Dodaj do ulubionych

dziecko samo na podwórku

08.09.04, 17:13
Od kiedy puszczacie dziecko samo na podwórko? Mówię o wielkich miastach, bo
pewnie na wsi czy małych miasteczkach jest inaczej - choć też jestem ciekawa.
My mieszkamy w Warszawie, moje dziecko właśnie poszło do zerówki i panicznie
boję się tego momentu, kiedy będę musiała ją zostawić samą na podwórku. A
taki moment kiedyś nadejdzie. Ja jest u Was?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: dziecko samo na podwórku 09.09.04, 09:43
      Ja mam taka sytuację, ze podwórko jest z moich okien niewidoczne - a to
      dodatkowo mnie "dołuje". Wprowadziłam zasadę - puszczałam w wieku 6 lat dziecko
      na podworko jedynie po sprawdzeniu, ze sa tam jego koledzy-rówieśnicy. Miał też
      przykazane - i do tego się stosował, ze jeśli oni sobie pójdą, on także musi
      wrócić do domu.
      Wiem, ze to dziwne, ale mam spore zaufanie do dzieci, do tego, ze pomogą gdyby
      sie coś stało. (Miałam taki wypadek - mój 8-letni syn spadł z wysokiego muru.
      Koledzy zajęli się nim tak, ze mogli by równie dobrze mieć po 25 lat). Nie
      obawiam sie także dorosłych, w gromadzie dziecku raczej nic się nie stanie.
    • chudyy_reaktywacja czy podwórka umarły? 09.09.04, 16:06
      Ten temat Natko mnie nurtuje od dłuższego czasu. Czy są jeszcze podwórka? Mam
      wrażenie, że już tylko niedobitki. Świat się aż tak zmienił? Moje dzieciństwo
      to podwórko i ciągłe na nim zabawy. W domu prawie wcale nie spędzałem czasu.
      Rodzicie nie mieli samochodu więc i do szkoły na piechotę zasuwałem. Teraz rano
      zjeżdżam windą do garażu, potem do pracy i... mógłbym całymi dniami nie być na
      dworze, tyle co z parkinku do sklepu, domu, kina. Czy to już koniec podwórek?
      pozdrawiam
      • Gość: małolat. Re: czy podwórka umarły? IP: *.chello.pl 09.09.04, 16:53
        No, dla ciebie na podwóro to juz chyba za późno
      • natkaszczerbatka Re: czy podwórka umarły? 10.09.04, 10:32
        może to inne czasy, a może to my się zmieniliśmy. Ja jeszcze jak nie miałam
        dzieci, w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego co się dzieje u mnie koło
        domu. Rano o ósmej wymarsz do pracy, powrót o ósmej wieczorej a wszelkie wolne
        chwile - gdzieś na mieście, w klubach, pubach itp.
        Dopiero jak urodziło się moje dziecko zauważyłam co się dzieje na podwórku.
        Zauważyłam że są pory roku, a każda z nich inaczej pachnie, zauważyłam, że mam
        sąsiadów ... i wiele innych rzeczy. A i na podwórku dużo się dzieje. Może jest
        pewna różnica, bo za moich czasów był wyż i cała masa dzieciaków wokół, a teraz
        jest niż i podwórka z tego powodu trochę opustoszały. Tak się złożyło że moja
        córka bawi się na tych samych podwórkach co ja ... kiedy tak siedzę i ją
        pilnuje i przypomina mi się jak to było kiedyś ... i chyba aż takich dużych
        różnic nie ma ...
        tylko chyba nie było za moich czasów tych wysiadujących na ławkach rodziców
        pilnujących swych pociech ... ja nie pamiętam żeby moja mama siedziała ze mną
        na podwórku jak miałam 6 lat. Nawet jeżeli jakaś mama sie pojawiała ... biada
        temu dziecku ... mięczak i maminsynek - do dziś mi się żle kojarzą te osobniki
        jak ich czasem spotkam ....
    • mamalgosia Re: dziecko samo na podwórku 09.09.04, 18:00
      Wiadomo, ze na podwórku zagrożenia są różne. Wypadek, upadek, skaleczenie...
      Ale tym bym się akurat najbardziej nie przejmowała - dzieciak zaraz przybiegnie
      do domu, albo inni przylecą.
      Natomiast boję się dorosłych. Szczególnie od czasu, gdy znajomej moich rodziców
      dziecko porwano sprzed bloku. Dziecko było w grupie rówieśników, były tam także
      matki z mniejszymi dziećmi (w piaskownicy) i nikt nie zareagował, gdy chłopiec
      odszedł z obcym mężczyzną (rzekomo do sklepu, bo "mama prosiła, zeby coś tam
      kupić").
      Chłopiec nei znalazł się do dziś, miałby już ponad 20 latsad
      • natkaszczerbatka Re: dziecko samo na podwórku 10.09.04, 10:34
        i właśnie tego się obawiam ... tylko co będzie jak dziecko będzie miało 8, 9
        lat? Zagrożenie takie samo, a to już przecież nie będzie wypadało pilnowac
        dziecka jak malucha, zresztą ile można?
    • Gość: Doki inne czasy, inny swiat IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 10.09.04, 11:35
      Nie ma u nas w okolicy podworka i chyba niezbyt podobalaby mi sie wizja dziecka
      bawiacego sie na podworku. Sam, w dzieciecych latach oczywiscie bywalem na
      podworku, ale rzadko- wolalem cos poczytac albo podlubac przy Malym Chemiku.
      Dzis jednak obawialbym sie o zagrozenia, ktore byly nieznane 30 z gora lat temu
      w Polsce Ludowej: wymuszenia, narkotyki, przemoc, znecanie sie, napasci seksualne...

      Po drugie, jakos tak jak patrze na rozklad dnia mojej corki- kiedy ona mialaby
      isc na podworko? Wraca ze szkoly padnieta, jak dojda do tego jakies dodatkowe
      zajecia po szkole, to nie sadze, zeby jeszcze miala czas do zmarnowania na podworku.

      Ogrodki wszystkich naszych sasiadow z tylu domu maja furtki, przez ktore
      dzieciaki z sasiedztwa codziennie bawia sie gdzie indziej, a rodzice maja na nie
      oko. Nie kreca sie obcy, z dala od ulicy. I tak jest dobrze.
      • natkaszczerbatka Re: inne czasy, inny swiat 10.09.04, 11:50
        To dobrze, że Wasi sąsiedzi mają ogródki - to idealne dla dzieci. Pewnie
        dlatego nie ma podwórek, bo po co? U nas nie ma ogródków - same bloki. A moja
        córka uwielbia podwórko.

        "Dzis jednak obawialbym sie o zagrozenia, ktore byly nieznane 30 z gora lat temu
        w Polsce Ludowej: wymuszenia, narkotyki, przemoc, znecanie sie, napasci seksual
        ne..." niewątpliwie teraz są ogromne te zagrożenia ... stąd moje obawy ...

        Ale czy pamiętacie słynnego "wąsika"? Pamiętam, też że co jakiś czas krązyły
        wieści o jakis nieznanych osobnikach kręcących się wokół podwórka proponującym
        dzieciom cukierki ... ostrzegaliśmy się wzajemnie, kiedy tylko się pojawił ...
        a słynni "zboczeńcy" biegający za dziewczynkami z pootwieranymi rozporkami?
        Tego było mnóstwo! A było to ... nie przyznam się dokładnie, ale na pewno około
        dwadzieścia - trzydzieści lat temu.
      • chudyy_reaktywacja marnowanie czasu na podwórku? 10.09.04, 12:50
        wiem, że wszyscy chcą dobra swoich dzieci i organizując im tak dzień, że nie ma
        w nim chwili na nudę chcemy żeby dzieci miały dobrze w dorosłości, ale jak
        czytam takie teksty jak poniżej to się zastanawiam czy więcej dobrego czy złego
        dzieciom czynimy? Czy możliwe jest wychowanie "dobrego" człowieka bez kontatków
        z rówieśnikami, bez nauki społecznego współżycia w grupie rówieśniczej gdzie
        one same muszą znaleźć sposoby na dogadanie się. Czy w istocie nie żyjemy wśród
        rówieśników, a rodzice to droby epizod na starcie?

        kłaniam się


        Gość portalu: Doki napisał
        Po drugie, jakos tak jak patrze na rozklad dnia mojej corki- kiedy ona mialaby
        > isc na podworko? Wraca ze szkoly padnieta, jak dojda do tego jakies dodatkowe
        > zajecia po szkole, to nie sadze, zeby jeszcze miala czas do zmarnowania na
        podw
        > orku.
        • Gość: Doki Re: marnowanie czasu na podwórku IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 10.09.04, 13:25
          > Czy możliwe jest wychowanie "dobrego" człowieka bez kontatków
          > z rówieśnikami, bez nauki społecznego współżycia w grupie rówieśniczej gdzie
          > one same muszą znaleźć sposoby na dogadanie się.

          Nie jest mozliwe. Totez dzieci od 3.5 roku pozostaja w grupie rowiesniczej (w
          szkole) przez 4 dni w tygodniu od 8 do 15:30, a piatego dnia do 12:00. To malo?
          Jak pisalem, moje dziecko po takim dniu nie zawsze ma ochote na wiecej.

          Natomiast czas spedzony na podworku czasem jest dobrze spedzony, a czasem nie.
          Choc taka ocena zalezy od punktu siedzenia, przyznaje.
      • grrrrw Re: inne czasy, inny swiat 10.09.04, 16:25
        Co innego zabawa z rówiesnikami na swiezym powietrzu w bezpiecznym miejscu, a
        co innego podwórko w wielkomiejskiej kamienicy czy blokowisko.
        Najważniejsze, czy mamy kontakt z dzieckim, czy można w każdej chwili go
        zawołać, odszukać, czy znamy dziecki, z którymi się bawi.
        Mieszkamy w bloku i zdecydowanie zabraniałam dzieciom:
        - zapraszania kolegów, gdy nie ma nikogo starszego w domu;
        - chodzenia do kogoś, gdy nie ma tam nikogo;
        - chodzenia do kogoś bez naszej wiedzy i zgody;
        - wystawania na klatkach schodowych i wiatrołapie;
        - bawienia sie w bezposredniem sasiedztwie sciany budynku, bo jest to
        niebezpieczne, cos może spaść na głowę
        • verdana Re: inne czasy, inny swiat 12.09.04, 13:02
          Natko! Nie martw się tak bardzo, a przede wszystkim na bój się na zapas.
          Dziecko8-9-letnie jest o wiele rozsądniejsze, niz się to nam, rodzicom wydaje.
          Kiedyś dzieci w tym wieku niańczyły mlodsze rodzeństwo i gotowały obiady.
          Naprawdę, moga popełnic głupstawo (jak i dzieci starsze), ale doskonale
          rozumieją - szczególnie dziś - co jest dla nich niebezpieczne. Jeśli rodzice
          nie straszą za bardzo (udowodniono, ze nadmierne straszenie
          powoduje "wykasowanie" informacji) tylko rozsądnie porozmawiają - nie ma się co
          obawiać, ze pójdzie z obcym człowiekiem. Predzej pójdzie, jesli po raz pierwszy
          wypuścimy je samo jako starsze dziecko i będzie chciało zakosztować wolności.
          Pedofilia, jak słusznie zauważyłaś, jest stara jak świat. Nie ma jej mniej, ani
          wiecej. Tylko media inaczej działają.
          A inne niebezpieczeństwa - podam Ci przykład z życia. Wypusciłam mojego 9
          letniego syna z 6 letnią siostrą na sanki (era przedkomórkowa). Siostra spadła
          z sanek w bardzo niebezpiecznym miejscu i ciężko się potłukła. Mój syn nie
          pozwolił jej ruszyć się ze sniegu, póki nie zbadał, czy swobodnie porusza
          rękami, nogami i palcami u stóp. Dopiero, gdy zobaczył, ze nie uszkodziła sobie
          kregosłupa pozwoił jej wstać i odwiózł do domu - czy ja zrobiłabym coś więcej? -
          nie.
          Podobnie koledzy (7-8 lat), gdy syn spadł z murku na głowę, nie pozwolili mu
          sie ruszyć (podejrzewali wstrząs mózgu) póki nie pobiegli po mnie do domu i nie
          przyszłam po dziecko. Miejmy zaufanie do dzieci. Sa madrzejsze niż nam się
          wydaje.
          • beat Re: inne czasy, inny swiat 14.09.04, 08:57
            verdana napisała:

            > Miejmy zaufanie do dzieci. Sa madrzejsze niż nam się
            > wydaje.

            To piękna konkluzja. Myślę że wiele też zależy6 od wychowania dziecka i nie ma
            sensu chowanie je pod kloszem. Trzeba uświadamiać i mówić co dobre a co złe.
            Ja mam bardzo ufne dziecko i trochę żyjące w chmurach (świat książek pochłania
            ją w zupełności) ale staram się na każdym kroku przestrzegać i nie unikać
            trudnych pytań i tematów. Ma wprawdzie dopiero 4,5 lat więc odpada wypuszczanie
            samej z domu ale sąsiad w tym samym wieku już buszuje i krąży na rowerku...
            No cóż może mamy dziewczynek są bardziej bojaźliwe?
    • wwww_www_ww_w Re: dziecko samo na podwórku 25.10.04, 12:29
      Ja pierwszy raz na podwórku samemu byłe w wieku ok. 10 lat!
      • wwww_wwww Re: dziecko samo na podwórku 10.11.04, 14:18
        Ja pierwszy raz na podwórku samemu byłe w wieku ok. 10 lat!
    • kachwi1 Re: dziecko samo na podwórku 10.11.04, 15:29
      natkoszczerbatko, kiedyś napisałam taki sam wątek. poczytaj sobie.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=13300559&a=13300559
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka