Głównie podczytuję co jakiś czas.
Może tytuł zabawny się wyda, bo pytanie dla was oczywiste.
W żłobku, na zebraniu rodziców, panie opiekunki zwróciły uwagę, by uczyć dzieci empatii, bo są takie które pocieszają płaczące maluchy i takie, które się obojętnie przyglądają.
Moja mała ma niecałe dwa lata, 22 ms, i sądzę, że ona raczej z tych obojętnych. Jak uczyć ją współodczuwania, gdy mieszkamy we dwie, rzadko odwiedzamy moją rodzinę, nie mamy zwierzaka w domu? Moja córka rośnie jak królowa, w świecie gdzie wszystko jest dookoła niej i dla niej. Chodzi do państwowego żłobka, więc to jest jakiś "inny świat", gdzie spotyka inne dzieci, innych ludzi.
Zwierzątko mam w planie, ale jak dziecko podrośnie, teraz boję się, że zrobiłaby jeszcze kotkowi/pieskowi/chomikowi krzywdę. Rodzeństwa nie planuję
Miałam nadzieję, że może właśnie w żłobku przyswoi zachowania społeczne, życia w grupie, dzielenia, wyzbywania się egoizmu.