Dodaj do ulubionych

Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosze

17.11.05, 09:24
Witam
Swój post kieruje do mam z doswiadczeniem, majacych dzieci nadpobudliwe, z
ADHD (kilkulatów) ale jesli ktos jeszcze bedzie chcial zabrac glos to bedzie
mi bardzo milo.
Moj problem dotyczy syna. Ma teraz prawie 17m. Nie wydaje mi sie zeby mial
ADHD, choc moze czasem nazywam go dzieckiem nadpobudliwym ale na pewno jest
dzieckiem bardzo ruchliwym, zywym, niespokojnym.
Na moim osiedlu mam kilka bliskich kolezanek z dziecmi w wieku Szymka.
Spotykamy sie od praktycznie narodzin dzieci. Znamy sie. Codziennie nasze
dzieci sie bawia razem. Zauwazam ze Szymon w grupie dzieci - nakreca się,
jest w ciaglym ruchu, w 10 miejscach jednoczesnie, ciagle biega, zaczepia
dzieci (dazy do bliskiego kontaktu fizycznego). Czesto dochodzi do
przepychania sie, zabierania zabawek. Zawsze inicjatorem jest moje dziecko.
Od dosc dlugiego czasu na widok znanych sobei dzieci Szymek biegnie, z
radoscia, rzuca sie na dziecko i caluje. To taka oznaka zadowolenia ale
konczy sie to zazwyczaj placzem tego drugiego dziecka. oboje sie przewracaja
bo tamto ucieka a Szymek go ciagnie. Szymek nie umie chodzic tylko biega, nie
umie stac spokojnie tylko kreci sie w kolko, macha rekami, przytupuje,
podskakuje z nogi na noge. Jest naprawde swietny w rozwoju fizycznym,
ruchowym.
Zupelnie inaczej sie zachowuje jak jestesmy na placu zabaw sami. siedzi w
piaskownicy grzecznie, sam sie bawi. nie ma problemu. kiedy jednak ktos
przyjdzie wstepuje w niego jakis diabelek. w domu tez nie mam z nim problemu.
bawi sie ladnie tyle ze musze byc obok. uwielbia siedziec (nawet po dwie
godziny!) i sluchac ksiazeczek. nie lubi ogladac tv - szybko sie nudzi.

Czy takie zachowanie jest "normalne"? choc mnie niepokoi bo zadne ze znanych
mi dzieci sie tak nie zachwouje. Czy moje dziecko jest jednak nadpobudliwe,
moze ma cechy ADHD?

Bylabym wdzieczna gdyby Mamy majace dzieci z ADHD mogly mi powiedziec jakie
ich dzieci byly w wieku mojego syna.
Obserwuj wątek
    • leli1 Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 17.11.05, 10:37
      przeczytałam....i tak jakbys pisała DOKŁADNIE o moim synku, tez 17 miesieczniaku. Po ostatniej wizycie u znajomych, którzy mowili "przyjdzcie z dzieckiem, nasza Julka tez byla bardzo ruchliwa", to jak zobaczyli co wyprawia nasze dziecię to stwierdzili ze ich mała przy nim wysiada, ze zdecydowanie mamy co robic.
      Tez przytula i obcałowuje dzieci i tez najczesciej konczy sie płaczem, bo jak z całym impetem wpadnie na takiego sciskanego malucha, to najczesciej jest bęc (swoja droga ciekawe co by bylo, gdyby trafili na siebie smile ).
      Wydaje mie sie ze to za młody wiek na diagnozowanie ADHD (choc bylismy pod okiem naurologa i psycholga dzieciecego, własnie z powodu nadpobudliwosci psychoruchowej, w wieku 5-7 miesiecy, mały rozwijał sie nie harmonijnie, chciał wiecej niz mógł).
      Ech, mam nadzieje ze wyrosnie z tego, ze po prostu jest tak ciekawy swiata i żywiołowy....sama nie wiem. Powinnam isc na kontrole do neurologa po zaleconych cwiczeniach (na wyciszenie), ale wg. mnie wszystko jest ok, mały ma taki temprament...mam nadzieje..... smile
      • s.ivona Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 17.11.05, 14:38
        hej
        ja wcale nie mowie że Szymek ma ADHD ale sa dni kiedy po prostu wysiadam, nie
        daje rady...no i te spojrzenia innych mam...
        a mozesz napisac co to za cwiczenia na wyciszenie?
        ja staram sie ograniczac te jego zapedy w kierunku innych dzieci np jak widze
        co ma zamiar zrobic to lapie i mowie ze tak nie wolno, ze bedzie kara (czyli 1.
        wkladanie do wozka 2. idziemy w inne miejsce placu zabaw 3. wychodzimy calkiem
        z placu zabaw). widze jednak ze te moje metody wcale nie pomagaja.
        • migotka2000 Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 17.11.05, 15:11
          Jakbym czytała o swoim teraz trzylatku.

          Jeżeli dziecko w domu i innych sytacjach zachowuje się spokojniej, to moim
          zdaniem nie ma się czym przejmować. Ten typ tak ma, trzeba uzbroić się w
          cierpliwość, a gdy jej brakuje, bo masz np. gorszy dzien, źle sie czujesz,
          jesteś zmęczona, to po prostu nie aranżować spotkań z innymi diećmi itp.
          Oczywiście jest niezwykle ważne, żeby dziecko miało kontakt z innymi, ale
          czasem te relacje je przerastają.

          Mój syn b. często tak się cieszył, że jest w grupie, że dosłownie nie wiedział
          co z sobą zrobić. Najgorzej było w zeszłym roku - mieszkaliśmy przez 5 mies. u
          moich rodziców w małej miejscowości, brakowało placów zabaw, zaprzyjaźnionych
          rówieśników. Misiek zaczepiał przechodzące, często starsze od niego dzieci,
          zagadywał do nich "cieść kojega" itp, dzieci często go nie rozumiały, omijały,
          ignorowały. To jeszcze bardziej pogłębiało jego frustrację. Potem
          wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, powoli poznawaliśmy nowe dzieci,
          owszem, nie obeszło się bez tarć i musiałam bardzo uważać na wylewność mojego
          syna, ale teraz już jest Ok. Oczywiście zdarzają mu się spontaniczne
          niedźwiedzie uściski, lub, tak jak wczoraj na zajęciach przedszkolnych - próba
          chodzenia po plecach kolegi, ale od czego moje oczy na około głowy.

          Też jesteśmy postrzegani przez znajomych jako ci, co nigdy się nie nudzą i mają
          ciągłe zajęcie, też się nasłuchaliśmy o
          małych "przeciągach", "torpedach", "strusiach pędziwiatrach" i "na kozie
          robionych". Taki los, ale przy tym Misiek słynie z bystrości, sympatycznego
          usposobienia, śmiałości i towarzyskości.

          Wiem jak taki "żywy" młodzian potrafi zmęczyć, sfrustrować człowieka. Ale
          będzie lepiej, oczywiście stare problemy zastąpią nowe, np. brak posłuszeństwa
          w sytuacjach mogących być zagrożeniem dla bezpieczeństwa dziecka, ucieczki
          w "nieznanym kierunku" w celu szeroko pojętego poznawania świata itp.

          U nas dodatkowo wystąpił czynnik genetyczny - teściowa zawsze mówi,że Misiek,
          to skóra zdjęta z mojego mężawink
          Jestem więc spokojna - z tego się wyrasta, gdzieś tak koło trzydziestki, a mam
          nadzieję, że po 25-tce to już nie będzie mój problemwink

          Pozdrawiam
        • leli1 Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 18.11.05, 08:17
          te cwiczenia były przeznaczone dla kilku miesiecznego dziecka, zdecydowanie nie nadaja sie dla poltoraroczniaka, ktory juz wie co chce a poza tym ....ucieka smile.
          Chodzilo o ograniczenie bodźcow zewnetrznych, mniej zabawek, kontakt fizyczny, kontakt wzrokowy i odpowiednie cwicznia, ale dla nieuciekajacego dziecka smile.
          Teraz tez staram sie ograniczac nadmiar bodźcow, bo widze ze lepiej sie wtedy zachowuje. Kiedy idziemy do znajomych z dziecmi, mały jest tak rozbrykany ze do poznej nocy przezywa tą wizyte smile
    • anetabaq Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 17.11.05, 16:59
      Witam smile
      Mam podobnie z moim 2,5 letnim synkiem, też go podejrzewałam o ADHD. Na
      szczęście lekarz mi to wypersfadował, mówiąc, że to się skończy i poprostu
      będzie ŻYWYM SKARBEM !!! I taki jest.
      Co zadziałało u mnie...poprostu przystopowałam z nim wizyty zwieloma
      dziećmi...też chodziłam na place zabaw, ale jak sie wyrywał to go trzymałam i
      mówiłam, że te dzieci są za duże...nie przeszkadzaj, choć pójdziemy lepiej
      siępohuśtać...no i gdy zobaczył huśtawke - to do niej najczęściej leciał. A
      potem spotykałam się z osobami, które tolerowały tą pobudliwość
      Mikołaja...zwłaszcza ich dzieci..i uczyłam jego co z tym kolegą może robić a
      czego nie ..żeby nie zabierał zabawek i tak dalej...Było dziecku jakoś łatwiej
      wytłumaczyć..oczywiście przy akompaniamencie płaczu itd. ale zabranie
      dziecka "na stronę" - poczekanie aż sie uspokoi, potem tłumaczenie i po jakieś
      pół roku dotarło, niektóre sprawy do tej pory szlifujemy, ale jest między
      niebem a ziemią. Teraz Mikołaj zamiast biec do dzieci...wyciąga najpierw do
      nich rękę i daje cześć (na szczeście przestał je tulić i "kochać" - faktycznie
      dziwnie to wyglądała...ale uśmiech wykręcenie to w żart...zawsze pomagało wink))
      No i jest duszą towarzystwa, czasami nieznanych ludzi...poprostu ich rozbawia,
      ale już w bezpiecznej odległości smile
      Życzę powodzenia smile
      • s.ivona Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 17.11.05, 18:30
        dzieki za Wasze zdanie...tez staram sie duzo malemu tlumaczyc, jak nie dziala
        to idziemy na strone, wychodzimy, zmieniamy otoczenie...byc moze u nas tez w
        jakims stopniu decyduje czynnik genetyczny gdyz ja do spokojnych osob nie
        naleze i moi rodzice tez mowili ze bylam bardzo ruchliwa...mam nadzieje ze
        kiedys mu to przejdzie, ze bedzie umial obcowac w grupie...moze rzeczywiscie
        jest jeszcze za maly a ja za duzo od niego wymagam. jestem na etapie czytania
        ksiazki "Kiedy zabraonic, kiedy pozwolic" i okazalo sie ze moje podejscie do
        syna bylo rygorystyczne. staram sie nad soba panowac ale niestety mam trudny
        charakter...
        • jnielipinska Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 21.11.05, 14:17
          witam, Jestem mama 4 letniego Pawełka. Teraz ma juz stwierdzone ADHD, ale jak
          był malutki to zachowywał sie bardzo podobnie do tego co opisujecie. Z jednym
          tylko wyjatkiem, w domu tez nie dało sie go wyciszyć.Teraz jest bardzo
          podobnie: nie chodzi tylko biego z wrzaskiem,na każdą zaczepkę innego dziecka
          moje dziecko reaguje pięściami lub kopniakiem ( słodki prawda). Byłam załamana.
          Wszystkie dzieci mówiły chodziły z mamami za rączkę a mój tarzał sie po ziemi i
          wrzeszczał. O tym żeby poszedł ze mna w tym kierunku gdzie chciałam nie było
          oczywiscie mowy. Teraz zmieniło sie jedynie moje podejście. Pon rozmowie z
          psychologiem który wyjasnił mi zasady postepowania z takim dzieckiem. Trzeba
          być konsekwentnym , wydawać krótkie polecenia itp. I najwarzniejsze żeby
          chwalić go za byle przejaw dobrych chęci. Wiecie co? Skutkuje. Przestałąm go
          wiecznie karcić, wygadywać jaki to nie jest zły i niegrzeczny. Dziecko z ADHD
          trzeba zachęcać i motywowac do działania mówiąc np. 'Taki grzeczny chłopczyk
          jak ty zawsze sprzata swoje zabawki'.To skutkuje, od niedawna mój syn zaczął
          wykonywac niektóre moje polecenia, przestał bić dzieci ( no chyba że któres
          zacznie pierwsze)i idzie obok mnie na spacerze. Może to i smieszne ale dla mnie
          to duży postęp.Pozdrawiam wszystkie mamy i ich nadpobudliwych szkrabów
          • migotka2000 Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 21.11.05, 21:43
            No właśnie, ważne jest,żeby odróżnić ADHD od żywego temperamentu i przy
            wątpliwościach, zwłaszcza u starszego dzeicka, zasięgnąć rady specjalisty.

            Mieliśmy w rodzinie przypadek ADHD, w swoim czasie trochę czytałam na ten temat
            i muszę przyznać, że to o czym piszesz, czyli chwalenie za każde pozytywne
            działanie i w chwilach, kiedy dzeicko szalaje ograniczyć się do krótkich,
            jednoznacznych komend, super się sprawdza u każdego dziecka. Niby to proste, a
            nie zawsze się o tym pamięta...
            • s.ivona Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 22.11.05, 17:54
              witajcie
              Bardzo staram sie chwalic malego ale tez jestem coraz bardziej konsekwentna w
              tym co robie i mowie...stosuje jedna kare czyli zaprowadzam do lozeczka,
              zostawiam i wychodze na kilkanascie sekund po czym wracam, troche do
              niego "przemawiam za co to bylo" i zanosze w miejsce z ktorego go zabralam np
              jak w zlosci porozrzucal zabawki lub ksiazeczki to kaze mu sprzatac.
              czy to chwalenie ma cos wspolnego z wychowaniem behawioralnym? slyszalam ze w
              przypadku dzieci z ADHD przynosi efekt ale nie wiem na czym polega.
              szczerze tez powiem ze boje sie tego zywego temperamentu Szymka...
    • cocosek1 Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 22.11.05, 18:28
      przede wszystkim nie mysl że to ADHD. Tego nie wykryjesz w tym wieku. Poczytaj
      było dużo postów na edziecku na ten temat (sama nie jeden zakładałam). Mój Kuba
      ma 20 m-cy. Czytając o twoim myslałam że to mój stary post. Jak miał 8 m-cy to
      neurolog uznała że on ma ADHD. Dużo na ten temat czytałam i wybiłam sobie to z
      głowy. Owszem, może ma, ale o tym przekonamy się za kilka lat. Narazie nasze
      dzieci są w trudnym wieku bo jeszcze nie wszystko można im wytłumaczyć. Czeka
      nas ciężka praca z dziećmi, ale najwazniejsze to konsekwencja. Staram się jak
      mogę. Czasem muszę podnieść głos, ale to skutkuje. Coraz mniej jest narwany
      chociaż czasem nie jestem w stanie nad nim zapanować. Jak jest zły albo
      szczęśliwy to jest tak zakręcony że robi różne głupoty, ciska czymś, gryzie,
      szczypie, biegnie na oślep. Wiem ze nie potrafi jeszcze radzić sobie z emocjami
      ale pracujemy nad tym. Wolę działac niż zastanawiac sie czy to ADHD czy nie.
      Powodzenia wam życzę
    • mamapiotra Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 22.11.05, 21:17
      zupełnie jak bym czytała o moim bracie! teraz ma 22 lata, ale niewiele sie zmieniło. nasza matka zapisywała nas na rózne zajecia: kosza, siatke, pingpog, ju-jitsu, itp. ale to gdy szymek skończył 10 lat.
      pociesze cie. jest haryzmatyczny, pewny siebie, zawsze staje sie przywódca grupy w której akurat sie znajduje. jest odpowiedzialny i zdecydowany. ma mnóstwo wad, ale tuszuje je inteligencja i dowcipem. gdy miał 16-17 lat wyciagał swoich kolegów ze złego towarzystwa i nałogów. dzis sa jego najlepszymi przyjaciółmi.
      ale swoje to jeszcze przezyjesz tongue_out
      • q_21 Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 22.11.05, 21:52
        Moj syn ma skończone trzy latka jest nadpobudliwy,pod kontrolą psychologa
        neurologa i co najgorsze w tym wszystkim ma opóżnioną mowe logopeda nie ma z nim
        kontaktu robi co chce i kiedy chce.Ja osobiście nieraz wychodzę z siebie,ale co
        mam zrobić trzeba wytrwać i to przeczekać,tylko jeśli nie masz z tym styczności
        na co dzieńto nie jesteś wstanie zrozumieć,a niestety niektóre matki twierdzą że
        to są dzieci żle wychowane poprostu nigrzeczne.Cieszę się że weszłam na to forum
        podniosłyście Mnie na duchu.
    • isault Do s.ivona 22.11.05, 22:38
      Po piersze: nie martw sie twój synek nie ma ADHD. Jestem psychologiem i troche
      się o tym uczyłam smile z tego co piszesz, wynika że w domu potrafi byc spokojny,
      potrafi skoncentrować się dłużej niż minute na innej czynności, kiedy jest sam
      bawi sie grzecznie i spokojnie. To znaczy że ten typ tak ma smile Jak juz ktos
      powiedział.

      Teraz co do metod behawioralnych: Najpierw musisz oktesliś dokładnie (!!!)
      jakie zachowanie chcesz zmienić. Czyli nie, ze chcesz zeby był grzeczniejszy,
      ale chcesz żeby umiał na prosbe pozbierać zabawki. lub usiedział w miejscu
      podczas jedzenia przy innych dzieciach. Te cele muszą byc bardzo szczegółowe i
      mozna zmieniac około 3-4 zachowań na raz, przynajmniej na początku, jak będą
      postępy to wprowadzasz nowe cele i rozszerzasz katalog pożądanych zachowań.
      Dalej: okreslasz minimalną zmiane zachowania za jaką jeseś gotowa pochwalić.
      Czyli: nie przyjmujesz, ze pochwalisz go dpoero jak wysiedzi godzinę czy
      postrzata cały pokój, ale chwalisz go za dwie włozone do szafy zabawki i
      wysiedzenie 1,5 minuty. Oczywiscie z czasem chwalisz za 2 min, 10, 30 min itd.
      Wchodzisz na wyzsze poziomy, ale dopiero po zauważeniu postępu: czyli zasada
      nie wychodź przed szereg. Potem działasz według zasady: pożądane zachowanie
      jest nagradzane, chwalone, niepożądane jest ignorowane. Nie stosujesz kar ani
      krzyków. W razie bezposredniego niebezpieczeństwa dla dziecka lub innych
      izolujesz, ale bez wyrzekania i krzyków. i na koniec: ŻELAZNA KONSEKWENCJA.
      Mozesz sobie załozyć zeszyt, porozwieszać kartki po domu, szczypac sie w nogę,
      ale ani tobie, ani nikomu kto opiekuje sie dzieckiem (tata, babcia, dzadkowie)
      nie wolno zmienic postepowania! Zasady jedne dla wszystkich, inaczej wszystko
      na nic. No - to takie kompendium wiedzy o... Pozdrawiam.
    • monik181 Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 22.11.05, 22:52
      Ja jestem mamą trochę starszego, bo 7 letniego zywego chłopca. Od początku roku
      szkolnego dorobił się 12 uwag. Nie słucha nauczyciela, wygłupia się. Na lekcji
      była pani psycholog stwierdiła, że syn ma kłopoty z koncentracją. Wychowawczyni
      twierdzi, że to ADHD. Wkrótce idziemy do poradni żeby w końcu to wyjaśnić. W
      domu syn potrafi długo rysować, oglądać telewizję bez wiecenia się.
    • nisar Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 23.11.05, 09:52
      Nie mam osobistych doświadczeń, ale może dałyby jakiś skutek:
      1. wprowadzenie stałej pory na wyciszanie (np. spokojne przytulanie się przed
      obiadem albo czytanie książeczki)
      2. zwiększenie dawki lub wprowadzenie zajęć typowo fizycznych - pływanie,
      ćwiczenia (podobno są grupy dla takich maluszków)żeby się po prostu wyżył i
      zmęczył
      3. a może Synek ma za mało kontaktu z innymi dziećmi i powinien na kilka godzin
      dziennie pójść do jakiejś grupy rówieśników
      Przede wszystkim postaraj się nie przejmować tym, co mówią czy jak patrzą inne
      mamy. Jest taka grupa mamusiek, które będą Ci zawsze wmawiały, jakie to
      genialne i cudowne dzieci urodziły.
      I jeszcze jedno, z obserwacji moich wynika, że z takich "diabełków" we wczesnym
      dzieciństwie zazwyczaj wyrastają bardzo spokojne dzieci wieku szkolnego. Tak
      jakby się wyżyły wcześniej, więc przypadkiem nie rysuj sobie czarnych
      scenariuszy na przyszłość. Pozdrawiam.
      • s.ivona Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 23.11.05, 13:54
        smile
        rany, dzieki ze napisalysciesmile)
        Bardzo staram sie panowac nad soba, duzo malemu tlumacze (a moze za
        duzo???)...z Szymkiem tak jest ze wszystko musi byc juz, natychmiast,
        zaraz...jak sobie cos ubzdura no np dzis zobaczyl lopatke u dziewczynki to musi
        ja miec zaraz, natychmiast. czasem rzeczywiscie juz i natychmiast ja dostaje bo
        inne dziecko jej nie chce ale jak nie moze jej miec to dzieja sie straszne
        rzeczy...Szymon wpada wtedy we wscieklosc, rzuca sie po ziemi, krzyczy
        przerazliwie, placze...to dla mnie bardzo stresujace sytuacje...biore go wtedy
        na rece (czasem mi sie dostanie), odchodze gdzies na bok, tlumacze....jak tylko
        go puszcze to on juz leci do tej zabawki...ja wiem ze w tym wieku to zachowanie
        typowe ale....nie ma na osiedlu dziecka ktore tak walsnie reaguje jak moj syn.
        innym da sie wytlumaczyc, zajma sie czyms innym...
        Szymon ma bardzo duzo kontaktow z dziecmi. codziennie na spacerach spotykamy
        sie z ok 10 rowiesnikow (mieszkamy na mlodym osiedlu, duzym i wlasnie dzieki
        temu mamy duzo znajomych), pozwalam malemu na wybieganie sie (codziennie po ok
        2 godziny sam chodzi na tych spacerach), nie jezdzi w wozku, chodzimy na basen,
        wiem ze on potrzebuje ruchu...wiem tez ze ma silny charakter, nie da sobie "w
        kasze napluc" ale to strasznie trudne jest dla mnie...ja ponoc tez bylam "zywa"
        ale moja mama twierdzi ze Szymek to mega zywe dziecko...
        Staram sie myslec pozytywnie, przeciez Szymek tez jest potrzegany przez innych
        jako dziecko niezwykle towarzyskie, wesole, zawsze usmiechniete, bardzo smiale
        i niezwykle sprawne fizycznie. jest tez bardzo wrazliwy. taka mieszanka
        wybuchowasmile
        jedzenie - jesli siedzie w krzeselku i jest przypiety szelkami (czasem sam juz
        siega po nie zeby go przypiac) to je ladnie ale czasem sadzamy go na wersalce i
        wtedy jest dramat. lazi miedzy nami, scgodzi i wchodzi na wersalke, nie ma
        szans zeby usiedzial spokojnie...steresem jest dla mnie wychodzenie z nim w
        gosci bo o n u kogos zupelnie obcego, widzianego po raz pierwszy zachowuje sie
        jak u siebie w domu...nie boi sie obcych, nie boi sie starszych dzieci...czasem
        to jest mi smutno jak widze ze jego rowiesnicy chowaja sie za swoje mamy czy
        opiekunki gdy my przychodzimy, dlaczego? no bo Szymon zaraz do nich biegnie i
        caluje, przytula, sciska...i jesli dziecko nie odpowie tym samym radosnym
        gestem (a zazwyczaj nie odpowie) to Szymon uderzy, zlosci sie, zaczyna
        krzyczec...nie wiem jak to zmienic, nie chce zeby on tak calowal wszystkich,
        zabieram go wtedy i mowie ze nie wolno ale nie ma efektu...jest na osiedlu
        pewien chlopczyk, o rownie silnym temperamencie jak Szymon i to jest chyba
        jedna osoba przed ktora moj syn ma choc odrobine respektu...
        jak jzu pisalam w domu (lub gdy jestesmy sami na placu zabaw) bawi sie pieknie,
        dlugo, spokojnie, uwielbia wtedy przysypywac piasek, w domu czytac i ogladac ze
        mna lub z mezem ksiazeczki, bawic sie klockami i bardzo ladnie umie sie bawic
        ze starszymi dziecmi (ale takich niestety na osiedlu nie ma tzn sa ale w
        przedszkolu).
        od urodzenia pilnuje (nawet wg niektorych zbyt rygorystycznie ale czuje ze tak
        walsnie z Szymkiem trzeba) stalych por jedzenia, zabawy, spaceru, spania,
        wieczornych bajek, kapieli itd itp. Staram sie jak najmniej nowych bodzcow
        wprowadzac bo kazda nowa sytuacja do duzo stresu i dla mnie i dla malego.
        Szymon jak jest zly lub nie moze sobie z czyms poradzic to bardzo sie
        denerwuje, najczesciej wtedy rzuca wszystkim co ma pod reka, krzyczy, czasem
        probuje uderzyc mnie lub meza.
        ISAULT - bardzo dziekuje za wprowadzenie o wychowaniu behawioralnym...czy znasz
        ksiazki na ten temat? gdzie moge o tym poczytac? jakos tego nie czuje.....a nie
        jest tak ze dzieci z ADHD sa spokojne gdy sa same bo maja mniej bodzcow,
        latwiej nad nimi zapanowac i dlatego wydaje sie ze sa grzeczniejsze?
    • mynia_pynia Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 24.11.05, 12:00
      Moja mama ma koleżankę ona ma córkę która jest młodsza o 1mesiac.
      Opowiadała mi że jak ze mną chodziła do znajomej to przeżywała załamanie bo
      Dorota siedziała grzecznie i się bawiła, mama zostawiała ją nawet samą na lóżku
      a ta się nawet nie ruszyła.
      Za to jak mnie spóściły z oka to zaraz przybiegałam z guzem, sztamą, albo
      sąsiedzi mnie szukali bo gdzieś wsiąkłam wink
      Teraz - obie jesteśmy wariatki wink
      • s.ivona Re: Do mam dzieci "zywych"...przeczytajcie..prosz 24.11.05, 13:39
        no tak, to bardzo pocieszajacesmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka