Dodaj do ulubionych

BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć?

21.06.14, 23:14
Jestem mamą 9-miesięcznych bliźniąt. Dzieci są karmione piersią, wprowadziłam na razie papki, kaszki zgodnie ze schematami żywienia niemowląt. Używam głównie słoiczków lub sama gotuję, ale w szale opieki nad bliźniętami trudno mi na to znaleźć czas. Dziećmi zajmuję się sama, nie mam do pomocy babci, niani, sprzątaczki itp.
Bardzo podoba mi się idea BLW, ale przeraża mnie wizja przebierania, mycia, sprzątania, dodatkowego gotowania, krojenia, lepienia kulek, mielenia klopsików, robienia placuszków i wszystkich tych cudnych rzeczy, o których piszecie. Po prostu boję się, że przy dwójce maluchów nie ogarnę tego czasowo, a jak czytam przepisy, to mam taką wizję, że od rana do nocy będę gotować, podawać, sprzątać, kąpać i przebierać dzieci. Tymczasem dzieci są tak absorbujące, że zdarza się, że trudno mi znaleźć czas na to, żeby samej coś zjeść.
Proszę napiszcie, czy da się to jakoś zorganizować minimalnym nakładem sił i czasu? Które przepisy są najszybsze w przygotowaniu? Czy są ty jakieś bliźniacze mamy, które przerobiły ten temat i mogą podzielić się doświadczeniem?
Myślałam też, żeby choć jeden posiłek dziennie podać im jako BLW, a pozostałe podać łyżeczką jak do tej pory- czy to w ogóle ma sens?
Z góry dziękuję za pomoc i motywacjęsmile
Obserwuj wątek
    • kota-mota Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 21.06.14, 23:58
      Ja mam tylko jedno dziecko, ale i tak postanowiłam zminimalizować straty smile młodego rozbieram do posiłku do pampersa- odpada przebieranie, a ciepło jestsmile podaje mu to co my mamy na obiad- wiadomo, jemy zdrowiem niż przed dzieckiemsmile spokojnie, mamy które prowadzą blogi blw to się trochę popisują w internetach. Ja żadnych kulek i placuszków specjalnych nie robię, chyba ze są po prostu placki na obiad. Trzymam kciuki, podziwiam mamy bliźniaków mega pozytywnie smile
    • mmajcka Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 24.06.14, 15:44
      Na poczatek mozesz sprobowac zrobic miesne kulki. Czyli normalne mielone mieso i do czesci dodac szpinak, do nastepnych groszek, do nastepnych groszek i marchewke itd. Co Ci sie napatoczy. Potem do zamrazalnika i obiad gotowy. Do tego zawsze jakies swieze warzywa gotowane na parze smile. Po za tym gotowana piers z kurczaka, indyka. I po obiedzie masz troche do zamiatania, ale nie koniecznie mycie calego domu smile A przy okazji polecam sliniaki w postaci fartuszkow, lub jak jest upal to oczywiscie mozna na golaska!
      I oczywiscie nic nie stoi na przeszkodzie, zebys jeden posilek dawa lyzeczka a drugi dzieci same beda sobie jadly!
      Powodzenia! I tez podziwiam smile
    • corka.czarownicy Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 25.06.14, 15:03
      Zdublowane blw to rzeczywiście będzie jazda... wink
      Ale pomyśl - jeśli nie teraz, to kiedyś i tak będziecie to przerabiać - z dziećmi o większym zasięgu i sile strzału widelcem. wink

      Zacznij stopniowo, np. płatki na śniadanie z jogurtem/mlekiem roślinnym/bakaliami/owocem (mało przygotowania, najecie się wszyscy).

      Dzieciom pięknie wchodzi makaron (np. z jakimś szybkim sosem/gęstą wersją zupy, którą jecie na obiad). Mój brzdąc do tego pożera groszki/fasolki (zazwyczaj z puszki, bez soli).

      Placuszki i inne cuda wydają się zatrważająco czasochłonne, ale gdy rozpykasz jakiś prosty przepis (np. na szybki naleśnik/omlet, niekoniecznie na słodko), zyskujesz kolejne małobrudzące danie (może być na wynos). smile

      Klopsiki faktycznie pochłaniają trochę czasu, ale można w nich przemycić wszystko. wink Ja przygotowuję rybne, bo mięsa nie jemy; są pyszne, można w nie wpakować różne ziarna/jarzyny/kasze - ekolo-, ekono- i nie wiem jak jeszcze-micznie wink - i zamrozić.

      Wszystkim polecam i sama korzystam z inspirujących przepisów Dziewczyn tutaj: alaantkoweblw.blogspot.fr/

      A tak całkiem na start to może słynne żucie skórek od chleba... wink
      Nim dzieci zaskoczą, pewnie Cię zaskoczą niejednym. big_grin

      Powodzenia i napisz w wolnej (sic!) chwili, jak Wam idzie. big_grin
      • corka.czarownicy Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 25.06.14, 15:11
        I jeszcze odrobina motywacji. wink

        Teraz jest fajny czas:
        coraz cieplej, więc jedzcie na golasa (no, prawie) i korzystajcie z obfitości świeżych warzyw i owoców (małe rączki i buzie bardzo lubią małe kolorowe owoce, typu maliny/jeżyny/borówki - kiedy jak nie teraz? choć może nie na 1. raz)

        A jeśli chodzi o brudzenie, to w 40 st. wypierze się wszystko prócz banana - masaaakra... ale taki pyszny. smile
    • laff.irynda Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 29.06.14, 23:22
      W kwestii zabezpieczenia dzieci przed brudem dziewczyny już pisały...
      Ja żeby mieć mniej sprzątania układam jeszcze pod krzesłem stare prześcieradło, później zbierasz co większe kawałki, resztę wytrzasasz do śmietnika i podłoga czysta. Mam kilka na zmianę i po prostu wieczorem wrzucam do brudów dziewczynek, bo ich rzeczy najczęściej piore.
      No i zawsze można spokojnie podnieść z prześcieradła i podać ponownie na tace.
      • profiterola Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 29.06.14, 23:40
        A teraz relacja. BLW- jak Wy to robicie??? Ja próbuję moim bliźniakom podać tak choć jeden posiłek dziennie - obiad. Na razie empirycznie dowiodłam, że żeby stosować BLW, muszę stać się wielofunkcyjnym robotem kuchennym z turbodoładowaniem.
        Łatwo powiedzieć „daj do rączki warzywo”. Rzeczywistość u mnie wygląda tak:
        - Umyć, obrać, ugotować, pokroić warzywa. O mięsnych klopsikach już nie wspomnę, choć pracowicie też ulepiłam hurtową ilość do zamrożenia. Warzyw oczywiście też nie gotuję codziennie, no ale raz na 2-3 dni trzeba, dłużej chyba ugotowane nie mogą kwitnąć w lodówce?
        - Rozłożyć ceratę na podłodze, na tym krzesełka
        - Rozebrać dziecko do bodziaka. Potem drugie. Umyć rączki. Wsadzić w krzesełka, zapiąć, zainstalować każdemu fartuszek/ śliniak
        - rozłożyć na tackach warzywa. Zaczyna się mazanie, papranie, rzucanie, smarowanie. Jedzenie to tak 5% aktywności. W tym czasie siedzę z nimi i jem, bo przecież mają brać przykład.
        - koniec jedzenia. Biorę jedno dziecko- wycieram, myję, przebieram. W tym czasie drugie siedzi ubabrane w krzesełku i płacze, bo zostało samo. Pierwsze dziecko odnoszę do kojca (nie mogę puścić na podłogę, bo na niej leży jeszcze porozrzucane jedzenie). Biorę drugie, wycieram, myję, przebieram. Odnoszę do kojca (bo muszę teraz posprzątać).
        - Wycieram i myję dwa krzesełka. Sprzątam jedzenie rozrzucone na ceracie na podłodze. Myję fartuszki/ śliniaczki, spłukuję ceratę, rozwieszam wszystko do wysuszenia. Dzieci ryczą w kojcu, bo nie podoba im się, że się zajmuję sprzątaniem.
        - Pot mi leci po plecach, zziajałam się oporządzając dzieciaki, mam warzywa we włosach i na ubraniu, bo jak brałam na ręce brudne dzieci, to trochę zostało na mnie, łapały mnie też brudnymi łapkami za włosy. To teraz ja idę się umyć i przebrać. Dzieci nadal ryczą w kojcu, bo zostały same.
        - wycieram beksom gile. Coś śmierdzi. No tak, kupa. To teraz przewijanie razy dwa.
        - Na koniec karmię piersią jednego i drugiego, bo przecież tym obiadem się nie najedli

        To wszystko trwa bite dwie godziny. Tylko obiad! Bez wszystkobrudzących dań z sosem! Staram się i robię wszystko najszybciej jak się da. Nie wyobrażam sobie takiej akcji kilka razy dziennie, na dodatek z potrawami typu klejąca kaszka czy cokolwiek z sosem. Na BLW spędzilibyśmy chyba pół doby, a przecież i dzieci, i ja potrzebujemy również innych aktywności w życiu niż tylko jedzenie.
        Jak Wy dajecie radę z żywieniem dzieci BLW, nawet, jeśli to jest tylko jedno dziecko? 5 razy dziennie odstawiacie akcję sprzątanie/ mycie itp., czy tylko wieczorem zdrapujecie z dzieciaka zaschnięte całodzienne menu? Może ja to za bardzo komplikuję? Tylko co z powyższej listy działań można sobie odpuścić albo uprościć? Albo Wy jesteście perfekcyjnymi matkami i paniami domu, albo ja jestem niepociumaną łamagą.
        Mądre panie proszę o dobre rady. A opis mojego BLW wkleję też na inne fora, gdzie działają apostołki BLW, żeby inne matki wiedziały, że nie zawsze to tak różowo wygląda. Rety, ale to męczące!
        • corka.czarownicy Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 01.07.14, 13:53
          Nikt nie pisał/mówił, że będzie lekko, łatwo ani tym bardziej czysto. wink
          Za to może być przyjemnie - szczególnie dzieciom - maziać kaszką po ścianie i taplać się w buraczkach, i zrzucać widelec po raz tysięczny, o jak fajnie. wink

          Dzieciaczki nie zaskoczą od razu, nie od razu (a pewnie nigdy) wszystko im zasmakuje albo zaczną się posługiwać sztućcami. Na początku to dla nich przede wszystkim zabawa, a dla Ciebie - gotowanie i sprzątanie i czasem wydaje się to rzeczywiście mission impossible...
          Ale życie zawsze można sobie ułatwić. smile

          Przede wszystkim nie spodziewaj się natychmiastowych efektów i postaw na prostotę (no i bałagan). Czy Twoje dzieci mają już jakieś doświadczenia z samodzielnym jedzeniem? Jeśli nie, zacznij od podawania im do łapek najprostszych rzeczy do memłania: kawałek pieczywa, kawałek podgotowanego jabłka, chrupki kukurydziane, wafel z musem owocowym, drobne owoce (maliny). Najprostsze przepisy typu: alaantkoweblw.blogspot.fr/2014/04/kukurydziane-soneczko.html . Nie zaczynaj od jaglanki, bo jest pechowa wink zaserwuj pokrojony w kawałki kuskus. Niech dzieci spróbują, o co chodzi, a Ty zdobędziesz czas na wejście w nową rolę. Na początku też wydawało i się, że tylko gotuję, sprzątam i myję Młodego. Teraz gotuję, sprzątam, myję Młodego i jeszcze mam czas nakarmić Starego... i koty. wink

          Przemyśl, czy chcesz się w to bawić. Jak się na coś zdecydujesz, to robisz to i już. Gorzej nie będzie... (oby)
          Niezależnie od decyzji - powodzenia i smacznego. big_grin

          Ps. Mój 13-miesięczny dzieć je już sporo, więcej je niż kp, ale jest taka wiercipięta, że w krzesełku usiedzi od wielkiego dzwonu, od początku wstaje w krzesełku, więc cieszę się, że nie ma brata bliźniaka. wink
          • profiterola Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 01.07.14, 14:35
            Jest to wyzwanie, ale łatwo się nie poddamsmile Nie widzę jednak innej drogi niż metoda mieszana: babranie raz dziennie, a reszta posiłków "po bożemu" łyżeczką. Inaczej znajdą mnie martwą pod stosami kalafiorawink
            • kota-mota Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 01.07.14, 20:55
              jak dla mnie w macierzyństwie karmienie to jest jedna z najbardziej frustrujących rzeczy - to tak na pocieszenie smile mnie doprowadza do szalenstwa wlasnie moment kiedy mlody konczy "jeść" i ma umazana buzie, brzuszek i lapki i wyciaga je w moim kierunku a ja go mam wyjac z krzeselka, i on tymi lapkami wyciera mi wlosy i buzia o ramie..gggghhhhhhhh.ale do karmienia tez ubieram "byle co" zeby nie bylo zal i licze do 10-ciusmile koooocham robic pranie smile
              • corka.czarownicy Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 02.07.14, 12:21
                Czasem łapię umorusanego Młodego od tyłu i natychmiast galopujemy do łazienki - i czasem uda się uratować ciuch do następnego razu. wink
                Do tego czasu zazwyczaj ma już fryzurę na jogurcie czy innej zupie i wcześniej wylądował na kolanach u mamy/taty, więc najlepiej nie przywiązywać się do elegancji w trakcie posiłku. big_grin
            • corka.czarownicy Profiterola... 03.07.14, 13:36
              I jak tam na polu walki? wink

              A makaron już serwowałaś? Bo z własnego doświadczenia i cudzych opowieści wiem, że dzieciurki uważają go za boski pokarm. big_grin No i nie miażdży tak matczynego morale jak góra kalafiora... wink

              Choć mój Niko zaskoczył mnie dziś kompletnie z makaronem, bo w pierwszej kolejności sięgnął po ziemniaka, potem marchewkę, cukinię i dopiero gdy tych brakło - po swoje ulubione coudes rayés. Cieszę się niezmiernie, bo fanem warzyw ostatnio nie był. Kładłam obok "głównego" dnia, a po posiłku wyrzucałam. Aż wreszcie zadziałało. big_grin Sekret chyba w tym, żeby je przyprawiać (dziś to były warzywa z aromatycznej zupy cukiniowej)..
              Dziewczyny z Ala'Antkowego blogu mają taki fajski przepis na warzywa w mleku kokosowym: alaantkoweblw.blogspot.fr/2014/04/warzywa-w-mleku-kokosowym.html
              Pewnie wkrótce spróbuję i postaram się nie spodziewać, że zje... więc może zje. wink
    • daneeka Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 14.08.14, 12:03
      Profiterola przeczytałam cały wątek i jesteś moją bohaterką big_grin ja też mam niską tolerancję na bałagan więc w celu zminimalizowania strat mojemu 7m synkowi podaję:
      - jeden posiłek blw raczej brudzący - coś prostego typu frytki warzywne (pieczone w piekarniku paski warzyw 5cm długości, wytaplane w oliwie i ziołach) lub owoce - i tu jedziemy z całym bałaganem (dzieć w pampersie, ja w bieliźnie - potem wspólna kąpiel więc wieczorem mamy już z głowy - może drugiego dziecia możesz wziąć wtedy do łazienki żeby nie został sam?)
      - jeden posiłek blw mało brudzący - np wafel ryżowy, skórka od chleba, albo trzymam mu banana czy brzoskwinię a on wsysa
      - coś półpłynnego z doidy - czyli owoce lub warzywa zmiksowane na szybko np ostatnio koktajl jarmuż, banan, mleko kokosowe albo zupa krem z dyni albo owsianka. Doidy trzymam od dołu, syn "pomaga". Bałaganu zero, trzeba tylko otrzeć buziaka, czasem na klatę coś skapnie.

      Być może dłużej potrwa ta nauka ale trudno... taka konfiguracja nam pasuje smile
      • daneeka Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 14.08.14, 12:06
        Aha. Dodam że mój nie siedzi, więc podczas karmienia mam go na kolanach. Stąd ta wspólna kąpiel wink
    • wikasik Re: BLW i bliźnięta. Jak ogarnąć? 10.10.14, 04:41
      Nasze poczatki to juz prehistoria - juz niemalze 22 miesiace od pierwszego posilku. Ja mam dosc duza tolerancje, jesli chodzi o balagan i male checi, jesli chodzi o sprzatanie tongue_out Nasze dziecko zaczynalo przygode z jedzeniem poznia wiosna - jedlismy glownie na dworze, kluczowym okazalo sie posiadanie psa, ktory niestety nie wszystko, ale jednak znaczna czesc sprzatal z tarasu czy podlogi. Dziecko w pieluszcze albo fartuszku z rekawkami. Poczatkowo mielismy proste krzeselka z idei, ale znacznie wole takie, gdzie latwo moge zdjac tacke, w nowym mamy dwie - bardzo wygodne, choc i tak sie mylo na bierzaco, ale czasem nie zdazyla wyschnac.
      Przygotowanie posilkow - tylko pierwszy raz robilam cos specjalnie dla synka. Potem zawsze sie znalazlo cos odpowiedniego z naszych posilkow. Jemy zdrowo, przyprawiam obficie, ale z mala iloscia soli, poczatkowo nie solilam wcale - to jedyna zmiana. Synek warzyw z wody czy na parze nie lubi - ja tez nie jestem ich fanem. Lubie przyprawione, uzywam roznych ziol, czosnku. wyjatkowo czesto jedlismy w pierwszym okresie "chinszczyzne" - rozne warzywa pokrojone w paski, kawalki miesa, makaron roznego typu. Wystarczylo wylozyc pare kawalkow na tacke (przez dluzszy czas nie uzywalismy taleza dla dziecka), dla nas na talerze i cala rodzina jadla razem. Bylo wiecej czasu na rozmowe, bo posilek trwal co najmnie pol godz, raczej ok. 45 minut, ale samo szykowanie tyle samo, co dawniej. Sprzatania/mycia nie bylo az tak wiele. Chyba ze dalam, np. bialy ser smile Zazwyczaj mokra myjka ogarnialam dlonie i twarz, jakis sok z brzucha, jak jeszcze dziecko siedzialo w krzeselku, potem w razie potrzeby reszta, do bardziej ryzykownych potraw nakladalam fartuch, wiec ewentualnie byly poszkodowane wlosy, a tych niewiele, wiec razem z twarza lapaly sie na obmycie. Sporadycznie sie zdarzalo, ze wrzucalam go calego pod prysznic (po urzednim przetarciu rak i twarzy, zeby sie nie obsypywalo w drodze do lazienki!).
      Po posilku synek czyscil tacke - zgarniajac wszystko na ziemie, wiec, czego pies nie zjadl, trzeba bylo zmiesc i tyle. Trudniej bylo pozniej, gdy potrawy byly mniej suche, a dziec po skonczonym posilku zrzucal widelec i talerz na ziemie tongue_out Albo jak w trakcje jedzenia widelec z zawartoscia uciekl z raczki na ziemie. Jednak bardzo szybko Robert zaczal jesc naprawde czysto, czesciej mi cos pocieklo na bluzke wink
      Obserwujac dzieci znajomych, ktore byly karmione, a ok. roku czy pozniej pozwolono im stopniowo jesc samemu, to nasz balagan byl wcale nie wiekszy, a tolerancja dla malego dziecka duuuuzo wieksza niz dla duzego juz brzdaca. Kiedy tamte dzieci zaczynaly dostawac cos do raczki, nasz synek juz sprawnie poslugiwal sie widelcem, a jak jadl raczkami, to tez ladnie i czysto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka