Moje dziecko ma 7 miesięcy i od mniej wiecej 2-2,5 dojada metoda blw (choć tak bardziej intuicyjnie niż zgodnie z teoria - po prostu zaczęłam dawać z naszego talerza jak sie domagała i poszło). Teraz juz powoli radzi sobie sama, dostaje warzywa, jajka i ryby. Je wszystko bardzo chętnie, oczywiscie mikroskopijne ilości, ale to wiadomo. Ale, no właśnie - czy mam sie ni przejmować faktem, ze zanim dotrze do połowy posiłku, to on jest juz zupełnie zimny? Bo to jej jedzenie oczywiscie trwaaaaa, jedna marchewke męczy pol godziny

Czy mam podgrzewać w trakcie?