Dodaj do ulubionych

Przetrenowani?

30.05.04, 22:11
Trochę przeraża mnie to forum. Każdy cieszy się, ze jego dziecko jest
wybitnie zdolne czy inteligentne, ale moim zdaniem nic nie nalezy robić na
siłę! Szczególnie u dzieci inteligentniejszych od rówieśników trzeba
szczególnie zadbać o rozwój społeczny, o rozwój fizyczny, bo wielu z nich
grozi, ze spędzą dziećiństwo ustawicznie szkolone, kształcone i rozwijane.
Tymczasem nawet geniusz jest przede wszystkim dzieckiem. Rodzice trzyletniej
Marii Skłodowskiej, gdy zorientowali się, ze ich córeczka biegle czyta,
starali się delikatnie zabierać jej stale czytane książki, a podsuwać inne
zabawki - w ten sposób wyrasta geniusz! Obawiam się, ze większość dzieci, u
których rodzice zauważyli jakieś zdolności (znajomość literek, dodawania itd)
przechodzi tak intensywny trening w rozwijaniu uzdolnień, ze wypala się,
zanim ona na prawdę się rozwiną. A poza tym - cudownych dzieci jest dużo,
cudownych dorosłych - znacznie mniej.
Obserwuj wątek
    • antonina_74 Re: Przetrenowani? 31.05.04, 00:34
      Verdano,
      forum powstało głównie dlatego że każda próba opisania mojego dziecka
      wywoływała na innych forach lawinę szyderczych komentarzy w stylu "tresowana
      małpka", "a cóż on ma za dzieciństwo!" "wolę normalne dzieci" (zdolne =
      nienormalne?). Pomyślałam sobie że przecież nie jestem jedyną taką matką i może
      warto by stworzyć miejsce gdzie nikt by nam nie dokuczał, nie tępił, miejsce
      gdzie będziemy mogły bezpiecznie wymienić doświadczenia.

      Sama nic nie robię na siłę. Opisałam w innym wątku jak mój syn nauczył się
      czytać - bez mojego udziału. Nie jest bezustannie szkolony, dokształcany. Nie
      spędza długich godzin na czytaniu słownika, ale lubi to robić w ramach zabawy.
      Zabaw ruchowych ma pod dostatkiem bo a) chodzi do zupełnie zwyczajnego
      przedszkola, b) na podwórku mamy rewelacyjny, nowoczesny plac zabaw na którym
      Kuba szaleje. Jeździ na rowerze, chodzi do Zoo, z tatą do kina, ogląda bajki w
      tv, buduje z klocków.

      Kuba nie dlatego ma tyły w rozwoju społecznym że jest zmuszany do nauki
      czytania i pisania. On po prostu TAKI jest i to jedna z tych ciemniejszych
      stron wychowywania uzdolnionego dziecka. I nad tym pracujemy, tylko dla rozwoju
      interakcji w grupie chodzi do przedszkola (bo ja w tej chwili nie pracuję i
      spokojnie mógłby siedzieć ze mną w domu), chodzimy na cotygodniowe grupowe
      zajęcia z psychologiem i logopedą, każde Kuby osiągnięcie w relacji z innymi
      dziećmi jest chwalone i nagradzane. Intensywny trening odbywa się wyłącznie na
      tym polu, bo wspólnie z psychologiem doszliśmy do wniosku że nie będziemy
      pracować nad rozwojem zdolności które już i tak są rozwinięte.

      Tyle ode mnie - wydaje mi się że raczej nie ma tu Mam, które katują swoje
      dzieci treningiem choć wydaje mi się że w przypadku małego sportowca czy muzyka
      to może być konieczne aby iskierka pzerodziła się w rozwinięty talent.

      Pozdrawiam,
      Antonina
      • agatka_s Re: Przetrenowani? 31.05.04, 09:05
        A mnie się wydaje że to przetrenowanie w takiej formie, o której piszesz
        dotyczy prawdziwych geniuszy, właśnie typu Skłodowska Curie czy Mozart. Nie
        chciałabym nikogo obrazić ale opisane tu dzieci geniuszami nie są, są poprostu
        trochę bardziej zdolne niż przeciętna. Ja do tej pory ani w swoim dzieciństwie
        ani w otoczeniu mojego dziecka nie spotkałam kogoś kto byłby rzeczywiście tak
        bardzo uzdolniony w jakimś jednym kierunku, aby trzeba aż było go od tego na
        siłę odciągać w imię równomiernego rozwoju. Jest wiele dzieci bystrych,
        inteligentnych, ale rzeczywiście potem prawdziwie wybitnych dorosłych jak na
        palcach jednej ręki, to chyba świadczy że czasem my dorośli doszukujemy się w
        naszych dzieciach więcej niż tam jest naprawdę.

        Moim skromnym zdaniem w tej chwili zbyt często jednak analizuje się pewne
        zjawiska dotyczące zachowań dzieci pod kątem psychologii. Zwykłą
        niesympatyczność, niegrzeczność dziecka usprawiedliwia się wieloma często
        wyimaginowanymi przyczynami. Nie chciałabym nikogo obrazić, ale wydaje mi się
        że czasem lepsze efekty niż bieganie po psychologach przynosi zaprzyjaźnienie
        sie ze swoim dzieckiem. Czasem lepiej odłożyć te wzystkie mądre nazwy
        (dyslekcje, dysgrafie i inne dys, ADHD, zachowania typu ADHD itp itd ) i pobyć
        z dzieckiem jego rówieśnikami, czasem te wielkie problemy okazują się bardzo
        zwykłe i trywialne i często na bazie naszych doświadczeń można dziecku łatwo
        pomóc. Czasem wystarczy dziecku podpowiedzieć aby moze nie był tak złośliwy,
        aby zaprosił kolegę do domu, czasem warto wysłać na fajny obóz aby samodzielnie
        bez mamy (i jej ciągle świdrującego wzroku), nauczył się zachowań socjalnych.
        Poprostu wydaje mi się, że niektóre rzeczy w wychowaniu dzieci zostały już
        totalnie postawione na głowie, a czasem aby wychować szczęśliwe dziecko
        wystarczy instynkt i zdrowy rozsądek. Myślę że cały ten psychologiczny zgiełk
        w dużej mierze wynika z braku tego zdrowego rozsadku i bezradności rodziców, bo
        pójście do psychologa niewątpliwie jest łatwiejsze (i wygodne, bo odsuwa
        wyrzuty sumienia) niz próba pomocy dziecku zdroworozsądkowymi metodami, które
        jak świat światem były stosowane przez rodziców (sądząc po jakości pokolenia np
        przedwojennego z doskonałym skutkiem).

