Dodaj do ulubionych

Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie

01.10.05, 22:23
W maju urodziłam swoje drugie dziecko. Miesiąc przed porodem leżałm w
szpitalu, co okazało się trudne do zniesienia dla mojej dwuletniej wóczas
córeczki. Jak wróciłam ze szpitala paznokcie miała powygryzane do połowy i
cały czas je "chrupała". Walczyłam z tym przez jakiś miesiąc. Waliłam w dupę,
darłam się na nią, co zupełnie mijało się z celem a tylko umacniało ten
nawyk. Przecież dla dziecka pojawienie się nowego członka rodziny to ogromne
przeżycie.
I wtedy przypomniałam sobie jeden z odcinków Zaklinaczki. Ten w którym
naklejkami nagradza dobre zachowanie pewnego nieznośnego chłopca. Nagięłam
sprawę do swoich potrzeb.
Jak Kinga spała na ścianę obok jej łóżeczka nakleiłam śliczne naklejki ze
zwierzątkami. Jak się obudziła od razu zwróciła na nie uwagę. Przyleciała do
mnie do kuchni zaaferowana. Poszłyśmy do pokoju, pokazała mi naklejki a ja
powiedziałam jej, że były u nas krasnoludki, które jej te naklejki
podarowały. Opowiedziałam jej o tych krasnoludkach, naginając i ubarwiając
dla swoich potrzeb. Warunkiem zatrzymania naklejek było nie branie paluszków
do buzi i nie obgryzanie paznokci. Za każde wzięcie palca do buzi zdzierałam
ze ściany naklejkę. Ale był ryk! "Zostaw, to moje, dostałam od
krasnoludków!!!!!" Uginałam się bardzo rzadko. Przeważnie naklejki lądowały w
śmieciach. Zdawałam sobie sprawę, że widmo utraty naklejek za jakiś czas
przestanie działać. I rzeczywiście przestało. Ale również moja Kinia
przestała obgryzać paznokcie.
A mit krasnoludków pozostał. Do tej pory przychodzą w nocy i zalepiają kciuki
plasterkami, żeby ich nie ssała.
Jeśli macie pytania, piszcie! Chetnie pomogę i podpowiem.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 02.10.05, 00:44
      Waliłam w dupę,
      > darłam się na nią, co zupełnie mijało się z celem a tylko umacniało ten
      > nawyk.

      Eh..
      • joannab-o Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 02.10.05, 12:58
        lola211 napisała:

        > Waliłam w dupę,
        > > darłam się na nią, co zupełnie mijało się z celem a tylko umacniało ten
        > > nawyk.
        >
        > Eh..

        A dalej wcale nie lepiejsad
    • anatemka Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 02.10.05, 14:16
      gdyby mnie ktoś za obgryzanie skórek/ robie to bezwiednie i nawykowo od 12 lat/
      zabierał coś super-zabiłabym. A dziecka mi szkoda...
    • kanna Koszmar 02.10.05, 14:27
      Córeczka czuje sie odtrącona, porzucona przez mamę - szpital, drugie dziecko
      (rywal). Staje się niespokojna, pobudzona i zaczyna gryć palce. Mama najpierw
      leje ja po tyłku, wrzeszczy, potem zabiera naklejki od krasnoludków.
      Postawcie sie na miejscu tej małej i wyobraźcie sobie, co czuje.

      Inny scenariusz: mama zamiast lać i karcić przytula, spędza mnóstwo czasu,
      wychodzi tylko z córeczka na spacer. Nie porusza tematu gryzienia palców. Mówi
      jej, ze jest sliczna i kochana, opowiada, jak córeczka tęskniła za mama, gdy ta
      była w szpitalu (i jak mama tęskniła).

      Mój snek miał niecałe 2 i 2 mies. jak sie pojawiło nowe dziecko. Zaczął z
      powrotem sikac w majtki. Zastosowałam drugi scenariusz.
      Też pomogło.

      pozdrawiam, Ania
      • aada100 Re: Koszmar 02.10.05, 22:34
        Dla mnie koszmarem było jak córce się wdarł liszjec w poobgryzane palce i
        rozniósł na pół ręki.
    • aada100 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 02.10.05, 22:33
      Krytyka przyjęta.
      Była i przytulana, i rozmawialiśmy z nią na temat obgryzania paznokci, i
      tłumaczyliśmy, i mamusia mówiła jak bardzo tęskniła będąc w szpitalu i jakoś
      nie pomagało.
      Zadziałała metoda z naklejkami. Córka oduczyła się obgryzać paznokcie w ciągu
      miesiąca.
      Nie będzie obgryzała paznokci do krwi w szkole przed klasówką, nie będą jej
      wszyscy zwracali uwagi " jak to be obgryzać paznokcie", nikt jej z tego powodu
      nie będzie zawstydzał. A resztki naklejek wiszą na ścianie i wogóle nie zwraca
      na nie uwagi.
      Jeśli nie podoba Wam się ta metoda walczcie z tym nałogiem przez kolejne
      miesiące, lata. Przecież nie musicie jej stosować.
    • tepsa_5 czego się czepiacie 02.10.05, 22:57
      Liczy się efekt
    • pacynka27 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 09:11
      Miałam w liceum kolegę, a na studiach koleżankę, którzy mieli potwornie poobgryzane paznokcie!!! Pół paznokcia brakowało, wyglądało to koszmarnie aż mnie ciarki przechodziły... Co dziwne nigdy nie widziałm ich obgryzających paznokcie. Chyba robili to w samotności.
      A więc to jest problem takze dla osoby która to robi!!!
      Autorka wątku postapiła w tej sprawie drastycznie, ale to wcale nie musi odbić się negatywnie na psychice dziecka. Znamy tylko jedno wydarzenie a nie ich stosunki w ogóle. Jeśli sa pełne miłości i akceptacji (poza tym jednym zdarzeniem) to jest OK.
      Ja chyba bym jednak próbowała najpierw z jakimś smarowidłem o okropnym smaku smile
      • 26magda3 do adaaa 03.10.05, 09:19
        a ja ci po prostu gratuluję sukcesusmile

      • aada100 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 14:30
        pacynka27 napisała:

        > Autorka wątku postapiła w tej sprawie drastycznie, ale to wcale nie musi
        odbić się negatywnie na psychice dziecka. Znamy tylko jedno wydarzenie a nie
        ich stosunki w ogóle. Jeśli sa pełne miłości i akceptacji (poza tym jednym
        zdarzeniem)
        > to jest OK.


        Pewnie, że takie są. Chyba nie myślicie, że słowami "waliłam w dupę i darłam
        się" miałam na myśli walenie dziecka w tyłek sznurem od żelazaka i zdzieranie
        do żywego strun głosowych. Jeśli tak to duży błąd. Naprawdę rodzinnie stanowimy
        świetny kwartet, jest nam razem naprawdę wesoło, ale naszych dzieci nie
        wychowujemy bezstresowo. Jak trzeba to i są klapsy i podniesiony głos.

        pacynka27 też napisała:

        > Miałam w liceum kolegę, a na studiach koleżankę, którzy mieli potwornie
        poobgryzane paznokcie!!! Pół paznokcia brakowało, wyglądało to koszmarnie aż
        mnie ciarki przechodziły...

        Właśnie do tego nie chciałam dopuścić.

        A jeśli chodzi o smarowanie paznokci jakimś paskudztwem możecie spróbować
        preparat Gormax Baby przeciw ssaniu palca i obgryzaniu paznokci(do kupienia w
        aptece ok. 6 zł) albo Gorzki Paluszek - lakier do paznokci tylko przeciw
        obgryzaniu. Oba te preparaty u nas nie działały.
        • lola211 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 17:28
          ale naszych dzieci nie
          > wychowujemy bezstresowo. Jak trzeba to i są klapsy i podniesiony głos.

          Mylisz pojecia.Wychowanie bezstresowe to nie to samo co wychowanie bez kar
          fizycznych i krzyków.Wychowuje swoje dziecko bez uzywania klapsów(tez ogryzala
          paznokcie i nigdy za to jej nie klapnelam),ale wcale nie bezstresowo.
    • kasia_ol1 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 11:12
      ja też gratuluję sukcesu. i pomimo wielkiej miłości do moich dzieci rozumiem, że
      można dać "w dupę" właśnie z takiego powodu.
      i nie piszcie o tym jakie to wyrodne matki jesteśmy, bo każda z nas jest inna,
      każde z dzieci jest inne, sytuacja rodzinna i materialna też, ale każda kocha
      swoje dzieci i chce tylko ich dobra.
      czułości, mówienia jakie śliczne i kochane moim nie brakuje, a starszy synek od
      prawie półtora roku gryzie paznokcie. naklejki ani lakier gorzki też nie pomagają...
      gratuluję raz jeszcze, szczerze smile
      • lola211 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 17:31
        > i nie piszcie o tym jakie to wyrodne matki jesteśmy, bo każda z nas jest inna,
        > każde z dzieci jest inne, sytuacja rodzinna i materialna też, ale każda kocha
        > swoje dzieci i chce tylko ich dobra.

        Wiesz, znam matki ktore kochaja swoje dzieci co jednoczesnie nie przeszkadza im
        te dzieci popychac, szarpac, czasem nawyzywac od tumanów- one tez pewnie robia
        to dla ich dobra.Nie mam zamiaru nikogo nawracac, wyrazam tylko swoja opinie-
        wole ogryzane paznokcie(sama jako dziecko taki nawyk mialam, wyroslam z tego) u
        dziecka niz "walenie go po dupie"- męza tez walniecie jak bedzie pazury ogryzal?
    • kanna Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 16:58
      Czytam , dziewczyny, co piszecie i jestem załamana... Jako matka. Ale jako
      specjalista sie cieszę, bo rośnie mi pokolenie klientów.

      pozdrawiam, i życzę dalszych sukcesów "wychowawczych"

      Ania
      • kasia_ol1 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 20:03
        nie ma to jak wyobraźnia, no nie?

        miałam napisać coś innego, ale powstrzymam się, bo jeszcze jakaś inteligentna
        mama następnym razem zaproponuje kuratora, albo nie daj Boże odebranie praw
        rodzicielskich wink
        a co Wy myślicie, że ja tyranem jestem? bo z Waszych postów tak wynika.


        • nangaparbat3 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 20:16
          kasia_ol1 napisała:

          > nie ma to jak wyobraźnia, no nie?
          >
          > a co Wy myślicie, że ja tyranem jestem? bo z Waszych postów tak wynika.
          >

          No nie - to wynika z TWOICH postów.
        • kanna OBJAWY 03.10.05, 20:59
          To teraz wyjaśnię na przykładzie: obgryzanie paznokci to OBJAW (objaw tego, że
          mała czuje sie nieszczęsliwa, odtrącona itp. Taki sygnał, który dziewczynka
          wysyła)
          OBJAWAMI np. zapalenia płuc są kaszel, duszności itp. Oczywiscie można leczyc
          OBJAW (likwidować kaszel), ale to nie zwalczy zapalenia płuc.

          Analogicznie to, że oduczysz małą gryżć palce nie spowoduje, że przestanie sie
          ona czuć nieszczęśliwa i zazdrosna.

          Pozdrawiam, Ania
          • aada100 Re: OBJAWY 03.10.05, 21:36
            kanna napisała:

            > To teraz wyjaśnię na przykładzie: obgryzanie paznokci to OBJAW (objaw tego,
            że
            > mała czuje sie nieszczęsliwa, odtrącona itp. Taki sygnał, który dziewczynka
            > wysyła)

            Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że była nieszczęśliwa i zagubiona kiedy
            jej ukochana mama nagle zniknęła na miesiąc z jej życia i czego efektem BYŁO
            obgryzanie paznokci. Ale, używając Twoich słów, wyleczyłam i zapalenie płuc i
            kaszel. I uwierz mi, moja córeczka nie jest ani nieszczęśliwa ani zazdrosna. Ma
            wspaniałe relacje z bratem, który ma dopiero 5 miesięcy, świetnie się razem
            bawią (a właściwie Kinia bawi się z Łukaszem) lubi pomagać zmieniać pieluchy i
            kąpać małego. Jakoś nie zauważyłam, że odbieranie jej naklejek w trudnym dla
            niej okresie odbiło się szczególnie niekorzystnie na jej psychice.
            A ja czerpię prawdziwą przyjemność z tego, że raz na jakiś czas mogę córce
            normalnie, obcinaczem obciąć pazurki.
            • kanna Re: OBJAWY 04.10.05, 00:06
              Ale jakim kosztem, kochana, jakim kosztem... Ja osiagnęłam to samo co Ty,
              zupełnie inną metodą. Bo ja nie wierze w to, że cel uswięca srodki.

              pozdrawiam, Ania
    • gabi3333 Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 23:07
      kiedy to przeczytałam jedynie co poczułam to smutek i zimno....
      Ide się przytulic do mojej Ewuni.
      Ciekawe czy zrobiła byś to komuś dorosłemu..... nie ....bo wtedy bałabyś się ,
      że ci odda.
      • sylwiawm Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 03.10.05, 23:57
        Kurcze mój mąż obgryza paznokcie
        • kanna Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 04.10.05, 00:04
          Moze przyjda nocą krasnoludki i zabiorą mu karty kredytowe? wink))
        • mama.ludzika Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 04.10.05, 00:09
          Też uważam, że Twoja metoda była drastyczna. I nie polecam jej nikomu tak, jak
          Ty. Jeszcze mogę zrozumieć to, że wnerwiało Cię obgryzanie paznokci na Twoich
          oczach i że reagowałaś złością i klapsami. Ale nie rozumiem, jak mogłaś w
          sposób przemyślany nakleić dziecku nalepki, naopowiadać pięknych opowieści i z
          premedytacją je dziecku zabierać. Niedobry przykład dla córki: pokazałaś, że
          można odbierać komuś jego własność prawem silniejszego. Całkiem co innego dawać
          naklejki za niebranie paluszków do buzi, a co innego odbierać coś, co
          przyniosły krasnoludki.
          • mama.ludzika Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 04.10.05, 00:11
            Sory, zagalopowałam się. Nie do końca jednak rozumiem klapsy za obgryzanie
            paznokci. M.L.
        • a_pynia Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 04.10.05, 00:14
          Niestety moja córeczka też obgryza paznokcie... Niestety chyba to ma po mamusi,
          bo ja obgryzałam jako dziecko - wyleczyłam się dopiero w wieku nastu lat. Do
          tej pory mam słabe paznokcie, nie mogę zapuścić, nad czym boleję. Nie skutkuje
          gorzki płyn, zachęty, pozytywne motywacje... Marzy o tym, żeby mieć pomalowane
          paznokcie, ale jakoś nie może przestać obgryzać, choć jej obiecałam, że jej
          pomaluję, jak urosną. Już sama nie wiem co robić...
      • kasia_ol1 do gabi3333 04.10.05, 10:26
        Ciekawe czy zrobiła byś to komuś dorosłemu..... nie ....bo wtedy bałabyś się ,
        > że ci odda

        wiesz gabi, kiedy miałam jedno dziecko, nie było takiego problemu, nie było
        klapsa, dużo więcej tłumaczenia, cierpliwości. ale co Ty możesz o tym
        wiedzieć... Ty masz tylko Ewunię (tak wnioskuję z postu) i życzę Wam życia w
        sielance jak najdłużej. rzadko mam możliwość bycia tylko z jednym dzieckiem -
        odpoczywam wtedy, uspokajam się i doceniam ten czas baaardzo.
        pozdrawiam
        • mama.ludzika Re:do Kasi 04.10.05, 11:43
          Kasia, ok, Ty masz tę przewagę, bo dotyczy Cię konkretnie problem obgryzania
          paznokci(ja tylko moge sobie to wyobrazić). Więc powiedz z ręką na sercu:
          uważasz, że cel uświęca środki i zabiaranie dziecku coś, co dostało w prezencie
          jest dobre, bo skuteczne...? Że to mniejsze zło? Że dziecku nie dzieje się
          krzywda?
          • kasia_ol1 do mamy.ludzika 04.10.05, 12:44
            > uważasz, że cel uświęca środki i zabiaranie dziecku coś, co dostało w prezencie
            >
            > jest dobre, bo skuteczne...? Że to mniejsze zło? Że dziecku nie dzieje się
            > krzywda?

            mamo.ludzika, ja tej metody, o której piszesz nie przetestowałam na moim synku.
            w naszym przypadku były to gwiazdki i księżyce za sukces, albo ich brak, a nie
            odbieranie.
            co do metody autorki wątku; nie krytykuję jej, bo wiem ile kosztuje radzenie
            sobie z problemami małych dzieci. nie uważam też, że cel uświęca środki. po
            prostu daleka jestem od krytyki i napadania na mamy, które próbują walczyć o
            dziecko (nawet jeśli sposób jest "drastyczny" - takie określenie już tu padło).
            dla mnie ważne jest, że matka nie jest obojętna, a jeśli ktoś uważa, że metoda
            jest kiepska/straszna/okrutna, to jasne, że wyraża takie zdanie, ale niech to
            będzie krytyka konstruktywna.
            dziewczynka przestała obgryzać paznokcie, ale uważacie, że metoda jej mamy
            odbiła się i tak na psychice dziecka i pozostawiła ślad. ok.
            może teraz jest czas, żeby zająć się tym problemem - jaki to ślad, jakie inne
            objawy, na co dziewczynka zamieniła obgryzanie itp.
            mnie chodziło jedynie o puste słowa krytyki...
            a to, że gratuluję autorce, że jej córeczka już nie gryzie łapek... cóż, też
            chciałabym mieć to już za sobą, dlatego czytam każdy pojawiający się wątek o
            obgryzaniu. już nie pamiętam kiedy używałam obcinacza do paznokci u rąk synka...
            • mama.ludzika Re: do Kasi 04.10.05, 13:08
              Kasiu. Mam nadzieję, że mój post nie był napastliwy. Wyraziłam zdanie, że
              metodę nie uważam za szczęśliwą, ponieważ działa na zasadzie terroru, przymusu,
              a to, jak wiadomo, dziecku raczej nie służy. Inna sprawa, że metoda okazała się
              skuteczna. Więc samej skuteczności też mogłabym gratulować.
              Ale nie rozumiem tego tonu chwalenia się: patrzcie, jak sobie poradziłam!
              Świetna metoda, zachęcam! Ja bym raczej napisała: miałam problem i owszem,
              pozbyłam się go, ale kosztem dziecka i głupio mi za to.
              Pozdrawiam
              • kasia_ol1 Re: do mamy.ludzika 04.10.05, 21:50

                > Ale nie rozumiem tego tonu chwalenia się: patrzcie, jak sobie poradziłam!
                > Świetna metoda, zachęcam! Ja bym raczej napisała: miałam problem i owszem,
                > pozbyłam się go, ale kosztem dziecka i głupio mi za to.

                tylko, że autorka wątku nie uważa, że dziecko odniosło krzywdę i tu się mijacie.

                a ja szczerze powiem, marzę o dniu, kiedy mój młody przyjdzie do mnie i poprosi
                "mamo, obetnij mi paznokcie"... ech...
            • verdana Re: do mamy.ludzika 18.10.05, 12:19
              Czego matka nauczyła swoja córeczkę -
              Że nic co ma nie należy do niej - nawet rzeczy ofiarowane czarodziejskim
              sposobem mozna zabrać i zniszczyć. Że nie warto się z niczego cieszyć, bo
              wszystko moze byc odebrane. Że dla mamy ważniejsze sa ładne paznokcie niż
              radość dziecka. Że mama jest groźna i nalezy jej się bać, bo może zrobić
              wszystko. A oparcia w nikim nie będzie - nawet krasnoludki sa od mamy słabsze,
              nie przywróca naklejej czarodziejskim sposobem. Mama jest władcą absolutnym i
              moze wszystko wymusić siłą. A więc siła jest w zyciu najwazniejsza. Tylko ona
              się liczy.
              Nie ma się co cieszyć, ze dziecko przestało obgryzać paznokcie, bo przecież
              przyczyna, dla której je obgryzało została wzmocniona - mama okazała się
              nieprzewidywalna. Najpierw znika, potem zabiera ukochane naklejki - co może
              zdarzyć się jutro?- nie wiadomo.
              I ta przyczyna została w córce głęboko zamknięta - nie może się ujawnić, bo
              dziecko boi się matki. Problem nie został rozwiązany, bo za próbę rozwiązania
              dziecko zostało okrutnie ( tak, okrutnie) ukarane. Okazuje się więc, ze mama
              kocha tylko grzeczne i posłuszne dzieci - za nieposłuszeństwo, nawet
              spowodowane kłopotami się obrywa. Córka nie została "wyleczona" z nawyku
              obgryzania paznokci - została tak zastraszona, że boi sie je obgryzać. To nie
              to samo!
              Kiedyś to wyjdzie - a wtedy zdziwienie - dlaczego anoreksja? Dlaczego bunt?
              A mozna było tak pięknie... Krasnoludek mógł przynosic naklejkę za każdą
              godzinę, potem dzień bez obgryzania paznokci. No, ale wtedy nie było by
              pokazania władzy, pokazania kto tu rządzi.
              Już wolę klapsy. Klapsy aż tak bardzo nie krzywdzą dziecka. Ale coś takiego?
              Nie do pojęcia...
              • mama.ludzika Re: do Verdany 18.10.05, 14:43
                I o to właśnie chodzi...

                Tak mi się jeszcze przypomniało a propos. Bo widze tu pewne analogie- w kwestii
                nerwowości dziecka i rozładowywania przez niego emocji i stresów.
                W początkowym okresie szkoły cierpiałam na tzw. tiki nerwowe. Pewnie wiecie o
                co chodzi? Jako że byłam dzieckiem równie nerwowym, co pomysłowym, zaliczyłam
                szeroki wachlarz dziwnych ruchów, dzwięków, zachowań, jak to w tikach bywa wink
                Rodzice nie za bardzo wiedzieli co o tym myśleć a tym bardziej, co z tym robić.
                A bardzo chcieli się tego pozbyć. Więc po wstępnych wizytach u: fryzjera,
                okulisty, psychologa, pediatry, skończyło się na nieustannym: "Przestań!!!"
                Tego "przestań" to ja się nasłuchałam przez te kilka lat...oj...!
                Zniecierpliwione, wykrzyczane, syczące (siostra) i "udręczone" (mama). Cóż, z
                perspektywy lat rozumiem je. Ale pamiętam, jak się wtedy czułam. Nie pomogły
                nagrody, kary, obiecywania, moje staranie się. A możecie wierzyć, że bardzo sie
                starałam. Wszystko na nic, to było silniejse ode mnie.
                Po pewnym czasie po prostu mi przeszło. Do dziś czasem czuję, jak...coś we mnie
                siedzi...ale to raczej tylko takie echo dzieciństwasmile
                Żeby było ciekawiej: mój brat też zaliczył podobny okres, ale krótko i w
                mniejszym natężeniu. Co więcej- mój syn też widzę, że ma takie skłonności.
                Do czego zmierzam. Wydaje mi się, że nerwowość u dziecka (i sposoby
                rozładowywania jej) po pierwsze jest w jakimś stopniu dziedziczona. Po drugie-
                te skłonności są SILNIEJSZE od chęci, woli i starania dziecka. Po trzecie-
                wymaga to raczej przeanalizowania psychiki dziecka, jego potrzeb, lęków itp. No
                i na koniec- zastanawiam się, czym kierować się, jako tym najważniejszym:
                żałosnym stanem paluszków, czy stanem psychicznym naszego malucha. Co jest
                mniejszym złem?
                Na to pytanie każda z nas odpowie sobie sama.
                Pozdrawiamsmile
    • kasia_ol1 do kanna, lola, nangaparbat i innych krytykujących 04.10.05, 08:00
      "Ja osiagnęłam to samo co Ty,
      zupełnie inną metodą."
      "mama zamiast lać i karcić przytula, spędza mnóstwo czasu,
      wychodzi tylko z córeczka na spacer. Nie porusza tematu gryzienia palców. Mówi
      jej, ze jest sliczna i kochana, opowiada, jak córeczka tęskniła za mama, gdy ta
      była w szpitalu (i jak mama tęskniła)."

      gratuluję kanna, że tym sposobem poradziłaś sobie ze swoim dzieckiem, na mojego
      nie działa. i stwierdzam to ze smutkiem, bo jest to dla mnie duży problem. choć
      starszy ma przywileje z racji starszeństwa, mówimy mu, że go kochamy,
      przytulamy, czytamy książeczki, robi z nami to, czego młodszemu jeszcze nie
      wolno, rozmawiamy o tym czasie, kiedy urodził się jego brat, bo pamięta o tym,
      sam zadaje wiele pytań, które wyjaśniamy - na razie jest bez efektu. nawet nie
      kryje się z obgryzaniem, często słychać chrupanie i równie często biorę na ręce,
      przytulam, daję coś w rączki, odwracam uwagę, ale czasami już nie mam siły. od
      pół roku jestem zupełnie sama z dzieciakami - mąż więcej pracuje, opiekunki
      choćby na chwilę też już nie mam. zmęczenie i bezsilność są straszne, ale
      dziewczyny, które z taką łatwością krytykują nie zrozumiały do końca problemu i
      w moim odczuciu, tak jak stwierdziłam wcześniej zadziałała wyobraźnia. a pisząc:
      > i nie piszcie o tym jakie to wyrodne matki jesteśmy, bo każda z nas jest inna,
      > każde z dzieci jest inne, sytuacja rodzinna i materialna też, ale każda kocha
      > swoje dzieci i chce tylko ich dobra.
      tylko tyle miałam na myśli, jak wyżej.
      ani ja swojego dziecka nie lałam, nie wyzywałam, jak to sugerowała lola, ani jak
      przypuszczam autorka wątku. nie wiem co dla kogo znaczy "klaps", nazwany tutaj
      "waleniem w dupę", sądząc z postów to wielkie lanie, a tak nie było,
      przynajmniej u nas.
      pozdrawiam panią psycholog i inne mamy doskonałe
      • dorka.3 Re: do kanna, lola, nangaparbat i innych krytykuj 04.10.05, 09:15
        Kanna, czy możesz opisać najlepszą według Ciebie metodę oduczenia dzieka
        obgryzania paznokci?
        • kanna Re: do kanna, lola, nangaparbat i innych krytykuj 04.10.05, 11:05
          Nie mogę, bo nie ma jednej metody uniwersalnej smile) Pytanie jest, czemu gryzie
          te paznokcie. jak do tego dojdziecie, to bedzie łatwiej.

          pozd. Ania
    • joannab-o Re: Jak oduczyłam dwulatkę obgryzać paznokcie 04.10.05, 11:17
      Do wierzących, że o ile dziecko "zapomni" to jest zupełnie tak, jakby sie nic
      nie wydarzyło.
      Tak, obraz zdarzenia zostaje ze świadomej pamięci wyparty, ale jego skutki
      trwają i potem jest jakieś zachowanie albo stan "nie wiadomo dlaczego".

      Na drastycznym przykładzie: molestowanie seksualne małego dziecka zwykle jest
      przez nie "zapomniane", tylko że to w niczym nie przeszkadza powstaniu problemów
      seksualnych. A nawet pomaga.
      joanna
    • khamar proszę o radę w sprawie oduczania od obgryzania 12.10.05, 10:26
      szkoda, że tyle tu krytyki, a tak mało rad...
      Mój syn zaczął obgryzac paznokcie jak poszedł do przedszkola. Pół roku
      proszenia, tłumaczenia, malowania paznokci specjalnym płynem, nagroda czekała w
      szufladzie... bardzo chciał przestać i w końcu się udało. Dostał książeczkę i
      był bardzo dumny, że mu się udało. Niestety po paru miesiącach problem
      powrócił. Nie za bardzo wiem co robić. Widzę, że mały sie stara, ale widzę też,
      że gdy tylko jest czymś zaaferowany (jak ogląda bajkę, lub przy czytaniu, albo
      jak się nad czymś zastanawia), rączki same wędrują do buzi. Najgorsze jest to,
      że ja widzę jak bardzo on chce przestać i nie potrafię mu pomóc. Przychodzi do
      mnie czasami i mówi "popatrz, znowu nie udało mi sie nie obgryzać paznokci"
      mówię mu, że musi się bardziej starać i tak w kółko...
      • asmoga Re: proszę o radę w sprawie oduczania od obgryza 15.10.05, 09:19
        Mam dooookkłaaadnie ten sam problem. Mój Tomek ma 8,5 roku - czyli obgryza
        paznokcie już od ponad 5 lat. Nauczył się tego od koleżanki z przedszkola. Ona
        się oduczyła, on nie. I tak dobrze, że zrezygnował z obgryzania panokci u nóg
        (chociaż czasem jeszcze mu się to przytrafia - szczególnie gdy siedzi w
        wannie...)Kiedy w rozpaczy go pytam, dlaczego to robi, odpowiada, że denerwuje
        go, kiedy mu coś "odstaje" i musi to zaraz usunąć. Jego dłonie wyglądają coraz
        gorzej. Naprawdę nie wiem, co robić...
        • a_pynia Re: proszę o radę w sprawie oduczania od obgryza 15.10.05, 10:05
          Moja córeczka zaczęła obgryzać paznokcie na wakacjach u Babci. Już wcześniej
          zauważyłam, że pchała rączki do buzi podczas oglądania czy czytania bajki,
          zwłaszcza, jak się "wciągnęła" w akcję. To jest odruch nerwowy i z pewnością ma
          to po mnie. Ja też nadal pcham paluchy do buzi w celu obgryzania skórek (jak
          byłam mała też obgryzałam pazury), a dziecko to widzi. Staram się też nie dawać
          złego przykładu i bardzo się pilnuję.
          Ostatnio wpadłam na pomysł, żeby córce dać bardzo silną motywację: obiecałam
          jej, że jak pokaże, że jest na tyle duża i będzie całą noc przesypiać u siebie
          w łóżku (przychodziła do sypialni w nocy średnio 5 razy i nie chciała zasypiać
          sama, musiałam ją lulać na nowo), to na bal przebierańców w przedszkolu
          pomaluję jej włosy (takim jednorazowym zmywalnym tuszem), a dodatkowo, jak uda
          się jej nie obgryzać paznokci, to też jej pomaluję pazurki.
          Z chodzeniem w nocy skutkuje, teraz (po 3 tygodniach) przychodzi średnio 1 raz
          w nocy i wraca sama do łóżka. Czasem udaje się jej przespać całą noc. Z
          obgryzaniem gorzej, ale cieszymy się z każdego paznokcia, na którym widać białą
          część. Jak znów obgryzie, to pocieszam ją, ze do stycznia jeszcze dużo czasu i
          na pewno da radę.
          Agatka jest dumna, że już umie sama spać, mówi, że "uwierzyła w siebie", ale
          rączki same wędrują do buzi. Podczas bajki staram się jej podrzucać coś do
          podgryzania: marchewkę, jabłuszko, rodzynki czy płatki kukurydziane. Wtedy ręce
          i buzię ma zajętą. Ciekawe, czy uda się jej przestać obgryzać pazurki... Jak
          odniesiemy sukces, na pewno się pochwalę!
          • khamar Re: proszę o radę w sprawie oduczania od obgryza 18.10.05, 10:41
            wydaje mi się, że wizja nagrody dobrze działa. my tez mamy nagrodę, która czeka
            i synek codziennie rano przybiega do mnie żebym sprawdziła czy juz mu tak
            urosły paznokcie (a który jeszcze nie),żeby mógł tę nagrodę dostać. doceniam
            każdy nieobgryziony kawałeczek i widzę, że jest to dla niego ważne.
    • kasia_ol1 do verdany 18.10.05, 13:02
      widzę, ze ten wątek na nowo ruszył, a ponieważ brałam wcześniej udział w
      dyskusji, to i teraz skrobnę dwa słowa.
      do podobnych wniosków jak Twoje już wiele z mam doszło. skrytykowane zostały
      klapsy i odbieranie nagród. dziewczyny pisały o konsekwencjach tych czynów.
      teraz miło by było, gdyby w nawiazaniu do samego problemu, jakim jest obgryzanie
      paznokci przez nasze maluszki, znaleźć sposoby, by odkryć PRAWDZIWY powód tej
      czynności i sposoby na reagowanie nas rodziców na takie sytuacje. powiem za
      siebie, obgryzanie paznokci przez mojego synka jest chyba większym bólem dla
      mnie niż dla niego samego. ale mój worek pomysłow niestety wyczerpuje się,
      dlatego zaglądam na to forum i podpatruję Was - innych rodziców. nawet jak się
      ze sobą nie zgadzamy i dochodzi do niezbyt miłych przepychanek słownych, to i
      tak zetknięcie z innym niż nasze podejście daje do myślenia, czasami prowadzi do
      zmiany postaw, innym razem utrwalenia naszych własnych.
      pozdrawiam
      • verdana Re: do verdany 18.10.05, 13:14
        Ja nie jestem taka ortodoksyjna. Sama dawałam klapsy i co gorsza - zazwyczaj
        bez wyrzutów sumienia. Karać też karałam - nawet dotkliwie - i tez bez wyrzutów
        sumienia. Jestem raczej wredna, niż poblazliwa.
        Jedyne prawdziwe wyrzuty sumienia jakie mam, to za pewne zdania powiedziane w
        awanturze z dzieckiem.
        Wcale nie jestem za wychowanieb bez kar i bez stresu. Przeciwnie. Nie potepiam
        tez matek, które "ponosło", bo rozumiem, że czlowiek nie anioł.
        Ale zdecydowanie nie podobają mi się metody , które niszczą poczucie
        bezpieczeństwa albo godność dziecka. I dlatego tak ostro się tu wypowiedziałam.
        A jesli chodzi o obgryzanie paznokci - ja obgryzałam lata całe, bardzo
        równiutko. Rodzice latali po lekarzach, ktorzy snuli hipotezy, dlaczego
        paznokcie mi nie rosną. Jak się przyznałam w wieku dorosłym matce, ze ja te
        paznokcie obgryzałam, to o mało mnie nie zabiła...
        • kasia_ol1 Re: do verdany 18.10.05, 13:38

          no ładnie big_grin
          bardzo mnie tym rozbawiłaś, szczerze smile
        • kanna Re: do verdany 18.10.05, 18:06
          Boże, Verdana, a ja Cie miałam za taka rozsądną... Ale rozumiem, ze skoro
          miałas takie doswiadczenia ze swoja mamą, to teraz je powielasz. Bardzo Ci
          współczuję.

          Ania
          • verdana Re: do verdany 18.10.05, 18:14
            ? Jakie doswiadczenia?
            Co powielam?
            • kasia_ol1 Re: do verdany 18.10.05, 18:39
              Aniu, chyba nie czytałaś pierwszego postu verdany pisanego dzisiaj o 12.19 pt.
              do mamy.ludzika.
              "Boże, Verdana, a ja Cie miałam za taka rozsądną..."
              dlaczego tak łatwo przychodzi Ci ocena ludzi? od psychologa - tak mi się wydaje-
              oczekujemy raczej oceny zachowań, a nie ludzi.
              • kanna Re: do verdany 18.10.05, 21:19
                Bo ja tu nie bywam jako psycholog, tylko zwykły człowiek.

                pozd. Ania
                • kasia_ol1 Re: do verdany 18.10.05, 21:47
                  zwykły człowiek też może być uprzejmy.
                  a jeśli we wcześniejszych postach wyrażasz opinię, ze dzięki niewłaściwemu
                  podejściu rodziców będziesz miała w przyszłości pracę, Twoje rady traktowane są
                  jak rady specjalisty, to nie dziw się, że sposób w jaki napisałaś do verdany
                  trochę "zgrzyta" na tle całości Twoich wypowiedzi.
                  również pozdrawiam
                  • asmoga Re: do verdany 19.10.05, 16:48
                    No dobrze dobrze, ale co z paznokciami??? Wy będziecie się kłócić o drobnostki,
                    a one dalej mają być obgryzane???? Rady rady pożądam, a nie przyglądania się
                    przepychankom słownym!!!!
                    • kasia_ol1 do asmoga 19.10.05, 18:02

                      sorki smile
                      ja też bym chciała więcej rad, sama o to prosiłam, ale jak widać łatwiej tu
                      znaleźć krytykę i wytykanie która mama gorsza, a mnie to strasznie wkurza, bo
                      uważam, ze nie ma rodziców doskonałych.

                      kanna napisała wcześniej, że trzeba znaleźć powód obgryzania, żeby dopasować do
                      tego metodę. nam kojarzy się początek obgryzania z pojawieniem się braciszka,
                      ale sposób z przytulaniem nie sprawdza się. bardzo kochamy naszych synków,
                      dajemy im dużo ciepła. ale moze mylimy się i nie chodzi o zazdrość? raz nam się
                      zdarzyła taka rozmowa na temat pazurków. młody jest już rozgadany i czasami
                      potrafi odpowiedzieć na pytanie "dlaczego" coś robi. pamiętam, że kiedyś
                      poczułam się kompletnie bezsilna, gdy przyszedł do mnie i pokazuje mi do krwi
                      obgryzionego pazurka. przytuliłam, wydmuchałam i zapytałam: co się stało?
                      -"obgryzałem paznokcie", ale na pytanie dlaczego już padło "nie wiem".
                      próbowałam od innej strony wydobyć, co robił wcześniej, w co się bawił, czy coś
                      go zdenerwowało, coś nie udało mu się, czy był smutny. w odpowiedziach trudno
                      było się doszukać konkretnego powodu sad
                      bezradnie rozkładam ręce, ale może ktoś coś podpowie.

                      pozdrawiam
                      • mama.ludzika Re: do Kasi 19.10.05, 23:23
                        Kasiu, a może błąd tkwi w samym założeniu? Może trzeba by się zastanowić nad
                        tym, czy obgryzanie paznokci jest tak uciążliwe, żeby czynić z tego problem
                        wielkiej wagi? Rozumiem, że ohydnie wygląda, że to denerwujące, że inne dzieci
                        tego nie robią, etc, ale...
                        Pisałam w poście wyżej o innych przypadłościach. Wierz mi, obgryzanie paznokci
                        nie jest tą najgorszą! Może te obgryzające dzieciątka są po prostu bardziej
                        wrażliwe od innych i muszą znaleźć sobie jakieś ujście emocji? To jest bardzo
                        specyficzne przyzwyczajenie, jak zrozumiałam też poniekąd dziedziczne, więc
                        może nie ma na to lekarstwa?
                        Ja to widzę tak: dziecko, które wie, że ma taki "feler" im bardziej stara się
                        go pozbyć, tym bardziej spina się, denerwuje się i czuje napięcie, i tym
                        bardziej na końcu obgryza... Błędne koło.
                        Szczerze mówiąc nie wiem, co poradzić. Ale czuję, że czy walczysz z tym, czy
                        nie, wynik jest ten sam.
                        Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to organizować dziecku dzień tak, by
                        najwięcej biegało, było zajęte np. rysowaniem, lepieniem itp, bo wtedy raz:
                        odpręża się, dwa: zapomina, trzy: łapki ma zajęte.
                        Pozdrawiam.
                        • kasia_ol1 do mamy.ludzika 20.10.05, 07:16
                          dzięki mamo.ludzika. faktycznie tak jest jak piszesz. walczę bo wygląda
                          okropnie. sama widzę, ze okres półtora roku obgryzania to nie rekord,
                          przynajmniej w tym "rankingu" i w zasadzie powinnam dać spokój, tylko mnie to
                          denerwuje, a poza tym martwię się, bo na tych kochanych łapkach jest sporo
                          róznego brudu i młodemu robią się na języku takie nieciekawe plamy.
                          co do zajęć; od 9.00 do ok.14.30 jest w przedszkolu. po powrocie zjada
                          podwieczorek i zasypia, tak jest zmęczony. jak nie wstanie sam do 18.00 to go
                          budzimy i co widzimy - poobgryzane pazurki. czy on to robi przez sen? teraz
                          sobie myślę, ze pomimo iż z chęcią chodzi do przedszkola - sam prosi, żeby go
                          prowadzić, to też jest dla niego stres i może przez to gryzie łapki. wieczorem
                          prawie codziennie prosi o ciastolinę, później ogladamy wieczorynkę, w
                          międzyczasie kolacja. czytamy bajeczki i ok. 21.00 jest przygotowany do spania.
                          czasami dzień wygląda inaczej, bo zdarza się, że młody nie chce spać popołudniu,
                          albo gdzieś jedziemy.
                          tak jak piszesz - błędne koło. czuję, że niestety tak jest. moze czas zakończyć
                          ten wątek?
                          pozdrawiam
                          • mama.ludzika Re:do Kasi 20.10.05, 10:36
                            Kasiu, a czy nie myślałaś nad zalegalizowaniem obgryzania? Tzn. synek miałby
                            ustawowo zagwarantowaną np. jedną sesję obgryzania dziennie, przy mamie, po
                            umyciu rączek, przez ileś-tam minut. Wtedy odpadłaby może część napięcia,
                            poczucie, że to zakazane, wszelkie infekcje w buzi...Może tego potwora da się
                            trochę oswoić? (nie dziecko, rzecz jasna, lecz nałógwink
                            Pozdro. M.L.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka