Dodaj do ulubionych

nasza trudna córka

12.02.15, 20:44
Witajcie
Jestem tatą 4 letniej Laury.
problem polega na tym że wszystko wymusza krzykiem i robi Nam na złość. np ostatnio pomalował kredkami ścianę w swoim pokoju. czujemy się już bezsilni tym bardziej że mamy 3 miesięczne dziecko. jesteśmy już zmęczeni tym wszystkim.Co mamy zrobić w tej sytuacji ? Proszę o poradę... Jakie jest wasze zdanie na ten temat. ??
Obserwuj wątek
    • ewelinka20_88 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 21:01
      Cześć k.uba123
      ja jestem mamą prawie czteroletniego chłopca. Również jest istnym łobuziakiem. Macie teraz trudną sytuację dla Waszej córki. Musi pogodzić się z sytuacją, w której nie jest już w centrum Waszej uwagi. Pojawił się w domu nowy członek rodziny i widzi, że mama jak i tata poświęcają jej mniej czasu, że maleństwo poświęca większą część Waszej uwagi.
      A czy Wasza córka wcześniej też się tak zachowywała??? Jeśli tak to problem jest w odpuszczaniu pewnych kwestii. Natomiast jeśli zachowanie Laury zmieniło się w momencie pojawienia nowego członka rodziny, to problem jest wywołany zazdrością i zwróceniem na siebie uwagi.
    • ewelinka20_88 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 21:17
      A może poszukać jakichś książek, które pozwolą Tobie i Twojemu dziecku zająć swój wolny czas. Ja miałam możliwość korzystania z książki Katarzyny Mitros pt. "Jak wychować geniusza przez zabawę". Czasami warto pozwolić dziecku na sprawdzenie na własnej skórze, że coś jest niebezpieczne. Jeżeli chwyta ostre narzędzia, to można spróbować pod Twoim nadzorem oczywiście pokazać mu że to jest np ostre poprzez pokrojenie czegoś. Trzeba maluchowi uświadomić zagrożenie. Czasami warto żeby dziecko na własnej skórze czegoś spróbowało. Mój syn np nie wierzył mi że herbata jest gorąca. Dałam mu możliwość sprawdzenia. Sparzył język i teraz wie, że jak mama mówi że jest gorące to trzeba uważać. Oczywiście muszę mu powtarzać za każdym razem, gdyż szybko dzieci zapominają, jednak mimo wszystko jest już uważniejszy.
      • k.uba123 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:01
        Dziękuje za wszystkie wasze pomocne komentarze.
        Próbowalismy z żona wielu rzeczy jednak nic nie przynosło żadnego efektu . poswiecamy dzieciom dużo czasu , żona nie pracuje . ewelinka20_88 myślisz,że pozwalanie dziecku na to aby samo eksperymentowało ze wszystkim aby uczyło się na własnej skórze to dobry pomysł? przecież my jako rodzice musimy dzieci chronić . nie do konca jestem przekonany do Twoich metod
        • ewelinka20_88 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:08
          Nie chodzi mi o to że dziecko ma zrobić sobie krzywdę. chodzi mi o sytuacje w których dziecko musi samo uczyć się na własnych błędach. Nie możemy wszystkiego nauczyć dzieci poprzez suche gadanie. musi dziecko samo coś dotknąć, zasmakować, czasami doznać niemiłego uczucia czy smaku, żeby wiedziało co wolno a czego nie wolno.
      • jakw Re: nasza trudna córka 12.02.15, 23:17
        > ". Czasami warto pozwolić dziecku na sprawdzenie na własnej skórze, że coś jest niebezpieczne.

        Czy trolle muszą powoływać się na coś, co w danym wypadku jest zupełnie od rzeczy? W samym malowaniu po ścianie żaden geniusz się nie objawia, a i trudno uznać to za zajęcie niebezpieczne - chyba że wściekły rodzic wyjdzie z siebie.
        Co do gorącej herbaty - każde dziecko z biegiem czasu jest uważniejsze, nawet jeśli się nie oparzy.
    • plater-2 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 21:23
      Pomalowanie sciany kredkami to naprawde nic karygodnego. Watpie, czy dziecko zrobilo to na zlosc. To sie bardzo czesto zdarza, ze 4-letnie dzieci maluja sciany. Po prostu trzeba pilnowac takich rzeczy jak kredki, nozyczki, farby i dawac tylko pod nadzorem.

      A ze wymusza krzykiem ? Po prostu nasladuje mlodszego brata . To typowe achowanie.
      • ewelinka20_88 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 21:53
        Powiadasz, że pomalowane ściany to nic karygodnego. A czy Twoje dziecko ma przyzwolenie na malowanie po ścianach?? Ktoś musi to sprzątać a czasami sa to kwestie poniesienia kosztów i dodatkowego obowiązku. Ja osobiście nie uważam, że malowanie ścian to żaden problem. Dziecko stara zwrócić na siebie uwagę i to jest normalne zachowanie, jednak powinno ponieść konsekwencję pomalowanej ściany. Najlepiej jest pokazać Lenie gdzie jest ścierka, dać miskę z woda i niech choć trochę postara się zmazać swoje arcydzieło. Następnym razem pomyśli zanim cokolwiek namaluje na ścianie.
        po drugie do malowania są karki a nie ściany. Takie jest moje zdanie
        • angazetka Re: nasza trudna córka 12.02.15, 21:56
          To jest czterolatka. Zazdrosna o brata. Nie wymagaj od niej dojrzałości dorosłej osoby.
        • jakw Re: nasza trudna córka 12.02.15, 23:08
          Dziecku należy wręczyć farbę , pędzel i niech zamaluje, skoro tak lubi malować. Koszty farby potrącić z przyszłego kieszonkowego - jak gimnazjalistka będzie sie upominać o kasę to słodkim głosem mówimy "Ależ dziecko, jeszcze nie spłaciłaś farby i pędzla sprzed x lat"

          > po drugie do malowania są karki a nie ściany.
          Na karku to można sobie strzelić tatuaż...
      • k.uba123 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:07
        Nie zgodze się ze stwierdzeniem ,że pomalowane sciany to nic karygodnego . Bo dzieci , które sa młodsze wiedzą ,że nie można robić takich rzeczy . Mieszkamy w nowym mieszkaniu , swieżowyremontowanym , troche jest nam szkoda kiedy nasza praca idzie na marne, Kochamy swoje dzieci ale tzn ,ze musimy im na wszystko pozwalac? chcemy w delikatny sposob nauczyc jakoś nasza Laurke ,że jednak tak nie wolno . Jak mamy to zrobic?
        • ewelinka20_88 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:11
          Ja swojemu synowi kazała bym zmazać ze ściany swoje rysunki. W sytuacji kiedy naklejki wylądowały na podłodze a nie w książeczce, musiał siedzieć i zrywać je. Od tamtej pory nie nakleił ani jednej na podłogę, bo wie że było ciężko mu zerwać.
    • mruwa9 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 21:55
      kolejne wcielenie probemowwychowania vel ewelinka vel mnostwo innych nickow.
      Istna hydra, obetniesz jeden nick, odrasta kolejny i mnozy idiotyczne watki.
      • k.uba123 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:10
        To chyba normalne ,ze skoro ludzie maja problemy z czymkolwiek mogą poprosić o rade kogoś kto jest bardziej doswiadczyny tymbardziej ,że my jestesmy młodymi rodzicami ... a czym są problemywychowania , ewelinki i innne ?? bo nie bardzo rozumiem ?
        • ewelinka20_88 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:34
          mogę Ci polecić k.uba123 książkę która mi pomogła w wychowaniu mojego dziecka. Sama też mam ją z polecenia. Autorem jest Elżbieta Chlebowska książka pt. "Wychowanie. Najtrudniejsza ze sztuk pięknych".
    • morekac Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:28
      A dlaczego napisałeś Nam, a nie nam? 😄
      • scher Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:31
        morekac napisała:

        > A dlaczego napisałeś Nam, a nie nam? 😄

        Między innymi po tym poznać trolla. Chociaż tego gada to ja już poznaję po czymś innym wink
        • yoma Re: nasza trudna córka 13.02.15, 20:43
          Wiecie, że toto dolazło już nawet na forum rozwodowe? Niedługo strach będzie lodówkę otworzyć.
    • morekac Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:43
      Myślę, ze spokojnie mozesz poczekać z remontem tak kolejne 3-4 lata. Zamalujesz wszystko hurtem, w tym działalność młodszego. A jeśli będziecie mniej nadęci, to może i życie będzie prostsze.
      Poza tym może zdecyduj się, jakiej płci jest dziecko, bo chociaż Laura zdaje się imieniem żeńskim, to raczej nie mówi się o dziewczynce, że coś 'pomalował' .
      Jako lekturę polecam Księgę Przysłów Polskich, a w niej taką oto maksymę 'Kto ma pszczoły , ten ma miód, kto ma dzieci , ten ma smród.'
      • ewelinka20_88 Re: nasza trudna córka 12.02.15, 22:52
        Jeżeli nauczy się dzieci pewnych zasad to "remonty za 3- lata" nie będą potrzebne. Jeżeli jednak pozwolisz na niszczenie mieszkania to przez ten okres możesz nie poznać własnych czterech ścian. Nie trzeba być nadętymi rodzicami żeby móc żyć ze swoimi dziećmi w dobrych relacjach.
        • morekac Re: nasza trudna córka 12.02.15, 23:36
          Szkoda, że sami nie przestrzegacie wielu zasad, chociażby regulaminu forum.😞
          Zamiast czytać jakieś ciężkostrawne pozycje z biblioteczki młodego pedagoga i usiłować wprowadzić to potem w życie, można też dziecka staranniej pilnować i wydawać mu kredki wyłącznie wtedy, gdy jest pod nadzorem. Czuwać, żeby nie mazało. Niemniej nie liczyłabym na to ,że dziecko przestanie malować ściany, bo rodzice przeczytali książkę. Pomazane ściany to skutki uboczne posiadania dzieci, tak samo jak zasikana sofa czy kaszka wtarta w dywan. Oraz konieczność chodzenia na wywiadówki.
          • k.uba123 Re: nasza trudna córka 13.02.15, 00:16
            ja sie zastanawiam nad jednym czy morekac ma dzieci... pomalowane sciany to nie tylko niedopilnowanie dzieci ale także brak zasad i granic jakie sie tym dzieciom stosuje . co za pierdoły tutaj czytam . rozumiem ,że Ty nie jesteś nadetym rodzicem i pozwalasz robić ze swojego domu czyste pobojowisko? To,że ma sie dzieci nie znaczy ,że musisz mieć z domu przepraszam za użycie słowa " chlew" ... chyba ,że ktoś lubi takie klimaty . Owszem ja moge sprzatać po swoim dziecku ale chciałbym żeby też ono nauczyło się jakiś zasad . poza tym wszystkim nie rozumiem co masz na mysli mówic ze nie rozumiemy zasad forum ?
            • morekac Re: nasza trudna córka 13.02.15, 00:48
              O moje dzieci wychowane bez jakichkolwiek zasad- przynajmniej bez zasad w mniemaniu wszelkich tutejszych trolli możesz się zupełnie nie martwić.😉
              Są całkiem nieźle wychowane jak na panny, wobec których nie użyto nawet jednej nagrody w postaci kropek i ani razu nie kazano im zmywać bazgrołów ze ściany.
            • jakw Re: nasza trudna córka 13.02.15, 13:31
              Skoro tak świetnia masz opanowaną teorię wychowania to w jakim celu piszesz rozpaczliwe posty na forum?
      • scher Re: nasza trudna córka 12.02.15, 23:07
        morekac napisała:

        > Jako lekturę polecam Księgę Przysłów Polskich, a w niej taką oto maksymę 'Kto ma pszczoły,
        > ten ma miód, kto ma dzieci, ten ma smród.'

        Celne. Szkoda, że tego dystansu nie nabiera się już przy pierwszym dziecku.
        • morekac Re: nasza trudna córka 12.02.15, 23:38
          Też ubolewam.😉
    • budzik11 Re: nasza trudna córka 13.02.15, 09:52
      Drogi trollu, czy naprawdę jesteś AŻ TAK tępy, że nie dostrzegasz swojej tępoty? już dawno zostałeś rozszyfrowany i prawie nikt (nikt ze stałych bywalców na pewno) się nie nabiera na twoje wypociny. W dodatku niczego się nie uczysz, żenada.
      • twojabogini Re: nasza trudna córka 13.02.15, 11:24
        Niezależnie od tego czy ator wątku to troll w nowej odsłonie, ktoś się tu zafiksował na pomyśle, że dziecko które pomalowało ściany musi koniecznie je zmyć. I próbuje lansować tą tezę w maksymalnej ilości wątków.
        Traktując jednak post wyjściowy jako autentyczny - dzieci nie robią na złość, to raz. Dzieci w sowich pokojach mają prawo robić co im się żywnie podoba, z malowanie ścian włącznie.

        Jak zauważył kiedyś śp. A. Samson wiele polskich dzieci ma wszystko wypożyczone, od pokoi, przez ubrania po zabawki. mamo czy mogę pożyczyć koledze "swojego" misia? Mamo czy mogę pomalować "swoimi" kredkami "swoją" ścianę w "swoim" pokoju?

        Za wielce szkodliwy uważam także podsunięty pomysł chowania farb, kredek, nożyczek. To takich rzeczy dzieci powinny mieć swobodny dostęp. Tego rodzaju aktywność jest bardziej prorozwojowa, niż nawet i 100 książeczek z zagadkami typu zeszyt 4-latka, a jedna pomalowana ściana daje więcej radości i satysfakcji, niż i 20 kolorowanek.

        Co wy macie w tych waszych mieszkaniach - muzea? Zanim dziecko dorośnie zniszczy, obsika, obrzyga, zarysuje i wylepi niejedną kanapę, ścianę itp. To rzeczywiście, aż taki dramat?



        • morekac Re: nasza trudna córka 13.02.15, 11:46
          Za wielce szkodliwy uważam także podsunięty pomysł chowania farb, kredek, nożyc
          > zek.
          Też nie uważam tego za idealne rozwiązanie, niemniej w takiej sytuacji można skontrolować, czy teren działalności artystycznej jest zabezpieczony odpowiednio. U mnie było to (tj. plastelina i farby, nie kredki) zwykle na wyższej półce i jeśli dziecko coś chciało 'zmalować', musiało poprosić wyższą osobę - przynajmniej było wiadomo, że maluje i trzeba zasłonić stolik, położyć coś antyplastelinowego na dywan czy przebrać dzieciątko w mniej wykwintną odzież.
          • verdana Re: nasza trudna córka 13.02.15, 16:37
            Ja mam inny pomysł. Schować dziecko, aż dorośnie.
            • morekac Re: nasza trudna córka 14.02.15, 07:45
              Też można.
              W wersji light oddaje się dziecko babci na wychowanie i poleca stosowną literaturę, a potem ma się pretensję, że wychowała dziecko niezgodnie z zaleceniami rodziców.
              BTW: ostatnio w pp czytałam jakąś starożytną książkę - jakaś psychologia rozwojowa z lat 70-tych (?) ubiegłego wieku. I było tam napisane , że większość matek ma tendencje do pobłażania dzieciom i najwłaściwszym miejscem wdrażania dyscypliny i przystosowania do życia w kolektywie jest żłobek lub dom małego dziecka.... Może to ta sama szkoła wychowania?
        • scher Re: nasza trudna córka 13.02.15, 17:27
          twojabogini napisała:

          > Dzieci w sowich pokojach mają prawo robić co im się żywnie podoba, z malowanie
          > ścian włącznie.

          Ty też widzę w formie...
          Jakiś pojedynek trolli? wink
        • budzik11 Re: nasza trudna córka 14.02.15, 09:50
          twojabogini napisała:

          > Jak zauważył kiedyś śp. A. Samson wiele polskich dzieci ma wszystko wypożyczone
          > , od pokoi, przez ubrania po zabawki. mamo czy mogę pożyczyć koledze "swojego"
          > misia? Mamo czy mogę pomalować "swoimi" kredkami "swoją" ścianę w "swoim" pokoj
          > u?

          Korczak, również ś.p. napisał w "Prawie dziecka do szacunku", że dziecko jest żebrakiem. O wszystko musi prosić, nie ma nic swojego, jest absolutnie materialnie zależne od rodziców i może liczyć wyłącznie na ich łaskę i niełaskę. Ale gdzież by tam nasze "problemywychowania" czytały takich klasyków psychologii, pedagogiki i po prostu miłości do dziecka, jak Korczak...
    • jkl13 Re: nasza trudna córka 19.02.15, 08:57
      Kiedyś byłam w takiej samej sytuacji jak ty, tzn. mój 4-letni syn miał okres megabuntu. I pomogło zdanie, które przeczytałam na forum, że bunt czterolatka to "hałas otoczony brudem". U nas dokładnie tak było i... przeszło po kilku miesiącach.
      Po prostu musicie to jakoś przeczekać, jak poprzednie i następne bunty, które pojawią się w waszym życiu. Ale pocieszające powinno być to, że waszej córce nic nie jest, po prostu ma taki etap w życiu, a do tego doszła na pewno zazdrość o młodsze rodzeństwo. Poświęcajcie jej czas, angażujcie w "opiekę" nad maluchem, temperujcie zachowania absolutnie niedozwolone, ale pamiętajcie, że to po prostu taki trudny etap w jej życiu. I wam i jej będzie za jakiś czas łatwiej.
    • krolewna.fiona Re: nasza trudna córka 06.04.15, 12:26
      k.uba123 napisał(a):

      > Witajcie
      > Jestem tatą 4 letniej Laury.
      > problem polega na tym że wszystko wymusza krzykiem i robi Nam na złość. np osta
      > tnio pomalował kredkami ścianę w swoim pokoju. czujemy się już bezsilni tym ba
      > rdziej że mamy 3 miesięczne dziecko. jesteśmy już zmęczeni tym wszystkim.Co mam
      > y zrobić w tej sytuacji ? Proszę o poradę... Jakie jest wasze zdanie na ten tem
      > at. ??

      Kubo!
      Dzieci są bardzo inteligente, wiedzą w jaki sposób mają działać alby zwrócić na siebie Waszą uwagę. Uwagę, która jak sądzę w przypadku Laury jest dla niej nagrodą, zważywszy na fakt, że od niedawna cała uwaga która była na niej skupiana jest podzielona pomiędzy nią a młodszą siostrę bądź brata (nie napisałeś czy jest to chłopiec czy dziewczynka).

      W przypadku gdy Laura zachowuje się niegrzecznie, krzyczy, maluje po ścianach a w zamian dostaje waszą uwagę, jest to dla niej nagrodą. I sami w ten sposób warunkujecie u niej niepożądane zachowania. Nie zrozum mnie źle, nie mam a myśli tego abyście nie reagowali na złe zachowania, musicie REAGOWAĆ i stosować KARY, bo tak naprawdę nie ma wychowania bez kar, a karą jest KONSEKWENCJA. Jeśli dziecko wybiera źle to ponosi tego konsekwencje.

      Twoje dziecko tylko dlatego rysuje po ścianach bo MOŻE. Jeśli w dalszym ciągu to robi, każ jej iść po miskę z wodą, gąbkę i niech zmywa to co namalowała. Pilnuj jej przy tym aby nie zamieniła kary w coś przyjemnego, w zabawę. Kara nie może być przyjemna, bo stanie się nagrodą. Przemalowanie ścian, farbami zmywalnymi nie jest rozwiązaniem, bo gdy pójdziecie z dziećmi np do teściów u których są zwykłe farby na ścianach, to macie już problem. W waszym domu powinny być zwykłe farby, bo dziecku będzie też trudniej zmyć swoje dzieło.

      Odnośnie wymuszania i krzyku, musisz przede wszystkim:
      1. Zwrócić uwagę Laurze i ostrzec ją, np. ,,Nie wolno tak mówić! jeszcze raz tak powiesz to..." np pójdziesz do kąta
      2. Jeśli Laura nic sobie z tego nie robi, dalej zachowuje się tak jak się zachowywała musi nastąpić kara, czyli np zaprowadzasz ją do wyżej wspomnianego kąta
      Pamiętaj też, że np kara dla dziecka nie jest powiedzenie ,,Idź do swojego pokoju", obecnie dzieci w swoich pokojach mają wszystko czego ich mała dusza zapragnie, większą karą jest powiedzenie ,,Idź do mojej sypialni"- tam nie ma zabawek smile

      Polecam zapoznać się z ,,ABC mądrego rodzica. Droga do sukcesu" autorstwa Jolanty Gajdy w szczególności rozdział 7 pt. ,,Wymierzaj kary konsekwentnie, ale rozważnie"

      Pozdrawiam.



    • mer.123 Re: nasza trudna córka 24.04.15, 22:44
      k.uba123 napisał(a):

      > Witajcie
      > Jestem tatą 4 letniej Laury.
      > problem polega na tym że wszystko wymusza krzykiem i robi Nam na złość. np osta
      > tnio pomalował kredkami ścianę w swoim pokoju. czujemy się już bezsilni tym ba
      > rdziej że mamy 3 miesięczne dziecko. jesteśmy już zmęczeni tym wszystkim.Co mam
      > y zrobić w tej sytuacji ? Proszę o poradę... Jakie jest wasze zdanie na ten tem
      > at. ??

      Witam!
      W swojej wiadomości podał Pan dwie istotne informacje – dziecko ma 4 lata oraz w domu pojawiła się nowa osoba. Okres buntu i duża zmiana mogą w pewnym stopniu usprawiedliwiać jego zachowanie. Pojawienie się nowego członka rodziny, nawet jeśli dziecko było na to przygotowane, zawsze jest szokiem i ogromną zmianą. Powinniście Państwo poświęcać córce dużo uwagi, rozmawiać z nią, okazywać czułość, być może poprosić rodzinę i znajomych, aby najpierw witali się z nią, nie dawali jej odczuć, że zeszła na dalszy plan, jest odepchnięta i wyobcowana. Zazdrosne dzieci często manifestują swoje uczucia właśnie postępując niewłaściwie – w ten sposób zwracają na siebie uwagę. Rozumiem też zmęczenie i poczucie bezsilności, ale nie oznacza to jednak, że nie macie Państwo interweniować. Nie możecie pozwolić dziecku na takie zachowanie niezależnie od tego, jakie są czynniki, które je wywołały lub spotęgowały.
      Wymuszanie dziecka jest sprawdzaniem rodzica. Córka sprawdza więc, czy istnieje granica lub gdzie się ona znajduje. Będzie próbowała ją przekraczać, zastanawiając się, jak daleko może się posunąć, na ile jej Państwo pozwolicie i czy swoim krzykiem jest w stanie coś zdziałać. Jeśli już wcześniej udało się jej w ten sposób coś wyegzekwować, jest szansa, że takie zachowania będą się powtarzały, dlatego niezbędna jest konsekwencja z Państwa strony. To podstawa wychowania. Po każdym złym zachowaniu, złamaniu zasad dziecko powinno zostać ostrzeżone, że jeśli sytuacja się powtórzy, będzie ukarane. Ważne jest, aby dotrzymywali Państwo słowa i jak wspomniałam – byli konsekwentni w słowach i w czynach.
      Powrócę jeszcze na chwilę do zasad i ograniczeń – niewątpliwie są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania dziecka. Musicie je Państwo określić – dają mu one bowiem poczucie bezpieczeństwa, porządkują świat, uczą stosowania się do wytycznych, reguł. Dziecko powinno być świadome, że to Państwo je ustalacie i są powody, dla których sobie nie życzycie pewnych zachowań. Istotne jest, aby podczas rozmowy dokładnie je wyjaśnić i aby córka zastosowała je świadomie, stosowała je zawsze i wszędzie, bo tak została wychowana i nauczona. Jeśli np. zabraniacie jej Państwo bawić się drogim wazonem, to nie dotyka go dlatego, że zdaje sobie sprawę, że nie może, bo takie są Wasze zasady i za złamanie ich nastąpi kara, a nie dlatego, że nie może go dosięgnąć czy jest schowany.
      Państwa córka być może chodzi do przedszkola, niedługo pójdzie do szkoły, będzie obracała się w różnych grupach rówieśniczych – to Państwo przygotowujecie ją do życia społecznego, z drugim człowiekiem. Jeśli nie nauczy się szanowania reguł panujących w domu, nie będzie także respektować tych obowiązujących w innych grupach, a wtedy nie będzie ich pożądanym członkiem i nie zaskarbi sobie sympatii innych. Pozdrawiam i życzę powodzenia w działaniach.

      • morekac Re: nasza trudna córka 25.04.15, 07:31
        A pouczająca literatura to gdzie?!
    • marta12.3 Re: nasza trudna córka 08.06.15, 22:35
      Proszę Pana, córka po prostu jest zazdrosna o młodsze rodzeństwo. Do tej pory to ona była najważniejsza, to jej poświęcaliście cały wolny czas, a teraz to się zmieniło. Laura nie rozumie dlaczego i o wszystko obwinia młodsze rodzeństwo. Myślę, że warto byłoby zaangażować ją w pomoc nad dzieckiem, porozmawiać z nią, uświadomić jej, że ma młodsze rodzeństwo i musi o nie dbać. Warto też poświęci jej trochę więcej czasu. Załączam link do ciekawego artykułu na temat zazdrości o młodsze rodzeństwo:polki.pl/rodzina_maledziecko_artykul,10009157.html
    • lavinka Re: nasza trudna córka 09.07.15, 01:20
      Nie pomalował ściany na złość, tylko dla zabawy. Moje dziecko zwyczajowo rysuje po parapetach, meblach, ścianach, nawet zerwała tapetę ze ściany. Zakleiliśmy kawałkiem papieru w misie. Jest się czym przejmować?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka