Córa ma prawie dwa lata i wielką miłośniczką warzyw nie jest, ale jest kilka, które zjada w postaci ugotowanej, czy jakoś tam cieplnie obrobionej (marchewka, brokuły, kalafior, fasolka, szpinak, groszek, może jeszcze coś o czym zapomniałam). Za to surowych nie tknie - niczego. Myślę sobie, że to pewnie dlatego, że zaczęłam jej je serwować późno - na pewno jak już skończyła rok. Zęby jej późno wychodziły, zakładałam że nie poradzi sobie z surowizną i wszystkie jarzyny gotowałam/dusiłam, a teraz żadna surówka nie przejdzie, z niczego, w większych kawałkach też nic. Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie? Podawałyście surowe warzywa wcześniej? Przy drugim dziecku (w drodze

chciałabym ewentualnego błędu nie powtórzyć.