        Prztrenowanie istnieje natomiast w formie organizowania wolnego czasu, ale nie
        dotyczy to tylko dzieci zdolnych ale zasadniczo wszystkich. Istnieje spora
        presja społeczna, aby dziecko od najmłodszych lat poddawać treningom,
        ćwiczeniom itp itd. Czy to jest dobre ? Nie jestem tak do końca pewna, ale
        też i boję się ryzyka że brak tego "trenowania" w późniejszym dorosłym życiu
        mojego dziecka moze się odbić negatywnie. Nie stać mnie aby tą wielką presję
        społeczną "olać".
      • mmmd Re: Przetrenowani? 31.05.04, 18:48
        Antonino, moge tylko pod Twoim postem dopisac sie wlasnym imieniem. Widzisz,
        nawet i tu nie wolno mowic o tym, ze dziecko moze byc zdolniejsze od innych.
        Mam takie samo doswiadczenie jak i Ty (wspomnialam to zaraz przy pierwszym
        wpisie) - samotnosc i brak zrozumienia jak wyglada wychowanie malego
        zdolniaczka. Po pierwsze - wara o tym mowic, bo pojdziesz pod obstarzal (tak
        jak tu); po drugie - dostajesz lekcje kochania swojego dziecka, tak jak bysmy
        wychowywaly nasze pociechy wbrew rozsadkowi i intuicji; po trzecie - ani natura
        (dla wierzacych BOG)nie maja nic tu do powiedzenia - to MY tresujemy, to MY
        zmuszamy, to MY..... Zupelnie sie odechciewa! A juz zupelnie sie odechciewa
        czytajac (na podstawie paru postow!!!!), ze nasze dzieci sa najwyzej tylko
        zdolne, a reszta to juz siedzi w naszych glowach! Jakaz to agorancja i
        faktycznie KOMPLETNY brak zrozumienia problemu!
        • verdana Re: Przetrenowani? 31.05.04, 22:16
          Kochani! Świetnie rozumiem problem, bo ja wychowuję własnie zdolne dzieci i
          doskonale wie, jakie są problemy. Ale mam wrazenie, ze wam te zdolnosci dziecka
          przesłaniają dziecko jako całość. Samo mówienie o "zdolniaczkach" nie mówiąc
          już na opisywaniu zdolności dziecka "na wielu postach" swiadczy o tym, ze
          przywiązujecie do tego ogromną wagę! Wydaje mi się, ze przedew wszystki gra tu
          role chęć pochwalenia się, że macie dzieci inteligentniejsze od innych.
          Niestety, dzieci doskonale wyczuwają takie nastawienie rodziców, stają się
          przmądrzałe.
          • antonina_74 Re: Przetrenowani? 31.05.04, 22:24
            Ja mam wrażenie że zdolności mojego dziecka je określają i definiują. Kuba nie
            byłby Kubą bez swojego czytania, pisania, widzenia ośmiokątów tam
            gdzie "zwyczajne" dzieci widzą płytki. Byłby zupełnie inny "jako całość", może
            miałby inne zdolności a może byłby takim idealnym "normalnym dzieckiem", w
            każdym razie byłby kimś innym.

            Jeśli nawet się trochę chwalimy osiągnięciami to chyba nie jest naszą
            intencją "licytacja" - przynajmniej nie moją. Ale to naturalne że chwalimy
            dzieci które ładnie jedzą, świetnie tańczą, sprawnie jeżdżą na rowerze,
            dlaczego tak niemile widziane jest pochwalenie się choć troszkę intelektem?
            czyżby dlatego że w cenie obecnie nie jest intelekt tylko uroda, kasa i spryt?
            A może dlatego że w Polsce nie wolno pochwalić siebie ani kogoś z rodziny bo
            uchodzi się natychmiast za zarozumialca? odwrotnie niż w USA gdzie dzieci już w
            szkole uczą się nazywać swoje mocne strony?
            • verdana Re: Przetrenowani? 31.05.04, 23:22
              "Ja mam wrażenie że zdolności mojego dziecka je określają i definiują. Kuba nie
              byłby Kubą bez swojego czytania, pisania, widzenia ośmiokątów tam
              gdzie "zwyczajne" dzieci widzą płytki." No własnie! A dlaczego tylko zdolności -
              dlaczego nie charakter, upodobania itd. To właśnie mnie niepokoi - widzenie
              dzieci przez pryzmat jednej, wybranej, fakt że pozytywnej cechy. Moze okazać
              się, ze w szkole Kuba wcale nie okaże się taki zdolny, ze nie wyrośnie z niego
              geniusz tylko "zwyczajne" dziecko. Czy nie będziesz rozczarowana? Jeżeli twoje
              dziecko jest zefiniowane przez zdolnosci, to je4śli nie rozwiną się tak jak
              oczekujesz, kim ono dla ciebie będzie?
              • antonina_74 Re: Przetrenowani? 01.06.04, 00:28
                Widzisz, to wszystko dla mnie jest ze sobą zrośnięte - zdolności, charakter,
                upodobania. Gdyby nie czytał, nie lubiłby książek bardziej od plasteliny. Gdyby
                nie pisał, nie pisałby na komputerze zabawnych historyjek. gdyby nie znał tylu
                słów, cyfr, figur, nie rozmawiałby tak jak rozmawia. gdyby był bardziej sprawny
                ruchowo/muzycznie/jakośtam niż werbalnie, to byłby innym chłopcem, którego też
                bym tak samo kochała, ale innym. Nie gorszym, nie głupszym, ale po prostu
                innym, nie-sobą. Małgosia używa określenia "natura" i chyba to dobre - taka
                jest jego natura.

                Nie wiem co z niego wyrośnie, ma dopiero niecałe 5 lat. Może będzie
                bibliotekarzem jak babcia a może dostanie Nobla jak Skłodowska wink Nie będę
                rozczarowana jeśli nie wyrośnie z niego geniusz. Ale mam nadzieję że wyrośnie
                na mądrego trzeźwo myślącego, oczytanego człowieka, ma do tego wszelkie
                podstawy i może to głupie ale nie chciałabym żeby zupełnie zmarnował te 2 lata
                wyprzedzenia które dostał na starcie. "Nie po to zapalasz lampę żeby ją pod
                korcem kryć".
        • agatka_s Re: Przetrenowani?-do mmmd 01.06.04, 08:33
          Nie podoba mi się forum na którym wolno wyrażać tylko "jedynie słuszne"
          opinie, bo na innych nas krytykowano. Co to za forum ? To raczej gazetka
          ścienna siły przewodniej.... Kiedy się wypowiadam prezentuję swoje poglądy, a
          nie atakuję kogokolwiek, nie krytykuję, nie dokuczam, a traktowanie tego w
          taki sposób to przejaw kompleksów (braku determinacjo do bronienia swoich
          poglądów) i ogromnej ksobności. Mam prawo, aby wyrażać "zdanie odrębne", i nie
          zamierzam z tego rezygnować, bo komuś moje opinie nie są miłe, i proszę to
          uszanować (tak samo jak i ja przyjmuję do wiadomości,że ktoś nie zgadza się z
          moimi opiniami zresztą).

          Ufff to się nagadałam z samego rana...

        • judytak Re: Przetrenowani? 01.06.04, 13:41
          mmmd napisała:

          A juz zupelnie sie odechciewa
          > czytajac (na podstawie paru postow!!!!), ze nasze dzieci sa najwyzej tylko
          > zdolne, a reszta to juz siedzi w naszych glowach! Jakaz to agorancja i
          > faktycznie KOMPLETNY brak zrozumienia problemu!

          pragnę podkreślić, że moje dzieci nie są geniuszami
          są właśnie zdolne
          i nie uważam takiego określenia za arogancję
          za to co najmniej dziwi mnie oburzenie kogoś, czyje dziecko nazwano zdolnym...

          pozdrawiam
          Judyta
          • ratyzbona Re: Przetrenowani? 01.06.04, 16:11
            O wychowniu dzieci nie wiem zbyt wiele , natomiast na dzieci zdolne napatrzyłam
            się już wystrczająco. Zarówno w mojej podstawówce jak i gimnazjum mnóstwo było
            dzieciaków uzdolnionych - matematycznie, humanistycznie, muzycznie. Były wśród
            nich osoby robiace olimpiady czy tak uzdolnione ,że nawet nie trzeba było ich
            stwiac do konkursów by mieć pewność ,ze wyróżniją się na tle innych. Tak się
            przypadkowo składa,że w większości przypadków wiem kiedy nauczyli się czyatć -
            zazwyczaj były to ostatnie grupy przedszkola pierwsze kalsy podstawówki.Bo tego
            czy ktoś jest zdolny czy nie nie determinuje jak szybko nuczył się czytac czy
            pisac ( o liczniu nie mówię bo te zdolności zroziwijają się zupełnie inaczej)
            tylko jak tą umiejętność potrafił wykorzystać gdy już wszyscy inni ją posiedli.
            Geniusz nie jest umiejętnością robienia czegoś wcześniej niż inni ale lepiej i
            mądrzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka