Gość: nieleon
IP: *.dynamic.lte.plus.pl
21.02.13, 12:39
Mój czteroletni synek bardzo wcześnie zaczął mówić. Pierwsze słowa mówił mając 10 miesięcy, praktycznie jak miał 1,5 roku, mówił zdaniami. Od początku mówi zrozumiale, ale nie wymawia sz, cz, rz. Zamiast żaba mówi zaba, kacka zamiast kaczka itp. Ma dokładnie 4 lata - czy w tym wieku może jeszcze tak seplenić czy już powinniśmy konsultować się z logopedą? Logopeda przedszkolny we wrześniu, kiedy "badał" całą grupę, uznał, że wszyscy są w normie - to jest najmłodsza grupa trzylatków, z tym, że mój młody jest ze stycznia, więc we wrześniu miał już ponad 3,5 roku. Poza tym ta diagnoza wydaje mi się na wyrost, bo do tej pory słyszę w szatni dzieci, które mówią bardzo słabo, np. zamiast babcia - baba, więc nie wiem, czy takiemu logopedzie, który tak na raz bada wszystkich, można zaufać.
No i nie wiem, co sama mogę zrobić, żeby poprawić jego wymowę - poprawianie go jest kiepskim pomysłem, denerwuje się wtedy - co jest moim zdaniem całkiem normalne. Czasem gdy go proszę, żeby powtórzył "kaczka", robi to, ale z wielkim wysiłkiem. Miał nawet moment, chyba po rozpoczęciu przedszkola, kiedy wysilał się tak cały czas i mówił te wszystkie zgłoski jak trzeba, ale szybko mu przeszło.
Wierszyki i piosenki ćwiczy wciąż w przedszkolu, chętnie śpiewa. Dużo mu czytamy, ma bardzo bogate słownictwo. Czy coś z tym robić czy dać mu jeszcze spokój?