misia1977
09.02.06, 18:14
Moje nastroje bardzo szybko sie zmieniaja. Glownie kiedy jest weekend. W
niedziele mialam bardzo zly humor. A to wszystko wina tesciowej. Najpierw
powiedziala, ze nasza Madzia jest biedna , poniewaz trzeba jej koniecznie
sciac wloski, aby byly bardziej geste. A ja na to sie nie zgadzam, poniewaz
wiem z doswiadczenia , ze jesli jej zetne pozniej Madzia I tak bedzie miala
geste wloski, chociazby po mnie. To juz byl pierwsz krok, aby mnie zranic.
Plakalam przez nia. Ona ciagle wchodzi do naszego pokoju, brakuje nam a
szczegolnie mi intymnosci. Ja do jej pokoju nie wchodze!!!!! Udaje sie za
wspaniala babcie , ktora wie, jak postepowac z moim dzieckiem. Madzia nie
chciala wypic kaszki. Juz przyszla I sie rzadzi . Widzi Madzie tylko na
weekend a uwaza , ze zna ja lepiej ode mnie. A ja jej pozwolilam wziasc
Madzie do nich, a Madzia I tak nie wypila kaszki, nie wiem jak postepowac I
co robic aby czuc, ze to ja jestem mamusia Madzi a tesciowa tylko sie musi
dostosowac. A wyglada na to ze to ona jakby byla matka Madzi bo zadzi sie,
jakby to bylo jej dziecko I wg niej wie wszystko najlepiej. Nie lubie jej
zachowania I sposobu bycia , myslalam jeszcze , ze moze kiedys sie jakos
ulozy, ze polubimy sie, przeciez tak niedawno dzwonila do mnie I codziennie
rozmawialysmy – ale teraz juz wiem , ze nigdy jej nie polubie, bo ona po
prostu sama zraza do siebie I chyba nie chce mnie polubic. Ona do tego dazy.
Ciekawo co by bylo, kiedy ja bylabym wobec niej tak bardzo zlosliwa?????
Kiedy po jakims czasie tesciowa chciala isc do kosciola, rozkazujacym
tonem powiedziala do mnie, abym ubierala Madzie. I jescze dodala abym
sciagnela jej czerwony sweterek. Myslala, ze dziecko ubiore w to co jest
ubrane. Znowu mnie zranila. Potem dodala, ze Madzia byla w czerwonym swererku
juz 4 razy w kosciele, a nawet jak by byla to co z tego zwazywszy na to , ze
ja przez 2 weekendy pod rzad pracowalam I ktos inny musial Madzie ubrac w
czerwony sweterek. Powiedzialam jej o tym, jak jest mi przykro I za kogo ona
mnie ma. Potem dodalam , ze przez nia plakalam, a ona byla jeszcze bardziej
zlosliwa wobec mnie I dodala co to za matka, ktora nie dopilnuje dziecka –
chodzilo o zgubiony smoczek I buteleczke do picia. A wiadomo, ze Madzi jest
juz duza I samodzielna dziewczynka I ja za nia nie chodze , bo wiem , ze sama
swietnie sobie radzi. A , ze gdzies wlozyla smoczka I buteleczke do picia, to
nie trzeba z tego robic takiej tragedii I big problemu. Ona tylko bierze
Madzie do kosciola po to, aby sie tylko pokazac przed znajomymi jaka to ona
ma piekna wnusie - nic wiecej. Nidgy Madzi sama nie ubrakla, tylko czeka na
mnie, az ja to zrobie. Albo sama rozkazujacym tonem mowi Iwoniu ubierz
Madzie. Zapytalam wiec, od czego jest babcia – a ona do reprezentacji.
Takiej odpowiedzi sie nie spodziewalam – czyli ona jest tylko od tego aby
pochwalic sie wnusia przed znajomymi. Nie kocha jej jak babcie, ktore dla
swoich wnusi zrobily by wszystko. Na szczescie Madzia ma jeszcze druga
babcie , ktora bedzie ja kochala calym sercem I dusza I nie bedzie bala sie
zostac z nia sama. A robienie kaszki babcia Jasia ma opanowane do perfekcji.
Tesciowa wziela Madzie I pojechala z nia do kosciola – BEZ FOTELIKA
…..!!!!!!!!!!! We mnie wszystko sie gotowalo. Jak to mozliwe, ze Skrzynikowa
pozwolila na to I nic nie powiedziala tesciowej. A jak ja potrzebowalam
pomocy, kiedy Madzia byla chora – nie pojechalaby gdyby nie bylo fotelika,
bylo mi goraco ze strachu o Madzie I balam sie , ze nie zalatwie fotelika,
ale wszystko potoczylo sie dobrze. Kiedy wyszla plakalam, Przemus mnie
przytulal. Pocieszal. Nidgy w zyciu nie czulam sie tak upokorzona!! Tesciowa
z wielka zlosliwoscia, swiadomie I z przemedytacja mowila to wszystko, aby
sprawic mi bol. Jak mozna byc tak podlym , jest mi bardzo zle, teraz cala
niedziele I dzisiejszy dzien prawie przeplakalam. Tak skutecznie potrafi mi
popsuc humor. Przemus mowi, ze trzymamy sie razem, wierze w nasza milosc I
wierze w to ze razem osiagniemy wszystko o czym zamarzymy. Ale bez tesciow,
musimu byc bardzo samodzielni, z nimi nic nam sie nie uda. Bylo mi przykro,
ze Przemus nawet nic nie powiedzial w mojej obronie – tak jak by sie bal
swojej matki kiedy ona powiedziala co to za matka , ktora nie dopilnuje
smoczka I butelki. Powiedzialam wtedy Przemusiowi, ze ja nie jestem taka
zlosliwa jak ona. On nie odezwal sie wtedy. Nie bronil mnie. Chyba jej sie
boi sprzeciwic – moze ona potrafi byc jeszce bardziej zlosliwa. Bolalo mnie
to , ze Przemus bardziej przejmwal sie samopoczuciem jego mamusi, niz tym jak
ja sie czuje. Kiedy po mnie przyjechali okazalo sie, ze Przemus ja przytula,
martwi sie aby ona szla juz do domu I calowal ja . Ja zachowywalam sie tak
jak dyktowalo mi serce trzymalam ja na dystans. Moje serce sciskal zal,
myslalam , ze moze wyjasni swoje zachowanie, wytlumaczy sie , moze przeprosi
a ona mnie obejmuje I sciska na powitanie I pozegnanie, mowiac ze wita cie
100% tesciowa. Mam wielki zal do niej, ze tak mnie traktuje I poniza, ze jest
wobec mnie taka zlosliwa I nie robi to pod wplywem emocji tylko robi to
bardzo swiadomie. Ona jest bardzo nerwowa kobieta. Nie polubie jej chyba
nigdy, bo ona na to nie pozwoli swoim zachowaniem wobec mnie – tylko dlaczego
wobec mnie jest taka zlosliwa co ja jej zrobilam, przeciez nie kloce sie z
nia – jestem cicha I spokojna synowa, nigdy jej takich zlosliwosci nie
powiedzialam!!! Mam tylko tutaj Przemusia I Madzie. Musze nauczyc sie I
przyzwyczaic zyc z tesciami a tesciowa tak skutecznie mnie rani I powoduje ,
ze przez nia tak zle sie czuje tutaj w tym domu. Rano w poniedzialek bardzo
zle sie czulam . Bolalo mnie doslownie wszystko. Glowa miesnie I ciagle WE
MNIE byl ten zal I swiadomosc , ze zostalam upokorzona przez nia, a ona
zrobila to bardzo swiadomie I celowo, aby mnie zranic. Przemus bardzo sie mna
martwil, wiem ze mnie kocha mowil, ze nasza Madzi tez mnie kocha I musze
wziasc sie w garsc, lzy plynely strumieniami. Rano Przemus zadzwonil, aby
zapytac o samopoczucie. Ogrzewanie tesciowa wylaczyla na noc, tlumaczyla sie,
ze ona tylko znizyla o jedna kreske, a Madzi zmarzla I teraz kaszle,
goraczkuje I jest chora. Brak slow.!!!!! Ja zle sie czuje przez ta sytuacje
I to wszystko przez nia. Dlaczego w ciagu tygodnia jest milo I przyjemnie a
weekendy sa bardzo stresujace I placzliwe, bo tesciowa przyjezdza. Tesc jest
zupelnie inny – kocha Madzie ponad wszystko I nie chwali sie nia przed
znajomymi. To on ja pilnuje I uklada do snu- to on ja karmi , on sie nia
zajmuje kiedy my gdzies wychodzimy.