edka05
10.10.05, 18:13
Witam, chciałam się z wami podzielić "wrażeniami" z dzisiejszego dnia.
Odebrałam z dwuletnim juniorem prawie 4 letnią córkę z przedszkola. Wracamy
do domu. Junior w spacerówce - ledwo go tam włożyłam bo wyginki robił,
starsza biega, skacze w okół wózka jak nakręcona. Wchodzimy do Zabki, córka :
mama ja chcę to albo nie to..., kolejka coraz większa.., mówię, wybierz jedną
rzecz i idziemy, trzymam w ręku inne zakupy, bo wózek i koszyk to za wiele,
musze mieć zawsze jedna wolną rękę, jakby junior miał zamiar się wydostac z
wózka. W między czasie jak starsza się zastanawia, junior korzysta z okazji i
łapie co pod reką z regału, połowa oczywiście na ziemi. Zbieram..., płacę za
zakupy, w tym czasie junior się ewakułuje z wózka z pięciopunktowymi pasami i
sio na sklep, starsza w pogoń za nim . Ja z zapłaconymi w połowie zakupami
niezdążyłam jeszcze wszystkich pieniędzy z portfela wyjąć w pogoń za nimi.
Junor chwyta za paluszki, starsza juniora za kaptur , ja starszą za kurtkę.
Leżą na ziemi. Zdrapuję z ziemi juniora, ten wygina się i wrzeszczy
niemiosiernie. W tym czasie oczywiście kolejka stoi, bo nie zapłacone,
transakcja niedokończona. Doczłapałam do kasy dałam kasjerce portfel aby
sobie sama wybrała, w ty czasie junior wrzeszczy i wije na rekach, wychodzę
spocona i wściekła. Walcze z juniorem przed sklepem , którego nie mogę do
wózka włożyć, w tym czasie strasza odstawa taniec, bo własnie w tym momencie
koniecznie mam jej otworzyc butelkę z piciem. Wracam do domu wykończona
psychicznie. Gdzie są mamy grzecznych dzieci ? Jak wy to robicie, że dziecko
w sklepie stoi grzecznie za ręke z mamą a nie buszuje po półkach. Upominam,
tłumaczę itd. Czy mam zacząć lać ? Pomocy!!!