Dodaj do ulubionych

sympatie dzieci

25.03.12, 12:33
czy wyrażacie opinie na temat takowych?
Obserwuj wątek
    • czarna9610 Re: sympatie dzieci 25.03.12, 14:35
      Na szczęście w porę ugryzłam się w język.
    • kara_mia Re: sympatie dzieci 25.03.12, 18:04
      Zbyt dobrze pamiętam swoje nastoletnie czasy.
      Mówię albo dobrze albo wcale.
      Najczęściej, niepytana, nie zabieram głosu na ten temat.
      • bi_scotti Re: sympatie dzieci 25.03.12, 21:53
        Wyrazam. Co oni sobie z tym robia to ich sprawa ale przyprowadzajac kogos do domu wiedza, ze reszta domownikow zdanie bedzie miec - inaczej sie nie da. Gdy pytaja o to zdanie, dostaja je bez zbytnich upiekszaczy wink A i tak reszta rodzenstwa jest zawsze wredniejsza w ocenach niz rodzice. Stala girlfriend poki co ma tylko Sredni - swoj czas rodzinnej wredzizny na jej temat przezyl kilka lat temu gdy sie pojawila w jego zyciu, teraz ona jest juz troche czescia rodziny i sama sie dolacza z opiniami gdy pojawiaja sie jakies "milosci" Najstarszej i Najmlodszego. Najstarsza ma co chwila nowego adoratora/ukochanego - bracia najczesciej nie zostawiaja na takich suchej nitki, ja odpowiadam na pytania tongue_out Najmlodszy kogos tam ma od kilku miesiecy ale poki co nie przedstawil wiec czekamy - jak przedstawi, sabat czarownic na pewno sie zdarzy big_grin
        • onest Re: sympatie dzieci 25.03.12, 22:54
          No ja tez z tych co wyrażają. Nie za bardzo się to czasami podoba ale nie jestem od tego wolna. I wydaje mi się, ze matki często mają tzw. nosa wiedzą co i jak. Czy coś w tej materii mogą to jest zupełnie inna sprawawink
          • kasiak37 Re: sympatie dzieci 25.03.12, 23:19
            wyrazam ale stwierdzam ze sie starzeje, bo ostatni konkurent do reki ksiezniczki zmylil mnie koncertowo.Pozniej okazalo sie ze palant i przesladowca.
            • mamamira Re: sympatie dzieci 25.03.12, 23:58
              Czasami co miałam" przeciw "kandydatom ale moje dzieci z tych co lepiej wiedza.
              • onest Re: sympatie dzieci 26.03.12, 00:01
                mamamira napisała:

                > Czasami co miałam" przeciw "kandydatom ale moje dzieci z tych co lepiej wiedza.

                na tym polega urok młodości, ze zawsze się wie lepiejsmile
                • kara_mia Re: sympatie dzieci 26.03.12, 12:41
                  Jak rozumiem, wszystkie przedmówczynie brały poważnie pod rozwagę zdanie swoich rodziców ( a nie tak to TERAZ pamiętają! ) podczas wyboru swojego kandydata na męża i lub chłopaka, oraz cieszyły się niezmiernie z komentarzy wypowiadanych przez rodzinę.... smile smile
            • evee1 Re: sympatie dzieci 26.03.12, 06:59
              Ja sie wyrazam, ale nie truje, ze po co, na co i najlepiej, zeby zerwali.
              Corka juz miala kilku dobiegaczy, ale teraz jest w klasie maturalnej i robi sobie przerwe. Ale bliskich i dobrych kolegow nadal ma.
              Syn chodzi do szkoly meskiej i jest odludkiem, wiec narazie susza w sprawach sercowych.
    • fanny Re: sympatie dzieci 26.03.12, 08:09
      Ja dziewczyne mojego syna poznam dopiero w maju jak przyjada nas odwiedzic i pojedziemy na wspolne wakacje. Syn mi tylko powiedzial, ze jest bardzo do mnie podobna big_grin Nie wiedzialam jak skomentowac, wiec powiedzialam, ze pewnie inteligentna i piekna wink Potwierdzil to mysle, ze fajna z niej dziewczyna.
      Chlopaka corki poki co stalkuje na FB big_grin
      Generalnie to mam pelne zaufanie, ze jak partnerzy okaza sie nieodpowiedni dla nich, to ofiar z siebie nie beda robic.
      W koncu to oni a nie ja beda ze swymi partnerami mieszkac. Ja tam z mojego wyboru jestem bardzo zadowolona. Maz tez nie narzeka (za bardzo). Teraz kolej dzieci na wlasne wybory.

      f.
      • onest Re: sympatie dzieci 26.03.12, 12:53
        Z założenia zawsze mówiłam, ze nie moja broszka- jak sobie pościele tak się wyśpi. A tu życie mi pokazało, ze strasznie trudno to u siebie wyegzekwować. I niby tylko obserwowałam ale coś tam czasami chlapnęłam mimochodem i chodemsmile. Naprawdę dziewczyna mi nie leżała.
        Skończyło się tak, ze związek prawie dwuletni się rozpadł bez mojego w tym udziału ale okłamałabym sama siebie gdybym nie powiedziała, że nie byłam z tego zadowolona.
        • fanny Re: sympatie dzieci 26.03.12, 13:17
          Poniewaz sytuacja mnie potencjalnie dotyczy, to chcialbym wiedziec co Ci nie lezalo ze strony tej dziewczyny?

          f.
          • onest Re: sympatie dzieci 26.03.12, 13:51
            Ogólnie mówiąc- należała do "bananowej" młodzieży. Tance , hulanki , swawole. Imprezy z ochlajem do białego rana, trawka etc. Mojemu to bardzo imponowało, bo to gatunek introwertycznego intelektualisty. A ponieważ związek był na odległość, a Starszy z wysokim stypendium , grantami i przelicznikiem walutowym , to ja przylatywał do Polski ,a robił to nader często i jak dla mnie zdecydowanie za często, to było za co poszaleć. Mnie najbardziej wkurzał język dziewczyny. Wiem ,ze teraz się mówi- zjebiecie i tym podobne i jest to ok ale tamten język był po prostu wulgarny. Nie do przyjęcia. Starszy na wszelkie (nikłe) uwagi pozostawał głuchy. A my pozostaliśmy w nadzieismile. Zycie samo zweryfikowało. Ściągnął ja do siebie, zamieszkali rzem i nagle się okazało ,ze kasy na zwykłe życie od do z tego jego stypendium wystarczy ale na szaleństwa już nie i , ze trzeba by iści coś zarobić. To zdaje się bardzo się nie spodobało i po pół roku nastąpił powrót na ojczyzny łono do dawnego towarzystwa.
            Pewnie było i sto innych powodów ale ja to generalnie tak właśnie postrzegam i jakoś od początku przewidywałam, że z tej maki chleba nie będzie, a rożne maki już bywałysmile
            Jedno muszę powiedzieć- dziewczyna była śliczna, po prostu piękna. I chyba nadal moje Starsze nie do końca się pogodziło z jej strata.
            • kara_mia Re: sympatie dzieci 26.03.12, 13:54
              smile
              uwielbiam ten watek, jak znajdę to podlinkuje jakiś zabawny watek z cyklu 'teściowa rozwala moje małżeństwo" lub 'rozstałam się z chłopakiem bo ze wszystkim latał do mamusi"

              smile smile smile
              • bi_scotti Re: sympatie dzieci 26.03.12, 15:20
                Sugerujesz, ze rodzina powinna milczec jak grob gdy pojawia sie potencjalny nowy jej czlonek? Nie wydaje mi sie to zdrowe. My akurat jestesmy wszyscy dosc sarkastyczni, ironiczni, wredni w ocenach - dzieci, gdy byy male, do tego przywykly i w pewnym momencie przejely, teraz stosuja same rowniez wobec siebie wzajemnie. Nic tak nie chroni przed nadmiarem powietrza w plucach jak autoironia wsparta zlosliwym komentarzem kochajacej rodziny tongue_out
                • kara_mia Re: sympatie dzieci 26.03.12, 17:02
                  Jest przestrzeń miedzy złośliwymi komentarzami a milczeniem jak grób.
                  W tej przestrzeni moim zdaniem jest miejsce na zaufanie, że dzieci sobie poradzą ustalając własne życie, zaczęta przez dziecko rozmowa wraz z przedstawieniem swojego poglądu na życie ( a nie jedynie słusznego sposobu postępowania! ) , oraz ewentualnie spokojne , rzeczowe pytania czy dziecko widzi to i to , jeżeli dotyczy to BARDZO ważnych życiowych kwestii np narkotyki, bark pracy od 10 lat itp.
                  Jeżeli zaś dziecko tych BARDZO ważnych kwestii życiowych nie widzi, lub nie są dla niego/ niej ważne , to trzeba się sobie przyjrzeć zaczynając od pytania DLACZEGO.
                  • onest Re: sympatie dzieci 26.03.12, 17:26
                    O niczym innym tu nie mówimy tylko o tym, że coś się tam sugeruje, pyta, "żartuje na temat' i zostawia pole do działania. Na decyzję nie mamy wpływu ale o tym właśnie to forum, o tym, ze dorosłe dzieci wciąż są naszymi dziećmi i jako rodzice przyglądamy się ich wyborom, a czasmi próbujemy doradzać.
                    • kara_mia Re: sympatie dzieci 26.03.12, 18:04
                      Moja mama zwykła mawiać:
                      "Dorada, to jest dobra ryba. Wyłącznie."
                      smile
                      Jak rzadko miała racje.

                      • evee1 Re: sympatie dzieci 27.03.12, 02:04
                        Z drugiej strony brak rad moze oznaczac brak zainteresowania.
                        Zreszta ludzie sa rozni. Ja na przyklad chce wiedziec co inni mysla na dany temat, bo to daje mi to pelniejszy obraz i wtedy sama moge podjac decyzje. Z kolei jak ja sama cos radze, to nie oznacza to automatycznie, ze oczekuje iz dziecko zastosuje sie do mojej rady!
                    • kara_mia Re: sympatie dzieci 26.03.12, 18:06
                      PS
                      BTW - chciałabym znać odczucia dzieci - czy te żarty z ich "połówek" również dla nich są takie cool...
                      • bi_scotti Re: sympatie dzieci 26.03.12, 18:46
                        kara_mia napisała:

                        > PS
                        > BTW - chciałabym znać odczucia dzieci - czy te żarty z ich "połówek" również dl
                        > a nich są takie cool...

                        Tak zostaly wychowane - kroluje sarkazm i autoironia - inaczej to nie bylby NASZ dom.
                    • fanny Re: sympatie dzieci 27.03.12, 05:57
                      onest napisała:

                      Na decyzję nie mamy wpływu ale o tym
                      > właśnie to forum, o tym, ze dorosłe dzieci wciąż są naszymi dziećmi i jako rod
                      > zice przyglądamy się ich wyborom, a czasmi próbujemy doradzać.

                      No wlasnie ja sie zlapalam (aby to raz!) na tych probach doradzania.
                      W innych niz milosnych sprawach, co prawda, ale temat wydaje mi sie wazny.
                      Zlapalam sie i teraz sie pilnuje, zeby zdecydowanie nie doradzac a jedynie wyrazac bardzo oszczednie swoje zdanie wylacznie kiedy zostane zapytana.
                      Juz pisze dlaczego uwazam, ze to lepsze dla moich dzieci.
                      Moje rady to zwykle bardzo dobre rady.
                      Kurcze, jestem 2 razy od nich starsza, mam kupe zyciowego doswiadczenia, rozkminiam swiat ze zdecydowanie wieksza wprawa niz oni. A i ze wprawa wieksza to i szybciej znajduje ''obiektywnie'' najlepsze rozwiazanie.
                      No i poczatkowo, odruchowo, chcac dla dzieci dobrze, natychmiast jak slyszalam o jakims problemie w ich zyciu, dzielilam sie tymi radami. W najlepszym przypadku, jak dzieic mowily jak zamierzaja swoje sprawy zalatwic, sugerowalam ulepszenia do planow, wskazywalam na istnienie jakis innych czynnikow, ktore wplywalay na rzeczywistosc a nie byly przez dziecko widziane.
                      I slyszalam komentarz ''Rzeczywiscie, jak _zawsze_ masz racje mamo".
                      I pomyslalam, kurcze, cos jest nie ostro nie tak.
                      Jak oni maja budowac swoja niezaleznosc, swoja dojrzalosc, swoje zaufanie do siebie i swoich sadow, jesli wciaz dowiaduja sie, ze mozna cos lepiej, szybciej, bardziej skutecznie lub prosciej... Bo ja robilam cos tak niewinnego jak proba doradzania.
                      Jak maja ze mna u boku wzrastac w swoim zyciu, rozwijac sie i dojrzewac, jesli ja po prostu ''przelewam'' im swoja dojrzalosc do ich glow. Przeciez to ich zycia, ich bledy, ich watpliwosci, ich proby. Tylko jesli nie bede ich krepowac swoimi przemysleniami maja szanse wykorzystac w zyciu w pelni swoj wlasny potencjal. A na tym mi przeciez zalezy, by wykorzystywali potencja swoj a nie moj!

                      I wycofalam sie, wciaz na nowo sie wycofuje, praktycznie przy kazdej rozmowie tu czy tam gryze w jezyk. Czasem mi sie nie uda i jakas rada wyslizgnie sie zanim ja w sobie zdaze zatrzymac. Zeby to moje wycofanie bylo praktycznie skuteczne, widze ze musze sie wycofywac z ich zycia, ich spraw, rowniez mentalnie, tzn. nie myslec o nich i nie zastanawiac sie co byloby najlepsze. Takie mentalne ''let it go'', to nie Twoja sprawa, nie Twoj problem, nie Twoje zycie.
                      Bywa ciezko...

                      f.
                      • evee1 Re: sympatie dzieci 27.03.12, 08:20
                        A jak dzieci przychodza i pytaja, to jaka masz strategie? Pytasz co by same zrobily, dajesz rozne przyklady, mowiasz jak sama byc zrobila?
                        Ja jakos nie jestem tak do konca przekonana o slusznosci pozostawienia dzieci (tfu, mlodych ludzi), zeby do wszystkiego dochodzily. I to bynajmniej nie dlatego, ze tak kocham wyglaszac swoje sady i rady wink, a raczedj dlatego, ze mam wrazenie, ze nie wszystko da sie przeciez samemu wykombinowac czy wyprobowac. Podejrzewam zreszta, ze oni w swoich ocenach korzystaja garsciami z doswiadczen czy rad swoich rowiesnikow, tego co przeczytaja, czy uslysza. Dlaczego akurat opinia rodzicow ma im odbierac mozliwosc samodzielnych wyborow. Zakladam oczywiscie, ze nie jest to opinia typu "jak nie zrobisz tak a tak, to Cie wydziedzicze" wink. A i takie sie zdarzaja w kulturach, gdzie powszechne sa malzenstwa planowane przez rodzicow.
                        • bi_scotti Re: sympatie dzieci 27.03.12, 14:15
                          Jest bardzo subtelna roznica pomiedzy rada i opinia. Tak jak jest roznica pomiedzy pytaniem "co myslisz?" a "co powinnam zrobic?". My sie trzymamy zasady, ze na pytania odpowiada sie zgodnie z ich intencjami (czasem trzeba doprecyzowac o co tak naprawde pytajacemu chodzi - o opinie czy o rade). No ... i najczesciej sami z siebie dorzucamy jakis wredniejszy komentarzyk zeby bylo bardziej spicy tongue_out
                          • hisia Re: sympatie dzieci 28.03.12, 07:57
                            Jestem bardzo zadowolona z wyboru syna. Ma fajną, spokojną, poukładaną i dobrze uczącą się dziewczynę. Jest jedno ale: naszym zdaniem mogłaby być ładniejsza wink
                            Jednego się boję. Oni są razem od prawie 6 lat, a takie długotrwałe związki, mające swój początek we wczesnej młodości, w dorosłym życiu często się rozpadają. Byłoby szkoda...
                            • mamamira Re: sympatie dzieci 28.03.12, 08:48
                              Moj syn był tez w długim związku.Byla to jego pierwsza dziewczyna,wielka miłość.W tym roku obchodzili trzecia rocznice ślubu,maja cudnego sześciomiesięcznego synka,są dalej zapatrzeni w siebie.Nie martw się na zapas i tak nie masz na to wpływu.
                              • saga55-5 Re: sympatie dzieci 28.03.12, 22:29
                                Przy pierwszej "poważnej" dziewczynie, syn zapytał mnie o opinie.
                                Powiedziałam zgodnie z prawdą że mi coś w niej nie gra ( oczywiście łagodnie a nie nerwowo )
                                W czasie pierwszej wizyty u mnie, zaczęła nam opowiadać jak to ona fajnie imprezuje.
                                Mnie się włos zjeżył ( choć sama nawet teraz nie stronię od imprez ) poza tym, wśród koleżanek takie opowieści byłyby ok, ale nie przy matce chłopaka.
                                Syn oczywiście wysłuchał, pomyślał i na tym się skończyło.Do tematu już nie wracałam, choć szlag mnie trafiał na myśl, co będzie dalej.
                                Po 3 miesiącach zerwali a syn stwierdził że w przyszłości musiałby zarabiać miliony, by sprostać wymaganiom dziewczyny.
                                Po pół roku spotkał teraźniejszą dziewczynę, nie miałam żadnych ALE bo dziewczyna od początku wydawała się rozsądna,są ze sobą 4 lata.
                                Miała kiedyś manię kupowania ciuchów na tony. Kilka rozmów bezosobowych i absolutnie z nią nie związanych dało pozytywny skutek. Przemyślała choć nie o niej mowa byławink
                                Od początku razem piwkujemy, gadamy po nocach, często radzi się mnie w jakiejś sprawie itp.
                                Oby tylko się to nie zmieniło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka