Dodaj do ulubionych

egzekwowanie kar u nastolatków

29.11.12, 19:41
Podpowiedzcie coś, bo już nie mam siły i pomysłów. Jak egzekwować karę zakaz wychodzenia na podwórko, do koleżanek. Córka 16 lat, 1 klasa liceum. Kiedy wracam z pracy ok 16.30 jej nie ma już albo jeszcze nie wróciła po lekcjach, wraca różnie między 19 a 22. Nie odbiera telefonów, czasami po telefonach napisze sms-a, że będzie później. Jakie inne kary? Problem jest w notorycznym łamaniu zasad, nie informowaniu gdzie jest i kiedy wróci, kompletnym braku kontaktu kiedy jest poza domem poza tymi esemesami, wychodzeniem z domu bez mojej zgody, wracaniem po wyznaczonej godzinie (niedziela- czwartek do 20, piątek-sobota do 22), piciem, paleniem, przeklinaniem, pyskowaniem. Zabranie laptopa i tv nie daje rezultatu. Najpierw jest awantura, obraza, później obietnica poprawy, poprawa na kilka dni i znowu takie samo łamanie zasad. Kieszonkowego ode mnie nie otrzymuje, bo pali i pije, ale pieniądze ma od ojca. Rozmowy nie dają rezultatu, jeśli już to na dzień, dwa. Problemy z córką są od 1 klasy gim, nasilone od 2. Teraz i tak jest jepiej, bo od września odpadł problem z wagarami, kompletnym brakiem nauki i fatalnymi ocenami, zaczęła się w miarę uczyć, w szkole nie sprawia problemów wychowawczych, a wcześniej były. Chodzimy na terapię rodzinną od września, ale nie ma poprawy na dłuższą metę, mieliśmy wspólnie ustalić zasady, ale ona nie chce słyszeć o kompromisach, chce robić co jej się podoba. Psycholog nie jest w stanie podpowiedzieć mi już innych kar, uważa że konsekwentne kary i rozmowy w końcu pomogą. Ale stosuję tą metodę od trzech lat i nie ma poprawy. Wcześniej odwiedziłyśmy wielu psychologów różnych, na wizytach córka w wiekszości w ogóle się nie odzywała. Ona nie uważa, żeby w jej zachowaniu było coś nie tak.
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: egzekwowanie kar u nastolatków 29.11.12, 20:26
      A gdzie jest ojciec? Robi coś poza dawaniem jej kasy?
      • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 30.11.12, 17:54
        Pojawia się raz na trzy tygodnie, żeby zabrać córkę na zakupy i dać pieniądze. Nie przyjmuje do wiadomości, że dziecko zachowuje się nieakceptowalnie, uważa, że to ja stwarzam problemy i dlatego córka się zachowuje tak a nie inaczej. Nie chce się w nic angażować.
        • jakw Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 11:14
          A tata wie, że dziewczę za kasę od niego pije i pali? Może niech jej kupi ciuchy, postawi bilet do kina czy inne atrakcje, ale kasy do ręki nie daje. Szczególnie nieakceptowalne jest to picie i niereakcja na sms-y/telefony - nie wiesz po prostu czy panna nie leży gdzieś pijana.
          Ale jednak doceń to, że zaczęła się uczyć. A próby kompromisu można zacząć od tego, że panna przynajmniej informuje gdzie idzie.
          • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 18:56
            jakw napisała:

            > A tata wie, że dziewczę za kasę od niego pije i pali? Może niech jej kupi ciuc
            > hy, postawi bilet do kina czy inne atrakcje, ale kasy do ręki nie daje.
            Wie aczkolwiek uważa, że problem nie jest jakiś poważny i trudno, żeby dziecko nie mialo żadnych pieniędzy. Wszystkie ich spotkania polegają na kupowaniu ciuchów, kosmetyków, płyt itp, zjedzeniu czegoś na mieście i czasami pójściu do kina.

            Szczegó
            > lnie nieakceptowalne jest to picie i niereakcja na sms-y/telefony - nie wiesz p
            > o prostu czy panna nie leży gdzieś pijana.
            > Ale jednak doceń to, że zaczęła się uczyć. A próby kompromisu można zacząć od t
            > ego, że panna przynajmniej informuje gdzie idzie.
            Właśnie problem jest w tym, że córka nie chce iść na żadne kompromisy. Dwa razy już miałysmy spisaną umowę, którą po pewnym czasie łamała.
            • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:58
              Właśnie problem jest w tym, że córka nie chce iść na żadne kompromisy. Dwa razy
              > już miałysmy spisaną umowę, którą po pewnym czasie łamała.
              Może nie naprawiaj jej po całości, tylko zacznij od poprawy w jednej kategorii - np. powroty do domu. Na początek nie rób może afery, jeśli się spóźni, ale poinformuje cię o tym... I będziesz wiedziała gdzie jest.
            • camel_3d aaa..lepszy pomysl.. 11.01.13, 11:12
              skoro tata taki dobry, to poprostu spakuj jej manati i zawiez d taty... postaw przed drzwiami i olej...
    • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 29.11.12, 22:01
      Ale stosuję tą metodę od trzech lat i nie ma poprawy.

      Jest. Zaczęła się uczyć, przestała chodzić na wagary i nie robi afer w szkole. Sama to napisałaś...
      • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 29.11.12, 22:44
        Widać OGROMNĄ poprawę. Co nalezałoby docenić.
        Psycholog, który uwaza, zę 16-latkę trzeba konsekwentnie karać nadaje sie do odstrzału.
        Co bym poradziła - zrobić coś, aby dom nie był miejscem, gdzie nastolatka spotykają wyłacznie kary i gderanie. Po co ona ma wracać do domu, zastanów się?
        • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 30.11.12, 18:14

          verdana napisała:

          > Widać OGROMNĄ poprawę. Co nalezałoby docenić.
          Jak docenić, skoro nadal w domu odstawia te same numery? Zrezygnować całkowicie z kar i zostawić sprawy własnemu biegowi? Zrobiłam tak w wakacje, nic się nie zmieniło w kwestii zachowania, robiła co chciała. Zresztą terapeutka odradza taką metodę, a ja nie wiem już co robić.

          > Psycholog, który uwaza, zę 16-latkę trzeba konsekwentnie karać nadaje sie do od
          > strzału.
          Byłyśmy u wszystkich psychologów w naszym mieście, żadnemu nie udało sie dotrzeć do córki, u większości w ogóle się tam nie odzywała, ona nie widzi powodu chodzenia na terapię. U tej terapeutki zaczęła cokolwiek mówić, ale wg kobiety będzie bardzo trudno coś zdziałać, bo Młoda nie widzi powodu do jakiejkolwiek zmiany swojego zachowania.

          > Co bym poradziła - zrobić coś, aby dom nie był miejscem, gdzie nastolatka spoty
          > kają wyłacznie kary i gderanie. Po co ona ma wracać do domu, zastanów się?
          Nie chcę, żeby tak było, ale nie potrafię nie reagować na jej wybryki, które nie zdarzaja się czasami tylko codziennie niemal. Rozmów na jakikolwiek sporny temat Młoda nie podejmuje, nie widzę, żeby moje tłumaczenia do niej docierały. Wbrew pozorom spędzamy ze sobą czas, może nie na codzień, bo kiedy ja chcę z nią porozmawiać wyrzuca mnie z pokoju, bo robi coś innego, a później ma pretensje, że się nią nie zajmuje. Natomiast w weekendy regularnie mamy tylko swój czas, średnio co sześć tygodni wyjeżdżamy same na weekend i wtedy jest fajnie, ale jak tylko wracamy do codzienności wraca też złe zachowanie.
          • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 30.11.12, 19:41
            Jak docenić, skoro nadal w domu odstawia te same numery?

            To proste.
            Docenić to, w czym jest poprawa, a ochrzanić za to, co wymaga ochrzanienia.
          • e-kasia27 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 00:59
            blekitnalaguna123 napisała:

            > Jak docenić, skoro nadal w domu odstawia te same numery?

            No, ale co ona takiego strasznego właściwie robi, że tak ciągle musisz jej te kary zadawać?
            Jakie te numery odstawia?
            Możesz podać przykłady?

            • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 07:05
              Robi rzeczy na p:
              poszwenda się
              posiedzi u przyjaciółki
              przychodzi późno
              pije
              pali
              przeklina
              pyskuje
              ale ostatnio chociaż się pouczy i poprawiła się w szkole...
          • scher Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 04.12.12, 00:31
            blekitnalaguna123 napisała:

            > kiedy ja chcę z nią porozmawiać wyrzuca mnie z pokoju, bo robi coś innego

            Nie jestem w stanie pojąć takich relacji między matką a córką.
            Kiedy ja chcę porozmawiać z własnym dzieckiem, obojętnie z którym, to ja wybieram czas i miejsce rozmowy. Ja, rodzic.
            Nie mieści mi się w głowie, aby tak rozpuścić dziecko, żeby śmiało odmówić rozmowy z rodzicem.

            Oczywiście są nader częste sytuacje, że szanuję prywatność dziecka czy jego inne zajęcia i czekam na odpowiedniejszy moment, ale na ogół po prostu wchodzę do pokoju i rozmawiam, o czym tam sobie zaplanuję. W sytuacjach dyscyplinujących często też proszę (czytaj: wzywam) dziecko do siebie.

            Pokój dziecka to nie jest żadna jego twierdza, a rodzic jest tak ważną osobą w jego życiu, że odmowa kontaktu z błahych powodów to zachowanie po prostu niedopuszczalne.

            Doszło u was do odwrócenia procesu wychowania. To nie ty wychowujesz dziecko, lecz ono wychowuje ciebie. Więcej zdecydowania, stanowczości, zrozumienia swojej roli, więcej dyscypliny.
            • verdana Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 04.12.12, 13:24
              Bo nie masz jeszcze nastolatka. Nastolatek to nie szesciolatek, tylko niemal dorosły człowiek. Jeśli MUSI rozmawiać z rodzicem, ile razy rodzic sobie teko życzy, to efekt jest właśnie taki jak tu - nie rozmawia w ogóle. Owszem, możesz snuć monolog, tylko po co?
              Prawda jest taka, ze jeśli chcesz rozmawiać z dorastającymi dziećmi, to nigdy rozmowa nie moze byc przymusem.
              • scher Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 00:58
                verdana napisała:

                > Bo nie masz jeszcze nastolatka.

                Mam.

                > Nastolatek to nie szesciolatek, tylko niemal dorosły człowiek.

                No właśnie, dlatego musi się zachowywać jak dorosły.
                Kiedy żona poważnym tonem oznajmi mi, że chciałaby ze mną porozmawiać, to muszę z nią porozmawiać, czy nie?

                I chcę - i muszę. Od dziecka wymagam tego samego, nic więcej niż od siebie.

                > Prawda jest taka, ze jeśli chcesz rozmawiać z dorastającymi dziećmi, to nigdy rozmowa nie
                > moze byc przymusem.

                Dobra, dobra. Są rozmowy spontaniczne i przyjemne - oraz rozmowy obowiązkowe. Nastolatek musi już mieć wyrobione poczucie konieczności i zdolność podporządkowywania się okolicznościom, inaczej nie zasługiwałby na miano dojrzałego człowieka.

                Z nauczycielem musi rozmawiać, z szefem na wakacjach musi rozmawiać, z nielubianą ciocią przy stole musi rozmawiać - a ze mną nie musi rozmawiać? Z ojcem, którego kocha i szanuje, choć chwilowo może być na niego zły!??

                Nie promujmy tu rodzicielstwa jako dopustu Bożego dla nastolatka czy zbędnego balastu w jego życiu. Rodzic piątym kołem u wozu? Na to nigdy nie będzie mojej zgody, póki żyję.

                Wchodzę do pokoju, dziecko wita mnie jak gościa. I chce - i musi.
                Czcij ojca swego i matkę swoją...

                A lewicowego bełkotu programowo za próg domu nie puszczam. A kysz!
                • morekac Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 07:42
                  Scher, są dwa rodzaje rozmów. Jedna to tzw. "monolog rodzicielski z opier..." - czasem trzeba, zaraz, natychmiast i bez względu na chęci drugiej osoby. Ale jeśli chcesz coś z dzieckiem ustalić- to wybacz, druga strona musi być chętna i do rozmowy, i do współpracy...
                  • scher Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 08:25
                    morekac napisała:

                    > Scher, są dwa rodzaje rozmów. Jedna to tzw. "monolog rodzicielski z opier..." -
                    > czasem trzeba, zaraz, natychmiast i bez względu na chęci drugiej osoby. Ale jeśli chcesz coś
                    > z dzieckiem ustalić- to wybacz, druga strona musi być chętna i do rozmowy, i do współpracy...

                    Zgoda, ale trzeba czasem tak:
                    Najpierw monolog rodzicielski z opier..., że druga strona nie jest chętna do rozmowy i do współpracy. Potem poczekać, aż opier... zadziała i dziecko stanie się - chociaż wstępniewink - chętne do rozmowy i do współpracy.
                    Następnie rozmowa właściwa.

                    W razie potrzeby czynności powtórzyć smile
                    • verdana Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 09:16
                      Doswiadczenie nauczyło mnie, ze jeśli najpierw jest monolog z opier..., to rozmowa już na nic. Przykro mi, ten system nie działa wobec nastolatków, wobec młodszych dzieci - nawet nastolatków tak do 13 roku życia - tak.
                      Chcesz, aby nastolatek posłuchał i wykonał? Porozmawiaj, bez wstępnej awantury. To naprawdę działa lepiej. Tez nie zawsze, ale częśćiej.
                      • morekac Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 11:24
                        Doswiadczenie nauczyło mnie, ze jeśli najpierw jest monolog z opier..., to rozm
                        > owa już na nic.
                        Otóż to. Więc jeśli już musimy dać dziecku opieprz (za coś, co nie zostało zrobione i już jest po ptakach i czujemy, że inaczej szlag nas trafi), to nie należy liczyć na rozmowę.
                        • verdana Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 12:31
                          Własnie, ja nie mówię nawet, zeby nie opier..., czasem trzeba dla własnego zdrowia psychicznego. Ale na pewno nie zmieni się tym utrwalonych zachowań.
                          Ja robilam dzieciom piekło przez X lat za ukrywanie ocen szkolnych. Po wielu latach mój ojciec, osobą mądra i bądź co bądź pracujaca od 60 lat z młodzieżą zapytał "Po cholerę robisz awantury, jak to nie działa???".
                          Nie uwierzycie - nie zrobiłam awantury po kolejnej wywiadówce. Nastolatek był ytak wstrząśnięty, ze się popłakał. I od tego czasu - wiem o wszystkich ocenach. Dziwne? Ale prawdziwe.
                          • blekitnalaguna123 Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 19:14
                            verdana napisała:

                            > Własnie, ja nie mówię nawet, zeby nie opier..., czasem trzeba dla własnego zdro
                            > wia psychicznego. Ale na pewno nie zmieni się tym utrwalonych zachowań.
                            > Ja robilam dzieciom piekło przez X lat za ukrywanie ocen szkolnych. Po wielu la
                            > tach mój ojciec, osobą mądra i bądź co bądź pracujaca od 60 lat z młodzieżą zap
                            > ytał "Po cholerę robisz awantury, jak to nie działa???".
                            > Nie uwierzycie - nie zrobiłam awantury po kolejnej wywiadówce. Nastolatek był y
                            > tak wstrząśnięty, ze się popłakał. I od tego czasu - wiem o wszystkich ocenach.
                            > Dziwne? Ale prawdziwe.
                            Niestety u mnie tak łatwo nie idzie, całe wakacje olałam karanie, gadanie na temat łamania zasad, temat szkoły z racji tego okresu nie istniał i nic się nie zmieniło.
                  • blekitnalaguna123 Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 19:11
                    morekac napisała:

                    > Scher, są dwa rodzaje rozmów. Jedna to tzw. "monolog rodzicielski z opier..." -
                    > czasem trzeba, zaraz, natychmiast i bez względu na chęci drugiej osoby. Ale je
                    > śli chcesz coś z dzieckiem ustalić- to wybacz, druga strona musi być chętna i d
                    > o rozmowy, i do współpracy...
                    Właśnie moim problemem jest, jak skłonić tą drugą stronę do rozmowy i współpracy, kiedy ona tego nie chce.
                    • morekac Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 19:39
                      Właśnie moim problemem jest, jak skłonić tą drugą stronę do rozmowy i współprac
                      > y, kiedy ona tego nie chce.
                      Się nie da.
                      • scher Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 21:46
                        morekac napisała:

                        >> Właśnie moim problemem jest, jak skłonić tą drugą stronę do rozmowy i współpracy, kiedy
                        >> ona tego nie chce.
                        > Się nie da.

                        E tam... Czasem się nie da, czasem się da.
                        Czasem dobrocią, czasem stanowczością.
                        • morekac Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 22:01
                          W sytuacji, kiedy wszyscy potencjalni rozmówcy są wk... - lepiej nie. Chyba że nie chcemy mieć rozmowy tylko awanturę...
            • blekitnalaguna123 Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 19:09
              scher napisał:

              > blekitnalaguna123 napisała:
              >
              > > kiedy ja chcę z nią porozmawiać wyrzuca mnie z pokoju, bo robi coś innego
              >
              > Nie jestem w stanie pojąć takich relacji między matką a córką.
              > Kiedy ja chcę porozmawiać z własnym dzieckiem, obojętnie z którym, to ja wybier
              > am czas i miejsce rozmowy. Ja, rodzic.
              > Nie mieści mi się w głowie, aby tak rozpuścić dziecko, żeby śmiało odmówić rozm
              > owy z rodzicem.
              >
              Wygląda to w ten sposób, że chcę np. porozmawiać co się działo u niej w ciągu dnia, co w szkole itd. a ona mówi nie teraz, nie widzisz że się uczę, czytam, pisze na kompie, wysyłam smsa, rozmawiam, słucham muzyki, jestem zajęta. Na moje pytania odpowiada zdawkowo, mówi że później mogę przyjść porozmawiać, że nie chce jej sie ze mną rozmawiać. A na terapii np. mówi, że w ogóle nie mam dla niej czasu. Kiedy chcę rozmawiać na jakiś sporny temat np. spóźnienia, nierespektowanie kar w ogóle nie odpowiada na to co mówię, innymi słowy gadam sobie, a ona buja w obłokach, widać że nic do niej nie dociera.
              • morekac Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 19:46
                Wygląda to w ten sposób, że chcę np. porozmawiać co się działo u niej w ciągu d
                > nia, co w szkole itd. a ona mówi nie teraz, nie widzisz że się uczę, czytam, pi
                > sze na kompie, wysyłam smsa, rozmawiam, słucham muzyki, jestem zajęta
                No to uszanuj, może nie będzie ci mówiła, żebyś się odp...

                Kiedy chcę rozmawiać na jakiś sporny temat np. spóźnienia, nierespektow
                > anie kar w ogóle nie odpowiada na to co mówię, innymi słowy gadam sobie, a ona
                > buja w obłokach, widać że nic do niej nie dociera.
                Prawidłowa reakcja. Pewnie i tak nie dopuszczasz jakiejkolwiek dyskusji. Może raz ogranicz swoje monologi do informacji typu "jest 10, martwiłam się o ciebie, bo miałaś być o ósmej" I kropka> Ani jednego słowa więcej.
                • verdana Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 19:54
                  Sądząc z tego, jakie tematy poruszasz, to rzeczywiście nie masz dla niej czasu. Masz czas na przepytanie jej co w szkole, co w ciągu dnia - to się NIE nazywa rozmowa, tylko przesłuchanie. Pytanie "Co w szkole" powinno byc wykreslone raz na zawsze. Albo i tak Ci opowie, albo i tak Ci skłamie. Zawsze masz ochotę po powrocie z pracy opowiadać , co się tam dzieje, szczególnie gdybyś wiedziała, zę za kazdą wpadkę zostaniesz w domu zganiona?
                  Porozmawiaj o tym, co kupić babci na święta, czy nie wybrałaby sie do kina w poniedziałek, czy dobrze wygladasz w nowej spódnicy, ze kolezanka znowu okazała sie idiotką.
                  Zwróć uwagę, ze na wyjazdach, gdy nie ma problemu szkoły, układa Ci sie z córką nieźle. Bo nie czujesz sie zobowiazana do odpytywania.
                  Na tematy sporne rozmowa powinna być raczej spontaniczna - ja sama nienawidzę tzw "zasadniczych rozmów".
                  • blekitnalaguna123 Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 20:25
                    verdana napisała:

                    > Sądząc z tego, jakie tematy poruszasz, to rzeczywiście nie masz dla niej czasu.
                    > Masz czas na przepytanie jej co w szkole, co w ciągu dnia - to się NIE nazywa
                    > rozmowa, tylko przesłuchanie. Pytanie "Co w szkole" powinno byc wykreslone raz
                    > na zawsze. Albo i tak Ci opowie, albo i tak Ci skłamie. Zawsze masz ochotę po p
                    > owrocie z pracy opowiadać , co się tam dzieje, szczególnie gdybyś wiedziała, zę
                    > za kazdą wpadkę zostaniesz w domu zganiona?
                    > Porozmawiaj o tym, co kupić babci na święta, czy nie wybrałaby sie do kina w po
                    > niedziałek, czy dobrze wygladasz w nowej spódnicy, ze kolezanka znowu okazała s
                    > ie idiotką.
                    Jak zaczynam temat dotyczący wyjazdu na weekend, co będziemy robiły, pójścia do fryzjera, potrzeby kupienia czegoś do ubrania, butów, prezentów, wyjścia do kina, co kupić na obiad jest chętna, jak temat jest dla mniej nie wygodny nic nie mówi, więc nie ma rozmowy.

                    > Zwróć uwagę, ze na wyjazdach, gdy nie ma problemu szkoły, układa Ci sie z córką
                    > nieźle. Bo nie czujesz sie zobowiazana do odpytywania.
                    Dobrze się układa, bo robimy wszystko pod nią, no ja mam też przyjemność z tego oczywiście, jesteśmy same, nikt nam nie przeszkadza, nie jestem zmęczona po pracy, nie mam innych obowiązków, jesteśmy w innym miejscu, nie ma koleżanek, nie ma po co wychodzić, nic nie musimy, robimy wszystko dla relaksu. Nacodzień się tak nie da.

                    > Na tematy sporne rozmowa powinna być raczej spontaniczna - ja sama nienawidzę t
                    > zw "zasadniczych rozmów".
                    Na wyjazdach, kiedy jest miła atmosfera córka również nie podejmuje takiej rozmowy, wiele razy próbowałam, mówi albo musimy znowu o tym rozmawiać, akurat teraz, albo nic nie odpowiada, albo wie, że się źle zachowuje i spróbuje się zmienić i na tym koniec.
                • blekitnalaguna123 Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 19:58
                  morekac napisała:
                  > Kiedy chcę rozmawiać na jakiś sporny temat np. spóźnienia, nierespektow
                  > > anie kar w ogóle nie odpowiada na to co mówię, innymi słowy gadam sobie,
                  > a ona
                  > > buja w obłokach, widać że nic do niej nie dociera.
                  > Prawidłowa reakcja. Pewnie i tak nie dopuszczasz jakiejkolwiek dyskusji. Może r
                  > az ogranicz swoje monologi do informacji typu "jest 10, martwiłam się o ciebie
                  > , bo miałaś być o ósmej" I kropka> Ani jednego słowa więcej.
                  Tak postępowałam w wakacje, bo nie chciałam, żeby myślała, że nic mnie obchodzi i się o nią nie martwię. Nic to nie zmieniło. Normalnie reaguje bardziej emocjonalnie, mówie coś w stylu: wiesz że o 20 masz być w domu/ masz karę i zakaz wychodzenia, dlaczego się do tego nie stosujesz, nie jesteś jeszcze dorosła, nie mieszkasz sama, w domu obowiązują pewne zasady, nie odpowiadasz na telefony, nie wiem gdzie jesteś, gdyby coś się stało w domu nawet byś nie wiedziała itd.
                  • morekac Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 20:01
                    Normalnie reaguje bardziej emocj
                    > onalnie, mówie coś w stylu: wiesz że o 20 masz być w domu/ masz karę i zakaz wy
                    > chodzenia, dlaczego się do tego nie stosujesz, nie jesteś jeszcze dorosła, nie
                    > mieszkasz sama, w domu obowiązują pewne zasady, nie odpowiadasz na telefony, ni
                    > e wiem gdzie jesteś, gdyby coś się stało w domu nawet byś nie wiedziała itd.
                    Też dostałabyś piany, gdybyś musiała wysłuchać takiej litanii zarzutów i kalumnii.
                    Fakt jest jeden: spóźniła się.
                    I możesz jej powiedzieć: Spóźniłaś się.
                    I nic więcej...
                    • verdana Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 05.12.12, 22:26
                      Jesli naprawdę tak mówisz, to ja się nie dziwię, ze nie słucha, słowo daję. Cóż za koszmarne marudzenie. Wystarczy, zę to przeczytałam, a już mam odruch "Od.. się" - przepraszam bardzo, ale tak jest.
                      Jak moja córka się spóźćniła parę razy, to poprosiłam, zeby tego bez uprzedzenia nie robiła, bo o mało nie padłam na zawał. Że wyglądałam rzeczywiście, jakbym o mało nie padła - wiecej tego nie zrobiła.
                      Weż też pod uwagę, zę nastolatka, którą czeka w domu matka z umoralniającym przemówieniem i karą, spóźni się tym bartdziej - raz, bo nie ma ochoty słuchać morałó, dwa - bo jesli natychmiast czeka ją szlaban, to musi wykorzytać czas do maksimum.
              • scher Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 06.12.12, 10:03
                blekitnalaguna123 napisała:

                > Wygląda to w ten sposób, że chcę np. porozmawiać co się działo u niej w ciągu dnia, co
                > w szkole itd. a ona mówi nie teraz, nie widzisz że się uczę, czytam, pisze na kompie, wysyłam
                > smsa, rozmawiam, słucham muzyki, jestem zajęta. Na moje pytania odpowiada zdawkowo,
                > mówi że później mogę przyjść porozmawiać, że nie chce jej sie ze mną rozmawiać.

                Zacząłbym od odbudowywania szacunku do rodzica objawiającego się w sferze fizycznej.
                Na powitanie wchodzącego do pokoju gościa ma wstać, wyprostować się, przyjąć uprzejmą postawę i uprzejmy wyraz twarzy, odłożyć telefon oraz inne elektroniczne gadżety, zdyscyplinować się wewnętrznie...

                Wymagałbym integracji. Zamykania drzwi do własnego pokoju wyłącznie na noc, spędzania dużo więcej czasu w pokoju wspólnym albo w kuchni z resztą rodziny ("Musimy, córciu, nauczyć się na nowo ze sobą przebywać, musimy nauczyć się na nowo ze sobą być i ze sobą żyć").

                Zapraszałbym ją też częściej na rozmowy do siebie ("Chodź, usiądź tu koło mnie" albo "Usiądź ze mną przy jednym stole, chciałbym porozmawiać") zamiast wkraczać na terytorium, które - na razie obsesyjnie - uważa za swoje i na którym włącza wszystkie swoje wytrenowane latami mechanizmy obronne, pancerze i skorupy.

                Poza tym czuję, że wasza rodzina ma większe problemy, a relacje z córką są tylko ich emanacją. Łazisz na jakieś terapie, pozwalasz jakimś mędrkom po studiach z psychologią w nazwie ustawiać ci życiowe priorytety, narzucać system wartości, dyktować ci, jak masz rozmawiać z własnym dzieckiem, tak nie zachowuje się człowiek, który wie, czego chce, wie, na jakich ludzi chce wychować swoje dzieci i wnuki. Rodzina bez przewodnika, który nieustannie patrzy w przyszłość, więdnie.

                Nie piszesz nic o ojcu.
                • scher A nie! 06.12.12, 10:07
                  Piszesz o ojcu. Wycofuję ostatnie zdanie.
                  Jako pointę potraktuj przedostatnie.
            • nangaparbat3 Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 16.12.12, 18:03
              scher napisał:

              > Kiedy ja chcę porozmawiać z własnym dzieckiem, obojętnie z którym, to ja wybier
              > am czas i miejsce rozmowy. Ja, rodzic.
              > Nie mieści mi się w głowie, aby tak rozpuścić dziecko, żeby śmiało odmówić rozm
              > owy z rodzicem.
              >
              > Oczywiście są nader częste sytuacje, że szanuję prywatność dziecka czy jego inn
              > e zajęcia i czekam na odpowiedniejszy moment, ale na ogół po prostu wchodzę do
              > pokoju i rozmawiam, o czym tam sobie zaplanuję.

              A co Ty nazywasz rozmową?
              Bo na moje oko nie rozmawiasz, tylko wyglaszasz kazanie albo wypytujesz.


              W sytuacjach dyscyplinujących c
              > zęsto też proszę (czytaj: wzywam) dziecko do siebie.

              Przypomniala mi się "Biała wstążka"

              >
              > Pokój dziecka to nie jest żadna jego twierdza, a rodzic jest tak ważną osobą w
              > jego życiu, że odmowa kontaktu z błahych powodów to zachowanie po prostu niedo
              > puszczalne.
              A kto wie i ocenia, czy powod jest "blahy"?
              • scher Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 17.12.12, 22:02
                nangaparbat3 napisała:

                > > Pokój dziecka to nie jest żadna jego twierdza, a rodzic jest tak ważną osobą w
                > > jego życiu, że odmowa kontaktu z błahych powodów to zachowanie po prostu
                > > niedopuszczalne.
                > A kto wie i ocenia, czy powod jest "blahy"?

                Sugerujesz, że:
                a/ wszystko jest tak totalnie relatywne, że nie da się tego ocenić w oparciu o jakieś zobiektywizowane przesłanki?
                b/ jestem za głupi, aby to trafnie ocenić?
                wink
            • basiastel Re: Najdziwniejsze dla mnie jest jedno 14.01.13, 21:56
              Za późno, nie da sie wprowadzić dyscypliny gdy dziecko ma 16 lat. To wszystko nie jest takie proste. Sama mam problem z wyegzekwowaniem od córki czegokolwiek. Więcej, to ona mnie terroryzuje i usiłuje zmusić do robienia za nią różności. Problem w jej ojcu, którym manipuluje i wystarczy, że sie jemu poskarży, a ten wpada, robi mi awanturę i zabiera dziecko. Córeczka zawsze była bardzo dobrym dzieckiem, wychowywałam ją samotnie ( ojciec był pracował zagranicą ) i miałyśmy świetny kontakt - jeszcze 2 lata temu go potrzebowała i mówiła jak lubi ze mną rozmawiać. A teraz jest bezwzględnym egzekutorem. Staram sie jej nie ulegać, ale wtedy spadają na mnie gromy - słyszę, że jestem mało inteligentna, kłótliwa, nie mam przyjaciół, nawet pies się mnie boi, czytam bzdury, a ostatnio powiedziała jeszcze, ze śmierdzę. Mam IQ 129, przyjaciół od dziesiątków lat, pies nie widzi poza mną świata, problemu wydzielanego przeze mnie smrodu nie bedę komentować. Gdy odmówię jej wstania z łóżka, bo chce, by cos jej podać, muszę wysłuchiwać jak to źle i samotnie skończę, a ona będzie robić cudowne rzeczy, będzie tańczyć. Rzeczywiscie pięknie tańczy, wyszukałam, dla nie zespół tańca, dwa lata chodziłam, by ją przyjęli, kolejnych szereg woziłam ją na zajęcia. Robiłam sporo, by sie rozwijała, by miała cos z życia.
              Jej ojciec przyjechał do Polski i był 3 lata. Źle mnie traktował i na początku się temu buntowała, ale teraz sama mnie traktuje okropnie. Próby rozmów nic nie dają. Płacę zdrowiem za nasze konfikty, ale przyjmuje to z cynizmem. Uważa, że jestem chora psychicznie ( awantury jej ojca doprowadziły mnie do 2 tyg. pobytu w szpitalu psychiatrycznym ). Zastanawiam się co mogę zrobić i nie widzę dobrego rozwiązania. Włożyłam wiele trudu, by była dobrym człowiekiem i takim była, a właściwie jest, ale dla innych. Wobec mnie jest wyjątkowo bezwzględną osobą i czuję jak wali się to, co było dla mnie wielkim szczęściem - nasza miłość.
      • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 30.11.12, 17:57
        No to w szkole, a w domu nic się nie zmieniło. Zresztą zmiana zachowania wynika raczej z przejścia do liceum, inne towarzystwo, dawnego nie ma w tym miejscu. Córka wie, że z liceum łatwiej wylecieć, bo nie ma rejonizacji.
        • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 30.11.12, 18:48
          > Córka wie, że z liceum łatwiej wylecieć, bo nie ma rejonizacji.
          Prawdopodobnie jest bardziej rozsądna niż się tobie wydaje... I poprawiła się z lekcjami. Jest to jednak postęp zasługujący przynajmniej na zauważenie - powiedziałaś jej to? Czy po prostu przeszłaś nad tym do porządku dziennego, bo 'tak ma być' i nie zauważyłaś, że się stara?
          • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:19
            morekac napisała:

            > > Córka wie, że z liceum łatwiej wylecieć, bo nie ma rejonizacji.
            > Prawdopodobnie jest bardziej rozsądna niż się tobie wydaje... I poprawiła się
            > z lekcjami. Jest to jednak postęp zasługujący przynajmniej na zauważenie - powi
            > edziałaś jej to? Czy po prostu przeszłaś nad tym do porządku dziennego, bo 'tak
            > ma być' i nie zauważyłaś, że się stara?
            >
            Oczywiście, że powiedziałam i cieszę się, że przynajmniej coś ruszło, aczkolwiek nie jest tak różowo, bo córka uczy się tylko na takim poziomie, żeby nie wylecieć, tzn. ma dwóje i tróje, zmieniło się tylko to że robi to bez mojego przekonywania i gadania jak to było w gimnazjum.
            • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:31
              aczkolwie
              > k nie jest tak różowo, bo córka uczy się tylko na takim poziomie, żeby nie wyle
              > cieć, tzn. ma dwóje i tróje,
              A sprawdzałaś, jak to wygląda na tle klasy?... W liceum u córki średnia ocen klasy z niektórych przedmiotów jest poniżej 2. I to grubo...
              • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:41
                Są lepsze oceny, to jest słabe liceum, nie wymagają tam cudów, skupiają się na tym, żeby młodzież zdała w ogóle maturę a nie na najwyższej punktacji. W gimnazjum ze względu na sytuację córki rozmawiałam wielokrotnie z nauczycielami, byli bardzo dobrze nastawieni, pozwalali zaliczać do skutku, samemu zgłaszać się do odpowiedzi, poprawy były łatwe, a słabe oceny córki wynikały z jej olewania. Córka jest zdolna, ma potencjał, chociaż zdaje sobie sprawę, że kompletne nieuczenie się w gimnazjum teraz daje o sobie znać. W gimnazjum jak się uczyła, to potrafiła napisać sprawdzian nawet na 5. Chciałabym, żeby przynajmniej z przedmiotów maturalnych uczyła się porządnie, ona uważa, że jest jeszcze czas, a na te 30% każdy głupi zda.
                • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:56
                  Alez nie jesteś w stanie wykrzesać ani jednego dobrego zdania na temat córki - a to stopnie lepsze, ale nie takie, jakbyś chciała, a to sie więcej uczy, ale oczywiscie za mało, a to liceum słabe,. Cokolwiek robi, i tak jesteś niezadowolona.
                  Oczywiście, zę do matury ma czas. Nie znam nikogo, któ uczyłby sie w pierwszej licealnej do matury. Mam wrażenie, zę czepiasz się juz absolutnie wszystkiego, aby pokazać, zę córka nie ma zadnych zalet.
                  • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 20:39
                    verdana napisała:

                    > Alez nie jesteś w stanie wykrzesać ani jednego dobrego zdania na temat córki -
                    > a to stopnie lepsze, ale nie takie, jakbyś chciała, a to sie więcej uczy, ale o
                    > czywiscie za mało, a to liceum słabe,. Cokolwiek robi, i tak jesteś niezadowolo
                    > na.
                    W gimnazjum z wielu przedmiotów miała ledwo dwóje lub zagrożenia, moje ciągłe tłumaczenia oraz wizyty w szkole u nauczycieli powodowały, że jakoś na ostatnią chwilę poprawiała na dwóje i tróje, w drugiej klasie zdała z jedynką z historii, bo nie dała rady i nie chciała jej poprawić, wiedziała, że można zdać z jedną jedynką, więc nie chciało jej się. Teraz ma te same oceny, ale bez mojego gadania, ucząc się systematycznie, jak widzę przynajmniej. Natomiast sama córka mówi, że robi tak dlatego, bo jest łatwiej, nie trzeba się spinać później z kilku przedmiotów i zaliczać po kilka sprawdzianów na czwórki czy piątki, żeby wyjść na koniec na te dwóje i tróje. Problemem wtedy też były notoryczne wagary, nieprzychodzenie na sprawdziany, brak dodatkowych ocen za odpowiedzi i kartkówki. teraz chodzi do szkoły, więc ma więcej ocen. A liceum jest słabe i nic na to poradzę, do lepszego się nie dostała, gdyby było w mieście prywatne na pewno by do niego chodziła.

                    > Oczywiście, zę do matury ma czas. Nie znam nikogo, któ uczyłby sie w pierwszej
                    > licealnej do matury. Mam wrażenie, zę czepiasz się juz absolutnie wszystkiego,
                    > aby pokazać, zę córka nie ma zadnych zalet.
                    Matura jest przecież z materiału z trzech lat, myślisz, że w trzeciej klasie nic innego nie będą robili tylko ćwiczyli do matury? Kto z nią przerobi zaległości z kilku przedmiotów jak zostanie kilka miesięcy do egzaminów? Powtórka tak, ale nie nauka. A ona się uczy mam wrażenie na odwal się. Nie chodzi mi o oceny, tylko o porządną naukę, żeby wiedza w głowie została, zdać do następnej klasy to zda nawet na samych dwójach, nie o to chodzi.
                    • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 21:24
                      W gimnazjum z wielu przedmiotów miała ledwo dwóje lub zagrożenia,
                      I zdziwiłabym się, gdyby teraz nagle miała piątki. Przecież z iluś tam przedmiotów ma na pewno zaległości - i to może też rzutować na obecne wyniki.

                      Matura jest przecież z materiału z trzech lat, myślisz, że w trzeciej klasie ni
                      > c innego nie będą robili tylko ćwiczyli do matury?
                      Będą to robili w II i III klasie, praktycznie zostają wtedy ewentualne przedmioty maturalne.
                      • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 22:28
                        Mój syn jest w trzeciej klasi - to jest trzeci syn zdający maturę. ANI JEDNO z dzieci, podobnie jak ich koledzy, nie uczyło sie do matury wczesniej, to absurd - i tak sie zapomni.
                        Mam jednak wrażenie, ze córka zawsze bedzie niedobra, cokolwiek by nie zrobila, Twoim zdaniem mogłaby to zrobić lepiej. Ja sie coraz mniej dziwię, ze ona zwiewa z domu.
                        • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 22:43
                          Ja się dziwię, że wraca...
                  • black_halo Re: egzekwowanie kar u nastolatków 06.12.12, 09:02
                    > Oczywiście, zę do matury ma czas. Nie znam nikogo, któ uczyłby sie w pierwszej
                    > licealnej do matury. Mam wrażenie, zę czepiasz się juz absolutnie wszystkiego,
                    > aby pokazać, zę córka nie ma zadnych zalet.

                    Zeby nie zdac dzisiejszej matury na poziomie podstawowym to trzeba miec chyba ujemny iloraz inteligencji a jednak to sie zdarza ok. 25% maturzystow. Glownie dlatego, ze do matury nie powinni podchodzic. Jesli ktos ma glebokie zaleglosci to matury nie zda dlatego, ze pol roku przed matura nie ma czasu na uczenie sie jak odczytac wartosc z wykresu funkcji a to jest wlasnie zadanie z tegorocznej matury z matematyki, poziom podstawowy, dawniej - 4 klasa podstawowki przed reforma.

                    Mature zdawalam w 2002 - przygotowania zaczely sie juz w pierwszej klasie liceum a polegalo to na pisaniu dwoch wypracowan w tygodniu na jezyku polskim, tak zeby kazdy umial pisac bez bledow i poprawnie stylistycznie a takze umial sie wyslowic, jak przystalo na osobe z matura. Dzisiaj widac jest to wiedza zbedna.
                    • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 06.12.12, 10:09
                      Mature zdawalam w 2002 - przygotowania zaczely sie juz w pierwszej klasie liceu
                      > m a polegalo to na pisaniu dwoch wypracowan w tygodniu na jezyku polskim, tak z
                      > eby kazdy umial pisac bez bledow i poprawnie stylistycznie a takze umial sie wy
                      > slowic, jak przystalo na osobe z matura

                      Maturę zdawałam w '89... I dwóch wypracowań nie było, jako żywo, tak samo jak przygotowań do matematyki...
                      A maturę z polskiego zdali wszyscy, z matematyki oblały 2 osoby...
    • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 30.11.12, 19:33
      Chodzimy na terapię rodzinną od września, ale nie ma poprawy na dłuższą metę,

      To raptem 3 miesiące. O jakiej dłuższej mecie piszesz?
      A tak ogólnie do poważnych problemów zaliczasz wszystko na p: i picie, i palenie, i przeklinanie, i pyskowanie. To przeklinanie i pyskowanie nie jest tak niebezpieczne jak uchlanie się w ciemnym zaułku albo w toalecie na dyskotece, więc może ustal sobie priorytety - co jest bardziej istotne, co mniej, a co wcale. Bo całej na raz jej nie naprawisz. A postęp jest.
      • annakate Re: egzekwowanie kar u nastolatków 30.11.12, 21:41
        A Ty zawsze wracasz do domu o zadeklarowanej godzinie? Jesli tak, to zrób jej kiedyś numer i po prostu nie wróć z pracy. Zrób rundę po sklepach, posiedź u koleżanki, idź do kina na bardzo wieczorny seans. Sciągnij do domu powiedzmy o 2 w nocy. Oczywiście nie odbieraj telefonów, nie odpowiadaj na smsy. Założę się, że panna naje się strachu i łatwiej do niej dotrze, że nie jest komfortowo byc tym, kto czeka, zobaczy jak to jest chodzić od drzwi do okna i zastanawiać się, czy matka leży gdzieś w ciemnym zaułku z rozbitym łbem. Gdyby wpadła na pomysł podzielenia się swoją troską z ojcem i ten nie daj Bóg miałby do Ciebie jakieś pretensje, to powiedz, że nie ma żadnego problemu, skoro nastolatce wolno, to Tobie tym bardziej.
        • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 07:07
          Jesli tak, to zrób jej kiedyś numer i po prostu nie wróć z pracy.

          Nie wiem, czy pomoże. O 16.30 dziewczyny z reguły nie ma w domu.
          A ma jakieś zajęcia dodatkowe?
          • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 10:47
            Ja nie wiem, co mówi psycholog, ale Ty kompletnie dziecka nie doceniasz. Nawet jak zaczęła się uczyć, to deprecjonujesz jej wyniki, lekcewazysz, bo sie uczy "aby nie wylecieć" - to znaczy, ze poprawa jest niewazna. Tymczasem można to ocenić "Moja córka jest bardzo rozsądna - kiedy zaczęła liceum, zaczęła się pilnie uczyć, bo zalezy jej na tym, aby nie mieć problemów. Dobrze ocenia sytuację i jest ambictna, zalezy jej na tym, aby nie wylecieć z wybranej szkoły".
            Poza tym masz jedną z niewielu nastolatek, która polepszyła wyniki po przejściu do liceum - oznacza to naprawdę sporo pracy. Czyli kiedyś się uczy, prawda? Nie ma jej w domu, ale uczyć się musi i to sporo, czyli mozna przyjąć, ze nie tyle imprezuje, ile sziedzi u znajomych im powtarza biologię - bo inaczej nie mogłaby mieć przyzwoitych ocen.
            Ja bym zaczęła patrzeć na córkę nie pod kątem "dlaczego małolata jest niesubordynowana i zdemoralizowana", tylko "dlaczego moja córka praktycznie ucieka z domu". I być moze, gdyby zacząć od tego końca, to psycholog do czegoś by doszedł.
          • jakw Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 11:02
            morekac napisała:
            > Nie wiem, czy pomoże. O 16.30 dziewczyny z reguły nie ma w domu.
            Rada chyba obejmowała ewentualny powrót rodzicielki w środku nocy czyli o porze, o której dziewczę raczej jest w domu.
            • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 02.12.12, 09:53
              Myślę, że to wszystko, co powiedział psycholog, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się karze czy nagradza nastolatków. Czy się ich nagradza, czy się ich odcina od komputera i telefonu, robią i tak, co chcą.
        • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:33
          annakate napisała:

          > A Ty zawsze wracasz do domu o zadeklarowanej godzinie? Jesli tak, to zrób jej k
          > iedyś numer i po prostu nie wróć z pracy. Zrób rundę po sklepach, posiedź u ko
          > leżanki, idź do kina na bardzo wieczorny seans. Sciągnij do domu powiedzmy o 2
          > w nocy. Oczywiście nie odbieraj telefonów, nie odpowiadaj na smsy. Założę się,
          > że panna naje się strachu i łatwiej do niej dotrze, że nie jest komfortowo byc
          > tym, kto czeka, zobaczy jak to jest chodzić od drzwi do okna i zastanawiać się,
          > czy matka leży gdzieś w ciemnym zaułku z rozbitym łbem. Gdyby wpadła na pomysł
          > podzielenia się swoją troską z ojcem i ten nie daj Bóg miałby do Ciebie jakieś
          > pretensje, to powiedz, że nie ma żadnego problemu, skoro nastolatce wolno, to
          > Tobie tym bardziej.
          Nie jestem w stanie tego zrobić, bo w domu po pracy czeka na mnie młodsze dziecko z opiekunką. Nie wiem jak miałabym rozegrać taka akcję nie strasząc młodszego dziecka, bo z mężem jakoś mogłabym się dogadać.
          • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:50
            Nie jestem w stanie tego zrobić, bo w domu po pracy czeka na mnie młodsze dziecko z opiekunką

            A ile lat ma dziecko? Trzy?
            • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 20:47
              morekac napisała:

              > Nie jestem w stanie tego zrobić, bo w domu po pracy czeka na mnie młodsze dziec
              > ko z opiekunką
              >
              > A ile lat ma dziecko? Trzy?
              Nie, wiecej, ale nie może samo zostać w domu. Mogłabym się umówić z opiekunką, że zostanie do powrotu męża z pracy, ale Młoda w końcu wróci i bedzie pytać pewnie, czemu mnie nie ma. Mąż ma przed synem grać, że nie wie gdzie jestem i może coś mi się stało?
              • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 20:55
                Myślałam, że dorastanie starszego zbiegło się z narodzinami młodszego...
                Wyślij panów z domu po prostu...
      • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:30
        morekac napisała:

        > Chodzimy na terapię rodzinną od września, ale nie ma poprawy na dłuższą metę,
        >
        > To raptem 3 miesiące. O jakiej dłuższej mecie piszesz?
        Na terapię chodzimy od niedawna faktycznie, ale tak naprawdę nie daje ona nam ani mi jako matce nic więcej ponad to co sama wiedziałam i robiłam odkąd zaczęły się problemy, czyli w 1 klasie gimazjum. Kary, rozmowy, negocjacje stostuję od trzech lat i nie przynoszą one zmian jak na razie, poza szkołą.

        > A tak ogólnie do poważnych problemów zaliczasz wszystko na p: i picie, i paleni
        > e, i przeklinanie, i pyskowanie. To przeklinanie i pyskowanie nie jest tak nieb
        > ezpieczne jak uchlanie się w ciemnym zaułku albo w toalecie na dyskotece, więc
        > może ustal sobie priorytety - co jest bardziej istotne, co mniej, a co wcale. B
        > o całej na raz jej nie naprawisz. A postęp jest.
        Mam ustalone priorytety, ale córka nie chce iść na żadne kompromisy, chce wracać o której jej się podoba, wychodzić kiedy chce, pić i palić bo wszyscy to robią, dorośli też i nikt ich nie szykanuje z tego powodu. Przeklina i pyskuje, bo rzekomo my ją prowokujemy, bo nie dajemy jej spokoju tylko bez przerwy czegoś od niej chcemy. I nie chodzi mi o powiedzenie sobie k..de, a raczej od....dol się ode mnie, nie jest miło tego słuchać, bo wydaje mi się, że nie zasługuje na takie traktowanie.
    • jakw Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 10:56
      blekitnalaguna123 napisała:

      > Zabranie laptopa i tv nie daje rezu
      > ltatu. Najpierw jest awantura, obraza, później obietnica poprawy, poprawa na ki
      > lka dni i znowu takie samo łamanie zasad.
      (...)
      > Psycholog nie jest w stanie podpowiedzieć mi już innych kar, uważa że konsekwentne kary i >rozmowy w końcu pomogą. Ale stosuję tą metodę od trzech lat i nie ma poprawy.
      Jak stosujesz tak "konsetkwentnie" jak wyżej to się nie dziw. Konsekwentnie to by było gdybyś odcięła laptopa na tydzień i ten tydzień wytrzymała, niezależnie od błagań i obietnic poprawy (+ tekst "za tydzień dostaniesz laptopa jeśli przez ten tydzień będziesz zachowywać się w porządku")
      • jakw Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 11:06
        Btw jeśli karą ma być odcięcie kompa i tv to prawdopodobieństwo, że dziewczę zechce siedzieć całe popołudnie w domu to imho będzie znikome wink
        • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 01.12.12, 12:59
          Naprawdę, karanie 16-latka szlabanem na laptop jest absurdalne. W ogóle karanie nastolatka i oczekiwanie, że coś sie zmieni na lepsze, jest absurdalne. Tak można próbować z małym dzieckiem, a i to raczej nie działa. U nastolatka wywoła najwyżej bunt, na pewno zachowania nie zmieni.
      • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:50
        jakw napisała:

        > blekitnalaguna123 napisała:
        >
        > > Zabranie laptopa i tv nie daje rezu
        > > ltatu. Najpierw jest awantura, obraza, później obietnica poprawy, poprawa
        > na ki
        > > lka dni i znowu takie samo łamanie zasad.
        > (...)
        > > Psycholog nie jest w stanie podpowiedzieć mi już innych kar, uważa że kon
        > sekwentne kary i >rozmowy w końcu pomogą. Ale stosuję tą metodę od trzech l
        > at i nie ma poprawy.
        > Jak stosujesz tak "konsetkwentnie" jak wyżej to się nie dziw. Konsekwentnie to
        > by było gdybyś odcięła laptopa na tydzień i ten tydzień wytrzymała, niezależnie
        > od błagań i obietnic poprawy (+ tekst "za tydzień dostaniesz laptopa jeśli prz
        > ez ten tydzień będziesz zachowywać się w porządku")
        >
        Właśnie to tak wygląda, karę daję powiedzmy na tydzień (często na dwa, a nawet miesiąc z możliwością odwołania w połowie, jeśli zmieni zachowanie), przez czas kary zachowanie jest w miarę ok + obraza pt. nieodzywanie się do nikogo, bo dostała karę, a przecież nie było za co, nic takiego złego nie zrobiła, pod koniec kary rozmowa i potwierdzenie z jej strony, że wie, że jej zachowanie jest niewłaściwe i się na pewno zmienić, kara zakończona, z tydzień jest rzeczywiscie poprawa i później znowu stopniowo albo gwałtownie wszystko zaczyna się od nowa, na początku z mojej strony są ostrzeżenia, przypomnienie, że obiecała poprawę, gadanie dlaczego zachowanie jest nieakceptowalne, a po pewnym czasie nie wytrzymuje i znowu daję karę.
        • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:56
          karę daję powiedzmy na tydzień (często na dwa, a nawet
          > miesiąc z możliwością odwołania w połowie, jeśli zmieni zachowanie), przez czas
          > kary zachowanie jest w miarę ok + obraza pt

          A nie za długie te kary, jak na podejście behawioralne? Jeśli już musisz dawać te kary - to może lepszy byłby 1-2 dniowy szlaban na komputer, ale za to za każdym razem, a nie jak się tobie cierpliwość skończy? Jednak niekonsekwentna jesteś i nieprzewidywalna. A już trucie o obiecaniu poprawy naprawdę sobie daruj.
          • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 19:58
            Od lat robisz to samo i nie działa. Oczywiście, ze nie działa. Dlaczego ma w pewnym momencie zacząć działać coś, co od poczatku było błędem.
            Zamiast spróbować innego podejścia brniesz w te kary...
            • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 20:43
              verdana napisała:

              > Od lat robisz to samo i nie działa. Oczywiście, ze nie działa. Dlaczego ma w pe
              > wnym momencie zacząć działać coś, co od poczatku było błędem.
              > Zamiast spróbować innego podejścia brniesz w te kary...

              Jakiego? Całkowiecie zrezygnować z kar - ok, dla mnie może nawet lepiej, ale co dalej?
              • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 21:25
                Całkowiecie zrezygnować z kar - ok, dla mnie może nawet lepiej, ale co
                > dalej?
                Może sprawdź? I tak przecież kary nie są skuteczne...
                • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 22:31
                  U mnie "dalej" jakoś nastąpiło automatycznie.
                  Mam najstarszego syna - syn na pierwszy semestr w liceum miał tylko dwie trójki. Reszta to były jedynki i pojedyncze dwóje. Poszedł do liceum zawodowego - tam uczył sie juz nieco lepiej.
                  A gdy rozpocżął studia , zaczął mieszkać sam. Zadziwiające, ja go do nauki nie mogłam nakłonić, ani dopilnować, kary działały hm, co na umarłego kadzidło. Przestałam marudzić - na studiach oiblał raz jeden egzamin, bo byc chory.
                  Dlaczego? Chyba jednak fakt, ze się odczepiłam, miał spore znaczenie.
                • scher Re: egzekwowanie kar u nastolatków 06.12.12, 11:15
                  morekac napisała:

                  >> Całkowiecie zrezygnować z kar - ok, dla mnie może nawet lepiej, ale co dalej?
                  > Może sprawdź? I tak przecież kary nie są skuteczne...

                  Wcześniej sama pisałaś, że są nieskuteczne, ponieważ są niekonsekwentnie stosowane, a tu nagle proponujesz całkowitą rezygnację. No i nie napisałaś, co zamiast.
                  • morekac Re: egzekwowanie kar u nastolatków 06.12.12, 12:53
                    Bo mam wątpliwości, czy kary działają na nastolatki. A dotychczasowy system i tak nie działa, to po co się tak szarpać?
                    Niemniej zakładam, że na pewno nie działają kary stosowane niekonsekwentnie - czyli raz są, a raz ich nie ma, zaś ich stosowanie i natężenie zależy głównie od tego, czy mamusi już się ulało czy też jeszcze nie... Te kary moim zdaniem są za długie i za rzadko stosowane - być może lepiej sprawdziłaby się zasada - spóźniasz się, nie masz komputera przez jeden dzień. A nie - spóżniasz się przez miesiąc i w końcu dostajesz szlaban - też na miesiąc. Niby liczba spóźnień i liczba dni bez komputera porównywalna, ale - jeśli już podchodzimy do nastolatka behawiorystycznie - bardzo odległy jest związek przyczynowo-skutkowy... I nie wykształcają się 'odruchy'.
                    No i to koszmarne trucie, każdy by zaczął pyskować zaatakowany w progu taką litanią... O uodpornieniu się i puszczanie mimo uszu tego, co matka mówi - nie wspomnę.

                    Zacząłbym od odbudowywania szacunku do rodzica objawiającego się w sferze fizycznej.
                    Na to za późno. Ale może rzeczywiście warto przenieść rozmowy na teren neutralny bądź rodzicielski? I jakoś wyciągnąć dziewczę z kryjówki...
              • nowanadzieja2 OJCIEC - słowo klucz 06.12.12, 10:48
                Błekitna - nie obwiniaj się, głową muru nie przebijesz. Dopóki ojciec nie będzie ojcem i nie będzie wychowywał córki, wspierał matki, a jedynie demoralizował pociechę i podkopywał autorytet rodzicielki - niewiele więcej możesz. Odpuść, nie szarp się; na wyjazdach rzuć mimochodem "smrodkiem dydaktycznym" i wierz, że to co zasiałaś jakoś się przebije i córka wyjdzie na prostą. Czasami pozostaje zdać się na opatrzność, a wymagania ograniczyć do minimum, choć jest to trudne i wydaje się czasami sprzeczne z logiką. Współczuję bardzo, ale z tego co piszesz - wielkiego pola manewru już nie masz. Głowa do góry!
    • obasic Re: egzekwowanie kar u nastolatków 04.12.12, 11:57
      : o Karanie kojarzy mi się z tresurą i nie ma nic wspólnego z wychowaniem.
      Polecam książki z seri "Jak mówic do dzieci ....." jest tam też ksiażka poświęcona nastolatkom.
      Psycholog jeśli mówi o karaniu, rzeczywiście jest do odstrzału, tak jak ktoś wspomniał wyżej.
      • scher Re: egzekwowanie kar u nastolatków 04.12.12, 13:06
        obasic napisała:

        > : o Karanie kojarzy mi się z tresurą i nie ma nic wspólnego z wychowaniem.

        Kolejna nawiedzona.
        • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 04.12.12, 13:25
          Karanie to nie tresura, o ile nie doctyczy mnastolatków - karanie nastolatka to najmniej produktywna czynność w kosmosie.
          • scher Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 00:42
            verdana napisała:

            > karanie nastolatka to najmniej produktywna czynność w kosmosie.

            Dobra, dobra. Nastolatek to nie święta krowa.
            • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 05.12.12, 09:18
              Ależ tu nie chodzi o swietą krowę. Chodzi o to, ze karanie starszego nastolatka NIE DZIAŁA. Podobnie jak nie działa karanie żony.
              Na karę jest za późno, po prostu. Chyba, ze rodzicowi nie zalezy wcale na zmianie zachowania , tylko na tym, zeby nastolatka ukarać, żeby miał za swoje. Tylko musi sie liczyć z tym, ze to nie zmieni jego zachowania.
              • scher Re: egzekwowanie kar u nastolatków 06.12.12, 09:32
                verdana napisała:

                > Ależ tu nie chodzi o swietą krowę. Chodzi o to, ze karanie starszego nastolatka
                > NIE DZIAŁA.

                Taa, postmodernistyczny ocean niemożności.
                W rodzinie, gdzie panują normalne, tradycyjne relacje między rodzicami a dziećmi, gdzie dzieci są kochane, ale nie psute "prawami dziecka", gdzie rodzic jest rodzicem, a nie rozmemłanym, pomijalnym bytem-niebytem o nieokreślonym systemie wartości i niezdefiniowanych pomysłach na życie, nie ma problemów, by pozwolić nastolatkowi doświadczyć rzeczywistych, dolegliwych konsekwencji jego ewentualnych występków.

                - A bo ja teraz muzyki słucham...
                - To wyłączysz sprzęt i odłożysz słuchawki, bo masz gościa, którym się teraz zajmiesz i zabawisz go miłą konwersacją.
                • verdana Re: egzekwowanie kar u nastolatków 06.12.12, 18:29
                  Nie postmodernistyczny, tylko wieczny. Nigdy kary nie działały na starszych nastolatków. Choćby dlatego, ze te nastolatki, które nie podwazają autorytetu rodziców kar raczej nie potrzebują, a te, dla których rodzice przestali być autorytetem - uwazają kary za represję. Sam wiesz, zę nauczyciel bez autorytetu moze karać ile wlezie klasę - i tak nic nie zdziała.
                  Masz rację, tam gdzie stosunki między dziećmi a rodzicami są dobre, kary działają - ale kary typu "Cholernie mi sie nie podoba to, co robisz". I wtedy, tak naprawdę, niezaleznie od stylu wychowania, nastolatek kar nie potrzebuje, bo boli go dezaprobata.
                  Ale weź pod uwagę, że nie tylko dzieci "rozpuszczone" kwestionują autorytet rodziców. Wcale nie rzadziej robią to dzieci, które nigdy nie osiągną wymaganiej doskonałości, zawsze będą "niedobre" (bo sie nie uczą w I klasie do matury...), zawsze kazda wątpliwość jest rozstrzygana na ich niekorzyść. O dzieciach zaniedbanych czy terroryzowanych nawet nie wspomnę.
                  Dziecko, które wyłączy ten sprzęt i tak z Tobą nie porozmawia, najwyżej wysłucha Cie w milczeniu, myśląc "abyś się wreszczie zamknął, idioto". I to nie jest sukces wychowawczy, zaden. Sukcesem jest to, zę jak dziecko Cię widzi, to odkłada słuchawki, bo chce usłyszeć, co masz do powiedzenia. Do tego pierwszego i tak nie dotrzesz.
                  • joa66 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 06.12.12, 18:59
                    Podsumowując:

                    Jest dziewczynka , lat 16.

                    Sytuacja domowa: o ile dobrze zrozumiałam mieszka nie tylko z matką, ale tez ojczymem i przyrodnim rodzeństwem, tak?

                    Sytuacja szkolna: słaba, ale jest lepiej niż było

                    Towarzystwo: prawdopodobnie lubiące podobny styl życia

                    Sytuacja ogólna: dziewczynka, tak jak jej znajomi jest systematycznie uświadamiana przez media, że będzie straconym pokoleniem i generalnie nic nie ma sensu.

                    Pytanie:

                    Gdzie dziewczynka znajduje zrozumienie i akceptację ?- wygląda na to, że tylko w towarzystwie (uważa, że matka się nią nie interesuje - dlaczego?)




    • janka345 a może problem tkwi gdzieś indziej 07.12.12, 15:31
      tak mi teraz przyszło do głowy stwierdzenie mojego syna kiedyś po powrocie ze szkoły: ,, Jak pomyślałem dzisiaj w szkole, ile mam dzisiaj kucia, to po prostu nie chciało mi się do domu wracać.." Ale wrócił, bo jest dość odpowedzialny, choć jest leniem. Jeśli chodzi o naukę jest leniem strasznym, często nie chce mu się uczyć nawet tych przedmiotów, które lubi (ale, że jest dosyć bystry i nie ma zaległości, to radzi sobie). Jest młodszy od Twojej córki i nie mam jeszcze doświadczenia ze starszymi nastolatkami, ale może dziewczyna po prostu tak nienawidzi się uczyć, że woli nie wracać, wiedząc, że będzie musiała w domu usiąść do lekcji. Mówiąc, że wszystko jest w porządku być może odsuwa od siebie problemy, wie, że coś jest nie tak, ale odsuwa i one wtedy na trochę znikają. Kiedy wraca do domu, powracają także kłopoty - dlatego woli być gdzie indziej. Świetnie zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak, ale sama sobie wmawia, że jest dobrze. Taka reakcja obronna. Ty i dom kojarzycie jej się z nauką i tym, co niefajne, a poza domem czuje się wolna.
      Sorry, jeśli to, co napisałam się nie trzyma kupy, bo nie znam się kompletnie na psychologii, ale tak to widzę.
      A jak pomóc, ciągle poszukuję cudownego sposobu, jak pomóc synowi (sobie zresztą też czasami) pozbyć się lenia. Ja ze swoim mam dobry kontakt i staram się, żeby całe jego życie nie kręciło się tylko wokół nauki. A uwas chyba tak jest? Czy córka ma jakieś zainteresowania, hobby? Może to by pomogło?






      • blekitnalaguna123 Re: a może problem tkwi gdzieś indziej 02.01.13, 21:02
        Kiedyś, w podstawówce córka lubiła się uczyć, nigdy nie miała problemów, zawsze czerwony pasek, nie wymagała pomocy w tym zakresie. Miała swoje ulubione przedmioty, chodziła na kółka, jeszcze w pierwszej klasie gim była zapisana, ale zrezygnowała już w pierwszym semestrze chyba, nie pamietam już dokładnie. Miała swoją pasję, później zmieniła i też trzy lata temu się wypisała. Teraz chodzi tylko na angielski dodatkowy (opłacany przez eksa) i z tego przedmiotu ma najlepsze stopnie w szkole. Żaden przedmiot w szkole ją nie interesuje, wybranie profilu klasy w liceum to była katorga, nie wie jakie przedmioty chce zdawać na maturze, nie wie w jakim kierunku iść później, a raczej wszystko jej jedno. Jest inteligentna, nawet nauczyciele w gim to mówili, bo jak chciała tzn. pouczyła się, potrafiła mieć nawet czwórki i piątki (dzięki czemu zawsze udawało jej się zdać). Miała robiony test inteligencji w poradni, wyszedł bardzo dobrze, nie ma żadnych oznak dyslekcji itp. Na pewno na jej postawe względem szkoły wpływali znajomi z gim, niestety towarzystwo kompletnie olewajace naukę i tacyż rodzice. Odrabienie lekcji, nauka do sprawdzianów jest dla kujonów, takie klimaty. Teraz w liceum nie ma tego towarzystwa i jest lepiej nie tylko z nauką, ale też z zachowanie na lekcji, odzywkami do nauczycieli.
    • 71tosia Re: egzekwowanie kar u nastolatków 14.12.12, 22:45
      za wiele zrobic nie mozna, wiekszosc (chociaz nie wszystkie) dzieciakow z takiej glupawki wyrasta. Najwaniejsze by dzieciak nie narobil w tym okresie za wiele glupot i nie zaczla traktowac cie jak wroga. Zawsze, corka musi wiedziec, ze nawet jak podejmujesz nieprzyjemne dla niej decyzje, to jest to w trosce o nia, a nie ze zlosliowosci.
      Zachecaj ja by jej znajmi przychodzili do was do domu, to lepsze niz walesanie sie z niewiadomo kim, nie wiadomo gdzie. Straj sie tych znajomych troche poznac, zauwazylam ze moj kontakt z corka poprawil sie gdy jej znojomi stali sie tez troche moimi, mamy o kim poplotkowac wink. I rozmawiaj. Gdy uzywasz rozsadnych argumentow dziecko bedzie sluchac, nawet jak sie do tego nie przyznaje. Pytaj czesto jakie ma zdanie na jakis temat, pros czasami o rade - nastolatek lubi gdy jest traktowany powaznie. Tematu szkoly trudno jest w rozmowach uniknac (w koncu my tez zyjemy czesto w domu tematem pracy, przynajmniej ja) ale raczej pytaj jak mozna jej pomoc niz zglaszaj pretensje o kolejna jedynke?
      Co do karania - to bez przesady jakies konsekwencje zachowania jakie opisalas, dziecko powinno ponosic, z mojego doswiadczenia najdotkliwsze sa kary finansowe, bo strasznie ograniczaja towarzysko nastolatka. W naszym doroslym zyciu tez tak jest, notoryczne nie wywiazywanie sie z obowiazkow skutkuje konsekwencjami finasowymi? Dlaczego u nastolatka ma byc inaczej?
      • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 02.01.13, 20:46
        71tosia napisała:

        > za wiele zrobic nie mozna, wiekszosc (chociaz nie wszystkie) dzieciakow z takie
        > j glupawki wyrasta. Najwaniejsze by dzieciak nie narobil w tym okresie za wie
        > le glupot i nie zaczla traktowac cie jak wroga. Zawsze, corka musi wiedziec,
        > ze nawet jak podejmujesz nieprzyjemne dla niej decyzje, to jest to w trosce o n
        > ia, a nie ze zlosliowosci.
        Zawsze jej to mówię. Nie ograniczam wyjść wieczorem na złość, tylko dlatego że to niebezpieczne. Wkurzam się na papierosy, bo szkodzą zdrowiu, powodują kłopoty (palenie w szkole), są kosztowne itd. To samo z piciem. Niestety jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje.

        > Zachecaj ja by jej znajmi przychodzili do was do domu, to lepsze niz walesanie
        > sie z niewiadomo kim, nie wiadomo gdzie. Straj sie tych znajomych troche pozna
        > c, zauwazylam ze moj kontakt z corka poprawil sie gdy jej znojomi stali sie tez
        > troche moimi, mamy o kim poplotkowac wink.
        Niestety zaprasza znajomych głównie w dni wolne od szkoły, ale przed południem, kiedy ja pracuję. W weekendy rzadko, jeśli ktoś przychodzi, to zamykają się w pokoju i mam nie przeszkadzać. Raczej wychodzą na podwórko lub na klatkę.

        I rozmawiaj. Gdy uzywasz rozsadnych
        > argumentow dziecko bedzie sluchac, nawet jak sie do tego nie przyznaje. Pytaj
        > czesto jakie ma zdanie na jakis temat, pros czasami o rade - nastolatek lubi gd
        > y jest traktowany powaznie.
        Ona w sprawach nie dotyczących jej w ogóle nie chce mówić albo odpowiada "skąd mam wiedzieć", "wszystko mi jedno" itp.

        Tematu szkoly trudno jest w rozmowach uniknac (w ko
        > ncu my tez zyjemy czesto w domu tematem pracy, przynajmniej ja) ale raczej pyt
        > aj jak mozna jej pomoc niz zglaszaj pretensje o kolejna jedynke?
        Ona nie chce pomocy, uważa że nie ma wcale takich złych ocen, bo w końcu zdaje, a uczyć się nie musi, bo maturę głupsi od niej zdająuncertain

        > Co do karania - to bez przesady jakies konsekwencje zachowania jakie opisalas,
        > dziecko powinno ponosic, z mojego doswiadczenia najdotkliwsze sa kary finansowe
        > , bo strasznie ograniczaja towarzysko nastolatka. W naszym doroslym zyciu tez t
        > ak jest, notoryczne nie wywiazywanie sie z obowiazkow skutkuje konsekwencjami
        > finasowymi? Dlaczego u nastolatka ma byc inaczej?
        Nie mam jak ukarać finansowo, bo pieniędzy ode mnie bezpośrednio nie dostaję już dłuższy czas (za picie i palenie również na terenie szkoły, na klatkach). Ubrania itd. kupować muszę. Od ojca dostaje i pieniądze i masę drogich rzeczy, a na to nie mam wpływu, bo on nie widzi nic złego w tym.
    • mruwa9 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 17.12.12, 12:00
      opcja zamieszkania corki z ojcem wchodzi w gre?
      Chocby czasowo. Na kilka miesiecy. Dla ochloniecia i nabrania dystansu do sytuacji, oraz rozwiazania tej zapetlonej sytuacji. I aby ojciec mogl sie wykazac jako ojciec, a nie jedynie dawca kasy.
      • allela Re: egzekwowanie kar u nastolatków 29.12.12, 23:43
        Nie mam nastolatków, ale proponowałabym porozmawianie z córką z pozycji waszych potrzeb. Najpierw na jeden wybrany problem, np. nieobecność w domu. Zadaj sobie pytanie: dlaczego jest to dla ciebie ważne, żeby córka przychodziła do domu po szkole? Bo chcesz wiedzieć co się z nią dzieje? Bo chcesz wiedzieć, że się uczy? Bo chcesz spędzać z nią czas? A może inne powody są dla ciebie ważne? Potem zapytaj córkę dlaczego zależy jej na spędzaniu czasu poza domem. Zauważ, że odpowiedzi mogą być różne: bo chce spędzić czas w towarzystwie koleżanki, bo dobrze jej się z nią uczy, bo ma chłopaka z którym chce spędzać czas, bo w domu jest niefajnie. Nie daj się zbyć jedną odpowiedzią, pytaj dalej: dlaczego jeszcze jest to dla ciebie ważne? Dopiero jak ustalicie swoje wzajemne potrzeby, będziecie mogły znaleźć zadowalające rowiązanie. Aha - jak córka udzieli ci odpowiedzi - sparafrazuj ją - dzięki temu upewnisz się, że dobrze zrozumiałaś i że nie wczytujesz własnych przekonań w jej wypowiedź.
      • blekitnalaguna123 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 02.01.13, 21:05
        mruwa9 napisała:

        > opcja zamieszkania corki z ojcem wchodzi w gre?
        > Chocby czasowo. Na kilka miesiecy. Dla ochloniecia i nabrania dystansu do sytua
        > cji, oraz rozwiazania tej zapetlonej sytuacji. I aby ojciec mogl sie wykazac ja
        > ko ojciec, a nie jedynie dawca kasy.
        Nie wchodzi w grę, niestety z jego strony nie ma żadnej współpracy w sprawach dotyczących problemów córki. Nie chciał nawet uczestniczyć w terapii, przez co właścicie nie ma ona sensu.
    • blekitnalaguna123 Dziękuję wszystkim za udzielanie się w wątku, 02.01.13, 21:26
      za rady. Czytam wszystko jeszcze raz i próbuje powoli coś zmienić. Zrezygnowałam całkowicie w kar, które nie dają rezultatu a mnie meczą. Powiedziałam, że jeśli uważa, że jest dorosła, chce robić co jej się podoba, nie chce podporządkowac się żadnym zasadom, niech tak będzie. Na razie nic się nie zmieniło ani na gorsza ani na lepsze, poza tym że nie ma takiego napięcia, złej atmosfery. W Święta nie było awantur, nawet udało się całąrodziną miło spędzić czas. Rezygnuję z terapii rodzinnej, bo nietety na tym etapie z córką nie da się osiągnąć porozumienia, ona nie chce iść na żaden kompromis, zresztą terapeutka uprzedzała, że bez eksa nie ma to za dużego sensu. Za to córka będzie chodzić na terapię indywidualną, może to jej jakoś pomoże.
      Jeszcze raz dziękuję wszystkim za rady.
      • verdana Re: Dziękuję wszystkim za udzielanie się w wątku, 02.01.13, 21:34
        Nic nie zmienia się z dnia na dzień. Lepsza atmosfera w domu to juz bardzo dużo, po pewnym czasie moze się okazać, ze dom jest coraz bardziej atrakcyjnym miejscem, zeby w nim pobyć. Miła atmosfera i rodzinne spotkanie w ścwięta, o ile było dla córki przyjemne to też ważne - oznacza to, zę rodzina nie jest taka zła. Terapia indywidualna to doskonały pomysł.
      • agol_mk Re: Dziękuję wszystkim za udzielanie się w wątku, 03.01.13, 20:25
        nie dam Ci porady jak postapić z corką ale przeczytawszy wszystkie posty myślę że nie możesz się obwiniać, przerabiałam podobny problem przez kilka lat, co prawda nie było problemów z alkoholem i papierosami ale wszystko pozostałe sama mogłabym napisać, najgorsze - to totalne lekceważenie wszystkiego i wszystkich - oczywiście poza tatusiem z którym spotka się raz kiedyś, dostanie kasę i pochwałę za inteligencję, urodę itd., na każde zwrocenie uwagi lekceważące ironiczne miny i uśmieszki. sytuacja wydaje się niegroźna dla otoczenia ale dla nas - wykańczjąca psychicznie. Też przerabialam rozmowy z psychologiem, kary w styly blokada komputera na kilka dni - efektem były wyklinające mnie sms-y i opinie wśrod koleżanek, na rodzinnych spotkaniach była super miła i uczynna więc ja stawalam się tą najgorszą. Mam jeszcze dwójkę małych dzieci lecz na jakąkolwiek pomoc ze strony starszej siostry nie mogły liczyć - wręcz obawiałam się zostawić ich razem na chwilę bardziej niż zupełnie samych. W grudniu skończyła 18 lat i kilka dni po rodzinnym przyjęciu oświadczyła że się wyprowadza do taty. Tego samego dnia wieczorem przyjechali po rzeczy. Przeanalizowałam chyba wszystkie sytuacje ktore doprowadzały do konfliktów - nie wymagaliśmy cudów - po prostu przystosowania się do normalnego funkcjonowania w rodzinie i do tego że są np stałe pory kładzenia maluchów spać i można w tym czasie powstrzymać się od hałasów, wracania o ustalonej godzinie, samodzielnego wstawania do szkoły, wytarcia po sobie zalanej łazienki itd - uważam że są to normalne rzeczy których można oczekiwać od nastolatki. Niestety teraz w opinie rodziny jestem niedobrą matką a nieakceptowany dotychczas przez nikogo tatuś - najlepszym jej oparciem. Chyba więc nie warto wychowywać zbuntowanych jednostek bo i tak będziesz tą najgorszą.
    • camel_3d tez masz problem.. 11.01.13, 11:08
      zabiersaz kosmetyki, telefon, kieszonkowe tez sie konczy....

      mowiesz, ze niestety to konsekwencja braku odpowiedzialnosci.

      oddasz pod koniec roku, szolnego..albo jak oceny sie poprawia...

    • scher Troll warning! 07.02.13, 08:24

    • brunofilc Re: egzekwowanie kar u nastolatków 08.02.13, 12:11
      www.programoss.pl/116-jak-zrobic-blokade-rodzicielska.html
    • mama303 Re: egzekwowanie kar u nastolatków 10.02.13, 10:00
      A jak stosowałaś te karę laptopa/TV?. Pewnie jak obiecała poprawę karę kasowałaś? To nie kara. Rodzice czesto nie sa konsekwentni i mówią że kara nie działa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka