Dodaj do ulubionych

tatusiowy synuś- problem

08.11.12, 09:30
Mój syn we wrześniu skończył 3 lata. Zaczął chodzić do przedszkola, oczywiście więcej siedzi w domu, niż jest w przedszkolu, tak choruje, ale tak to jestsmile
Jak to dziecko, miał "fazę" na mamusie, potem na babcie, był okres, że tatuś był najważniejszy. Normalne.
Problem zaczął sie jakis czas temu, z tym, że ja to odbieram jako problem, moj maz go nie widzi. Chodzi o to, że mój synek ma obsesje na punkcie taty. Nie określiłabym tego jako fascynacji, czy kolejnego "tatusiowego" etapu rozwoju lub uzależnienia.
Syn jest ogólnie grzeczny,, nie mamy z nim większych problemów.
Problem polega na tym, że mały budzi się rano i od razu zrywa sie na róne nogi i szuka taty. Jeśli tatus jest w pracy, to jest niemiłosierny płacz- czyli prawie codziennie rano jak go prowadzę do przedszkola. W przedszkolu- Pani mowila, ze caly dzien powtarza ze tata pjacy. Jak po niego przychodze, jest niezadowolony i znów płacze, bo tata miał przyjsc, choc go uprzedzalam, ze to ja przyjde. Tata go nie moze odbierac bo jeszcze pracuje. Przychodzimy do domu, nie chce nic jeść, przebrac się- bo tata ma to zrobić. Często nie chce zrobić siku- bo czeka na tatę.
W końcu tata przychodzi- i mama robi się wrogiem nr 1! Tata karmi, przebiera, kąpie, ubiera w piżamkę, nakłada buty jak wychodzimy. Jeśli ja chcę go np ubrać, potrafi mi wyrwać ubranko i pojsc do taty. Staram się na to nie pozwalac, ale widzę, że jest coraz gorzej.
Problemem jest mój mąż, który na to wszystko pozwala, bo uważa, ze to tylko tatusiowy etap rozwoju. Nie postawi się małemu, uważa, że skoro cały dzień go nie ma, musi nadrobić czas gdy był w pracy i pozwała małemu na duuuzo. Wychodzi z założenia, ze lepiej jest ustąpić, niż syn miałby płakać- ja odwrotnie- u mnie jak powiem NIE to nie ma zmiłuj- moze płakać jak chce, ja nie ulegne.
Na moje sugestie odpowiada, że naogladalam sie superniani i tyle. Nie wiem jak przemówić mu do rozumu. Najgorzej jest gdy gdzies pojedziemy. Ostatnio w gościach mały mnie uderzył w twarz, bo próbowałam go ubrać, mąz wtedy wzial go za reke i sam ubral, potem kazał mu mnie przeprosic, ale skonczyło się tylko na tych slowach.
A i jeszcze jedno. Synek jest bardzo wrażliwy. Rano ubieramy sie do przedszkola, placze ze taty nie ma, ale ogolnie jest ok. Gdy tata jest w domu, bierze go na kolana i mowi glosem użalającym sie "co, chciałbys zeby tatus zostal w domu dzis tak? Wezme jutro wolne i posiedzimy cały dzien razem dobrze?" A mały wtedy dopiero zaczyna wyć.
Tysiąc razy już mu mówiłam, żeby odzywał się do niego normalnym głosem, żeby nie użalał się nad nim. W przedszkolu pani wychowawczyni poradziła mi pojsc do psychologa. Zastanawiam się, ćzy wziąc syna ze soba. Bo moim zdaniem problem tkwi w mężu, a nie w dziecku. Mam ochotę zadzwonic do Superniani smile
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: tatusiowy synuś- problem 08.11.12, 09:52
      mala220 napisała:

      > Mój syn we wrześniu skończył 3 lata.
      > Problem zaczął sie jakis czas temu, z tym, że ja to odbieram jako problem, moj
      > maz go nie widzi. Chodzi o to, że mój synek ma obsesje na punkcie taty.
      > tata przychodzi- i mama robi się wrogiem nr 1! Tata karmi, przebiera, k
      > ąpie, ubiera w piżamkę, nakłada buty jak wychodzimy. Jeśli ja chcę go np ubrać,
      > potrafi mi wyrwać ubranko i pojsc do taty. Staram się na to nie pozwalac, ale
      > widzę, że jest coraz gorzej.

      Zastanawia mnie dlaczego uważasz takie zachowanie dziecka i męża za problem? Dlaczego nie chcesz im pozwalać na bliskość. Wiele matek cieszyłoby się gdyby ojciec z takim zaangażowaniem zajmował się dzieckiem po powrocie z pracy, a nie oganiał od niego, bo jest zmęczony...

      > Problemem jest mój mąż, który na to wszystko pozwala, bo uważa, ze to tylko tat
      > usiowy etap rozwoju.

      Ale dlaczego mąż jest problemem, skoro to najwyraźniej JEST tatusiowy etap rozwoju?

      Wychodzi z założenia, ze lepiej jest ustąpić, niż syn miałby płakać- ja odwrotnie- u mnie j
      > ak powiem NIE to nie ma zmiłuj- moze płakać jak chce, ja nie ulegne.

      > A i jeszcze jedno. Synek jest bardzo wrażliwy.

      Z wrażliwcem lepiej postępować ostrożnie, wybiegami, odwracaniem uwagi, a nie twardym nie i doprowadzaniem dziecka do płaczu.

      Bo moim zdaniem problem tkwi w mężu, a nie w dziecku.

      A może problem tkwi w TOBIE? Albo w waszej relacji małżeńskiej, zastanawiałaś się nad tym dlaczego patrzysz na postępowanie męża w kategoriach rywalizacji o dziecko?


    • slonko1335 Re: tatusiowy synuś- problem 08.11.12, 10:27
      Tata karmi, przebiera, k
      > ąpie, ubiera w piżamkę, nakłada buty jak wychodzimy. Jeśli ja chcę go np ubrać,
      > potrafi mi wyrwać ubranko i pojsc do taty.

      Ty na pewno piszesz o trzylatku???
      Dla mnie masakra. Traktujecie to dziecko jak niemowlę.

      W przedszkolu pani wychowawczyni poradziła mi pojsc do ps
      > ychologa. Zastanawiam się, ćzy wziąc syna ze soba. Bo moim zdaniem problem tkwi
      > w mężu, a nie w dziecku.
      Poszłabym do tego psychologa bo jakiś dziwny układ jest w Waszej rodzinie. Przede wszystkim mam wrażenie, że wspólnie nie wychowujecie tego dziecka tylko staracie się sobie wzajemnie udowodnić czyj sposób jest lepszy a to Wy rodzice powinniście trzymać w tej sprawie wspólny front.
      Na początek nie bierz dziecka bo nie będziesz mogła na spokojnie przedstawić sytuacji. Jeżeli psycholog będzie widziała konieczność wizyty z synkiem to wtedy go zabierzesz. No i przede wsyztskim przydałoby się żeby i tata był na tej rozmowie..
    • yula Re: tatusiowy synuś- problem 08.11.12, 11:28
      Wy sie razem może wybierzcie do psychologa, bo dziecko macie normalne, to wasze relacje coś szwankują. A etapy rozwoju są różne. Moje dzieci też miały etap tatusia. Póki taty nie było w domu, wszystko w porządku. Jak tata wszedł do domu, koniec, ja nawet pieluchy nie mogłam zmienić. I bardzo sie z tego cieszyłam tongue_out
      Ogólnie 3-latek to jeszcze małe dziecko, i nie powinien mieć za dużo nakazów/zakazów ale jakieś granice powinien mieć. Powinien w miarę mozliwości sam sie ubierać, powinien wiedzieć że nie wolno bić. I ma widzieć rodziców a nie kłócącą sie parę ludzi, z których każdy robi coś innego a on jest w tym zagubiony. Trzeba poważnie zastanowić sie kiedy mówić "nie" i nie ustępować, a kiedy nie warto. Tata tym użalaniem sie też nie robi nic dobrego, a jak obiecuje że coś zrobi to niech to robi.
    • kanna Re: tatusiowy synuś- problem 08.11.12, 15:39
      Moim zdaniem problem jest w Was - rodzicach. W braku wspólnego frontu, powiedziała bym.Mały traci poczucie bezpieczeństwa i się koszmarny staje. Warto to przegadać z psychologiem.
      • mala220 Re: tatusiowy synuś- problem 08.11.12, 18:24
        wiem o tym, ze nie trzymamy wspolnego frontu- dla mnie to duzy problem. Ja jedno, mąz drugie i tak w kolko.
        Tak, mam 3 letniego synka. Chodzilo mi o ubieranie, przebieranie itd np po kapieli, kiedy trzeba sie szybko ubrac bo w domu chlodno. Nie robimy z dziecka niemowlaka, syn jest bardzo samodzielny, ale czasem chce, zeby go wyreczyc- o takich sytuacjach pisalam. Moze to zbyt ogolnie zabrzmialo. Dziekuje za uwagi.
        Cieszy mnie bliskosc moich chlopakow, dobrze ze maja ze soba dobry kontakt i nigdy nie mowilam ze nie i nie jestem zazdrosna o to. Po prostu widze co sie dzieje u mnie w domu codziennie, dlatego poprosilam Was o opinie.
    • camel_3d a mnie sie wydaje.. 08.11.12, 20:46
      ze jestes diabelnie zazdrosna...a to powoduje frustracje, mlody to wyczuwa i robisz sie irytujaca.. zamiast cieszyc sie tym, ze mesz w tym czasei cos zrobic to starasz sie pokazac jaki to wielki problem i jeszcze gorzej dzeicko do siebie zrazac, bo bez mala sila chcesz udowodnic, ze ma cie sluchac i cie kochac...
    • el_elefante Re: tatusiowy synuś- problem 09.11.12, 09:25
      Macie różne podejścia do wychowania, ty bardziej pragmatyczny, oparty na zasadach, tato bardziej wyluzowany, rozpieszczający - tak to widzę z twoich wpisów. I to wcale nie oznacza, że jest źle. Rodzice nie są (i nawet nie powinni) być tacy sami w zachowaniu i emocjach i identycznie konsekwentni. Mama to mama, a tato to tato, z każdym można pogadać, z każdym inaczej i o czym innym, z każdym inaczej spędza się czas. Mój syn też miewał fazy na jednego rodzica, choć nie były tak ostro wyrażane jak u ciebie. Do dziś (5 lat) są rzeczy, które woli robić z mamą i takie, do których nadaje się tylko tato. I fajnie.

      Aczkolwiek jest jedno ale.

      Są pewne fundamentalne zasady, których oboje musicie się trzymać i bardzo ważny jest tutaj jednoznaczny, wspólny front. Np. nie wolno bić. To, że syn cię uderzył, to już nie jest sprawa tylko między tobą a synem (chyba że jesteście sami) i tato nie powinien odpuścić. Nie mam tu na myśli wymuszenia przez niego przeprosin, to nie o to chodzi. Powinien natomiast zareagować zdecydowanie, dając synowi do zrozumienia, że bicie mamy jest niedopuszczalne. Przerwanie zabawy, zmiana tonu, głośności, wyrazu twarzy, usztywnienie postawy, krótki tekst ect. - to jest wyraźny przekaz, że coś jest nie teges. Tutaj nie ma miejsca na "dobrego tatusia". Co więcej, tato mógłby wręcz zareagować w stylu: chętnie się z tobą pobawię, ale masz nie załatwioną sprawę z mamą, zakończ ją i wszystko będzie ok. Mógłby podpowiedzieć co trzeba zrobić żeby się z mamą pogodzić - trzylatek załapie bez problemu.

      Piszesz, że tato często zwraca się do syna użalającym tonem - może to i nie jest najlepszy sposób rozmawiania z dzieckiem, ale trudno będzie ci to zmienić metodą ciosania kołków na tatowej głowie. Takie pouczanie rzadko kiedy działa. Najlepiej działa, gdy ktoś sam do pewnych wniosków dochodzi. Można temu sprytnie dopomóc, ale nie wprost. I trzeba się bardzo wystrzegać rozgrywania dzieckiem. Jak już ktoś napisał, to problem między wami, dziecku nic do tego, ono jest jak najbardziej normalne.

      Rozmowa z psychologiem to bardzo dobry pomysł. Jeszcze lepszy, aby tato też poszedł, może najpierw sam - to już ci psycholog podpowie jak będzie lepiej i jak go namówić.
      • sebalda Re: tatusiowy synuś- problem 11.11.12, 23:59
        Wcale się dziecku nie dziwię, że tęskni za ojcem, który jest normalny, kochający, ciepły, w przeciwieństwie do matki, która za nic nie ustąpi, choćby dziecko płakało i bardzo czegoś pragnęło i potrzebowało (ciepła i wyrozumiałości, opieki i miłości). To jest dziecko, małe dziecko, a nie piesek do wytresowania!
        Zabranianie dziecku kochania ojca??? Tego, że tęskni?
        Nie oglądałam tej nieszczęsnej Niani, ale jeśli ona tak radzi, to robi wielką krzywdę wszystkim małym, potrzebujacym ciepła i miłości dzieciom!
        Radzę poczytać info na temat rodzicielstwa bliskości, o tym, że ludzie są noszeniakami, a żeby się jeszcze bardziej postawić do pionu i puknąć w głowę, przeczytać jakąś książkę genialnej Alice Miller (pl.wikipedia.org/wiki/Alice_Miller), na początek Dramat udanego dziecka.
        Jak dobrze, że dziecko ma przynajmniej normalnego ojca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka