Dodaj do ulubionych

Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu

05.11.13, 20:34
Mój syn, 10 lat, od początku szkoły nie cieszył się sympatią rówieśników. Jest bardzo skryty i trzyma się raczej na boku. Nic więc dziwnego, że się z niego śmieją. Syna nie zamierzam zmieniać, zachęcać do zabaw z innymi dziećmi i próbować zrobić z niego kogoś przebojowego, kogoś, kim nie jest. Co do przezwisk, z początku zawsze to przeżywał, płakał, ale po trzech latach rozmów przestał się tak przejmować. Jestem z synem bardzo blisko, zrobiłam wszystko, żeby z powodu wyzwisk nie czuł się kimś gorszym od innych. Wiem, że zawsze jest mu przykro, kiedy ktoś go przezywa, ale wiem też, że nie czuje, iż to jest jego wina, ale raczej tego, że nie wszyscy są dobrzy. Zaczepki zaczął ignorować. Nie jest wesoło, ale jakoś funkcjonuje. Teraz jednak ja mam problem. Już od jakiegoś czasu, kiedy odbieram młodego ze szkoły, wyzwiska padają także w mojej obecności. Raz, kiedy byliśmy w szatni, trzech takich cwaniaczków z hukiem wpadło do niej i, mimo że stałam koło syna, zaczęli go wyzywać. Oczywiście zareagowałam, jak na mnie, bardzo spokojnie (chyba byłam po prostu w szoku, że tak można). Wyzywanie to nic nowego, ale w obecności rodzica????? Niestety rozmowa nic nie dała. To się wciąż powtarza, na przykład idziemy chodnikiem ze szkoły i wychodzące dzieci krzyczą za synem, przekręcając brzydko jego nazwisko. Na razie nie reagujemy, chociaż jestem bliska tego, żeby odwrócić się i jednego gnojka z drugim złapać za fraki i potrząsnąć, żeby się opamiętali. Bo u wychowawcy już byłam, ale ten jest bezradny. Mimo rozmów z dziećmi, te wciąż mają dorosłych w d...e. Skończyło się na tym: a co ja mogę? Mogę wpisać uwagę do dzienniczka. I co, jak rodziców takie dzieci też mają w d...e. Nie wiem, jak się zachować. Jak będę ignorować dalej, to już całkiem pomyślą, że są bezkarni. Ile można spokojnie tłumaczyć. Krzyknę na gó...arzy, to sama będę miała kłopoty...
Obserwuj wątek
    • jakw Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 05.11.13, 21:19
      Porozmawiać z nauczycielką. Niech nauczycielka rozmawia z uczniami i ich rodzicami. Może też zaangażować szkolnego pedagoga czy psychologa. A jeśli nauczycielka umywa ręce - udajesz się do dyrekcji.
      • monika10000000000 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.11.13, 16:18
        Dzięki, jakw, tak zrobię. Chociaż pewnie ze sto razy będę musiała gadać z dyrekcją...
        • beliska Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.11.13, 18:08
          A innym nie podziękujesz? Tam poniżej bardzo dobre spostrzeżenia, rady i zaczęłabym myslec nad tym, co napisano.
          Wychodzi na to, że jak nie w twojej obecności, to niech sobie uzywają na dziecku.
          Ty mu powtórzysz jak zdarta płyta, że on jest ok, a ludzie bywają źli.
          On ma z tego zrobić uzytek- sam.
          Ciebie za to boli, ze dzieciaki nie czują ni szacunku ni respektu wobec twej osoby
          i z tym starasz się coś zrobić.
          Może przy okazji skorzysta syn. Oby.
          Choć watpię, skoro przez trzy lata nie rozkmniłas, że nad kiepskim wychowawcą/częste/ jest dyrekcja, a nad szwankującymi dyrektorami w takich sytuacjach/równie częste// jest jeszcze kuratorium i że warto z tej opcji skorzystać, gdy dziecko jest szykanowane, bo go to niszczy.

      • quba Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 17.02.14, 12:25
        jakw napisała:

        > Porozmawiać z nauczycielką. Niech nauczycielka rozmawia z uczniami i ich rodzic
        > ami. Może też zaangażować szkolnego pedagoga czy psychologa. A jeśli nauczyciel
        > ka umywa ręce - udajesz się do dyrekcji.

        i co ta dyrekcja?
        Myślisz, że ma jakiś instrument, by wpłynąć na te przezywające dzieci?
    • mamma_2012 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 06.11.13, 08:45
      Dlaczego godzisz sie na to, ze Twoje dziecko od lat jest obiektem drwin?!
      Dlaczego nie robisz nic, aby dziecko znalazło swoje miejsce tam, gdzie powinno, czyli w grupie rówieśników, a nie przy Tobie?
      I nie chodzi o to, zeby robic z niego dusze towarzystwa, ale o zapewnienie mu godnego życia, nauczenie, na całe zycie jak funkcjonować wsród ludzi nie dając sobie wejść na głowę.
      Teraz go wyzywaja, za chwile pobija, a pózniej pod wpływem tego wszystkiego albo on zrobi sobie krzywdę albo postanowi udowodnić kolegom, ze jest najbardziej "cool" ze wszystkich i zacznie robic głupoty!
      Twoje dziecko to typowy kozioł ofiarny, z tego sie nie wyrasta, a ewentualna zmianę trzeba wypracować.
      • maksimum Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 06:03
        mamma_2012 napisała:

        > Dlaczego godzisz sie na to, ze Twoje dziecko od lat jest obiektem drwin?!

        Bo macie w Polsce zasr.. system wychowawczy.
        Jesli w USA,dziecko jest przezywane,to przezywajacy jest zawieszany w prawach ucznia.
        Kazde zle zachowanie dziecka ma natychmiastowa reakcje dyrekcji.Ale tak jest w USA,bo w Polsce jest powszechne przyzwolenie na chamstwo i kto jest wiekszym chamem ten dalej zachodzi.
        • camel_3d Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 14:27
          Ta..bo ty wiesz jak w USA jest smile))
          naogladalas sie filmow i myslisz, ze tam raj jest smile

      • maksimum Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 06:51
        mamma_2012 napisała:

        > I nie chodzi o to, zeby robic z niego dusze towarzystwa, ale o zapewnienie mu g
        > odnego życia, nauczenie, na całe zycie jak funkcjonować wsród ludzi nie dając s
        > obie wejść na głowę.

        Nie widzisz chyba ze masz do czynienia z zachowaniem stadnym,gdzie stado glupkow szuka "ofiary" bo nie umie zyc bez przesladowania kogos????

        > Teraz go wyzywaja, za chwile pobija,

        Niby rozumiesz ze masz do czynienia ze zwyklym chamstwem a jednak nie napietnujesz chamstwa,ale ofiare chamow.
        Czy mnie sie przywidzialo czy ty rzeczywiscie piszesz jakies artykuly n/t wychowania??

        > a pózniej pod wpływem tego wszystkiego alb
        > o on zrobi sobie krzywdę albo postanowi udowodnić kolegom, ze jest najbardziej
        > "cool" ze wszystkich i zacznie robic głupoty!

        Juz taki glupi jak ty bys chciala to na pewno nie jest.

        > Twoje dziecko to typowy kozioł ofiarny, z tego sie nie wyrasta, a ewentualna zm
        > ianę trzeba wypracować.

        Rownie dobrze moze wyemigrowac na zachod,gdzie nie ma polskiego chamstwa i tam sie bedzie dobrze czul,bo na zmiane zachowania Polakow liczyc nie mozna.
        • camel_3d Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 14:29

          > Rownie dobrze moze wyemigrowac na zachod,gdzie nie ma polskiego chamstwa i tam
          > sie bedzie dobrze czul,bo na zmiane zachowania Polakow liczyc nie mozna.


          czyli gdzie? tam taka ofiara losu tez sukcesu nie odniesie... na Zachodzie sa ci "Zachodni" smile)

          a o ktorym kraju myslisz mowiac Zachod? Bo chyba nei o USA?
    • camel_3d no..ok..ale czemu.. 06.11.13, 10:25
      odbierasz ze szkoly 10 latka???? nie moez sam isc do domu?

      ok..albo ma dlaeko, albo takie sierote boza z niego zrobilas.

      znajoma (z placu zabaw) ma podobna sytuacje do twojej. ma 10 latka, ktorego prowadza i przyprowadza ze szkoly, mimo ze ma 2 przystanki metrem i 20 m pieszo. W szkole sie z niego smieja. Miwola o tym na placu zabaw.. ale nie daje sie przekonac ze to jej wina. No i jeszcze jedno.. ona z tym 10 latkem po szkoelna plac zabaw przychodzi, gdzie on sie z 4-5 latkami bawi bo starszych dzeici nie ma. W szkole nie ma kolegow, bo nazywaja go maminsynkiem...

      zastanow sie czy twoje dzeicko jest wysmiewane bo jest takie jakie jest, czy jest takie, bo go tak upupiasz.

      Jezeli jest takie z charakteru (z roznych przyczyn) zapisz go na jakis sport, gdzie nabierze pewnosci..moze karate, aikido ( i noech tam SAM chodzi)..


      i niech sam chodzi do szkoly.. jezu.. ma 10 lat... no chyba ze macie 100 km do domu.
      • maksimum Re: no..ok..ale czemu.. 07.02.14, 06:44
        camel_3d napisał:

        > zastanow sie czy twoje dzeicko jest wysmiewane bo jest takie jakie jest, czy je
        > st takie, bo go tak upupiasz.

        Jest wysmiewane bo znajduje sie w srodowisku prymitywow,ktore kazda odmiennosc musza wysmiewac.Tym sie wlasnie Polska rozni od krajow cywilizowanych,ze ludzie zachowuja sie jak 3-cio swiatowe chamstwo.

        > Jezeli jest takie z charakteru (z roznych przyczyn) zapisz go na jakis sport, g
        > dzie nabierze pewnosci..moze karate, aikido ( i noech tam SAM chodzi)..

        > i niech sam chodzi do szkoly.. jezu.. ma 10 lat... no chyba ze macie 100 km do domu.

        W NYC 10-letnie dziecko nie moze samo chodzic do szkoly,chyba ze rodzice wyraza na to pisemna zgode.A jesli juz wyraza zgode to moze chodzic tylko ze szkoly do domu a nie moze samo chodzic po miescie.Takie jest prawo.
        • greenwitch Re: no..ok..ale czemu.. 07.02.14, 11:14
          Jest wysmiewane bo znajduje sie w srodowisku prymitywow,ktore kazda odmiennosc
          > musza wysmiewac.Tym sie wlasnie Polska rozni od krajow cywilizowanych,ze ludzie
          > zachowuja sie jak 3-cio swiatowe chamstwo.
          >

          Weź ochłoń. I nie obrażaj wszystkich. Jestem Polką i mimo, iż wiele spraw w tym kraju nie podoba mi się, nie czuję się chamką i osobą nietolerancyjną. Tak samo wychowany jest mój syn, w empatii i życzliwości do drugiego człowieka.
        • camel_3d maksimum 07.02.14, 14:24
          Polska jest krajem , jak kazdy inny..ja meiszkam w Niemczech..czyli cywilizowanym kraju ..i tu tez sie dzieci nabijaja z odmiencow.. nie ma kraju gdzie wszyscy sie pieknei bawia w piasku i kazdy si ekocha...

          • maksimum Re: maksimum 07.02.14, 16:54
            camel_3d napisał:

            > Polska jest krajem , jak kazdy inny..ja meiszkam w Niemczech..czyli cywilizowan
            > ym kraju ..i tu tez sie dzieci nabijaja z odmiencow.. nie ma kraju gdzie wsz
            > yscy sie pieknei bawia w piasku i kazdy si ekocha...

            W USA jest inne podejscie szkoly do wybrykow malolatow.
            Jeden chlopak patrzac na Afganke pociagnac palcem po szyi i zostal za to zawieszony w prawach ucznia.
            Za przepychanie jest automatyczne zawieszenie.
            Polski dzieciak dokuczal innym dzieciom w podstawowce mojego syna.
            Za kazdym razem jak cos wykrecil nauczycielka zabierala go z klasy do sekretariatu i tam czekal az matka odebrala go ze szkoly.
            To jest ten sam chlopak,ktoremu jak kiedys przylalem jak ugryzl mojego syna.
            No wiec mamuska odbierala syna 2x w tyg z sekretariatu i to w czasie godzin lekcyjnych,ze ja to wkurzylo i przeniosla synalka do szkoly prywatnej.
            W USA szkola nie cacka sie z dzieciakami i latwo jest byc wyrzuconym ze szkoly.
            W Europie macie inne podejscie do zachowania dzieci-cos w rodzaju "robta co chceta" a pozniej narzekanie ze kibolstwo na meczach,ustawki itd.
            • tijgertje Re: maksimum 07.02.14, 17:59
              Jaaasne, w USA cudownym jest wswzystko idealne. A jak sie komus nie odoba, to bierze spluwe i robi ze szkoly rzeznie. No problem...
              • camel_3d Re: maksimum 07.02.14, 18:46
                tijgertje napisała:

                > Jaaasne, w USA cudownym jest wswzystko idealne. A jak sie komus nie odoba, to b
                > ierze spluwe i robi ze szkoly rzeznie. No problem...
                >

                no ale potem zostanie zawieszony w prawach ucznia..smile
            • camel_3d Re: maksimum 07.02.14, 18:45
              naczytalas sie taichkich suchych kawalkow i wierzysz...cala wiedza z internetu...

            • tylko.przelotem Re: maksimum 08.02.14, 13:31
              > To jest ten sam chlopak,ktoremu jak kiedys przylalem jak ugryzl mojego syna.

              Co to za dziki kraj, gdzie dorosły może przylać dziecku za ugryzienie drugiego dzieciaka?
              • maksimum Re: maksimum 08.02.14, 16:37
                tylko.przelotem napisała:

                > Co to za dziki kraj, gdzie dorosły może przylać dziecku za ugryzienie drugiego dzieciaka?

                Ten co gryzl byl z Polski,wiec na zniesienie wiz sie nie zanosi,bo to dzicy imigranci niszcza USA.
                • camel_3d Re: maksimum 08.02.14, 22:39
                  a ja myslelem, ze w usa to sami imigranci sa... poza rdzenna ludnoscia..
                  • maksimum Re: maksimum 10.02.14, 21:22
                    camel_3d napisał:

                    > a ja myslelem, ze w usa to sami imigranci sa... poza rdzenna ludnoscia..

                    Ta rdzenna ludnosc to tez sa imigranci.
                    Nazwijmy Amerykanami tych,ktorzy czuja sie Amerykanami a nie jakimis przybledami.
                    • camel_3d Re: maksimum 10.02.14, 22:00
                      co jak przybleda czuje sia amerykaninem?
                      • maksimum Re: maksimum 11.02.14, 03:03
                        camel_3d napisał:

                        > co jak przybleda czuje sia amerykaninem?

                        Tobie to jednak zdrowego pomyslunku brak,to chyba skutek glosowania na PO.
                        Jak mieszka w rezerwacie tzn ze nie czuje sie Amerykaninem.
                        Jak dokucza normalnym ludziom lub siedzi w wiezieniu to tez nie wie co to byc Amerykaninem.
            • ewula36 Re: maksimum 26.02.14, 13:03
              Do maksimum
              Taak. Cudowna Ameryka bez przemocy w szkołach. Tylko czemu co jakiś czas wpada nastolatek do szkoły z bronią i eliminuje kolegów i nauczycieli. A potem jeszcze mówią, że on nigdy nie sprawiał kłopotów.Pozdrawiam i pisz dalej te scenariusze, w które tylko ty wierzysz.
      • angelkochanie Re: no..ok..ale czemu..camel 07.02.14, 15:07
        Gdzie ty mieszkasz?
        2 przytanki metrem i 20 metrow do szkoly?
        Oj ....sam 10 latek? To chyba w jakims malym miasteczku.
        Np. U mnie we frankfurcie am main, jest taka duza przestepczosc , ze nikogo nie dziwi , ze rodzice sami przyprowadzaja dzieciaki w tym wieku do szkoly.
        • camel_3d Re: no..ok..ale czemu..camel 07.02.14, 18:48
          > Gdzie ty mieszkasz?
          > 2 przytanki metrem i 20 metrow do szkoly?
          > Oj ....sam 10 latek? To chyba w jakims malym miasteczku.


          moment, moment.. nie kumam..to nie mozna w duzym miesice mieszkac blisko szkoly?
          czy obowiazkowo trzeba 20 przystankow metrem jechac?

          nie wiem jek jest we frankfurcie, ale ja mieszkam w Berlinie Stadmitte i tu przestepczosc jest prawie nijaka



          Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
          ___________________________________________

          www.facebook.com/groups/129829233757830
          • angelkochanie Re: no..ok..ale czemu..camel 07.02.14, 19:25
            2 przystanki metrem to blisko do szkoly?
            Aha... Widze bo musze jak puszczasz 10 latka samego do szkoly w Berlinie.
            Do tego metrem big_grin
            Jak ci ktoregos dnia dziec, do domu nie wroci to zobaczysz jaki Berlin jest przyjzny dzieckuwink
            • camel_3d Re: no..ok..ale czemu..camel 08.02.14, 22:41
              dzeici sasiadow od 8 rpku do szkoly same chodza...
              10 latka mam prowadzac? no nieeee.... obciach straszny.
              • angelkochanie Re: no..ok..ale czemu..camel 09.02.14, 17:30
                Dzieci sasiadow w wieku 12 beda fajki palily za rogiem, a twoj syn nie...?... Hm obciach straszny
                • camel_3d Re: no..ok..ale czemu..camel 09.02.14, 21:07
                  no ja akurat ne mieszkam w takiej okolicysmile
                  i sasiedzi tez nie sa z marginesu smile
                  raczej nie mam obaw co do puszczania 8 latka samego metrem.
                  • angelkochanie Re: no..ok..ale czemu..camel 09.02.14, 22:40
                    Camel... Przeczytaj co ty wogole piszesz....
                    Za chwile, mi napiszesz , ze w Berlinie w szkolach nie ma asocjalki.
                    Asocjalka jest i bedzie, tez w njalepszych rodzinach i dzielnicach.
                    W Berlinie jest najwieksza przestepczosc w calych niemczech i najwiecej jest obcokrajowcow.
                    Np. Pedofilia jestescie Nr.1
                    Nie patrz sie co robia sasiedzi, tylko co jest najlepsze dla TWOJEGO dziecka.
                    • camel_3d Re: no..ok..ale czemu..camel 10.02.14, 22:02
                      o kurcze..daj mi jakies namiary na statystyki.

                      biedne te tutejsze dzieci.....


    • szamanta Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.11.13, 00:04
      W jakim celu wchodzisz z 10 latkiem do szatni szkolnej? sam się ubrać nie potrafi? może to jest powodem kpin i drwin rówieśników? jak masz już koniecznie taką potrzebę, aby zachodzić po syna, to czekaj przed bramą szkolną, nie rób młodemu wiochy ,ani maminsynka z niego koczując na niego w szatni
      A tak na uboczy, zaradne dziecko raz, drugi by ryknęło parę słów do kolesi ,w ostateczności strzeliło lepa w dziób za uprzykrzanie życia i po jakimś czasie zgoda, a ja nie to każde siebie na dystans. Najwyraźniej syn ma zatraconą umiejętność samoobrony
    • zawilec1 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.11.13, 22:21
      Za długo dzieci były bezkarne i dlatego problem urósł i jeszcze urosnie, bo do wyzywania dojdzie bicie, cyberprzemoc, fałszywe oskarzenia, wymuszenia!
      Nie masz wpływu na inne dzieci, ale na swoje tak. Mozna i trzeba z nim pracować ( z psychologiem), aby go zmienić, a raczej rozwinąc te cechy charakteru i umiejetności społeczne, które pomoga mu miec kolegów i przyjaciół. Dobre relacje z innmi sa zródłem poczucia szczęścia na całe życie!
      Jesteś z nim blisko- czy nie chcesz przypadkiem, miec go tylko dla siebie?
      W szkole bezwzglednie zażądać (stanowczo poprosic) rozmowy z wychowawca, pedagogiem i dyrektorem wraz ze spisaniem protokołu spotaknia. Masz prawo zażadać objęcia syna pomocą psychologiczno-pedagogiczną, którą szkoła ma obowiązek zaplanowac i wdrożyć, ciebie z formami pomocy zapoznać. Jezeli tego nie zrobią to skarga do kuratorium.
      Mozna zmienic szkołę, ale bez pracy z synem, to moze nie pomóc i sytuacja sie powtórzy.
      Twoje dziecko od lat jest w traumie i potrzebuje specjalistycznej pomocy, to inaczej musi skończyć sie depresją i nieodwracalnymi skutkami (nieudane relacje w pracy, w rodzinie, alkoholizm, samobójstwo- tak bywa!)
      • monika10000000000 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 08.11.13, 00:27
        Zawilec, przede wszystkim dziękuję za uprzejmą wypowiedź, zamiast ataków. Chodzi o to, że syn ma przyjaciół, sam ich sobie wybrał, z nimi lubi przebywać. W klasie przyjaźni się z dwiema osobami, ma kilku kolegów ze starszych klas i z dziećmi z sąsiedztwa. Spotykają się po szkole, albo dzwonią i rozmawiają. Tylko że on chce się przyjaźnić tylko z tymi, którzy są do niego podobni i mają podobne zainteresowania. Mój syn nie lubi kopać piłki, woli spacery, rozmowy, często zabiera z domu lupę, żeby obserwować owady, dokarmia ptaki i ciągle chodzi z encyklopediami pod pachą. Jest mu przykro, że dzieci go nie zaakceptowały, ale on sam nie chce tego zmieniać! I ja też nie chcę, bo czemu, jak lubi książki zamiast grać w piłkę - niech czyta. I nie zmuszę go, żeby poszedł na judo. Bo to tak łatwo powiedzieć: zapisz go. Jest mu przykro, jak łobuz mu dokuczy, że ma książkę pod pachą. I łatwo powiedzieć: zaradny przywali, mój syn żaby z drogi ściąga, żeby je auto nie przejechało i płacze, kiedy w książce ginie jego ulubiony bohater (chociaż ukradkiem, bo wie, że nie wypada - dzieci w szkole mu pokazały). On po prostu żyje w swoim świecie i kompletnie nie pasuje do dzieci, które wyzywają, wyśmiewają się z innych itd. Sam prędzej pocieszy kogoś niż stanie w grupie, której głównym celem jest rozrabianie. Niestety w klasie to się dzieje na potęgę, jeden drugiemu stara się zaimponować rozrubami. I nie jest, broń boże, nieszczęśliwy. To uśmiechnięte dziecko, ciekawe świata, z zainteresowaniami, ale, jak ktoś mu dokuczy, to raczej wesoło mu nie jest. Tylko że się nie postawi, to nie ten typ dziecka. Nie ma szans! Co do dyrekcji: nauczyciel nie daje rady z nimi, dyrektorka jest jeszcze gorsza, wiem, bo poznałam tę babkę przez trzy lata, zwłaszcza, że inni rodzice też miewali problemy, i zwyczajnie sama krytyka. Z dzieckiem jestem blisko właśnie przez to, że często się zwierza, że chce rozmawiać, ogólnie raczej szuka kontaktu u dorosłych, bo dorosły wysłucha, choćby z uprzejmości, o czym syn czytał ostatnio, a kolega będzie się śmiał, że czytał, zamiast grać na kompie. Może byłoby lepiej, gdyby jego przyjaciele stawali w jego obronie, zamiast cofać się w kont, ale tak nie jest. I ja nie wiem, jaki przykład dawać, jak to się dzieje w mojej obecności. I muszę być z synem blisko, żeby wiedział, że kogoś ma! No Jezu! Odbieranie ze szkoły nie jest problemem nawet w oczach dzieci, bo połowa z nich wychodzi z rodzicami. W mojej okolicy to jest w modzie: mieć czas, żeby przyjść po dziecko, zamiast tyrać w biedronce do osiemnastej. Zresztą okolica nie jest ciekawa do samotnych spacerów dla dzieci.
        • tijgertje Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 09:33
          Czekaj no, czyzbysmy mialy dzieci - klony?
          Moj mlody ma autyzm. Wycofanie, biernosc, pozwalanie na wchodzenie sobie przez innych na glowe ma wpisane w zaburzenia. Autyzm to przede wszystkim niepelnosprawnosc spoleczna i wlasnie w tym obszarze moj syn ma najwieksze problemy. Na szczescie trafil na lepsze srodowisko, ale nie ludz sie, to ze dziecko jest usmiechniete od ucha do ucha nie znaczy, ze nie zdaje sobie sprawy z zachowan innych dzieci i przez nie nie cierpi. Bierna postawa tylko wzmacnia pewne schematy i jesli nic z tym nie zrobisz, to bedzie tylko gorzej. Mojego mlodego tez sie nie da zmusic do sportu, ktory go nie interesuje, tu dochodzi jeszcze mnostwo ograniczen od strony motoryki i koordynacji, wiec i tak nie moze zbyt wiele. W koncu udalo sie mu znalezc terapie, cos jak TUS (trening umiejetnosci spolecznych, zapytaj u siebie w ppp, moze i twojemu synowi by cos dalo). system mamy inny, terapia zaledwie 4-miesieczna (chyba, ze dostanie kolejny blok), ale glownym celem jest poprawa pewnych mechanizmow obronnych dziecka. powinnas widziec mine jego wychowawczyni, jak jej powiedzialam, ze sie kierowca busa skarzy, ze mlody pyskuje. Pyskuje? Nie powinien, prawda? Niby nie, ale wlasnie taki typ dziecka, ktory do tej pory jedynie sie wycofywalo to ogroooomny postep. na razie stawia sie doroslym, ale liczymy na to, ze bedzie w stanie przeciwstawic sie rowniez rowiesnikom. Od lat uczymy go co i jak ma robic w roznych sytuacjach, rowniez gdy zostaje zaatakowany ficzycznie czy werbalnie. Nie wyobrazam sobie sytuacji, gdy dzieciarnia przezywa dziecko w mojej obecnosci. Jak on ma sie im przeciwstawic, skoro ja podkulam ogon??? dac sie 10-letnim gowniarzom, ktorzy mysla, ze sa nie wiadomo co jak komus dokopia? Nie licz na to, ze przy przezwiskach zostana. Kiedys im to nie wystarczy. Gdzie jest twoja granica? zareagujesz na podbite oko czy zlamana reke? A moze nie, bo boisz sie malolatow???
          Dziecka nie trzeba na sile zmieniac. Tyle, ze jak sie chce zyc miedzy ludzmi, trzeba sobie umiec poradzic i wiedziec, jak odnalezc wsrod nich swoje miejsce. Dla mnie ludzie mogliby nie istniec, najlepiej sie czuje w swoich 4 scianach, jak mi nikt nie zakloca mojej samotnosci. Co nie znaczy, ze zamykam sie w pustelni i mam wszystko gdzies. Nadal kazdego dnia ucze sie jak sie z ludzmi obchodzic i jeszcze mnostwo sie musze nauczyc. Nie tylko ze wzgledu na siebie, ale i na syna, dla ktorego mam byc wsparciem. Nie bariera przed swiatem, ale dawac mu narzedzia, dzieki ktorym bedzie w stanie pokonywac wlasne opory, strachy i bariery aby niezaleznie od srodowiska i ludzi, miedzy ktorymi przyjdzie mu zyc bylw stanie odnalezc i utrzymac swoje miejsce.
    • iziula1 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 08.11.13, 22:30
      Przyjęłaś pozycje bierną i taką nauczyłaś swoje dziecko.

      Dosłownie pozwoliłaś wejść smarkaczom na głowę, skoro nie boją się Ciebie i w twojej obecność rodzica poniżają i wyzywają twego syna!
      Co był zrobiła?
      Właśnie, że potrzasnęłabym gó...arzami, użyłabym argumentu siły czyli: podniesiony głos, groźbę i żądanie od nauczyciela stosownych i stanowczych kroków. Twój syn jest prześladowany a ty godzisz się od lat na to by był ofiara.
      Trudno teraz to odwrócić skoro "akceptowałaś przemoc" wobec własnego syna.

      Co jeszcze? Wezwac przez nauczyciela lub samą dyrekcje rodziców chłopców do szkoły i w obecności psychologa lub pedagoga szkolnego zobowiązać rodziców do podjęcia wszelkich działań aby chłopcy zaprzestali przemocy psychicznej wobec syna.
      Można pogrozić kuratorium i policja.
      Uważam, że 3 lata to ZA DŁUGO! O wiele za długo. Twój syn i ty przyjęliście role biernych, potulnych ofiar. Gdzie twój gniew, złość, niezgoda na krzywdę dziecka? Normalna reakcja to właśnie gniew, złość, chęć "stłuczenia oprawców na kwaśne jabłko"? Gdzie są te uczucia w tobie? Dlaczego stłumiłaś je w sobie?
      Zrób coś z tym Bo to nigdy się nie skończy.
      • bogusia1231 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 08.11.13, 22:52
        Zastanawiam się nad poinformowaniem wyzywających dzieciaków, że będziesz ich nagrywała i sprawę zgłosisz na policję, albo poinformować o takim pomyśle dyrekcję - z tego co wiem po pierwsze dyrekcja nie chce policji z interwencją w szkole, po drugie jest to organ, którego reakcja w takich sytuacjach z reguły wywołuje pozytywny skutek.
        Oczywiście wchodzicie na ścieżkę wojenną, ale jak napisały przedmówczynie - tak trzeba.
        • zawilec1 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 09.11.13, 11:56
          Ściezka wojenna może doprowadzic do bardziej zawoalowanych form przemocy, trudnych na wprost do udowodnienia.
          A jak agresorzy poproszą o "pomoc" starszych kolegów i dojdzie do pobicia przez nieznanych sprawców... porysowanie samochodu... itp.?
          Agresja rodzi agresję!
          Dyrektor szkoły, pedagog, rodzice agresorów wszyscy razem winni rozmawiac z dziecmi i wyciagnąć konsekwencje, aby skonczyć z poczuciem bezkarnosci + praca nad wzmocnieniem "ofiary"
          • bogusia1231 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 09.11.13, 14:09
            Ja nie proponuję zachowań agresywnych!!!!
            Tylko jeżli szkoła nie reaguje to agresorzy stają sie coraz bardziej bezkarni, w związku z tym mój pomysł z Policją.
            Natomiast zawsze trzeba spojrzeć na negatywy - i tu może być: jeżeli posarżyłeś na mnie, to ja...
            i to miałam na myśli mówiąc wojenna ścieżka, bo jeżeli okazałoby się, że dzieciaki będą chciały się mścić to trzeba być na to przygotowanym, i iść dalej (zgodnie z prawem), a nie wycofywać się,
            nie proponuję zadnych agresywnych zachowań.

            Do głowy przychodzi mi (w razie bezsilności szkoły) jeszcze kuraorium
          • olga727 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 10.11.13, 17:47
            zawilec1 napisała:
            > Agresja rodzi agresję!
            > Dyrektor szkoły, pedagog, rodzice agresorów wszyscy razem winni rozmawiac z dzi
            > ecmi i wyciagnąć konsekwencje, aby skonczyć z poczuciem bezkarnosci + praca nad
            > wzmocnieniem "ofiary"

            W szkole starszej córki niedawno była "akcja" z Pedagogiem w roli głównej.Wychowawczyni zamiatała wszystkie trudne sprawy pod dywan: "kolega" z klasy prześladował moją córkę w szkole i gimbusie;wyzywając ją od różnych,wych. karała go Przeproszeniem w 4 oczy (dla niego to jak woda po kaczce). Wkurzyłam się i poszłam na skargę do pedagoga szkolnego: zostali wezwani rodzice chłopaka na rozmowę razem z nim(chłopakiem) do Pedagoga.Na jakiś czas był spokój,teraz znowu zaczyna szaleć. Córka wie,że nie ma zaczynać,ale "dać się"też nie ma.Może to nie pedagogiczne,ale pozwoliłam córce,aby w razie ataku na siebie(fizycznego) zwyczajnie oddała fizycznie. Niestety,ale dzieci muszą bronić się same,bo nauczyciele na przerwach chcą i w świetlicy mieć spokój. sad
            • jotde3 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 25.11.13, 09:17
              olga727 napisała:
              Córka wie,że nie ma zaczynać,ale "dać się"też nie ma.Może to nie ped
              > agogiczne,ale pozwoliłam córce,aby w razie ataku na siebie(fizycznego) zwyczaj
              > nie oddała fizycznie. Niestety,ale dzieci muszą bronić się same,bo nauczyciele
              > na przerwach chcą i w świetlicy mieć spokój. sad

              są jednak ciapy, które same sie nie obronią nawet zachęcone . są za słabe , fizycznie lub psychicznie . jasne że z dziewczyną żadnen chłopak nie bedzie sie naparzał i wystarczy że odda dotkliwie i bedzie po problemie ale miedzy chłopakami jest inaczej . jak odda to bedzie bójka i bedzie musiał sie obronić albo dostanie . promyk nadziei jest tylko w tym że po którymś razie zaczną go szanować .
      • jakw Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 09.11.13, 12:42
        iziula1 napisała:

        > Dosłownie pozwoliłaś wejść smarkaczom na głowę, skoro nie boją się Ciebie i w t
        > wojej obecność rodzica poniżają i wyzywają twego syna!
        Problem jest w tym, że inne dzieci wyzywają i poniżają. Gdyby to działo się tylko w obecności rodzica to nie byłoby niemal problemu. Bo z rodzicem inne dzieci widzą dziecko może z 15 minut dziennie. Z tymi samymi dziećmi dziecko spędza w szkole znacznie więcej czasu.
        • verdana Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 09.11.13, 14:34
          Problem jest taki, zę dziecko najwyraźniej jest wychowywane w poczuciu wyższosci wobec innych. Ono jest inteligentne, światłe i dobre, bo chodzi z lupą i oglada kwiatki, albo czyta encyklopedię, w najgorszym razie - książkę. Inne dzieci to w porównaniu z nim barbarzyńcy - mając dziesieć lat wolą kopać piłkę i nie mają o czym gadać z inetligentem z encyklopedią w dłoni.
          Jako matka dwóch synów, którzy także woleli książki od sportu, i nie szaleli za źyciem towarzyskim chciałabym zwrócić dyskretną uwagę, ze poczucie wyższości z tego powodu, ze sie woli czytać, niż być z kolegami jest co najmniej nieuzasadnione. Umiejętność współżycia z grupą jest umiejętnością równie cenną, co wiedza nabywana z książek. Nie należy zatem machać ręką i uznać, że nie ma sensu nic robić, aby nasz Jasio się zmienił, bo po cóż ma sie pospolitować z byle kim?
          Przy takim nastawieniu łatwo nauczyć dziecko, że jest "inne" (czytaj lepsze) , a od tego już krok do tego, aby grupa miała powody, aby go nie lubić.
          • zawilec1 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 09.11.13, 20:02
            W poczuciu wyższości? Niekoniecznie, autorka watku opisła swojego syna, ale nie wyraziła opinii, ze jej syn jest lepszy od pozostałych. Wrazliwość i zainteresowania chłopca są niestndartowe i jako "inny" jest tępiony. Kazda szkoła i kazdy rocznik zna takie przypadki. Znam chłopca, który jako pierwszoklasista na przerwach spiewał arie z operetek (bardzo je lubi), teraz w czwartej juz tego nie robi i wie, ze nie warto ujawniać swoich nietypowych pasji, a ze nie ma w nim cienia agresji - w szkole nie ma lekko. Pozostali chłopcy w klasie to "twardziele", którzy nie sa w stanie zrozumiec jego zachowania, ma oparcie w kilku kolezankach.
            • fankaczek Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 09.11.13, 23:57
              Tacy jak syn autorki tematu i ten od śpiewania ari powinni być w lepszych klasach czy szkołach. O co tu chodzi inteligencja i kultura ma się chować po kontach a dziady maja być wystawiane na podium?
              • mamma_2012 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 10.11.13, 07:34
                A skad założenie, ze wsród agresorów nie ma bardzo inteligentnych dzieci z pasami? Skad założenie, ze dziecko, ktore chodzi z książkami jest inteligentniejsze od tego, ktore kopie piłkę?
                Ani zachwania agresywne nie sa zarezerwowane dla dzieci słabszych w nauce ani inteligencja nie gwarantuje kultury.
                • maksimum Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 07:09
                  mamma_2012 napisała:

                  > A skad założenie, ze wsród agresorów nie ma bardzo inteligentnych dzieci z pasami?

                  Bo agresja cechuje pospolite chamstwo i inteligentne dzieci nie dadza sie wrobic w takie zachowania.

                  > Ani zachwania agresywne nie sa zarezerwowane dla dzieci słabszych w nauce ani i
                  > nteligencja nie gwarantuje kultury.

                  Niestety nie masz racji.
                  Przestepcami sa osoby o IQ 80-90.
                  • maksimum Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 07:15
                    > mamma_2012 napisała:
                    >
                    > > A skad założenie, ze wsród agresorów nie ma bardzo inteligentnych dzieci
                    > z pasami?
                    >
                    > Bo agresja cechuje pospolite chamstwo i inteligentne dzieci nie dadza sie wrobi
                    > c w takie zachowania.
                    >
                    > > Ani zachwania agresywne nie sa zarezerwowane dla dzieci słabszych w nauce
                    > ani inteligencja nie gwarantuje kultury.
                    >
                    > Niestety nie masz racji.
                    > Przestepcami sa osoby o IQ 80-90.

                    www.crimetimes.org/95c/w95cp10.htm
                    www.rcgd.isr.umich.edu/aggr/articles/Huesmann/1987.Eron&Huesmann.IntellectualFuncning&Aggr.JourofPersonality&SociPsych.pdf
                  • camel_3d Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 14:56

                    > Przestepcami sa osoby o IQ 80-90.


                    hhehehehe....sorry..chyba za malo sie orientujesz w temacie.

                    masz moze na mysli tylko zwyklych burakow, ktorzy maja stac i lomotac basebalami smile
          • jakw Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 10.11.13, 10:19
            W poczuciu wyższości czy nie - rozwiązanie sprawy przezywania jest jak najbardziej sprawą dla szkoły. Czy to będzie praca z przezywanymi , czy z przezywającymi, czy ze wszystkimi - jest to długofalowe wyzwanie dla szkoły.
      • maksimum Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 07:00
        iziula1 napisała:

        > Trudno teraz to odwrócić skoro "akceptowałaś przemoc" wobec własnego syna.

        A nie przychodzi ci do pustej glowy by potepic przemoc w szkole?
        Dlaczego akceptujesz przemoc w szkole jako rzecz normalna,a dziecko zachowujace sie normalnie uwazasz za nienormalne.
        • camel_3d Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 14:58

          > A nie przychodzi ci do pustej glowy by potepic przemoc w szkole?

          i to napisala niewatpliwe osoba szczyczaca sie wysokim IQ? smile LOL
    • fankaczek Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 09.11.13, 23:54
      Płacisz podatki, dobrze wychowujesz syna, mimo że syn ma 2 przyjaciół w klasie myślę że warto zmienić kasę lub nawet szkołę. Nie piszesz czy szkoła jest w złej dzielnicy ale czasami i nawet w dobrej trafi się klasa z statystycznie większą ilością hołoty.
      • monika10000000000 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 25.11.13, 23:56
        Chyba jest lepiej smile Zaprosiłam "świętą trójcę", jak ich nazywam, to jest troje najbardziej dokuczających synowi i najaktywniejszych w przezywaniu syna chłopców do domu na "bajeranckie popołudnie" tongue_out Tak im powiedziałam. Mimochodem, niby ot tak. Aż im się oczy zaświeciły, żadne tam, że obciach iść do niego, aż gębki im się uradowały smile Była pizza, gra na komputerze, wygłupy i sporo śmiechu. A potem: czy mogę przyjść w następny weekend? Od trzech tygodni, co sobotę przychodzą, przezywanie zniknęło. Ale najlepsze jest to, że... kurde, sama zobaczyłam, że te dzieciaki są fajne! U mnie w domu są super, grzeczne, ciekawskie... zupełnie inne niż wtedy, kiedy mają widownię w szkole! A ponieważ były w tych chwilach ułożone, to i mój syn się do nich przekonał, że nie tylko przepychanki i świństwa. Jeden pożyczył sobie książkę o owadach, bo go zaciekawiła tongue_out i ogólnie były ochy i achy na widok biblioteki syna, a i syn dał się zaciągnąć do gry i wchodzi wieczorami, żeby pograć chwilę z nimi na serwerze. Wygląda na to, że z dziećmi trzeba jak z dziećmi... I trochę też to, że jak się je trąci, tam powędrują. Byle w dobrą stronę smile
    • truskawka2013 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 27.11.13, 17:41
      Jak to nie wiesz co robić ? Zaciągnąć dziecko które wyzywa w ciemny róg, bez świadków.... Myślę ze sprawa się szybko zakończy. Nauczyciele i dyrektor nic nie zrobi.

      Dobrze o tym wiem ponieważ jak miałam 12 lat jakiś gość ( 15 lat) przyniósł do szkoły nóż i mi groził w łazience, nawet rozciął mi kawałek szyi ( takie małe niby zadrapaie). Oczywiscie sprawa zgloszona do dyrektora i na policje. Potem zaczął przynosić jakieś sznurki i groził, że mnie powiesi.

      Mój ojciec jak się o tym dowiedział to szybko rozwiazał sprawę, młody dostał w papę i temat się skończył bardzo szybko.
      • truskawka2013 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 27.11.13, 17:43
        oczywiście teraz niestety czasy sa trochę inne.

      • jotde3 Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 27.11.13, 21:46
        > Mój ojciec jak się o tym dowiedział to szybko rozwiazał sprawę, młody dostał w
        > papę i temat się skończył bardzo szybko.

        brawo dla starego smile
        • eps Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 20.12.13, 22:42
          Może ot nie wychowawcze ale ja bym pogroziła chłopakom. Skoro nauczycielka nic nie moze zrobić to znaczy ze dzieciaki rodziców też olewają.
          Mój w pierwszej klasie i też go 2 chłopaków wyzywało.
          kiedys w szatni jak jeden wyzwał mojego syna (nie wiedział że syn jest ze mną), podeszłam do niego, ukucnełam przy nim i szepnełam mu do ucha, że jak jeszcze raz usłyszę, albo Dawid mi powie że mu dokuczają to tu wróce i wiesz co zrobię? Głowę Ci urwę kochanie!!a Nie chcesz chyba tego prawda?
          Dzieciak był przerażony i pokiwał głową. od tej pory nie ma problemu z wyzywaniem, ale to mniejsze dzieci.
          Takiego starszaka postraszyłabym, że naślę na niego łobuzów z gimnazjum i nie bedzie miło.

          Syna tez bym odpowiednio nabuntowała. Nie moze być tak że ktos na niego wylewa pomyje a on potulnie tego wysłuchuje.
      • maksimum Re: Dziecko przezywane w szkole przy rodzicu 07.02.14, 07:20
        truskawka2013 napisał(a):

        > Mój ojciec jak się o tym dowiedział to szybko rozwiazał sprawę, młody dostał w
        > papę i temat się skończył bardzo szybko.

        Ja to samo zrobilem.
        • camel_3d gratuluje 07.02.14, 14:26
          a ja na miejscu rodzica tego dziecka poszedlbym na policja i zlozyl skarge o pobice..i niezaleznie jakie byly przyczyny miala byc sprawe o pobicie dziecka..

          Gratuluje..
          • maksimum Re: gratuluje 07.02.14, 17:01
            camel_3d napisał:

            > a ja na miejscu rodzica tego dziecka poszedlbym na policja i zlozyl skarge o p
            > obice..i niezaleznie jakie byly przyczyny miala byc sprawe o pobicie dziecka..

            Policja by obejrzala dzieciaka szukajac sladow pobicia i gdyby nie znaleziono zadnych sladow to wtedy moznaby odpowiadac za skladanie falszywych zeznan.
            • camel_3d Re: gratuluje 07.02.14, 18:44
              nie musi byc sladow. wystarcza swiadkowie, ze uderzyas czyjes dzeicko.

              zreszta zeznanie dziecka taze sie liczy...
              • oldbay Re: gratuluje 16.02.14, 21:56
                Gdybym ja sie dowiedziala, ze moje dziecko grozilo komus nozem w szkole, rozcielo szyje, grozilo powieszeniem I dostalo za to w pysk od rodzica drugiego dziecka, to sama bym mu jeszcze poprawila tak, ze na zawsze by mu sie odechcialo odstawiania takich numerow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka