12.05.05, 12:50
Mam jeszcze jeden problem.Zaczne od tego że chciałbym dać mała do żłobka nie
dlatego że musze ale po prostu myśle że między dziecimi lepiej będzie się
rozwijała,będzie bardziej samodzielna itp.Ale jak pisałam wcześniej to moja
córeczka jest cycusiem mamusi. W dzień niemusi być cyca chyba że do usypiania
ale za to w nocy budzi się ze 4 razy. A wiadomo że w żłobku dzieci kłada
spać.A nadomiar tego to martyna jak traci mnie z zasięgu wzroku to
zaraz płacze. Co mam zrobić czy zrezygnować z zpisania jej do żłobka czy
spróbować.Proszę o radę z góry dziękuje i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • marhab13 Re: żłobek 12.05.05, 14:01
      Nie polecam jeszcze żłobka. To b ędzie dla niej niepotrzebny stres. Bawi się
      pewnie z dziećmi w piaskownicy, to i tak spory konatakt z rówieśnikami,
      większego nie potrzebuje. A usamodzielnianie na siłę daje odwrotny skutek. Mój
      synek miał 1,8 gdy poszedł do żłobka i choć uwielbiał dzieci i był bardzo
      odważny, ptrzez pierwsze tyg bardzo płakał przy rozstaniu.Pozdrawiam
      • ania970 Re: żłobek 12.05.05, 20:05
        Również uważam, że żłobek jest koniecznością, gdy nie ma innego
        wyjścia. Ale skoro nie musisz... Dzieci w tym wieku bardziej
        potrzebują mamy niż rówieśników. Na twoim miejscu poczekałabym
        jeszcze.
        Pozdrawiam.
        • martag2 Re: żłobek 13.05.05, 11:09
          Moja Kasia miała 2 lata kiedy zaczęła chodzić do żłobka i uwielbiała go, był
          tam pokój z piłkami, można było robić wyścigi na samochodach odpychanych
          nóżkami, a jak ktoś chciał spać to szedł do 2 sali. nie było godzin do spania i
          wstawania tylko zależało to od potrzeby dziecka. Często słuchali muzyki i duzo
          tańczyli.
          Ale 2 moim starszym synom nie udało się zaakceptować żłobka i wczesne
          dzieciństwo spędzili u babci.
    • minia17 Re: żłobek 13.05.05, 11:20
      ja natomiast oddalam synka kiedy mial 8 miesiecy (dzisiaj 16) i gdybym miala
      podjac decyzje po raz drugi, zrobilabym to samo. Grupa liczy sobie 10 dzieci,
      sa 3 panie, nigdy nie bylo problemu z pozostawaniem w zlobku. Uwazam ze im
      szybciej tym lepiej. Starsze dzieci bardziej kaprysza. Malec szybciej sie
      adaptuje. Wiem, ze jest nakarmiony, chodzi usmiechniety, nie wierze oczom jak
      sie szybko rozwija. jest Bardzo rezolutny, samodzielny (je lyzka, robi siusiu
      do nocnika) i co ciekawe (a propos Twoich obaw), ja nadal karmie piersia i moje
      dziecko nie widzac mnie nie mysli o cycu. W zlobku i u babci Sam kladzie sie
      spac, gdy jest zmeczony wola "aaa". Tylko w domu bez cycusia sie nie da.
      • allija Re: żłobek 13.05.05, 19:46
        Nie dziwię się, że 8 mies niemowlę nie płakało za matką. Ono jeszcze nie
        zdążyło jej poznać tak naprawdę więc za kim tu płakać?
        Na pewno tez dzieci lepiej sie rozwijaja bo panie nie maja czasu z nimi sie
        pieścić, nocnik i łyżka są wygodniejsze niz przewijanie i karmienie każdego
        dziecka osobno. Znaja tez pewnie wiecej odpowiednich, rozwijajacych, zabaw,
        czytaja wlaściwe książeczki, ucza odpowiedniego zachowania.
        Tak, tak, najlepiej oddac dziecko tuz po macierzyńskim bo przeciez im wczesniej
        tym lepiej. Mama do pracy, dziecko do żłobka. Tylko wlaściwie po co w ogole
        wówczas miec dzieci?
        • maja45 Re: żłobek 13.05.05, 20:51
          Dojrzałośc szkolna dzieci osiągaja okolo 3 roku zycia.
          Zatem uwazam,ze żlobek to naprawdę ostatecznosc, dobra raczej dla rodziców a
          nie dla dziecka.
          M.
          • diagnosta7 Re: żłobek 13.05.05, 21:55
            Jezeli mama musi wrocic do pracy, to jest to zwykla zyciowa koniecznosc i nie
            ma nad czym dyskutowac. Jesli jednak ma to byc wybor dla "dobra" dziecka, to
            wyglada na nieporozumienie. Dobrem dziecka jest mozliwosc spedzania pierwszych
            lat zycia z osoba bliska i skupiona na jego potrzebach.Dziecko rozwija sie
            najlepiej w poczuciu, ze jest kochane, a nie "zaopiekowane". Moze w zlobku
            nauczy sie poslugiwac lyzka, ale nie wydaje sie to wazniejsze od rozwoju
            emocjonalnego.
            • zarra Re: żłobek 14.05.05, 01:13
              Martynka, jesli nie musisz to odpuść żłobek.
              Na kontakt z innymi dziecmi, wspólnymi zabawami itp.,
              przyjdzie czas w przedszkolu.
              Dyrektor przedszkola, do którego chodziła moja córka,
              powiedziała , ze prawdziwa gotowosc dziecka do zabaw w grupie
              jest w wieku 4 lat.
              Żłobek to mus, niestety dla mojej 2 latki od wrzesnia tez sad
              Pozatym pomyśl o chorobach.
              Twoja mała przechoruje pierwszy rok, chyba ze jest super odporna.
              Do złobka dzieci chodza chore, bo mamy nie mają innego wyjścia, to okropne i
              tego się boję. Co na to powie mój pracodawca ?

              I nikt twojego dziecka tam nie przytuli tyle razy dziennie ile razy tego w tym
              młodziutkim wieku potrzebuje.

              Pomyśl o tym.

              Pozdrawiam i zazdroszczę , ze nie musisz wink
            • martag2 Re: żłobek 16.05.05, 09:39
              Dziewczyny! Nie przesadzajcie, że dziecku jest tak źle w złobku.
              Tak jak pisałam mam 3 dzieci i tylko najmłodsze chodziło do żłobka,
              jest najbardziej śmiałe, najłatwiej nawiązuje kontakty rówieśnicze,
              zdecydowanie najszybciej zdobywało umiejętności. Za starszych wiele robiła
              babcia i teraz chłopaki to już nastolatki, a ciągle się za nią oglądają ( ale
              babci już nie ma). Po pracy i tak jest czas na zabawy z dzieckiem, przytulanie,
              usypianie i rozmowy. Nie taki żłobek straszny!
        • karino7 Re: Nie pisz głupot 17.05.05, 11:40
          NIe przesadzasz troche. Ja też swoją Julcie zanosze do żłobka i wcale nie jest
          tak jak opisujesz. Dzieci są najedzone, czyste, uśmiechnięte. Nikt nie traktuje
          ich jako zło konieczne- bo to praca. Jest wrecz przeciwnie "Ciocie" traktują je
          jak własne dzieci: przytulą pocałują, pogłaskają.
          Nie wiem skąd taka opinia, ale jeżeli nigdy nie oddałaś dziecka do żłobka to
          nie pisz takich głupot bo to nieprawda.
          • allija Nie piszę głupot 17.05.05, 13:09
            No tak, ja rzeczywiscie nie oddałam dzieci do żłobka. Za to sama tam sie
            wychowałam.
            I nadal twierdze, ze żłobek to zło konieczne.
            • karino7 Re: CZASY SIĘ Z ZMIENIŁY!!!!!!!!! 18.05.05, 13:41
              Chyba zapomniałaś o małym szczególe kiedy ty chodziłaś do żłobka były zupełnie
              inne czasy i zupełnie inne podejscie do wszystkiego i wszystkich.
              Dlatego bardzo prosze ci nie wypowiadaj się na dany temat jeżeli nie masz w tej
              kwoesti żadnego doświadczenia
              • diagnosta7 Re: CZASY SIĘ Z ZMIENIŁY!!!!!!!!! 19.05.05, 18:55
                Czasy sie zmienily, ale potrzeby dzieci-nie.
          • diagnosta7 Re: Nie pisz głupot 17.05.05, 15:43
            Jezeli nie ufasz opinii mam, to przeanalizuj badania na ten temat lacznie z
            potrzebami rozwojowymi malutkich dzieci.
            Oczywiscie jesli ktos oddaje dziecko do zlobka, bo taka jest zyciowa
            koniecznosc, nie ma sensu sie umartwiac i przezywac poczucia winy. Jesli zas
            istnieje mozliwosc wyboru, to po prostu sprawa jest bezdyskusyjna : dziecku
            jest lepiej w domu niz w zlobku. Nie mowie oczywiscie o rodzinach
            patologicznych, bo to zupelnie inna historia.
    • linusia_75 Re: żłobek 17.05.05, 15:58
      no cóż, moim zdaniem 95 procent dzieci świetnie da sobie radę w żłobku.
      gorzej z rodzicami, ci miewają większe problemy z adpatcają.
      moja córka chodziła do żłobka i ma się doskonale, ale to nasze dziecko i dobrze
      wiedzieliśmy co robimy posyłając ją do dzieci.
      dla mnie osobiście jedynym minusem żłobka są choroby i tylko z tego powodu
      uważam za konieczność posyłanie tam dzieci malutkich.
      powoływanie się na doświadczenia żłobkowe sprzed 20 paru lat to nieporozumienie,
      to już nie są te same żłobki, choć jak wszystko na świecie, tak i żłobki są
      dobre i złe.
      jeśli zaś chodzi to indywualne nawyki dzieci, to te w grupie bardzo łatwo
      dostosowują się do grupy, a w dobrym żłobku panie będą bardzo się starały w
      miarę możliwości łagodnie przejśc od indywidualnych przyzwyczajeń do zwyczajów
      panujących w grupie.
      linusia
      • diagnosta7 raz jeszcze 17.05.05, 17:34
        1.Im dziecko starsze tym latwiej adaptuje sie w instytucji opiekunczej.Okolo
        trzeciego roku zycia dzieci zdecydowanie zaczynaja zyskiwac z przebywania z
        innymi i staje sie to waznym dla nich zadaniem.
        2.Dzieci nieustannie przechodza przez rozne fazy rozwojowe i osoba, ktora sie
        nimi zajmuje, pelni ogromna role w ich dorastaniu.
        3.Zdecydowanie niepozadane jest umieszczanie dziecka w zlobku przed ukonczeniem
        pierwszego roku zycia. W tym okresie niezbedne jest wytworzenie bezpiecznego,
        silnego zwiazku z dorosla osoba. Ta faza przywiazania jest uwazana za
        konieczna, by dziecko moglo rozwinac w przyszlosci poczucie niezaleznosci,
        zaufania do ludzi, umiejetnosci nawiazywania przyjazni i zwiazkow na zycie .
        4.Jeśli zlobek , to zasadnicza sprawa jest jego jakosc, czyli: wysoko
        kwalifikowane opiekunki(wyzsze wyksztalcenie, specjalistyczne przygotowanie),
        niewielka ilosc dzieci przypadajaca na jedna opiekunke, jak najmniejsze zmiany
        personelu, odpowiedni program, elastycznosc wobec indywidualnych potrzeb.
        5.Najwiecej ze zlobkowej socjalizacji zyskuja dzieci z zaniedbanych srodowisk.

        Kolejne pytanie : czy mowimy o prywatnych czy panstwowych zlobkach i na ile te
        standardy, które maja zagwarantowac dziecku odpowiednia socjalizacje, sa
        możliwe do spelnienia, a może już spelniane?
        • kulusuk Re: raz jeszcze 17.05.05, 20:32
          w moim mieście jest jeden żłobek, cieszy się dobrą opinią i zdecydowałam się
          oddać mojego małego jak miał półtora roku. chorowałam, potrzebowałam czasu na
          włuczenie się po lekarzach i odpoczynek (chorowanie) a jakakolwiek rodzina
          300km w bok. wybrałam żłobek a nie nianie. mały zaadaptował się od razu,
          chorował a i owszem ale tylko 3 mies, a nie rok czy dwa jak ktoś tu pisał. jest
          w żłobku od 8 mies, teraz kiedy ja mam się lepiej bywa tam jakieś 10 dni w
          miesiącu i zawsze idzie chętnie, na 3 lub na 6 godzin. wydaje mi się że wiele
          zależy od charakterów zarówno matki jak i dziecka. moje ma sie dobrze w żłobku
          a ja uważnie obserwuje i dziecko i żłobek i też mam się dobrze. nie podoba mi
          się generalizowanie i demonizowanie żłobków. są różne - dobre i złe. matki
          oddające dzieci do żłobków to nie koniecznie sadystki łamiące im życie. ja
          osobiście wolę oddać małego na kilka godzin do żłobka, gdzie jest kilka pań i
          dzieci, które już doskonale zna, niż zostawiać z nianią w domu.
          żłobki będą budziły kontrowersje, ale zauważyłam że są podobne wątki o
          przedszkolach, niektóre kobiety uważają jest za coś nieodpowiedniego dla swoich
          dzieci. dyskusja kończy się chyba dopiero na zerówce, bo kończyć się musi
          pozdrawiam
          • diagnosta7 Re: raz jeszcze 18.05.05, 00:34
            Nie zauwazylam, aby ktos pisal,ze wyrodne matki oddaja dzieci do zlobka.Jedna
            mama zapytala, inne wyrazily opinie. Ja staralam sie przekazac obiektywne
            informacje : co mowi na ten temat psychologia rozwojowa i badania.Kazdy
            podejmuje taka decyzje, ktora uwaza za najlepsza lub po prostu konieczna.
            Mysle,ze zlobki budzilyby mniejsze kontrowersje, gdyby spelnialy konieczne
            standardy.
            • linusia_75 Re: raz jeszcze 18.05.05, 10:42
              diagnosta7 napisała:

              > Nie zauwazylam, aby ktos pisal,ze wyrodne matki oddaja dzieci do zlobka.Jedna
              > mama zapytala, inne wyrazily opinie. Ja staralam sie przekazac obiektywne
              > informacje : co mowi na ten temat psychologia rozwojowa i badania.Kazdy
              > podejmuje taka decyzje, ktora uwaza za najlepsza lub po prostu konieczna.
              > Mysle,ze zlobki budzilyby mniejsze kontrowersje, gdyby spelnialy konieczne
              > standardy.
              no cóż, też się troszku znam na psychologii ;p i wiem, że każda teoria ma
              kontrteorię, a badania sobie przeczą, zależy co się chce z nich wywnioskować.
              żłobki standardy i wymagania mają b.wysokie jeśli o teorię idzie, gorzej może
              być z praktyką, bo jak zmierzyć czy pani ma zwyczajnie w świecie serce do takiej
              roboty, a do tego w sumie się wszystko sprowadza, wyższe studia akurat nie są tu
              chyba niezbędne, znajomość języków obcych i zaawansowanej obsługi komputera tyż
              ;p. pozostaje obserwacja i mały wywiad.
              co do kontrowersji, to niestety często sieją je ludzie, których noga w żłobku
              nigdy nie stanęła, lub miało to miejsce wspomniane 20 lat temu.
              po prostu nie lubię generalizowania, wiem, że są świetne żłobki i niekoniecznie
              dobre, tak jak przedszkola, szkoły, lekarze, banki itd.
              wiem też, że nikt nie wie lepiej co jest dobre dla danego dziecka od jego
              rodziców, więc nie ma co stawiać jedynie słusznych dla wszystkich opinii, bo są
              po prostu nieprawdziwe dla każdego przypadku.
              pozdrawiam
              linusia
              • diagnosta7 Re: raz jeszcze 18.05.05, 16:13
                linusia_75 napisała:

                >no cóż, też się troszku znam na psychologii ;p i wiem, że każda teoria ma
                >kontrteorię, a badania sobie przeczą, zależy co się chce z nich wywnioskować.

                Chetnie zapoznam sie z kontrteoria a takze badaniami, z ktorych plyna wnioski,
                ze dobrze oddac niemowle do zlobka. Jestem zawsze otwarta na nowa wiedze i
                wazne informacje.

                >żłobki standardy i wymagania mają b.wysokie jeśli o teorię idzie, gorzej może
                >być z praktyką,

                O tym wlasnie pisalam, wiec w czym rzecz?

                >bo jak zmierzyć czy pani ma zwyczajnie w świecie serce do takiej
                >roboty, a do tego w sumie się wszystko sprowadza, wyższe studia akurat nie są
                tu
                >chyba niezbędne, znajomość języków obcych i zaawansowanej obsługi komputera tyż
                >;p. pozostaje obserwacja i mały wywiad.

                Troszku to trzeba umiec wyciagac wnioski z syntezy informacji, a i sarkazm tyz
                nie na miejscu.
                Jesli trzeba kawe na lawe to niech bedzie.
                W sprawie wyksztalcenia : oczywiste, ze nie chodzi o dwa fakultety z ekonomii
                oraz historii, tylko dobre przygotowanie specjalistyczne. Taka osoba powinna
                wiedziec jakie sa prawidlowosci rozwojowe malego dziecka, z jakimi problemami
                moze sie spotkac, musi byc w stanie przekazac rodzicom informacje w sposob
                zrozumialy, a takze je moc odebrac. Co do okazywania milosci dzieciom to chyba
                nie trzeba sie bawic w truizmy . Nie przypuszczalas, mam nadzieje,ze wierze, iz
                satrapa z doktoratem moze byc dobra opiekunka. Umiejetnosc nawiazywania
                odpowiedniej relacji z dziecmi dotyczy i przedszkolanek i nauczycieli, ale w
                zadnym z tych zawodow nie oczekuje sie wylacznie, ze bedzie to "dobra ciocia",
                ale takze profesjonalizmu.
                Jesli zlobek dysponuje komputerem z odpowiednimi programami dla dzieci to
                umiejetnosc obslugi tychze, nie powinna w tym wypadku szkodzicsmile.
                Oczywiscie, ze najpierw oglada się miejsce i rozmawia z ludzmi, ktorym chce sie
                powierzyc dziecko. W jaki sposob to stoi w opozycji wobec tego co napisalam?

                >co do kontrowersji, to niestety często sieją je ludzie, których noga w żłobku
                >nigdy nie stanęła, lub miało to miejsce wspomniane 20 lat temu.

                A kogo masz konkretnie na mysli?

                >po prostu nie lubię generalizowania, wiem, że są świetne żłobki i niekoniecznie
                >dobre, tak jak przedszkola, szkoły, lekarze, banki itd.

                Kto i gdzie generalizowal? I gdzie bylo napisane, ze wszystkie zlobki sa zle?
                Zupelnie nie rozumiem , z ktorymi elementami mojej wypowiedzi dyskutujesz?
                Jesli znasz swietne zlobki, to po prostu je szczegolowo opisz, zwracajac uwage
                na to, co jest istotne dla dobra dziecka. Moglaby to byc bardzo wazna wskazowka
                dla mam, ktore waza swoja decyzje. Wydaje mi sie, ze dyskusja z
                niezdefiniowanymi wrogami „zlobkownictwa” jest malo konstruktywna.

                >wiem też, że nikt nie wie lepiej co jest dobre dla danego dziecka od jego
                >rodziców, więc nie ma co stawiać jedynie słusznych dla wszystkich opinii, bo są
                >po prostu nieprawdziwe dla każdego przypadku.

                Toz wlasnie o tym pisalam! "Kazdy podejmuje taka decyzje, ktora uwaza za
                najlepsza lub po prostu konieczna".Chyba nie sadzisz, ze rozne opinie oraz
                wiedza moga byc szkodliwe dla procesu podejmowania decyzji?
                Jezeli wyrazone na forum opinie klasyfikujesz jako"jedynie sluszne", to do
                jakiej kategorii zaliczyc Twoja wypowiedz?



                • linusia_75 Re: raz jeszcze 18.05.05, 17:13
                  o jezu, obiad mi się przypali, więc ja krótko.
                  nie pisałam odnosząc się tylko do twojej wypowiedzi, ale do całości wątku, po
                  prostu wyszło po twoim poście, to raz.
                  po drugie, generalnie oczywiście, im dziecko mniejsze tym łatwiej się adaptuje,
                  zgodzi się z tym chyba każda opiekunka w żłobku. to przemawia za oddaniem do
                  żłobka nie dwulatka, tylko na przykład niemowlę /choć oczywiście są argumenty
                  przeciw, co chyba większośc pediatrów potwierdzi, ale to już medycyna nie
                  psychologia/.
                  dziecko do pań w żłobku ma szansę przywiązać się tak samo jak do domowej
                  opiekunki, nie widzę różnicy, w końcu opieka dla dziecka to także ojciec,
                  babcia, dziadek, ciocia itd, agrument, że to musi być jedna opiekunka a nie 2
                  czy 3 mnie nie przekonuje.
                  co do wykształcenia, to gdzieś /nie pamiętam w czyjej wypowiedzi/ padło
                  stwierdzenie o dyplomie, co mnie rozbawiło. zapewniam, że opiekunkami w żłobkach
                  nie są sprzątaczki /z całym szacunkiem dla osób wykonujących ten zawód/, tylko
                  panie odpowiednio przygotowane, zazwyczaj bez dyplomu uczelni wyższej jednakże,
                  te mają co najwyżej żłobkowe pielęgniarki. doświadczenie, jak w każdym zawodzie,
                  jest tu nie do przecenienia. żłobek jest placówką opiekuńczą, edukacja zaczyna
                  się od przedszkola, co oczywiście nie znienia faktu, że dzieci żłobku uczą się
                  śpiewać, tańczyć, rysować itd. dlatego przygotowanie opiekunki w żłobku i
                  naczuczycielki w przedszkolu to dwie zupełnie różne sprawy.
                  co do dyskusji, to dla mnie cenne są wyłącznie opinie rodziców, którzy mieli lub
                  mają dziecko w żłobku, wszystko jedno, pozytywne czy negatywne. zwyczajnie
                  irytują mnie wypowiedzi ludzi, którzy o temacie pojęcia nie mają - i nie jest to
                  zarzut pod twoim adresem.
                  nigdzie nie spotkałam się z badaniami w zakresie psychologii rozwojowej mówiącej
                  o szkodliwości żłobka. psychologia to nie matematyka czy fizyka, to samo
                  działanie może dawać przeróżne skutki. moja córka, jestem pewna, żadnej szkody z
                  tytułu uczęszczania do żłobka nie poniosła.
                  jeśli żłobki mogą mieć na dziecko negatywny wpływ, to ze względu na choroby, z
                  tym, że te większość dzieci dopadną przy pierwszym kontakcie z grupą. dlatego
                  czy rok chorób przejdzie 2-latek w żłobku, czy 3-4- latek w przedszkolu, to dla
                  mnie niewielka różnica.
                  eh, no muszę kończyć, bo obiad stygnie, a miałam jeszcze o standardach ...
                  pozdrawiam
                  linusia
                  • diagnosta7 Re: raz jeszcze 19.05.05, 17:56
                    >linusia_75 napisała:

                    Sadzilam, ze odpowiadasz na mój post, bo mnie zacytowalas.

                    >po drugie, generalnie oczywiście, im dziecko mniejsze tym łatwiej się adaptuje,
                    >zgodzi się z tym chyba każda opiekunka w żłobku.

                    Osoba w zlobku się zgodzi, bo latwo porownac manifestacje niecheci do zlobka u
                    dziecka 5-cio miesiecznego i dwuletniego. Czy oznacza to latwiejsza adaptacje?
                    A co z dzidziusiami8-9 miesiecznymi, u których pojawia się „fizjologiczny”,
                    gwaltowny lek przed obcymi?

                    >to przemawia za oddaniem do
                    >żłobka nie dwulatka, tylko na przykład niemowlę /choć oczywiście są argumenty
                    >przeciw, co chyba większośc pediatrów potwierdzi, ale to już medycyna nie
                    >psychologia/.

                    Nic nie przemawie za oddaniem niemowlecia do zlobka, poza koniecznoscia zyciowa.

                    >dziecko do pań w żłobku ma szansę przywiązać się tak samo jak do domowej
                    >opiekunki, nie widzę różnicy, w końcu opieka dla dziecka to także ojciec,
                    >babcia, dziadek, ciocia itd, agrument, że to musi być jedna opiekunka a nie 2
                    >czy 3 mnie nie przekonuje.

                    Nie chodzi o przywiazanie do pani w zlobku, bo dzieci z sierocinca tez maja
                    szanse przywiazac się do wychowawcy, tylko o wytworzenie tej szczegolnej
                    relacji, która ksztaltuje się w pierwszym roku zycia. Warunki w zlobku sa
                    odmienne od domowych i ilosc opiekunek nie zrekompensuje jakosci relacji, a
                    wrecz lepsza jest mala grupa,w ktorej jest jedna opiekunka niż wieksza, w
                    ktorej sa trzy. Poza tym malutkie dziecko potrzebuje nieograniczonego kontaktu
                    fizycznego i dbania o nie przez najblizsze osoby.

                    >co do wykształcenia, to gdzieś /nie pamiętam w czyjej wypowiedzi/ padło
                    >stwierdzenie o dyplomie, co mnie rozbawiło. zapewniam, że opiekunkami w
                    żłobkach
                    >nie są sprzątaczki /z całym szacunkiem dla osób wykonujących ten zawód/, tylko
                    >panie odpowiednio przygotowane, zazwyczaj bez dyplomu uczelni wyższej jednakże,
                    >te mają co najwyżej żłobkowe pielęgniarki.

                    Ja pisalam o wyksztalceniu i dokladnie wyjasnilam w poprzednim poscie, co
                    mialam na mysli.Nie wiem,co jest w tym zabawnego. Co dla Ciebie oznacza
                    odpowiednie przygotowanie? Ja czesciowo napisalam o tym , co znaczy dla mnie.

                    > doświadczenie, jak w każdym zawodzie,
                    >jest tu nie do przecenienia. żłobek jest placówką opiekuńczą, edukacja zaczyna
                    >się od przedszkola, co oczywiście nie znienia faktu, że dzieci żłobku uczą się
                    >śpiewać, tańczyć, rysować itd. dlatego przygotowanie opiekunki w żłobku i
                    >naczuczycielki w przedszkolu to dwie zupełnie różne sprawy.

                    To znaczy,ze uwazasz, ze obcowanie z malutkim dzieckiem wymaga „
                    mniejszego”przygotowania?
                    Moim zdaniem potrzebny jest tu wyjatkowy profesjonalizm i nawet wiecej
                    oczekiwalabym po wychowawczyni w zlobku niż przedszkolu. I nie mysle tu o
                    elementach edukacyjnych, ale rozwoju dziecka glownie w sensie emocjonalnym.
                    Czego Twoim zdaniem nie musi wiedziec/umiec opiekunka zlobka vs opiekunka
                    przedszkola?

                    >co do dyskusji, to dla mnie cenne są wyłącznie opinie rodziców, którzy mieli
                    lub
                    >mają dziecko w żłobku, wszystko jedno, pozytywne czy negatywne. zwyczajnie
                    >irytują mnie wypowiedzi ludzi, którzy o temacie pojęcia nie mają - i nie jest
                    to
                    >zarzut pod twoim adresem.

                    Jeżeli ktos miał dziecko w zlobku, to jego wiedza może się odnosic wylacznie do
                    tego jednostkowego doswiadczenia. Zalozmy ,ze kilkanascie mam wypowie się na
                    ten temat, polowa na tak, polowa na nie.Co ma zrobic mama, która ma klopot z
                    podjeciem decyzji?Rzucic moneta?
                    Dyskusja ze mna nie jest w kregu Twojego zainteresowania, ponieważ ja swoich
                    dzieci do zlobka nie oddalam.

                    >nigdzie nie spotkałam się z badaniami w zakresie psychologii rozwojowej
                    mówiącej
                    >o szkodliwości żłobka. psychologia to nie matematyka czy fizyka, to samo
                    >działanie może dawać przeróżne skutki. moja córka, jestem pewna, żadnej szkody
                    z
                    >tytułu uczęszczania do żłobka nie poniosła.

                    Badania z zakresu psychologii rozwojowej mowia o niekorzystnym wplywie do
                    pierwszego roku zycia, pozniej zas zalezy to od wspomnianych wczesniej
                    standardow. Poza tym do 3-go, 4-tego roku zycia nie ma potrzeby intensywnego
                    socjalizowania dziecka.
                    Nie wypowiadam się na temat niczyich dzieci. Przedstawiam stan wiedzy oraz
                    wlasne zdanie.
                    Piszesz,ze niektóre zlobki sa dobre i już.Ale dlaczego?Co Twoim zdaniem musi
                    charakteryzowac dobry zlobek?
                    Prawda jest,ze kazde dziecko jest inne i inaczej reaguje, ale sa tez pewne
                    prawidlowosci rozwojowe (przebadane) oraz okreslone standardy(przebadane), bo
                    to,by rodzice znajac swoje dziecko i warunki w zlobku, mogli podjac najlepsza
                    ich zdaniem decyzje. I jeśli to możliwe, pozostawienie dziecka w domu jest
                    lepsze niż poslanie do zlobka.

                    >jeśli żłobki mogą mieć na dziecko negatywny wpływ, to ze względu na choroby, z
                    >tym, że te większość dzieci dopadną przy pierwszym kontakcie z grupą. dlatego
                    >czy rok chorób przejdzie 2-latek w żłobku, czy 3-4- latek w przedszkolu, to dla
                    >mnie niewielka różnica.

                    Psychologowie dyskutowaliby z Toba jeśli chodzi o pierwszy rok zycia.Lekarze
                    powiedzieliby Ci, ze uklad odpornosciowy dziecka mlodszego jest slabszy.



                  • allija Re: raz jeszcze 20.05.05, 00:58
                    Pozwole sobie zabrac jeszcze raz głos, ostatni, bo dyskusje w formie
                    napastliwej, jaką prezentuja niektóre z przedmówczyn w ogole uwzam za
                    bezprzedmiotową.
                    Otóz całkowicie zgadzam sie z Diagnosta. I nie ma to znaczenia, ze w żlobku
                    bylam 20, a nawet wiecej, lat temu. Sama idea żłobka nie zmienila sie i ciagle
                    jest to pozostawienie malego dziecka pod wylaczna opieka obcych osob i
                    przerzucenie na nich obowiazków wychowawczych w tym niezwykle waznym dla
                    dziecka okresie. A trzeba tez pamietac /jak podaje nauka/, ze dziecko ma swoje
                    fazy rozwoju i jesli w pewnym czasie nie przysowi sobie jakis
                    umiejetnosci /cech/ to nie nabedzie ich juz nigdy.
                    A czego to male dziecko uczy sie w żłobku? Np. funkcjonowania w grupie co
                    zreszta bardzo cieszy rodzicow. A dokladnie to dziecko dowiaduje sie, że jego
                    potrzeby nie sa wazne bo musza byc podporzadkowane grupie, ze na ich
                    zaspokojenie musi poczekac lub w ogole moga nie zostac zaspokojone. Że jego
                    checi i wola nie sa najwazniejsze bo zawsze ważna jest wola i potrzeby grupy.
                    Ze musi poczekac az "ciocia" bedzie miala czas właśnie dla niego a nie zawsze
                    musi to byc wtedy kiedy ono tego najbardziej potrzebuje. Dziecko dowiaduje sie
                    tez, że najbezpieczniej jest "nie wychylac sie" w zadna strone. W ten sposob
                    dziecko zatraca swój indywidualizm i niezalezność.
                    Opieke nad dzieckiem na co dzien sprawuje kilka osob, matka zwykle ma dla niego
                    czas tylko w weekendy. Czy kilkumiesieczne dziecko nie pogubi sie w tym kto
                    jest dla niego ważny, do kogo moze sie zawsze zwrocic, zawolac /chocby
                    płaczem/, kto nigdy nie zawiedzie? Czy takie maleństwo ma zaspokojona potrzebe
                    bezpieczeństwa? I jaki to moze miec wplyw na jego bliskie zwiazki w
                    przyszlosci? Na umiejetność ich tworzenia?
                    Trzeba tez pamietać, że małe dziecko uczy sie bardzo szybko, o czym wszyscy
                    niby wiedza, zeby przetrwac, przeżyć /to troche takie atawistyczne/ w nowym dla
                    siebie srodowisku, jakim jest swiat w ogóle a także, za nasza juz ludzka
                    sprawa, żłobek. Nabywa wiec takich umiejetnosci, które gwarantuja
                    mu "przezycie" w tym srodowisku i maja one wplyw juz na całe jego życie /sposob
                    funkcjonowania, reagowania/.
                    To, ze dziecko jest usmiechniete wcale nie musi oznaczać, że jego potrzeby w
                    najlepszy dla niego sposób zostały zaspokojone. Moze to tylko oznaczać, że
                    dziecko doskonale przystosowało sie do warunków w jakich przyszło mu przebywać
                    i że właśnie taka swoja postawę podświadomie uznało za najlepsza.
                    Żłobek i przedszkole, które zazwyczaj jest następstwem tego pierwszego,
                    doskonale zaspokajają wszystkie fizyczne potrzeby dziecka, stymulują go
                    umyslowo. Dziecko nauczy sie odpowiednio zachowywac, zwykle nie ma problemu z
                    nauka, rodzice sa zadowoleni.
                    Jednak wszystkie ograniczenia spowodowane pobytem kilkumiesiecznego dziecka w
                    złobku moga wyjść po wielu latach.
                    Ale tak naprawdę to wyłacznie wasza sprawa co zrobicie ze swoimi dziećmi, nie
                    mam zamiaru kłocic się z wami, wysluchiwac insynuacji i mało mnie obchodzi czy
                    wasze dzieci znajda sie w żlobku czy tez nie.
                    Dodam jeszcze na zakończenie, że w czasie kiedy ja przybywałam w żłobku były
                    one na bardzo wysokim poziomie, o wiele bardziej wtedy przykładano sie do
                    opieki nad małymi dziećmi niz w latach 70-80tych, były tam wykwalifikowane
                    pielęgniarki, z których każda miała pod opieka tylko kilkoro dzieci i nie
                    wygladały wcale na monstra bez serca. Nie mniej w swoim dorosłym życiu cały
                    czas zmagałam sie z problemami, o których pisała Diagnosta. Zresztą jest to
                    bardzo mądra i rzeczowa wypowiedź, bez zbednych emocji.
                    • e_r_i_n Re: raz jeszcze 20.05.05, 08:38
                      Ja tez chodziłam do złobka, dwadziescia lat temu i zadne z nastepstw tej traumy
                      mnie nie dotknely. Tak wiec mniej niz do Ciebie przemawiaja do mnie argumenty
                      diagnosty. I jeszcze kolejna sprawa - jako ze w rodzinie mam psycholgoa
                      dzieciecego, wiem, ze krzywdy swojemu dziecku nie robie, jego rozwoj jest jak
                      najbardziej prawidlowy i nie ma w nim ani odrobiny dziecka, ktore Waszym
                      zdaniem ksztaltuje sie w zlobku.
                      Wie, ze mama i tata sa najwazniejsi, umie walczyc o swoje i nie siedzi w kacie,
                      nie dbajac o swoje potrzeby. A ze jest samodzielny (w duzej mierze dzieki mojej
                      i meza pracy), to i w zlobku sobie radzi.
                      Teoria teoria - praktyka jest inna. Dziwnym trafem wszystkie 'zlobkowe' dzieci,
                      ktore znam (a sporo takich jest) sa otwartymi, dobrze radzacymi sobie w zyciu
                      ludzmi. Niejednokrotnie gorzej sobie radza dzieci, ktore przez kilka lat byly
                      pod najlepsza z mozliwych opieka, czyli pod opieka matki.
                      • zyta35 Re: raz jeszcze 20.05.05, 10:02
                        Moim lepszy złobek i "ciocie" (niekoniecznie superwykształcone z głowami
                        pełnymi teorii)ale po prostu lubiące dzieci, niż znudzona siedzeniem w domu
                        mamusia.
                        I jeszcze jedno: panie pracujące w żłobku zajmują się tylko dziećmi nie muszą w
                        tym czasie gotować, robić zakupów, prać etc., dzieci ciągle mają zajęcie, nie
                        nudzą się i są pod stałą opieką w miejscu które jest do tego przystosowane pod
                        względem bezpieczeństwa.
                        Zdecydowanie wolę żłobek niż zostawianie dziecka w domu z obcą osobą
                    • mifka Re: raz jeszcze 20.05.05, 13:06
                      Że jego
                      > checi i wola nie sa najwazniejsze bo zawsze ważna jest wola i potrzeby grupy.
                      > Ze musi poczekac az "ciocia" bedzie miala czas właśnie dla niego a nie zawsze
                      > musi to byc wtedy kiedy ono tego najbardziej potrzebuje. Dziecko dowiaduje
                      sie
                      > tez, że najbezpieczniej jest "nie wychylac sie" w zadna strone. W ten sposob
                      > dziecko zatraca swój indywidualizm i niezalezność.


                      aby uzasadnic dlaczego sie z toba nie zgadzam przytocze cie kilka z pierwszych
                      zdan z dokumentu informacyjnego o zlobku, do ktorego uczeszcza moja corka.
                      bedzie to wolne tlumaczenie z angielskiego ale zapewniam, ze sens dokladnie ten
                      sam:
                      " mamy (mowa o zlobku) obowiazek poznac indywidualne mozliwosci i potrzeby
                      KAZDEGO dziecka i wykorzystujac szeroki zakres edukacyjnego wyposazenia i
                      stymulujacych doswiadczen zapewnic mu mozliwosc odkrycia i rozwoju wlasnej
                      osobowosci oraz pewnosci siebie"
                      oraz cos o opiekunach:
                      "nasz wykwalifikowany i doswiadczony personel jest odpowiedzialny (w oryginale
                      uzyte slowo dedicated co znaczy poswiecenie, dedykowanie)za rozwoj i edukacje
                      niemowlat i malych dzieci.naszym celem jest zapewnic szczesliwe i bezpieczne
                      otoczenie, w ktorym kazde dziecko moze osiagnac szczyt swoich indywidualnych
                      mozliwosci zanim osiagnie wiek szkolny"
                      zlobek w zupelnosci osiaga zalozone sobie cele.

                      A dokladnie to dziecko dowiaduje sie, że jego
                      > potrzeby nie sa wazne bo musza byc podporzadkowane grupie, ze na ich
                      > zaspokojenie musi poczekac lub w ogole moga nie zostac zaspokojone

                      myslisz, ze w domu dziecko nie czeka na zaspokojejnie swoich potrzeb? tak to
                      juz jest w zyciu, ze kazdy z nas ma swoje potrzeby i nie zawsze jest mozliwe i
                      porzadane ich zaspokojenie.

                      czas tylko w weekendy. Czy kilkumiesieczne dziecko nie pogubi sie w tym kto
                      > jest dla niego ważny, do kogo moze sie zawsze zwrocic, zawolac /chocby
                      > płaczem/, kto nigdy nie zawiedzie? Czy takie maleństwo ma zaspokojona
                      potrzebe
                      > bezpieczeństwa? I jaki to moze miec wplyw na jego bliskie zwiazki w
                      > przyszlosci? Na umiejetność ich tworzenia?
                      uwierz mi,doskonale bedzie wiedzialo kto jest jego mamaa kto opiekunka. w
                      zlobku, do ktorego rowniez planuje oddac moje drugie dziecko przypada jedna
                      opiekunka na troje dzieci w wieku 6mcy-1,5 roku. to tyle dzieci ile miala moja
                      tesciowa od opieka (miala blizniaki) i ile ma niejedna mama. myslisz, ze
                      opiekunka ma mniejsze mozliwosci zapewnic dziecku opieke niz taka mama? biorac
                      pod uwage fakt, ze opiekunka po osiu godzinach idzie do domu i tam relaksuje
                      sie w goracej kapieli a mama pracuje przy dzieciach okragla dobe nie jestem
                      pewna czy starczy jej cierpliwosci aby zaspokajac z usmiechem na twarzy
                      wszystkie potrzeby dzieci. poza tym potrzeba bezpieczenstwa u niemowlat i
                      malych dzieci wiaze sie nieodzownie z rutyna,ktora latwiej utrzymac opiekunce w
                      przedszkou niz mamie, ktora oprocz dziecka ma jeszcze miliard innych obowiazkow
                      na glowie.

                      moim zdaniem w kochajacej rodzinie gdzie rodzice nie zrzucaja obowiazkow
                      rodzicielskich na zlobek dziecko nie cierpi z powodu przebywania w placowce a
                      raczej na tym korzysta.uczy sie samodzielnosci, ma mozliwosc odkrycia wlasnego
                      ja, co jest czesto niemozliwe przy np.nadopiekunczych rodzicach. ponadto zlobek
                      jest pierwsza lekcja nie tylko o spoleczenstwie ale takze demokracji i tego, ze
                      ludzie sa rozni i nalezy te roznice zaakceptowac.
                      uwazam, ze naszym obowiazkiem jako rodzicow jest nie trzymanie dzieci w domu
                      jak najdluzej przy sobie ale umozliwienie im jak najlagodniejszego wyjscia w
                      swiat i umiejetnosci poradzenia sobie w zyciu i bycia szczesliwym mimo
                      trudnosci. i nauka ta zaczyna sie od momentu urodzenia dziecka a zlobek jest
                      jednym z pierwszych jej etapow (czesto duzo trudniejszym dla rodzicow niz dla
                      dziecka).oczywiscie nigdzie nie jest tak dobrze jak przy mamie, tego nie
                      kwestionuje, tylko, ze mama nie moze przezyc za nas zycia i nie ma prawa nas
                      przed nim chronic i zlobek moze byc bardzo przydatna lekcja zyciowa.
    • mifka Re: żłobek 20.05.05, 12:09
      kazde dziecko i kazda mama jest inna.
      najnowsze brytyjskie badania dowodza, ze jesli noworodek przebywa przez
      pierwsze pol roku zycia z innymi dziecmi to jego odpornosc na choroby w okresie
      wczesnego dziecinstwa jest znacznie wyzsza. oczywiscie nie polecam posylania
      noworodka do zlobka!ale moja corka byla gotowa na zlobek w wieku ok. 20 mcy. na
      poczatek wyslalismy ja do tzw. play group na 2,5 godz. dziennie. wczesniej,
      spedzala czas w tzw.clubach dla rodzicow gdzie przychodza mamy z dziecmi. na
      zlobek czekalismy bardzo dlugo ale przed ukonczeniem trzeciego roku zycia
      spedzala juz w zlobku 9 godzin dziennie.dzis ma cztery lata, jest samodzielna,
      madra dziewczynka, ktora od wrzesnia idzie do...szkoly.i juz nie moze sie
      doczekac (oczywiscie brytyjskie szkoly wygladaja zupelnie inaczej niz polskie).
      olka uwielbia zlobek i podczas przerwy swiatecznej (tydzien)codzinnie wyla, ze
      chce isc do zlobka i musialam ja codzinnie tam prowadzac i pokazywac, ze jest
      zamkniety i nie moze wejsc!
      mitem jest, ze dziecko nie jest gotowe do zlobka przed ukonczeniem trzeciego
      czy czwartego roku zycia. wszystko zalezy jednak od rodzicow. jesli dieciak
      spedzal cale dnie z mama w domu to nie mozna oczekiwac, ze nagle bedzie gotowe
      zostac 8 godzin w zlobku.ale jesli mama miala mozliwosc przyzwyczaic dziecko do
      miejsc typu zlobek wzcesniej to pewnie juz od dwulatka uslyszy "mamo idz
      sobie,jestem duza i moge zostac tu sama".
      zamiast szalec od razu z pelnoetatowym zlobkiem moze warto poszukac miejsc na
      kilka godzin dziennie gdzie bedziesz mogla spedzic z corka pierwsze tygodnie
      dajac jej tym samym czas na przyswojenie sobie otoczenia. jesli w twojej
      okolicy nie ma takiej mozliwosci sprobuj porozumiec sie w tej sprawie z
      dyrekcja zlobka, moze uda cie sie zostawiac mala tylko na 3,4 godziny?
      zycze powodzenia.
      • diagnosta7 Re: żłobek 20.05.05, 18:41

        Mowisz o zlobkach w innym kraju i zupelnie innych standardach. Choc mogę się
        mylic, sadze,ze nie dotycza one Polski.Dlatego w jednym z postow o to
        zapytalam, ale nikt niestety nie odpowiedzial.”Zachodnie” wymagania dotyczace
        zalozenia i prowadzenia zlobka sa bardzo wysokie.W Anglii np., widzialam
        zlobek, w którym był basen, fantastyczne warunki do zabawy, wysoko
        kwalifikowane opiekunki, mala ilosc dzieci-jak z bajki. Oczywiście basen nie
        jest konieczny do prawidlowego rozwoju (wole od razu zaznaczyc, bo potem
        powstaje wiele nieporozumien smile)
        Zlobki nie sa instytucjami wrogimi z klucza, które należy wykarczowac do golej
        ziemi.Nie wszystkie dzieci sa traumatyzowane przez zlobkowe doswiadczenia-
        niektórym sluza one lepiej, innym gorzej.
        Zbiore jeszcze raz:
        -umieszczanie dziecka w zlobku do 1-go roku zycia nie jest wskazane(badania
        tzw. krajow rozwinietych).Psychologowie na swiecie sa zgodni co do znaczenia
        tego okresu w rozwoju dziecka w sensie relacji z najblizsza osoba
        -pozniej dzieci zyskuja z pobytu w zlobku socjalizacyjnie, jeśli spelnia on
        standardy, o których wczesniej pisalam (z opisu Twojego zlobka Mifka wynika, ze
        to jest to).
        Jak dlugo te warunki sa spelnione, zlobek przynosi dziecku korzysci(poza
        dziecmi, które odmawiaja wspolpracy, a takich nie brakuje)
        -jeśli zlobek jest”zly”, pozytku maluch mieć nie będzie.
        -do 3-go roku zycia brak intensywnej socjalizacji nie przynosi dziecku szkody.
        Jeśli do tego wieku nie posle się go do zlobka , to nie ograbi tym samym z
        koniecznych w tym okresie potrzeb.

        >myslisz, ze opiekunka ma mniejsze mozliwosci zapewnic dziecku opieke niz taka
        mama?

        Mozliwosci nie mniejsze, ale inna rola.

        >opiekunka po osmiu godzinach idzie do domu i tam relaksuje sie w goracej
        kapieli
        >a mama pracuje przy dzieciach okragla dobe nie jestem pewna czy starczy jej
        >cierpliwosci aby zaspokajac z usmiechem wszystkie potrzeby dzieci.

        1.jeśli mama jest chora, przemeczona, w zlym stanie psychicznym lub zwyczajnie
        zaniedbuje dziecko, to wiadomo, które rozwiazanie jest lepsze.
        2.matka tez czlowiek, ale opiekunka tym bardziej i te same prawdy(zmeczenie,
        migrena, znuzenie, zly dzien) ich dotycza.
        3.a jeśli na opiekunke czekaja jej wlasne dzieci i nie może tak od razu
        wskoczyc do wanny?smile

        >Tylko,ze mama nie moze przezyc za nas zycia i nie ma prawa nas przed nim
        chronic”

        Trudno mi przyjac Twój argument ,ze rodzice nie oddajacy kilku czy
        kilkunastomiesiecznego dziecka do zlobka sa nadopiekunczy.Dziecko w tym wieku
        nie musi jeszcze trenowc samodzielnosci spolecznej i wlasnie
        tej „nadopiekunczosci” potrzebuje. Opieka matki nad niemowleciem nie jest
        przezywaniem za niego zycia. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy starszego
        mama za nic spod swoich skrzydel nie chce wypuscic.

        >Mitem jest, ze dziecko nie jest gotowe do zlobka przed ukonczeniem trzeciego
        >czy czwartego roku zycia.

        Nigdzie nie spotkalam się z takim twierdzeniem?Skad ten „mit”?
        Kilkakrotnie pisalam, ze rozwazenie wszystkich za i przeciw, umozliwia podjecie
        jak najlepszej decyzji.
        -wiek dziecka+prawidlowosci rozwojowe
        -warunki w zlobku
        -tak jak pisalas, mozliwosc stopniowej adaptacji
        -osobowosc dziecka
        -koniecznosc , czy wybor
        -indywidualne oczekiwania rodzicow(dla roznych osob co innego jest wazne w
        przpadku opieki nad dzieckiem)

        Jeszcze slowo o Alliji. Badania dotyczace zlobkow tamtych lat wskazywaly
        jednoznacznie na zly ich wplyw na rozwoj dziecka. Nie jedna Allija przezyla
        traume.Dlaczego nastapil odwrot od „komuszych”standardow wychowawczych?Matki
        zaczely czesciej zostawac w domu i w dodatku karmic piersia! Zwyczajnie
        okazalo się, ze to jest dla dziecka lepsze.A jak się okazalo? Z badan,
        obserwacji i analizy porownawczej.Jedne z najpopularniejszych na forum dyskusji
        to rozwazania o biciu dzieci.Wiekszosc mam jest kategorycznie przeciwna
        stosowaniu tej metody w wychowaniu. A kiedys, to była norma zarówno w szkole,
        jak i w domu.I znow, dlaczego rodzice staraja się nie bic swych pociech?Okazuje
        się,ze jednak korzystamy z wiedzy psychologow, pedagogow, lekarzy dodajac do
        tego oczywiście swój zdrowy rozsadek.
        Dzisiaj zapewne zlobki wygladaja inaczej, ale dlugo jeszcze będą pokutowac
        rozne przekonania z tamtych lat. Dobrym przykladem na skostniale myslenie jest
        organizacja lezakowania w wielu polskich przedszkolach.
        Nie jest wiec tak, ze zlobki sa dobre i już lub zle i już. Wiele elementow
        sklada się na dezycje i powiem raz jeszcze: wiedza na ten temat pomaga, nie
        szkodzi.
        • mifka do diagnosta7 20.05.05, 21:16
          bardzo podoba mi sie twoj sposob dyskusji i jestem zainteresowana jej
          kontynuacja, jednakze teraz po prostu nie moge (wieczor kazdej mamy, ktora nie
          widzi swej pociechy przez wiekszosc dnia). na pewno jednak ci odpowiem jak
          tylko znajde chwilke wiec prosze zajrzyj na ten watek jeszcze jutro.
          pozdrawiam
          • diagnosta7 Re: do diagnosta7 21.05.05, 00:30
            Oczywiscie, zajrze.
            • mifka Re: do diagnosta7 21.05.05, 21:43
              w niektorych kwestiach sie z toba zgadzam w innych zupelnie nie.
              na pewno,podobnie jak ty, nie zgodze sie z argumentem jednej z naszych
              rozmowczyn, ze im wczesniej dziecko poslane do zlobka tym latwiej sie
              zaadaptuje. wiek akurat nie ma tu nic do rzeczy a latwosc przystosowania i
              korzysci jakie odniesie dzieciak i jego rodzina z poslania dziecka do zlobka sa
              zalezne od bardzo wielu czynnikow. jednym z nich sa standardy spelniane przez
              zlobki o czym wspomnialas wczesniej. nie potrafie ocenic roznicy miedzy
              wspolczesnymi zlobkami w polsce a tymi w anglii bo brak mi doswaidczenia w tej
              kwestii, choc wierze, ze duzo sie zmienilo od czasu gdy ja uczeszczalam do
              zlobka w polsce (od 3mca).
              piszesz, ze brak socjalizacji do 3 roku zycia nie szkodzi.nie stane w opozycji
              do tego stwierdzenia bo sporo w nim prawdy jednak nie do konca sie zgodze.
              po pierwsze jak juz wczesniej wspomnialam najnowsze badania wykazuja, ze
              dziecko ktore do 6 mca zycia przebywa w kontakcie z rowiesnikami czy dziecmi
              starszymi od siebie jest znacznie bardziej odporne na choroby we wczesnym
              dziecinstwie. (zrodlo badan mozna znalezc zapewne w archiwach wiadomosci BBC-
              przyznam szczerze nie chce mi sie szukac)
              po drugie przed swoim opiekowalam sie dwojka dzieci i zauwazylam, ze cala
              trojka bardzo lgnela do kontaktow z rowiesnikami od wczesnego dziecinstwa.
              obserwuje te prawidlowosc u dzieci wielu moich kolezanek, oraz w klubach dla
              mam z dziecmi. dzieci lakna tego kontaktu juz jako kilkumiesieczniaki.ja
              uznalabym to zachowanie za potrzebe nie mniej wazna niz zmiana pieluchy choc
              nie sadze by jej niezaspokojenie mialo niesc za soba negatywne skutki dla
              rozwoju emocjonalnego.
              po trzecie jezeli dziecko jest przyzwyczajone do kontaktow z rowiesnikami od
              samego poczatku latwiej mu przystosowac sie pozniej w przedszkolu.
              po czwarte dyskutowalabym jednak z wiekiem dziecka zmniejszajac go do dwoch
              lat. mysle, ze od drugiego roku zycia juz powinno sie dziecko socjalizowac.
              przechodzac do kwestii nadopiekunczosci, to nie zarzucam jej rodzicom, ktorzy
              nie posylaja niemowlat do placowek opiekunczych ale tym, ktorzy za wszelka cene
              chca utrzymac dziecko do 3 czy 4 roku zycia w domu!tu tez zahacze o kwestie
              mitu, ze dzieci nie sa gotowe do pojscia do przedszkola przed ukonczeniem 3go
              roku zycia.ty tez sie spotkalas z tym twierdzeniem chocby u naszych
              przedmowczyn: maja45 i zarra (przytacza rowniez wypowiedz dyrektora). ja
              slyszalm je od kilku pedagogow i ludzi pracujacych z dziecmi, spotkalam sie w
              wielu artkolach z magazynow dla rodzicow czy nawet ksiazkach dotyczacych
              wychowania dzieci.
              sumujac moje stanowisko w tej sprawie nie uwazam by posylanie dziecka do zlobka
              (przy zalozeniach, ze spelnia ono okreslone standardy,nie stoi w opozycji do
              rodzicielskich zalozen wychowawczych i nie zastepuje ono wychowania i milosci w
              rodzinie)nie jest niczym zlym, nawet w przypadku dziecka od 6mca zycia.
              jednakze ilosc godzin poza domem babla do 1,5 roku ograniczylabym najpierw do
              4,po ukonczeniu roku do 6 godzin. uwazam, ze przy takim czasie spedzanym poza
              domem rozwoj emocjonalny, intelektualny i fizyczny nie tylko nie zostana
              zaburzone ale moga zostac wzbogacone o pewne elementy (np.wieksza samodzielnosc
              dziecka).
              jeszcze jednym argumentem, ktore przekonuje mnie o korzysciach zlobka jest
              fakt, ze dziecko potrzebuje szczesliwej mamy ,a wbrew pozorom bardzo wiele
              kobiet, choc kocha swoje dzieci najbardziej na swiecie, nie potrafi czerpac
              satysfakcji z zycia gdy jej rola zostaje ograniczona wlasciwie tylko do roli
              matki.dla mnie nie mozliwe jest zrezygnowanie z pracy i wlasnej firmy,w ktore
              wlozylam wiele lat wysilku i z ktorych czerpie ogramna satysfakcje i ktore
              zapewniaja mi niezaleznosc finansowa a takze pozwalaja mi byc....lepsza mama.
              zgadzam sie z toba, ze korzystamy z wiedzy psychologow,badan itp i miedzy
              innymi dlatego zmienilo sie stanowisko odnosnie oddawania dzieci do zlobkow w
              polsce. tylko jako mama odnosze sie zawsze z dystansem do kazdej ideii
              psychologicznej, badan naukowych czy twierdzen specjalistow w zakresie
              wychowania dzieci(i nie tylko), poniewaz zdaje sobie sprawe z tego, ze kazda
              rodzina i kazde dziecko sa inne a ponadto nie mozna wykluczyc, ze pewne idee sa
              po prostu modne w danym okresie i maja (moga miec) niewiele wspolnego z
              rzeczywistymi potrzebami mojego dziecka (i moimi). przykladem jest wlasnie
              karmienie piersia, ktore najpierw bylo stanowczo odradzane a teraz propaguje
              sie je czesto do przesady i z pomijaniem potrzeb matki czy innych czlonkow
              rodziny (zaznaczam, ze jestem zwolenniczka karmienia piersia).

              • diagnosta7 Re: do diagnosta7 23.05.05, 18:31


                Generalnie zgadzam się z Toba, ale diabel tkwi w szczegolach.
                Wydaje mi się, ze roznice miedzy krajami rozwinietymi i np. Polska sa
                zasadnicze. Podobnie jak Ty, nie mam wielu informacji o terazniejszej kondycji
                polskich zlobkow, ale sadzac z tempa przemian zachodzacych w przedszkolach i
                szkolach nie wydaje sie, aby wlasnie zlobki mialy stac się ta oaza postepu. Do
                tego jeszcze trzeba dodac ograniczone mozliwosci dotowania z budzetow lokalnych
                i niewielka popularnosc zlobkow prywatnych(zwykle napiety budzet rodzinny).
                Dyskusja na temat kiedy socjalizowac jest ksztaltowana przez rozna perspektywe.
                W Anglii masz do czynienia z zupelnie innym systemem edukacyjnym. Dzieci ida do
                przedszkola w wieku trzech lat, tak jak w Polsce, czyli uznaje się, ze to jest
                dobry moment na prawdziwy kontakt z rowiesnikami. Tyle, ze w Anglii w wieku
                czterech lat rozpoczyna się obowiazek szkolny i dziecko, które idzie do
                reception musi sprostac wymaganiom mniej wiecej naszego szesciolatka. Wyobrazam
                wiec sobie, ze wczesniejsza socjalizacja pomaga maluchowi w adaptacji do sporej
                grupy i dosc ustrukturalizowanych zajec. W Polsce przedszkolne trzylatki maja
                przed soba jeszcze trzy-cztery lata zanim pojda do szkoly. Kolejna specyfika
                brytyjska to istnienie klubow i playgroups. To sa miejsca dla mam z dziecmi i
                jestem absolutna zwolenniczka takich rozwiazan. Obecnosc mamy daje prawdziwy
                komfort socjalizacyjny. Spotkalam się z inicjatywami tworzenia klubow np.w
                miejscu likwidowanych zlobkow, ale nie wiem czy gdziekolwiek te idee udalo się
                zrealizowac.
                Zgadzam się z Toba w pelni, ze malutkie dzieci nie powinny być izolowane od
                swiata, ale nawet jeśli mamy nie oddaja ich do zlobka, nie oznacza to, ze
                kontaktow z innymi dziecmi i doroslymi nie ma w ogole. W Polsce funkcje klubow
                spelniaja place zabaw, a szczególnie piaskownice (w Anglii niemozliwe, bo nie
                ma piaskownicsmile. Socjalizacja jest wiec może mniej intensywna od zlobkowej,
                ale obecna na co dzien.
                Rzeczywiscie nie zauwazylam wypowiedzi dotyczacych gotowosci
                przedszkolnej.Wydaje mi się,ze chodzi o to, ze dzieci od trzeciego roku zycia
                powinny już podlegac intensywniejszym zabiegom socjalizacyjny.Bywa tak,ze sa
                gotowe do tego wczesniej, ale tez jest sporo trzylatkow, dla których adaptacja
                w grupie stanowi spory problem.
                Jeszcze raz powroce do standardow. Nie twierdze,ze poslanie niemowlecia do
                zlobka musi przyniesc negatywne skutki. Tak jak wczesniej pisalam o
                koniecznosci spelnienia przez zlobek okreslonych wymagan wobec dzieci powyzej
                jednego roku zycia, to tym bardziej dotyczy to niemowlat. Bardziej jednozacznie
                badacze wypowiadaja się na temat zysku nieco starszych dzieci, ale oczywiście
                niemowleca socjalizacja również może przyniesc efekt pozytywny (np. latwiejsze
                funkcjonowanie w grupie szkolnej), ale wylacznie pod warunkiem obecnosci tych
                nieszczesnych bardzo wysokich standardow.Wtedy i tylko wtedy pobyt w zlobku
                może mieć dobry wplyw.Co jest wazne:
                -zagwarantowane zdrowie i bezpieczenstwo
                -jedna opiekunka przypada na trojke dzieci
                -kazde dziecko ma „osobista” opiekunke
                -kadra jest stala
                -intesywnosc reakcji na sygnaly dziecka
                -zaspokajanie indywidualnych potrzeb
                -wielkosc grupy
                -ilosc przestrzeni
                -czestotliwosc okazywania ciepla, kontakt fizyczny(bardzo duzo przytulania)
                -wyczulenie na roznice kulturowe
                -uwzglednienie indywidualnego stylu uczenia się i temperamentu
                -elastycznosc (np. czas snu, trening czystosci)
                -odpowiednia stymulacja, roznorodnosc aktywnosci
                Uff. Jeśli niemowle ma to zagwarantowane, to ma bezwglednie szanse zyskania z
                wczesnej socjalizacji.
                cdn.
                • diagnosta7 Re: do diagnosta7 23.05.05, 18:39
                  To prawda, ze czesc mam frustruje pozostanie w domu z dziecmi przez kilka lat,
                  a czasem tylko miesiecy. Dlatego wazna jest mozliwosc wyboru, ale wyboru
                  dojrzalego i swiadomego.Rzeczywiscie kobiety spelnione zawodowo często sa
                  lepiej funkcjonujacymi mamami, ale trzeba pamietac o tych, które czas spedzony
                  w domu, z malymi dziecmi, traktuja jako najlepszy okres w ich zyciu.
                  Niekoniecznie wiec pozostawienie dziecka w domu do trzeciego roku zycia musi
                  oznaczac „za wszelka cene”. Często jest to wlasnie dojrzala decyzja. Mamy
                  angielskie czy amerykanskie maja ten wybor nieskonczenie szerszy od polskich i
                  jeszcze sporo czasu uplynie zanim Polacy będą mieć dostep do tak roznorodnych i
                  spelniajacych konieczne standardy uslug opiekunczych.
                  Pisalam już wczesniej,ze rodzice mogą mieć diametralnie rozne oczekiwania. Na
                  to naklada się osobowosc dziecka i zwykla potrzeba lub koniecznosc. Wydaje mi
                  się jednak,ze dorosli oddajacy dziecko do zlobka powinni wiedziec jakie mogą
                  być tego konsekwencje zarówno pozytywne jak i negatywne. Trzeba mieć
                  swiadomosc, ze ”mila ciocia” niekoniecznie zagwarantuje odpowiedni rozwoj
                  dziecka.
                  Jeszcze jedna uwaga na temat mód w wychowaniu. Zmian w stosunku do karmienia
                  piersia doszukiwalabym się raczej w spoleczno- cywilizacyjnych przemianach.
                  Jak swiat swiatem kobiety karmily piersia (choc już w starozytnosci istnialy
                  prototypy naszych butelek).W wyzszych sferach często czynily to mamki, ale
                  oczywistoscia była koniecznosc dostarczenia dziecku naturalnego pokarmu. Np. w
                  XIX wieku, w industrialnie rozwijajacych się krajach zaobserwowano,ze spadkowi
                  naturalnego karmienia towarzyszy gwaltowny wzrost smiertelnosci niemowlat.
                  Zaczeto wrecz zabraniac przychodzenia kobietom do pracy, by te mogly karmic
                  swoje dzieci.W XX wieku wraz z emancypacja kobiet i ich wiekszym udziale w
                  zyciu spolecznym i zawodowym, spadek ilosci dzieci karmionych piersia był
                  radykalny. W Polsce mielismy jeszcze jedna ciekawostke, a mianowicie wpajane
                  rodzicom przekonanie, ze panstwo lepiej od nich zaopiekuje dzieckiem. Pomysl
                  zlobkow tygodniowych przyprawia mnie o dreszcze, ale znow nie była to kwestia
                  mody, tylko ideologii. Wracajac znow do karmienia piersia, nie wydaje się, aby
                  ktos miał twierdzic,ze jest to rozwiazanie gorsze dla niemowlecia. Istnieje
                  ogromna ilosc badan na temat zwiazku naturalnego karmienia i zmniejszenia
                  zagrozenia roznymi chorobami, tworzeniu sie silnieszego zwiazku miedzy matka a
                  dzieckiem, a także lepszego rozwoju spolecznego dziecka.
                  Przepraszam za ten wywód historyczny, ale to wszystko po to, by jeszcze raz (z
                  uporem) podkreslic jak istotna jest wiedza przy podejmowaniu decyzjismile.
                  • mifka Re: do diagnosta7 24.05.05, 19:15
                    no i jak to czesto bywa przy koncu dyskusji,okazalo sie, ze nasze opinie na
                    temat zlobka,czy szerzej: opieki nad malymi dziecmi, sa calkiem pdobne. bardzo
                    dziekuje za interesujaca rozmowe i wszystkim mama zycze swiadomych i trafnych
                    decyzji odnosnie opieki nad dziecmi.
                    • diagnosta7 Re: do diagnosta7 24.05.05, 19:52
                      Zgadzamy sie, pod warunkiem,ze wszystkie mamy przeniosa sie do Wielkiej
                      Brytaniismile
    • bazylea1 Re: żłobek 21.05.05, 07:51
      ja jestem zwolenniczką żłobka (dobrego), ale dla dzieci od 1,5/2 lat. wczesniej
      tylko z przymusu bym wysłała dziecko. mój synek chodzi od wieku 1,5 bo wtedy
      poszłam do pracy. chodzi chętnie, lubi żłobek, widzę że korzysta w sensie
      rozwoju emocjonalnego. jeśli matka musi wrócić do pracypo macierzynskim to nie
      ma dyskusji, ale jesli jest wybór, może zostać trochę dłużej w domu to nie ma
      się nad czym zastanawiac. posyłanie 6-miesięczniaka tylko z powodu że się
      łatwiej przyzwyczai niż roczniak mija się z celem. aha, jeszcze dodam na
      marginesie że w pierwszym roku życia choć dziecko powinno mieć jednego stałego
      opiekuna to dobrze jest jeśli styka się z wieloma osobami, zostaje z nimi samo
      na krótki czas, wtedy lepiej się rozwija socjalnie. wcale nie trzeba dziecka
      izolowac i zapewniać mu mamę 24/24. chociaż akurat moj synek był ze mną (lub
      mężem) cały czas, po prostu nie miałam możliwości go z kims zostawic i jest
      bardzo otwarty i towarzyski, ale np chodziłam z nim na spotkania mam z dziecmi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka