Dodaj do ulubionych

Dotyk ojca.

09.05.12, 10:41
Napiszcie mi prosze jak to bylo/ jest w waszych domach. Czy ojcowie sa tak samo chetni do przytulania i calowania dzieci jak matki? Chodzi mi i o niemowleta i dzieci starsze, w wieku szkolnym, chlopcow i dziewczynki. Spotkalam sie z opinia, ze ojciec bez zadnych skrzywien obdarza takimi czulosciami dziecko w kazdym wieku i przychodzi mu to naturalnie, bo dotyk to naturalny wyraz milosci rodzicielskiej. Zaniepokoilo mnie to troche, bo odkad pamietam moj ojciec w ogole nie okazywal mi czulosci (zreszta, podobnie jak matka). Podobnie widze, ze o ile maz nie ma problemu z obcalowywaniem 3-letniej corki, to w stosunku do 9-latki juz nie jest taki wylewny.
Obserwuj wątek
    • bye.bye.kitty Re: Dotyk ojca. 09.05.12, 10:46
      wiesz, 9-latki też są coraz mniej wylewne i często uważają takie pieszczoty z rodzicami za zbyt dziecinne. Może mąż cos takiego zauważył u starszej córki.

      o tym całowaniu, przytulaniu... większość mężczyzn wychowała się w takim duchu, że czułość jest niemęska. Nie doszukiwałabym się "skrzywień", chyba, ze za takie uznać patriarchalny chłodny chów chłopców.
    • zlota.baba Re: Dotyk ojca. 09.05.12, 17:12
      Mój ojciec był bardzo wylewny w dotyku i nie było w tym nic zdrowego sad
      Natomiast mąż wobec córki zachowuje dystans fizyczny, syna mizia i tuli (może dlatego, że malutki).
      • kanga_roo Re: Dotyk ojca. 10.05.12, 10:00
        mój ojciec zawsze potrafił i potrafi przytulić, i nie ma w tym nic niezdrowego smile
        to z tatą urządzaliśmy w dzieciństwie wielkie łaskotania, które miło wspominam do dziś. swoje wnuki też przytula, i jest git.
        mój mąż natomiast, choć tez dąży do kotaktu z dziećmi, nie ma tej łatwości, co mój tata - albo przytuli, poklepie, pięć sekund i koniec, albo łaskocze, ciągnie za uszy, dmucha w nos i generalnie wkurza tym dzieciaki, a nie uspokaja.
        imo dzieci trzeba dotykać tak, jak małe kociaki czy szczeniaki: głaskać i tulić, ale tylko wtedy, kiedy tego chcą, jak długo chcą, i jak lubią.
        • duch_mariana Re: Dotyk ojca. 11.05.12, 01:14
          > imo dzieci trzeba dotykać tak, jak małe kociaki czy szczeniaki: głaskać i tulić
          > , ale tylko wtedy, kiedy tego chcą, jak długo chcą, i jak lubią.

          Gdybym miał ją głaskać i tulić kiedy chce i jak długo chce, nie miałbym czasu na nic innego, bo zawsze chce i spać to też najchętniej przytulona.
          • kanga_roo Re: Dotyk ojca. 11.05.12, 08:20
            u nas właśnie spaniem rekompensujemy dzienne braki smile
            zresztą, miałam na myśli, żeby nie upierać się przy dotyku, kiedy dziecko ewidentnie nie chce (wcale nie chce, albo juz nie chce), a nie, żeby poświęcać 100% uwagi,zawsze kiedy chce, bo to czasem rzeczywiście oznaczałoby non stop.
            • camel_3d Re: Dotyk ojca. 11.05.12, 19:20
              u nas podobnie. mlody jest od 8.30 do 16 w przedszkolu potem zabawa na placu zabaw, lody..spacer..a wieczorem przed zasnieciem dlugo razem sobie lezymy w lozku i on strasznie lubi sie przytulac...
              zreszta rano tez przychodzi do mnie do lozka i sie wciska pod koldre... taki maly termoforek big_grin
      • camel_3d Re: Dotyk ojca. 11.05.12, 19:18
        > Natomiast mąż wobec córki zachowuje dystans fizyczny, syna mizia i tuli (może d
        > latego, że malutki).

        moze boi sie, ze ktos powie, ze jest pedofilem... ludzie sa rozni....
        • duch_mariana Re: Dotyk ojca. 11.05.12, 23:38
          > moze boi sie, ze ktos powie, ze jest pedofilem... ludzie sa rozni....

          No i tu jest właśnie problem. Bo ktoś powie. I normalny człowiek z ludzkimi, rodzicielskimi odruchami ma się bać przytulić córkę, bo ktoś coś powie. Ja dla takich ludzi, którzy coś by powiedzieli jestem klasycznym pedofilem. I mam to w dupie. Jeśli będziemy się przejmować tym co jakiś tłuk sobie powie, to będziemy niewolnikami tego tłuka. Bo to nie on będzie się liczył z naszą opinią, tylko my z jego i to my będziemy tańczyć jak on zagra, a nie na odwrót. Dlatego właśnie zapamiętajcie sobie zasadę, że z debilami i chamami nie dyskutujemy, tylko traktujemy ich z buta tak jak na to zasługują. Jeśli nie będziemy tak robić, grozi nam to co jest na zachodzie, że człowiek boi się podejść do płaczącego dziecka, przytulić go, zapytać co się stało, żeby jakiś idiota nie oskarżył go o pedofilię Świat będzie taki, jakim go stworzymy, więc ja proponuję piętnować i ośmieszać głupotę na każdym kroku i w każdej sytuacji.
    • lepsza.polowa Re: Dotyk ojca. 11.05.12, 08:08
      Mam na stanie dwoje dzieci - 6 lat i 2.5 miesiąca. Młodsze - wiadomo, przytulać się lubi, więc mąż przytula ile się da. Starszy jest na takim etapie, że czułości owszem, ale nie w każdej sytuacji. I mąż przytula i całuje tylko wtedy, gdy starszy syn ma na to ochotę.

      A w moim domu rodzinnym przytulanie przez tatę było tylko od święta. Taki "zimny chów".
    • camel_3d kwestia wychowania... 11.05.12, 19:17
      i tyle...
      Niektorzy nie maja problemow z okazaniem uczuc swojej corce czy synowi, a inni maja.. na sile si eniestet ynikogo nie przekona, to sie wynisi z domu....



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka