Reklamy niepoprawne

15.08.05, 12:42
A propos dyskusji o Kapturku:
- jakie reklamy powinny być Waszym zdaniem ocenzurowane lub puszczane
wyłącznie późno wieczorem w towarzystwie audycji dla dorosłych?
- jakie "niepoprawne" reklamy śmieszą/podobają się Waszym dzieciom (takim już
komunikatywnym dzieciom nie 1-2 latkom)?
Nienawidzę reklamy Sprite ze spadaniem z dachu, jest nieśmieszna a brutalność
jest zupełnie nieadekwatna do przekazu, rozumiem "pragnienie nie ma szans"
ale dlaczego zrzucać z dachu, co w tym mądrego, dla mnie kreuje obraz że
pijący Sprite to głupi brutalny cwaniak.
Mojego 6l. syna okropnie śmieszą "seksualne" reklamy telefonów (te z panienką
na wyświetlaczu w trakcie randki i z rozmową dwóch panienek-telefonów) i
reklama społeczna z wariatami drogowymi - konkretnie ta ze zderzeniem, bo z
pijanym już nie. Ta z telefonami jest też przedmiotem ożywionych dyskusji i
chichotów w przedszkolu. Tłumaczyłam oczywiście o co chodzi, ale nie jestem
pewna ile on z tych reklam rozumie tak naprawdę.
    • izunia03 Re: Reklamy niepoprawne 15.08.05, 21:05
      Ja uważam, że jest zdecydowanie za dużo reklam jedzenia i przekąsek.
    • joakal Re: Reklamy niepoprawne 17.08.05, 20:38
      dzieci nie powinny oglądać telewizji
      nie byłoby problemu durnych reklam
      dobranocka, może dodatkowo jakiś program edukacyjny i to wszystko
      • antonina_74 Re: Reklamy niepoprawne 18.08.05, 00:20
        Ale rodzice oglądają. My na przykład oglądamy, bo lubimy. I nie widzę powodu
        odmawiać sobie czy oglądać po kryjomu jak dzieci śpią. Przed dobranockami i
        prog. edukacyjnymi też są reklamy.
        I pytanie nie brzmiało - czy dzieci powinny oglądać telewizję. na ten temat
        można się wyżyć w wątku pt. nie mamy w domu klocka smile
        • a_weasley Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 13:10
          antonina_74 napisała:

          > Ale rodzice oglądają. My na przykład oglądamy, bo lubimy. I nie widzę powodu
          > odmawiać sobie czy oglądać po kryjomu jak dzieci śpią.

          A jak ktoś lubi pornole, a rano wcześnie wstaje, też ma sobie nie odmawiać i
          oglądać wczesnym wieczorem?
          W ogóle mieć dzieci to jest pasmo wyrzeczeń. Ale chyba każdy to wiedział, zanim
          się zaczął rozmnażać?

          > Przed dobranockami i prog. edukacyjnymi też są reklamy.
          > I pytanie nie brzmiało - czy dzieci powinny oglądać telewizję. na ten temat
          > można się wyżyć w wątku pt. nie mamy w domu klocka smile

          Może i nie brzmiało, ale faktem jest, że jedynym sposobem, żeby dziecko nie
          nadziewało się na reklamy, jest niestety rezygnacja z oglądania przez dziecko
          telewizji, a dobranockę czy program edukacyjny można puścić z video czy z
          kompa, jako mediów w pełni zależnych od woli rodziców.
          • verdana Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 13:17
            A ja uwazam, że jedynym sposobem, aby nauczyć dziecko jak korzytsać z reklam,
            jest ogladanie z nim tych reklam i tłumaczenie, po co są, czemu służą i co
            wykorzystują.
            Jak reklam nie będzie oglądało, to jako nastolatek łatwiej się na nie nabierze,
            niż dziecko, które doskonale zna mechanizm reklamy. Moje dzieci nie żądają
            reklamowanych zabawek, śmieją się z "super atrakcynych promocji" itd.
            Zadaniem rodziców nie jest izolacja dziecka od rzeczywistosci, tylko nauczenie
            korzystania z tego, z czym i tak się zeknął.
            • antonina_74 Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 15:45
              No i amen, dzięki verdano za jak zwykle trafne podsumowanie.

              a do a_weasley - to co rodzice lubią jest co najmniej tak samo ważne jak to co
              lubią dzieci. Jesteśmy w rodzinie na równych prawach i nie zamierzamy jako
              dorośli usuwać naszych upodobań w kąt na najbliższe 18 lat, tym bardziej że są
              to upodobania o niskiej szkodliwości społecznej smile
              • verdana Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 17:31
                Ooooo!!! Właśnie!!!
                Może założymy forum "Prawo rodziców do normalnego życia"?
                • mruwa9 Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 17:58
                  verdana napisała:

                  > Ooooo!!! Właśnie!!!
                  > Może założymy forum "Prawo rodziców do normalnego życia"?
                  masz na mysli sprzedanie dzieci? bo inaczej z ta normalnoscia kiepsko.. wink
                  • verdana Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 18:02
                    Mozna i sprzedać!
                • antonina_74 Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 23:10
                  to jest myśl! ;-D
            • a_weasley Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 19:02
              verdana napisała:

              > A ja uwazam, że jedynym sposobem, aby nauczyć dziecko jak korzytsać z reklam,
              > jest ogladanie z nim tych reklam i tłumaczenie, po co są, czemu służą i co
              > wykorzystują.

              To jest zupełnie inna historia i inny spór. Ja nie oceniam tak wysoko swoich
              szans w walce z najlepszymi psychologami, których zatrudniają reklamiarze, i w
              uodparnianiu dziecka na przekaz w znacznym stopniu dokonujący się na poziomie
              podświadomym, ale nie ma żadnego powodu, dla którego Ty nie miałabyś sobie z
              tym poradzić.
              Niemniej jeżeli ktoś uważa, że oglądanie tego czy tamtego przez dzieci jest
              niepożądane, to nie ma prawa stwarzać sytuacji powodujących, że dzieci to
              widzą. Jeżeli uważam, że reklamy w telewizji szkodzą dzieciom, powinienem
              zrobić co się da, żeby ich kontakt z reklamą wyeliminować, i nie ma, że ja
              lubię telewizję.

              > to co rodzice lubią jest co najmniej tak samo ważne jak to co lubią dzieci.

              Jeżeli rodzice lubią coś, co postrzegają jako szkodliwe dla dzieci, nie powinni
              tego dostarczać dzieciom. Jeżeli dziecko ma chroniczne kłopoty z uszami,
              rodzina nie pojedzie na wakacje na spływ kajakowy bez względu na to, że rodzice
              to lubią. O ile wiem, palenie w dziecinnym pokoju czy w czasie ciąży jest dość
              powszechnie potępiane i nie ma, że rodzice lubią.

              > Jesteśmy w rodzinie na równych prawach

              Równych - tak, jednakowych - nie.
              Dzieci są na innych prawach. Liczy się przede wszystkim to, co szkodzi rodzicom.
              Rodzice są na innych prawach. To ich zdanie jest decydujące.
              • antonina_74 Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 19.08.05, 23:40
                > Jeżeli rodzice lubią coś, co postrzegają jako szkodliwe dla dzieci, nie
                powinni
                >
                > tego dostarczać dzieciom. Jeżeli dziecko ma chroniczne kłopoty z uszami,
                > rodzina nie pojedzie na wakacje na spływ kajakowy bez względu na to, że
                rodzice
                >
                > to lubią. O ile wiem, palenie w dziecinnym pokoju czy w czasie ciąży jest
                dość
                > powszechnie potępiane i nie ma, że rodzice lubią.

                Porównanie mocno naciągane bo nie słyszałam jeszcze żeby ktoś dostał raka od
                obejrzenia reklamy w telewizji. A moje upodobanie do papierosów realizuję na
                balkonie.
                A na serio skoro porównujemy telewizję do nałogów - fanatykami całkowitej
                abstynencji są w miażdżącej większości alkoholicy. Zdrowi ludzie co jakiś czas
                po prostu piją albo nie, i nie wygłaszają kazań przy każdej możliwej okazji.
                Normalni ludzie w co może trudno uwierzyć, po prostu co jakiś czas oglądają coś
                w telewizji, co ich interesuje, i nie robią z tego zakazanego owocu i nie
                czekają aż dzieci zasną. I zawsze jest pilot, którym, zakładam że rządzą
                rodzice. Zawsze można przełączyć, wyciszyć, wyłączyć jak pojawia się coś
                niepożądanego na ekranie.

                > Równych - tak, jednakowych - nie.
                > Dzieci są na innych prawach. Liczy się przede wszystkim to, co szkodzi
                rodzicom
                > .
                > Rodzice są na innych prawach. To ich zdanie jest decydujące.

                Nie rozumiem o co Ci chodzi. Pisząc - na równych prawach - miałam na myśli -
                prawa do rozsądnej realizacji swoich upodobań. Jeśli dzieciom wolno np. kleić
                modele samolotów i przy okazji zasmradzać pół mieszkania klejem to matce wolno
                np. robić na drutach choć druty można sobie wbić w oko.
                • a_weasley Re: Nieważne dzieci, ważne co rodzice lubią? 20.08.05, 23:23
                  antonina_74 napisała:

                  > > O ile wiem, palenie w dziecinnym pokoju czy w czasie ciąży jest
                  > > dość powszechnie potępiane i nie ma, że rodzice lubią.

                  > Porównanie mocno naciągane bo nie słyszałam jeszcze żeby ktoś dostał raka od
                  > obejrzenia reklamy w telewizji.

                  Zapewne. Niemniej skoro ktoś uważa, że telewizyjne reklamy są niedobre dla
                  dzieci - a od tego się ta rozmowa zaczęła - powinien dążyć do zminimalizowania
                  kontaktu dzieci z takowymi.

                  [ciach dywagacje luźno związane z tematem]

                  > > Równych - tak, jednakowych - nie.
                  > > Dzieci są na innych prawach. Liczy się przede wszystkim to, co szkodzi
                  > rodzicom
                  > > .
                  > > Rodzice są na innych prawach. To ich zdanie jest decydujące.
                  >
                  > Nie rozumiem o co Ci chodzi.

                  Hmm. Jak by to jeszcze prościej ująć? W jednych sprawach większe prawa mają
                  rodzice, a w innych dzieci. W szczególności jeżeli rodzic lubi coś, co w jego
                  ocenie nie jest dobre dla dziecka, chroni przed tym dziecko, w szczególności
                  kosztem rezygnacji z własnej wygody czy przyjemności i pod tym względem dziecko
                  ma większe prawa. Natomiast ocena tego, co jest albo nie jest dobre, należy
                  głównie lub wyłącznie do rodziców i w tym zakresie większe prawa mają rodzice.
                  Jeżeli dalej nie rozumiesz, to przykro mi bardzo, ale ja już jaśniej nie
                  potrafię.
              • a_weasley Errata do poprzedniego 24.08.05, 16:57
                a_weasley napisał:

                > verdana napisała:
                >
                > > A ja uwazam, że jedynym sposobem, aby nauczyć dziecko jak korzytsać z rek
                > lam,
                > > jest ogladanie z nim tych reklam i tłumaczenie, po co są, czemu służą i c
                > o
                > > wykorzystują.
                >
                > To jest zupełnie inna historia i inny spór. Ja nie oceniam tak wysoko swoich
                > szans w walce z najlepszymi psychologami, których zatrudniają reklamiarze, i
                w
                > uodparnianiu dziecka na przekaz w znacznym stopniu dokonujący się na poziomie
                > podświadomym, ale nie ma żadnego powodu, dla którego Ty nie miałabyś sobie z
                > tym poradzić.
                > Niemniej jeżeli ktoś uważa, że oglądanie tego czy tamtego przez dzieci jest
                > niepożądane, to nie ma prawa stwarzać sytuacji powodujących, że dzieci to
                > widzą. Jeżeli uważam, że reklamy w telewizji szkodzą dzieciom, powinienem
                > zrobić co się da, żeby ich kontakt z reklamą wyeliminować, i nie ma, że ja
                > lubię telewizję.
                >
                > > to co rodzice lubią jest co najmniej tak samo ważne jak to co lubią dziec
                > i.
                >
                > Jeżeli rodzice lubią coś, co postrzegają jako szkodliwe dla dzieci, nie
                powinni
                >
                > tego dostarczać dzieciom. Jeżeli dziecko ma chroniczne kłopoty z uszami,
                > rodzina nie pojedzie na wakacje na spływ kajakowy bez względu na to, że
                rodzice
                >
                > to lubią. O ile wiem, palenie w dziecinnym pokoju czy w czasie ciąży jest
                dość
                > powszechnie potępiane i nie ma, że rodzice lubią.
                >
                > > Jesteśmy w rodzinie na równych prawach
                >
                > Równych - tak, jednakowych - nie.
                > Dzieci są na innych prawach. Liczy się przede wszystkim to, co szkodzi
                rodzicom
                > .
                > Rodzice są na innych prawach. To ich zdanie jest decydujące.
                >
              • a_weasley Errata tym razem naprawdę 24.08.05, 16:58
                Za szybko kliknąłem sad

                Napisałem:

                > Równych - tak, jednakowych - nie.
                > Dzieci są na innych prawach. Liczy się przede wszystkim to, co szkodzi
                rodzicom

                Miało oczywiście być "co szkodzi dzieciom".
    • mruwa9 Re: Reklamy niepoprawne 19.08.05, 00:05
      ja jakos nie widze nic gorszacego w reklamie z czerwonym kapturkiem (poza tym,
      ze trzeba sciszyc tv gdy dziecko spi...). Ale ja - na kabaretach wychowana-
      traktuje takie reklamy z przymruzeniem oka, nie cierpie smiertelnie powaznych,
      bez polotu. Akcja "stop wariatom drogowym" bardzo mi sie podoba- ma poruszyc,
      sprowokowac, bo taki jest cel reklamy spolecznej, a robi to przynajmniej
      bezkrwawo (choc moze krwawe skuteczniej przemawialyby do wyobrazni?). Dla mnie -
      jako feministki -niepoprawne i irytujace sa reklamy utrwalajace stereotypy pt.
      baby do garow i do prania: "kazdego dnia wiele Polek boryka sie z plamami" czy
      na te modle..dlaczego Polek, a nie Polakow? Nie zycze sobie, zeby do moich
      dzieci docieraly glownie przekazy, ze rola kobiety jest walczyc z plamami na
      obrusach i gotowac pyszne obiadki dla rodzinki. Tutaj moje poczucie humoru sie
      konczy, ale tu mozna by tez dlugo opowiadac np. o stereotypach kobiet w bajkach
      i filmach dla dzieci.Temat rzeka.
      • a_weasley Czego nie znoszę, a co po mnie spływa 19.08.05, 13:05
        mruwa9 napisała:

        > bez polotu. Akcja "stop wariatom drogowym" bardzo mi sie podoba- ma poruszyc,
        > sprowokowac, bo taki jest cel reklamy spolecznej, a robi to przynajmniej
        > bezkrwawo (choc moze krwawe skuteczniej przemawialyby do wyobrazni?).

        A mnie się ona bardzo nie podoba. Może dlatego, że moja jeszczecywilna pracuje
        w psychuszce.
        Włożono mnóstwo pracy w walkę ze stygmatyzacją. W prostowanie stereotypu "chory
        psychicznie = szaleniec z siekierą". Cywilizowani ludzie traktują chorobę
        psychiczną jak nieszczęście, a nie jak obelgę. Chciałbym też tego nauczyć swoje
        dzieci.

        > jako feministki -niepoprawne i irytujace sa reklamy utrwalajace stereotypy
        pt.
        > baby do garow i do prania: "kazdego dnia wiele Polek boryka sie z plamami"
        czy
        > na te modle..dlaczego Polek, a nie Polakow? Nie zycze sobie, zeby do moich
        > dzieci docieraly glownie przekazy, ze rola kobiety jest walczyc z plamami na
        > obrusach i gotowac pyszne obiadki dla rodzinki. Tutaj moje poczucie humoru
        sie
        > konczy, ale tu mozna by tez dlugo opowiadac np. o stereotypach

        Ciekawe, że żaden pełnomocnik nie protestuje przeciwko utrwalaniu negatywnych
        stereotypów, kiedy reklamy przedstawiają mężczyzn jako fleje brudzące co się da
        bez wyraźnego powodu (reklamy środków piorących) albo wiecznych gó..arzy
        (reklama Lecha "Trzy strzeliłem").
        I dobrze, że nie protestuje. Byłaby to głupota. Reklamy ogrywające stereotypy
        płci można traktować z dystansem, obrócić w żart przekomarzając się ze
        współrodzicem. Reklama o wariatach zaszczepia w dziecku fobię.
        • verdana Re: Czego nie znoszę, a co po mnie spływa 19.08.05, 13:09
          Mój syn, studiujący psychologię, dostaje piany na pysku jak widzi reklame o
          wariatach. To jeszcze bardziej utrudni ludziom decyzję o pójsciu do psychiatry
          czy psychologa jeśli człowiek chory psychicznie= morderca.
          Bardzo zła reklama.
          O Kapturku uwielbiam. Zresztą to jakiś absurd. Jak Kapturka łapią wnyki to
          horror, a wersja kanoniczna, gdzie wilk zajada Kapturka wraz z babunią, a
          następnie jest wybebeszany przez leśniczego jest OK dla małych dzieci? Zakaz był
          wydany chyba przez bohaterów reklamy nr.1.
          • ingeborga Re: Czego nie znoszę, a co po mnie spływa 19.08.05, 13:12
            Ciekawe ze nazywacie tzw."wariatow" reklama spoleczna, przeciez to reklama PZU.
            • mruwa9 Re: Czego nie znoszę, a co po mnie spływa 19.08.05, 13:15
              albo PZU sponsoruje kampanie spoleczna.. jakos nie widze w jaki sposob mialaby
              sie reklama przelozyc na zwiekszone wplywy PZU.
              • kinkygirl wrr 19.08.05, 18:13
                tak, też uważam, że to wykorzystanie słowa WARIAT to absolutny skandal.
                i to ma być akcja społeczna???!!!
                a ile będzie pieniędzy, czasu i wysiłku kosztować odkręcenie tego...
              • a_weasley Re: Czego nie znoszę, a co po mnie spływa 19.08.05, 18:52
                mruwa9 napisała:

                > albo PZU sponsoruje kampanie spoleczna.. jakos nie widze w jaki sposob
                mialaby
                > sie reklama przelozyc na zwiekszone wplywy PZU.

                O ile rozumiem, ta nieszczęsna reklama ma się przyczynić do zmniejszenia
                wypadkowości, a to przekładałoby się na zwiększone zyski PZU - nie drogą
                zwiększenia wpływów, ale zmniejszenia kosztów.
    • meggi82 Re: Reklamy niepoprawne 20.08.05, 23:33
      ja co prawda dzieci nie mam, więc ta kwestia póki co mnie nie interesuje..
      zmienianie Kapturka na jakies beznadziejne napisy jest nieporowumieniem.. i
      bzdurą totalną.. Tamta wersja była zdecydowanie lepsza.

      Reklama Sprite jest do kitu... i co to ma w ogóle byc? wpychanie człowieka pod
      auto, wypychanie z dachu.. to jest dla dzieci??

      a juz szczególnie nienawidzę reklamy Fanty Bambooochaa czy jak jej tam..
      Leją się po mordzie jakby to było normalne!! Przesada..
Pełna wersja