pusi06
20.10.05, 19:43
...mam pytanie do mam, które tak jak ja nie żyją z tatusiami, a miesdzkają z
rodziną, która wiadomo, że się wtrąca i jest mądrzejsza,
No więc moja córeczka z natury to żywe srebro i ciągle biega skacze, piszczy,
krzyczy, płacze, w miejscu nie usiedzi, ciągle coś robi, coś chce...ciężko
komuś to wytrzymać, ja jakoś sie przyzwyczaiłam, nie jest to jednak łatwe.
Jest ukochana, taka słodka....
Jednak weszła w okres pyskowania, pyszczy i robi oropny bałagsan,. nic na nią
nie działa, i zaczęłam dawać jej lanie, bo Paniusia mi pyszczyła, że itak nie
dam jej klapa.
Można dostać nerwicy jak się zobaczy co zrobi za bałagan-dziś malowała
farbami, oprócz biurka wymazanego w całości, miała wymazany fotel, stolik,
podłogę, i kartki na około, potem jeszcze przedpokuj obrobiła, a w kuchni
przypadkiem spadł jej słoik na ziemię razem z farą i na całą kuchnię się
rozlał....
Ona teraz pyszczy i nic nie skuitkuje, a sama nie mieszkam i inni już mają
dość co właśnie jest najgorsze.
Pytam jak sobie radzicie, a pytam mamy takie jak ja, w podobnej syt., bo tu
ciężej jest, bo jak innym to wpoić, że to nowy okropny okres w jej życiu, a i
tak ona daje im się we znaki