duzy problem 12 lat - co robić?

30.11.04, 08:53
w zeszłym roku kupiliśmy naszenu synowi komórkę i w efekcie nadzwonił na
ok.500 zł. kazaliśmy mu płacić z kieszonkowego. W tym roku byliśmy na tyle
głupi, ze znowu daliśmy mu komórkę, oczywiście obiecał nie dzwinić itp. i
rachunek przyszedł 2x400 zł. Co byście zrobili w takiej sytuacji, jak nauczyc
dziecko szacunku dla pieniędzy?
    • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 30.11.04, 09:09
      Rozwiazanie jest proste. Kupcie mu tak-taka albo pop'a. Dziecko w tym wieku nie
      bardzo umie przeliczyć czas na pieniadze!
      • hanka_79 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 30.11.04, 17:36
        Zastanawiam sie tylko po co 12 latkowi komórka? Chyba kupiona tylko dlatego, że
        inni mają. A jeśli chcecie mieć dziecko "pod kontrolą" to tylko tak tak.
        • aka10 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 30.11.04, 22:00
          Karta i jeszcze raz karta.Nigdy w zyciu abonament.Kolezanka wlasnie ma ogromny
          problem,bo syn zgubil swoja komorke,zorientowal sie dwa dni pozniej,kiedy
          wydzwonione bylo za 7000 zl...Pozdrawiam.

          *-----*
          Det finns bilder som aldrig suddas ut...
    • zoee5 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 09:37
      chcielismy miec z nim kontakt i tak sie niestety skonczylo. wiem, ze powinnismy
      byli to przewidziec, ale czy widzicie tu wine dziecka , czy tylko rodzicow.
      uwazam, ze dziecko 12 letnie wie , co robi i ze to kosztuje. Zwlaszcza, ze
      prosilam , zeby co tydzien sprawdzal saldo i kontrolowal swoje wydatki. Mysle,
      ze wiedzial, ze tyle wydzwonil i bal sie przyznac.juz nie wiem kogo mam winic?!
      • katar9 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 09:44
        Moja córka ma popa, a właściwie miała do wczoraj, bo szlak mnie już trafił.
        Dzieci w jej klasie wpadły na fantastyczny pomysł, czyli dawanie sygnału, tak
        dla jaj. Dziewczyny chłopakom (chyba podrywają ich w ten sposób), a chłopaki im
        (podobna sytuacja). Do tego tona smsów. Z telefonem chodzi wszedzie, nawet do
        ubikacji. Oczywiscie zamiast się uczyć, to siedzi i smsuje. Wczoraj juz nie
        wytrzymałam i zabrałam jej ten telefon.
        Kiedy kupowałam jej telefon, to miał służyc do kontaktu z nią, do informowania,
        że ewentualnie ktoś się spóźni (ja lub ona)i trzeba poczekać. Dodam, że nie mam
        stacjonarnego telefonu w domu, bo stwierdzilismy, że komórki są lepsze.
        Nie wiem co Ty masz zrobic, ale zdecydowanie zmieniłabym na telefon z kartą pop
        lub inna ograniczającą wydatki. Przy czym mojej 50 złotych wystarczało kiedyś
        na 3 miesiące, a teraz wystarczyło na 2 tygodnie i dlatego zabrałam telefon.
        • izunia6 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 11:03
          Niby prawda, że 12-latek powinien wiedzieć już wystarczjąco dużo na temat
          kosztów, ale niestety nie jest to takie proste. Ja niby dużo wiem, ale i tak co
          miesiąc wysokość rachunku na karcie kredytowej mnie szokuje. Też mogłabym co
          tydzień sprawdzać. Ja bym jednak odpowiedzialność wzięła na siebie, z dzieckiem
          porozmawiała, że ponieważ widzimy, że nie jest wstanie kontrolować wydatków to
          kupujemy - ja kupiłam MIX - Ja płacę 25zł i koniec. Jak nie starcza, to może
          sobie dokupić z kieszonkowego. Wogóle mnie to nie interesuje, telefon ma
          działać. Jak jej pare razy nie starczyło, musiała dokupić pop, to się sama
          pilnuje i spokój.
    • grajka11 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 12:36
      Zdecydowanie telefon na kartę, jeżeli wydzwoni limit Ty jeszcze możesz się z
      nim połączyć. Teraz nastała taka moda wysyłania sobie sygnałków, cóż każda
      epoka ma swoje mody, też to przerabiam z córką, ale na początku ustaliliśmy
      pewne zasady: 1- w szkole komórka jest bez głosu, nie odbiera w czasie lekcji,
      2. kartę kupuje ze swojego kieszonkowego - złamanie zasad skutkuje konfiskatą
      telefonu!. Średnio zużywa miesięcznie kartę za 20 zł., na tydzień dostaje 10 zł
      więc jest bardzo oszczędna, aby jej starczyło na kartę i inne wydatki.
      Zapewniam Cię, że doskonale zna wartość pieniądza, bo wydaje SWOJE pieniążki.
      Pozdro i współczuję płacenia takich rachunków, bo nawet potrącenie z
      kieszonkowego dziecka w rezultacie jest wydaniem własnych zarobionych pieniędzy.
      Grajka
    • zoee5 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 12:57
      czy uwazacie, ze powinnysmy potracic mu z kieszonkowego? my dajemy mu w miare
      potrzeb np. na kino lub picie, nie dajemy mu stalej kwoty do wydania, ale od
      babci dostaje kieszonkowe. i czy to wystarczy jako 'kara', czy jescze cos/? w
      maju 2005 mial jechac ze szkoly na wycieczke, za granice, czy w zwiazku z tym
      rachunkiem nie powinien jechac/ Uwazam, ze my tez jestesmy winni, bo powinnismy
      to przewidziec/ sama nie wiem.......
      • vitalia Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 13:10
        zoee
        Tak się złożyło ,że to syn was ukarał za całkowity brak konsekwencji.Ukaranie
        go teraz zakazem wyjazdu na wycieczkšę uważam osobi?cie za bezsensowne.
        To co się stało to Wasza wina... Ponieważ po pierwszym razie ,skoro mu
        podarowali?cie../ zrobił to poraz drugi udowadniajšc w ten sposób, że jeste?cie
        drodzy rodzice " do urobienia"
      • julamimi Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 13:33
        jesli dajecie mu pieniadze 'w ramach potrzeb' (swoja droga, liczylas ile to
        wychodzi miesiecznie? tak dla siebie, bo ja Cie o to nie pytam) to to nie jest
        kieszonkowe - dzieciak nie nauczy sie oszczedzac, jesli za kazdym razem jak mu
        braknie, wystarczy, ze poprosi i dostanie. Kieszonkowe to stala kwota (na
        tydzien, na miesiac) ktora musi sie nauczyc dysponowac.
        zoe, na sile szukasz, kto jest winny - znalezienie winnego nie rozwiaze
        problemu. No bo co to da, jak juz nazwiesz,ze to ty jestes winna, albo ze syn
        jest winny. Raczej poszukaj rozwiazania na przyszlosc (a dziewczyny juz kilka
        pomyslow podsunely). Osobiscie uwazam, ze telefon na karte za konkretna kwote
        to dobry pomysl. Jak mu zabraknie, to niech dokupuje ze swoich (ale takich w
        konkretnej kwocie, a nie 'w miare potrzeb')

        pozdr
        • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 15:58
          Zdecydowanie nie karałabym ani obcięciem kieszonkowego, jesli dostaje je od
          babci - jestem pewna, ze nie na to babcia chciała przeznaczyć pieniądze i w
          efekcie bedzie dodatkowo awantura na linii rodzice-babcia! Zakaz wyjazdu na
          wycieczkę wydaje mi się karą zbyt daleko idącą. Ja bym np. nic nie dała na
          Mikołajki (jesli zwykle dajecie), tłumaczac koniecznoscią oszczednosci, albo
          systematycznie odmawiała kupna gry komputerowej, bluzy itd (póki suma sie nie
          wyrówna). A tak naprawdę, gdyby to było moje dziecko zrobiłabym piekło, kupiła
          telefon na kartę i zapomniała.
          12 lat to nie jest wiek szczególnego rozsądku. Syn mógł nawet nie zdawać sobie
          sprawy, jak długo czy jak czesto rozmawia. Jeśli był przyzwyczajony do rozmów
          przez zwykły telefon, to przy takiej samej częstotliwości płaciliscie znacznie
          mniej i nikt nie miał do niego pretensji. To wcale nie łatwo zrozumieć, ze nie
          macie pretensji o rozmowy, tylko o pieniądze, z których wydawania nie zdawał
          sobie sprawy. I to wcale nie szkodzi, ze już drugi raz. Nawet dorosli
          posiadacze telefonów komórkowych często dopiero po którymś z rzedu wysokim
          rachunku orientują się, jak nalezy z nich korzystać, zeby było taniej!
          • aka10 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 16:49
            Pytasz,kto winny.Uwazam,ze za pierwszym razem Wy,jako rodzice,za drugim
            syn.Trzeba juz wtedy bylo karte kupic i powiedziec,ze dopelnicie np.dopiero za
            misiac.Teraz nie ma co "plakac",tylko byc konsekwentnym na
            przyszlosc.Pozdrawiam.
    • cruella Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 21:04
      Pewnie taką odpowiedź już dostałaś: mój 12-latek ma komórkę na kartę
      (30zł /miesiąc mu wystarcza).
    • anek.anek Re: duzy problem 12 lat - co robić? 01.12.04, 21:51
      ciekawa jestem co Twój syn sądzi na ten temat? Jeśli ma poczucie winy, to bez
      przesady, możecie się umówić, że częśc kwoty oddaje z kieszonkowego. Ale tylko
      częśc, bo to wasza wspólna wina. Nie odpuściłabym tak zupełnie, bo jednak 12
      latek powinien mieć już jakiekolwiek poczucie odpowiedzialności, a na pewno
      powinien brać odpowiedzialność za WŁASNE czyny. Ponieważ się jednak do tego
      swoją niekonsekwencją przyczyniliście, to umów się z nim jaką część on spłaci,
      a jaką wy. Niech sam zaproponuje kwotę.
      I zmień telefon na bezabonamentowy.
    • evee1 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 06:15
      Ja bym nie wysuwala daleko siegajacych konsekwencji (na pewno nie zabronilabym
      jechac na wycieczke), bo moim zdaniem wina lezy po obu stronach. Teraz
      porozmawialabym na ten temat i czym predzej wprowadzila kieszonkowe. Daj mu
      telefon na karte i dawaj mu tylko pewna kwote miesiecznie. Kiedys wreszcie syn
      musi sie nauczyc rzadzic pieniedzmi.
      Ja jestem goraca zwolenniczka kieszonkowego i sama wprowadzilam je moim
      dzieciom bardzo wczesnie (tak 5-6 roku zycia). Musze powiedziec, ze mlodszemu
      (7 lat) jeszcze z trudem przychodzi pogodzenie sie z tym, ze wydal na zabawki,
      a chcialby jeszcze cos innego, a w puszce tylko 2,15 smile).
      Ale na pewno oboje wiedza, ze nic nie jest za darmo i jak sie wyda na jedno, to
      nie ma na co innego. W gruncie rzeczy my dorosli stoimy przed takimi samymi
      wyborami.
    • zoee5 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 07:52
      bardzo dziekuje, za pomoc. najgorsze jest to, ze sama czuje sie winna, ale tez
      uwazam, ze syn powinien troche odczuc co to znaczy zaplacic taka kwote
      wlasciwie za nic. zawsze dawalismy mu pieniadze na konkretne rzeczy, ja tak
      dostawalam pieniadze od rodzicow, zawsze musialam powiedziec na co i ile to
      kosztuje i wydawalo mi sie to dobrym rozwiazaniem. sama teraz nie wiem
      • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 09:04
        zoee5 napisała:

        > najgorsze jest to, ze sama czuje sie winna

        Mnie osobiście przeraża taka - coraz powszechniejsza dzisiaj - rodzicielska
        niepewność i nadmierne szukanie winy po swojej stronie. I to wobec dziecka 12-
        letniego! Dobrze wiedział, co robi, a na pewno, że w ogóle przekracza granice i
        że "jakoś to będzie", no bo przecież ...zawsze było, prawda? Taką miękką
        postawę wobec jego win prezentujesz w końcu nie od dzisiaj, mam rację?

        > ale tez uwazam, ze syn powinien troche odczuc

        Trochę??! U mnie nie dość, że zabrałbym telefon co najmniej na rok - aż będzie
        dojrzalszy - to całą kwotę 800 zł musiałby odpracować własnymi rękami i mi
        oddać. Choćby miał dwa lata imać się różnych drobnych prac i każdziutki grosik
        oddawać mnie na spłatę długu!
        • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 10:22
          A najlepiej kazać mu odprcować wszystko co zepsuł, zniszczył i zgubił przez
          całe swoje życie! Taki dzieciak powinien wiedzieć, ze z kazdy błąd przyjdzie mu
          zaplacić, i musi spłacić rodzicom wszystko co do grosza, nawet kosztem złamania
          prawa (12-latek zarabiający?). Powinien też wiedzieć i dobrze sobie zapamietać,
          ze w domu rodzinnym zadnego wykroczenia się nie daruje przez całe lata.
          Cokolwiek złego zrobi, będzie surowo karany.
          Czy Pan naprawdę sadzi, że nie ma róznicy pomiędzy domem rodzinnym dziecka, a
          kolonią karną?
          • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 10:30
            Z kilka razu w życiu dziecka rodzice muszą postąpić z _pełną_ konsekwencją.
            Ten pierwszy raz jeszcze według mnie przed autorką wątku. Gdyby był za -
            dwunastoletnie dziecko by się tak nie zachowało.

            Jeżeli się mylę i pierwszy raz ma jednak autorka za sobą - głupota dziecka i
            skala przewinienia jest tak wielka, że najwyższy czas na ten drugi raz.

            Pieniądze nie rosną w bankomatach i dziecku wyjdzie tylko na dobre, gdy w końcu
            boleśnie nawet się o tym przekona.
            • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 10:51
              Owszem, przekona się, ze najwazniejsze dla rodziców sa pieniadze, a nie on. Dwa
              lata bez grosza przy duszy to najlepszy wstęp do znacznie gorszych przestępstw -
              np podkradania pieniedzy.
              Panie Romanie! Kara trwajaca przez dwa lata w przypadku dwunastoletniego
              dziecka jest ogromnym błędem pedagogicznym. Nie może być tak, ze nawet znacznie
              powazniejsze przestępstwo nie jest zapomniane po stosunkowo krótkim czasie. W
              tym wieku dzieci rozwijają się, zmieniają i karanie 13-14 latka za głupstwo,
              które zrobił jako dwunastolatek jest zwykłym absurdem.
              Poza tym taka surowa kara, jaką Pan proponuje może być, moim zdaniem, stosowana
              tylko w wypadku świadomego skrzywdzenia kogoś, a nie w przypadku głupiej
              lekkomyslnosci.
              Pana propozycja może skłoni dziecko, by uważało rozmawiając przez telefon, ale
              niewatpliwie ej efektem będzie zepsucie kontaktów miedzy rodzicami a dzieckiem
              w bardzo trudnym dla dziecka wieku. Ciekawe, jak by się Pan czuł, gdyby za
              jedną lekkomyślną (ale niezbyt istotną ) decyzję (np. niepotrzebny zakup, na
              który poszła część oszczędności) Pana żona kazała panu pokutować przez dwa
              lata, cały czas uznając Pana za winnego? Pewnie źle. Pewnie nie posłużyłuby to
              małżeństwu, niezależnie od tego jak wielka była Pana wina. A radzi Pan taka
              karę w stosunku do bardzo mlodego człowieka.
              To co Pan proponuje to nie jest kara, to jest zemsta.
              • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 03.12.04, 09:26
                verdana napisała:

                > Dwa lata bez grosza przy duszy to najlepszy wstęp do znacznie gorszych
                > przestępstw np podkradania pieniedzy.
                > Panie Romanie! Kara trwajaca przez dwa lata w przypadku dwunastoletniego
                > dziecka jest ogromnym błędem pedagogicznym.

                Nie tak to widzę.
                Kieszonkowe dostaje normalnie, stosunki między nami są normalne, dziecko jest
                chwalone, ganione, rozmawiamy, śmiejemy się, wyjeżdżamy wspólnie itd.

                Lecz tymczasem…
                Umycie ojcu samochodu i odkurzenie wewnątrz – 10 zł do specjalnie kupionej - z
                kieszonkowego - skarbonki (do tej pory ojciec jeździ do myjni)
                Zamiecenie 4-piętrowej klatki schodowej i umycie na mokro – 10 zł (sąsiadów
                uprzedzam, że na jakiś czas mamy z głowy sobotnie dyżury).

                Wyliczenie proste: albo przez 10 miesięcy każdą sobotę pracuje przy aucie i na
                klatce, albo wybiera tylko samochód lub tylko klatkę, tyle że wtedy jego
                odrobek będzie trwać 20 miesięcy. Kiedy uzbiera wymaganą sumę, robimy małą
                uroczystość rodzinną, podczas której dziecko oficjalnie oddaje rodzicom
                roztrwonioną lekkomyślnie sumę, z przeprosinami oczywiście. Następnie jest
                chwalone i dalsza część uroczystości jest właściwie na cześć jego dojrzałej
                postawy.
                • julamimi Re: duzy problem 12 lat - co robić? 03.12.04, 10:03
                  gdzie jest taka myjnia samochodowa, ze za 10zl umyja auto i jeszcze wysprzataja
                  od srodka?
                  • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 03.12.04, 10:16
                    julamimi napisała:

                    > gdzie jest taka myjnia samochodowa, ze za 10zl umyja auto i jeszcze
                    > wysprzataja od srodka?

                    Jak zapłacą podatki, zusy tudzież inne musy, to na czysto zastaje im na pewno
                    mniej niż 10 zł. Niech się więc dzieciak cieszy, bo ma lepszy zarobek przy
                    zerowych inwestycjach własnych (chociaż po Twoim poście zastanowiłbym się
                    jeszcze, czy za sprzęt do mycia nie potrąciłbym jednak z kieszonkowego).
                    • julamimi Re: duzy problem 12 lat - co robić? 03.12.04, 10:30
                      a ja mimo wszystko mam wrazenie, ze Twoja propozycja 'kary' jest mocno
                      przesadzona. Ja na miejscu tak ukaranego dziecka czulabym sie upokarzana, a nie
                      karana. Dlaczego za wysprzatanie tego auta albo wymycie czteropietrowej klatki
                      schodowej nie policzysz 1zl?

                      no i pomysl z przyjeciem 'na czesc' dojrzalej postawy dziecka, po uplywie tak
                      dlugiego czasu (!), na ktorym to przyjeciu dzieciak ma jeszcze
                      wydusic 'przepraszam' - wiesz, mi by to wtedy przez gardlo nie przeszlo.

                      No ale to tylko moje prywatne zdanie, Ty masz prawo wychowywac wlasne dzieci
                      wedlug swojego uznania i mi nic do tego.

                      ps. dla jasnosci - tez uwazam, ze kara sie nalezy za ten rachunek telefoniczny,
                      ale KARA, a nie ZEMSTA, jak to juz ktos napisal.
            • cruella Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 13:18
              A nie wystarczyłoby odebranie telefonu na miesiąc, dwa?

              Może niech syn postara się przez ten czas "odpracować" dług (mycie saqmochodu,
              dodatkowe obowiązki w domu), potem niech już dostanie ten telefon ale z małym
              limitem (ewentualnie z informacją, że nadwyżki opłaca sam).

              Nie rozumiem jednak jednej rzeczy. Kupując telefon, sprzedawca zapytał o limit
              rozmów (proponował mi 200zł, zdecydowałam się na 100). Nie jestem na bieżąco w
              temacie (rachunki mam małe) ale jak można wydzwonić 7 tys.? Operatorzy też
              zabezpieczają się przed problemami, wprowadzając limity. Rozumiem, że można
              mieć wysoki limit w specyficznych sytuacjach (telefon firmowy) ale takiego
              aparatu nie daję dziecku.
              Ale może się mylę.
              • wieczna-gosia Re: duzy problem 12 lat - co robić? 02.12.04, 14:01
                w zyciu nie mialam limitu rozmow.
                Kiedy od razu po kupnie nadzwonilam nieprzytomnie operator poprosil mnie o
                kaucje na nastepny miesiac. Ale to byla jednorazowa prosba rachunek tez byl
                niezly. Teraz jestem stalym klientem gdybym ten numer oddala dziecku spokojnie
                nadzwoniloby na 2000.....

                Panie Romanie uwazasm ze ponoszenie skutkow glupoty przez dwa lata to
                grruuuuuba przesada. Uwazam ze telefon powinien byc zdecydowanie zabrany. Byc
                moze kieszonkowe za miesiac gora dwa a konto forsy. Ewentualnie zafundowalabym
                synowi lekcje pogladowa jak czasami trudno jest zarobic 50 zlotych i wzrorem
                pani oksany kazalabym mu wysprzatac mieszkanie jak to ona robi za 50 zeta,
                skopac ogrodek, skasowalabym kina i inne batoniki (nie mamy synku pieniedzy bo
                rzes nadzwonil.
                No i na prztyszlosc jednak zaangazowalabym go w sprawy rodziny bardziej. Takie
                800 zlotych kochanie to 3/4 za twoje kolonie. Albo caly rower.
                Ale odrabianie forsy???
                Roman kara zeby byla kara nie moze byc tortura. Bo wtedy dziecko odczuwa zal do
                rodzica i tyle a nie ulega radosnym przemysleniom "zle zrobilem nalezalo mi sie"
                Moj tata stsowal takie metody kar dlugoterminowych, niegdy nie wiedzialam czy
                dostane jakies kieszonkowe, bo bywalo ze mialam w perspektywie pol roku bez.
                Wyciagnelam wnioski? Tak. Majac 16 lat zaczelam zarabiac i kiedy moj tata
                powiedzial ze gdziestam nie pojade powiedzialam mam swoja forse i jade gdzie
                chce.
                • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 05.12.04, 10:57
                  Romanie! Dla Ciebie pedagogiczne jest płacenie dziecku za prace domowe, nawet
                  nadprogramowe. Przeciez w ten sposób wychowa sie dziecko tak, że po dwóch
                  latach, gdy dziecko "zarabia" pieniądze wykonujac dla rodziców i w domu wiele
                  rzeczy za pieniądze, nauczysz, ze jesli ma cos w domu zrobić musi za to dostać
                  kasę. A wiec albo dziecko odmówi dalszej pomocy w domu, albo będziesz do
                  pełnoletnosci mu za nią płacił - i w sumie nawet finansowo stracisz, nie mówiac
                  o wychowaniu skrajnego materialisty.
                  W moim domu dzieci wykonuja różne czynności - i te codzienne i te specjalne ,
                  których nie muszą za darmo. I chyba tak powinno być. To takze ich dom, ich
                  samochód i ich klatak schodowa. Mnie nikt nie płaci za ugotowanie obiadu, a im
                  nikt nie płaci za mycie podłóg!
                  • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 05.12.04, 19:08
                    verdana napisała:

                    > Romanie! Dla Ciebie pedagogiczne jest płacenie dziecku za prace domowe

                    E... to nie może być zasadą... smile

                    > W moim domu dzieci wykonuja różne czynności - i te codzienne i te specjalne ,
                    > których nie muszą za darmo. I chyba tak powinno być. To takze ich dom, ich
                    > samochód i ich klatak schodowa.

                    Założyłem, że na co dzień nie jest to ich obowiązek, a jakąś pracę trzeba
                    wymyśleć, aby była możliwość odrobku.
                    • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 05.12.04, 22:23
                      Świetnie. I w ten sposób po ukonczeniu lat 14, po zakonczeniu kary dziecko nie
                      zrobi absolutnie nic extra, poza zwyczajowymi pracami domowymi, bez pieniędzy.
                      Bo przez dwa lata mu płaciłes, to dlaczego teraz nie - niezależnie co byś
                      wymyslił, to praca dziecka moze być tylko pracą dla domu, dla domowników. Jesli
                      za pieniądze ma umyć samochód czy wypastować podłogi, to potem chyba nie możemy
                      wymagać by robił to za darmo?
                      Moim zdaniem za jeden głupi błąd zapłacimy zmaterializowaniem, i nie waham się
                      powiedzieć, zdemoralizowaniem dziecka, oduczając go bezinteresownej pomocy.
                      Nie warto.
                      • wieczna-gosia Re: duzy problem 12 lat - co robić? 06.12.04, 13:58
                        Roman, ale po co wymyslac prace- moze podpisac umowe z dzieckiem- kiedy
                        dostaniesz pierwsza prace to oddasz mi te 800 zlotych. Bez odsetek niech juz
                        sie dziecko cieszy wink))
                        Ja sie zgadzam z verdana- puszczanie w ruch calej machiny, tzn wymyslenie za co
                        dziecku bedziemy placic, po czym mu za to placic, zeby mu de facto nie zaplacic
                        bo ono nam odda jest dla mnie kompletnym absurdem.
                        Z drugiej strony- ja dzieciom za pewne prace place wink) ale tez nie wymagam by
                        je robic bez placenia.
                        Np takie okna- do tej pory placilam studentom. Teraz place corkom. Place tyle
                        samo chociaz gorzej myja niz studenci, wolniej i jeszcze musze pomagac wink za
                        dywany nadal place studetom wink za wyjscie wieczorne musialabym zapacic
                        opiekunce- wole zaplacic corkom. Ale one doskonale rozumieja roznice
                        pomiedzy "mama i tata wychodza do kina" a "aniupotrzymaj chwile Przemcia"
                        czy "zuziu umyj Ule".
                      • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 06.12.04, 21:14
                        verdana napisała:

                        > Jesli za pieniądze ma umyć samochód czy wypastować podłogi, to potem chyba
                        > nie możemy wymagać by robił to za darmo?

                        Czemu?
                        • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 06.12.04, 21:19
                          No bo nauczylismy go przez dwa lata, ze sa to prace opłacane. A wiec nie płacąc
                          mu po tych dwóch latach albo dopuszczamy sie oszustwa (nie placimy, choć
                          powinnismy to robić), albo dowodzimy, ze opłaty przez poprzednie dwa lata były
                          fikcyjne.
                          A ja nie płace dzieciom ani za mycie okien, ani za zostawanie z małymi dziećmi.
                          Uwazam, ze o ile są na tyle dorosłe, by móc mi pomóc, powinny mi pomoc za
                          darmo.
    • kokolores Re: duzy problem 12 lat - co robić? 05.12.04, 19:19
      Moim zdaniem dla waszego syna wchodzi w rachube TYLKO komorka na karte .
      Piewszego kazdego miesiaca dostanie np. karte na 50 zl . Jezeli 10-ego karta
      jest pusta to mozecie do niego dalej dzwonic ,ale on nie moze wysylac SMS-ow i
      telefonowac z kolegami!! Oprocz tego powinien za te rachunki ,ktore do tej pory
      za niego zaplaciliscie ,popracowac. Np. codziennie przez 2 tygodnie wyrzucac
      smiecie. Przez 4 soboty pod rzad umyc samochod itp,itd oraz mniejsze
      kieszonkowe!!!
      Wszystko kwestia umowy!!
      Zycze powodzenia i wytrwalosci(konsekwencji)!!!
    • zoee5 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 06.12.04, 12:15
      dziękuję za pomoc. Na razie zostało, że ma zwrócić rachunek z kieszonkowego i
      telefon został zabrany i nie planuję mu go zwracać. Do wyjazdu jeszcze daleko,
      to zobaczymy.
    • odalie Re: duzy problem 12 lat - co robić? 06.12.04, 16:53
      Roman Gawron pisze o odpracowywaniu, ale tak poważnie, to gdyby moje dziecko
      wydzwoniłoby osiem stów, to ja bym nie miała za co żyć albo zapłacić czynszu.

      Po pierwsze, komórka na kartę, ale...

      Po drugie, no niestety ale od małego uczenie wartoście pieniądza. Np. lalka
      kosztuje 99,9 zł a to jest tyle ile tyle a tyle kartonów mleka albo 1/6 roweru
      (łażąc po hipermarkecie można poglądowo pokazać te kartony z mlekiem). Plus
      kieszonkowe w stałej wysokości. Plus rozmowy o wydatkach rodzinny i udział
      dziecka w ich planowaniu. Teraz raczej wszyscy (?) mają konta i pieniążki sa
      wirtualne, ale nie zaszkodzi pokazaywać nawet przedszkolakowi ile "kamyczków"
      ma mama, ile tata, ile idzie na czynsz, ile na jedzenie i tak dalej, czyli ile
      np. zostaje na zabawki.

      No kurczę, chyba można nauczyć dziecko przez 12 lat że pieniądze nie spadają z
      nieba?

      Poza tym, jak nie karta to blokada w telefonie - zdaje sie że nowe modele mają
      do ustawienia limit czasu rozmów, a potem nie łączą.

      Gdyby moja młoda (he na razie nie ma telefonu) nadzwoniła 800 musielibyśmy
      podjąć wspólnie decyzję, jak to oddać. Pewnie trzeba by było sprzedać np. jej
      gry komputerowe. Pomysł z odpracowaniem - jeśli nie u rodziców (potępiam, nei
      uznaję) - czemu nie? Byle nie przez dwa lata... smile
    • zoee5 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 07.12.04, 08:10
      no niestety dla nas tez 800 zl piechota nie chodzi. jest to tak duza kwota, ze
      musielismy ja rozlozyc na raty. dlatego uwazam, ze musi oddac z kieszonkowego.
      wiem, ze babcia nie na to daje mu kieszonkowe, ale inaczej nie poczuje co to
      znaczy zaplacenie takiej kwoty. jasne, ze moze odpracowywac, ale to bedzie
      trwalo latami, a rachunek nie bedzie czekal.
    • odalie przepraszam :) 07.12.04, 11:20
      ...za ton mojego postu powyżej - tak uważam, jak napisałam, ale przepraszam,
      nie chiałam żeby to wyszło jakoś tak zaczepnie (winę kładę na karb zmęczenia po
      pracy). Pisząc "kurczę, chyba można..." zastanawiałam się nad dalszymi losami
      mojej młodej... nie chciałabym, żeby ona przeputywała tyle pieniędzy lekką
      rączką.
    • zoee5 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 07.12.04, 11:24
      z tym sie zgadzam, dla mnie wydanie takiej kwoty na rachunek telefoniczny, to
      jak wyrzucenie do kosza. gdyby chociaz, z tego byl jakis pozytek, a tak nic....
    • wwww_wwww Re: duzy problem 12 lat - co robić? 14.12.04, 13:40
      Kazałbym mu odpracować i to poprzez takie zajęcia,których nie lubi i które na
      długo popamięta i na jakiś czas zawiesić jakiekolwiek kieszonkowe. Można też do
      czasu kiedy wykona te zajęcia zakazać mu się odzywać i samemu do niego nie
      odzywać się Co wy na to?
      • wieczna-gosia Re: duzy problem 12 lat - co robić? 14.12.04, 14:56
        gorzej jak on po odbyciu tez kary straci kompletnie ochote na odzywanie sie wink

        a mi przyszla jeszcze jedna rzecz do glowy.

        A co byscie powiedzieli na samodzielne wyznaczenie sobie kary?

        Bo mnie w tej calej sytuacji meczy nie to ze wydal. W ogole w wychowaniu mnie
        takie cos meczy- jak wyposrodkowac kare tak, zeby byl w niej element wladzy
        rodzicielskiej, ale tez- nawet wazniejsze- element zrozumienia OCO tym starym
        nietoperzom chodzi. O CO sie tak piekla.
        • alfa36 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 14.12.04, 18:48
          Mieliśmy podobny problem, ale tak do konca nie udało nam sie go zlikwidować,
          jednakże drastycznymi metodami poradziliśmy sobie póki co. Dziecko dostalo
          komorkę od dziadków w wieku 11 lat. Karta wystarcza mu i wytarczała na kilka
          dni (niezależnie od jej wielkości). Raz w miesiący ma kupowaną kartę. Dziecko
          jednak radziło sobie , bo przecież w domu stacjonarny. I co: najpierw telefon
          na kluczyk (rozbrojony po pół roku). I niby mozna by powiedzieć, że 12 latek
          powinien juz wiedzieć... Nic bardziej mylnego. Kiedy nam ten telefon rozbroił,
          to skończylo sie na bilingu, bo przysięgał że nie ma nic wspólnego w wieeelkim
          rachunkiem. Na szczęście telekomunikacja ma taką fajną opcję - telefon na kod.
          za drobną opłatą pozbyliśmy się olbrzymich rachunków, ktore nękaly na przez
          trzy lata. Trudno nauczyc dziecko szacunku do pieniądza. A ja mam wrażenie, ze
          zależy to od czlowieka. Ja też wszystko mialam, a jednak potrafię oszczędzać.
          Nasze dziecko natomiast wyda każdą ilość na różne, najczęściej niepotrzebne
          rzeczy...Pozdrawiam
          • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 15.12.04, 23:10
            alfa36 napisała:

            > Dziecko dostalo
            > komorkę od dziadków w wieku 11 lat. Karta wystarcza mu i wytarczała na kilka
            > dni (niezależnie od jej wielkości). Raz w miesiący ma kupowaną kartę. Dziecko
            > jednak radziło sobie , bo przecież w domu stacjonarny. I co: najpierw telefon
            > na kluczyk (rozbrojony po pół roku). I niby mozna by powiedzieć, że 12 latek
            > powinien juz wiedzieć... Nic bardziej mylnego. Kiedy nam ten telefon
            > rozbroił, to skończylo sie na bilingu, bo przysięgał że nie ma nic wspólnego
            > z wieeelkim rachunkiem. Na szczęście telekomunikacja ma taką fajną opcję -
            > telefon na kod. Za drobną opłatą pozbyliśmy się olbrzymich rachunków, ktore
            > nękaly na przez trzy lata.

            Czytam to jak jakąś opowieść fantasy. Dziecko przez długi czas jawnie robi
            rodziców w trąbę, a oni pozwalają sobie na to, pozwalają sobie grać na nosie,
            pozwalają sobie kłamać w żywe oczy, pozwalają dziecku być nieodpowiedzialnym
            oszustem.
            Są sytuacje, kiedy dziecko musi dostać lanie. Gdy nie wchodzi przez głowę,
            trzeba przemówić od drugiej strony. "Czcij ojca swego i matkę swoją" -
            kłamstwo, oszustwo, okradanie rodzinnej kasy - o nie, młodzieńcze, za bardzo
            cię kocham, żeby ci na coś takiego pozwalać!

            > Nasze dziecko natomiast wyda każdą ilość na różne, najczęściej niepotrzebne
            > rzeczy...

            ...a wy nie robicie z tym nic. Pozwalacie, aby to nie był jego problem, lecz
            wasz problem.
            Kod do telefonu w moim własnym domu - niedoczekanie jego!
            • wieczna-gosia Re: duzy problem 12 lat - co robić? 16.12.04, 00:22
              > Są sytuacje, kiedy dziecko musi dostać lanie. Gdy nie wchodzi przez głowę,
              > trzeba przemówić od drugiej strony. "Czcij ojca swego i matkę swoją" -
              > kłamstwo, oszustwo, okradanie rodzinnej kasy - o nie, młodzieńcze, za bardzo
              > cię kocham, żeby ci na coś takiego pozwalać!

              o to to moj tatus kubek w kubek. Wiem ze bardzo mnie kochal. I wierzyl w moc
              lania. Pewnego dnia polamal na mnie dwa kijaszki wink)

              Wiesz co Roman, dla mnie niestety kazda kara jest do chrzanu o ile dziecko nie
              rozumie jej zasadnosci. Bo celem kary w koncu (chyba) nie jest zaspokojonie
              rzadzy zemsty tylko doprowadzenie do pewnej refleksji, zeby dziecko zrozumialo
              co jest nie tak, dlaczego jestnie tak i przyjelo te argumentacje.

              Tatus moj nie musze dodawac w sprawie w ktorej kijaszki na mnie polamal-
              posluchu nie zyskal. A teraz wiem ze chodzilo mu o rzecz wazka. O slownosc
              mianowicie i przychodzenie o pewnej porze do domu. Tez nie mam na tym polu
              wielkich i spektakularnych sukcesow. Z tym, ze ja nie bije wink
              • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 16.12.04, 08:26
                Kurka, nie bardzo chodziło mi o zaspokajanie żądzy zemsty i łamanie kijaszków.
                toż to zgroza, co opisujesz!
                Pisałem o takim normalnym laniu smile Z raz, czy ze dwa razy w życiu - laniu
                zarezerwowanym właśnie na takie okazje: celowego nieposłuszeństwa, oszustwa,
                kłamstwa i robienia rodziców w konia.
                • verdana Re: duzy problem 12 lat - co robić? 16.12.04, 10:52
                  No, a co będzie, jak lanie nie podziała? Następne lanie? I następne - az do
                  skutku?
                  Skad ta pewność, ze bicie zawsze skłoni młodego człowieka do odpowiedniego
                  zachowania?
                  • roman.gawron Re: duzy problem 12 lat - co robić? 16.12.04, 11:48
                    verdana napisała:

                    > No, a co będzie, jak lanie nie podziała? Następne lanie? I następne - az do
                    > skutku?

                    Nie! Metodę tzeba zmienić, jeśli nie działa.

                    > Skad ta pewność, ze bicie zawsze skłoni młodego człowieka do odpowiedniego
                    > zachowania?

                    Nie wyrażałem takiej pewności. Przypuszczam tylko, że w przypadku opisanego tu
                    dziecka okradanie rodziców po czymś takim skończyłoby się, jak ręką odjął smile
    • agrafa4 Re: duzy problem 12 lat - co robić? 14.12.04, 19:21
      kup mu heyah, jest najtańsze i bardzo dobre. długo pogada a mało wyda.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja