Dodaj do ulubionych

Dzieci o wysokiej kulturze osobistej

04.11.05, 17:43
Dzisiaj dowiedziałam się, że w szkole (podstawówka) u mojego
dziewięcioletniego chrześniaka wywieszono listę dzieci, jak to
zatytułowano, "odznaczających się wysoką kulturą osobistą". Z jego klasy
zakwalifikowało się troje czy czworo dzieci, on nie, najwyraźniej jest
niewychowanym gburem, jak pozostałe dwadzieścia osób. Reasumując - dzieci
kulturalnych jest w szkole jakieś 20 procent, reszta to chamy i buraki.
I teraz może ktoś mi wyjaśni, czemu ma służyć taka lista, o co chodzi, jakimi
kryteriami można się kierować tworząc coś takiego...? Bo ja nie rozumiem za
cholerę, po co to, najwyraźniej jestem ograniczona i się nie znam, chociaż w
szkole uczę już jakiś czas. Pierwszy raz widzę coś takiego na oczy. Rozumiem
listy stypendystów, rozumiem listy nagrodzonych w konkursach, ale tej "listy
grzecznych" nie pojmuję.
Młody chyba nie czuje się z tym najlepiej, zresztą nikt nie czułby się
najlepiej, gdyby pośrednio uznano go za osobę, która cierpi na niedostatki
kultury osobistej. Pociesza go jedynie to, że jest w większości wink
Obserwuj wątek
    • allija Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 17:54
      Uważam, że podobne metody uderzają w sama szkołę, przeciez szkoła także
      uczestniczy w wychowywaniu dzieci, które spędzaja tam pół dnia. Widać nie
      potrafi tego robic skoro rezultaty tak mizerne. Co więc chciał/chciała osiągnąć
      pan/pani dyrektor? powiedzieć, że jest to kiepska szkoła? nieprofesjonalni
      pedagodzy?
      Może warto uswiadomic to dyrekcji.
      Co do odbioru tego przez dzieciaki to zostawiam bez komentarza, nie wiem jak
      jakikolwiek pedagog /z opowiednim do swojej profesji wykształceniem/ mógł wpaść
      na taki szatański pomysł.
      • maksimum Dzieci o wysokiej kulturze osobistej MOZE WARTO US 08.11.05, 16:58
        allija napisała:

        > Uważam, że podobne metody uderzają w sama szkołę, przeciez szkoła także
        > uczestniczy w wychowywaniu dzieci, które spędzaja tam pół dnia. Widać nie
        > potrafi tego robic skoro rezultaty tak mizerne. Co więc chciał/chciała
        osiągnąć
        > pan/pani dyrektor? powiedzieć, że jest to kiepska szkoła? nieprofesjonalni
        > pedagodzy?
        > Może warto uswiadomic to dyrekcji.
        > Co do odbioru tego przez dzieciaki to zostawiam bez komentarza, nie wiem jak
        > jakikolwiek pedagog /z opowiednim do swojej profesji wykształceniem/ mógł
        >wpaść na taki szatański pomysł.

        Moze warto uswiadomic rodzicom,ze szkola SAMA wszystkiego nie dokona i
        odchamianie powinno odbywac sie rowniez w domu.
    • mallard Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 18:00
      Kawko! Powiedz no (chociaż samej sobie), czy nie śpiewałabyś inaczej (wszak
      kawka to ptaszek! smile), gdyby Twój chrześniak znalazł się wśród tych 20 procent?
      A co do zasadności takiej listy: Czemu nie? Przynajmniej widać z tego jasno, że
      kultura osobista jest w odwrocie wink.
      Pozdrawiam.
      • mama.tadka Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 18:08
        Kawce chyba chodzi o plynność kryteriów pozwalających stwierdzić, czy ktoś jest
        wysoko- czy niskokulturalny. Czy podano do wiadomości kryteria?
        No i subiektywizm takich ocen musi być spory...
      • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 18:09
        Prywatnie - ucieszyłabym się wink)
        Jednak mnie jako nauczycielowi w ogóle nie przyszłoby do głowy tworzyć taką
        listę. I interesują mnie kryteria, jakimi kierowano się w doborze dzieci -
        chyba to najbardziej. I czy naprawdę chamstwo aż tak się rozpleniło?
        No, na litość, dzieciaki mówią "dzień dobry" i "do widzenia", sprzątają po
        sobie, czasem gadają na lekcji, jak to dzieci, nie kradną, nie oszukują, dzielą
        się drugim śniadaniem z kolegą, nie przeklinają (jeszcze nie umieją wink, nie
        wagarują, nie pyskują pani (tego też jeszcze nie umieją wink) - czy coś
        przeoczyłam? Czego jeszcze potrzeba, żeby uznać dzieciaka za dobrze
        wychowanego?
        • andaba Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 18:21
          Jeżdżę z dziećmi z drugiej klasy na wycieczki i tyle mogę powiedzieć: Nie mówią
          dzień dobry i do widzenia, przeklinają, nie słuchają, lekceważą polecenia,
          pyskują i dużo jeszcze by wymieniać. Tych grzecznych jest jakieś 20% lub mniej.
          • paacynka Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 00:21
            do tego mało które dzieci wyraża się poprawną polszczyzną, taką własnie
            wywodzącą się z kultury rodziców, dziadków, to zanika a szkoda. Bo bardzo
            urocze są dzieci mówiące pełnymi zdaniami prosto do słuchacza, nie kręcąc się
            nie lekceważąc osoby drugiej i nie trzymając np. rąk w kieszeni czy nie jedząc,
            żując czy co tam jeszcze. To nie tlyko dzieci, to młodzież, to młodzi - dorośli
            i ci koło 40-ki też. Kultura osobista została chyba już tylko w przedziale od
            50-tki w zwyż. Od wtedy zanika. Takie jest moje odczucie słuchając ludzi,
            rozmawiając z nimi i przebywając.
            • anulex Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 11.11.05, 18:17
              Ocenianie dziecka na podstawie tego, jakie nawyki jezykowe wynioslo z domu,
              wydaje mi sie wysoce niestosowne.

              Dodatkowo Twoja wypowiedz nie jest bynajmniej przykladem pieknej, poprawnej
              polszczyzny...
            • warsawvoice Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 11.11.05, 18:28
              po pierwsze kultura ( w tym i jezyk ) stale ewoluuje niezaleznie czy nam sie to
              podoba czy nie , dzis juz nikt nie mowi staropolszczyzna , po drugie kultura
              osobista to wynik wychowania , wplywu srodowiska itp .. Czasy sa takie ze
              rodzice coraz mniej poswiecaja uwagi na wychowywanie swoich pociech , pracy
              malo , pieniadze tez takie sobie .. wzorce dostarczaja rowiesnicy i srodki
              przekazu . Wyscig szczurow ma swoje odbicie sosunkach
              spolecznych ,zachowaniu ... na rynku pracy zeby sie utrzymac trzeba byc
              agresywnym , zauwazalnym , nie sprzyja to prospolecznym odruchom , stajemy sie
              wiec zamknietymi w sobie egoistami , sytuacja ta oczywiscie po jakims czasie
              sie zmieni bo nic nie trwa wiecznie ale poki co jest jak jest
              po trzecie .. paacynko krytykujac innych spojrzalabys na to jak piszesz ...
              ( "Od wtedy zanika" (...) "Takie jest moje odczucie słuchając ludzi,
              rozmawiając z nimi i przebywając. " <- styl !!! tak napisala by moja
              polonistka smile ) a po czwarte bycie w zgodzie z tradycja nie jest glamour wink
    • mallard Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 18:48
      Rzeczywiście, trudno o stuprocentowy obiektywizm przy tworzeniu takiej listy,
      niemniej jednak osobiście jestem za. Zauważcie, że jest to lista, która zawiera
      wyróżnonych, a nie napiętnowanych i wcale nie jest tak, że jak ktoś na niej nie
      widnieje, to jest już ostatecznym chamem! Może jest tuż-tuż pod poprzeczką i ma
      wszelkie szanse "załapać" się na następną "edycję" (bo tak to się powinno
      odbywać). Natomiast argument, że lista ta, przez to, że ukazuje jak wiele
      dzieci się "nie załapało" , świadczy źle o szkole, bo ta przecież też
      wychowuje, jest nie trafiony, -uważam. Wprost przeciwnie, -świadczy ona o
      poważnym podejściu placówki do problemu wychowania, którego nieodłącznym
      elementem jest wpajanie zasad kultury osobistej.

      Pozdrawiam.

      P.S. Kawko, -to Twoje kiciusie?
      • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 19:11
        Może i tak, może i tworzenie takiej listy ma swój sens, aczkolwiek uważam, że
        kryteria tutaj są tak płynne i tak nieobiektywne, że ja jako nauczyciel nie
        pokusiłabym się o wyróżnienie dzieci o wysokiej kulturze osobistej. Bo jak to
        zmierzyć? Brakiem uwag w dzienniczku? Czy pani przeprowadziła wywiad z innymi
        nauczycielami i rzetelnie obserwowała dzieci, czy po prostu rzuciła kilka
        nazwisk: Zenek, bo otworzył jej drzwi do klasy, Zdzisio, bo powiedział "dzień
        dobry" na ulicy, Marysia, bo na lekcji zawsze patrzy pani wiernie w oczy?
        Trudno to stwierdzić.
        W szkole, w której uczę, nie odważyłabym się na taki ranking. Każdemu z nich
        zdarzają się potknięcia w tej materii, ale wtedy ja im tłumaczę, co jest nie
        tak, pokazuję na własnym przykładzie (np. przepraszam, kiedy poniosą mnie nerwy
        i rzucę jakąś kąśliwą uwagę, co mi się czasem zdarza, niestety), ale nie tworzę
        listy dobrze wychowanych. WYobrażam sobie, ile zrodziłoby to pretensji i żalu
        do autora takiej listy.
        A kicie moje smile))
        pozdrawiam również
      • allija Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 19:21
        No to ja jednak sie nie zgadzam z tym poważnym podejściem placówki. Niby co
        wpaja taka lista? Jak przez to uczy kultury? Najlepszym dowodem sa skwaszone
        miny dzieciaków. To ma działac wychowawczo?
        Jeśli są powazne problemy z dziećmi to sa jeszcze ich rodzice, z którymi
        wypadałoby porozmawiac o problemie. Może warto by też zająć się sprawa na
        lekcji wychowawczej tudziez przy okazji normalnego funkcjonowania dzieci w
        szkole, przypominać o dziękuję, proszę itd.
        Jestem ciekawa co byście zrobiły jakby nagle taka lista została wywieszona u
        was w pracy, nie wiadomo kto i jak ocaniał, jakie kryteria itd.
        Dzieci zostały napiętnowane nie mając pewnie pojęcia co im się zarzuca a to
        troche nie fair. Bo tak naprawde to nie jest lista wyróżnionych a
        napietnowanych czyli tych, którzy sie nie załapali.
        Zresztą, łatwiej i prosciej jest wymagac i oceniać, dużo gorzej jest nauczyc bo
        w to trzeba włozyć troche czasu i trudu. A po co? Lepiej wywiesic listę. A co
        ona da? Czy naiwnie ktos sądzi, że to w jakis sposób poprawi sytuację? Przecież
        dziecko kultury z książki się nie nauczy, o ile w ogóle będzie miało pojęcie o
        co chodzi /mowimy o 9-latkach/.
        Więc ciągle zostaje pytanie: po co?
        • verdana Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 20:55
          Taka lista świadczy wyłącznie o niskiej kulturze osobistej nauczycieli.
          Wywieszanie list, kto jest dobrze wychowany jest a/ chamstwem wobec
          pozostałych, b/ głupotą, bo dzieci znajdujące się na listach (90% dziewczynek
          mniemam) sa raczej napiętnowane niż nagrodzone, c/ nauczyciele nie mają
          zielonego pojęcia, jak dzieci zachowują się wobec innych dzieci, gdy nikt nie
          patrzy.
          Znam parę dzieci przymilnych wobec nauczycieli i wrednych wobec rówiesników.
          Obawiam się, ze "Lista lizusów" byłaby bardziej adekwatnym tytułem.
          (Żeby nie było - moj syn jest chwalony za kulture osobistą, ale wolałabym, aby
          nigdy go nie wywieszono na podobnej liscie!).
          • aka10 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 21:30
            Zgadzam sie calkowicie z Verdana.Zero pedagogiki ze strony
            nauczycieli.Zastanawiam sie,jak by taka lista nauczycieli wygladala utworzona
            przez dzieci...Pozdrawiam.
          • mallard Verdano! :) 05.11.05, 00:33
            Długo myślałaś nad tym, aby i tym razem mieć przeciwne zdanie? winkwink.
            Pozdrowionka!
        • maksimum Dzieci o wysokiej kulturze osobistej KTO OCENIA ? 08.11.05, 16:56
          allija napisała:

          > No to ja jednak sie nie zgadzam z tym poważnym podejściem placówki. Niby co
          > wpaja taka lista? Jak przez to uczy kultury? Najlepszym dowodem sa skwaszone
          > miny dzieciaków. To ma działac wychowawczo?
          > Jeśli są powazne problemy z dziećmi to sa jeszcze ich rodzice, z którymi
          > wypadałoby porozmawiac o problemie. Może warto by też zająć się sprawa na
          > lekcji wychowawczej tudziez przy okazji normalnego funkcjonowania dzieci w
          > szkole, przypominać o dziękuję, proszę itd.
          > Jestem ciekawa co byście zrobiły jakby nagle taka lista została wywieszona u
          > was w pracy, nie wiadomo kto i jak ocaniał, jakie kryteria itd.

          Zawsze ocenia przelozony.

          > Dzieci zostały napiętnowane nie mając pewnie pojęcia co im się zarzuca a to
          > troche nie fair.

          Tam nie ma zadnego napietnowania,sa tylko nazwiska kilku najlepszych.

          > Bo tak naprawde to nie jest lista wyróżnionych a
          > napietnowanych czyli tych, którzy sie nie załapali.
          > Zresztą, łatwiej i prosciej jest wymagac i oceniać, dużo gorzej jest nauczyc
          bo
          > w to trzeba włozyć troche czasu i trudu. A po co? Lepiej wywiesic listę. A co
          > ona da? Czy naiwnie ktos sądzi, że to w jakis sposób poprawi sytuację?
          Przecież
          > dziecko kultury z książki się nie nauczy, o ile w ogóle będzie miało pojęcie
          >o co chodzi /mowimy o 9-latkach/.
          > Więc ciągle zostaje pytanie: po co?

          Widac od poczatku,ze nie rozumiesz zagadnienia.
          Od uczenia kultury osobistej sa rodzice w domu.
          Od konkursow w szkole sa nauczyciele i rodzice moga sie tylko do tego
          dostosowac.
          A konkurs jest po to,ze sporo chamstwa rozprzestrzenia sie w narodzie,inaczej
          nie byloby zadnego powodu go robic.
    • nangaparbat3 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 21:21
      Myslę, że ktoś, kto nie załapał się na listę dzieci "Odznaczających się wysoką
      kulturą osobistą" może po prostu być przeciętnie dobrze zachowującym sie
      dzieckiem, całkiem przyzwoicie wychowanym. Do głowy by mi nie przyszło, że cała
      reszta to gbury i chamy.
      Dziwię się, że takie emocje ta lista budzi, bo jak Roman Gawron bodajże (albo
      ktoś na jego forum) napisał o udzielaniu publicznych nagan na apelach, nikt sie
      sprzeciwił, a niektórzy uznali to nawet za dobry pomysł. Więc piętnowanie
      polegające na publicznym zawstydzaniu nie oburza, a na nieumieszczeniu na
      liście "odznaczających się" oburza.
      To ciekawe.
      Może wszyscy wyobrażają sobie te "grzeczne" dzieci jak Verdana - że lizusy, a
      kolegom mogą dokuczać, gdy nikt nie widzi. Oczywiście może tak być. Ale może
      być i tak, że nauczyciele mają dobre rozeznanie (to sie zdarza) i na liscie są
      dzieci naprawdę wyjątkowe - nie z powodu wyjątkowego nasycenia kindersztubą,
      ale dlatego, że są empatyczne, nieagresywne, zrównoważone. Wkażdej z moich klas
      miałam dzieci, których kulturę osobistą (właśnie tak pojętą) ceniłam wyżej od
      własnej i miałam zawsze okropne problemy z wystawianiem ocen z zachowania, bo
      uważam, że nic mi nie daje prawa do wystawiania cenzurek za "zachowanie "
      właśnie - cokolwiek by to było.
      Jeśli na liscie są nie lizusy, a dzieci naprawde wyrożniające sie postawą wobec
      innych, nie widzę w niej nic złego - w końcu jeden jest dobry z matmy, drugi
      gra w kosza, a trzeci wyróżnia sie właśnie kulturą osobistą. Dlaczego akurat
      tych "kulturalnych" trzymać pod korcem?
      • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 21:41
        > Myslę, że ktoś, kto nie załapał się na listę dzieci "Odznaczających się
        wysoką
        > kulturą osobistą" może po prostu być przeciętnie dobrze zachowującym sie
        > dzieckiem, całkiem przyzwoicie wychowanym. Do głowy by mi nie przyszło, że
        cała
        >
        > reszta to gbury i chamy.
        W tym sęk, że dzieciom i ich rodzicom przyszło. Wierzę, że nauczyciele mieli
        dobre intencje, ale w tym są dwa haczyki: 1.płynne i niejasne kryteria takiej
        oceny 2.odczucia dzieci i rodziców - poczucie krzywdy, podejrzewanie o
        lizusostwo, itp. Sprawa kryteriów właśnie czyni tę listę nonsensowną. Gdyby na
        liście widniały nazwiska dzieci wyróżniających się czymś bardziej konkretnym,
        czymś, czego nie da się zakwestionować (osiągnięcia sportowe, konkurs
        plastyczny czy coś podobnego), nie byłoby problemu. A tak - jest.
        Co nauczyciele chcieli osiągnąć tworząc taką listę? Pewnie chcieli zmobilizować
        dzieci do starań, ale - jak przypuszczam - osiągnęli coś zupełnie innego. W
        każdym razie nie mobilizację.
        • verdana Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 21:50
          O to chodzi! Nie mam nic przeciw listom z pochwałami - za coś konkretnego (może
          być i pomoc kolegom, i umiejętność dyskusji i nie zapominanie o formach
          grzecznościowych) jak i naganom publicznym (nie listom, bo lista wisi, a nagana
          musi byc jednorazowa). Ale za "kulturę osobistą" - to nic nie oznacza! Czy
          dziecko znające i stosujące formy grzecznościowe, nie zadzierające z kolegami,
          uprzejme wobec nauczycieli, ale nie będące skłonne do pomocy - i grzecznie
          odmawiające pożyczenia kredek, popilnowania tornistra - odznacza się kulturą
          osobistą? A inne, które wstało na lekcji i zwróciło Pani uwagę, że jest
          niesprawiedliwa wobec kolegi - odznacza się kulturą osobistą? Obawiam się, że
          to pierwsze na liście będzie, a to drugie na listę nigdy się nie dostanie - i w
          tym problem.
          • triss_merigold6 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 21:56
            Pełna zgoda.
            Nagana jest karą wymienianą w regulaminie szkoły i udzielaną za konkretne
            przewinienia.
            Listy w/w są absurdem. Premiują jak przypuszczam lizusowską przesłodzoną
            manierę.
          • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 16:42
            verdana napisała:

            > O to chodzi! Nie mam nic przeciw listom z pochwałami - za coś konkretnego
            (może być i pomoc kolegom, i umiejętność dyskusji i nie zapominanie o formach
            > grzecznościowych) jak i naganom publicznym (nie listom, bo lista wisi, a
            nagana
            > musi byc jednorazowa). Ale za "kulturę osobistą" - to nic nie oznacza! Czy
            > dziecko znające i stosujące formy grzecznościowe, nie zadzierające z
            kolegami,
            > uprzejme wobec nauczycieli, ale nie będące skłonne do pomocy - i grzecznie
            > odmawiające pożyczenia kredek, popilnowania tornistra - odznacza się kulturą
            > osobistą?

            Dokladnie tak.Dobry zwyczaj -nie pozyczaj.A juz popilnowanie tornistra jest
            smieszne,bo swiadczy o tym,ze znajduja sie dzieci chamskie i zlosliwe,ktore z
            niepilnowanym tornistrem moglyby cos zrobic.


            > A inne, które wstało na lekcji i zwróciło Pani uwagę, że jest
            > niesprawiedliwa wobec kolegi - odznacza się kulturą osobistą? Obawiam się, że
            > to pierwsze na liście będzie,

            Skad te obawy wobec normalnego zachowania?

            > a to drugie na listę nigdy się nie dostanie - i w tym problem.

            Problem jest w tym,ze uczen chodzi do szkoly uczyc sie,a nie uczyc nauczyciela
            i Ty tego nie wiesz.
    • jaskolka.dymowka Hm... 04.11.05, 22:02
      Mam wrażenie, że wszyscy tu prześcigają się w wyrazach potępienia albo wsparcia
      dla akcji, nie wiedząc nic bliższego o całej sytuacji. Bo co to znaczy: lista?
      Czy ta lista jest efektem jakiegoś konkursu "na kulturę osobistą" rozumianą
      jako mówienie "dzień dobry", "przepraszam", "dziękuję"... niebluzganie i co tam
      jeszcze, czy to po prostu efekt bardziej lub mniej wnikliwych ocen i obserwacji
      pań nauczycielek? Czy ktoś z dziećmi rozmawiał na temat, wyjaśnił im co to
      jest - lub czym może być - kultura osobista, i co decydowało o umiesczeniu na
      liście?
      Ja nie wiem, więc wstrzymuję się od oceny.
      Bo jeśli się nie wie, o co chodzi to - przepraszam za niekulturalny zwrot -
      dyskusja jest przelewaniem z pustego w próżne.
      • verdana Re: Hm... 04.11.05, 22:06
        Nie jest.
        Dlatego, że niezależnie od tego jak powstała lista, pewne rzeczy nalezy
        nagradzać rozsądnie. Chocby dlatego, że spora część rodziców, po przeczytaniu
        takiej listy (a na pewno rodzicom wyjasnień nie udzielono, bo autorka wątku nie
        wie, jak wyglądały kryteria) wróci do domu izwymysla dziecko za brak kultury
        osobistej. Albo poczuje się dotknięta. Albo zmartwiona.
        Kultura osobista, która jest "na stopnie", "na konkurs" - to nie jest kultura.
        Kultura osobista nie oczekuje nagród.
        • jaskolka.dymowka Re: Hm... 04.11.05, 22:18
          > takiej listy (a na pewno rodzicom wyjasnień nie udzielono, bo autorka wątku
          nie
          >
          > wie, jak wyglądały kryteria)

          Autorka wątku nie jest rodzicem.

          wróci do domu izwymysla dziecko za brak kultury
          > osobistej.

          Podobnie może się stać w przypadku wszelkich innych konkursów szkolnych, od
          konkursu na czystość i porządek począwszy. Poza tym, doceniono, jak rozumiem,
          najlepszych, tych z "wysoką".

          > Kultura osobista, która jest "na stopnie", "na konkurs" - to nie jest
          kultura.
          > Kultura osobista nie oczekuje nagród.

          Niekoniecznie. Ponieważ z faktu nagrodzenia i DOCENIENIA czegoś nie wynika, że
          zachowanie jest motywowane wyłącznie albo przede wszystkim chęcią nagrody.
          Dziecko, które lubi się uczyć, na skutek stawiania mu stopni lub uczestnictwa w
          konkursach nie musi bynajmniej przestać pałać żądzą wiedzy dla wiedzysmile

          Podobny argument można wysunąć w przypadku ocen z zachowania, gdzie między
          innymi docenia się uczynność, koleżeńską postawę...
        • nangaparbat3 Re: Hm... 05.11.05, 13:14
          Ale kultura osobista jest głównym kryterium oceny z zachowania. I jakoś nikogo
          to nie bulwersuje.
          I masz rację, że problem z listą dotknął przede wszystkim rodziców. A
          wystawiana co pół roku ocena ze sprawowania - często w okolicznościach
          przypominających samokrytykę na zebraniach partyjnych - jakoś uchodzi szkole na
          sucho.
          Szkoła jest naprawdę pełna tak rażących kiksów wychowawczych, że na tym tle
          wywieszenie listy dzieci - jak ja to rozumiem - bardziej kulturalnych od
          szkolnej przeciętnej - to naprawdę nie jest zbrodnia.
        • paacynka Re: Hm... 05.11.05, 20:36
          jak to nie potrzebuje?
          "to po co mam być grzeczny jak nikt tego nie docenia? i nie zauważa? w tych
          czasach dzieci szczególnie potrzebują zwracania na nich uwagi i nagradzania."
        • maksimum Re: Hm...KULTURA OSOBISTA NIE OCZEKUJE NAGROD 08.11.05, 16:48
          verdana napisała:

          > Nie jest.
          > Dlatego, że niezależnie od tego jak powstała lista, pewne rzeczy nalezy
          > nagradzać rozsądnie. Chocby dlatego, że spora część rodziców, po przeczytaniu
          > takiej listy (a na pewno rodzicom wyjasnień nie udzielono, bo autorka wątku
          nie
          > wie, jak wyglądały kryteria) wróci do domu izwymysla dziecko za brak kultury
          > osobistej.

          I tym samym pokaze dziecku,ze nie ma pojecia o kulturze osobistej.

          > Albo poczuje się dotknięta. Albo zmartwiona.
          > Kultura osobista, która jest "na stopnie", "na konkurs" - to nie jest
          >kultura.

          Kultura osobista,to jest wlasciwe zachowanie,ktorego mozna nauczyc sie,wiec jak
          najbardziej powinna byc na stopnie.

          > Kultura osobista nie oczekuje nagród.

          Z zalozenia powinnismy byc kulturalni,ale nie jestesmy i dobrze ze takie
          konkursy maja miejsce.

    • mika_p Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 22:04
      Rrrany, no przecież od zawsze szkoła ocenia zachowanie dzieci, czyż nie ? Ocena
      ze sprawowania jest integralną częścią świadectwa i z tego co wiem, nie jest
      tajna.

      Uważam, ze to miły pomysł.
      Zazwyczaj tworzone są rankingi, listy najlepszy uczniów - czytaj o najwyższej
      średniej ocen. Ktoś, kto jest mniej zdolny, ale jest sumienny, pracowity, miły
      i koleżenski ale ma same trójki nie trafi na taką listę. Lista "grzecznych"
      (choć może lepiej napisac "dam i gentlemanów", bo zwyczajnie, przeciętnie
      grzecznych jest sporo, ale naprawde dobrze wychowanych coraz mniej) jest szansą
      dla innych.
      Dlaczego, Kawko, uważasz, że lista najlepszych uczniów jest OK,a lista
      najgrzeczniejszych nie ? Jedna i druga premiuje wyróżniajacych sie na tle
      innych.

      Skąd wiesz, że nauczyciele nie omawiali z dziecmi kwestii zwiazanych z listą ?
      Moze nauczycielka przedstawiła kryteriua a chrzesniak słuchał jednym uchem jako
      kwestii niedotyczacych go osobiscie ? Normalny dziewieciolatek płci meskiej
      grzecznoscia nie grzeszy, bo go nosi i łobuzuje, a "konkurs dla grzecznych" to
      babska rzecz.

      Ja na przyklad prózna nie jestem i wiem, ze moje dziecko na takiej liscie by
      sie nie znalazło. Ma na przykład powazne braki w kulturze rozmowy.
      • verdana Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 22:07
        Jestem absolutnie przeciw wywieszaniu list najlepszych uczniów!
        • robertmar1 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 10:25
          A to dlaczego? Co w tym złego, że dzieci są oswajane z prawdą?
          • maksimum Dzieci o wysokiej kulturze osobistej BO PRAWDA W O 08.11.05, 17:02
            robertmar1 napisał:

            > A to dlaczego? Co w tym złego, że dzieci są oswajane z prawdą?

            Bo prawda w oczy kole i nie powinno jej sie mowic niekulturalnym,bo Cie moga
            bloteczkiem obrzucic.
      • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 22:25
        > Rrrany, no przecież od zawsze szkoła ocenia zachowanie dzieci, czyż nie ?
        Niestety tak.
        Ocena ze sprawowania jest integralną częścią świadectwa i z tego co wiem, nie
        jest tajna.
        Nie jest.
        >
        > Uważam, ze to miły pomysł.
        Uważam, że jest to pomysł bardzo niemiły.

        > Zazwyczaj tworzone są rankingi, listy najlepszy uczniów - czytaj o najwyższej
        > średniej ocen. Ktoś, kto jest mniej zdolny, ale jest sumienny, pracowity,
        miły
        > i koleżenski ale ma same trójki nie trafi na taką listę. Lista "grzecznych"
        > (choć może lepiej napisac "dam i gentlemanów", bo zwyczajnie, przeciętnie
        > grzecznych jest sporo, ale naprawde dobrze wychowanych coraz mniej) jest
        szansą dla innych.
        Czyli ma stanowić coś w rodzaju nagrody pocieszenia?

        > Dlaczego, Kawko, uważasz, że lista najlepszych uczniów jest OK,a lista
        > najgrzeczniejszych nie ? Jedna i druga premiuje wyróżniajacych sie na tle
        > innych.
        Pisałam o liście stypendystów, liście INFORMUJĄCEJ kto dostał stypendium, żeby
        wiedział, że ma się po jakieś stypendium zgłosić wink Poza tym jest to sprawa do
        zmierzenia, kryteria są konkretne, a nie mgliste, niejasne.

        > Skąd wiesz, że nauczyciele nie omawiali z dziecmi kwestii zwiazanych z
        listą ?
        > Moze nauczycielka przedstawiła kryteriua a chrzesniak słuchał jednym uchem
        jako kwestii niedotyczacych go osobiscie ?
        Nie było mnie tam, ale komuś muszę wierzyć. Ale nawet jeśli mówiła, czy to coś
        zmienia? IMO nic.

        Normalny dziewieciolatek płci meskiej
        > grzecznoscia nie grzeszy, bo go nosi i łobuzuje, a "konkurs dla grzecznych"
        to babska rzecz.>
        > Ja na przyklad prózna nie jestem i wiem, ze moje dziecko na takiej liscie by
        > sie nie znalazło. Ma na przykład powazne braki w kulturze rozmowy.
        No dobrze, ale czemu ma taka lista służyć? Zakładam, że chodziło o promowanie
        grzecznych i zmobilizowanie niegrzecznych do opuszczenia ciemnej strony mocy.
        Ale czy patrząc na taką listę dziecko poczuje się zmobilizowane do grzeczności?
        Mocno w to wątpię. Gdybym była uczniem, który znalazłby się na takiej liście,
        byłoby mi głupio i starałabym się dorównać niegrzecznym, żeby nie odstawać od
        grupy. Gdybym się nie znalazła, złość i poczucie krzywdy podsunęłoby mi parę
        szatańskich pomysłów.
        • triss_merigold6 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 22:45
          Chciałam zauważyć, że w ramach kultury osobistej należy być empatycznym tudzież
          uczynnym. Uczynny kolega pozwoli odpisać pod ławkę zadanie oraz podpowie na
          klasówce. Nieuczynny doniesie pani i - jak mniemam - zostanie pochwalony za
          grzeczność.wink
        • verdana Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 22:47
          Jestem absolutnie przekonana, że osoby o naprawdę wysokiej kulturze osobistej
          wzdrygną się na sama myśl publicznego oceniania i wywieszania oceny kultury
          osobistej innych osób. Bo podawanie do publicznej wiadomosci kogo się uważa za
          kulturalnego, a kogo już nie - kulturalne nie jest.
          Ale tu chodzi o dzieci. Widocznie w stosunku do dzieci kulturalnym być się nie
          musi.
          Świetny sposób uczenia kultury - przez wskazywanie palcem bardziej i mniej
          kulturalnych. Eh...
          • kol.3 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 23:04
            W ubiegłym roku wychowawczyni w klasie mojego syna zrobiła anonimową ankietę, w
            której poprosiła dzieci o ocenienie zachowania i kultury kolegów. I wyszło, że
            niektóre uczennice bardzo dobrze oceniane przez panią, nie są przez kolegów
            uznawane za kulturalne. Te uczennice np. wymuszały pieniądze pod szkolnym
            sklepikiem, skłócały klasę itp. jednocześnie podlizywały się pani i były
            grzeczne w chwili kiedy widziały, że są przez nią oceniane. Nauczycielka
            zrobiła ankietę ale nie wzięła jej pod uwagę.
            Stopnie ze sprawowania w szkole to jest osobny rozdział.
          • jaskolka.dymowka Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 04.11.05, 23:51
            Czyli, innymi słowy: kto się z Tobą nie zgadza, ten pozbawiony "naprawdę
            wysokiej kultury"smileNo cóż, masz prawo tak sądzić, choć nie wiem, czy pisząc na
            forum w ten sposób spełniasz ustalone przez samą siebie kryteriasmile

            Bo podawanie do publicznej wiadomosci kogo się uważa za
            > kulturalnego, a kogo już nie - kulturalne nie jest.

            Doprecyzujmy: podano, kto jest "wysoce kulturalny", nie
            wyszczególniono "chamów". Niestety, w naszym pięknym kraju nawet skądinąd,
            zdawałoby się, światli ludzie miewają nawyk "odwracania oceny". Na nic starania
            w rodzaju "pochwalić za dobre, przemilczeć złe", zinterpretujemy to po
            swojemu...

            A w rzeczywistości od ogólnie podanej przez Ciebie zasady "nie podawania do
            publicznej wiadomości" istnieje cała masa wyjątków, kiedy NALEŻY wyrazić
            negatywną ocenę wobec jakiegoś niekulturalnego zachowania, którego jest się
            świadkiem. I z pewnością NIE JEST niekulturalne podanie do publicznej
            wiadomości, że kogoś uważa się za szczególnie kulturalnego, wyrażenie uznania
            dla czyjegoś taktu, uprzejmości itp.
          • mallard Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 00:42
            verdana napisała:


            > Ale tu chodzi o dzieci. Widocznie w stosunku do dzieci kulturalnym być się
            nie
            > musi.
            > Świetny sposób uczenia kultury - przez wskazywanie palcem bardziej i mniej
            > kulturalnych. Eh...

            Demagogia! Pierwszej wody!
    • paacynka Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 00:16
      przynajmniej się inne zmobilizują, dziś kultury osobistej ze świecą szukać.
      • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 08:28
        paacynka napisała:

        > przynajmniej się inne zmobilizują, dziś kultury osobistej ze świecą szukać.
        Guzik prawda, Paacynko, dzieci nie znasz?
        • paacynka Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 11:57
          no chyba nie znam, myślisz, że się zatną w sobie i nie będą się starać? Tym
          smutniejsze bo kiedyś my byliśmy inni i rodzice więcej wymagali. A teraz
          najfajniejszy kumpel to ten najgłupszy sad ech to wszystko poprzewracane do góry
          nogami.
          • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 19:49
            Myślę, że wyróżnieni chłopcy będą się starali jak najszybciej zniknąć z takiej
            listy. Dziewczynki może niekoniecznie. Owszem, wszystko stoi na głowie, a
            nauczyciele powinni o tym wiedzieć najlepiej, dlatego lista taka nie ma sensu.
    • anek.anek Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 00:54
      nie rozumiem oburzenia. A czym jak nie tworzeniem takiego rankingu jest
      wystawianie ocen z zachowania?
      Tutaj wyróznione zostały dzieci z "WYSOKĄ"! kulturą osobistą. Czyli takie,
      które zawsze i wszędzie potrafią się dobrze zachować. To naprawdę rzadkość, i
      dobrze by było gdyby inne maluchy brały przykład z tych dzieci.
      Być może lepiej byłoby gdyby wyróżnione zostały ustną pochwałą przy okazji
      jakiegoś apelu, a nie w formie wywieszonej listy, ale w samej ocenie nie widzę
      nic złego.
      • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 08:27
        > Tutaj wyróznione zostały dzieci z "WYSOKĄ"! kulturą osobistą. Czyli takie,
        > które zawsze i wszędzie potrafią się dobrze zachować.
        Powiedz mi: czy nauczyciel jest w stanie ocenić, że jakieś dziecko potrafi
        zawsze i wszędzie się dobrze zachować? Wątpię. Dlatego nie podoba mi się ta
        lista.
    • roman.gawron Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 09:19
      Sens tej metody widzę, ale nie w takim wykonaniu. Po pierwsze brak mi choćby i
      ogólnych kryteriów oceny, po drugie komunikatu dla pozostałych uczniów, jakie
      warunki muszą spełnić, aby też się na takiej liście znaleźć.
      • judytak Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 15:04
        roman.gawron napisał:

        > Sens tej metody widzę, ale nie w takim wykonaniu. Po pierwsze brak mi choćby
        i
        > ogólnych kryteriów oceny, po drugie komunikatu dla pozostałych uczniów, jakie
        > warunki muszą spełnić, aby też się na takiej liście znaleźć.

        a skąd wiedza, że takich kryteriów i komunikatów nie było?
        bo chrzestna jednego z dzieci nie została o nich poinformowana?

        w szkole naszych dzieci jest taki "konkurs na mistrza", są tam kategorie typu
        nauka, koleżeńskość, kultura odsobista, są kryteria, jest "ocena 360 stopni",
        czyli ocena nauczyciela, kolegów, samoocena, i na koniec roku są publicznie
        nagradzani ci, którzy mają wysoką ocenę w każdej kategorii (jest ich 1-2-3 na
        klasę)

        i dlatego opisana "lista" kojarzy mi się z czymś takim...

        pozdrawiam
        Judyta
        • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 17:14
          > w szkole naszych dzieci jest taki "konkurs na mistrza", są tam kategorie typu
          > nauka, koleżeńskość, kultura odsobista, są kryteria, jest "ocena 360 stopni",
          > czyli ocena nauczyciela, kolegów, samoocena, i na koniec roku są publicznie
          > nagradzani ci, którzy mają wysoką ocenę w każdej kategorii (jest ich 1-2-3 na
          > klasę)
          Właśnie - jest oficjalnie ogłoszony konkurs, kryteria są jasne, ocenia
          nauczyciel, koledzy, i na koniec roku nagroda. A tu - lista ni z gruchy, ni z
          pietruchy, nie wiadomo, kto oceniał, na jakiej podstawie, po prostu ktoś sobie
          wymyślił i swój pomysł zrealizował. Wierzę, że intencje były dobre, ale wyszła
          klapa jak się patrzy.

          > i dlatego opisana "lista" kojarzy mi się z czymś takim...
          Mnie się kojarzy z czymś zupełnie innym, niestety.
          • maksimum Dzieci o wysokiej kulturze osobistej OFICJALNIE 08.11.05, 17:51
            kawka74 napisała:

            > > w szkole naszych dzieci jest taki "konkurs na mistrza", są tam kategorie
            > typu
            > > nauka, koleżeńskość, kultura odsobista, są kryteria, jest "ocena 360 stop
            > ni",
            > > czyli ocena nauczyciela, kolegów, samoocena, i na koniec roku są publicznie
            > > nagradzani ci, którzy mają wysoką ocenę w każdej kategorii (jest ich 1-2-
            > 3 na klasę)
            > Właśnie - jest oficjalnie ogłoszony konkurs, kryteria są jasne, ocenia
            > nauczyciel, koledzy, i na koniec roku nagroda. A tu - lista ni z gruchy, ni z
            > pietruchy, nie wiadomo, kto oceniał, na jakiej podstawie, po prostu ktoś
            sobie
            > wymyślił i swój pomysł zrealizował. Wierzę, że intencje były dobre, ale
            >wyszła klapa jak się patrzy.
            >
            > > i dlatego opisana "lista" kojarzy mi się z czymś takim...
            > Mnie się kojarzy z czymś zupełnie innym, niestety.

            Ktos mial pomysl i cos zainicjowal,a tobie potrzebny jest minister i
            przecinanie wstegi,a przy okazji bankiet dla nauczycieli i rodzicow.
            Trzeba po prostu umiec przystosowac sie,do czegos dobrego-nowego zanim
            przyjdzie rozkaz z ministerstwa.
            To siem nazywa inicjatywa oddolna i jest przeciwienstwem systemu nakazowego.
            Ludzie nieprzystosowani do inicjatyw oddolnych utracaja je,bo przyzwyczajeni sa
            do otrzymywania rozkazow odgornych.
            • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej OFICJALN 08.11.05, 19:23
              Jeszcze to coś, do czego trzeba się przystosować, musi być zrobione z głową i
              mieć sens.
              Maksimum, mam wrażenie, że stajesz okoniem dla samego faktu stawania okoniem,
              nie wykazując szczególnego zrozumienia postawionego problemu.
              • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej OFICJALN 09.11.05, 01:18
                kawka74 napisała:

                > Jeszcze to coś, do czego trzeba się przystosować, musi być zrobione z głową i
                > mieć sens.
                > Maksimum, mam wrażenie, że stajesz okoniem dla samego faktu stawania okoniem,
                > nie wykazując szczególnego zrozumienia postawionego problemu.

                Czytasz mnie jak otwarta ksiazke,nawet pozabieralas mnie wszystkie zabawki i
                nie mam sie jak bronic.
                • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej OFICJALN 09.11.05, 01:43
                  Napisałam tylko o swoim wrażeniu, które bierze się stąd, że piszesz obok
                  tematu, rzekłabym - nadinterpretujesz. To wszystko.
    • aluc Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 10:26
      tak mi się skojarzyła Jadzia S. co w swojej książce napisała, że od innych
      ludzi (w jakiejś tam historycznej okoliczności) różniło ją to, że miała
      wyczucie stylu oraz klasę, czym okazała makabryczny brak tegoż stylu oraz klasy

      kawka, ja też nie rozumiem sensu
      prawdę mówiąc nie rozumiem nawet sensu oceny z zachowania, poza nagannym
      • nangaparbat3 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 13:19
        aluc napisała:

        > prawdę mówiąc nie rozumiem nawet sensu oceny z zachowania, poza nagannym

        A dlaczego poza nagannym?
        • mama.ludzika Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 19:00
          Jeśli mogę się wtrącić: gdyby na liście wyróżnionych było powiedzmy około
          połowy wszystkich uczniów, rzeczywiście, pozostali mogliby czuć się gorsi i
          pokrzywdzeni. Natomiast wyróżnianie trzech, czterech uczniów na dwadzieścia
          kilkoro, czyni z nich lizusków i pupilków pań nauczycielek. I niezależnie, czy
          rzeczywiście obiektywnie mają klasę, poziom i zasłużyli sobie na to, czy nie.
          Ta lista ich po prostu krzywdzi. Zawsze to lepiej być w tej większej gromadzie,
          solidarnie, w każdej "biedzie". Uczniowie rządzą się swoimi prawami. Już
          zapomnieliście? smile
          • verdana Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 19:18
            A ja , naiwna, dziecięciem i młodym człowiekiem bedąc, sadziłam ze nasze
            pokolenie nie bedzie mówić "dziesiejsze dzieci sa niewychowane, niczego nie
            potrafia docenić". Ale okazuje się, że pamięć ludzka jest zawodna.
            Pierwsze narzekanie na młodzież znaleziono na egipskich papirusach...
            • mallard Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 06.11.05, 17:44
              verdana napisała:

              > A ja , naiwna, dziecięciem i młodym człowiekiem bedąc, sadziłam ze nasze
              > pokolenie nie bedzie mówić "dziesiejsze dzieci sa niewychowane, niczego nie
              > potrafia docenić". Ale okazuje się, że pamięć ludzka jest zawodna.
              > Pierwsze narzekanie na młodzież znaleziono na egipskich papirusach...

              Sądzę, że już nasz praojciec Adam narzekał na młodzież. Szczególnie na Kaina...

              Pozdrawiam.
        • aluc Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 06.11.05, 22:04
          no dlatego, że jedynie naganny mówi cokolwiek wartego powiedzenia - a otóż że
          z dzieckiem są poważne problemy natury ogólnowychowawczej

          wszystko powyżej, co nie wymaga interwencji, jest dla mnie normą, nie
          wymagającą stopniowania
    • migotka2000 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 05.11.05, 20:02
      Nie podoba mi się ten pomysł, podobnie jak nie podobały mi sie pseudo kryteria
      według których "za moich czasów" wystawiano oceny ze sprawowania. Np. Różnica
      między "wzorowym" a "wyróżniającym" polegała w głównej mierze na tym,że uczeń z
      kilkoma czwórkami na świadectwie nie mógł mieć zachowania wzorowego, choćby
      stawał na głowie.

      Kiedyś współpracowałam z firmą w której funkcjonowały tzw. "oceny okresowe".
      Jak oglądałam trzydziesto i cztardziestolatków ocenianych za np. schludny
      wygląd, kulturę osobistą w pracy itp. przez panią "manager" z przetłuszczonymi
      włosami, łupieżem na kołnierzyku i niewyparzoną buzią, robiło mi się dziwnie.
      To było żenujące! Zwłaszcza dla tych dorosłych przecież ludzi, którym bardzo
      zależało na pracy i musieli znosić nie dość, że czasem krzywdzące oceny w skali
      od 2 do 5, to jeszcze wysłuchiwali kąśliwych uzasadnień tych ocen.

      Takie listy, oceny okresowe itp., pachną mi tanią socjotechniką i zwykłym
      mobbingiem.
      • ponton Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 06.11.05, 18:33
        Pomysl jak pomyls i list a jak lista - Roman ma racje - problem lezy w braku
        jasno-okreslonych kryteriow. Gdyby to byl np. miesiac, w ktorym uczniowie UCZA
        SIE kulturalnego zchowania,np. przy stole, w teatrze, w parku a potem ze dwa
        miesiace wzajemnego obserwowania zakonczone bo ja wiem, moze wyborem MIss i
        Mister Kultura zarowno wsrod uczniow jak i moze calego personelu szkoly
        (dlaczego ograniczac sie tylko do nauczycieli - czy pani sekretarka albo pan
        wozny nie powinni wykazywac sie na codzien kultura osobista?) to wyedu
        faktycznie moznaby mowic o pedagodicznym podejsciu do zagadnienia. Zwykle
        wywieszenie listy nazwisk bez uzasadnienia i ciagu dalszego jest bez sensu. A w
        sumie to taki fajny pomysl zeby szkola zaczela przywoazywac wieksza wage do
        kultury uuczniow rozumianej jak najszerzej. Szkoda, ze skonczylo sie tylko na
        liscie.
    • izabela_741 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 09:42
      Coz zawsze bedzie oprotestowane wywieszenie listy nagrodzonych.
      Z tego co obserwuje, w pracy, gdy premiowana jest dobra obsluga klienta tez
      nikt "nie wie" jakie sa kryteria i kiedy/jakie zachowanie zostalo wziete pod
      uwage. Wielu za to wie, ze to niesprawiedliwe, bo oni nie dostali premii a ci,
      ktorzy dostali to niechybnie jakies lizusy prezesa sa!!! ;DDD
      Dzieci, ktorych nie ma na liscie to "srednia szkolna" czyli troche grzeczni-
      troche niegrzeczni, czy raczej nie zawsze dobrze sie zachowujacy. Jesli ktos
      inaczej to odbiera to ma kompleksy. Moze wiec krytycznie poobserwowac
      zachowanie dziecka w domu i poza domem i probowac cos naprawic. Jak jakis czas
      temu ktos napisal, ze jakas mama posyla dziecko na lekcje z savoir vivr'u to
      takie podejscie zostalo wysmiane. A czemu nie? Jak ktos nie wyniosl z domu
      zasad dobrego zachowania sie/lub nie ma czasu na przekazywanie ich dziecku to
      mozna pomoc sobie kursami lub ksiazka.
      Acha, sama bylam zazwyczaj "w niegrzecznych".;P
      • allija Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 11:43
        Chyba jednak zweryfikuje swoje zdanie na temat tej listy.
        Niedawno wybrałam sie do sklepu. Chciałam przejść przez wąska osiedlową uliczkę
        kiedy zobaczyłam nadjeżdżający samochód. Stanęłam więc czekając grzecznie az
        przejedzie po czym ze zdumieniem zobaczyłam, że samochód zatrzymał sie na
        przjściu, tuz przed moim nosem. Na zwrócona uwagę pani-kierowca odpowiedziała,
        ze przeciez nic mi się nie stało jak sobie ten samochód obeszłam. To, ze
        popełniła wykroczenie parkując na pasach i, że zachowała się po chamsku
        blokując mi drogę nie zrobiło na niej wrażenia, o ile w ogóle to do niej
        dotarło.
        W tymże sklepie a wózkiem pełnym zakupów juz miałam wjechac w alejke do kasy
        kiedy tuż przede mnie wskoczył w te alejke mlody mięśniak z koszykiem. Na moje
        kąśliwe "dziękuję" mięśniak obruszył się, że chyba widzę iz on ma tylko koszyk
        z kilkoma rzeczami podczas gdy ja pełen wózek. I ze chyba jestem nienormalna
        mysląc iz on powinien czekac az ja załatwię swoje zakupy. Równiez nie widział
        nic niestosownego w swoim zachowaniu.
        Może zarówno on jak i pani-kierowca mieli rację, może mieli swoje powody żeby
        tak wlaśnie sie zachować. Tylko, ze można było to załatwic w kulturalny sposób.
        Pani mogła poczekac aż przejdę, pan mógł poprosić zebym go przepuściła. Takie
        zachowanie jakie zaprezentowali świadczy o braku kultury osobistej właśnie.
        A byli to mlodzi ludzie ok 30tki.
        Społeczeństwo chamieje, rzeczywiscie 80% nie potrafi sie zachować a skutki tego
        ponosimy na co dzień, na ulicach, w sklepach,w pracy cz w środkach komunikacji.
        Może rzeczywiście warto promować tych, którzy jeszcze to potrafią?

        • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 16:36
          verdana napisała:

          > Taka lista świadczy wyłącznie o niskiej kulturze osobistej nauczycieli.
          > Wywieszanie list, kto jest dobrze wychowany jest

          > a/ chamstwem wobec pozostałych,

          Niby dlaczego? Przeciez o pozostalych nic nie mowi.

          > b/ głupotą, bo dzieci znajdujące się na listach (90% dziewczynek
          > mniemam) sa raczej napiętnowane niż nagrodzone,

          I to wlasnie jest cala Polska w swojej krasie! Jak ktosjest lepszy,to trzeba go
          zgnoic.Tusk przegral wybory,to za kare nie stworzy koalicji z tym,ktory wygral
          wybory,choc przed wyborami tak obiecal.

          > c/ nauczyciele nie mają
          > zielonego pojęcia, jak dzieci zachowują się wobec innych dzieci, gdy nikt nie
          > patrzy.

          Maja,maja.Nie boj zaby.Dzieci nie umieja ukrywac swoich emocji,a nauczyciele
          widza dzieci rowniez na przerwach.

          > Znam parę dzieci przymilnych wobec nauczycieli i wrednych wobec rówiesników.

          Dlatego wlasnie do Polski nawet na wakacje nie jezdze.

          > Obawiam się, ze "Lista lizusów" byłaby bardziej adekwatnym tytułem.

          Ty po prostu jestes wredna jak te pare dzieci przymilnych ktore znasz.

          > (Żeby nie było - moj syn jest chwalony za kulture osobistą, ale wolałabym,
          >aby nigdy go nie wywieszono na podobnej liscie!).

          Boisz sie ocen innych?
          • verdana Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 08.11.05, 19:09
            Super!
            Bardzo sie cieszę, że nie przyjeżdżasz do Polski. To jedna z bardziej
            pocieszających wiadomości.
            • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 01:29
              verdana napisała:

              > Super!
              > Bardzo sie cieszę, że nie przyjeżdżasz do Polski. To jedna z bardziej
              > pocieszających wiadomości.

              Wielu ludzi mnie namawia z prezydentem Ozarowa wlacznie,a mamy w Ozarowie nowa
              szkole,state of the art a tuz obok niej basen.
              Dzieciaki nie chca.Jak jezdzily tam na wakacje ,to im sie podobalo,ale na stale
              nie chca,bo ludzie jacys inni sa.
              Syn jest w b.dobrym J.H. w klasie muzycznej,a corka w klasie dla uzdolnionych i
              mysle,ze im ta zmiana miejsca na dobre nie wyszla.
              • maksimum Dzieci o wysokiej kulturze osobistej JAK TO W USA? 09.11.05, 06:23
                Dla rozrabiajacych dzieci praktycznie nie ma miejsca w szkolach publicznych,bo
                sa karcone dosc ostro i ci ktorzy moga przenosza swoje do katolickich.
                Ci ktorzy nie moga,cierpia i przychodza co pare dni do szkoly sie nasluchac o
                swoich pociechach,ktore zawieszane sa lub nie zdaja nawet w 1-szej czy 2-giej
                klasie.
                W J.H. juz jest selekcja i do dobrej szkoly rozrabiaka ani matol sie nie
                dostanie.
                NYC jest podzielony na 23 dystryktow szkolnych i na podstawie testow z
                podstawowki dzieci sa przydzielane do odpowiednich J.H.
                Podan do ktorej szkoly chce sie chodzic niesklada sie do szkoly lecz do dystrykt
                office.
                W J.H. w jednych szkolach sa zdolni,w innych mniej zdolni a w niektorych matoly
                ze sklonnosciami do rozrabiania.
                W dobrych szkolach NIKT nie rozrabia,bo kazdy walczy o punkty na testach.
                Do H.S. selekcja jest taka sama,z tym ze do najlepszych trzeba zdawac egzaminy.
                Zasada jest taka,ze idac do szkoly w swoim dystrykcie nie zdaje sie
                egzaminu,ale idac do szkoly poza swoj dystrykt trzeba zdawac egzamin.
                W moim dystrykcie jest jedna z najlepszych J.H. w NYC wiec problemu nie
                mialem,bo syn na poczatku chodzil pieszo,a teraz zalapal sie na autobus.
                W klasie syna w podstawowce moze 2-3 osoby nalezaloby odchamic,ale reszta byla
                w porzadku.Teraz w 6 klasie wszyscy sa bezproblemowi.
            • mama.ludzika Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 08:24
              Verdana, dziewczyny, chłopaki, nie dajcie się prowokować. Przecież pan M. włazi
              tu tylko po to, żeby zostawić trochę jadu i pochwalić się swoim amerycańskim
              życiem, a do dyskusji mało co wnosi.
              W ogóle mu się dziwię, dobrowolnie bywać tam, gdzie wszystko "takie polskie" i
              tak mierzi? I to człowiek "z takim talentem" Buhahahahahah
              • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 11:35
                A, to jest pan, a nie pani? To wszystko wyjaśnia...
                • mallard Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 11:39
                  kawka74 napisała:

                  > A, to jest pan, a nie pani? To wszystko wyjaśnia...

                  A to czemu? Oświeć ciemnego faceta smile.

                  Pozdrawiam (kotki też podrap za uchem)
                  • mama.ludzika Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 12:22
                    Mallard, przy całym szacunku i sympatii dla Twojej płci, niektórzy to po prostu
                    beznadziejne przypadki. Przykład: ot, chociażby ogromne zaangażowanie pana M. w
                    długiej i zaciekłej dyskusji na temat, uwaga, czego...? KARMIENIA PIERSIĄ big_grinbig_grinbig_grin
                    • mallard Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 13:56
                      mama.ludzika napisała:

                      > Mallard, przy całym szacunku i sympatii dla Twojej płci,

                      Och, jak to się przyjemnie czyta! smile

                      > niektórzy to po prostu beznadziejne przypadki

                      Niestety to prawda i marna to pociecha, że i po drugiej stronie ich nie
                      brakuje...wink

                      Pozdrowionka! (Tobie i Ludzikowi smile)
                      • alicja0 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 15:03
                        może Maksimum z zagranicy nie ma prawa się wypowiadać na temat kultury, a już
                        tym bardziej, bo jest mężczyzną??
                        Cóż, ja jestem w Polsce, jestem kobietą, obecnie pracuję w szkole podstawowej,
                        która powstała rok temu (na razie są to klasy 0-4).
                        Szkoła nie jest koedukacyjna, a przy tym w żeńskiej uczą tylko kobiety, w
                        męskiej uczą tylko mężczyźni, gdyż wyszło się z założenia, że na tym etapie
                        rozwoju, dziewczynki i chłopcy różnią się w zakresie reagowania, sposobie
                        zdobywania nauki itp.
                        Oceny zarazem z nauki jak i z zachowania są wystawiane 4 razy w roku szkolnym.
                        Nauczyciele mają opracowany jasny model wychowania całościowego, reprezentują
                        ten sam system wartości tzn. nie ma tak, że na niepoprawne zachowanie dziecka
                        jedna nauczycielka reaguje z uwagą, a druga w takiej samej sytuacji jest
                        pobłażliwa. Dzieci wiedzą, że naganne zachowanie zawsze spotka się z reakcją i
                        zawsze ocena będzie taka sama.
                        Jednocześnie warunkiem przyjęcia dziecka do tej szkoły jest podjęcie współpracy
                        przez oboje rodziców, gdyż to głównie na nich spoczywa obowiązek wychowania
                        dziecka, a szkoła w tym pomaga i ewentualnie ukierunkowuje. Rodzice (a nie
                        tylko zwyczajowo mama) spotykają się z wychowawcą minimum 4 razy w roku,
                        omawiają indywidualnie postępy dziecka, wspólnie z wychowawcą planują jakie
                        kolejne sprawy chcą osiągnąć w nauce i wychowaniu dziecka.
                        Generalnie, celem szkoły jest taka edukacja i wychowanie dziecka, aby w
                        przyszłości potrafiło samodzielnie podejmować decyzje, ponosić ich
                        konsekwencje, aby umiało być otwarte na innych, zarazem będąc pracowite,
                        sumienne, odpowiedzialne za swoje obowiązki, o wysokiej kulturze osobistej,
                        odważne i radosne, dysponujące wiedzą, która pomoże mu w przyszłej nauce i
                        pracy.
                        Dlaczego o tym tyle piszę?
                        Gdyż program wychowawczy tej szkoły opiera się głównie na promowaniu i
                        wspieraniu zachowań pozytywnych, bo osoba chwalona (za coś konkretnego, a nie
                        ad hoc) "dostaje skrzydeł" i utrwala w sobie pozytywne cechy. Osoba często
                        karana i karcona, ma zaniżoną samoocenę, staje się bierna i niechętna do
                        jakiejkolwiek pracy nad sobą, a przynajmniej z pozytywnych pobudek.

                        Moja skromna praktyka w tej szkole pozwoliła mi stwierdzić, że ten pomysł
                        wychowawczy po prostu się sprawdza.
                        Może jedna sytuacja dla zobrazowania tego co chcę przekazać:
                        jeśli dziewczynki kręcą się w ławkach, to nie zaczynam od głośnego "usiądźcie
                        grzecznie", ale od pochwalenia tych, które spokojnie siedzą. Zwykle reszta od
                        razu sama się poprawia (bo każda chce być pochwalona), a jeśli ktoś się ociąga,
                        to dopiero wtedy proszę konkretną osobę o uwagę i skupienie.
                        Również u dziecka, które ma duże problemy z opanowaniem, dyscypliną itp. też
                        chwali się nawet małe, ale bardzo konkretne kroczki, co powoduje, że dziecko z
                        ochotą podejmuje na nowo starania o zachowanie akceptowane w szkole.

                        Oczywiście, że ta metoda wychowawcza nie jest jak ENTER, który wystarczy
                        wcisnąć i dziecko poprawnie reaguje, ale jako proces wychowawczy przynosi
                        wymierne efekty wobec dzieci, które tak naprawdę uczą się tam dopiero jeden rok.
                        Zapewne będą też i przypadki, gdy nie osiągnie się stawianego celu, ale szkoła
                        ma pomagać w tym, aby dzieci szły we właściwym kierunku i sądzę, że większy czy
                        mniejszy, ale osiągnie pozytywny efekt.
                        Inna sprawa, że to wymaga również od nauczycieli - musimy stale nad sobą
                        pracować, korygować swoje zachowanie itp. I tak samo rodzice pracują nad sobą,
                        bo nie da się nikogo dobrze wychować, jeśli samemu robi się coś innego, niż się
                        wymaga.
                        Dlatego nie zgadzam się z poglądami wyrażonymi w wątku, że chwalenie
                        pozytywnych zachowań działa upokarzająco na "niechwalonych".
                        Działa mobilizująco o ile stawia się wymagania możliwe do osiągnięcia. Osoby z
                        niskim poczuciem wartości trzeba wówczas dodatkowo stymulować, ukazując
                        pozytywny aspekt każdego, nawet minimalnego kroczku we właściwym kierunku.
                        • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 16:53
                          alicja0 napisała:

                          > może Maksimum z zagranicy nie ma prawa się wypowiadać na temat kultury, a już
                          > tym bardziej, bo jest mężczyzną??

                          Glosowanie wsrod moich przeciwnikow moze rozwiazac ten dylemat.

                          > Cóż, ja jestem w Polsce, jestem kobietą, obecnie pracuję w szkole
                          >podstawowej, która powstała rok temu (na razie są to klasy 0-4).
                          > Szkoła nie jest koedukacyjna, a przy tym w żeńskiej uczą tylko kobiety, w
                          > męskiej uczą tylko mężczyźni, gdyż wyszło się z założenia, że na tym etapie
                          > rozwoju, dziewczynki i chłopcy różnią się w zakresie reagowania, sposobie
                          > zdobywania nauki itp.

                          Poroniony pomysl.
                          Mam nadzieje,ze nie wymyslili tego ortodoksyjni zydzi?
                          Zycie jest koedukacyjne i dlatego szkoly tez powinny takie byc.
                          A to ze kobiety ucza dziewczynki,a mezczyzni chlopcow to juz pomysl z ksiezyca.
                          Czegos bardziej glubszego chyba nikt nie jest w stanie wymyslec.
                          Chlopcy i dziewczynki powinni miec nauczycieli obu plci,miedzy innymi z powodu
                          porownania umiejetnosci nauczania.Mniej samodzielne dzieci ciagna do
                          nauczycielek,a bardziej rozwydrzone i samodzielne beda bardziej sie sluchaly
                          nauczycieli.
                          Mlodsze dzieci chetniej garna sie do nauczycielek,a starsze szukaja wzorcow u
                          nauczycieli.W szkole podstawowej moja wychowawczynia byla kobieta i byla
                          calkiem dobra,ale w szkole sredniej nauczycielki nie budzily mojego respektu.

                          > Oceny zarazem z nauki jak i z zachowania są wystawiane 4 razy w roku szkolnym.

                          Z tym,jak i z cala reszta sie zgadzam.
                          • alicja0 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 11.11.05, 02:47
                            Coz, nie bede walczyla jak lew, aby cie przekonac, ze szkoly niekoedukacyjne
                            przynosza lepsze wyniki zarowno edukacyjne jak i wychowawcze, bo widac to golym
                            okiem. Szkoly koedukacyne nie powstaly na skutek jakichkolwiek badan
                            stwierdzajacych ich wyzszosc nad niekoedukacyjnymi, a jedynie na fali
                            feministycznych zapedow do zrownania plci. Ot, z ideologii, a nie faktow.
                            Nie wiem tylko dlaczego wniosek, ze jesli dzieci w szkole nie spotykaja sie z
                            odmienna plcia, to nie spotykaja sie z nia w ogole??
                            Kiedys tak bylo, ale te czasy minely jak sadze bez powrotnie.
                            Obecnie, dziewczynki z mojej szkoly maja szanse spotkac sie z plcia przeciwna,
                            gdyz
                            1. maja braci w przewazajacej wiekszosci, a i kuzyni tez sie trafiaja
                            2. maja tatusiow
                            3. do rodzicow nalezy zapewnienie im kontaktow z plcia przeciwna poprzez np.
                            organizowanie spotkan z innymi rodzinami i ich dziecmi juz na gruncie
                            towarzyskim, a nie szkolnianym, co faktycznie ma miejsce

                            Szkola jest glownie po to, aby uczyc, a nie odwzorowywac uklady spoleczne, choc
                            oczywiscie nie jest od nich odizolowana. To rodzina jest podstawowym terenem,
                            gdzie dziecko uczy sie jak zyc w spoleczenstwie. Szkola stanowi jedynie jeden
                            element tej ukladanki.
                            Jak juz to zauwazyla jedna z pan, badania pokazuja, ze jednak czy ktos tego
                            chce czy nie, to istnieja roznice w sposobie zdobywania nauki miedzy chlopcami
                            a dziewczynkami, gdzie w pierwszych latach dziewczynki goruja nad chlopcami,
                            ale ci wkrotce je przeganiaja szczegolnie w naukach scislych.
                            Jesli rozwazamy zalety nauki koedukacyjnej jako zrodlo nauki zachowan
                            prospolecznych, to nalezy rowniez zwrocic uwage na to, ze obecnosc osob
                            przeciwnej plci w klasie wyzwala zachowania niekoniecznie zwiazane z nauka np.
                            dziewczynki koncentruja sie na tym, jak spodobac sie chlopcom, chlopcy na tym
                            jak zaintrygowac dziewczynki. Nauka czesto staje sie tematem pobocznym, chyba
                            ze ktos jest kujonem odstajacym od reszty towarzystwa, co jednak na pewno nie
                            uczy go zachowan prospolecznych, a raczej alienuje z grupy jako dziwaka.
                            Ale chyba odeszlismy od watku, gdzie tematem jest lista osob kulturalnych, a
                            nie zalety i wady szkol niekoedukacyjnych.
                            Na marginesie: szkola nie jest zalozona przez ortodoksyjnych zydow, choc jesli
                            chca, ich dzieci moga tam sie ksztalcic smile)
                            • maksimum Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKACYJNA 11.11.05, 18:50
                              alicja0 napisała:

                              > Coz, nie bede walczyla jak lew, aby cie przekonac, ze szkoly niekoedukacyjne
                              > przynosza lepsze wyniki zarowno edukacyjne jak i wychowawcze, bo widac to
                              >golym okiem. Szkoly koedukacyne nie powstaly na skutek jakichkolwiek badan
                              > stwierdzajacych ich wyzszosc nad niekoedukacyjnymi, a jedynie na fali
                              > feministycznych zapedow do zrownania plci. Ot, z ideologii, a nie faktow.
                              > Nie wiem tylko dlaczego wniosek, ze jesli dzieci w szkole nie spotykaja sie z
                              > odmienna plcia, to nie spotykaja sie z nia w ogole??

                              Ja nie pisalem w ogole,ale chodzilo mnie o to,ze powinny sie wlasnie spotykac
                              ze soba w szkole,tak jak i na studiach.
                              To wlasnie w szkole ,a czesto w tej samej klasie zaczynaja sie wielkie milosci
                              na cale zycie.
                              Chlopa i dziewczyna maja prawo widziec i wiedziec jak zachowuja sie i jak sa
                              madrzy ich rowiesnicy wlasnie w szkole,by na tej podstawie podjac decyzje o
                              blizszych kontaktach.
                              Dziewczyna moze byc bardzo ladna z wygladu i na dodatek sie dobrze ubierac i
                              przyciagac uwage wszystkich chlopakow,ale gdy beda chodzili z nia do jednej
                              klasy,to szybko zauwaza jaka jest ona pusta w srodku.
                              Wiec nie izolujmy plci ,a pozwalajmy im na jak najczestsze kontakty,bo wlasnie
                              w szkole dzieci dowiaduja sie o swoich rowiesnikach najwiecej.
                              W Macka klasie jest dosc ladna Wloszka Rosie i ja czasami pytam o nia,a on mnie
                              odpowiada,ze ona jest glupia.On wie lepiej,bo on zna jej wyniki nauczania.
                              Dziewczyna jest ladna,wygadana,wysportowana i grala z nami w kosza,ale syn wie
                              lepiej,bo jest z nia w jednej klasie.
                              Gdyby nie byl z nia w klasie,to wyrabialby sobie o niej zdanie,dokladnie tak
                              jak ja,na podstawie tego jak sie ona prezentuje POZA SZKOLA.
                              No wiec POZA SZKOLA ona prezentuje sie perfekt.

                              > Kiedys tak bylo, ale te czasy minely jak sadze bez powrotnie.
                              > Obecnie, dziewczynki z mojej szkoly maja szanse spotkac sie z plcia
                              przeciwna, gdyz
                              > 1. maja braci w przewazajacej wiekszosci, a i kuzyni tez sie trafiaja
                              > 2. maja tatusiow
                              > 3. do rodzicow nalezy zapewnienie im kontaktow z plcia przeciwna poprzez np.
                              > organizowanie spotkan z innymi rodzinami i ich dziecmi juz na gruncie
                              > towarzyskim, a nie szkolnianym, co faktycznie ma miejsce

                              NIGDZIE ludzie sie lepiej nie poznaja,jak w szkole czy w pracy.
                              Dzieciaki w szkole sa emocjonalne i otwarte i dlatego znaja siebie na wylot.
                              W pracy juz zaczynaja zaczynaja ludzie grac,czyli zachowywac sie tak,zeby jak
                              najlepiej wypadac dla otoczenia.

                              > Szkola jest glownie po to, aby uczyc, a nie odwzorowywac uklady spoleczne,
                              choc
                              > oczywiscie nie jest od nich odizolowana. To rodzina jest podstawowym terenem,
                              > gdzie dziecko uczy sie jak zyc w spoleczenstwie. Szkola stanowi jedynie jeden
                              > element tej ukladanki.
                              > Jak juz to zauwazyla jedna z pan, badania pokazuja, ze jednak czy ktos tego
                              > chce czy nie, to istnieja roznice w sposobie zdobywania nauki miedzy
                              chlopcami
                              > a dziewczynkami, gdzie w pierwszych latach dziewczynki goruja nad chlopcami,
                              > ale ci wkrotce je przeganiaja szczegolnie w naukach scislych.

                              To nie ma znaczenia,bo chodzi glownie o obcowanie ze soba cale zycie bez
                              zadnych przerw.

                              > Jesli rozwazamy zalety nauki koedukacyjnej jako zrodlo nauki zachowan
                              > prospolecznych, to nalezy rowniez zwrocic uwage na to, ze obecnosc osob
                              > przeciwnej plci w klasie wyzwala zachowania niekoniecznie zwiazane z nauka
                              np.
                              > dziewczynki koncentruja sie na tym, jak spodobac sie chlopcom, chlopcy na tym
                              > jak zaintrygowac dziewczynki.

                              I to jest czescia zycia i jest jak najbardziej normalne.

                              > Nauka czesto staje sie tematem pobocznym, chyba
                              > ze ktos jest kujonem odstajacym od reszty towarzystwa, co jednak na pewno nie
                              > uczy go zachowan prospolecznych, a raczej alienuje z grupy jako dziwaka.

                              Wrecz odwrotnie.Koedukacyjna szkola uczy zachowan spolecznych i pozwala na
                              wlasciwe ustalenie priorytetow zyciowych.(Najpierw obowiazek,pozniej
                              przyjemnosc).

                              > Ale chyba odeszlismy od watku, gdzie tematem jest lista osob kulturalnych, a
                              > nie zalety i wady szkol niekoedukacyjnych.

                              Ja jestem za taka lista.Powinny byc wlasciwe wzorce zachowan w szkolach.

                              > Na marginesie: szkola nie jest zalozona przez ortodoksyjnych zydow, choc
                              >jesli chca, ich dzieci moga tam sie ksztalcic smile)
                              • alicja0 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 13.11.05, 01:47
                                maksimum napisał:

                                > Ja nie pisalem w ogole,ale chodzilo mnie o to,ze powinny sie wlasnie spotykac
                                > ze soba w szkole,tak jak i na studiach.
                                > To wlasnie w szkole ,a czesto w tej samej klasie zaczynaja sie wielkie
                                milosci
                                > na cale zycie.

                                Ja pisalam o szkole podstawowej, a nie o studiach. Na studiach sa ludzie
                                dorosli, ktorzy sa w takim wieku, ze moga zakladac rodziny.
                                Natomiast wielkie milosci w szkole podstawowej..
                                Chyba piszesz o zakochaniu, a nie o milosci, ktora wiaze sie z
                                odpowiedzialnoscia za druga osobe, umiejetnoscia i checia do podjecia
                                zobowiazan wobec drugiej osoby - bo jak rozumiem nie piszemy o milosci
                                braterskiej ani rodzicielsko-synowskiej.
                                Przepraszam, ale dzieci w szkole podstawowej moga sie jedynie zakochac w plci
                                przeciwnej. Kochac beda znacznie pozniej. Zakochanie to piekny stan - czlowiek
                                jest odurzony i lata w chmurach, tylko czy tego szukamy w szkole dla naszego
                                dziecka?
                                Doskonale pamietam z wlasnego dziecinstwa, jak wygladaly rozmowy dziewczat w
                                mojej klasie koedukacyjnej - glownie o chlopakach itd. Nie mozna bylo spokojnie
                                porozmawiac o czyms innym, bo temat chlopakow ciagle sie wkrecal w rozmowe - z
                                prostej przyczyny: chlopcy byli bezposrednio obok. Stwarzalo to najczesciej
                                jakas napieta atmosfere, bycie pod ostrzalem oczu, koncentracje na tym jak sie
                                wyglada, czy sie podobam itp. I to jest normalne, bo taka jest psyche, ale
                                zdecydowanie zaklocalo to mozliwosc tworzenia przyjazni miedzy dziewczetami,
                                ktore z naturalnych przyczyn musialy rozpoczac konkurencje o chlopakow i na
                                przyjaznie nie zawsze starczalo im juz energii. Dziewczynki na neutralnym
                                gruncie, gdzie nie ma chlopcow, potrafia ze soba doskonale wspolpracowac.
                                Zostawmy zakochanie na etap nieco pozniejszy niz podstawowka - dla dobra dzieci.

                                > Chlopa i dziewczyna maja prawo widziec i wiedziec jak zachowuja sie i jak sa
                                > madrzy ich rowiesnicy wlasnie w szkole,by na tej podstawie podjac decyzje o
                                > blizszych kontaktach.
                                ...
                                > Gdyby nie byl z nia w klasie,to wyrabialby sobie o niej zdanie,dokladnie tak
                                > jak ja,na podstawie tego jak sie ona prezentuje POZA SZKOLA.
                                > No wiec POZA SZKOLA ona prezentuje sie perfekt.
                                >
                                >
                                Wybacz, ale ja mojego meza poznalam dlugo po podstawowce, nie chodzilam z nim
                                ani do szkoly, a studiowalismy na zupelnie innych uczelniach i jakos dobrze sie
                                nam uklada od blisko 9 lat.
                                Moze wiec poznanie siebie nawzajem nie jest koniecznie zwiazane z terenem
                                szkoly?
                                Twoj syn wyrobil sobie zdanie o kolezance z klasy na podstawie jej ocen w
                                szkole. Moze Twoj syn ocenia czlowieka wylaczenie na podstawie ocen z wiedzy -
                                w takim razie faktycznie musi swojej przyszlej polowki szukac na terenie
                                uczelnianym.
                                Przepraszam za sarkazm, ale nie lubie, gdy ktos uwzglednia jedne kryterium, aby
                                ocenic, ze ktos jest glupi lub nie. Ty widzisz pewne zalety dziewczyny skoro
                                piszesz, ze po szkole jest super, ale Twoj syn juz ich nie widzi i uznaje
                                kolezanke za glupia. A moze ona po prostu jest zwykla, przecietna dziewczyna,
                                ktora nie jest intelektualistka, ale potrafi byc np.wytrwala jesli chodzi o
                                sport? Dlaczego tego nie docenic? Nie znaczy to, ze syn juz musi ja obdarzac
                                wielka miloscia, ale moze nie robmy z ocen szkolnych bozka.
                                Po prostu warto osobe poznac z kazdej strony, aby moc powiedziec, ze sie ja
                                zna. Swoja droga, to dla mnie wiecej znaczy to, jakim ktos jest po szkole, bo o
                                jego umiejetnosciach w szkole szybko powiedza mi jego oceny na swiadectwie, a
                                reprezentowany przez dana osobe system wartosci bedzie ten sam czy to na
                                terenie szkoly czy poza nia. Szkola nie stwarza ogromu mozliwosci doswiadczen,
                                jakie przynosi zycie, a przez ktore to doswiadczenia poznajemy czlowieka.
                                >
                                > NIGDZIE ludzie sie lepiej nie poznaja,jak w szkole czy w pracy.
                                > Dzieciaki w szkole sa emocjonalne i otwarte i dlatego znaja siebie na wylot.
                                > W pracy juz zaczynaja zaczynaja ludzie grac,czyli zachowywac sie tak,zeby jak
                                > najlepiej wypadac dla otoczenia.

                                Nadal brzmi to jak szukanie zony/meza wylaczenie w szkole, a kto tego nie
                                dokonal wtedy, to juz stoi na przegranej pozycji.
                                Ludzie najlepiej poznaja sie, gdy przebywaja duzo razem i maja roznorodne
                                doswiadczenia, wspolne zajecia itp.
                                Jesli chodzi o szkolna szczerosc, to ja pamietam doskonale chlopaka z klasy,
                                ktory na terenie szkolnym super odgrywal idiote, a poza szkola byl
                                sympatycznym, wrazliwym chlopakiem. Maska przyjeta w szkole byla ochrona przed
                                grasujaca banda kolesi, bo lepiej udawac idiote niz ciagle sie bic dla
                                zachowania do siebie szacunku. Dzieciaki w szkole graja tak samo jak dorosli,
                                co wiecej - dzieci sa bardziej okrutne, niz dorosli, bo z natury swej sa
                                szczerymi egoistami i dopiero ucza sie wspolpracy, solidarnosci, empatii itp.
                                Moga sie nie nauczyc i wtedy sa wrednymi doroslymi, ale niestety nikt nie rodzi
                                sie altruista. W szkole jest prawo silniejszego i jesli nikt nie dziala
                                wychowawczo, slabe jednostki cierpia, wiec nie mow mi, ze szkola to taki maly
                                raj, gdzie mozemy sie poznac na wylot.

                                Dlatego powtorze sie - szkola jest glownie po to, aby uczyc i warto stworzyc
                                jako takie neutralne warunki do tej czynnosci (nie beda idealne, bo i ludzie
                                nie sa idealni)

                                > I to jest czescia zycia i jest jak najbardziej normalne.

                                tak, normalne jest zainteresowanie plcia przeciwna, ale jesli dominuje ono w
                                kontaktach, to inne cele staja sie drugorzedne. Czy chcialbys, aby np. w
                                szpitalu na ostrym dyzurze cele towarzyskie gorowaly nad zawodowymi?
                                A przeciez tez jest to normalne, ze ludzie sie zaprzyjazniaja itp.
                                Ale dorosli bardziej potrafia koncentrowac sie na swoich obowiazkach, niz
                                dzieci. Dzieci dopiero sie tego ucza, wiec nie rzucajmy im dodatkowych klod pod
                                nogi, dokladajac do ciezaru nauki, ciezar konkurowania o wzgledy plci
                                przeciwnej. Jak pisalam wyzej, chodzi mi o teren szkoly podstawowej. Wiek
                                mlodzienczy, czy studia to inna bajka.

                                > Wrecz odwrotnie.Koedukacyjna szkola uczy zachowan spolecznych i pozwala na
                                > wlasciwe ustalenie priorytetow zyciowych.(Najpierw obowiazek,pozniej
                                > przyjemnosc).


                                Akurat nauka wyzszosci obowiazku nad przyjemnoscia nie jest zwiazana z
                                koedukacja - przeciez mozna sie tego nauczyc w grupie swojej plci.

                                Patrzac na dziewczynki w mojej szkole, widze, ze zachowuja sie one bardzo
                                swobodnie, bez tej uwaznosci na ewentualna obecnosc kolegow. Tak, jak dom
                                rodzinny nie musi byc polem bitwy, zeby dziecko nauczylo sie zachowan
                                spolecznych (bo przeciez w zyciu trzeba walczyc o swoje, jest tyle patologii,
                                to niech dziecko sie ich zawczasu nauczy), tak szkola podstawowa nie musi
                                dzieci bezposrednio wdrazac do roli przyszlej matki i ojca (wychowujac w
                                poczuciu obowiazkow oczywiscie czyni to posrednio). Na wszystko przyjdzie czas -
                                nie poganiajmy dzieci. W rodzinie dzieci wpierw ucza sie chodzic, zanim zaczna
                                biegac. Niech dorastajace dzieci wpierw naucza sie wlasnej tozsamosci, aby
                                potem mogly uczyc sie w kontakcie z plcia przeciwna czego oczekuja, czego nie
                                chca itp. Oczywiscie, czlowiek uczy sie cale zycie, ale nie zdobywa wszystkiego
                                jednoczesnie, a ma pewne etapy w rozwoju.
                                Mysle, ze tematu nie wyczerpiemy na forum, bo jest zbyt szeroki. Zreszta, kazda
                                ze stron ma swoje argumenty i doswiadczenie zyciowe, ktore decyduje o tym,
                                dlaczego taki model wybieramy. Ja sklaniam sie do tezy, ze zarowno koedukacyjne
                                jak i niekoedukacyjne szkoly maja swoje plusy i minusy, a i tak trzeba
                                podejmowac dodatkowe dzialania, aby zniwelowac szkodliwosc minusow. Widze
                                jednak pewna wyzszosc szkol niekoedukacyjnych nad koedukacyjnymi - przynajmniej
                                w takiej rzeczywistosci szkolnianej jaka mamy. Jesli znalazlaby sie jakas
                                szkola koedukacyjna, ktora mialaby bardzo dobry program wychowawczy... Ale juz
                                widze problemy w stworzeniu takiego modelu, bo im wieksza roznorodnosc, tym
                                trudniej nad tym zapanowac.
                                • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 13.11.05, 04:01
                                  > Doskonale pamietam z wlasnego dziecinstwa, jak wygladaly rozmowy dziewczat w
                                  > mojej klasie koedukacyjnej - glownie o chlopakach itd. Nie mozna bylo
                                  spokojnie
                                  > porozmawiac o czyms innym, bo temat chlopakow ciagle sie wkrecal w rozmowe -
                                  z prostej przyczyny: chlopcy byli bezposrednio obok. Stwarzalo to najczesciej
                                  > jakas napieta atmosfere, bycie pod ostrzalem oczu, koncentracje na tym jak
                                  sie
                                  > wyglada, czy sie podobam itp. I to jest normalne, bo taka jest psyche, ale
                                  > zdecydowanie zaklocalo to mozliwosc tworzenia przyjazni miedzy dziewczetami,
                                  > ktore z naturalnych przyczyn musialy rozpoczac konkurencje o chlopakow i na
                                  > przyjaznie nie zawsze starczalo im juz energii.

                                  I to jest wlasnie zycie o jakim pisze.Zycie to konkurencja i nie mozna jej
                                  sztucznie usuwac i mowic,ze jeszcze na nia za wczesnie.

                                  > Dziewczynki na neutralnym
                                  > gruncie, gdzie nie ma chlopcow, potrafia ze soba doskonale wspolpracowac.

                                  To nie jest naturalny grunt lecz wyjalowiony z chlopcow,dlatego nie
                                  odzwierciedla pelni zycia.

                                  > Twoj syn wyrobil sobie zdanie o kolezance z klasy na podstawie jej ocen w
                                  > szkole. Moze Twoj syn ocenia czlowieka wylaczenie na podstawie ocen z wiedzy
                                  > w takim razie faktycznie musi swojej przyszlej polowki szukac na terenie
                                  > uczelnianym.

                                  11 lat to dla chlopaka za wczesnie na ogladanie sie za dziewczynami i moze
                                  dlatego wlasnie ocenia ja tylko na podstawie ocen ze szkoly.

                                  > W szkole jest prawo silniejszego i jesli nikt nie dziala
                                  > wychowawczo, slabe jednostki cierpia, wiec nie mow mi, ze szkola to taki maly
                                  > raj, gdzie mozemy sie poznac na wylot.

                                  Ja pisze o dobrej J.H. i tu juz prawo silniejszego nie dziala.I jest to klasa
                                  muzyczna,w ktorej kazdy gra na jakims instrumencie.Rosie jest lepsza muzycznie
                                  od Macka,bo widzialem ja w podstawowce jak grywala solowki na roznych
                                  wystepach,ale jest bardzo emocjonalna i to widac.

                                  > Dlatego powtorze sie - szkola jest glownie po to, aby uczyc i warto stworzyc
                                  > jako takie neutralne warunki do tej czynnosci (nie beda idealne, bo i ludzie
                                  > nie sa idealni)
                                  >
                                  > > I to jest czescia zycia i jest jak najbardziej normalne.
                                  >
                                  > tak, normalne jest zainteresowanie plcia przeciwna, ale jesli dominuje ono w
                                  > kontaktach, to inne cele staja sie drugorzedne. Czy chcialbys, aby np. w
                                  > szpitalu na ostrym dyzurze cele towarzyskie gorowaly nad zawodowymi?

                                  Najpierw obowiazek,a pozniej przyjemnosc,szczegolnie w pracy trzeba znac
                                  priorytety.

                                  > A przeciez tez jest to normalne, ze ludzie sie zaprzyjazniaja itp.
                                  > Ale dorosli bardziej potrafia koncentrowac sie na swoich obowiazkach, niz
                                  > dzieci. Dzieci dopiero sie tego ucza, wiec nie rzucajmy im dodatkowych klod
                                  pod nogi, dokladajac do ciezaru nauki, ciezar konkurowania o wzgledy plci
                                  > przeciwnej. Jak pisalam wyzej, chodzi mi o teren szkoly podstawowej. Wiek
                                  > mlodzienczy, czy studia to inna bajka.

                                  Ja pozostane przy swoim,ze dzieci nie powinny byc separowane w szkole wg plci
                                  obojetnie na jakim poziomie nauki.

                                  > Patrzac na dziewczynki w mojej szkole, widze, ze zachowuja sie one bardzo
                                  > swobodnie, bez tej uwaznosci na ewentualna obecnosc kolegow. Tak, jak dom
                                  > rodzinny nie musi byc polem bitwy, zeby dziecko nauczylo sie zachowan
                                  > spolecznych (bo przeciez w zyciu trzeba walczyc o swoje, jest tyle patologii,
                                  > to niech dziecko sie ich zawczasu nauczy), tak szkola podstawowa nie musi
                                  > dzieci bezposrednio wdrazac do roli przyszlej matki i ojca (wychowujac w
                                  > poczuciu obowiazkow oczywiscie czyni to posrednio). Na wszystko przyjdzie
                                  czas-nie poganiajmy dzieci. W rodzinie dzieci wpierw ucza sie chodzic, zanim
                                  zaczna
                                  > biegac. Niech dorastajace dzieci wpierw naucza sie wlasnej tozsamosci, aby
                                  > potem mogly uczyc sie w kontakcie z plcia przeciwna czego oczekuja, czego nie
                                  > chca itp. Oczywiscie, czlowiek uczy sie cale zycie, ale nie zdobywa
                                  >wszystkiego jednoczesnie, a ma pewne etapy w rozwoju.
                                  > Mysle, ze tematu nie wyczerpiemy na forum, bo jest zbyt szeroki. Zreszta,
                                  >kazda ze stron ma swoje argumenty i doswiadczenie zyciow

                                  To jest temat podobny do tego,ze w EU nie stawia sie dzieciom niedostatecznych
                                  i promuje wszystkie az do 4 klasy.
                                  W USA sytuacja jest inna i mozna powtarzac 1-sza klase,tak jak i druga czy
                                  trzecia.
                                  Generalnie zdecydowana wiekszosc dzieci przechodzi z klasy do klasy,ale bylem
                                  swiadkiem jak dzieci powtarzaly 1-sza i druga klase w szkole podstawowej.
                                • nangaparbat3 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 13.11.05, 13:51
                                  Wbrew Twojemu, dość zresztą rozpowszechnionemu, przekonaniu, głównym zadaniem
                                  szkoły wcale nie jest uczyć, ale właśnie - socjalizować.
                                  Nauczyć się zawsze można, to tylko nauczyciele wyobrażają sobie, ze bez ich
                                  udziału nikt sie nigdy niczego nie nauczy - bzdura.
                                  Za to braków w rozwoju społecznym i emocjonalnym łatwo sie nie nadrobi, czasem
                                  juz nigdy. I nie chodzi mi tu o zakochiwanie sie lub nie - chodzi o to, ze
                                  szkola niekoedukacyjna rozwija w uczniach niezdrową ciekawość, zwiększa
                                  poczucie odmienności od tej drugiej płci - nie uczy budowania wspolnoty mimo
                                  różnic. Już opisałam, i jeszcze powtorzę - moja córka w 5. i 6. klasie została
                                  posadzona z chłopcem. Często zdumiona opowiadała mi o tym "innym gatunku
                                  człowieka", o przedziwnych dla niej reakcjach, pomysłach. A jednak bardzo była
                                  do niego przywiązana, przeżywała razem z nim jego porażki i sukcesy, byla
                                  bardzo zadowolona z tego, ze siedzą w jednej ławce. O ile wiem, o zakochaniu
                                  nie było mowy. Wiem, że było to dla nich obojga ważne i pozytywne
                                  doświadczenie - nie widzę powodu, by ich tego pozbawiać.
                                  Sama chodziłam do niekoedukacyjnej szkoły i braki w umiejętnościach
                                  interpersonalnych odczuwam do dziś (brata mam o 10 lat młodszego, więc niewiele
                                  mi pomogli jego koledzy).
                                  • alicja0 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 13.11.05, 20:36
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > Wbrew Twojemu, dość zresztą rozpowszechnionemu, przekonaniu, głównym zadaniem
                                    > szkoły wcale nie jest uczyć, ale właśnie - socjalizować.
                                    > Nauczyć się zawsze można, to tylko nauczyciele wyobrażają sobie, ze bez ich
                                    > udziału nikt sie nigdy niczego nie nauczy - bzdura.

                                    Coz, niestety nie zgodze sie z Toba. Szkola wlasnie istnieje dla takiego samego
                                    powodu co szpitale, biura maklerskie itp. - zapewnia specjalistyczna usluge, w
                                    tym przypadku nauczanie. O tym, jaki jest poziom wiedzy rodzicow mozna by dlugo
                                    dyskutowac, ale nawet nie o to chodzi. Po prostu w naszym spoleczenstwie
                                    nastepuje specjalizacja zawodowa i juz nie wystarczy znac sie na czyms ogolnie,
                                    aby swiadczyc usluge na wysokim poziomie. Dlatego sa szpitale, bo nie kazdy zna
                                    sie wystarczajaco na medycynie, aby uratowac zycie; dlatego sa BM, bo nie kazdy
                                    potrafi z dobrym efektem poruszac sie na gieldzie; dlatego sa i byly szkoly, bo
                                    rodzice zwykle nie sa juz w stanie nauczyc dziecka na takim poziomie, jakiego
                                    wymaga spoleczenstwo.
                                    Nauczyciel powinien byc profesjonalista zarowno z wiedzy merytorycznej, jak i
                                    pedagogicznej i metodycznej. Ja jestem jak najbardziej ZA tym, aby rodzice
                                    uczestniczyli w nauce dziecka np. odrabiajac z nim lekcje, bo ucza je przez to
                                    systematycznosci, dokladnosci itp. Natomiast szkola gromadzi dzieci (no, chyba
                                    ze kogos stac na prywatna guwernantke), aby obnizyc koszty nauczania - jeden
                                    specjalista na grupe dzieci. Zdaje sobie sprawe z tego, ze w szkolach
                                    przechowuja sie tez tacy nauczyciele, ktorzy sa nieudacznikami - ale jest to
                                    patologia, a nie zasada funkcjonowania szkoly. W mojej szkole, gdzie rodzice
                                    placa, nie ma mowy o przecietniactwie wsrod nauczycieli. (czasem sama sie
                                    zastanawiam czy uda mi sie sprostac tym wymaganiom smile)

                                    Natomiast wracajac do sprawy socjalizacji.
                                    Zawsze bede twardo stala na stanowisku, ze to rodzina jest pierwszym i
                                    podstawowym miejscem, gdzie dziecko sie socjalizuje czyli wprowadza w zasady
                                    dzialania spoleczenstwa. Efekty zrzucania tego obowiazku na szkole czy inne
                                    instytucje sa oplakane. To rodzice przebywajac z dzieckiem, obdarzajac go
                                    zdrowa miloscia, sa w stanie spowodowac, ze dziecko uzna za wlasciwe i dobre
                                    konkretne postawy prospoleczne. Szkola, podworko, praca zawodowa oczywiscie tez
                                    nas ksztaltuja, bo zyjemy wsrod ludzi, ale pierwsze i podstawowe prawidla zycia
                                    w spoleczenstwie nabywamy w rodzinie i w zaleznosci od tego, jak rodzina
                                    funkcjonuje, takie bedziemy mieli potem mniejsze czy wieksze problemy zyjac z
                                    ludzmi. Inny start zyciowy ma jedynak wychowany miedzy doroslymi, inaczej
                                    dziecko z rodziny wielodzietnej, inaczej dziecko z rodziny niepelnej, bo nabywa
                                    roznych stylow reagowania. Cale szczescie, ze czlowiek jest plastyczny i jest w
                                    stanie skorygowac pozniej ewentualne zle nawyki.
                                    Piszesz, ze Twoja szkola niekoedukacyjna nie przygotowala Cie do zycia z plcia
                                    przeciwna.
                                    Ja natomiast znam kilka doroslych juz dziewczyn, ktore uczyly sie w
                                    prestizowych szkolach zenskich (poza Polska) i sa dla mnie chyba
                                    niedoscignionym wzorem kobiet znajacych swoja wartosc, zarazem otwartych,
                                    pelnych optymizmu i sil do zycia. Chyba wniosek nasuwa sie sam: szkola ko- czy
                                    niekoedukacyjna tak jak i wszystkie inne tereny zycia moze stac sie
                                    przyczynkiem do naszego rozwoju osobistego lub do zahamowan i to najwyrazniej
                                    nie jest efektem koedukacji czy niekoedukacji, ale samego w sobie dzialania
                                    szkoly, a przede wszystkim rodziny.
                                    We wczesniejszym postach zwracalam uwage na to, ze zadaniem rodziny jest
                                    zapewnic pewna harmonie w tym wzgledzie, juz poza terenem szkoly.
                                    Jesli tego nie sa w stanie zapewnic z roznych wzgledow, to faktycznie brak
                                    koedukacji moze stanowic jakies utrudnienie, aczkolwiek nie decydujace.

                                    A co do siedzenia w szkole w lawce z chlopcem - ja rowniez mialam takie
                                    doswiadczenie smile))
                                    Co wiecej, bylam super kumpelka dla chlopakow z klasy, bo dziewczyny
                                    najczesciej mnie denerwowaly swoim brakiem szczerosci (sic!) i z chlopakami
                                    znacznie lepiej mi sie rozmawialo. Tak bylo przez liceum, studia i tak jest
                                    nadal. ALE na niewiele to sie zdalo, gdy z kontaktow czysto towarzyskich
                                    przechodzilam na teren zakochania - z wesolej kumpeli jak za dotknieciem
                                    zaczarowanej rozdzki robila sie ze mnie nieufna malolata smile)
                                    • rrhadane Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 13.11.05, 21:00
                                      Jak widzę, masz bardzo jasny obraz tego, jak swiat powinien wyglądać. A ja juz
                                      wiem, że między naszymi wyobrażeniami o tym, jak być powinno, a tym, co jest,
                                      jest ogromna przestrzeń. Na szczęście nie zawsze to. co jest, jest gorsze od
                                      tego, co według nas być powinno.
                                      • rrhadane PS 13.11.05, 21:02
                                        Bardzo przepraszam, nie przelogowałam się, to ja, nangaparbat.
                                      • alicja0 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 14.11.05, 16:13
                                        rrhadane napisała:

                                        > Jak widzę, masz bardzo jasny obraz tego, jak swiat powinien wyglądać.

                                        To prawda, obecnie mam swiat w miare dobrze poukladany - przynajmniej
                                        pogladowo wink
                                        Nie wiem czy to bedzie pocieszajace, ale poukladalo mi sie wszystko po tym, jak
                                        przez wiele lat mialam duzy balagan, wiec nie jestem czlowiekiem o naiwnych
                                        pogladach, ktoremu zycie jeszcze nie dopieklo.
                                        Owszem, swiat mnie czesto zadziwia, ale raczej juz nie zaskakuje. Dopuszczam
                                        jednak taka mozliwosc wink)
                                        I choc mam jasno sprezycowane poglady na wiekszosc spraw (ooo, nie na
                                        wszystkie!), zawsze jest mozliwosc nauczenia sie jeszcze czegos w zyciu smile)

                                    • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 14.11.05, 01:08
                                      alicja0 napisała:

                                      > nangaparbat3 napisała:
                                      >
                                      > > Wbrew Twojemu, dość zresztą rozpowszechnionemu, przekonaniu, głównym zada
                                      > niem szkoły wcale nie jest uczyć, ale właśnie - socjalizować.
                                      > > Nauczyć się zawsze można, to tylko nauczyciele wyobrażają sobie, ze bez i
                                      > ch udziału nikt sie nigdy niczego nie nauczy - bzdura.
                                      >
                                      > Coz, niestety nie zgodze sie z Toba. Szkola wlasnie istnieje dla takiego
                                      samego
                                      > powodu co szpitale, biura maklerskie itp. - zapewnia specjalistyczna usluge,
                                      w tym przypadku nauczanie. O tym, jaki jest poziom wiedzy rodzicow mozna by
                                      dlugo dyskutowac, ale nawet nie o to chodzi. Po prostu w naszym spoleczenstwie
                                      > nastepuje specjalizacja zawodowa i juz nie wystarczy znac sie na czyms
                                      ogolnie,
                                      > aby swiadczyc usluge na wysokim poziomie. Dlatego sa szpitale, bo nie kazdy
                                      zna sie wystarczajaco na medycynie, aby uratowac zycie; dlatego sa BM, bo nie
                                      kazdy
                                      > potrafi z dobrym efektem poruszac sie na gieldzie; dlatego sa i byly szkoly,
                                      bo
                                      > rodzice zwykle nie sa juz w stanie nauczyc dziecka na takim poziomie, jakiego
                                      > wymaga spoleczenstwo.

                                      Pozwole sobie stanac rowno po srodku tych opinii.
                                      Szkola nie ma wyjscia i musi socjalizowac dzieci i robi to dosc dobrze.
                                      Gdybym mial do wyboru guwernantke,ktora uczy lepiej niz szkola,to i tak
                                      poslalbym dzieci do szkoly,bo one MUSZA wyrastac wsrod swoich rowiesnikow.
                                      Moja corka jestw klasie dla specjalnie uzdolnionych a syn w b. dobrym J.H. i w
                                      jednym i w drugim przypadku jest jednakowa ilosc dziewczat i chlopcow w
                                      klasach,nawet jak czesc z chlopcow jest na nizszym poziomie niz dziewczeta w
                                      tej klasie.
                                      Na cos innego sam bym sie nie zgodzil i chodzil do szkol protestowac w tym
                                      wzgledzie.
                                      To ze dziecko sie rozwija z biegiem dorastania to fakt i dziueje sie to
                                      niezaleznie od tego czy chodzi do szkoly czy tez nie.Jestem pewien,ze sam bym
                                      nauczyl swoje dzieci lepiej niz nauczyciele w szkole,ale byliby wyobcowani ze
                                      srodowiska.

                                      > Nauczyciel powinien byc profesjonalista zarowno z wiedzy merytorycznej, jak i
                                      > pedagogicznej i metodycznej. Ja jestem jak najbardziej ZA tym, aby rodzice
                                      > uczestniczyli w nauce dziecka np. odrabiajac z nim lekcje, bo ucza je przez
                                      >to systematycznosci, dokladnosci itp. Natomiast szkola gromadzi dzieci (no,
                                      chyba
                                      > ze kogos stac na prywatna guwernantke), aby obnizyc koszty nauczania - jeden
                                      > specjalista na grupe dzieci. Zdaje sobie sprawe z tego, ze w szkolach
                                      > przechowuja sie tez tacy nauczyciele, ktorzy sa nieudacznikami - ale jest to
                                      > patologia, a nie zasada funkcjonowania szkoly. W mojej szkole, gdzie rodzice
                                      > placa, nie ma mowy o przecietniactwie wsrod nauczycieli. (czasem sama sie
                                      > zastanawiam czy uda mi sie sprostac tym wymaganiom smile)

                                      Syn i corka juz mnie powiedzieli,ze ja im lepiej tlumacze niz nauczycielka w
                                      szkole i szybciej chwytaja material.

                                      > Natomiast wracajac do sprawy socjalizacji.
                                      > Zawsze bede twardo stala na stanowisku, ze to rodzina jest pierwszym i
                                      > podstawowym miejscem, gdzie dziecko sie socjalizuje czyli wprowadza w zasady
                                      > dzialania spoleczenstwa. Efekty zrzucania tego obowiazku na szkole czy inne
                                      > instytucje sa oplakane. To rodzice przebywajac z dzieckiem, obdarzajac go
                                      > zdrowa miloscia, sa w stanie spowodowac, ze dziecko uzna za wlasciwe i dobre
                                      > konkretne postawy prospoleczne. Szkola, podworko, praca zawodowa oczywiscie
                                      tez nas ksztaltuja, bo zyjemy wsrod ludzi, ale pierwsze i podstawowe prawidla
                                      zycia
                                      > w spoleczenstwie nabywamy w rodzinie i w zaleznosci od tego, jak rodzina
                                      > funkcjonuje, takie bedziemy mieli potem mniejsze czy wieksze problemy zyjac z
                                      > ludzmi. Inny start zyciowy ma jedynak wychowany miedzy doroslymi, inaczej
                                      > dziecko z rodziny wielodzietnej, inaczej dziecko z rodziny niepelnej, bo
                                      nabywa
                                      > roznych stylow reagowania. Cale szczescie, ze czlowiek jest plastyczny i jest
                                      >w stanie skorygowac pozniej ewentualne zle nawyki.
                                      > Piszesz, ze Twoja szkola niekoedukacyjna nie przygotowala Cie do zycia z
                                      >plcia przeciwna.
                                      > Ja natomiast znam kilka doroslych juz dziewczyn, ktore uczyly sie w
                                      > prestizowych szkolach zenskich (poza Polska) i sa dla mnie chyba
                                      > niedoscignionym wzorem kobiet znajacych swoja wartosc, zarazem otwartych,
                                      > pelnych optymizmu i sil do zycia. Chyba wniosek nasuwa sie sam: szkola ko-
                                      >czy niekoedukacyjna tak jak i wszystkie inne tereny zycia moze stac sie
                                      > przyczynkiem do naszego rozwoju osobistego lub do zahamowan i to najwyrazniej
                                      > nie jest efektem koedukacji czy niekoedukacji, ale samego w sobie dzialania
                                      > szkoly, a przede wszystkim rodziny.

                                      Sama piszesz,ze chodzilo o prestizowe szkoly zagraniczne,czyli nie mowimy o
                                      szkolnictwie masowym.

                                      > We wczesniejszym postach zwracalam uwage na to, ze zadaniem rodziny jest
                                      > zapewnic pewna harmonie w tym wzgledzie, juz poza terenem szkoly.
                                      > Jesli tego nie sa w stanie zapewnic z roznych wzgledow, to faktycznie brak
                                      > koedukacji moze stanowic jakies utrudnienie, aczkolwiek nie decydujace.
                                      >
                                      > A co do siedzenia w szkole w lawce z chlopcem - ja rowniez mialam takie
                                      > doswiadczenie smile))
                                      > Co wiecej, bylam super kumpelka dla chlopakow z klasy, bo dziewczyny
                                      > najczesciej mnie denerwowaly swoim brakiem szczerosci (sic!) i z chlopakami
                                      > znacznie lepiej mi sie rozmawialo. Tak bylo przez liceum, studia i tak jest
                                      > nadal. ALE na niewiele to sie zdalo, gdy z kontaktow czysto towarzyskich
                                      > przechodzilam na teren zakochania - z wesolej kumpeli jak za dotknieciem
                                      > zaczarowanej rozdzki robila sie ze mnie nieufna malolata smile)

                                      Brak szczerosci u dziewczyn przezylem dosc mocno i dlugo nie moglem dojsc
                                      powodow takiego zachowania.
                                      • alicja0 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 14.11.05, 16:05
                                        maksimum napisał:

                                        >> Sama piszesz,ze chodzilo o prestizowe szkoly zagraniczne,czyli nie mowimy o
                                        > szkolnictwie masowym.
                                        >

                                        Tylko wlasnie dlaczego szkolnictwo ma sie roznic w sprawach wychowawczych na
                                        prestizowe (bo platne) i na masowe?
                                        Dlaczego zasady i styl wychowania oraz poziom wyksztalcenia i osobistych
                                        uzdolnien nauczycieli musi byc lepszy, wyzszy itp. niz w szkole masowej?
                                        Akurat to co wyzej wymienilam nie wymaga kupna jak np. komputery, globusy,
                                        probowki, wypchane ptaki itd. itp.
                                        Oczywiscie czynnik finansowy pcha lepszych nauczycieli do prywatnych szkol, bo
                                        tam miedzy innymi moga lepiej zarobic, ale dlaczego nauczyciele w szkolach
                                        masowych (rozumiem jako szkoly panstwowe, bo "masa cial" w klasie przypadajaca
                                        na nauczyciela jest w podobnej liczbie i w prywatnej i w panstwowej szkole)
                                        maja gorzej uczyc niz w szkolach prywatnych?
                                        Dlaczego kadra nauczycielska z dyrektorem na czele nie moze w panstwowej szkole
                                        dzialac podobnie jak w prywatnej? (o to nalezaloby zapytac glownie dyrektora).
                                        W mojej szkole wcale nie kladzie sie akcentu na wycieczki, drogie i wyjatkowo
                                        nowoczesne narzedzia do pracy, ale na system wychowawczy, a to kosztuje co
                                        najwyzej wiecej czasu i zaangazowania, niz pieniedzy.
                                        I mysle, ze tu moze tkwic problem - nauczyciele i dyrektor musza dbac o swoj
                                        wysoki poziom zarowno kulturalny, jak i merytoryczny i jesli wylacznie ich do
                                        tego motywuje czynnik finansowy, to nie sa dobrymi nauczycielami. Finanse sa
                                        b.wazne, bo trzeba utrzymac rodzine itd., ale gdzies powinna byc tez zdrowa
                                        ambicja i poczucie odpowiedzialnosci za wychowanie dzieci, ale tez swiadomosc,
                                        ze ciagle trzeba weryfikowac siebie samego, szukac dobrych wzorcow dla wlasnego
                                        czlowieczenstwa, a wowczas bedziemy i dobrymi nauczycielami, rodzicami,
                                        wychowawcami..
                                        Ale kazanie wyprodukowalam smile
                                        ALe moze ja sie nie znam do konca, na tym wszystkim...
                                        • mallard Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 14.11.05, 16:11
                                          alicja0 napisała:

                                          > Ale kazanie wyprodukowałam smile

                                          Super! Czytałem z rozdziawioną gębą! wink
                                          • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej-KOEDUKAC 14.11.05, 21:35
                                            mallard napisał:

                                            > alicja0 napisała:
                                            >
                                            > > Ale kazanie wyprodukowałam smile
                                            >
                                            > Super! Czytałem z rozdziawioną gębą! wink

                                            Wczesniej nie zwracalem na to uwagi,ale ostatnio zlapalem sie na rozdziawianiu
                                            jak rzucam z dystansu do kosza.Jakos pomaga mnie w koncentracji!!
                        • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 16:59
                          > Cóż, ja jestem w Polsce, jestem kobietą, obecnie pracuję w szkole
                          podstawowej,
                          > która powstała rok temu (na razie są to klasy 0-4).
                          > Szkoła nie jest koedukacyjna, a przy tym w żeńskiej uczą tylko kobiety, w
                          > męskiej uczą tylko mężczyźni, gdyż wyszło się z założenia, że na tym etapie
                          > rozwoju, dziewczynki i chłopcy różnią się w zakresie reagowania, sposobie
                          > zdobywania nauki itp.

                          W wieku 13 lat roznica miedzy dziewczynkami a chlopcami jest jeszcze wieksza
                          niz w wieku 6-10 lat.Niektore 13 latki z niejednego pieca juz chleb jadly,a 13
                          letni chlopak jeszcze sikac prosto nie umie.
                          Rozdzielanie dzieci w szkole jest poronionym pomyslem,bo poza szkola MUSZA i
                          powinny zyc razem.
                          Chyba ktos wzial niezle pieniadze,ze pomysl szkoly nie koedukacyjnej?
                        • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 17:14
                          Dlatego nie zgadzam się z poglądami wyrażonymi w wątku, że chwalenie
                          > pozytywnych zachowań działa upokarzająco na "niechwalonych".
                          Z moich obserwacji wynika, że chwalenie zachowań pozytywnych czasem jest
                          upokarzające dla chwalonych, zwłaszcza na tym etapie rozwoju, kiedy dla dziecka
                          grupa rówieśnicza jest ważniejsza, niż rodzice i nauczyciele. Zresztą
                          nieumiejętne chwalenie może przynieść więcej szkód, niż pożytku.
                          A co do wyróżnienia enklawy męskości i oceanu kobiecości - ktoś, kto wpadł na
                          ten szatański pomysł, IMO ma braki w podstawach wiedzy o społeczeństwie, o
                          rozwoju człowieka.
                          • nangaparbat3 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 20:32
                            Nie wszystko jest takie proste. W podstawówce grupa rowieśnicza jeszcze nie
                            jest ważniejsza od dorosłych, no najwyżej pod sam koniec.
                            A co do szkól niekoedukacyjnych - cóż, wszystko ma wady i zalety. Zaleta jest
                            umozliwienie większych postępó w naukach scisłych i przyrodniczych dziewczętom
                            (o tym czytałam, Anglicy robili na ten temat badania, tak im wyszło). Coś w tym
                            jest, chłopcy mniej boja się śmieszności, z reguły nie kontroluja się tak
                            bardzo jak dziewczęta, więc są aktywniejsi, etc. Dziewczynki na tym tracą,
                            nawet jeśli są zdolniejsze i więcej umieją, mniej je widać. Chociaż ostatnio to
                            sie zmienia i widuję klasy, gdzie chłopcy są po prostu zahukani przez dość
                            agresywne koleżanki.
                            Z drugiej strony chyba nie posłałbym córki do takiej szkoły, bo ważne są tez
                            codzienne kontakty z chłopcami, zobaczenie świata od nieco innej niz własna
                            strony. W 5. i 6. klasie siedziała karnie z chłopcem, bardzo się polubili i
                            było to naprawdę dobre, trzeba było dostosować się do zupełnie innej osoby niż
                            rozszczebiotane koleżanki.
                            • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 10.11.05, 04:26
                              > Z drugiej strony chyba nie posłałbym córki do takiej szkoły, bo ważne są tez
                              > codzienne kontakty z chłopcami, zobaczenie świata od nieco innej niz własna
                              > strony. W 5. i 6. klasie siedziała karnie z chłopcem, bardzo się polubili i
                              > było to naprawdę dobre, trzeba było dostosować się do zupełnie innej osoby
                              >niż rozszczebiotane koleżanki.

                              Ja tez mam podobny problem,bo bardzo dobra szkola srednia (H.S.)prywatna w
                              mojej okolicy daje stypendia najlepszym uczniom z J.H. gdzie chodzi moj syn.
                              Problem w tym,ze ta H.S. jest TYLKO dla chlopcow i kosztuje ok 8 tys rocznie.
                              Gdyby moj syn sie zakwalifikowal,to bym go tam nie poslal,mimo ze szkola ta
                              znana jest z bardzo wysokiego poziomu nawet poza NYC.
                  • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 13:57
                    Oj, takie seksistowskie zagranie poniżej pasa wink) Jest mi wszystko jedno, czy
                    Maksimum to facet czy wręcz przeciwnie, aczkolwiek zdolność dopowiadania i
                    nadinterpretowania posiada iście kobiecą wink
                    pozdrawiam również, koty podrapię, jak tylko wrócę do domu smile
                    • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 16:39
                      kawka74 napisała:

                      > Oj, takie seksistowskie zagranie poniżej pasa wink) Jest mi wszystko jedno, czy
                      > Maksimum to facet czy wręcz przeciwnie, aczkolwiek zdolność dopowiadania i
                      > nadinterpretowania posiada iście kobiecą wink
                      > pozdrawiam również, koty podrapię, jak tylko wrócę do domu smile

                      maksimum=MACIEJ
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=2894178
                      Zdecydowanie chlop.
                      • kawka74 Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 09.11.05, 17:01
                        Dzięki za wyprowadzenie na prostą drogę wink
                        • maksimum Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 10.11.05, 04:27
                          kawka74 napisała:

                          > Dzięki za wyprowadzenie na prostą drogę wink

                          Nie ma sprawy.Ja sie z tym nie ukrywalem.
    • mynia_pynia Re: Dzieci o wysokiej kulturze osobistej 13.11.05, 14:58
      A ja uważam że szkoła dobrze zrobiła, i odpowiadając na pytanie:
      Czy jeśli wyłaniani sią w szkole uczniowie z najlepszymi ocenami i są na koniec
      za to nagradzani to oznaka że reszta uczniów to debile, idjoci, nieuki !!!
      Moim zdaniem należy promować dobre wychowanie !!!!
    • kawka74 Gdyby ktoś jeszcze chciał skomentować.... 15.11.05, 11:03
      ... podaję dodatkowe informacje (pochodzące bezpośrednio od pani
      wychowawczyni). Nie było żadnego konkursu. Dzieciom ani rodzicom nie zostały
      podane kryteria oceny - ani przed wywieszeniem listy, ani po jej wywieszeniu.
      Pani nie odpowiedziała na pytanie, czym kierowała się wybierając akurat tych, a
      nie innych uczniów. Tylko ona wybierała, nie pytając się żadnego innego
      nauczyciela.
      Zamysł szlachetny, ale wykonanie do niczego.
      • maksimum ZNOWU JAKIS TLUMOK WYCIAL MOJ POST 15.11.05, 19:00
        a byla to odpowiedz na post alicjiO
        • mallard Maks, a kiedy pisales ten post? 15.11.05, 19:11
          Przeciez po wycietym poscie pozostaja trzy kropki w kwadratowych nawiasach, a
          niczego takiego nie widac!
          • maksimum Re: Maks, a kiedy pisales ten post? 15.11.05, 19:19
            mallard napisał:

            > Przeciez po wycietym poscie pozostaja trzy kropki w kwadratowych nawiasach, a
            > niczego takiego nie widac!

            O to wlasnie chodzi,ze wiekszosc moich postow i calych watkow(od 20 do 100
            postowych) znika bez ZADNEGO sladu.Niezlych fachowcow GW zatrudnia.
            Pisalem go wieczorem,czyli waszego czasu ok 5 rano.
            Tytul byl:"I TO JEST WLASNIE REFORMA EDUKACJI" lub bardzo podobny i cytowana w
            nim byla czesc wypowiedzi alicjiO i reszta byla moja.
            • mallard Re: Maks, a kiedy pisales ten post? 15.11.05, 19:33
              maksimum napisał:

              > mallard napisał:
              >
              > > Przeciez po wycietym poscie pozostaja trzy kropki w kwadratowych nawiasac
              > h, a
              > > niczego takiego nie widac!
              >
              > O to wlasnie chodzi,ze wiekszosc moich postow i calych watkow(od 20 do 100
              > postowych) znika bez ZADNEGO sladu.Niezlych fachowcow GW zatrudnia.
              > Pisalem go wieczorem,czyli waszego czasu ok 5 rano.
              > Tytul byl:"I TO JEST WLASNIE REFORMA EDUKACJI" lub bardzo podobny i cytowana
              w
              > nim byla czesc wypowiedzi alicjiO i reszta byla moja.

              Rzeczywiscie taki post sobie przypominam, nie czytalem go jednak i nie moge
              oceniac.

              Pozdro.
              • maksimum Re: Maks, a kiedy pisales ten post? 15.11.05, 19:37

                > > O to wlasnie chodzi,ze wiekszosc moich postow i calych watkow(od 20 do 10
                > 0 postowych) znika bez ZADNEGO sladu.Niezlych fachowcow GW zatrudnia.
                > > Pisalem go wieczorem,czyli waszego czasu ok 5 rano.
                > > Tytul byl:"I TO JEST WLASNIE REFORMA EDUKACJI" lub bardzo podobny i cytow
                > ana w nim byla czesc wypowiedzi alicjiO i reszta byla moja.
                >
                > Rzeczywiscie taki post sobie przypominam, nie czytalem go jednak i nie moge
                > oceniac.
                >
                > Pozdro.

                Sam widzisz co sie tu dzieje i jak ja mam to traktowac.
                Podobny post zamiescilem ponizej.
                • martitkaq Re: Maks, a kiedy pisales ten post? 19.11.05, 14:07
                  eeee...no faktycznie głupota z takimi listami uncertain Czegoś takiego to jeszcze nie
                  było...
                • bogusia1231 Re: kulturalne dzieci 24.11.05, 14:24
                  Czytając te posty przypomniałam sobie historię z życia mojego brata. Otóż on
                  był wychowany przez moich rodziców na bardzo kulturalne dziecko, zawsze mówiące
                  prawdę, używające ślicznych słów w spodnekach na kancik, zawsze idelanie
                  wyprasowanym ubranku. Pewnego raz ok. 6 klasy, nauczycielka mówi do mojej mamy
                  nareszcie Pani syn "znormalaniał", a chodziło jej o to (wspaniałemu pedagogowi,
                  że takie zachowanie jest zupełnie nieżyciowe przynajamniej dla przeciętnego
                  śmiertelnika, bo jak sie starasz o pracę to musisz się wykazać, że ejsteś
                  lepszy od innych chociaż nie zawsze jest to prawdą itp. Pozdrawiam mamy
                  nrmalnych dzieciwink
            • maksimum I TO JEST WLASNIE REFORMA EDUKACJI 15.11.05, 19:35

              > Dlaczego kadra nauczycielska z dyrektorem na czele nie moze w panstwowej
              szkole
              > dzialac podobnie jak w prywatnej? (o to nalezaloby zapytac glownie dyrektora).
              > W mojej szkole wcale nie kladzie sie akcentu na wycieczki, drogie i wyjatkowo
              > nowoczesne narzedzia do pracy, ale na system wychowawczy, a to kosztuje co
              > najwyzej wiecej czasu i zaangazowania, niz pieniedzy.
              > I mysle, ze tu moze tkwic problem - nauczyciele i dyrektor musza dbac o swoj
              > wysoki poziom zarowno kulturalny, jak i merytoryczny i jesli wylacznie ich do
              > tego motywuje czynnik finansowy, to nie sa dobrymi nauczycielami. Finanse sa
              > b.wazne, bo trzeba utrzymac rodzine itd., ale gdzies powinna byc tez zdrowa
              > ambicja i poczucie odpowiedzialnosci za wychowanie dzieci, ale tez
              swiadomosc,
              > ze ciagle trzeba weryfikowac siebie samego, szukac dobrych wzorcow dla
              wlasnego
              > czlowieczenstwa, a wowczas bedziemy i dobrymi nauczycielami, rodzicami,
              > wychowawcami..
              > Ale kazanie wyprodukowalam smile
              > ALe moze ja sie nie znam do konca, na tym wszystkim...

              Polska probuje wzorowac swoja reforme edukacji na amerykanskiej nie biorac
              tego,co jest w niej najwazniejsze,czyli testy stanowe i miejskie na podstawie
              ktorych uczniowie sa oceniani.
              Oceniane sa oczywiscie na tej podstawie rowniez szkoly:
              nycps.schools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=d&district=436&sortby=math&tab=acad
              Wszystkie szkoly J.H. sa uwzglednione i jedno klikniecie na szkole daje ci adres
              i tel.
              Najwazniejsze testy to:
              1-january ELA(city)
              2-march State Math
              www.nycenet.edu/daa/schedule/2005-06_calendar.html
              Na podstawie tych testow dzieci z podstawowek kierowane sa do wlasciwych J.H.
              wg uzdolnien.

              Jest kupa innych testow i moje dzieci mialy juz po 3 testy z math kazde i jak
              wczoraj bylem na wywiadowce,to dostalem dokladne wyniki z kazdego testu.
              Zaraz ide na druga wywiadowke,tym razem do syna i po raz pierwszy widze,ze syn
              wypadl lepiej od corki.

              PS. To byl z grubsza podobny post do tego tutaj i pisalem go 5-6 rano i zostal
              wyciety.
        • maksimum Re: ZNOWU JAKIS TLUMOK WYCIAL MOJ POST 15.11.05, 19:39
          tym razem,tlumok wycial moj post w bialy dzien i tez kropek nie ma.
      • gaika Alicja 15.11.05, 20:33
        1.Uwazam, ze sposób w jaki nauczycielka stworzyła listę jest bez sensu. Jestem
        za wzmacnianiem zachowań pożądanych, natomiast opisana tu metoda (a raczej jej
        brak) nie wnosi moim zdaniem niczego pozytywnego do procesu wychowawczego.

        2.Co do szkol niekoedukacyjnych. Rzeczywiście istnieją badania, które wskazują
        na to, ze dziewczęta w takich właśnie szkołach osiągają lepsze wyniki. W dużo
        mniejszym stopniu odnosi się to do chłopców. Pytanie jest jednak takie : co
        rzeczywiście pokazują te badania. Szkoły niekoedukacyjne to szkoły prywatne, a
        wiec już z założenia warunki nauczania są inne(często lepsze) niż w szkołach
        publicznych. Mamy tu lepiej przygotowana kadrę, maloliczne klasy
        (indywidualizacja nauczania), lepsze wyposażenie itd. Nie bez znaczenia jest
        tez status materialny rodziców (wyższy w szkołach prywatnych), a także ich
        nastawienie, motywacja, oczekiwania wobec szkoły, co nie pozostaje bez wpływu
        na dzieci. Tak wiec mam wątpliwości czy można odczytać wyniki badań w sposób
        jednoznaczny.

        3.Zdziwilo mnie to, o "jednopłciowych" nauczycielach. Czy możesz napisać skąd
        to założenie się wzięło?

        4.>Szkoly koedukacyne nie powstaly na skutek jakichkolwiek badan
        >stwierdzajacych ich wyzszosc nad niekoedukacyjnymi, a jedynie na fali
        >feministycznych zapedow do zrownania plci.

        Chciałam przypomnieć, ze dzięki tym feministycznym zapędom kobiety w ogóle
        mogły *zacząć* się edukować, a także otrzymały prawa wyborcze takie jak
        mężczyźni. Bez jakichkolwiek badań dowodzących, ze ich prawa i prawa mężczyzn
        są w tym względzie jednakowe. A koedukacja wzięła się z upowszechnienia
        edukacji i wprowadzenia jej "pod strzechy", a wiec niebagatelną role odegrały
        tu względy oszczędnościowe, a nie tylko "polityczna poprawność".

        5.>Moja skromna praktyka w tej szkole pozwoliła mi stwierdzić, że ten pomysł
        >wychowawczy po prostu się sprawdza.

        To co piszesz o stronie wychowawczej w Twojej szkole, wygląda po prostu
        świetnie. Nie jest to jednak "pomysł wychowawczy", a absolutna podstawa, stara
        dobrze ugruntowana wiedza. No po prostu elementarzsmile. Zagadką dla mnie
        pozostaje dlaczego nie stosuje się tego w szkołach na szeroką skalę, skoro od
        dawna wiadomo, ze to najskuteczniejsze metody. Po prostu ktoś w Waszym
        przypadku zastosował się do zaleceń podręcznikowych i chwała mu za to.
        • maksimum Re: Alicja BAAAAAAAARDZO UPROSZCZONE ROZUMOWANIE 16.11.05, 00:03
          gaika napisała:

          > 1.Uwazam, ze sposób w jaki nauczycielka stworzyła listę jest bez sensu.
          Jestem
          > za wzmacnianiem zachowań pożądanych, natomiast opisana tu metoda (a raczej
          >jej brak) nie wnosi moim zdaniem niczego pozytywnego do procesu wychowawczego.

          A moze wytlumaczysz co nie mialo sensu w tej decyzji?
          Decyzja byla jak najbardziej logiczna i uzasadniona.Podjeta na poziomie
          lokalnym,czyli klasy i bardzo dobrze.Aktywni rodzice i inni nauczyciele mogliby
          rozszerzyc lokalna akcje tej nauczycielki na cala szkole.
          Ale po co,jak mozna taka inicjatywe utracic,co jest duzo latwiejsze,bo nie
          wymaga inicjatywy ani myslenia.Wymaga tylko tumiwisizmu.

          > 2.Co do szkol niekoedukacyjnych. Rzeczywiście istnieją badania, które
          wskazują
          > na to, ze dziewczęta w takich właśnie szkołach osiągają lepsze wyniki. W dużo
          > mniejszym stopniu odnosi się to do chłopców. Pytanie jest jednak takie : co
          > rzeczywiście pokazują te badania. Szkoły niekoedukacyjne to szkoły prywatne,
          a wiec już z założenia warunki nauczania są inne(często lepsze) niż w szkołach
          > publicznych. Mamy tu lepiej przygotowana kadrę, maloliczne klasy
          > (indywidualizacja nauczania), lepsze wyposażenie itd. Nie bez znaczenia jest
          > tez status materialny rodziców (wyższy w szkołach prywatnych), a także ich
          > nastawienie, motywacja, oczekiwania wobec szkoły, co nie pozostaje bez wpływu
          > na dzieci. Tak wiec mam wątpliwości czy można odczytać wyniki badań w sposób
          > jednoznaczny.

          Uproszczone rozumowanie kaze wnioskowac,ze jak wyizoluje sie dziewczynki od
          chlopcow,to ci drudzy nie beda zwracac ich uwagi,a tym samym uwaga w wiekszym
          stopniu bedzie przeniesiona na uczenie sie.
          A jak bedzie po szkole ??????
          Po szkole uwaga dziewczat bedzie musiala byc w wiekszym stopniu zwrocona na
          chlopcow,zeby wyrownac defit ze szkoly.
          Zapobiegliwi rodzice moga tez wyeliminowac z zycia dziewczat,chlopcow
          kompletnie i wyniki nauczania moga byc jeszcze lepsze,z tym ze mozna
          dziewczynkom zycie zmarnowac,ale kto sie przejmuje zyciem,skoro nauka jest
          wazniejsza.
          Dla mnie dla odmiany,ZYCIE JEST WAZNIEJSZE,a nauka u mlodych jest na drugim
          miejscu.

          > 3.Zdziwilo mnie to, o "jednopłciowych" nauczycielach. Czy możesz napisać skąd
          > to założenie się wzięło?
          >
          > 4.>Szkoly koedukacyne nie powstaly na skutek jakichkolwiek badan
          > >stwierdzajacych ich wyzszosc nad niekoedukacyjnymi, a jedynie na fali
          > >feministycznych zapedow do zrownania plci.
          >
          > Chciałam przypomnieć, ze dzięki tym feministycznym zapędom kobiety w ogóle
          > mogły *zacząć* się edukować, a także otrzymały prawa wyborcze takie jak
          > mężczyźni.

          Teraz trzebaby przeprowadzic badania w jaki sposob z tych zdobyczy korzystaja.
          No wiec biale kobiety w USA glosuja identycznie jak czarni mezczyzni,czyli na
          swoim odpowiednim poziomie umyslowym.


          > Bez jakichkolwiek badań dowodzących, ze ich prawa i prawa mężczyzn
          > są w tym względzie jednakowe.

          Jesli umyslowo nie sa jednakowi,to dlaczego prawa maja miec jednakowe?
          • gaika Re:Alicja 16.11.05, 14:33
            maksimum napisał:

            >A moze wytlumaczysz co nie mialo sensu w tej decyzji?

            A może poczytasz sobie posty Autorki wątku?

            Tłumaczenie, jak pokazały wielokrotnie wcześniejsze dyskusje, nie odnosi
            pożądanego rezultatu.


            >Uproszczone rozumowanie kaze wnioskowac,ze jak wyizoluje sie dziewczynki od
            >chlopcow,to ci drudzy nie beda zwracac ich uwagi,a tym samym uwaga w wiekszym
            >stopniu bedzie przeniesiona na uczenie sie.
            >A jak bedzie po szkole ??????
            >Po szkole uwaga dziewczat bedzie musiala byc w wiekszym stopniu zwrocona na
            >chlopcow,zeby wyrownac defit ze szkoly.

            A jaki związek ma Twoje uproszczone rozumowanie z tym co napisałam?


            >Teraz trzebaby przeprowadzic badania w jaki sposob z tych zdobyczy korzystaja.
            >No wiec biale kobiety w USA glosuja identycznie jak czarni mezczyzni,czyli na
            >swoim odpowiednim poziomie umyslowym.

            Niżej jest już tylko biały emigrant z Polski.


            >>Bez jakichkolwiek badań dowodzących, ze ich prawa i prawa mężczyzn
            >> są w tym względzie jednakowe.

            >Jesli umyslowo nie sa jednakowi, to dlaczego prawa maja miec jednakowe?

            Święta racja! Skoro więcej kobiet studiuje, należy stosownie okroić prawa
            mężczyznom.


            • maksimum Re:Alicja 17.11.05, 00:37
              gaika napisała:

              > maksimum napisał:
              >
              > >A moze wytlumaczysz co nie mialo sensu w tej decyzji?
              >
              > A może poczytasz sobie posty Autorki wątku?

              Ja czytalem i zrozumialem,a Ty widocznie masz problemy.
              Chodzi Ci o pierwszy wpis w tym watku:
              --------------------------------------------------------------------------------
              > Dzisiaj dowiedziałam się, że w szkole (podstawówka) u mojego
              > dziewięcioletniego chrześniaka wywieszono listę dzieci, jak to
              > zatytułowano, "odznaczających się wysoką kulturą osobistą". Z jego klasy
              > zakwalifikowało się troje czy czworo dzieci, on nie, najwyraźniej jest
              > niewychowanym gburem, jak pozostałe dwadzieścia osób.

              To ze zakwalifikowalo sie 3-4 dzieci z klasy,to jest wlasnie normalne,bo co za
              sens ma konkurs,w ktorym wszyscy sa nagradzani?

              > Reasumując - dzieci
              > kulturalnych jest w szkole jakieś 20 procent, reszta to chamy i buraki.

              To tylko tak wyglada ,jak stawia sie sprawe na ostrzu noza.
              Jest kilkuosobowa najlepsza czolowka,pozniej sa po prostu dobrzy,dalej ida
              sredni i na pewno znajdzie sie kilka osob,ktore wymagaja ciaglego nadzoru.

              > I teraz może ktoś mi wyjaśni, czemu ma służyć taka lista, o co chodzi, jakimi
              > kryteriami można się kierować tworząc coś takiego...? Bo ja nie rozumiem za
              > cholerę, po co to, najwyraźniej jestem ograniczona i się nie znam, chociaż w
              > szkole uczę już jakiś czas. Pierwszy raz widzę coś takiego na oczy. Rozumiem
              > listy stypendystów, rozumiem listy nagrodzonych w konkursach, ale tej "listy
              > grzecznych" nie pojmuję.

              Identyczna zasada.Nie kazdy ma przeciez 5-tki od gory do dolu.

              > Młody chyba nie czuje się z tym najlepiej, zresztą nikt nie czułby się
              > najlepiej, gdyby pośrednio uznano go za osobę, która cierpi na niedostatki
              > kultury osobistej. Pociesza go jedynie to, że jest w większości wink
              --------------------------------------------------------------------------------
              > Tłumaczenie, jak pokazały wielokrotnie wcześniejsze dyskusje, nie odnosi
              > pożądanego rezultatu.

              Czy Ty na pewno mowisz o tym samym co ja?

              > >Uproszczone rozumowanie kaze wnioskowac,ze jak wyizoluje sie dziewczynki od
              > >chlopcow,to ci drudzy nie beda zwracac ich uwagi,a tym samym uwaga w wieks
              > zym stopniu bedzie przeniesiona na uczenie sie.
              > >A jak bedzie po szkole ??????
              > >Po szkole uwaga dziewczat bedzie musiala byc w wiekszym stopniu zwrocona na
              > >chlopcow,zeby wyrownac defit ze szkoly.
              >
              > A jaki związek ma Twoje uproszczone rozumowanie z tym co napisałam?

              Zwiazek ma bezposredni,bo jak w szkole da sie ich wieksza uwage skupic na
              nauce,to po szkole musza se wyrownac.
              Jesli sobie nie wyrownaja,co tez mozliwe to beda mialy problemy z nawiazaniem
              kontaktow z plcia przeciwna.

              > >Teraz trzebaby przeprowadzic badania w jaki sposob z tych zdobyczy korzyst
              > aja.
              > >No wiec biale kobiety w USA glosuja identycznie jak czarni mezczyzni,czyli
              > na swoim odpowiednim poziomie umyslowym.
              >
              > Niżej jest już tylko biały emigrant z Polski.

              Swiadomosc ksztaltuje byt,wiec jak umie zyc na poziomie,to glosuje na Reagana i
              Busha,a kobiety i czarni na Clintona.

              > >>Bez jakichkolwiek badań dowodzących, ze ich prawa i prawa mężczyzn
              > >> są w tym względzie jednakowe.
              >
              > >Jesli umyslowo nie sa jednakowi, to dlaczego prawa maja miec jednakowe?
              >
              > Święta racja! Skoro więcej kobiet studiuje, należy stosownie okroić prawa
              > mężczyznom.

              Papier ukonczenia uczelni nie swiadczy o niczym,bo moga skonczyc jako
              nauczycielki i byle hydraulik od nich lepiej zarabia.
              • kawka74 Re:Alicja 17.11.05, 06:51
                > To ze zakwalifikowalo sie 3-4 dzieci z klasy,to jest wlasnie normalne,bo co
                za
                > sens ma konkurs,w ktorym wszyscy sa nagradzani?
                Maksimum, czy Ty czytać nie umiesz?
                Proszę, wklejam:
                • Gdyby ktoś jeszcze chciał skomentować....
                kawka74 15.11.05, 11:03 + odpowiedz
                ... podaję dodatkowe informacje (pochodzące bezpośrednio od pani
                wychowawczyni). Nie było żadnego konkursu. Dzieciom ani rodzicom nie zostały
                podane kryteria oceny - ani przed wywieszeniem listy, ani po jej wywieszeniu.
                Pani nie odpowiedziała na pytanie, czym kierowała się wybierając akurat tych, a
                nie innych uczniów. Tylko ona wybierała, nie pytając się żadnego innego
                nauczyciela.
                Zamysł szlachetny, ale wykonanie do niczego.

                Gdybyś tak był uprzejmy czytać wszystko uważnie, nie pisałbyś o konkursie -
                którego nie było.
                • rycerzowa Re:Alicja 17.11.05, 11:37
                  Dziewczyny, ulitujcie się nad biednym Maksiem i nie dokuczajcie mu już.
                  On bywa czasem pozyteczny.
                  Ja np.dzięki niemu wiem wreszcie, skąd się biorą polish jokes.
                  • kawka74 Re:Alicja 17.11.05, 12:09
                    > Dziewczyny, ulitujcie się nad biednym Maksiem i nie dokuczajcie mu już.
                    A tam, on ma skórę jak nosorożec. Chyba go w dzieciństwie mama kąpała w
                    impregnacie trzymając za piętę.
                    > On bywa czasem pozyteczny.
                    > Ja np.dzięki niemu wiem wreszcie, skąd się biorą polish jokes.
                    smile)))
                    • maksimum Re:Alicja 17.11.05, 15:34
                      kawka74 napisała:

                      > > Dziewczyny, ulitujcie się nad biednym Maksiem i nie dokuczajcie mu już.
                      > A tam, on ma skórę jak nosorożec. Chyba go w dzieciństwie mama kąpała w
                      > impregnacie trzymając za piętę.
                      > > On bywa czasem pozyteczny.
                      > > Ja np.dzięki niemu wiem wreszcie, skąd się biorą polish jokes.
                      > smile)))

                      Jestem niemal pewien,ze was sie nie da niczego nauczyc.
                      Do nauki trzeba miec umysl otwarty na inicjatywy,a nie zasklepiony przez
                      tumiwisizmy i polish jokes.
                      • gaika Re:Alicja 18.11.05, 01:32
                        maksimum napisał:

                        > Jestem niemal pewien,ze was sie nie da niczego nauczyc.
                        > Do nauki trzeba miec umysl otwarty na inicjatywy,a nie zasklepiony przez
                        > tumiwisizmy i polish jokes.


                        >Jestem niemal pewien,ze was sie nie da niczego nauczyc.
                        >Do nauki trzeba miec umysl otwarty na inicjatywy,a nie zasklepiony przez
                        >tumiwisizmy i polish jokes.

                        Najważniejsze są inicjatywy. Nie jest ważne czy kretyńskie czy nie. A potem
                        dyrekcja pochwali nauczyciela za przeprowadzona akcje para wychowawcza. Niech
                        żyje!


                        • maksimum Re:Alicja PRZYLECIALA NA MIOTLE I ZMIOTLA KONKURS 18.11.05, 04:49
                          gaika napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Jestem niemal pewien,ze was sie nie da niczego nauczyc.
                          > > Do nauki trzeba miec umysl otwarty na inicjatywy,a nie zasklepiony przez
                          > > tumiwisizmy i polish jokes.
                          >
                          > Najważniejsze są inicjatywy. Nie jest ważne czy kretyńskie czy nie.

                          Konkurs na kulture osobista jest jak najbardziej wskazany w szkole i
                          pozadany,choc mozna nazwac go kretynskim i propagowac chamstwo w szkole.

                          > A potem
                          > dyrekcja pochwali nauczyciela za przeprowadzona akcje para wychowawcza. Niech
                          > żyje!

                          Dyrektor pochwalil,bo konkursem byly objete wszystkie klasy,ale zawsze sie
                          znajdzie jakas baba-jaga,ktora ostro skrytykuje i utraci ciekawy konkurs.
                    • gaika Re:Alicja 18.11.05, 01:34
                      kawka74 napisała:


                      >A tam, on ma skórę jak nosorożec. Chyba go w dzieciństwie mama kąpała w
                      >impregnacie trzymając za piętę.

                      Jak widać Rycerzowa trafiła w piętę with Polish jokes smile. A co tam,
                      popłynęsmile)))))))



                • maksimum Re:Alicja BYL KONKURS,KTOREGO PONOC "NIE BYLO" 17.11.05, 15:31
                  kawka74 napisała:

                  > > To ze zakwalifikowalo sie 3-4 dzieci z klasy,to jest wlasnie normalne,bo
                  > co za sens ma konkurs,w ktorym wszyscy sa nagradzani?
                  > Maksimum, czy Ty czytać nie umiesz?

                  Nie badz nudna z tym umiesz czytac ,czy nie umiesz czytac,bo czytac trzeba ze
                  zrozumieniem,czego i twoje kolezanki nie umieja.

                  > Proszę, wklejam:
                  > • Gdyby ktoś jeszcze chciał skomentować....

                  Masz tu komentarz i nie udawaj,ze nie umiesz czytac:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=31467428&a=32086477
                  > kawka74 15.11.05, 11:03 + odpowiedz
                  > ... podaję dodatkowe informacje (pochodzące bezpośrednio od pani
                  > wychowawczyni). Nie było żadnego konkursu.

                  Jak moglo "nie byc" konkursu,skoro wyniki konkursu byly ogloszone?
                  I stad sie biora polish jokes!

                  > Dzieciom ani rodzicom nie zostały
                  > podane kryteria oceny - ani przed wywieszeniem listy, ani po jej wywieszeniu.

                  O to jednak byla lista z wynikami konkursu?
                  Kryteria byly takie same jak i tytul konkursu i nazywaly sie :"kulturalne
                  zachowanie".

                  > Pani nie odpowiedziała na pytanie, czym kierowała się wybierając akurat tych,
                  >a nie innych uczniów.

                  Kierowala sie wlasnym wzorcem dziecka kulturalnego.Chyba nie myslisz,ze
                  nagradzala te dzieci,ktorych rodzice dali jej lapowki?

                  > Tylko ona wybierała, nie pytając się żadnego innego nauczyciela.

                  I bardzo dobrze,bo niby miala sie sugerowac opinia innych?

                  > Zamysł szlachetny, ale wykonanie do niczego.

                  Wykonanie tez bardzo dobre,tylko ze inni to sa wlasnie ci,o ktorych kraza
                  polish jokes.
                  Widzisz szlachetna inicjatywe,to przylacz sie do niej a nie zwalczaj ja.

                  > Gdybyś tak był uprzejmy czytać wszystko uważnie, nie pisałbyś o konkursie -
                  > którego nie było.

                  Jestem az za bardzo uprzejmy,bo odpowiadam Ci ktorys z kolei raz na to samo
                  pytanie.A ze nie czytasz uwaznie,to nie zauwazylas poprzednich odpowiedzi.
                  I stad sa te polish jokes.

                  P.S. Polskie zrozumienie konkursu wyglada tak,ze trwa od-do i wszyscy sa
                  poinformowani za co sa oceniani,a za co nie.
                  Zycie,to tez jest konkurs i kazdy jest oceniany przez kazdego,choc nie ma
                  zadnego od-do ani za co.
                  No wiec jesli pani nauczycielka wywiesza liste kulturalnie zachowujacych sie,tzn
                  ze z nich trzeba brac przyklad,a nie po polsku uwalac caly konkurs,bo dziecko
                  nie bylo poinformowane,ze nie moze sie po chamsku w szkole zachowywac.
                  Chamstwo potrafi byc wrodzone i trzeba nad nim pracowac caly czas bez zadnych
                  przerw czy przygotowan do konkursow.
                  A oceny z zachowania w szkole,to stawia sie na jakiej podstawie?
                  Czy od przekroczenia progu szkolnego przez ucznia do ostatniego dzwonka z
                  przerwami wlacznie,czy tylko na specjalnych lekcjach do ktorych dzieci sie
                  specjalnie przygotuja?

                  Juz teraz mozesz spokojnie wytlumaczyc rycerzowej skad sa polish jokes.

                  Albo jest sie kulturalnym,albo sie nim nie jest i do tego nie przygotujesz sie
                  w pol godziny na gwizdek czy dzwonek lekcyjny i zamiast udupiac inicjatywe,to
                  trzeba ja poprzec,chyba ze zalezy wam na polish jokes.
                  • kawka74 Re:Alicja BYL KONKURS,KTOREGO PONOC "NIE BYLO" 17.11.05, 19:04
                    Maksimum, zadziwiasz mnie.
                    Podaj mi, proszę, cytat, w którym mówię, że to był konkurs. Szybciutko.
                    • maksimum Re:Alicja BYL KONKURS,KTOREGO PONOC "NIE BYLO" 17.11.05, 23:49
                      kawka74 napisała:

                      > Maksimum, zadziwiasz mnie.
                      > Podaj mi, proszę, cytat, w którym mówię, że to był konkurs.

                      Wywieszono liste na ktorej twoj syn sie nie znalazl i toznaczy ,ze nie bylo
                      konkursu.
                      Bo konkurs,to jest np chopinowski.Ludzie latami przygotowuja sie,by odegrac
                      przed publicznoscia z gory wiadomo co.
                      Konkurs na kulture osobista tez oznacza z gory wiadomo co i oceniajacymi sa
                      nauczyciele,co jest jak najbardziej normalne.
                      Bo jesli sie robi konkurs bez uprzedzenia i dania czasu na kulturalne
                      zachowanie sie specjalnie na konkurs,to juz nie jest konkurs(wg Ciebie).

                      > Szybciutko.

                      Wytlumacz nam wszystkim dlaczego bez slowa "konkurs" nie mozna wywiesic listy
                      uczniow wykazujacych sie najwieksza kultura osobista?
                      • kawka74 Re:Alicja BYL KONKURS,KTOREGO PONOC "NIE BYLO" 18.11.05, 09:35
                        Maksimum - to nie jest mój syn. I znów minus, jeśli chodzi o czytanie ze
                        zrozumieniem.
                        Weź sobie "Słownik języka polskiego" i przeczytaj, co oznacza słowo "konkurs".
                        > Wytlumacz nam wszystkim dlaczego bez slowa "konkurs" nie mozna wywiesic listy
                        > uczniow wykazujacych sie najwieksza kultura osobista?
                        Wszystkim nie muszę tłumaczyć, bo znakomita większość rozumie. A tłumaczyć coś
                        Tobie to jak walić grochem o ścianę, więc pozwól, że sobie odpuszczę.
                        • maksimum Re:Alicja BYL KONKURS,KTOREGO PONOC "NIE BYLO" 18.11.05, 22:12
                          kawka74 napisała:

                          > Maksimum - to nie jest mój syn.

                          Powinienen dodac ,chrzestny?

                          > I znów minus, jeśli chodzi o czytanie ze zrozumieniem.
                          > Weź sobie "Słownik języka polskiego" i przeczytaj, co oznacza
                          słowo "konkurs".
                          > > Wytlumacz nam wszystkim dlaczego bez slowa "konkurs" nie mozna wywiesic l
                          > isty uczniow wykazujacych sie najwieksza kultura osobista?
                          > Wszystkim nie muszę tłumaczyć, bo znakomita większość rozumie. A tłumaczyć
                          >coś Tobie to jak walić grochem o ścianę, więc pozwól, że sobie odpuszczę.

                          Ja juz taki nieprzekupny jestem i lubie sie trzymac swojego zdania.
                          A wolno jeszcze w szkole robic kartkowki bez ostrzezenia?
                          Bo jesli tak,to by ten konkurs sie wlasnie tak kwalifikowal.
                          • kawka74 Re:Alicja BYL KONKURS,KTOREGO PONOC "NIE BYLO" 18.11.05, 22:28
                            > Ja juz taki nieprzekupny jestem i lubie sie trzymac swojego zdania.
                            Ależ wolno Ci się trzymać, w tym sęk, że nie zawsze masz rację.

                            > A wolno jeszcze w szkole robic kartkowki bez ostrzezenia?
                            > Bo jesli tak,to by ten konkurs sie wlasnie tak kwalifikowal
                            W szkole, w której uczę - nie można. U młodego też nie, każdy sprawdzian jest
                            zapowiedziany, ale z reguły w klasach 1-3 niezapowiedzianych sprawdzianów się
                            nie robi. Konkurs ma to do siebie, że ma konkretne zasady, udział w nim jest
                            świadomy, potem ogłaszane są wyniki i wręczane nagrody (choćby dyplom).
                            Zresztą o czym tu mówić, lista zniknęła.
              • gaika Re:Alicja 17.11.05, 16:38
                maksimum napisał:

                >Ja czytalem i zrozumialem,a Ty widocznie masz problemy.

                Jeśli tak dobrze zrozumiałeś to przytocz zasady, wg których stworzono tę listę.

                >Chodzi Ci o pierwszy wpis w tym watku:

                Nie, nie chodzi. Raczej o ostatni.


                >> A jaki związek ma Twoje uproszczone rozumowanie z tym co napisałam?

                >Zwiazek ma bezposredni,bo jak w szkole da sie ich wieksza uwage skupic na
                >nauce,to po szkole musza se wyrownac.
                >Jesli sobie nie wyrownaja,co tez mozliwe to beda mialy problemy z nawiazaniem
                >kontaktow z plcia przeciwna.

                Wiem, co napisałeś, nie musisz powtarzać. Pytam o związek z moim postem.

                >Swiadomosc ksztaltuje byt,wiec jak umie zyc na poziomie,to glosuje na Reagana
                i
                >Busha,a kobiety i czarni na Clintona.

                Stany o najniższym IQ głosowały na Busha.

                • maksimum Re:Alicja 17.11.05, 23:38
                  gaika napisała:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > >Ja czytalem i zrozumialem,a Ty widocznie masz problemy.
                  >
                  > Jeśli tak dobrze zrozumiałeś to przytocz zasady, wg których stworzono tę
                  >listę.

                  Syworzono liste dzieci najbardziej kulturalnych i jak masz problemy ze
                  zrozumieniem slowa kulturalny,to zajrzyj do slownika wyrazow obcych,bo w Polsce
                  zbyt wielu ludzi nie rozumie dosc prostych pojec.

                  > >Swiadomosc ksztaltuje byt,wiec jak umie zyc na poziomie,to glosuje na Reag
                  > ana i Busha,a kobiety i czarni na Clintona.
                  >
                  > Stany o najniższym IQ głosowały na Busha.

                  To bardzo podobny wywod intelektualny jak i ten,ze inteligentni ludzie
                  glosowali na Dona Tuska,ktory zapytany o cokolwiek,jezyka w gebie zapominal.

                  P.S. I od kiedy to demokraciw USA maja cos wspolnego z inteligencja?
                  Przeciez to jest ta dolna polowka tych, ktorzy nie maja kasy ani rozumu.
                  • nangaparbat3 Maksimum, gdzie logika? 18.11.05, 00:02
                    > >Swiadomosc ksztaltuje byt,wiec jak umie zyc na poziomie,to glosuje na Reag
                    > ana i Busha,a kobiety i czarni na Clintona.
                    >
                    Świadomość jest kształtowana przez byt - nie na odwrót. Twój byt jest
                    najprawdopodobniej biały i męski - i dlatego głosowałeś na Busha. A nie
                    dlatego, że "umie żyć na poziomie".
                    • maksimum Re: Maksimum, gdzie logika? 18.11.05, 04:34
                      nangaparbat3 napisała:

                      > > >Swiadomosc ksztaltuje byt,wiec jak umie zyc na poziomie,to glosuje n
                      > a Reagana i Busha,a kobiety i czarni na Clintona.
                      > >
                      > Świadomość jest kształtowana przez byt - nie na odwrót.

                      Zalezy w jakim ustroju spol-gosp ?
                      Komunisci twierdzili,ze jak znacjonalizuja fabryczki,to byt im sie dzwignie i
                      przez to swiadomosc tez niebotycznie pojdzie w gore.
                      W ustroju kapitalistycznym natomiast,jak masz glowe to sie dorobisz i to
                      potwierdza twierdzenie ze swiadomosc ksztaltuje byt.
                      W komunie dla odmiany byle glupki dorywaly sie do wladzy i niszczac madrzejszych
                      sami stawali sie najmadrzejszymi,az ktoregos dnia ktos powiedzial:krol jest nagi
                      i komuna upadla.

                      > Twój byt jest
                      > najprawdopodobniej biały i męski - i dlatego głosowałeś na Busha. A nie
                      > dlatego, że "umie żyć na poziomie".

                      Przeciez ten pozal sie Boze przydupas Kerry wcale nie jest madrzejszy od
                      Clintona i tu sie nie bylo co zastanawiac.
                  • gaika Re:Alicja 18.11.05, 01:37
                    maksimum napisał:

                    > P.S. I od kiedy to demokraciw USA maja cos wspolnego z inteligencja?
                    > Przeciez to jest ta dolna polowka tych, ktorzy nie maja kasy ani rozumu.


                    Twój ulubiony prezydent jest za nauczaniem niekoedukacyjnym. Oj! Biały człowiek
                    źle zagłosował?
                    • maksimum Re:Alicja 18.11.05, 04:54
                      gaika napisała:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      > > P.S. I od kiedy to demokraciw USA maja cos wspolnego z inteligencja?
                      > > Przeciez to jest ta dolna polowka tych, ktorzy nie maja kasy ani roz
                      > umu.
                      >
                      >
                      > Twój ulubiony prezydent jest za nauczaniem niekoedukacyjnym. Oj! Biały
                      >człowiek źle zagłosował?

                      To mnie w zaden sposob nie dotyczy,bo mam mozliwosc wyboru.Syn bedzie mial
                      mozliwosc isc do bardzo dobrego prywatnego i drogiego,tylko meskiego H.S. bo
                      sie dobrze uczy,ale juz z nim rozmawialem i on nie chce.
                      Za to obaj bylismy za wojna w Afganistanie i Iraku.
                      • gaika Re:Alicja 18.11.05, 19:21
                        maksimum napisał:

                        >To mnie w zaden sposob nie dotyczy,bo mam mozliwosc wyboru.Syn bedzie mial
                        >mozliwosc isc do bardzo dobrego prywatnego i drogiego,tylko meskiego H.S. bo
                        >sie dobrze uczy,ale juz z nim rozmawialem i on nie chce.
                        >Za to obaj bylismy za wojna w Afganistanie i Iraku.


                        Jak mu wytłumaczysz, ze prywatne, drogie, męskie HS to jak wojna w Iraku – nie
                        powstrzymasz go.
                        • maksimum Re:Alicja 18.11.05, 22:05
                          gaika napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > >To mnie w zaden sposob nie dotyczy,bo mam mozliwosc wyboru.Syn bedzie mial
                          >
                          > >mozliwosc isc do bardzo dobrego prywatnego i drogiego,tylko meskiego H.S.
                          > bo sie dobrze uczy,ale juz z nim rozmawialem i on nie chce.
                          > >Za to obaj bylismy za wojna w Afganistanie i Iraku.
                          >
                          >
                          > Jak mu wytłumaczysz, ze prywatne, drogie, męskie HS to jak wojna w Iraku –
                          > ; nie powstrzymasz go.

                          Syn nie chce isc do prywatnego ,drogiego,tylko meskiego HS,a drugie zdanie o
                          wojnie w Iraku,dotyczylo zbieznosci pogladow moich i Busha.
                  • gaika Re:Alicja 18.11.05, 01:45
                    maksimum napisał:

                    >zrozumieniem slowa kulturalny,to zajrzyj do slownika wyrazow obcych,bo w
                    Polsce
                    >zbyt wielu ludzi nie rozumie dosc prostych pojec.

                    Kobiety nie potrafią czytać.

                    >To bardzo podobny wywod intelektualny jak i ten,ze inteligentni ludzie
                    >glosowali na Dona Tuska,ktory zapytany o cokolwiek,jezyka w gebie zapominal.

                    Nie ma bólu. Wszystko w przyrodzie się wyrównało, bo za to inteligencja spływa
                    z ust Kaczych, Lepperzych i Giertyszych. Niektórzy to nawet są w stanie
                    jednocześnie mówić i dziergać.


        • alicja0 Re: Alicja 17.11.05, 16:35
          gaika napisała:

          > 2.Co do szkol niekoedukacyjnych. Rzeczywiście istnieją badania, które
          wskazują
          > na to, ze dziewczęta w takich właśnie szkołach osiągają lepsze wyniki. W dużo
          > mniejszym stopniu odnosi się to do chłopców.

          Wychowawca chlopcow w pierwszej kolejnosci musi uzyskac dyscypline, co jest
          znacznie trudniejsze niz w przypadku dziewczat, stad zanim uzyska ta
          dyscypline, dziewczeta szybciej osiagaja wyzszy poziom wiedzy niz chlopcy.
          Potem to tempo nauki zmienia sie na korzysc chlopcow.

          Pytanie jest jednak takie : co
          > rzeczywiście pokazują te badania. Szkoły niekoedukacyjne to szkoły prywatne,
          a
          > wiec już z założenia warunki nauczania są inne(często lepsze) niż w szkołach
          > publicznych. ..

          Wg General Certificate of Secondary School (2001-2002) z 20 najlepszych w
          Anglii i Walii szkol (prywatnych i publiczych razem), 13 jest niekoedukacyjnych.
          Z 10 najlepszych szkol publicznych, 6 jest niekoedukacyjnych.

          Czyli mimo wszystko widac pewna przewage jakosciowa szkol niekoedukacyjnych.

          >
          > 3.Zdziwilo mnie to, o "jednopłciowych" nauczycielach. Czy możesz napisać skąd
          > to założenie się wzięło?
          >

          Kazdy, kto sie rozwija, szuka wzorcow do nasladowania i w naturalny sposob
          szuka ich u doroslych przedstawicieli swej plci. O ile tata jest dla
          dziewczynki jakims wzorem podlug ktorego bedzie kiedys szukac meza, to mama
          jest wzorem bycia kobieta.
          Stad w szkole zenskiej, dla dziewczynek nauczycielki-kobiety stanowia duza
          roznorodnosc wzorow kobiecych. Jest to po prostu dodatkowy plus dla uczniow i
          ich rozwoju.


          > Chciałam przypomnieć, ze dzięki tym feministycznym zapędom kobiety w ogóle
          > mogły *zacząć* się edukować, a także otrzymały prawa wyborcze takie jak
          > mężczyźni. Bez jakichkolwiek badań dowodzących, ze ich prawa i prawa mężczyzn
          > są w tym względzie jednakowe. A koedukacja wzięła się z upowszechnienia
          > edukacji i wprowadzenia jej "pod strzechy", a wiec niebagatelną role odegrały
          > tu względy oszczędnościowe, a nie tylko "polityczna poprawność".

          Koedukacja wziela sie glownie z checi wykazania rownosci plci, a tez i ze
          wzgledow wskazanych przez Ciebie jako oszczednosciowe. Jesli masz wybor: albo
          bedzie szkola koedukacyjna, albo jej w ogole nie bedzie, to faktycznie wybor
          szkoly jako koedukacyjnej jest dobrym wyborem, z dwoch mozliwych opcji.
          Ale jesli chcesz dzialac najlepiej jak to tylko mozliwe, to brak koedukacji
          dziala na korzysc, paradoksalnie - glownie kobiet, a wiec feministki troche sie
          zapedzily w kozi rog. Okazalo sie takze,ze koedukacja wcale nie zapewnila
          rownosci plci, a przy tym o ile chlopcy moze teraz wiecej rozumieja kobiety, to
          mniej je szanuja. Jak rowniez koedukacja powoduje wzrost napiecia seksualnego w
          wieku, gdy dziecko jeszcze nie umie go odpowiednio kontrolowac.
          Wg The Times z kwietnia 2003 roku, w Wlk Brytanii nastepuje powrot do szkol
          zenskich, jako korzystniejszych do nauki i rozwoju uczennic.
          W niektorych szkolach koedukacyjnych dzieli sie klasy na meskie i zenskie.
          Glownie w Niemczech i USA natomiast niektore wspolczesne ruchy feministyczne
          postuluja tworzenie oddzielnych szkol dla chlopcow i dziewczat, by - co brzmi
          juz zabawnie, bo to ten sam argument - by staly sie gwarantem rownosci szans i
          emancypacji kobiet smile)
          Nie chce powiedziec, ze tylko niekoedukacja jest the best, a koedukacja to same
          bledy. Kazda strona ma swoje plusy i minusy, jednak wg mnie wiecej plusow lezy
          po stronie braku koedukacji i przypomne, ze chodzi mi tu wylacznie o
          szkolnictwo i to w wieku mniej wiecej od 7 roku zycia do powiedzmy 18 roku
          zycia. Ponizej i powyzej koedukacja jest OK wink)
          Zreszta, obecnie to

          >
          > To co piszesz o stronie wychowawczej w Twojej szkole, wygląda po prostu
          > świetnie. Nie jest to jednak "pomysł wychowawczy", a absolutna podstawa,
          stara
          > dobrze ugruntowana wiedza. No po prostu elementarzsmile. Zagadką dla mnie
          > pozostaje dlaczego nie stosuje się tego w szkołach na szeroką skalę, skoro od
          > dawna wiadomo, ze to najskuteczniejsze metody. Po prostu ktoś w Waszym
          > przypadku zastosował się do zaleceń podręcznikowych i chwała mu za to.

          Dla mnie tez to jest zagadka, dlaczego ten model nie jest powszechny (bo nie
          jestesmy jedyna szkola - akurat ta szkola wspolpracuje ze szkola w Barcelonie,
          gdzie maja juz wieloletnia praktyke).
          Najwyrazniej przemawiaja za tym inne wzgledy, ale na pewno nie jest ich motywem
          przewodnim dobro mlodego czlowieka.

          • maksimum Re: Alicja A UNIWERSYTETY NIEKOEDUKACYJNE? 18.11.05, 00:00

            > Wg General Certificate of Secondary School (2001-2002) z 20 najlepszych w
            > Anglii i Walii szkol (prywatnych i publiczych razem), 13 jest
            niekoedukacyjnych.

            > Z 10 najlepszych szkol publicznych, 6 jest niekoedukacyjnych.
            >
            > Czyli mimo wszystko widac pewna przewage jakosciowa szkol niekoedukacyjnych.

            To dlaczego nie przytoczysz najlepszych uniwersytetow na swiecie i nie pokazesz
            ile w pierwszej setce jest niekoedukacyjnych?

            > Najwyrazniej przemawiaja za tym inne wzgledy, ale na pewno nie jest ich
            >motywem przewodnim dobro mlodego czlowieka.

            Dobrem mlodego czlowieka jest takie uksztaltowanie go w szkole podstawowej i
            sredniej by najlepiej umial ZYC w spoleczenstwie.
            Bardzo czesto ci,ktorym wrzuci sie bardzo duzo nauki do glowy maja problemy ze
            zwyklym komunikowaniem sie z rowiesnikami.
            Szkoly sa od tego,zeby wychowywac i uczyc i jesli tylko ucza,to sa to zle
            szkoly.

          • gaika Re: Alicja 18.11.05, 01:28
            Żeby nie było : nie jestem zagorzałą przeciwniczką szkol niekoedukacyjnychsmile
            Różnorodność na rynku(także edukacyjnym) uważam za wartość. Dzieci i rodzice
            powinni mieć możliwość wyboru tego, co odpowiada ich potrzebom czy przekonaniom.

            alicja0 napisała:

            >Wg General Certificate of Secondary School (2001-2002) z 20 najlepszych w
            >Anglii i Walii szkol (prywatnych i publiczych razem), 13 jest
            niekoedukacyjnych.
            >Z 10 najlepszych szkol publicznych, 6 jest niekoedukacyjnych.

            >Czyli mimo wszystko widac pewna przewage jakosciowa szkol niekoedukacyjnych


            Intryguje mnie jednak fakt braku jednoznacznych wyników badań dotyczących
            wyższości tych szkol nad koedukacyjnymi. Statystyka, którą podałaś nie mówi nic
            ponad to, które szkoły osiągają lepsze rezultaty. Nie wiadomo jednak co leży u
            ich podłoża.
            Wątpliwości dotyczą źródeł wysokich osiągnięć:

            *Dzieci i rodzice decydujący się na szkoły niekoedukacyjne są bardziej
            zmotywowani i zorientowani na sukces. Dlatego wyniki szkoły mogą być
            spowodowane specyfiką rodziny, a nie szkoły.
            *Zasadniczy wpływ (o czym pisałam w poprzednim poście) mogą mieć czynniki
            organizacyjne, a także stopień zaangażowania uczniów w "misję" szkoły.
            *Niektórzy twierdzą, ze zastosowanie technik obecnych w szkołach
            niekoedukacyjnych z powodzeniem będzie działać w koedukacyjnych.
            *Amerykańskie badania z lat 70-tych i 80-tych pokazały, ze dziewczęta zyskują
            na braku koedukacji. Z kolei dzisiejsze badania, ze zysk czerpią tylko
            dziewczęta i chłopcy z tzw. trudnych środowisk, a rezultaty nauczania są w
            przypadku dziewcząt z koed. i niekoed. szkol tak samo wysokie.
            *Angielskie badania z kolei mówią, ze szkoły niekoed. są lepsze, bo korzystają
            z nich "lepsze" dzieci.
            *Stwierdzono także, za osiągnięcia dziewcząt determinują : pochodzenie klasowe,
            możliwości, tradycja szkoły i znów ta sama konkluzja co u Amerykanów, ze
            żeńskie szkoły plasują się w czołówce, bo od pewnego czasu generalnie
            dziewczęta osiągają lepsze wyniki niż chłopcy (potwierdzone także w badaniach
            irlandzkich i australijskich).

            >Wychowawca chlopcow w pierwszej kolejnosci musi uzyskac dyscypline, co jest
            >znacznie trudniejsze niz w przypadku dziewczat, stad zanim uzyska ta
            >dyscypline, dziewczeta szybciej osiagaja wyzszy poziom wiedzy niz chlopcy.
            >Potem to tempo nauki zmienia sie na korzysc chlopcow.

            Ale te wyniki dotyczą końca edukacji, a nie punktu startowego. A w ogóle w
            ostatnich latach to właśnie dziewczęta osiągają lepsze rezultaty w nauce. Czyli
            relacja się odwróciła.

            >Kazdy, kto sie rozwija, szuka wzorcow do nasladowania i w naturalny sposob
            >szuka ich u doroslych przedstawicieli swej plci. O ile tata jest dla
            >dziewczynki jakims wzorem podlug ktorego bedzie kiedys szukac meza, to mama
            >jest wzorem bycia kobieta.
            >Stad w szkole zenskiej, dla dziewczynek nauczycielki-kobiety stanowia duza
            >roznorodnosc wzorow kobiecych. Jest to po prostu dodatkowy plus dla uczniow i
            >ich rozwoju.

            Z tym to się nie zgodzę. Dlaczego dziewczętom potrzeba wyłącznie wzorów
            kobiecych (oprócz ojca)? I tak żyją w sfeminizowanym świecie począwszy od
            przedszkola. Dziewczęta potrzebują wzorów męskich nie tylko po to, żeby znaleźć
            męża. Nie wspomnę już o sytuacji, w której w domu taty nie ma lub nie jest w
            tym względzie wcale pomocny.


            >Koedukacja wziela sie glownie z checi wykazania rownosci plci, a tez i ze
            >wzgledow wskazanych przez Ciebie jako oszczednosciowe. Jesli masz wybor: albo
            >bedzie szkola koedukacyjna, albo jej w ogole nie bedzie, to faktycznie wybor
            >szkoly jako koedukacyjnej jest dobrym wyborem, z dwoch mozliwych opcji.
            >Ale jesli chcesz dzialac najlepiej jak to tylko mozliwe, to brak koedukacji
            >dziala na korzysc, paradoksalnie - glownie kobiet, a wiec feministki troche
            sie
            >zapedzily w kozi rog.
            >W niektorych szkolach koedukacyjnych dzieli sie klasy na meskie i zenskie.
            >Glownie w Niemczech i USA natomiast niektore wspolczesne ruchy feministyczne
            >postuluja tworzenie oddzielnych szkol dla chlopcow i dziewczat, by - co brzmi
            >juz zabawnie, bo to ten sam argument - by staly sie gwarantem rownosci szans i
            >emancypacji kobiet smile)

            Te postulaty biorą się właśnie z nierównego traktowania obu płci.
            Znów badania pokazują, ze nauczyciele częściej wywołują do odpowiedzi chłopców
            niż dziewczynki, ze poświęcają im więcej indywidualnej uwagi, ze nie wspierają
            dziewcząt przy nauce przedmiotów ścisłych. Oznacza to sztywność stereotypów
            wnoszonych przez nauczycieli do szkol. A dalej idąc, ileż było przypadków
            wyboru mężczyzny na stanowisko, do którego konkurowała kobieta z identycznymi
            kwalifikacjami.

            >Jak rowniez koedukacja powoduje wzrost napiecia seksualnego w
            >wieku, gdy dziecko jeszcze nie umie go odpowiednio kontrolowac.

            Napięcie seksualne pojawia się wraz z dojrzewaniem. Otoczenie, telewizja, prasa
            są rozseksualizowane. Izolowanie od płci przeciwnej może powodować wzmożone
            zachowania seksualne, tak niepożądane przez pedagogów. A w dawnej Anglii szkoły
            dla chłopców były znane z kwitnących praktyk homoseksualnychwink
            W przypadku tego argumentu izolować należałoby dopiero nastolatków (co tez
            niektórzy postulują).

            >Wg The Times z kwietnia 2003 roku, w Wlk Brytanii nastepuje powrot do szkol
            >zenskich, jako korzystniejszych do nauki i rozwoju uczennic.

            Znów pada to samo pytanie. Czy ze względu na brak koedukacji czy inne czynniki
            wspomniane przeze mnie wyżej. No i wzrasta ilość uczennic zapisujących się do
            tych szkol, ale maleje ilość uczniów.
            Z kolei politycy brytyjscy, którzy optują za rozszerzeniem nauczania
            niekoedukacyjnego mają na myśli głównie chłopców, którzy coraz bardziej odstają
            od dziewcząt.

            >Nie chce powiedziec, ze tylko niekoedukacja jest the best, a koedukacja to
            same
            >bledy. Kazda strona ma swoje plusy i minusy, jednak wg mnie wiecej plusow lezy
            >po stronie braku koedukacji

            Być może, tylko gdzie są na to dowody? Może pokażą to przyszłe badaniasmile
          • maksimum Re: Alicja "MEAN GIRLS"-2004 18.11.05, 04:58
            > Dla mnie tez to jest zagadka, dlaczego ten model nie jest powszechny (bo nie
            > jestesmy jedyna szkola - akurat ta szkola wspolpracuje ze szkola w
            Barcelonie,
            > gdzie maja juz wieloletnia praktyke).
            > Najwyrazniej przemawiaja za tym inne wzgledy, ale na pewno nie jest ich
            >motywem przewodnim dobro mlodego czlowieka.

            A widzialas film o prawie calkowicie zenskiej szkole "Mean Girls"-2004
            www.imdb.com/title/tt0377092/

            • gaika Re: Alicja "MEAN GIRLS"-2004 18.11.05, 23:10
              • gaika próba 18.11.05, 23:12
                maksimum napisał:

                >Kierowala sie wlasnym wzorcem dziecka kulturalnego.Chyba nie myslisz,ze
                >nagradzala te dzieci,ktorych rodzice dali jej lapowki?

                A czy cos wiadomo o wzorcu pani nauczycielki? Jeśli np. uznaje za kulturalne
                dziecko, które je z ręką pod stołem, to w moim wzorcu się nie mieści. Może
                uznała za kulturalne, to co kulturalnym nie jest? Jeśli nie podała kryteriów,
                to nie wiadomo co tak naprawdę oceniała. Ciche siedzenie na lekcji, czy
                umiejętność prowadzenia rozmowy? Bieganie na przerwie czy nie spóźnianie się na
                lekcje? Jedno, drugie, trzecie i czwarte, czy tylko trzecie i czwarte?
                Mamy tu do czynienia z dziećmi, a i dorosłym nieraz trzeba co nieco
                uzmysłowić. Nauczyciel musi określić co konkretnie rozumie pod pojęciem, bo
                ludziska się różnią wzorcami (choćby te amerykańskie są różne od polskich).

                Stała się jasność?
                • maksimum Re: próba CO TY APTEKARZOWA JESTES? 19.11.05, 03:43
                  gaika napisała:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > >Kierowala sie wlasnym wzorcem dziecka kulturalnego.Chyba nie myslisz,ze
                  > >nagradzala te dzieci,ktorych rodzice dali jej lapowki?
                  >
                  > A czy cos wiadomo o wzorcu pani nauczycielki?

                  Wiadomo tyle,ze skonczyla studia i ma prawo nauczania dzieci oraz ich
                  oceniania,czy Ci sie to podoba czy nie.

                  > Jeśli np. uznaje za kulturalne
                  > dziecko, które je z ręką pod stołem, to w moim wzorcu się nie mieści. Może
                  > uznała za kulturalne, to co kulturalnym nie jest? Jeśli nie podała
                  kryteriów,
                  > to nie wiadomo co tak naprawdę oceniała. Ciche siedzenie na lekcji, czy
                  > umiejętność prowadzenia rozmowy? Bieganie na przerwie czy nie spóźnianie się
                  na lekcje? Jedno, drugie, trzecie i czwarte, czy tylko trzecie i czwarte?
                  > Mamy tu do czynienia z dziećmi, a i dorosłym nieraz trzeba co nieco
                  > uzmysłowić. Nauczyciel musi określić co konkretnie rozumie pod pojęciem, bo
                  > ludziska się różnią wzorcami (choćby te amerykańskie są różne od polskich).

                  A jak juz wymieni wszystkie kryteria,tosie okaze,ze zapomniala o obgryzaniu
                  paznokci i bedziesz sie mogla do niej znowu przyczepic,bo o to Ci przeciez
                  chodzi,no nie?

                  > Stała się jasność?

                  Tak.Pomroczna!
                  • gaika jubiler raczej 19.11.05, 06:43
                    maksimum napisał:

                    >Wiadomo tyle,ze skonczyla studia i ma prawo nauczania dzieci oraz ich
                    >oceniania,czy Ci sie to podoba czy nie.

                    A napisałeś, ze :

                    >Papier ukonczenia uczelni nie swiadczy o niczym,bo moga skonczyc jako
                    >nauczycielki


                    >A jak juz wymieni wszystkie kryteria,tosie okaze,ze zapomniala o obgryzaniu
                    >paznokci i bedziesz sie mogla do niej znowu przyczepic,bo o to Ci przeciez
                    >chodzi,no nie?

                    Przypadek beznadziejny jednak.
                    • maksimum Re: jubiler raczej 19.11.05, 16:18
                      gaika napisała:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      > >Wiadomo tyle,ze skonczyla studia i ma prawo nauczania dzieci oraz ich
                      > >oceniania,czy Ci sie to podoba czy nie.
                      >
                      > A napisałeś, ze :
                      >
                      > >Papier ukonczenia uczelni nie swiadczy o niczym,bo moga skonczyc jako
                      > >nauczycielki

                      Ty juz zupelnie stracilas kontakt z rzeczywistoscia.
                      Nauczycielka pod kazdym wzgledem jest lepsza od ucznia i ma prawo go pod kazdym
                      wzgledem oceniac.
                      Nie jest natomiast lepsza od innych ktorzy ukonczyli studia i o tym wlasnie
                      byla mowa.

                      > >A jak juz wymieni wszystkie kryteria,tosie okaze,ze zapomniala o obgryzaniu
                      > >paznokci i bedziesz sie mogla do niej znowu przyczepic,bo o to Ci przeciez
                      > >chodzi,no nie?
                      >
                      > Przypadek beznadziejny jednak.

                      No wlasnie!
                      Chcialabys sie przyczepic,a nie masz do czego.
                      To przyczep sie do obgryzania paznokci.
                      • gaika Brak kontaktu 19.11.05, 17:14
                        i z tym co czytasz i z tym co piszesz. Okres kwarantanny zdał się na nic.

                        maksimum napisał:

                        >Nie jest natomiast lepsza od innych ktorzy ukonczyli studia i o tym wlasnie
                        >byla mowa.

                        Pisałeś, ze nie jest lepsza od hydraulika (co bez wątpienia w przyrodzie jest
                        możliwe).

                        >Nauczycielka pod kazdym wzgledem jest lepsza od ucznia i ma prawo go pod
                        kazdym
                        >wzgledem oceniac.

                        Ło matko!

                        >Chcialabys sie przyczepic,a nie masz do czego.
                        >To przyczep sie do obgryzania paznokci.

                        Był dawno temu czeski serial o służbie zdrowia i występowała tam pewna
                        pielęgniarka przyrównywana do gołębicy i tak mi się nieodparcie skojarzyło ...


                        • maja45 Re: Gaika! 20.11.05, 17:00
                          Bardzo proszę o zachowanie powagismile)))))
                          M.
                          • gaika Re: Gaika! 21.11.05, 18:10
                            maja45 napisała:

                            >Bardzo proszę o zachowanie powagismile)))))
                            >M.

                            No ja właśnie zachowuję przecież... smile

    • rycerzowa Do gaiki 20.11.05, 22:47
      Gaika, czy ty jesteś krewną sławnej pamięci diagnosty?
      Skad wy bierzecie tyle cierpliwości, wyrozumiałości i innych cennych cnót?
      • maksimum Re: Do gaiki 21.11.05, 00:53
        rycerzowa napisała:

        > Gaika, czy ty jesteś krewną sławnej pamięci diagnosty?

        Tak i to bardzo bliska krewna.Corka tej drugiej jest sprzedawczynia w sklepie i
        tam obie moga liczyc na znizki.Tatko chcial jej dochtorat zalatwic,ale uparla
        sie na sklep i nie przegadasz jej.

        > Skad wy bierzecie tyle cierpliwości, wyrozumiałości i innych cennych cnót?

        One siadaja wszystkie trzy(z maja45) przy takim malym stoliku na ktorym sa
        napisane rozne litery i cyferki i klada rece tak na stole w ksztalcie kola,zeby
        palcami sie dotykaly.
        Po wymowieniu kilku zaklec,stolik sie do gory podnosi,okreca i kolysze i zawsze
        palec wskazujacy wypadnie na jakas literke i wlasnie na taka sama literke
        zaczyna sie nastepny watek na forum.
        • gaika Re: Do gaiki 21.11.05, 18:16
          maksimum napisał:

          >Tak i to bardzo bliska krewna.Corka tej drugiej jest sprzedawczynia w sklepie
          i
          >tam obie moga liczyc na znizki.Tatko chcial jej dochtorat zalatwic,ale uparla
          >sie na sklep i nie przegadasz jej.

          U nas w sklepie handlujemy niezwykle reglamentowanym towarem : wysokim
          wskaźnikiem IQ. Sprzedajemy go wyłącznie bliskiej rodzinie, krewnym i znajomym
          Królika oraz tym, którzy znają Józefa.

          Reszta na zakup wielkich szans nie ma (dolary nic nie pomogą), o czym ze
          smutkiem powiadamia

          Sklepowa


        • maksimum Re: Do gaiki PRZY STOLIKU 22.11.05, 01:27

          > One siadaja wszystkie trzy(z maja45) przy takim malym stoliku na ktorym sa
          > napisane rozne litery i cyferki i klada rece tak na stole w ksztalcie
          kola,zeby palcami sie dotykaly.
          > Po wymowieniu kilku zaklec,stolik sie do gory podnosi,okreca i kolysze i
          zawsze
          > palec wskazujacy wypadnie na jakas literke i wlasnie na taka sama literke
          > zaczyna sie nastepny watek na forum.

          Przy tym samym stoliku zapadaja decyzje,ktore z moich postow i calych watkow
          usunac tak,zeby zadnego sladu po nich nie zostalo.
          To juz niezla jazda bez trzymanki na miotle w wykonaniu dziewczyn.
          Powiedzialbym,calkiem inna cywilizacja.Az zal serce sciska ,ze nie wziela
          udzialu w wyborach prezydenckich.
      • gaika Re: Do gaiki 21.11.05, 18:13
        rycerzowa napisała:

        > Gaika, czy ty jesteś krewną sławnej pamięci diagnosty?


        Można by rzec : klonem. Zmieniłam nick i w pierwszych postach zaznaczyłam, ze
        zmieniłam, ale zapewne umknęło.

        • rycerzowa Re: Do gaiki 23.11.05, 19:22
          No tak, można było się domyślić. W końcy kazdy szczyt - również szczyt
          cierpliwosci - występuje tylko w jednym egzemplarzu.

          A propos szkół niekoedukacyjnych. Jest u nas szkoła podstawowa, gimnazjum i
          liceum dla dziewcząt, prowadzone przez zakon Urszulanek. Nawe marzyło mi się,
          aby dać tam swoje córeczki. Dobry poziom i takie ładne marynarskie mundurki.
          Po rozmowie z mamami kilku absolwentek i z kilkoma absolwentkami -
          zrezygnowałam. Takie szkoły dla dziewcząt mają sens tylko wtedy, gdy istnieją
          równolegle szkoły dla chłopców. I gdy te dwa światy gdzieś się spotykają.
          Może być tak, że istnieje świat żeński i męski, ale dziwnie jest gdy jest żeński
          i koedukacyjny.
          Od tego roku "Urszulanki" przyjmują również chłopców.
          • maksimum DAGAAA NA CZESC DIAGNOSTY-GAIKI DALA 23.11.05, 22:59
            swojemu synowi na imie Maciej.
            • maksimum Re: DAGGGA NA CZESC DIAGNOSTY-GAIKI DALA 23.11.05, 23:10
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=17890367&a=21647559
              No i nozycowa swoim babskim odruchem zawisci zaczela niszczyc wszystko na
              forum,co mialo wspolnego z imieniem MACIEJ.
              Nienawisc u tlumokow do ludzi intelkigentnych jest wrodzona i w ten wlasnie
              sposob zniknely z tego forum najlepsze watki oraz najlepsi dyskutanci.
              • kawka74 Re: DAGGGA NA CZESC DIAGNOSTY-GAIKI DALA 23.11.05, 23:32
                To już wiem, dlaczego tu jeszcze siedzisz. Sam się ładnie wytłumaczyłeś.
                • maksimum Re: DAGGGA NA CZESC DIAGNOSTY-GAIKI DALA 23.11.05, 23:58
                  Ja tu teraz pracuje za historyka,ktory pokazuje ze mogloby byc tak:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=17890367
                  a jest tak:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=31737096
                  i to dzieki nozycowej.
          • gaika Re: Do gaiki 25.11.05, 00:41
            rycerzowa napisała:

            >No tak, można było się domyślić. W końcy kazdy szczyt - również szczyt
            >cierpliwosci - występuje tylko w jednym egzemplarzu.


            To chyba raczej ciągłe niedowierzanie.


            Moi przyjaciele posłali córkę do Platerek. Na razie reakcja jest taka, ze
            presja zbyt wielka(ze strony większości rodziców z reszta). Może będą zabierać,
            a może się zaadaptują...
            Zaś męskie liceum Sw. Augustyna potrafiło wyprodukować egzemplarze...opisywać
            nie będę, bo może to były niechlubne wyjątki.

            Ja mam wielki sentyment do mundurków w ogóle. A generalnie uważam, ze stroje
            szkolne powinny być jakoś ujednolicone. W Anglii sporo szkol publicznych
            się "munduruje".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka