Wieczny RYK...

05.05.05, 09:42
Moja córka jest wychowywamna tylko przez mnie.

Napewno nie uchroniłam sie prze wieloma błędami -i konsekwencją tego (jak
myślę) jest reakcja płaczk,rykiem,histerią -na wszystko,co jej się nie
podoba.Nieważne - czy powód jest mały czy większy -ryk i histeria ma w
zasadzie ten sam kaliber.Staje się to dla mnie już nie do zniesienia- bo
zamiast mniej płakać(bo dorasta itd) - sytuacja jest wręcz odwrotna.
Córka jutro kończy 11 miesięcy.
Zastanawiam się - czy jest jakikolwiek sposób oduczenia jej "wiecznego ryku"?

Czy nauczyłam ją,że jeśli tylko piśnie-jestem przy niej -a teraz bazuje na
własnym doświadczeniu>?
Sama nie wiem.Nie umiem ocenic na ile to jej "premedytacja" -na ile
faktycznie dla niej zabranie czegos z łapki,jest katastrofą...
Czy ktoś może mi cos poradzic>?

Przyznam...że opadam całkowiecie z sił i cierpliwośc mnie opuszcza...
    • ania970 Re: Wieczny RYK... 05.05.05, 10:10
      Witaj donadona, rozmawiałam kiedyś z panią psycholog (bardzo dobrą specjalistką od dzieci) właśnie na temat płaczu. Powiedziała mi, że dziecku WOLNO płakac, że nie należy za wszelką cenę uspokajac, robic wszystkiego, żeby przestało płakac. Nie należy tylko spełniac zachcianek, których domaga się za pomocą płaczu. Trzeba mówic, że nie rozumiesz co chce, bo płacze. Dziecko wtedy samo zrozumie, że rykiem nic nie wskóra i przestanie urządzac sceny o wszystko. Tyle teoria.
      Z doświadczenia wiem, że to działa, ale nie zawsze i czasami trudno wykazac się cierpliwością i wytrwac w postanowieniu. Najważniejsze, żebyś ty przestała denerwowac się tym płaczem. Twój spokój też wpłynie kojąco na córeczkę. Rady pani psycholog dotyczyły trochę STARSZEGO dziecka, ale spróbowac można. Jednego jestem pewna, nawet u maluszka warto zachowac rozsądek i nie ulegac wszelkim dziwnym zachciankom.
      Pozdrawiam.
    • mabrulki Re: Wieczny RYK... 05.05.05, 10:21
      Donadona
      Sądząc z twojego opisu wstępnie mogę powiedzieć że mamy b.podobne dzieci.
      Niestety nie mam dobrych wiadomości-moja mała ma już 15 miesięcy i nadal jest
      to samo-tak jak to nazwałaś wieczny ryk.
      Najpierw myślałam że to kolki i minie po 3 miesiącach.Potem pocieszałam się-
      synek sąsiadów wył do 7 miesiąca.A potem już przestałam liczyć na
      poprawę.Powiem tak,kiedy stała się bardziej mobilna (raczkowanie a od niedawna
      chodzenie)są takie dni że potrafi się zająć sama sobą i bawić się bez
      absorbowania ciągłego naszej uwagi.Ale to są dni,rzadsze niż jej normalny stan-
      nadpobudliwości,płaczliwości,rozdrażnienia.I DARCIA się-bo tego się nie da
      inaczej nazwać.Ona nie płacze,ona krzyczy.Z dużym natężeniem decybeli.
      Jakie jeszcze cechy charakterystyczne:
      - od urodzenia b.mało śpi (jako noworodek srednio 8 godzin na dobę)
      - budzi się zwykle z płaczem, b.rzadko uśmiechnięta
      - jest uzależniona od piersi
      - do ok 6 miesiąca trzeba ją było stale nosić na rękach
      - nie działają na nią żadne metody,np.jest w stanie płakać bez końca jeśli chce
      żeby ją wziąść na ręce,ignorowanie niczego jej nie uczy,uwagi odwrócić nie
      sposób
      - ma napady histerii,rzucania się,wyginania na przemian z nagłą zmianą
      nastroju na dobry
      I oczywiście ten ryk

      Współczuję bardzo że jesteś z nią sama.Powiem ci że o pomoc trzeba nauczyć się
      prosić,nawet jeśli ma to zranić twoją dumę-psychika w końcu tego nie wytrzymuje.
      My z mężem chcemy iść z nią do psychologa jak tylko nauczy się mówić.Na razie
      wybieramy się do neurologa żeby wykluczyć przyczyny somatyczne,jeśli mogę to
      tak nazwać.

      Wydaje mi się że przeżywasz tę samą niepewność co ja:raz to myślę że moje
      dziecko jest w pełni normalne,tylko po prostu trudne, kiedy indziej że ma
      problemy z własnymi emocjami i jest nadpobudliwe, a jeszcze kiedy indziej że
      jest to poważny problem zdrowotny.
      Mogę napisać tylko tyle,że wiem jak ci ciężko sad
      • donadona Re: Wieczny RYK... 06.05.05, 08:16
        Dziekuję za słowa wsparcia - bo to chyba w tej chwili podstawa mojego
        postepowania wobec dziecka dalej.

        Faktycznie-tak jak pisze mabrulki - są dni zupełnie ciche,w miarę spokojne -i
        sa takie,które rozpoczyna i kończy ryk.
        Ostatnio ktoś mnie zapytał - jakiej muzyki słuchasz?
        Wiecie,co pierwsze przyszło mi do głowy>?
        ..wiecznego płaczu dzecka...to moja muzyka...;-(

        Otóż to - myślałam o poradzie psychologa,neurologa..kogoś,kto poprostu by mi
        pomógł.
        Dziekuję raz jeszcze
        • mabrulki Re: Wieczny RYK... 06.05.05, 08:43
          Donadona, koniecznie poproś pediatrę o skierowanie do neurologa,poczujesz się
          pewniej wiedząc że działasz i nabierając pewności czy dziecko jest zdrowe.Jeśli
          mogę coś doradzić,wybierz się do lekarza z kimś jeszcze -
          mamą,przyjaciółką,sąsiadką,kimkolwiek.Nie piszesz czy masz jakąkolwiek
          pomoc,ale naprawdę warto się przemóc i porosić nawet obcą osobę.Zostaw dziecko
          z tą osobą w poczekalni i wejdź najpierw sama.Przed wizytą dokładnie przemyśl
          co możesz opowiedzieć,może nawet przygotuj kartkę.Dopiero po tym wywiadzie
          niech lekarz zobaczy dziecko.Po prostu w czasie wizyty lekarz nie zaobserwuje
          tego wszystkiego co składa się na twój problem,a masz jak w banku że mała
          zacznie płakać i sensowna rozmowa będzie niemożliwa.
          Koniecznie poproś kogoś aby choć raz w tygodniu zabrał dziecko na spacer na 2-3
          godziny.Naładujesz akumulatory.Trudno jest prosić gdy nie ma chęci pomocy z
          czyjejś strony,ale to zdrowy egoizm.Ja tę gorzką lekcję odrobiłam przez
          ostatnie 15 miesięcy.
          Pozdrawiam i pamiętaj że da się przeżyć-ja pracuję,zajmuję się
          moim "terminatorem" (taką nadaliśmy adekwatną ksywkę)i jakoś funkcjonuję.
          K.
          • mabrulki Re: Wieczny RYK... 06.05.05, 08:53
            Jeszcze coś.Trudno mi było w to uwierzyć,ale moje dziecko jest znacznie
            spokojniejsze gdy mnie nie ma w pobliżu.Gdy skończyła rok znalazłam się w
            takiej sytuacji że musiałam ją oddać do żłobka.(Wcześniej miała
            opiekunkę).I ,choć to naprawdę niewiarygodne, okazało się że jest w żłobku
            bardzo spokojna i lubi go!!!Dobrze się tam bawi,ma kontakt z
            dziećmi,urozmaicone zabawy.Wchodzi do salki uśmiechnięta!!!Naprawdę,nigdy w
            życiu bym w to nie uwierzyła gdybym na własne oczy nie zobaczyła.Warto
            spróbować-cały czas z mamą,z jedną osobą,dorosłą,też potrafi takie wrażliwe
            dziecko zmęczyć i znudzić.
            Polecam.
            • anka1 Re: Wieczny RYK... 06.05.05, 09:07
              wiesz co ja na twoim miejscu dobrze przebadalabym Mala. dzieci raczej nie
              placza bez powodu.
              a jesli wszystko jest ze zdrowkiem w porzadku to moze po prostu Dzieciaczek
              wyczuwa twoj niepokoj, zdenerwowanie, zmeczenie. ja tez to przerabialam. bylam
              z dzieckiem sama, niewyspana, zmeczona, nerwowa. jak poprosilam o pomoc i
              troche odpoczelam to i dziecko zaczelo byc pogodne, usmiechniete, plakalo tylko
              gdy bylo glodne, mialo mokro albo cos je bolalo.
              twoje Dziecko jest malutkie i bardzo potrzebuje Ciebie, twojej bliskosci,
              milosci, czulosci. Ty tez tego potrzebujesz. Dajcie to sobie, moze cos sie
              zmieni.
Pełna wersja