iwona281
05.11.04, 14:11
Pisałam o tym już na forum - przedszkole, ale może tutaj mi ktoś pomoże.
Mój synek jest zachwycony przedszkolem i moze się zdziwicie, ale to jest
mój problem: on poprostu nie chce wracać do domu. Pczątkowo zawoziłam go na
9:00, teraz mąż zawozi go po 7:00 - jestem w dziewiątym miesiącu ciąży i
chciałam go przyzwyczaić. Początkowo odbierałam go zaraz po spaniu, to nie
chciał iść bo musi zjeść podwieczorek. Teraz odbieram go koło 15:30, nawet o
16:00. I on nadal nie chce iść do domu, bo mówi że on się jeszcze bawi.
Codzienna walka i płacz, doprowadzają mnie do szału. Nie pomagają prośby,
groźby ani tłumaczenia. Czasem wyjście z przedszkola zajmuje nam półtorej
godziny. Czuję się jak idiotka. Przecież nie zostawię go do osiemnastej, na
jedenaście godzin, kiedy sama siedzę w domu. Też chce spędzić z nim trochę
czasu. A naprawdę nie robię mu krzywdy w domu - poprostu się bawimy, albo
idziemy do sąsiadki, która też ma małego synka. I też się cieszy. Ale on
chyba nie potrafi się rozstać, kiedy w przedszkolu jest tak fajnie. Wiem że
wiele rodziców ma odwrotny problem, ale ja juz naprawdę nie mam siły. Jak mam
jechać do przedszkola to na samą myśl robię się nerwowa. Moze ktoś mi poradzi
co mam z tym fantem zrobić.
Pozdrawima serdecznie - Iwona z trzyletnim przedszkolakiem.