlamy i do niczego konstruktywnego to nie prowadzi...
                                              • ciociacesia Re: czy możemy przynajmniej się zgodzić co do 04.11.10, 14:56
                                                > -to "bycie" z dzieckiem a nie przebywanie ( w tym samym pokoju)

                                                prawda tylko ze z tym prawdziwym poniekad stwierdzeniem ze wazna jest jaksc czasu z dzieckiem a nie jego ilosc jest tak, ze jednak w pewnym momencie mozna przekroczyc granice - i bedac z dzieckiem gidzine dziennie w tygodniu bo praca a w weekend 3 godziny bo studia/kolezanki/cos tam nie spiac z nim bo wyspac sie trzeba przed praca to mimo najszczerszych checi trudno nazywac sie AP?
                                  • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 15:04
                                    Co do ignorancji - ja nie ignoruje istnienia i pogladow osob karmiacych butelka, jest ich zalewwink
                                    Ty, jako jednostka z supersprawnym aparatem poznawczymwink nie powinnas natomiast ignorowac dalej dzialalnosci doradcow laktacyjnych, poradni laktacyjnych przy np. szpitalach (bardzo polecam np. z autopsji warszawskie Instytut Matki i Dziecka i Szpital Sw. Zofii), forow KP i DKP, literatury tematu (choc tu ostroznie bardzo!, wiekszosc bez sensu).
                              • fiamma75 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 15:07
                                Skoro wiesz, że mogą być stany chorobowe, to czemu wciskasz fałsz, że każda kobieta jest zawsze w stanie wykarmić swoje dziecko?
                                Mnie raczej nie posądzisz o lobbing na rzecz mm smile
                                Są przypadki niedorozwoju gruczołu mlecznego, po krwotoku. Na stronie mlekomamy opsiany jest przykład kobiety, która przed zajściem w ciążę leczyła się bromergonem z powodu wysokiego poziomu prolaktyny, a po porodzie musiała dokarmiać mm, bo nie dało się rozbudzić laktacji na tyle, żeby wystarczyło tylko jej mlekiem (była pod opieką doradcy laktacyjnego). Nawet moja znajoma (też mam dkp - karmiła 2lata) musiała dokarmiać, bo nie wiadomo czemu pokarmu było za mało (a była pod opieką dobrego sląskiego doradcy lakt.).
                                Zdarza się więc. Na pewno rzadziej niż twierdzi większość mam (bo zazwyczaj są to błędy, złe rady środowiska medycznego, innych kobiet), ale częściej niz twierdzi asiula. Instytucja mamki też jest stara jak świat, przybory do karmienia niemowląt też są wiekowe, wiec zdarza się.

                                A w ogóle nie wiem czemu ten wątek ma służyć?
                                Coraz bardziej wydaje mi się, że AP zmienia w stronę gadżeciarstwa.
                                Bo co z AP mają pieluchy wielo albo BLW?
                                • ciociacesia Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 20:40
                                  > rdzi asiula. Instytucja mamki też jest stara jak świat, przybory do karmienia n
                                  > iemowląt też są wiekowe, wiec zdarza się.
                                  ja podejrzewam ze to wcale nie jest az takiie rzadkie. na ewno nie tak czeste jak opinia publiczna sadzi, ale jak najbardziej jestem przekonana o przejsciowych badz trwałych 'niedoborach' mleka. zwłaszcza ze do tanga trzeba dwojga - niektore dzieciaki sa bardziej 'zarte', niektore mamy sa mniej mleczne (nizsza prolaktyna). tylko jeszcze pytanie co sie z tym robi - dokarmia tak zeby przetrwac przejciowy niedobór i zeby byl wlasnie przejsciowy czy odpuszcza. jeszcze trzeb by wiedziec czy jest sie przypadkiem przejsciowym - warto sie postarac by potem bez 'cudowania' karmic czy jednak bedzie sie skazanym na dokarmianie
                  • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 00:12
                    • katriel Re: AP i nie AP...czyzby? 04.11.10, 16:31
                      asjula1 napisała:
                      > Mam niemogacych karmic jest promil.

                      asjula1 napisała:
                      > Nie ma czegos takiego, jak za malo mleka.

                      Asjula - przeczysz sama sobie.
                      Promil to nie jest nic. Jeden promil ludzkości to więcej niż dwie aglomeracje warszawskie.

                      • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 04.11.10, 17:52
                        > > Mam niemogacych karmic jest promil.
                        > > Nie ma czegos takiego, jak za malo mleka.

                        > Asjula - przeczysz sama sobie.

                        Akurat jezeli chodzi o ww zdania, przeczenia nie masmile
                        Mamy ,ktore nie moga karmic, nie musza miec klopotow z iloscia mleka, tylko np. z leczeniem nieodkladalnym jakiejs ciezkiej choroby itd.
                        Oczywiscie, ja celowo troche sprawy przerysowuje - pewnie, ze moga byc jakies tam nieliczne przypadki osob, ktore maja cos nie tak z organizmem, ale (tak na okowink), to promil tych , ktore tak sobie swoje klopoty z karmieniem klasyfikuja.
                        99% mam, ktore opowiadaja, jak to im sie mleko skonczylo lub zawsze mialy go "za malo" opowiadaja nieprawde.
                        Kiedy matki najczesciej zaczynaja wprowadzac mm lub w ogole koncza karmienie u malych niemowlat??
                        Kolo 3 miesiaca.
                        To standard, niemal wszystkie matki, z ktorymi rozmawialam tak mi opowiadaly. "Skonczylo mi sie mleko, gdy maly mial 3 miesiace i, co bylo robic, maz biegiem lecial po mleko w proszku"

                        Skas to sie bierze? Proste.
                        Kolo 3-go miesiaca stabilizuje sie laktacja, piersi robia sie miekkie, konczy sie nadprodukcja. Wywoluje to na ogol panike u mamy i wlasnie takie od czapy reakcje. Gdyby byl wtedy przy niej ktos swiadomy sytuacji, uspokoilby i po temacie.
                        Ale u nas takich osob jest na lekarstwo i w dodatku licza sobie 150 zl za wizyte.
                        • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 04.11.10, 18:43
                          asjula1 napisała:
                          > Skas to sie bierze? Proste.
                          > Kolo 3-go miesiaca stabilizuje sie laktacja, piersi robia sie miekkie, konczy s
                          > ie nadprodukcja. Wywoluje to na ogol panike u mamy i wlasnie takie od czapy rea
                          > kcje. Gdyby byl wtedy przy niej ktos swiadomy sytuacji, uspokoilby i po temacie



                          i jeszcze stąd , że jest to (jeden z kilku) skok w rozwoju i dziecku zwiększa się zapotrzebowanie, a na większe zapotrzebowanie pokarmowe piersi muszą odpowiedzieć zwiększoną produkcją, na co trzeba "chwilkę " poczekać , podkręcająć laktację częstszym przystawianiem do piersi...

                          p.s. żeby nie było, że już nic nie poczytałam, zanim się za cyckowanie(krótkie bardzo, niestety, ubolewam do dziś ) wzięłam...
                          • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 04.11.10, 18:51
                            ursztynek3 napisała:


                            > i jeszcze stąd , że jest to (jeden z kilku) skok w rozwoju i dziecku zwiększa
                            > się zapotrzebowanie, a na większe zapotrzebowanie pokarmowe piersi muszą odpo
                            > wiedzieć zwiększoną produkcją, na co trzeba "chwilkę " poczekać , podkręcająć l
                            > aktację częstszym przystawianiem do piersi...
                            >
                            Dokladnie. Dwa-trzy dni wiszenia u piersi non stop i sie sytuacja wyrownuje. Tylko to trzeba _wiedziec_.
                            • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 04.11.10, 19:08
                              asjula1 napisała:

                              > Dokladnie. Dwa-trzy dni wiszenia u piersi non stop i sie sytuacja wyrownuje. Ty
                              > lko to trzeba _wiedziec_.

                              i ja to wiedziłam, i się w mordę jeża nie udało... sad
        • mrs.t Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 22:14

          > To, ze mamy latwo chwytaja za butelke to moda (fakt, ze niezwykle dlugo sie utr
          > zymujaca), z ktora trzeba walczycsmile


          I nie dotyczy to naranjy!!smile
        • agnen Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 22:38
          Wiem o czym piszesz, ale nie nazwałabym tego modą. To międzypokoleniowy przekaz kulturowy. Mało która kobieta z naszego otoczenia karmiła piersią. Lekarze maja małą wiedzę w temacie. Doradztwo laktacyjne raczkuje, poza tym nie jest refundowane, więc lepiej iść do lekarza... Przy pierwszym drobnym problemie zawsze pojawia się widmo butli i w końcu najczęściej kończy się karmienie piersią. Po prostu nie ma żadnego wsparcia i konkretnej wiedzy. Nawet jeśli kobieta wszystko w temacie wcześniej przeczytała i tak może czuć się bardzo zagubiona. a reklama i powszechna dostępność mm i akcesoriów do karmienia robi swoje. Moja mama jeszcze w ciąży kupiła mi kilka różnych butelek i smoczków.... było dla niej oczywiste ze młode będzie na buli!
          Po prostu mało komu na karmieniu piersią naprawdę zależy.
          • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 23:18
            ech, no i temat jak zwykle zdryfowal w kierunku karmienia piersia...
            a ja sie zastanawiam-bo zakladajac ten watek mialam na mysli wlasnie wszelkie radykalizmy i ekstremizmy i to, jak sie maja do bliskosci z dzieckiem, na ile go definiuja-no wiec zastanawiam sie, czy to, ze jakas osoba, grupa osob optuje za pewna czynnoscia i poprzez nia postrzega siebie jako rodzica bliskosci-czy to nie jest w jakis sposob kompensowanie sobie innych wewnetrznych brakow...?

            czy ktos, kto potepia w czambul wszelkie inne stosowane metody i ludzi je stosujacych-powiedzmy ktos, kto jest wielkim zwolennikiem karmienia piersia (skoro juz tak dryfujemy) i przeciwnikiem mm z koniecznosci (ktora podwaza) lub z wyboru-czy ten ktos , ten fundamentalista, naprawde przekazuje swemu dziecku samo DOBRO i te magiczna bliskosc? czy to nie jest tak, ze chce w ten sposob sam siebie dowartosciowac? i pomaga mu zgnojenie innych...? celowo uzywam tego okreslenia-zgnojenie-bo czasami wystarczy mala ironiczna uwaga i tekst o "mleku dla cielat", by ktos wrazliwy sie autentycznie zalamal. nie pisze tego z czapy, dostalam naprawde WIELE maili od mlodych mam, na ten temat wlasnie (byc moze JA wlasnie zostalam adresatka, bo nie boje sie z fundamentalizmem walczyc)...

            no tak.

            ale odrzucajac wszelkie paskudne zagadnienia i watpliwosci-mysle sobie, ze etykietka tego forum jest potrzebna, AP nie jest zbednym katalogowaniem, poniewaz chodzi o milosc, bliskosc i wrazliwosc na dziecko, a to wbrew pozorom nie jest wcale tak powszechne. wystarczy czasem lektura forum Niemowle czy innych.

            dobrze mrst ujela to w watku o szacunku, a ja bym dodala jeszcze tak:

            -nosze dziecko ,bo lubie czuc jego fizyczna bliskosc-gdybym nie uzywala chusty czy ergonomika, nosilabym na rekach, choc pewnie mniej, bo noszenie na rekach powoduje ich omdlewanie przy klocku 11 kilogramowym.
            ale ze lubie chusty i wygode, to nosze w chustach.
            a gdy przy wieczornym gotowaniu maly czepiak czepia mi sie nog i jeczy, ze chce byc w gorze, zarzucam na plecy dziecko w ergonomiku i tak sobie razem kroimy warzywa na salatke czy zmywamy naczynia, spiewajac i rozmawiajac. i jest super.

            -karmie mm-nie z wyboru, a z koniecznosci. przez blisko 4 miesiace karmilam piersia i bylo to calkowicie pozytywne dla mnie doswiadczenie. technicznie tez bylo bez najmniejszych problemow, lepiej niz "ksiazkowo". chcialam od poczatku tak karmic i udalo sie , za co jestem matce naturze wdzieczna, bo wierze, ze dalam malej w pierwszych newralgicznych chwilach zycia to, co MOGLAM najlepszego.
            ale skonczylo sie i nie lalam z tego powodu lez, bo moja milosc do dziecka nie jest zakleta w postaci mleka z sutkow, tylko inaczej sie manifestuje. teraz dziecko dostaje takie mleko, jakie ja MOGE podac najlepsze.
            przy butelce moje dziecko dostaje ode mnie dokladnie tyle samo milosci, co dostawalo przy piersi. kto nie wierzy, tego problemwink

            -pieluchuje wielo, bo jest to zgodne z moja filozofia zyciowa i priorytetami; moze nie miescic sie w ogolnym nurcie AP, moze nie byc przykladem podrecznikowego AP, ale DLA MNIE jest-bo jest to kolejna rzecz, ktora staram sie dac dziecku z mysla o rzeczach najlepszych. nie potepiam jednak mam, ktore pieluchuja jednorazowkami; kazdy ma swoje osobiste priorytety. bede jednak gryzc i drapac, gdy mi ktos bedzie probowal, nie znajac sie na rzeczy, wmawiac, ze to pozeracz czasu i ogolnie bez sensu.

            -szanuje moje dziecko i jego potrzeby, nie krzycze, ni bije i nie szarpie, nie otepiam tez telewizja, choc zdarzy mi sie na cos rzucac okiem w trakcie karmienia malej.
            szanuje nietykalnosc cielesna mojego dziecka tak, jak chcialabym, by szanowano moja. to takze jest dla mnie priorytet AP.

            liste mozna wydluzac...
            • mad_die green... 01.11.10, 23:48
              Ale po co sie tłumaczysz?
              Rób swoje, jak Ci dobrze i wygodnie, mnie nie rusza sposob w jaki karmisz, w jaki nosisz, w jaki spisz czy w jaki pieluchujesz albo nie.
              I moze nie udzielam sie na tym forum czesto, bo nie mam zbytnio czasu i ochoty na to, bo... czasami dochodze do wniosku, ze tu takie towarzystwo wzajemnej adoracji jest tongue_out
              No ale teraz musiałam napisać wink

              Ja tam wiem swoje, ktos sie zapyta, odpowiem, poradze. Nie pyta, widac wie co robi. JEgo broszka, nie mój cyrk wink

              Takze nie tlumacz się, nie musisz. Czujesz ze jestes AP, to jestes.

              Swoja drogą, AP to kolejna etykietka. A ja etykietek nie lubię...

              P.S. Boli mnie staw szczekowo-żuchwowy, wiec moge byc niemiła wink
              • green_naranja Re: green... 02.11.10, 00:29
                alez ja sie nie tlumacze.
                zalozylam watek, bo chcialam poznac inne punkty widzenia, bo wokol idei AP narasta tyle nieporozumien, ze moze pora sobie co nieco wyjasnic.

                wykladam swoj punkt widzenia-niekoniecznie zgodny z mainstreamem-tlumaczyc sie nie mam potrzeby, nigdy i przed nikim.dziecku tylko tlumacze, dlaczego musi teraz chwile grzecznie polezec na przewijaku i dac sobie zmienic pieluchesmile
            • froszka Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 00:44
              A ja zupełnie nie rozumiem takiej postawy jak Twojasmile Czyli, uważasz, że jesteś dobrą mamą, ale masz żal do otoczenia jeśli ktoś ma inne zapatrywanie na pewne sprawy i ośmiela się to głośno wyrazić? Nie wiem czy zauważyłaś, ale Ty cały czas się tłumaczysz chociaż nikt Cię nie prosił o wyjaśnienia, dlaczego zrobiłaś tak a nie inaczej. To kto tu kompensuje jakieś braki?

              Wchodząc na to forum z oczekiwaniem, że nie będzie to miejsce wzajemnej adoracji, ale że będzie tu można spokojnie PODYSKUTOWAĆ. Bez wzajemnych przepychanek i osobistych wycieczek jak na Niemowlu.

              Ja nie będę twierdzić, że poród CC jest lepszy niż SN, tylko dlatego, że sama taki miałam. (Gdyby wyjście "przez brzuch" było dla dziecka lepsze natura wyposażyłaby nas tam w zamek błyskawiczny. Stało się jak się stało i kropka.

              Fajnie jest karmić dziecko do czasu aż się samo odstawi, ale mi się to nie udało i skończyliśmy dużo wcześniej. Czy teraz uważam, że MM jest lepsze od mleka z piersi? Nie, to cały czas jest dla mnie tylko proszek apteczny.

              Podziwiam Was za pieluchy wielorazowe. Próbowałam, ale wymagało to ode mnie za dużo wysiłku. Ba, powiem więcej, jestem głęboko przekonana, że dziecko można całkowicie odpieluchować w wieku dwunastu miesięcy (dla naszych mam to nie był żaden problem). No i nie będę tu teraz usprawiedliwiać swojego lenistwa podając jakieś przykłady, że pampersy to cud miód malina, bo wiem jak jest. Czy czuję się gorszą od Was mamą? Nie.

              NIE MA IDEALNYCH MAM. Z byciem mamą jest tak samo jak ze wszystkim innym w życiu, ustalamy sobie listę priorytetów. I nie ma się co na to złościć, że dla kogoś na pierwszym miejscu tej listy jest np. karmienie piersią, jeśli dla Ciebie nie jest. I nie można sobie wyrzucać jeśli decydujemy się iść na skróty. To Ty jesteś matką i to Ty wiesz lepiej co jest najlepsze dla TWOJEGO dziecka.

              Celem dyskusji o porodach nie było "zgnojenie" tych mam, które miały ZZO. Ogół stwierdził, że rzeczony program w DDTV to bzdura, bo nie ważne jak się urodziło dziecko, kocha się je tak samo i sposób urodzenia nie ma wpływu na to czy karmisz piersią czy chustujesz... No serio, czytam ten wątek jeszcze raz i nie mogę znaleźć co Cię tak zbulwersowało. Że ktoś ośmielił się napisać, że poród bez interwencji lekarskiej jest możliwy? A nie jest? Gdzie tu fundamentalizm? A do tego zakładasz kolejny wątek chyba tylko po to żeby napsuć krwi. Bo gdzie na TYM forum były dyskusje, że te co nie karmią piersią to wredne matki?
              • green_naranja Re: do froszka 02.11.10, 10:54
                nooo, jesli uwazasz ze kazda rozmowa jest tlumaczeniem sie, to musi byc ci ciezko w codziennym zyciu dyskutowacsmile
                czy mam wobec tego sie nie odzywac, bo zaraz zostane oskarzona o tlumaczenie sie? co to za jakas pokretna logika?rozmowa odbywa sie na konkretny temat, pisze swoje zdanie, a tu sie okazuje, ze to tlumaczenie sie-doprawdy, paradne, jak by to pewna moja kolezanka okreslilabig_grin
                wybacz, nie moge powstrzymac smiechu przy porannej kawie...

                co do "zgnojenia"-kompletnie nie zrozumialas sensu mojej wypowiedzi i przeprojektowalas go na zupelnie inne zagadnienie, ale nie mam ochoty juz ci tego tlumaczyc-za duzo tlumaczenia, nie uwazasz?smile

                gdzie tu bylo o wartosciowaniu mam karmiacych? nie wiesz, bo albo zagladasz od niedawna, albo niedokladnie, ale odsylac do stosownych watkow tez nie bede, abo ani nie bylo to celem tego watku, ani zadnym innym . ponadto akurat nie do konca to forum mialam na mysli, choc i tu zdarzyly sie stosowne (albo raczej niestosowne) starcia.

                czytasz wybiorczo, wybierasz sobie fragmenty "od czapy" i do nich doklejasz teorie, ktorych sama nie rozumiesz chyba za dobrze. jesli juz nawiazujesz do jakichs fragmentow (w tym przypadku moich) wypowiedzi, to postaraj sie to zrobic zgodnie z kontekstem, w jakim zostaly uzyte.to znacznie ulatwi dyskusje.

                • froszka Re: do froszka 02.11.10, 12:04
                  > nooo, jesli uwazasz ze kazda rozmowa jest tlumaczeniem sie, to musi byc ci ciez
                  > ko w codziennym zyciu dyskutowacsmile

                  Dziękuję, cieszę się że TY WIESZ jak mi ciężko w życiu.

                  > gdzie tu bylo o wartosciowaniu mam karmiacych? nie wiesz, bo albo zagladasz od
                  > niedawna, albo niedokladnie, ale odsylac do stosownych watkow tez nie bede, abo
                  > ani nie bylo to celem tego watku, ani zadnym innym . ponadto akurat nie do kon
                  > ca to forum mialam na mysli
                  , choc i tu zdarzyly sie stosowne (albo raczej niest
                  > osowne) starcia.

                  No jeśli Ci chodzi o "terror laktacyjny" na Niemowlu, to tam załóż taki wątek.

                  > czytasz wybiorczo, wybierasz sobie fragmenty "od czapy" i do nich doklejasz teo
                  > rie, ktorych sama nie rozumiesz chyba za dobrze. jesli juz nawiazujesz do jakic
                  > hs fragmentow (w tym przypadku moich) wypowiedzi, to postaraj sie to zrobic zgo
                  > dnie z kontekstem, w jakim zostaly uzyte.to znacznie ulatwi dyskusje.

                  Dziękuję Kochana, już wiem, że powinnam się zamknąć (co po niniejszym poście uczynię) gdyż nie jestem godna z Tobą dyskutować.
                  Odnosisz się w każdej mojej wypowiedzi tylko i wyłącznie do fragmentów dotyczących CIEBIE. Z siedmiu akapitów powyższego postu Ciebie dotyczyły DWA. Reszta to był mój punkt widzenia, ale o tym nie będziemy przecież dyskutować, prawda? Liczy się tylko, że ośmieliłam się zauważyć, że według mnie się tłumaczysz.

                  Pozdrawiam i życzę więcej luzu
            • jul-kaa Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 10:00
              green, piszesz "czasami wystarczy mala ironiczna uwaga i tekst o "mleku dla cielat", by ktos wrazliwy sie autentycznie zalamal.", a ja napiszę może dość ostro, że... to ten ktoś ma problem. Bo mleko krowie jest dla cieląt, mm jest próbą naśladowania mleka kobiecego i tyle. Nie ma w tym nic złośliwego ani ironicznego, twierdzenie faktu i tyle. A jeśli ktoś ma problem z akceptacją rzeczywistości, to wynika z tego, że ma jakiś głębszy problem ze sobą, ze swoim macierzyństwem, z samooceną i akceptacją własnych wyborów. Rozumiem (i popieram) to, że należy podchodzić z pewną delikatnością do mam z baby bluesem, ale nie można zaprzeczać rzeczywistości!

              Co chwilę dokonujemy wyborów rzeczy dobrych, lepszych i "najlepszych w danym momencie", ale to nie oznacza, że rzecz "najlepsza w danym momencie" jest obiektywnie najlepsza.

              I tak generalnie, to uważam, że froszka świetnie napisała. I się podpisuję smile
              • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 11:03
                julkaa, ja z tym nie mam problemu, bo w zasadzie wszystko co spozywamy, jest "chemia", mleko matki rowniez.
                osobiscie uwazam, ze mleko matki jest z wielu wzgledow najlepszym pokarmem dla dziecka , ale nie jest dla mnie dramatem, gdy ktos karmi mm, rowniez od poczatku. powody sa rozne i nie mnie oceniac, ale rozumiem bol matek,l ktorym sie zarzuca, ze karmia "mlekiem dla cielat" , "trucizna", "syfem".

                i nie chodzi tu o godzenie sie z rzeczywistoscia-bo dlaczego w ogole trzeba sie nagle z czyms godzic? dlaczego trzeba fakt karmienia dziecka mm rozkladac na czynniki pierwsze i oceniac?

                o to mi chodzi miedzy innymi w tym watku-dlaczego te nieszczesne matki karmiace mm nagle musza sie "godzic z rzeczywistoscia", itp bzdury?

                czy ty nie spozywasz wobec tego "mleka dla cielat"? pijesz kawe czarna, nie jadasz lodow, serow etc...?
                jesli nie, to szacun, a jesli tak, to proponuje zmierzyc sie z wlasna hipokryzja. bez urazy, za to szczerzesmile
                • jul-kaa Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 11:19
                  green_naranja napisała:

                  > julkaa, ja z tym nie mam problemu,

                  To co miałaś na myśli pisząc, że "czasami wystarczy mala ironiczna uwaga i tekst o "mleku dla cielat", by ktos wrazliwy sie autentycznie zalamal."? Ty nie masz problemu, ale wyciągasz cudze problemy? Po co? Na tym forum TWORZYSZ taki problem...

                  > czy ty nie spozywasz wobec tego "mleka dla cielat"? pijesz kawe czarna, nie jad
                  > asz lodow, serow etc...?

                  Jestem na etapie wykluczania z diety, bo prawdopodobnie mi szkodzi.

                  > jesli nie, to szacun, a jesli tak, to proponuje zmierzyc sie z wlasna hipokryzj
                  > a. bez urazy, za to szczerzesmile

                  Moim zdnaiem to chamski tekst, ale spodziewałam się czegoś podobnego... sad
                  Gdzie tu jest hipokryzja, bo nie ogarniam? Hipokryzją byłoby oburzanie się na stwierdzenie, że sery, lody jogurty są z "mleka dla cieląt". Ja wiem, że są i absurdalne wydaje mi się zaprzeczanie temu...
                  • green_naranja Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 11:56
                    -co mialam na mysli? no wlasnie dokladnie to, o czym traktuje cytowany tekst. gdybys jednak wraz z froszka doczytala do konca lub ze zrozumieniem, nie projektowalabys tego na mnie(bo, jak pisze, JA nie mam z tym problemu), a odnioslabys sie do kontekstu. a kontekst dotyczyl mam, ktore boja sie publicznie wypowiadac (i ktore np do mnie mailuja). wybacz, ale jasniej nie mozna.
                    ale nie, mozna-wiec dla wiekszej jasnosci dodam, odnoszac sie do dalszej czesci tego akapitu twojej wypowiedzi-"TWORZE" problem na tym forum, bo moge, bo chce, bo jest to cos o czym mozna porozmawiac, bo zabieram glos w imieniu tych mniej smialych mam.
                    wystarczy? czy jeszcze mam poszukac w glebi siebie jakichs powodow, dla ktorych zdecydowalam sie zabrac glos...?

                    -chamski tekst? no wybacz, ale gdzie tu chamstwo-czyzby slowo "hipokryzja" ci nie odpowiadalo? a moze fakt, ze uzyte zostalo w odniesieniu do ciebie..? ale to juz jest kwestia odbioru i-ze sparafrazuje ciebie oraz froszke-jesli tak to postrzegasz, to moze masz wewnetrzny problem sama ze sobasmile
                    i wyjasnienie (moje)-hipokryzja jest nazywanie mleka modyfikowanego "pokarmem dla cielat" (mimo ze z takim niewiele ma juz do czynienia ze wzgloedu na procesy przemian jakim je poddano) przy jednoczesnym spozywaniu produktow mlecznych w codziennej diecie. no bo "mleko dla cielat" w kontekscie karmienia dziecka to pogardliwanazwa. ale juz mleko do kawy czy serek do chleba to juz jest ok, prawda,,,?

                    • jul-kaa Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 12:48
                      green, sorry, ale ja się poddaję, nie chce mi się tłumaczyć rzeczy oczywistych po raz kolejny. Ty coś nazywasz pogardliwym, ja tej pogardy nie widzę, więc nie ma chyba o czym dyskutować.
                      Podjęłaś się misji zbawiania świata ("zabieram glos w imieniu tych mniej smialych mam"), a do mnie takie misje nie przemawiają...
                      I podpisuję się pod froszką: nie wiem, po co założyłaś ten wątek sad
          • asbu Re: AP i nie AP...czyzby? 01.11.10, 23:40
            agnen napisała:Nawet jeśli kobieta wszystko w temacie wcześniej przeczytała i tak może czuć się bardzo zagubiona
            I tu rodzą się problemy - jest zagubiona, więc dalej szuka potwierdzenia swoich wyborów, bądź nowych rozwiązań. Wszystko zależy na jakie "oferty" trafi i czy one do niej przemówią. I jeżeli JakiśWielkiAutorytet przekona Mamę do czegoś co ja uważam za kompletną pomyłkę, to i tak nie mam prawa twierdzić że jest ona gorszą Matką (chyba, że wybiera tylko i wyłącznie swoją wygodę, a dziecko jest nieistotne), mogę podsunąć inne rozwiązanie, ale tylko podsunąć.
            Niestety, najważniejsze to być asertywnym. Ze swoich doświadczeń powiem, że nauczyło mnie tego właśnie macierzyństwo. Po porodzie-porażce (tak go wspominam, bo mimo wykształcenia okołomedycznego dałam się napompować oksytocyną, naciąć, a Synek został mi wyciśnięty z brzucha; na porodówce spędziłam tylko 2 godziny i byłam tak porażona nową sytuacją w moim życiu, że cała moja wiedza schowała się za niepewnością), już w szpitalu przestałam słuchać mądrości położnych i innych mam - czułam że po prostu WIEM co robić. Ale domyślam się, że można (zwłaszcza w przypadku problemów) tej pewności nie uzyskać przez wiele lat...
          • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 00:09
            > a i powszechna dostępność mm i akcesoriów do karmienia robi swoje. Moja mama je
            > szcze w ciąży kupiła mi kilka różnych butelek i smoczków.... było dla niej oczy
            > wiste ze młode będzie na buli!

            Ej, no - dokładnie. Butelka i smoczek to nieodzowny element dzieciecej wyprawkismile
            Ba, sama jeszcze w ciąży kupiłam zarąbiscie drogi zestaw buteleczekwink
            Do tej pory mam kilka nieodpakowanych pudełek, kupionych w czasie , kiedy bylam wlasciwie na granicy przejscia na mm.
            Pomoglo mi co? Takie wlasnie eko wyobrazenie matki natury, ktora nie pozwala umrzec z glodu zadnym malutkim stworzeniam, o ile maja tylko karmiaca mame. Nawet zaplakana i wystresowana do granic mozliwosci.
            Przeczytalam tez, ze w krajach skandynawskich jest miliony wiecej dzieci karmionych naturalnie dzieki grupom wsparcia, ergo, karmienie mm jest efektem braku spolecznego klimatu stosownego, nie mleka, jak mi sie wydawalo.
            A co do relacji RB - KP, wydaje mi sie, ze jezeli ktos swiadomie probuje odpowiadac na potrzeby dziecka, no to KP jest ta pierwsza, ale nie jedyna i spokojnie mozna byc mama RB nie KPsmile Choc nie powinno sie;P
        • pinkdot Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 21:06
          > No i bardzo popieram.
          > Karmienie piersia to cd ciazy, trzeba sobie zaplanowac, wliczycsmile
          > To, ze mamy latwo chwytaja za butelke to moda (fakt, ze niezwykle dlugo sie utr
          > zymujaca), z ktora trzeba walczycsmile
          > Jakby nie bylo w sklepach butelek ze smoczkiem i mieszanek, tematu by nie bylo
          > - te wyjatkowe jednostki, ktore glodowalyby na piersi, bylyby karmione mieszank
          > ami aptecznymi, wykonywanymi na receptewink

          A ja się nie zgadzam z takim twierdzeniem. Uważam, że jeżeli komuś naprawdę źle i czułby się uwiązany, karmiąc dziecko piersią, taka osoba ma jak najbardziej prawo do tego by karmić butelką i nic nikomu do tego. Co więcej, naprawdę szanuję mamy, które mają tyle odwagi cywilnej by się przyznać przed sobą i resztą społeczeństwa do swojego wyboru, a nie ściemniają o braku pokarmu itp.
          • agnieszka_z-d Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 21:32
            A ja powiem, że mnie żal za wiadomą część ciała ściska jak słyszę o tym osławionym "uwiązaniu". Albo rybka, albo akwarium - nie da się mieć Dziecka i latać tak jak w czasach niedzieciowych na luźnej smyczy. Sorry Winnetou.
          • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 21:51
            Ojejku, no. Dyć przeca ja nikomu smiercią za mm nie grozewink
            Prawo masz, nawet w niektorych przypadkach (np. ciezkiej depresji poporodowej) spokojnie zrozumiem decyzje o odstawieniu, bo sama wuiem, jaka cene sie placi za karmienie w takiej sytuacji - aczkolwiek przeczytalam potem, ze matki z depresja lepiej sie czuja jednak karmiac, niz nie. Nie wiem, mnie wszytscy lekarze kazali odstawiac, bo zabijal mnie wlasnie lęk, że głodzę małęgo.
            Jakoś jednak brnełąm i z czasem (czyli po jakichś osiemnastu miesiacach), nawet zaczęłam się odstresowywać.
            Jakos dalam rade, ale zrozumeim bez mrugniecia okiem, ze ktos dal spokoj.
            Co do natomiast argumentacji na zasadzie "czuje sie uwiazana", no to jakos mniej do mnie przemawia. Rodzac dziecko decydujesz sie na pewne zmiany w swoim zyciu, takze to, co niektore mamy nazywaja "uwiazaniem".
            Masz "dowiazane" do siebie dziecko cala ciaze - jako mila kobieta nie palisz wowczas, nie pijesz alkoholu i na imprezach nie balujeszwink Ja sie zdecydowalam sie na pociagniecie tego saympatycznego wobec dziecka traktowania na kilka kolejnych lat, bo uwazalam, ze tak trzeba, ze mu to jestem winna (czyt. łaski mu nie żadnej robięwink). Sprowadzilam go swiadomie na ten swiat, wkalkulowujac sobie kilka lat "uwiazania" scislego i reszte zycia "uwiazań" roznego typuwink
            Ale może w mojej hierarchii wartości rola mamy jest patologicznie istotna na tle innychwink)
            • falka32 Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 23:20
              > Co do natomiast argumentacji na zasadzie "czuje sie uwiazana", no to jakos mnie
              > j do mnie przemawia. Rodzac dziecko decydujesz sie na pewne zmiany w swoim zyci
              > u, takze to, co niektore mamy nazywaja "uwiazaniem".

              Oczywiście, jednak można sobie wybrać skalę uwiązania smile i stopień, w jakim chcemy (i możemy) uwiązać np. drugiego rodzica smile
              • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 03.11.10, 00:00

                > Oczywiście, jednak można sobie wybrać skalę uwiązania smile i stopień, w jakim chc
                > emy (i możemy) uwiązać np. drugiego rodzica smile

                Kurka, no dla mnie kp to stopien zero, czyli PODSTAWA. Srednio tu w ogole widze wybor (w normalnym swiecie). Czy, nie wiem, lwica ma wybor "stopnia uwiazania" jezeli chodzi o karmienie lwiatek?wink Jezeli ktos mi bedzie probowal dowodzic, ze czlowiek jest cywilizowany i dlatego ma prawdo isc do sklepu i kupic krowie mleko dla dziecka, to moge powiedziec tyle, ze moim zdaniem elementarnych potrzeb fizjologicznych cywilizacja sie nie ima i rzezbienie przy tym bedziie karane przez sama matke nature.

                A druga kwestia. Jezeli chodzi Ci o to, ze mamy karmiace butelka w wiekszym stopniu moga angazowac ojcow do pomocy, to ... bo ja wiem? Do karmienia, pewnie tak, ale przeciez jest milion innych rzeczy.
                Mozna np. karmic, a poa tym lezec i pachneic oraz obserwowac, jak tata robi reszte;O) TEORETYCZNIEwink
        • gladys_g Re: AP i nie AP...czyzby? 07.11.10, 22:44
          asjula1 napisała:

          > Na wegetarianizm to mozna przestawiac meza, nie psawink Na butelke ... tez nie wl
          > asne dziecko;P
          > Ale wstretnam;P
          >

          Owszem, bez emotikonu.
          • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 09.11.10, 21:38

            > Owszem, bez emotikonu.

            O masz, a cymu? Przeciez czysta prawdasmile
            Czyzby kolejna kolezanka g_n?wink
            • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 09.11.10, 22:54
              asjula1 napisała:
              > Czyzby kolejna kolezanka g_n?wink

              aleś się uczepiła g_n... żenada już trochę ... tongue_out

              p.s. a Ty masz tu jakieś koleżanki? wink ...
              • asjula1 Re: AP i nie AP...czyzby? 10.11.10, 00:45
                > aleś się uczepiła g_n..

                Dokladnie jest przeciwnie, poczytaj sobie, zwlaszcza poczatki tego forum - a nie, watek zostal wywalony, o ile pamietam. No to inne.
                Czy ja mam tu kolezanki? smile Ja, widzisz, staram sie polemizowac nie na przyjaciolki kolezanki oraz moderatorskie (gimnazjalny IRC mode) straszki typu "uwazaj, bo jeszcze slowo i cie wywale" (by ww kolezanka), tylko argumenty - taka roznica subtelna. Pewnie, ze swieta nie jestem, tez czasem komus cos przysole, jak wyjatkowe glupoty wypisuje, ale bez takiej.. dziecinadywink
                Ja zreszta malo kolezenska jestem, nie mam tendencji do lepienia sie do roznych TWA, miedzy innymi dlatego, ze mam na ogol poglady nieco niekompatybilne z panujaca na danym forum tendencja i jestem z tego dumna;P
                Trzeba dyskutowac, nie potakiwac.
                • green_naranja Re: do asjula 10.11.10, 18:37
                  Skoro juz tak nawiazujesz-watek poswiecony tobie ( a zakladam, ze o ten ci chodzi, zadne inne nie zostaly zlikwidowane)zostal "wywalony", bo napisalas prosbe o to do innej moderatorki-wspolnie z tą moderatorka uznalysmy, ze lepiej bedzie go zlikwidowac. Wspolnie, podkreslam.
                  To raz.
                  Staralam sie nie reagowac i nie odpowiadac na twoje chamskie zaczepki, rowniez w tym watku, ktory swoimi bredniami znow sprowadzilas na manowce-jak zwykle-przestan wiec pie..yc o dyskutowaniu, bo jest to czynnosc, o ktorej nie masz zielonego pojecia.
                  Staralam sie, ale znow sobie wirtualna gębę wycierasz moim nickiem, wiec reaguje, bo i swiety by nie zdzierzyl. Gdybys jednakze nie zauwazyla-poza mna jeszcze kilka innych osob zwrocilo ci uwage na niestosowne zachowanie-nadal nie dociera?
                  To dwa.
                  To teraz po trzecie-wielokrotnie prosilam cie, bys sie mnie nie czepiala-tylko z tego wzgledu, ze jako wspolzalozycielce i wspolmoderujacej to forum NIE WYPADA mi wdawac sie w utarczki slowne tete-a tete .
                  Skoro jednak prosby masz w jak widac w glebokim powazaniu, obiecuje ci, ze jesli nadal bedziesz sie w ten sposob zachowywac-to jest urzadzac sobie wycieczki pod moim adresem-wylecisz stad bez ostrzezenia i zadne wstawiennictwo ci nie pomoze.

                  Pisze to po raz ostatni , po kolejnym chamskim i personalnym poiscie po prostu nie bedziesz miala mozliwosci zabrania glosu.

                • bursztynek3 Re: AP i nie AP...czyzby? 10.11.10, 21:50
                  asjula1 napisała:

                  > Ja zreszta malo kolezenska jestem, nie mam tendencji do lepienia sie do roznych
                  > TWA, miedzy innymi dlatego, ze mam na ogol poglady nieco niekompatybilne z pa
                  > nujaca na danym forum tendencja i jestem z tego dumna;P
                  > Trzeba dyskutowac, nie potakiwac.

                  no ja do żadnych TWA nie należę ,a że mi sie poglądy z niektórymi osobami zbiegają , to co za dziwo? gorzej jak poglądy są wywalone w kosmos i z nikim takiej osobie nie po drodze myślowo... to juz może wskazywać na "odszczepieńca" ,a nie na wyjątkowość wink

                  p.s. co do potakiwania i TWA , to zdziwiłabyś się, jak kiedyś się wzajemnie obtłukłyśmy z g_n, po czym podałyśmy sobie rąsie na zgodę z zachowaniem prawa do własnego ( a nie narzuconego i "jedyniesłusznego" zdania) i gitara, umiesz tak? smile umiesz się pogodzić z tym ,że nie zawsze masz rację, że nie zawsze wszystko jest tak , jak Ty to sobie wyobrażasz ?..

    • froszka Re: AP i nie AP...czyzby? 02.11.10, 01:36
      > ze cokolwiek wybierze sie w zwiazku z macierzynstwem, zawsze to bedzie zly wyb
      > or dla jakiejs grupy ludzi. i zawsze dla pewnych osob okaze sie, ze cos tam jes
      > t niezgodne z jakas filozofia, podejsciem.

      I tu dotarłaś do sedna problemu smile Nie wiem jak duże masz dziecko, ale ja to odkryłam po jakimś miesiącu, ale to może dlatego, że dużą rodzinę mam, która się bardzo stara włączyc w wychowanie Bąbla wink
      Czy miałam sobie rwać włosy z głowy kiedy moja teściowa krytykowała, że np. mój trzy miesięczny syn "chodzi" bez butów? Albo śpi bez poduszki? Najśmieszniejsze były sytuacje kiedy w ciągu minuty mogłam być za tą samą rzecz pochwalona i skrytykowana przez różne osobysmile Ty też kiedyś będziesz z "nieodmienną i porażającą pewnością" mówić swojej córce/synowej jak ma postępować (wyobraź sobie, że np. będzie "uczyć" samodzielnego zasypiania, albo dawać klapsy Twojemu wnukowi).

      > czy wobec tego mozna jednoznacznie zdefiniowac swoje kochanie dziecka (nie pisz
      > e AP, bo dla wielu osob takie podejscie do rodzicielstwa jest niepotrzebna taks
      > onomia)...?
      A gdzie jest napisane, że żeby być AP trzeba to czy tamto? Chodzi o szacunek do własnego dziecka, o świadomość jego potrzeb itd. Generalnie kojarzy się to z noszeniem, spaniem w jednym łóżku, bo zazwyczaj noworodki się tego właśnie domagająsmile Mój syn nie miał problemu ze spaniem w łóżeczku, a ja wtedy nie wiedziałam, że POWINIEN spać z namismile I do dziś nie mam z tym problemu i uważam się za świadomego rodzica (strasznie nie lubię terminu AP, bo to właśnie rodzi takie skojarzenia jak Twoje, że coś tam trzeba wypełnić żeby sobie zasłużyć na ten tytuł).

      A karmienie piersią to jest jeden z wątków ekologiczny w tym całym ruchu (tak jak zresztą pieluchy wielorazowe). Ja karmiłam również MM, więc na mnie nie krzycz: serio uważasz, że MM to nie jest "chemia"? Przecież to JEST chemiczny substytut mleka matki na bazie mleka krowiego. Nasze babki podawały mleko krowie, nasze mamy dawały niebieskie mleko w proszku, a my kupujemy proszek apteczny. Nikt od tego nie umiera. No, ale to nie jest jakiś magiczny napój, bez przesadysmile

      Czy naprawdę zdanie obcych Ci zupełnie osób na forum internetowym jest tak ważne dla Twojej samooceny? Jesteś NAJLEPSZĄ matką dla Twojego dziecka. Serio smile
      • green_naranja Re: i jeszcze do froszki 02.11.10, 11:09
        moja rodzina mieszka w odleglosci jakichs 1500 km ode mnie, wiec od samego poczatku jestesmy z dzieckiem sami-i ja od samego poczatku "wychowuje" ja po swojemu, zgodnie z wlasnymi odczuciami. dlatego nigdy nie mialam problemu z moimi wyborami-tzn, dopoki nie poczytalam sobie forow inbternetowych. tu mnie porazilo, a szczegolnie ekstremizm w pewnych kwestiach.

        uwazam podobnie jak ty, ze mm nie jest magicznym napojem. uwazam takze, ze mleko matki takim napojem takze nie jestsmile

        "Czy naprawdę zdanie obcych Ci zupełnie osób na forum internetowym jest tak ważn
        > e dla Twojej samooceny? "

        w ogole nie jest wazne-skad ci sie te teorie biora w kazdym poscie?powaznie, to juz zaczyna byc meczace-zaczynam sie obawiac napisac czegokolwiek, by nie zostac oskarzona o tlumaczenie sie i szukanie akceptacji dla swoich wyborowbig_grin

        "Jesteś NAJLEPSZĄ matką dla Twojego dziecka. Serio smile"-serio, ja to wiem, ale dziekuje za zgodzenie sie ze mna.

        • froszka Re: i jeszcze do froszki 02.11.10, 11:54
          TU jestem od niedawna. Na Niemowlu od bardzo dawna i trochę kojarzę Twoje wypowiedzi. Zawsze bardzo zasadnicze i zdecydowane, szczególnie w kwestii karmienia piersiąsmile

          > u, zgodnie z wlasnymi odczuciami. dlatego nigdy nie mialam problemu z moimi wyb
          > orami-tzn, dopoki nie poczytalam sobie forow inbternetowych.
          Tzn. nie miałaś problemu ze swoimi wyborami, a teraz masz?big_grin

          Mój powyższy post można skrócić do: nie przejmuj się tym co mówią inni, bo zawsze znajdzie się ktoś kto Cię skrytykuje. Ale Ty, jak widać, wyciągnęłaś inne wnioski smile

          A tak serio, serio to JAKI był cel Twojego pierwszego postu? Bo na pewno nie dyskusja big_grin
          • klarci Re: i jeszcze do froszki 04.11.10, 23:14
            >
            > A tak serio, serio to JAKI był cel Twojego pierwszego postu? Bo na pewno nie dy
            > skusja big_grin

            uff, bo myślałam, że jestem przewrażliwiona.
            osobiście, jako mama dkp (dokarmiająca mm) i śpiąca z dzieckiem, czuję się lekko urażona niektórymi tekstami.
            a tak się cieszyłam, że znalazłam to forum ... sad
            powoli przestaję się czuć tu dobrze uncertain - to tak na przemyślenie dla moderatorki, która apropos wspominała coś o urażaniu mam karmiacych mm uncertain
    • mrs.2t DOSC 02.11.10, 23:53
      DOSC DZIEWCZYNY PRZESTANCIE JAK PRZEKUPKI NA NIEMOWLECIU SIE ZACHOWYWAC
      dosc mowie uncertain
      • asjula1 Re: DOSC 03.11.10, 00:01
        Ej, ale ze co w sensie?
        Rozmowa, jak rozmowa. Po co te czerwienie smile
        • kinga_owca Re: DOSC 03.11.10, 17:18
          ale chwila
          dyskusja owszem zmierza może nie w tę stronę, ale zaczęło się od postu Agi, która napisała, że jej zdaniem KP jest bliższe nurtowi AP
          i tyle
          a potem dopiero się zaczęło

          no to przepraszam, można wyrazic swoje zdanie czy nie?
          zaraz dojdziemy do wniosku, że można nie karmic piersią, nie nosic dziecka, nie spac z dzieckiem, nie być blisko dziecka, byc wolną i swobodną i byc 100% Rodzicem Bliskości
          no albo albo, nie naginajmy pewnych faktów

          ja nie jestem eko mamą i się za taką nie uważam, bo nie używam wielorazówek, piorę w zwykłym proszku, nie oszczędzam wody, dziecko ma zabawki również z plastiku, dawałam słoiczki i na noc nawet kompa nie wyłączam
          bo mi tak wygodniej i tyle
          ale nie pisuję na eko-forach i nie lansuję się na eko-mamę...

          piszę to bez osobistych wycieczek a jedynie ku rozwadze, aby na tym forum można było jednak wyrazic własne zdanie
          bo chyba niestety nie można...
          • asjula1 Re: DOSC 03.11.10, 19:18
            > piszę to bez osobistych wycieczek a jedynie ku rozwadze, aby na tym forum można
            > było jednak wyrazic własne zdanie
            > bo chyba niestety nie można...

            Mozna, o ile nie urazisz MODERATORKIsmile Czyli , jak na DKP;P
          • agnieszka_z-d Re: DOSC 03.11.10, 21:48
            Kinga - Bingo!
            Uważam, że można nie być EkoMamą, ale chować Dziecia w duchu AP.
            Co więcej - uważam, że ekorodzicielstwo ma się nijak do AP.

            Co do chust czy spania razem - oczywiście, że można nie nosić i nie spać razem. Ale AP polega na tym, że jeśli Dziecko zgłasza nam taką potrzebę - to nosimy i śpimy. Bez idiotyzmów z gatunku "bo się przyzwyczai". A że mamy świadomość co jest zdrowsze - oczywiście, że nosimy w chustachsmile

            Co do słoików - uważam, że bardziej AP jestem jeśli po pracy, zamiast stać przy kuchni i gotować obiadek, odkręcam pokrywkę i karmię ze słoika (który nota bene później oddaję do segregacji), a resztę czasu poświęcam Dziecku - nie garnkom. Zresztą - gotowanie superzdrowo jest fikcją jeśli nie mamy dostępu do naprawdę ekologicznych składników. A mamy? A jesteśmy pewne, że są na bank eko?
            W gotowanie można się bawić jak się ma czas, jak się nie wraca do pracy itp.
            No, chyba że zaraz dojdzie tu ktoś do wniosku, że ktoś kto nie siedzi z Dzieckiem, kto wraca do pracy po macierzyńskim - nie jest APwink

            Ehhh... Kocham takie akademickie dyskusjesmile
            • green_naranja Re: DOSC 03.11.10, 22:36
              ...a NAJZABAWNIEJSZE jest to, ze NIKT tu nie twierdzi, ze AP jest tozsame z byciem "eko".

              serio dziewczyny, na bogow chinskich, skad sie wam to wzielo????????????
              i jeszcze raz:
              ????????????
              • agnieszka_z-d Re: DOSC 03.11.10, 22:46
                Okej okej - tylko ze sama zakładając ten wątek napisalas o wielorazowkachsmile
                • green_naranja Re: DOSC 03.11.10, 23:55
                  "Okej okej - tylko ze sama zakładając ten wątek napisalas o wielorazowkachsmile


                  no tak, bo pisalam o MOIM macierzynstwie i rodzicielstwie bliskosci, czym jest dla mnie.
                  nigdzie i nigdy nie napisalam, ze AP to to samo co rodzicielstwo eko. (choc dla mnie te dwie rzeczy sa nierozerwalne. ale to dla MNIEsmile

                  uprasza sie o czytanie z sensem, wtedy unikniemy pisania bez sensu wink
                  jak te wszystkie bzdety o kp....
                  • jul-kaa Re: DOSC 04.11.10, 00:32
                    green_naranja napisała:
                    > no tak, bo pisalam o MOIM macierzynstwie i rodzicielstwie bliskosci, czym jes
                    > t dla mnie.

                    Czyli w TWOIM rodzicielstwie bliskości mieszczą się pieluchy wielo...? Bo to wynika z pierwszego postu.
                    • green_naranja Re: DOSC 04.11.10, 10:07
                      tak, mieszcza sie-razem z cala filozofia pro-eko.mozesz to uznac za myslenie holistycznewink
                      dla mnie, zaznaczam.

                      • green_naranja Re: DOSC 04.11.10, 10:14
                        i jeszcze odnosnie tych oburzonych glosow, ktore uwazaja ze sie tu niektorzy wymykaja definicji klasycznej AP (boszsz, jak to brzmi...wiadomo ze nie chodzi o jakies definiowanie, alesmile

                        pewnie ze mozna karmic piersia przez 3 lata i mozna spac z dzieckiem -znam takie mamy, tyle ze one karmia i spia z dzieckiem nie dlatego, ze chca mu dac czulosc, milosc i bliskosc, ale dlatego, ze nie maja wyboru/miejsca/srodkow na inne rozwiazania.
                        szacunku dla dziecka i bliskosci plynacej z potrzeby i z serca tam nie ma, ba, sladu po tym nie ma-dziecko jest tlumoczkiem rzucanym w przyslowiowy kat po nakarmieniu-'Niech sie zajmie soba", moze wyc godzinami, etc.
                        ale jest karmione piersia i spi w lozku z matka (i jeszcze jednym dzieckiem...)-czy to znaczy, ze ta matka wpisuje sie w nurt AP?
                        • asjula1 Re: DOSC 04.11.10, 12:01
                          > pewnie ze mozna karmic piersia przez 3 lata i mozna spac z dzieckiem -znam taki
                          > e mamy, tyle ze one karmia i spia z dzieckiem nie dlatego, ze chca mu dac czulo
                          > sc, milosc i bliskosc, ale dlatego, ze nie maja wyboru/miejsca/srodkow na inne
                          > rozwiazania.

                          Acha, achawink
                          Czyli, Twoim zdaniem, karmi sie po trzy lata (ja Ci powiem dla poszerzenia horyzontow, ze 4 lata to zadne aj wajwink) oraz spi z dzieckiem z powodu braku pieniedzy na mleko w proszku oraz braku pieniedzy i/lub miejsca w meiszkaniu na osobne lozeczko?smile))
                          Czy dotyczy to wszystkich Twoim zdaniem mam tego typu, czy tylko tych, ktore znasz?smile

                          Nnno, powiem Ci, ze jezeli takie masz poglady, to jestes wprost stworzona na moderatorke tego forum, mmmatkowink))
                          • kinga_owca Re: DOSC 04.11.10, 12:27
                            ale tu nie ma co się obruszac
                            przeciez AP jest stosowane do tej pory w biednych regionach z biedy własnie wink
                            tam nikt nie odkłada dzieci do łóżeczka bo takowego nie ma, spią wszyscy w jednej izbie i w jednym wyrku
                            indianie opisywani we "W głebi kontinuum" robią tak bo kasy nie mają i dostępu do netu i im reklamy w glowach nie namieszały wink

                            przy okazji - jakos tak dziwnie się składa, że akurat znane mi osobiście mamy DKP na brak kasy nie cierpią, ba, zaliczyłabym je raczej do grona dość zamoznych o ponadprzeciętnych warunkach lokalowych wink
                            • asjula1 Re: DOSC 04.11.10, 13:41
                              > ale tu nie ma co się obruszac
                              > przeciez AP jest stosowane do tej pory w biednych regionach z biedy własnie wink
                              > tam nikt nie odkłada dzieci do łóżeczka bo takowego nie ma, spią wszyscy w jedn
                              > ej izbie i w jednym wyrku
                              > indianie opisywani we "W głebi kontinuum" robią tak bo kasy nie mają i dostępu
                              > do netu i im reklamy w glowach nie namieszały wink
                              >
                              Nie no, ja sie nie obruszam za to akuratwink To chyba dobrze, ze wzorcem dla wspolczesnych eko mam AP sa kultury pierwotnewink Czlowiekowi do naturalnego zycia spokojnie wystarczy z 10 m i miska prosawink, a to, ze sie teraz mieszka np. w 100 na glowe to na pewno nie jest eko - za duzo miejsca, materialow, energii do wygrzaniasmile
                              Ja sie dziwie nieco pisaniu o materialnej koniecznosci karmienia piersia/wspolnego z dzieckiem spania w przypadku wspolczesnych Polek.
                              Tylko _nieco_ sie dziwie, bo z taka argumentacja juz sie wielokrotnie spotykalam, ale nie u moderatorek forow APwink),

                              Pewnie, ze wiele jest kobiet biednych, ale jakos nieszczegolnie widze koiincydencje bieda - kpwink
                              Trza by zbadac, ale tak na oko, raczej bardziej uswiadomione/wyksztalcone mamy sie za to biora.
                              • klarci Re: DOSC 04.11.10, 22:54
                                jak dobrze kojarzę tongue_out, to tam gdzie jest bieda, słąbe wykształcenie itp., to jest mleko krowie podawane już nawet niemowlętom - zresztą polokenie nasze i naszych rodziców też tak były żywione.
                                mi osobiście też nie podobał się ten tekst uncertain, tym bardziej, jak zauważasz, od moderatora.
                                już kiedyś miałam ochotę napisać parę słów na temat krytyki forum DKP, ale sie powstrzymałam.
                                każdy świadczy o swojej klasie.

                                P.S. Kinga_owca - smile
                                • klarci Re: DOSC 04.11.10, 23:57
                                  > już kiedyś miałam ochotę napisać parę słów na temat krytyki forum DKP
                                  doprecyzuję - jedna z foremek naszego forum, bodajże na niemowlu, wyśmiała forum DKP - zastanowiło mnie ile ma to wspólnego z uczeniem szacunku uncertain
                        • basiak36 Re: DOSC 13.11.10, 22:13
                          > pewnie ze mozna karmic piersia przez 3 lata i mozna spac z dzieckiem -znam taki
                          > e mamy, tyle ze one karmia i spia z dzieckiem nie dlatego, ze chca mu dac czulo
                          > sc, milosc i bliskosc, ale dlatego, ze nie maja wyboru/miejsca/srodkow na inne
                          > rozwiazania.

                          A mozna tak po prostu z wyboru mleka wlasnego gatunku, mimo posiadania bardzo duzego domu?smile)
                  • ciociacesia Re: DOSC 04.11.10, 15:02
                    > no tak, bo pisalam o MOIM macierzynstwie i rodzicielstwie bliskosci, czym jes
                    > t dla mnie.
                    > nigdzie i nigdy nie napisalam, ze AP to to samo co rodzicielstwo eko. (choc dla
                    > mnie te dwie rzeczy sa nierozerwalne. ale to dla MNIEsmile
                    >
                    > uprasza sie o czytanie z sensem, wtedy unikniemy pisania bez sensu wink
                    > jak te wszystkie bzdety o kp....

                    a dla MNIE nie jest nierozerwalne. juz blizsza jestem stwierdzeniu ze kp i AP sa nierozerwalne. ale to pewnie dlatego ze jestem kp a nie eko
    • tygrysekkrakow Re: AP i nie AP...czyzby? 05.11.10, 12:55
      Dziewczyny przeczytałam wątek i tak mi sie jakoś smutno zrobiło. Bo jak założyłam wątek o dziecku, o tym jak się z nim bawić, co dla niego fajnego zrobić, by ten wspólnie spędzany czas był dla malucha ciekawy i pożyteczny, to pojawiło się kilka wypowiedzi, z czego parę w duchu: "pomnik sobie stawiasz". Czyli moją troskę o to jak sprawić frajdę maluchowi potraktowano jak pisanie o sobie, by się dowartościować, a tak nie jest. Natomiast tutaj mamy prawie setkę postów, gdzie piszecie o sobie, o tym jakie jesteście super/niesuper, kłócicie się o karmienie, o pieluchy, o ekojedzenie... Gdzie w tym wszystkim dziecko? Ja wiem: karmienie jest dla niego ważne, ekologia jest ważna. Ale dlaczego się o to kłócić zamiast po prostu robić swoje i dac żyć innym wg ich zasad... Dlaczego nie rozmawiamy o dzieciach tylko o tym jakie my jesteśmy... Tak tu mało wątków o bliskości a dużo o image mam. Przynajmniej ja mam takie wrażenie sad
      Miałam nadzieję, że znalazłam fajne forum, gdzie rodzice wymieniają się ciekawymi pomysłami na wspólne bycie razem a nie kolejną oazę kłotni o karmienie/niekarmienie, osobistych wycieczek pod adresem innych mam itp. Właśnie przez takie wątki przestałam czytać Niemowlę uncertain
      • jul-kaa Re: AP i nie AP...czyzby? 05.11.10, 16:56
        tygrysekkrakow napisała:
        > Dziewczyny przeczytałam wątek i tak mi sie jakoś smutno zrobiło.

        W Twoim wątku jest aż 16 postów, w moim o zabawach z półroczniakiem aż 8, z czego większość to Twoje i moje (plus jeden normalny i jeden umiarkowanie sympatyczny- właśnie sprawdziłam, to ta sama forumka, która Tobie zarzuciła stawianie sobie pomnika...).
        Całkowicie podzielam Twoje odczucia. Ostatnio mam trochę problemów z dzieckiem i od kilku dni zastanawiam się, czy założyć wątek czy nie... I nie zakładam, bo widzę, że nie praktyczne sprawy

        > pojawiło si
        > ę kilka wypowiedzi, z czego parę w duchu: "pomnik sobie stawiasz"

        Mnie te teksty zszokowały i zniesmaczyły sad
        • mrs.t Re: AP i nie AP...czyzby? 05.11.10, 17:16

          > > pojawiło si
          > > ę kilka wypowiedzi, z czego parę w duchu: "pomnik sobie stawiasz"
          >
          > Mnie te teksty zszokowały i zniesmaczyły sad

          no, tez mialam sie o tygryska dopisywac ( i sie jeszcze dopisze!)
          dziecwczyny
          wiekszosc z nas nie jest klotliwa, czuje ze tu ma byc inaczej na niemowlaku, a co wazniejsze, DORBZE ROZPIOZNAJE INTENCJE autorow
          tak jak intencje tygryska w jej poscie.
          tez normalnie mi szczeka opadla na to posadzenie o pomniku! bosz nouncertain
    • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 14.11.10, 21:12
      nie karmie mego dziecka piersia, gdyz nie moglam.
      i tak, uwazam, ze istnieje cos takiego jak terror laktacyjny.
      moje dziecie spi samo od pierwszego dnia w domu, w swoim pokoju.
      nigdy nie plakal, za to jak wchodze rano do niego to wita mnie pieknym usmiechem..
      nie nosze dziecia w chuscie, bo Gabrys nienawidzi chusty. nie nosze za duzo na rekach

      1. nie uwazam, ze kp jest lepsze od mm. wsio zalezy od sytuacji. sa mamy karmiace mm z wygody, ich wybor, sa mamy karmiace piersia, a palace fajki i zlopiace piwsko.
      2. spanie z dzieckiem to wybor mamy, nie dziecka. jesli nie dalo sie dziecku wyboru, najczesciej przyzwyczajone do swiata w objeciach mamy tego wlasnie potrzebuje.
      3.noszenie na rekach to moim zdaniem jest jedyny sposob, jaki zna mama na uspokojenie swojego dziecka. ja znam rowniez inne. (tylko, zeby bylo jasne.... to moje zdanie)

      nie raz zostalam prawie zjedzona, ze nie slucham potrzeb dziecka.
      ze moje dziecko zapewne wyje w lozeczku
      ze podaje mu trucizne w formie mm.
      i tak mowily mamy, wychowuajce ich zdaniem w bliskosci.

      a dla mnie wychowanie w bliskoci to owszem sluchanie mego dziecka tak, reagowanie na jego potrzeby.
      ale napewno nie to, zeby to dziecko prowadzilo, a ja podarzam za nim. gdyz to ja jestem odpowiedzialnym rodzicem. i wiem, kiedy nalezy dziecko karmic, wiem tez, ze za dlugie noszenie wcale nie jest dla niego dobre, a spanie ze mna moze byc niebezpieczne. MOIM ZDANIEM OK?
      partnerstwo w relacji z dzieckiem? chce to wdziec za kila lat, jak 8 latek przyjdzie i powie mamo nie chce chodzic do szkoly. wyznawczyni partnerstwa powie: alez kochany synku jak to, musisz, na zasadzie partnerstwa syn powie: ok 2 razy w tygodniu, a mama ok smile bo partnerstwo to kompromis. a w wychowaniu dziecka role przewodnika stanowia rodzice.
      moje dziecko bedzie jadlo wtedy kiedy ja uznam, po uzgodnieniu z nim zawartosci i ilosci.

      a powiem Wam dlaczego.
      ja bylam wychowana przez cudowan mame. typowo ap wg Was.
      jadlam to co i kiedy chcialam, wiec do 15 roku zycia bylam tak chuda, i tak niedoporna ze ho ho.
      moja mama nas ciagle na zawolanie tulila, spala i calowala. dzis nie lubie za bardzo ani tulenia, ani calowania smile no niestety. w wychowaniu pwoinna pozostac rownowaga pomiedzy miloscia, a rozsadkiem.
      dla mnie ap to troska o dziecko.
      o jego zdrowie i rozwoj emocjonalny.
      i niech kazdy robi to wg swojej zasady.
      dla mnie wychpwanie w bliskosci to zloty srodek.
      ale pwoiem Wam cos jeszcze.
      zadziwiajace jest dla mnie najbardziej to, ze matki akrmiace mm nie krytykuja i nie napadaja tych karmiacych piersia. mamy, ktorych dzieci spia same nie napadaja na matki spiace z dziecmi.
      jakos tak to dziwnie sie uklada.
      ja po prostu uznaje, ze wychowanie dziecka to indywidualna sprawa, zalezna od bardzo wielu czynnikow. ale ocena macierzynstwa po wpisach na forum, to dla mnie znak co najmniej niedojrzalosci.

      p.s. byla u mnie przyjaciolka, mama rocznego synka, ktorej blizej do wychowania przy piersi, w lozku, na rekach, na zawloanie (przy czym dodam, ze moje dziecie z tych malo placzacych, ale jak placze to lece i kropka), ja zupelnie inaczej chowam synka. bylam ciekawa kiedy w koncu skrytykuje to.. a ona obserwowala i w koncu mowi: cudownie rozumiesz swoje dziecko.
      tak rozumiem, obserwuje, badam, ucze sie jego, jego siebie, wzajemnosci.
      to dla mnie jest ap
      • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 12:26
        jezu podązam. sorka za blad....
      • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 14:54
        > zadziwiajace jest dla mnie najbardziej to, ze matki akrmiace mm nie krytykuja i
        > nie napadaja tych karmiacych piersia. mamy, ktorych dzieci spia same nie napad
        > aja na matki spiace z dziecmi.
        nieprawda, z mojej perspektywy jest odwrotnie.
        ciągle słyszę krytykę ze strony mam kariących mm i śpiących oddzielnie
        poczytaj sobie na przykład forum dkp uncertain

        a co do Ap, to jak dla mnie za dużo już tu swobody interpretacji
        niedługo i klapsy będą ap - bo przecież dziecko nie ma siniaków uncertain

        obce staje mi się to forum powoli ....
        • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 14:55
          żeby było jasne, Ty wyraziłaś swoje zdanie, ja swoje
        • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 15:43
          jesli nie spanie z dzieckiem i karmienie mm oraz inne sposoby przeze mnie wychowywanie nie sa dla Ciebie ap, a blisko od nich do klapsow.... to gratuluje
          • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 16:18
            więc nie rozumiesz co napisałam.
            chodzi mi o Twoje podejście, które dla mnie nie ma związku z ap
            co innego niemożność karmienia, niemożliwość chustowania i spania razem ze względu na kwestie zdrowotne, a co innego z wygody rodzica, o czym piszesz.
            w ap to potrzeby dziecka są nr1
            nie znaczy, że masz się zmuszać. znaczy, że bliskość to bliskość a nie robienie tak jak mamie wygodnie. czujesz się krytykowana a sama w sumie krytykujesz drugą stronę, co zresztą zauważyła też inna osoba.
            dla mnie są jakieś granice ap - i można nie spać razem, czy kp, ale ważna jest motywacja.
            jeżeli dziecko morduje się nie mogą załapać ssania, a matka uparcie nie daje butli tylko wciska pierś, to też nie jest ap. tak jak dla mnie ap nie jest karmienie butlą z wygody (w sumie też kwestia interpretacji - mam porównanie i kp jest dużo wygodniejsze, szczególnie malucha).

            reasumując - nie przekonują mnie Twoje motywacje.
            ale zaznaczam też, że forum ma bardzo ograniczone poznanie drugiej osoby, więc ustosunkowywuję się do posta.
            a itak ważne jest co czuje Twoje dziecko
          • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 16:21
            aha, i


            maji13 napisała:

            > jesli nie spanie z dzieckiem i karmienie mm oraz inne sposoby przeze mnie wycho
            > wywanie nie sa dla Ciebie ap, a blisko od nich do klapsow.... to gratuluje


            za bardzo upraszasz i spłycasz - zmieniając sens ...

            jeżlei mogę zapytać - to pierwsze dziecko ? (wiem, wiem, też nie lubię tego pytania wink, ale ciekawmi mnie to, bo sporo w Tobie buntu)
            • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 20:02
              yyyhy ale jakiego buntu?
              mozesz konkretnie wskazac, gdzie Ty czujesz bunt?
              aaa i wskaz prosze z poprzedniej swojej wypowiedzi, na jakiej podstawie wywnioskowalas, ze robie cos z wlasnej wygody.
              rozumiem, ze jesli ktos dla Ciebie kieruje sie w zyiuc nie tylko emocjami, to jest wygodny i nieczuly i nie kieruje sie potrzebami dziecka?
              jak powiem znow, ze splycam.....
              p.s. pytanie o to, czy to moje pierwsze dziecko jakos nie bardzo, gdyz to przy kolejnych matki sa bardziej "zbuntowane", bardziej wyluzowane i nie takie spiete, zeby byc najlepszymi mamami. to akurat udowodnione
              • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 02:01
                czuję bunt, przeciwko przyjętemu pojmowania RB.

                wygoda, to było złe określenie w tym kontekście. chodzi mi o to, że Ty chciałabyś, aby dziecko dostosowało swoje potrzeby pod Twoje założenia, a nie odwrotnie - to zaprzeczenie idei AP.

                nie prawda - to właśnie młode mamy pierwszego dziecka łatwo się zafiksowują. ten bunt jest też do czegoś potrzebny, nie twierdzę, że jest on zły. po prostu w Twoich postach jest i przez to wzmaga wrażenie - ale o co Ci chodzi? strasznie mylisz pojęcia, np. to:
                > rozumiem, ze jesli ktos dla Ciebie kieruje sie w zyiuc nie tylko emocjami, to j
                > est wygodny i nieczuly i nie kieruje sie potrzebami dziecka?
                ni w 5 ni w 10 - ne wiem do czego się odnosisz. co mają do tego emocje. intuicja tak, ale emocje - hmm. no są, są naturalna częścią życia człowieka, jedni ulegają im bardziej, inni mniej - ale nie zauważyłam, aby miały związek z ap, czy nie ap.

                > p.s. pytanie o to, czy to moje pierwsze dziecko jakos nie bardzo, gdyz to przy
                > kolejnych matki sa bardziej "zbuntowane", bardziej wyluzowane i nie takie spiet
                > e, zeby byc najlepszymi mamami. to akurat udowodnione

                to ja poproszę źródło
        • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 15:49
          p.s. i niepotrzebnie zle sie tu czujesz.
          tu wlasnie nie ma miejsca dla takich "jak ja", czyli takich dla ktorych rodzicielstwo bliskosci, to cos innego. wiekszosc z Was dalo sobie tylko prawo do ap i dlatego, ja tu weszlam na chwile i znikam smile
          • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 16:38
            Maji, tu nie chodzi o danie sobie prawa do ap.
            to rodzic ma się czuć ap, lub nie, niezależnie na jakim forum jest i czy wogóle słyszał o tej nazwie.
            tu chodzi o coś innego. mianowicie o to, że nazwa zawiera w sobie pewne zasady. i o ile ap znaczy dla każdej z nas trochę co innego, o tyle widzisz, chodzi o pewne zasady. pierwszą z nich jest szasunek dla potrzeb dziecka! i o ile nikt nie ma prawa zarzucać komuś, że nie może być ap, bo nie mógł karmić piersią, o tyle, ja uważam, że kb z wygody oddala mamę od ap. też nie wyklucza, bo taka mama może na przykład nie radziła sobie psychicznie z ap, ale za to tuli dziecko, zaspokaja jego potrzeby w 100% w każdym innym względzie. ale już jeżeli mama i nie kp i nie śpi z dzieckiem i nie tuli na zawołanie i robi coś z wygody i kieruje się swoimi potrzebami w decyzjach i działaniach niż potrzebami dziecka - ap nie jest.
            mam nadzieję, ze rozumiesz co mam na myśli - żadna z nas nie ma jedynie słusznej koncepcji, ale pewne twarde założenia są i nie powinny być naginane.

            jeżeli uważasz sie za ap, mimo nie podzielania tych zasad, to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa. choć wolałabym, żeby ktoś z boku nie myślał potem, że ap, to przede wszystkim wygoda mamy.
            jeżeli natomiast chodziło Ci jedynie o pokazanie, że istnieje wychowanie nie ap, to niepotrzebnie. mam wokół masę takich przykładów.


            tak przy okazji - ap, to nie tylko zaspokajanie potrzeb dziecka, to jest nr1, ale zaraz obok są dobre samopoczucie rodziców (ap to też szczęśliwa rodzina, nie tylko dziecko - stąd różnice w wychowaniu a cały czas ap) i bardzo ważne - to rodzice decydują o życiu rodziny, to dziecko dostosowuje się do rytmu życia rodziny, ale w stopniu w jakim jest na to gotowe. dobrze jest to opisane w kontinuum. to jest ta zasada książki, która chyba podoba mi się najbardziej. bliskość i szacunek do dziecka to nie tylko nie zostawianie płaczącego dziecka, noszenie, akceptacja indywidualnego rozwoju itp., ale to też konsekwentne wychowanie i wpajanie zasad smile
            • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 16:41
              klarci napisała:
              > bo t
              > aka mama może na przykład nie radziła sobie psychicznie z ap

              oczywiście nie radziła z kp
            • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 20:05
              zapytam jeszcze raz, skad wniosek, ze ja robie cos z wygody, a nie przeswiadczenie, ze to jak chowam mojego syna jest dla niego, dla jego zdrowia, rozwoju i emocji najlepsze?
              wskaz na jakiej podstawie odnioslas takie wrazenie, bo ja Ci szczerze powiem, ze od 4 miesiecy pojecia nie mam, co zonacza slowo wygoda. ba, nawet obok tego nie stalam....
              • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 02:08
                do tego odniosłam się wyżej.

                dopiszę jeszcze tylko, że zastanawia mnie Twoja motywacja.
                czy jeżeli mamy 100 osób i 99 z nich twierdzi, że coś jest żółte, a 1, że zielone, to kto ma rację? owszem, może się zdarzyć i tak, że te 99% to wariaci wink, ale warunkiem byłoby, że nie mają oni 'poparcia z zewnątrz'.
                a co do 'poparcia z zewnątrz', polecam poczytać troche literatury z psychologii rozwoju dziecka i znaleźć definicję bliskości. zanim zaczniesz przebijać głową mur.

                a co z tym zrobisz, to już Twoja sprawa ...
                • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 10:18
                  studiowalam psychologie rozwojowa dziecka w Szczecinie u prof Gruszewskiej.
                  Ciekawa jestem ile Ty z tego rpzeczytalas... dwie broszurki plus jedna poppularna ksiazke dla mlodych mam? litosci.
                  czekalam tylko na tekst o psychologii i rzucanie terminami...
                  • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 13:20
                    i tu sie mylisz big_grin

                    ale nie będę się przerzucała nazwami uczelni smile

                    powodzenia życzę

                    no fakt, znam psychologa, który stosował metodę 3-5-7 i nie rozumiał, w czym problem ...

                    dziewczyno, rób, jak uważasz
                    tylko nie próbuj przekonać innych, że się mylą, a rację masz jedna Ty uncertain


                    powodzenia...
                    • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 13:26
                      i jak ktoś Ci już napisał, jak Ci tu nie pasuje, to po co się męczysz big_grin

                      chyba, że chesz się zabawić w edukatora - niepotrzebnie, sporo tu osób z odpowiednim wykształceniem w temacie, podobnie jak na dkp smile


                      zawsze możesz też założyć własne forum pod nową nazwą i stworzyc własną koncepcję.
                      czemu nie.
                      na niemowlu na pewno znajdziesz sporo osób centrowych smile
          • quilte Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 08:42
            > tu wlasnie nie ma miejsca dla takich "jak ja", czyli takich dla ktorych rodzici
            > elstwo bliskosci, to cos innego. wiekszosc z Was dalo sobie tylko prawo do ap i
            > dlatego, ja tu weszlam na chwile i znikam smile

            maji13, a na plaster Ci to AP/RB, dziewczyno?smile Myślę, że jesteś po prostu dobrą matką dla swojego dziecka, tak wynika z Twojego postu (który bardzo mi się podobał, nie zauważyłam w nim żadnego buntu, raczej spokój i równowagę). Wiej stąd gdzie pieprz rośnie! Etykietka nie jest Ci potrzebna. Pozdrawiam.
            • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 10:16
              dzieki, masz racje smile
      • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 15:28
        aha, umówmy się, że terror kb (też? - bo nie spotkałam się z terrorem kp) jest.
        pierwszy przykład - szpital położniczy - nawet te sprzyjające kp, dokarmiają b.
        o niedouczonych lekarzach już nie wspomnę
      • justkawb Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 15:33
        maji13 napisała:

        >
        > 1. nie uwazam, ze kp jest lepsze od mm. wsio zalezy od sytuacji. sa mamy karmia
        > ce mm z wygody, ich wybor, sa mamy karmiace piersia, a palace fajki i zlopiace
        > piwsko.

        Hmm, wydaje mi sie (i jest to wylacznie moja opinia), ze tu mylisz dwie sprawy. Mleko piersiowe jest bezwzglednie lepsze od mm, co dowodza niezliczone badania. Wobec czego kp jest lepsze od mm. Nie oznacza to jednak, ze matki karmiace mm mniej kochaja swoje dzieci.
        Co do palenia, to sa badania pokazujace, ze niemowleta, ktorych rodzice pala, sa tak samo narazone na ryzyko bez wzgledu na sposob karmienia.

        > 2. spanie z dzieckiem to wybor mamy, nie dziecka. jesli nie dalo sie dziecku wy
        > boru, najczesciej przyzwyczajone do swiata w objeciach mamy tego wlasnie potrze
        > buje.

        Mysle, ze jako szczesliwa mama, ktorej dziecko spi we wlasnym pokoju od pierwszego dnia w domu, nie wiesz, jak to jest gdy dziecko nie chce samo spac.

        > 3.noszenie na rekach to moim zdaniem jest jedyny sposob, jaki zna mama na uspok
        > ojenie swojego dziecka. ja znam rowniez inne. (tylko, zeby bylo jasne.... to mo
        > je zdanie)

        inne, ktore w przypadku Twojego dziecka dzialaja. Sa dzieci, ktore uspokaja wylacznie noszenie.





        > zadziwiajace jest dla mnie najbardziej to, ze matki akrmiace mm nie krytykuja i
        > nie napadaja tych karmiacych piersia. mamy, ktorych dzieci spia same nie napad
        > aja na matki spiace z dziecmi.

        Taak? Proponuje poczytac niektore watki na forum Niemowle wysmiewajace dkp.

        > jakos tak to dziwnie sie uklada.
        > ja po prostu uznaje, ze wychowanie dziecka to indywidualna sprawa, zalezna od b
        > ardzo wielu czynnikow. ale ocena macierzynstwa po wpisach na forum, to dla mnie
        > znak co najmniej niedojrzalosci.

        Ale przeciez sama juz wyzej niejako ocenilas mamy, ktore spia ze swoimi dziecmi i je tula, piszac, ze spelniaja tym wlasne potrzeby, a nie potrzeby dziecka.
        >
        > p.s. byla u mnie przyjaciolka, mama rocznego synka, ktorej blizej do wychowania
        > przy piersi, w lozku, na rekach, na zawloanie (przy czym dodam, ze moje dzieci
        > e z tych malo placzacych, ale jak placze to lece i kropka), ja zupelnie inaczej
        > chowam synka. bylam ciekawa kiedy w koncu skrytykuje to.. a ona obserwowala i
        > w koncu mowi: cudownie rozumiesz swoje dziecko.
        > tak rozumiem, obserwuje, badam, ucze sie jego, jego siebie, wzajemnosci.
        > to dla mnie jest ap
        >

        No i super, masz dziecko, ktore na Twoj sposob wychowania dobrze reaguje. Ja mam inne, z innym temperamentem, potrzebujace innego podejscia.

        A tak wogole, to przerzucanie sie, kto jest bardziej ap przypomina klotnie w piaskownicy. Proponuje zajrzec do ksiazek Searsow i poczytac o tym, ze ap to odpowiadanie na potrzeby konkretnego dziecka, a nie zbior sztywnych zasad.
        • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 15:42
          ok ja sie zgodze z wieloma rzeczami, ale prosze, wskaż mi te badania nad wyzszoscia wlasnie kp.
          ja uwazam, ze cudownie jest karmic, i bardzo mi przykro, ze nie moglam, ale wioekszosc mam karmiacych kp powoluje sie na badania.
          a ja do tej pory nie uzykalam ani jednego przykladu potwierdzonego badania, ktore wskazuje, ze dziecko karmione piersia jest odporniejsze, lepiej sie rozwija etc.
          jedyne, czego sie na 100% dozsuzkalam to dowody na to, ze dziecko piersiowe ma zaspokojona wieksza potrzebe bliskosci.
          • klarci Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 16:06
            zajrzyj na "Karmienie piersia powyżej roku" - znajdziesz mnóstwo artykułów
          • justkawb Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 16:14
            www.babyfriendly.org.uk/items/research_detail.asp?item=466
            www.babyfriendly.org.uk/items/research_detail.asp?item=259
            www.babyfriendly.org.uk/items/research_detail.asp?item=671
            whqlibdoc.who.int/publications/2007/9789241595230_eng.pdf
            A. Chen i W.J Rogan w "Breastfeeding and the Risks of Postneonatal Death in the United States" opublikowanym w pismie Pediatrics (sluze kopia, moge prywatnie przeslac na e-mail) pisza o tym, ze kp mozna laczyc ze zmiejszonym ryzykiem smierci w okresie noworodkowym.

            A tak poza tym zapraszam na strony la leche league www.llli.org , www.kellymom.com.

            Badan jest wiele, trudno do nich czasem dotrzec (mysle tu o zrodlach), bo sa one publikowane w naukowych pismach, do ktorych trzeba miec subskrypcje. Ale spokojnie wstukujac 'benefits of breastfeeding' w googla mozna dotrzec do informacji.
            • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 20:11
              kochana, dziekuje, ale jak slusznie napisalas: mozna laczyc ze zmniejszonym ryzykiem smierci... mozna. tzn, ze cos jest rpawdopodobne.
              wlasnie sęk w tym, ze jak ja czytam nawet an stronach eksperckich (a interesuje mnie to, gdyz bardzo rpzezylam, ze nie moglam kp), to wszedzie nawet lekarze, wypowiadaja sie w tonie rpzypuszczenia. a mnie rpzypuszczenia nie satysfakcjonuja.
              po rpostu smile
              nie ma mozliwsoci na 100% stwierdzenia, ze mleko mamy wplywa na odpornosc dziecka, bo skad u dzieci karmionych mm odpornosc?
              podobnie z rozwojem, dzieci na mm w takim samym stopniu rozwijaja sie motorycznie, emocjonalnie etc,.
              wiec jako tako 100% dowodu nie ma. o to mi chodzi
              • justkawb Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 21:59
                Coz, idac tym tokiem myslenia, palmy wszyscy papierosy, bo nigdzie nie dowiedziono na 100 procent, ze palenie zabija. Nie przypominam sobie zadnego takiego eksperymentu. A jednak jakos nikt nie podwaza tego, ze palenie zwieksza ryzyko zachorowania na raka. Pomijajac fakt, ze sama oburzasz sie na mamy kp palace papierosy.
                • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 10:20
                  hehehe, super porownanie. noo smile wlasnie
                  • justkawb Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 11:53
                    Ta sama logika myslenia. A mnie zastanawia, jak to jest, ze nikt, zwlaszcza na forach internetowych poswieconych mamom i niemowlakom, nie podwaza tego, ze palenie jest szkodliwe dla zdrowia, mimo, ze nikt nie przeprowadzil kontrolowanego eksperymentu pokazujacego, ze palenie powoduje raka. Ale jak juz mowa o kp, i o podobnej metodologii badan, nagle zaczyna sie ja podwazac. I tylko do tego odnosilo sie moje porownanie.
        • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 20:07
          bron boze, nie ocenilam mam, ktore spia ze swymi dziecmi, gdyby moje chcialo tez bym z nim spala.
          ale rpawda jest taka, ze pierwsza motywacja, ktora czytam niestety na forach Waszych, czyli ap, kp etc... jest wygoda, bo nie chce Wam sie wstawac do dziecka milion razy na karmienie etc...
          potem dziecko chce juz tylko spac przy mamie, to nic dziwnego.
          to nie ma nic wspolnego z ocena smile to sa fakty przytaczane przez Was same....
          • justkawb Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 22:12
            Polecam Ci wiec lekture "Sleeping with your baby" Jamesa McKenna, gdzie autor przytacza mase badan pokazujacych, ze spanie z dzieckiem sprzyja np karmieniu piersia. Nawet ostatnio UNICEF zaczal wydawac ulotki nt bezpiecznego spania razem z dzieckiem.

            Poza tym, jaj juz wczesniej napisalas, masz dziecko, ktore spi od poczatku w lozeczku i jest z tych malo placzacych. Nie wiesz wiec, jak to jest, jak dziecko odmawia wspolpracy w kwestii lozeczka i na dodatek nalezy do tych bardziej domagajacych sie maluchow. Uwierz mi, ze faktycznie w takiej sytuacji mozna kierowac sie wygoda, zeby moc przespac ciurkiem chocby godzine.
            • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 10:19
              ok, sprzaja karmieniu, ale ja mowie wciaz o milionie badan nad wyzszoscia kp nad mm.
              dla mnie ma to sens z punktu widzenia emocjonalnego, bo mozna to jakos wytlumaczyc.
              z pkt widzenia zdrowotnego nalezaloby przebadac mleko kazdej karmiacej.
              • kriss_1 Re: AP i nie AP...czyzby? 21.11.10, 11:08
                Badan jest mnostwo, udowadniajacych (takze korzysci dlugoterminowe jak zmnijeszenie ryzyka cukrzycy typu I), a nie snujacych przypuszczenia. Proponuje pubmed i poszukanie publikacji, to co Ty uwazasz, jest czystą nieprawda.
                A skad dziecko karmione mm ma odpornosc? z ukladu immunologicznego ktory - o dziwo-kazdy posiada!
      • jul-kaa Re: AP i nie AP...czyzby? 15.11.10, 22:37
        maji13, jak dla mnie wygląda to tak: przychodzisz na forum hodowców drobiu, mówisz że nie hodujesz drobiu tylko - powiedzmy - nasturcje, ale też jesteś hodowcą drobiu. Dla mnie to absurd jakiś jest.
        • maji13 Re: AP i nie AP...czyzby? 16.11.10, 10:20
          a dla mnie ortodoksyjnosc jest absurdem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka