Dodaj do ulubionych

czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. ziel

11.09.05, 22:30
nej trawki i czerwonego daszku.
Nawiązuję do założonego przeze mnie kilka dni temu wątku: trawka = zielona,
dach = czerwony. Kiedy przeczytałam Wasze odpowiedzi, utwierdziło mnie to w
przekonaniu, iż muszę z panią opiekującą się moim dzieckiem porozmawiać,
chociaż na myśl o tej rozmowie robiło mi się niedobrze, bo zdążyłam nabrać
pewnej antypatii do pani. Zadzwoniłam do niej jednak, nie chcąc, żeby rozmowa
odbywała się przy dziecku i przyznaję głos mi drżał, bo byłam zdenerwowana,
ale starałam się spokojnie i rzeczowo przedstawić moje racje, tak samo, jak
opisałam je w poniższym wątku. Pani na samym początku zaznaczyła, że stara się
być spokojna, chociaż się wszystko w niej gotuje, na koniec moich wyjaśnień
powiedziała, że uważa, że to ona ma rację, a ja nie mam racji, a następnie, że
ja podważam jej kompetencje (no cóż, nie ma to jak szybka, syntetyczna
interpretacja czyjejś wypowiedzi). Pani również zakwestionowała moje
stwierdzenie, iż inaczej postępuje się z 20 dzieci w przedszkolu, a inaczej z
1 w domu (miałam na myśli organizację dnia: np. wiadomo, że mając pod opieką
grupę, trzeba zadecydować, jaką bajeczkę dziś czytamy i przeczytać ją od
początku do końca, mimo że np. Jasio się nudzi, zresztą taki podałam Pani
przykład) dalsza rozmowa była długa i nieprzyjemna, przyznaję, że mówiłam
podniesionym głosem, jakkolwiek nie krzyczałam na panią, bo po prostu byłam
bardzo zdenerwowana. Między innymi dowiedziałam się, że: mam do niej nie mówić
pani [nieważne jak ma na imię]. Stąd tytuł tego wątku. Czy zwracanie się do
kogoś: pani Marzenko, itp. jest obraźliwe? Zawsze zwaracałam się tak do niań
mojego dziecka, do mnie też tak się zwracano w pracy, ja się nie czułam
urażona, chociaż nikt mnie nie pytał o zgodę. W piątek to jeszcze pani
[powiedzmy Kasi] nie przeszkadzało. Następnie oczywiście dowiedziałam się, że
mam nadpobudliwe dziecko, które wchodzi mi na głowę i nie umiem postępować z
dzieckiem. Dla kontrastu przytoczę tu, jakkolwiek może nie co do słowa, bo nie
mam nagranej, pierwszą wypowiedź tej pani o moim dziecku z pierwszego dnia
pracy: "Może być pani z siebie dumna, pani dziecko jest tak rozwinięte,
samodzielne, tyle umie, itp. itd."
Oczywiście, po rozmowie w takim duchu trudno mówić o kontynuacji jakiejkolwiek
współpracy. Nie będę przecież płacić, i to niemałe pieniądze, za wysłuchiwanie
od kogoś takich komentarzy.
Teraz siedzę, cała się z nerwów jeszcze trzęsę, a przede mną cała noc pracy.
No i słuchajcie, czy ja rzeczywiście tę panią "tykałam", tak się do niej
zwracając?
Pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • andaba Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 11.09.05, 22:38
      Z tego co wiem, to zwracanie się do kogoś "pani Kasiu" jest uważane za formę
      poufałą. Można zwracać się tak do młodszej pracownicy, ewentualnie równorzędnej
      wiekiem i stanowiskiem, ale zwracanie sie tak do osoby starszej jest nietaktem,
      chyba, że ta osoba daje wyraźnie do zrozumienia, że jej to nie przeszkadza.
      Szczerze mówiąc ja mam opory zwracać się tak do kogokolwiek, słyszałam w
      dziećiństwie oburzoną wypowiedź pewnej pani, do której zwracała się tak młoda
      dziewczyna i zostało mi to w pamięci, nie chcę nikogo urazić.
      Ile ta niania ma lat? Nie pisałaś nic o jej wieku, chyba, że przeoczyłam.
      • jogo2 Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 11.09.05, 22:59
        Rozumiem. Faktycznie, nawet nie pomyślałam, żeby się jej zapytać na początku,
        czy się zgadza, żebym tak do niej mówiła. Pani Kasia jest ode mnie starsza o 2
        lata. Z drugiej strony jednak, jak inaczej mam do niej się zwracać. Czy jest
        ktoś, kto od opiekunki swojego dziecka zwraca się: proszę pani?
        • antonina_74 Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 11.09.05, 23:06
          ja do niani 60-letniej mówię "Pani Lucynko" a dzieci "Ciociu/Ciociu Lucynko" -
          myśmy to wspólnie ustaliły w pierwszym dniu pracy, ona do mnie mówi "Pani
          Tosiu"... spytałam jak się mam do niej zwracać i niania sama zaproponowała taką
          formę, nawet jestem zaskoczona że to może być obraźliwe sad
          Na marginesie, dobrze zrobiłaś że zrezygnowałaś, to jakaś wybitnie trudna we
          współpracy osoba sad
          • jogo2 Re: antonina 74 11.09.05, 23:27
            Antonina,

            Dzięki za odpowiedź. Ta pani ma o mnie takie samo zdanie, jak widać z jej
            wypowiedzi zresztą. Ja słowo daję, zaczynam zastanawiać się, nad wieloma
            rzeczami, o których do tej pory byłam przekonana, że mam rację. Czy właściwą
            metodą postępowania wobec 3 letniego dziecka, które jest ruchliwe (uprzedzam z
            góry: nie ma ADHD), jest organizowanie mu jak największej ilosci czasu w sposób
            siedzący? Czy to jest złe, że wolałabym, żeby nie siedział aż tyle (czytanie
            książeczek 0.5 /0.75h, rysowanie drugie ok. 0.5/0.75 ha, do tego dołożyć należy
            spożywanie posiłków, kiedy należy dziecko uczyć, że nie ma skakać) i organizować
            mu więcej zabaw, w których ta duża ilość energii mogłaby zostać ukierunowana.
            Czy to jest złe? Bo mi się wydaje, że "usadzanie" trzylatka nieco na siłę nic
            nie da i właśnie zacznie podskakiwać przy myciu zębów, bo potrzebę ruchu ma jaką
            ma, jak mu się zabierze okazję do jej wykorzystania, to sam sobie taką okazję
            wymyśli. I wtedy przyjdzie moja siostra, spojrzy nieprzychylnym "doświadczonym"
            okiem i powie: Boże, co za okropne dziecko.

            pozdrawiam,
            • antonina_74 Re: antonina 74 12.09.05, 00:32
              Wiesz co?
              On się jeszcze nasiedzi spokojnie w szkole.
              Masz rację. Takie 'żywe" dziecko musi się wyszaleć bo jak się nie wyszaleje to
              Ci dom rozniesie smile Ja dlatego pisałam w wątku o "trawie" że czemu ta pani
              siedzi z nim w domu zamiast pobiegać po dworze. Ja mam ruchliwą dwulatkę i ona
              bez wyskakania się i wybiegania zachowuje się jak w klatce, marudzi, nie wie
              czego chce, płacze, łazi po stole, rozrzuca zabawki. Takie małe dziecko jeszcze
              nie skupi się na 30-40 minut na jednej czynności, to sprawia czasem trudność
              dzieciom w I klasie! No chyba że taki charakter - mój starszy tak potrafił,
              zajmował się np. rysowaniem przez godzinę mając 3 lata ale on sam chciał i on
              był takim spokojnym, skupionym dzieckiem.
              Oczywiście że dla niani byłoby łatwiej gdyby wszystkie dzieci były takie - ale
              na takie ruchliwe żywe sreberka to nie jest metoda, usadzić i
              wymuszać "siedzenie spokojnie".
    • aleksandrynka Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 12.09.05, 00:24
      jogo, daj spokój, w tej sytuacji to "tykanie" nie ma już żadnego znaczenia* (o
      tym niżej)
      Pani pokazała Ci, jak widzi Ciebie i Waszą współpracę, nie ma o czym gadać. Coś
      jej się chyba pomyliło, to ona tu chciała być szefową. Hmm... Może uważa, że
      nie doceniłaś jej autroskiego programu i wizji wychowania, ale w takiej
      sytuacji to oczywisty absurd. Nie uszanowała Twojego zdania i poglądu na tą
      sprawę, dała do zrozumienia, że nie masz prawa wymagać od niej postępowania w
      sposób, w jaki oczekujesz. Do widzenia pani!

      w innych sytuacjach nie rób tego, jesli ktoś Ci tego nie zaproponuje, ALE:
      jeśli opiekunka tego nie zrobiła, a jest to osoba, z którą z natury rzeczy
      stosunki powinny byc cieplejsze i mniej oficjalne, niż te w biurze, to moim
      zdaniem minus dla niej. W sumie to pracodawca może coś takiego zaproponować, w
      firmie lepiej nie, ale w Twoim własnym domu uważam to za właściwe. Moze po
      prostu nie zaakcentowałaś tego "tykania": czy mogę mówic do pani Kasiu? - Wtedy
      wszystko byłoby jasne. Teraz to na prawdę nie ma znaczenia...
      • jogo2 antonina i aleksandrynka 12.09.05, 01:26
        Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję.
        W sumie kilka słów, a trochę lepiej się czuję.

        Pozdrawiam Was serdecznie,

        Jogo
    • kasia_ol1 Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 12.09.05, 09:34
      witaj jogo2,
      nie będę odpowiadać na Twoje zasadnicze pytanie, bo to w zasadzie bez znaczenia
      - tzn dla mnie absurd, żeby się unosić jeśli między Wami są tylko 2 lata różnicy.
      w tamtym wątku pisałam, że jestem zadowolona z opiekunek z innym wykształceniem
      niż pedagogiczne (sama takowe posiadam i nie chcę konkurencji wink i młodszych
      ode mnie. nadal to podtrzymuję. ostania niania mojego starszego ma 21 lat
      (obecnie). zaczynała po maturze. taka dziewczyna ma siłę i ochotę pobiegać z
      maluchem po placu zabaw, usiąść na huśtawkę czy na karuzelę, zrobić babkę z
      piasku, a czytać na ogół potrafi wink więc gdy trzeba wyciszyć / odpocząć po
      bieganiu, biorze malucha na kolana i czytają to, co chce dziecko. w domu budują
      zamki z klocków i zagrodę dla zwierząt z rozkładanych książeczek. moja była
      "kiepska" w pracach plastycznych, o czym mnie uprzedziła na samym początku -
      chwała jej za uczciwość!!!- więc tu narzucałam / przygotowywałam "zadanie do
      wykonania" (plastelina, kredki, wycinanki, farby) - to co maluch musi robić pod
      nadzorem. 2 miesiące temu wyjechała z Polski zarobić na studia ;-( i musieliśmy
      się pożegnać, ale gdy wpadła na krótki urlop do rodziców, nie zapomniała też o
      moich maluchach, które (oba) ją uwielbiają. dzisiaj idziemy razem po młodego do
      przedszkola smile
      pomimo, że jestem od naszej Gosi sporo starsza (nie dwa lata), zaproponowałam
      mówienie sobie po imieniu. jak ktoś jest z domu nauczony kultury, to nie
      wykorzystuje faktu spoufalenia do naciągania pracodawcy, a u nas zacieśniło
      więzy, choć nie rodzinne, ale niania stała się członkiem rodziny - przecież
      wychowuje razem z nami nasze dzieci.
      pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w poszukiwaniach nowej niani smile
    • mruwa9 Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 12.09.05, 13:43
      jasne, ze obrazliwy dla ciala pedagogicznego..obecnie przedszkolanki obrazaja
      sie nawet wowczas, gdy sie je nazwie przedszkolankami: przeciez to
      NAUCZYCIELKI! Z nauczycielkami jak z tesciowymi- stereotypy nie biora sie z
      niczego, w mojej pracy nauczycielke rozpoznam na kilometr...
      • verdana Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 12.09.05, 14:21
        W ogóle i Ty i ta Pani zapomniałyście o jednej sprawie.
        Ty ją zatrudniasz, Ty jesteś szefową, Ty dyktujesz warunki. Zwracanie się do
        nani "Pani Kasi" wydaje sie jak najbardziej na miejscu, nawet jeśli ona ma do
        Ciebie mówić "Prosze Pani". Niestety, w tym wypadku istnieje hierarchia i masz
        prawo chcieć ją zachować.
        Dobrze się jednak stało. Ta Pani absolutnire nie nadaje się na wychowawcę dziecka.
        • andaba Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 12.09.05, 17:39
          No jeżeli "pani Kasia" jest starsza o 2 lata, to nie bardzo wiem o co chodzi. Z
          tego co czytałam, to rozumiałam że to pani w wieku emerytalnym...
          Tym bardziej dziwne, że wszystkie rozumy pozjadała. Ciesz się, że masz ją z
          głowy.
          • aka10 Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 12.09.05, 17:57
            Zwracanie sie do osoby o 2 lata starszej "pani Kasiu" jest smieszne,a "pani" po
            prostu idiotyczne.Siedzenie z dzieckiem i rysowanie przez pol godziny-
            ok,czytanie przez 15 minut,zeby go nie zanudzic,a potem na 2 godziny do
            parku,zeby sie wybiegal,pobawil z innymi dziecmi.Zabawa jest bardzo wazna.
            Dobrze,ze masz ta pania z glowy,bo wg. mnie o pedagogice pojecia nie
            ma.Pozdrawiam.
    • blamblam Re: czy zwrot: "Pani Kasiu " jest obraźliwy? c.d. 13.09.05, 15:03
      no więc kwestia zwrotów grzecznościowych jest troche indywidualna. Forma pani
      Kasiu zawiera pewną poufałosć ale jezeli to tej pani nie odpowiadało to powinna
      była zwrócić na to uwage pierwszego dnia a tak to wygląda na to że w zlosci
      chce sie do czegoś przyczepić. Swoją drogą Ty mogłaś o to tez zapytac. Tak czy
      inaczej nie uwazam tego za wielki nietakt, najwyzej drobne potknięcie. Ale tak
      naprawde to jest najmniej ważne w tej całej sprawie. Przeczytałam oba Twoje
      wątki. w tej sytuacji też nie widziałabym mozliwości dalszej współpracy z tą
      Panią. Jesem zdania ze opiekun powinien stosować sie do zaleceń rodziców o ile
      nie są ne w jakis ewidentny sposob szkodliwe dla dziecka. Na marginesie zgadzam
      sie z Twoim podejściem do wychowywania dziecka ale to też indywidualna sprawa.
      Ta pani sie nie zgadza, ma do tego prawo, niech poszuka pracodawcy który będzie
      zadowolony z jej metod.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka