Dodaj do ulubionych

Nierysujący 5-latek

22.02.06, 18:53
Jestem załamana. Dla mojego synka kredki, kartki, farby, po prostu nie
istnieją. Nie rysuje, nie maluje, nie nakleja. Wszelkie próby kończą się
płaczem lub awanturą. Dziwi mnie to, ponieważ z młodszym synkiem(3
lata)rysujemy, wycinamy, kolorujemy, a Krzyś nawet nie chce przy nas usiąść.
Nie pomagają nowe kredki, super kolorowanki, nawet kolorowanie na komputerze.
A jeśli już uda mi się go namówić to wszystko jest pokreślane i w jednym
kolorze. Co robić??? Gdzie szukać pomocy? Przecież powinniśmy już zacząć
pisać...O szkole to nawet nie myślę...
Obserwuj wątek
    • elwira125 Re: Nierysujący 5-latek 22.02.06, 19:20
      A chodzi do przedszkola moja córka tak samo miała. P.psycholog poleciła żeby
      zapisać na plastyke w przedszkolu,to pomogło.Jeżeli nie chodzi to może do
      jakiegoś klubu.
      • iwpal Re: Nierysujący 5-latek 22.02.06, 19:46
        Mozesz go zapisac na zajęcia, ale warto zadać sobie pytanie DLACZEGO nie chce
        rysować. Tu przydałaby sie dobra doagnoza psychologiczna (nie "na oko"), udaj
        sie do najbliższej Poradni Psycholgiczno-Pedagogicznej z prośbą o badanie> moze
        być problem typowo manualny, albo z percepcją wzrokową (nie chodzi o problemy
        typowo okulistyczne jak ostrość wzroku, choć to też warto sprawdzić, ale o
        umiejętnośc lokalizacji bodźca wzrokowego, widzenia przestrzennego, widzenia
        głębi itp.) i stąd unika tego, co wie, ze sprawia mu trudnośc. A to wszystko
        jest do zbadania.
        • maksimum Nierysujący 5-latek KOniecznie idz do kilku specja 23.02.06, 04:31
          iwpal napisała:

          > Mozesz go zapisac na zajęcia, ale warto zadać sobie pytanie DLACZEGO nie chce
          > rysować. Tu przydałaby sie dobra doagnoza psychologiczna (nie "na oko"), udaj
          > sie do najbliższej Poradni Psycholgiczno-Pedagogicznej z prośbą o badanie>

          A jak wyjdziesz z tej przychodni ,to idz do nastepnej,bo specjalistow jest bez
          liku.
          I po 10 specjalistach dasz sobie spokoj,bo ten dziesiaty powie Ci oczywista
          prawde,ze dzieciak nie ma talentu do malowanek i nie chce sie swoimi bazgrolami
          osmieszac.Ja mialem to samo i to by bylo na tyle.
          Chyba nie chcesz z niego na sile malarza zrobic?

          > moze
          > być problem typowo manualny, albo z percepcją wzrokową (nie chodzi o problemy
          > typowo okulistyczne jak ostrość wzroku, choć to też warto sprawdzić, ale o
          > umiejętnośc lokalizacji bodźca wzrokowego, widzenia przestrzennego, widzenia
          > głębi itp.)

          Oh my god,co za glebia spojrzenia w temat!!!!!

          > i stąd unika tego, co wie, ze sprawia mu trudnośc. A to wszystko
          > jest do zbadania.

          Mozna tez,nie pytajac sie dziecka ,zbadac co jadl wczoraj na sniadanie,ale
          bedzie to wymagalo interwencji lekarza i plukania zoladka.
          A jak 10-ty specjalista wyda jakas tam decyzje,to bedziecie dzieciaka
          maltretowac,zeby robil wszystko zgodnie z diagnoza lekarska.
          Moj syn tez slabo maluje,mimo ze ma juz 10,5 roku,ale jak zbadacie sprawe,to
          dajcie znac i ja wtedy dokopie szczeniakowi,ze sie obija.
    • kasper68 Re: Nierysujący 5-latek 22.02.06, 19:42
      może mieć dysgrafię, ale w tak młodym wieku trudno to stwierdzić.
    • nchyb Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 07:11
      ale dlaczego jesteś załamana?
      Mój starszy syn nie cierpiał malowania, rysowania itp... W przedszkolu kazali,
      to czasem coś "na odwal się" zrobił i tyle. Dysgrafii ani dysleksji nie ma.
      Talentu do rysowania też nie. Za to jest jednym z najlepszych matematyków i
      informatyków w szkole - klasa 5 podstawówki... Żeby było ciekawiej, również z
      historii i angielskiego jest najlepszy. Za to z techniki i plastyki - hm, no
      może nie najgorszy, ale tzw. poprawny, jak się go zmusi...

      Przy okazji - polecam lekturę takiego np. wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=21295437&v=2&s=0
    • ja.justyna Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 09:44
      Bez paniki.Mój też nigdy nie był za tą formą spędzania czasu.Po konsultacji z
      panią w przedszkolu ,która uspokoiła mnie,mówiąc,że chłopcy raczej bez
      entuzjazmu podchodzą do takich zajęć,odpuściałm. Ok.6 lat,nastąpiła
      przemiana,ciągle malował zamki,bitwy,statki.Na ładny domek z łączką się nie
      doczekałam.Z reguly dziewczynki są większymi estetkami i prace plastyczne to
      dla nich przyjemność.A standardowi chłopcy wolą budować z klocków,grać w
      karty,biegać itd.
    • femian Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 09:55
      A nie zastanawiałaś się, że ta niechęć do rysowania wynika z jakiegos buntu?
      Możliwe że Twojego 5 latka drażni to jak poświęcasz uwagę 3 latkowi i tak na
      przekór nie chce robić tego co robi młodszy brat. Ja też tak miałam, ale w
      innych kwestiach, jakby na złość nie lubiłam tych zajęć, które lubił młodszy
      brat. Ale ja akurat uwielbiałam rysować i lubiłam się tym chwalić mojej mamie.
      Natomiast młodszy brat niby nie miał do tego talentu, długo unikał rysowania,
      jednak samą mnie zaskoczył, kiedy zobaczyłam jego rysunek techniczny jakiegos
      supernowoczesnego pojazdu, który narysował będąc w liceum. Talent plastyczny
      okazało się że ma i to spory! Może jedynie czego nie lubił to takiego malowania
      dla samego malowania. I w sumie się nie dziwię, ja np ze swojego talentu
      plastycznego, a miałam spory, "wyrosłam", teraz mnie to w ogóle nie interesuje,
      ale jak trzeba to czasem coś stworzę i nieźle mi wychodzi. A ja podobno
      rysowałam mając rok, jeszcze nie umiałam chodzić a już kreśliłam kółka kredką!
      Natomiast mój synek, prawie 4 lata, też nei lubi rysować, jeśli go namówię, to
      coś tam nabazgroli w jednym kolorze. Aby coś autentycznie narysował to musze mu
      po kolei mówić: narysuj misia, a więc najpierw kółko, teraz oczy, nos i buzia;
      teraz brzuch. A teraz narysuj traktor: kółko, kółko, prostokąt-kabina, komin
      itd. I tylko wtedy można powiedzieć że na kartce jest coś narysowane. Jeśli mu
      nie dyktuje każdego kroku po kolei to jest kiepsko.. I generalnie jakoś mnie
      samej nie bawi ta nauka rysowania. Może stąd ten problem?
    • a.g.r.e.s.t Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 11:13
      Ja bym na pewno na wszelki wypadek zrobiła badania dotyczące wzroku. Może
      potrebne są okulary? I na pewno nie naciskałabym w żaden sposób, nie namawiała.
      To przecież ma być przyjemność, a nie przykry obowiązek. Przecież mozna zyc bez
      rysowania. Ważne, zeby synek w ogóle miał zajęcia, które lubi i w których czuje
      sie dobry. I nie martw sie na zapas. Moje dziecko robi w przedszkolu rzeczy, do
      któych za nic nie zmusiłabym go w domu: je surową marchewkę, powtarza ćwiczenia
      (w domu byłoby zaraz: juz mi sie nie chce! juz mi sie znudziło!)itp.
      • kaldko Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 12:14
        mielismy podobny problem. Nasz synek kategorycznie odmawiał rysowania i
        malowania, żeby się uspokoić, poszliśmy do poradni psych.-ped., pani
        rzeczywiscie nas uspokoiła i poleciła czekać spokojnie, ewentualnie łagodnie
        namawiać, ale bez krzyków i płaczu. Nie chce rysować, niech nie rysuje - ma
        jeszcze czas.
        No i stało się: w tej chwili synek ma 5 lat i 5 m-cy i od mniej więcej 3
        miesięcy zabrał się rysowania. Może arcydzieła to nie są, ale przynajmniej
        ćwiczy łapkę smile
        Nie martw się na zapas.
        • ewa2233 Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 12:39
          Nasz (obecnie prawie 12 latek) nigdy nie lubiał malowanek i rysowania.
          Nie przepada za malowaniem do dziś.
          Nie każdy musi to lubieć, tak jak i nie każdy lubi śpiewać smile
          --------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂççĂç
        • maksimum Re: Nierysujący 5-latek TAK to jest z bezplatnym 23.02.06, 17:41
          kaldko napisała:

          > mielismy podobny problem. Nasz synek kategorycznie odmawiał rysowania i
          > malowania, żeby się uspokoić, poszliśmy do poradni psych.-ped., pani
          > rzeczywiscie nas uspokoiła i poleciła czekać spokojnie, ewentualnie łagodnie
          > namawiać, ale bez krzyków i płaczu. Nie chce rysować, niech nie rysuje - ma
          > jeszcze czas.

          Tak to jest z bezplatnym leczeniem.Ludzie calymi dniami i tygodniami wystaja w
          kolekach do kolejnych specjalistow,az wreszcie specjalista powie to,do czego
          samemu mozna bylo dojsc.
          "Spokojnie czekac,bez krzyku i placzu"
          Czy rzeczywiscie trzeba isc do specjalisty,zeby to uslyszec??
          Bo gdyby trzeba bylo zaplacic za wizyte,to moze by sie spokojnie poczekalo,bez
          krzyku i placzu.

          > No i stało się: w tej chwili synek ma 5 lat i 5 m-cy i od mniej więcej 3
          > miesięcy zabrał się rysowania. Może arcydzieła to nie są, ale przynajmniej
          > ćwiczy łapkę smile
          > Nie martw się na zapas.
          • iwpal Re: Nierysujący 5-latek TAK to jest z bezplatnym 23.02.06, 18:39
            Maksumum, doceniam głebię Twojego spojrzenia w tematy, które Ciebie nie dotyczą
            bądź nie interesują ;-D
            • maksimum Re: Nierysujący 5-latek TAK to jest z bezplatnym 23.02.06, 20:43
              iwpal napisała:

              > Maksumum, doceniam głebię Twojego spojrzenia w tematy, które Ciebie nie
              >dotyczą bądź nie interesują ;-D

              Dotycza,dotycza.
              Maciej jak byl maly,slabo mowil,wrecz pozno zaczal mowic.Inne dzieciaki juz
              wierszykami mowily,a moj syn nie mogl jednego zdania sklecic.
              Jak szedl do pre-K w wieku 4 lat,to z trudem mowil zdania 4 wyrazowe.
              Lekarka ciagle powtarzala mnie,ze musze isc do speech therapist.
              Nie pomoglo jej powtarzanie,ze ja tez zaczalem pozno mowic i to jest rodzinne.
              Oczywiscie nie posluchalem lekarki,bo nie chcialem,zeby jakies niedouki znecaly
              sie nad moim synem.
              W 1 klasie w wieku 6 lat bez zadnej pomocy lekarskiej i specjalistow od wymowy
              byl juz jednym z najlepiej czytajacych i mowiacach w klasie.
              Czy lekarz by mu pomogl?
              Watpie i jestem raczej pewien,ze by mu zaszkodzil.Przede wszystkim dzieciak
              mialby swiadomosc,ze z nim jest cos nie tak,bo do lekarza chodzi i zle by sie
              czul z tym miedzy innymi dzieciakami.
              Kazdy ma wbudowany swoj zegar rozwoju.
              Jedni rozwijaja sie szybko od samego poczatku jak moja corka,a inni startuja
              powoli i z biegiem lat dochodza najlepszych jak moj syn.
              Widzialem rysunki syna jak bylem na wywiadowce i mowiac oglednie nie bylem nimi
              zachwycony,ale on po prostu nie ma do tego zdolnosci i ani slowa mu na ten
              temat nie powiedzialem.Moze mu te zdolnosci przyjda pozniej,moze nigdy nie
              nauczy sie ladnie malowac i to jest dla mnie bez znaczenia,bo idac na job
              interview nikt nie sprawdza twoich zdolnosci do malowania.



              • iwpal Re: Nierysujący 5-latek TAK to jest z bezplatnym 23.02.06, 22:50
                maksimum, strasznie CI wspólczuję, ze wokół masz samych niedouków, którzy
                znęcają sie nad dziecmi z własnym biologicznym zegarem.
                Moje rady wynikają jednakowoż z pewnego doświaczenia, nie zaś z niedouctwa
                (takie mam poczucie) i czasem wstyd mi za tych, co każą czekać (nie wiadomo na
                co) w sytuacji, gdy prostymi ćwiczeniami można dziecku pomóc, aby naprawdę nie
                czuło sie gorsze od rówieśników.
                No pewnie, ze nie każdy ma talent plastyczny i nawet nie byłoby dobrze aby
                kazdy go miał (artyści umarli by z głodu), ale miedzy brakiem talentu a
                zdecydowaną odmową i unikaniem jest kolosalna przepaść. Dzieci robią pewne
                rzeczy w jakichs granicach normy rozwojowej (grance sa szerokie i generalnie
                czesto nie ma sie do czego doczepić) i gdy w tej normie sie nie mieszczą, to
                warto sprawdzić dlaczego.
                Małemu dziecku można pomóc NA PEWNO, a 11-12 latkowi, to średnio i często to
                już orka na ugorze i dla niego i dla terapeuty; a na interview nawet nie
                pójdzie, bo ma już w szkole wdrukowane poczuce niższosci. A jeżeli koleżanka
                psycholog zamiast zrobic porządne badanie (które nota bene moze byc dla dziecka
                fajną zabawą), pociesza rodzica, ze "samo dojdzie", to mnie trafia szlag, bo
                tak może powiedzieć dopiero, gdy wykona solidnie swoją pracę, a nie zamiast
                niej, na odczepnego.
                A dzieciak jak czuje, ze mu jakieś zabawy (znaczy sie terapie) pomagają, to sam
                wstaje nawet skoro świt w sobote, by dojechać na drugi koniec miasta.
              • verdana Re: Nierysujący 5-latek TAK to jest z bezplatnym 23.02.06, 23:09
                Maksimum, jednak duża szkoda, ze Twoi rodzice nie udali sie z Toba do
                specjalisty, gdy byłeś mały.
                Może coś by zrobił z tym, że nie bardzo rozumiesz słowo pisane. To taki rodzaj
                dysleksji, wiąże się z opóźniona mową i wydaje mi się, ze na to własnie
                cierpisz.
                Podobnie jak na całkowitą nieumiejetność oderwania się od własnych doswiadczeń -
                to też wina rodziców, ze tego w pore nie zauwazyli.
                • maksimum Re: Nierysujący 5-latek TAK to jest z bezplatnym 24.02.06, 00:44
                  verdana napisała:

                  > Maksimum, jednak duża szkoda, ze Twoi rodzice nie udali sie z Toba do
                  > specjalisty, gdy byłeś mały.

                  Tu sie niezle wyglupilas,bo moim rodzicom nikt nie sugerowal,ze powinni sie ze
                  mna udac do specjalisty.To mnie sie wydawalo,ze gdy bylem maly,to inni lepiej
                  mowili ode mnie,ale to moze dlatego,ze obracalem sie zawsze wsrod starszych od
                  siebie.

                  > Może coś by zrobił z tym, że nie bardzo rozumiesz słowo pisane.

                  A co Ci zasugerowalo,ze nie rozumiem slowa pisanego?
                  maja45?
                  rozumiesz.kogo,czego.slowa pisanego.

                  > To taki rodzaj dysleksji, wiąże się z opóźniona mową i wydaje mi się, ze na
                  >to własnie cierpisz.

                  Juz chyba rozumiesz,dlaczego z nieukami sie nie zgadzam.

                  > Podobnie jak na całkowitą nieumiejetność oderwania się od własnych
                  >doswiadczeń - to też wina rodziców, ze tego w pore nie zauwazyli.

                  Moje wyniki na studiach i w pracy dowodza jednak calkiem czegos innego niz Ty
                  sugerujesz.
                  • verdana Re: Nierysujący 5-latek TAK to jest z bezplatnym 25.02.06, 21:54
                    Przykro mi, ale po prostu nie rozumiesz tego co piszą inni. Możesz wykłócać się
                    na forum, ale i tak widać, ze po prostu to co jest napisane do Ciebie nie
                    dociera - podkładasz sobie pod posty własną treść. Dlatego też nie ma żadnego
                    sensu dyskutować, bo i tak nie zrozumiesz. Jednak szkoda, ze nie zostałes
                    zdiagnozowany.
                    Wyniki na studiach nic tu do rzeczy nie mają. Przykre. Współczuję.
    • fatalna_jendza Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 12:51
      Jeśli koniecznie chcesz, żeby coś rysował, spróbuj może z taką "wodną
      kolorowanką". To wcale nie jest trudne, maluje się pędzlem namoczonymm w wodzie,
      nie trzeba żadnych farbek, bo zdaje się papier jest czymś nasączony chyba tongue_out. Na
      pewno Twojemu synkowy będą wychodziły piękne obrazki, a niezbyt się natrudzi, co
      może go zmotywować do dalszego malowania. Acha, i chwal go za każdy rysunek.
      • verdana Re: Nierysujący 5-latek 23.02.06, 13:05
        Moze to byc pierwszym objawem dysleksji.
        A moe byc pierwszym objawem, e dziecko nie maszyna, nie ma obowiązku lubic
        wszystkiego.
        W przypadku mojego syna rzeczywiscie okazało się, ze jest to pierwszy objaw
        trudnosci dyslektycznych. Ale moja córka malowała pięknie, zdobyła nawet
        nagrodę na międzynarodowym konkursie. Trudnosci dysortograficzne - jak wyej.
        Najśmieszniejsze, e mój nierysujący 5-latek wyrósł na męzczyznę, obdarzonego
        wyranym talentem plastycznym. Nie potrafi napisać jednej prostej litery, a
        potrafi doskonale rysować albo robic bizuterię dla całej rodziny. Jego dziadek-
        malarz jest nareszcie zadowolony.
        • nulleczka Re: Nierysujący 5-latek 24.02.06, 13:45
          Może wywierasz na niego zbyt dużą presję? Na Twoim miejscu bym sobie odpuściła
          i dała inne mozliwości ćwiczenia ręki: lepienie z plasteliny, masy solnej, masy
          papierowej. Moje dzieciaki ostatnio lepia z gliny, a po wysuszeniu ich
          arcydzieł oczywiście malujemy je farbkami. Czasami wieszam duży papier na
          ścianie i w ten sposób o wiele chętniej maluja i rysuja. Może wycinanie?
          Origami? Nawlekanie (moi nawlekali guziki na sznurówkę, a córka też robiła
          koraliki). Może wydzieranki? Albo rysowanie pasta do żebów (ja moim pozwalałam
          w ten sposób rysować swoje autoportrety na lustrze)?
          Staraj się podejść do tego na luzie, bez presji - dzieci wtedy chetniej
          współpracuja.
          Aha! Jeszcze można naklejać różne wzorki z makaronu, naklejac kulki z waty,
          malować na podkładzie z kaszy manny, rysować linie w labiryncie, odrysowywać
          przez kalke. Moja córka tez chetna do różnych wyczynów plastycznych nie była,
          więc próbowałam rozmaitych metod, żeby troche rączkę pocwiczyła.
          • kkd51 Re: Nierysujący 5-latek 24.02.06, 17:05
            Oczywiście nie chodzi mi o to żeby wyrósł Matejko, jak również go nie zmuszam.
            Uważam jednak, że jeśli w grupie przedszkolnej (chodzi już 2 rok)cała grupa
            rysuje człowieka bardziej lub mniej ładnego lub auta a on ma kłopoty z kółkiem i
            kwadratem to chyba mamy pewne braki. Pomysłów macie dużo i za nie dziękuję. Ja
            również wymyślam "cuda". Poczekam jeszcze trochę może faktycznie coś go ruszy.
            Tymczasem DZIĘKI WIELKIE za pomoc. Obiecuję, że jeśli zaczniemy rysować to
            napiszę o tym dla innych mam, żeby się nie martwiły. (gorzej jeśli nie
            zaczniemy) Jestem dobrej myśli - dzięki WAM. Dziękuję i pozdrawiam
            • iwpal Re: Nierysujący 5-latek 24.02.06, 17:23
              KKD, jeżeli ma 5,5 i chodzi 2 rok do pzredszkola, a nie potrafi narysowac
              prostego człowieka (głowownóg - coś w rodzaju kółka i jakieś odnóża, to norma
              dla 3-4-latka nawet takiego, z którego ani Matejko ani Picasso), to hmmmm - ja
              podtrzymuję swoje rady w całej rozciągłości.
              Dobrym pomysłem jest też rysowanie/malowanie na dużych powierzchniach -
              przyczep na ścianie duży pakowy papier i malujcie wielkim pędzlem alb dłońmi.
              • iwpal Re: Nierysujący 5-latek 24.02.06, 19:48
                Jeżeli już pójdziesz do Poradni (lepiej wczesniej niż później, nie czekaj na
                jakies magiczne 6 czy 7 lat, bo mozesz sie nie doczekać) poproś o zrobienie
                Testu Rozwoju Percepcji Wzrokowej - mogą wyjśc ważne rzeczy; co lepsze na bazie
                tego jest program terapeutyczny do wykonywania w domu.
                • maksimum Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 05:08
                  iwpal napisała:

                  > Jeżeli już pójdziesz do Poradni (lepiej wczesniej niż później, nie czekaj na
                  > jakies magiczne 6 czy 7 lat, bo mozesz sie nie doczekać) poproś o zrobienie
                  > Testu Rozwoju Percepcji Wzrokowej - mogą wyjśc ważne rzeczy; co lepsze na
                  >bazie tego jest program terapeutyczny do wykonywania w domu.

                  Klikamy na kosz?
                  • iwpal Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 10:00
                    Czyżbym naruszyła netykietę lub inne zasady forum?
                    Maksimum, sprecyzuj o co Ci chodzi?
            • malgoska13 Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 13:20
              Zostaw go w spokoju. Mój też nie chciał rysować, przez prawie rok, bo Pani
              idiotka z przedszkola sie z niego śmiała. Może Twojego spotkało to samo? Ja
              zmieniłam przedszkole i wszystko samo wróciło do normy.
    • ladylazarus Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 10:40
      Nie potrafię zrozumieć dlaczego rodzice chcą na siłę zmusić dziecko aby było
      takie jak inne, aby wpasowało się w szablon. Przecież każdy jest niepowtarzalną
      osobowością. Naciskają na niego powoduje pewnie jeszcze większą awersje do
      zajęć plastycznych, dziecko wyczuwa że bardzo Ci na tym zależy, czuje się
      przytłoczone Twoimi wymaganiami i widzi że jesteś rozczarowana jego brakami. To
      zupełnie jak z tymi "występami" przed rodziną. Nasze dziecko pięknie śpiewa
      jakś pioseneczkę i zazwyczaj kiedy przed babciami, dziadkami chcemy się
      pochwalić talentem muzycznym naszego dzieciaka lecz kiedy prosimy aby
      zaśpiewało piosenkę wtedy jak na złosć milczy jak zaklęte. Bo nic na siłę.
      Im szybciej zaakceptujesz fakt że Twoje dziecko niekoniecznie musi być fanem
      kredek. Jeżeli rozwija się normalnie, przejawia zainteresowanie innymi
      dziedzinami powinnaś być spokojna
      • iwpal Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 11:02
        Wbrew pozorom nie chodzi o rysowanie dla samego rysowania czy popisywania sie;
        rysowanie przygotowuje do prawidłowego pisania, a prawidłowe wodzenie wzrokiem
        przygotowuje do czytania. Nie zrobimy Matejki z osoby, która ewidentnie nie ma
        talentu i myśle, ze kkd nie wywiera presji na swojego synka, tylko sie
        normalnie martwi jak kazda matka, któa widzu różnicę w rozwoju swojego dziecka
        i innych dzieci.
        • femian Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 13:55
          A dlaczego żadne z Was nie bierze pod uwagę tego, że dziecko zwyczajnie okazuje
          tą niechęcią do rysowania swoją odrębność? Nie chce robić tego samego i
          zachwycać swojej mamy tym samym co robi młodszy brat. Może chce pokazać, że
          jest inny i nawet go za bardzo nie interesuje to rysowanie właśnie przez to, że
          jest to "działka" jego brata. On na pewno ma swoją jakąś ulubioną "działkę" w
          której jest dobry i ja bym się skupiła na rozwijaniu tej działki, która go
          interesuje i mu wychodzi. Przygotowywać do pisania można na inne sposoby niż
          rysowaniem. Czy dziecko nie ćwiczy rąk i sprawności manualnej, kiedy np
          rozkręca i skręca samochód albo układa puzzle? Mój synek też niechętnie rysuje,
          ale np pisanie liter mu całkiem nieźle wychodzi. Jest niemal genialny w
          układaniu puzzli, klocków oraz rozszyfrowywaniu swoich zabawek. Potrafi także
          już pisać niektóre słowa na komputerze. Na rysowanie myślę przyjdzie czas
          wtedy, kiedy będzie miał na to ochotę i mu się bardziej spodoba niż inne
          zajęcia. Zmuszać nie warto, bo to tylko zniechęca.
          • iwpal Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 19:02
            femian napisała:
            > A dlaczego żadne z Was nie bierze pod uwagę tego, że dziecko zwyczajnie
            okazuje tą niechęcią do rysowania swoją odrębność? Nie chce robić tego samego i
            zachwycać swojej mamy tym samym co robi młodszy brat. Może chce pokazać, że
            jest inny i nawet go za bardzo nie interesuje to rysowanie właśnie przez to, że
            jest to "działka" jego brata. <
            Prawdę mówiąc ja nie biorę tego pod uwagę, bo jestem "zboczona zawodowo". Mam
            co prawda tylko dwoje własnych dzieci, ale przez 8 lat mojej pracy przez mój
            gabinet (pracuję m.innymi w szpitalu dla dzieci) przeszły setki dzieci z
            mniejszymi i większymi problemami. Staram sie więc nie patrzeć przez
            pryzmat "bo moje dziecko tez tak miało" albo "dzieci rozwijają sie różnie",
            tylko trochę szerzej, bo wiem, ze skoro jest tak, to jest jakaś przyczyna, a
            jak wcześnie znajdziemy przyczynę, to wcześnie znajdziemy dla dziecka pomoc.
            Przecież nie namiawiam nikogo, aby szedł do konkretnego gabinetu, do konkretnej
            osoby, tylko wskazuję droge.
            I też jestem za tym, by rozwijac ulubione działki i znajdować mocne strony, ale
            problemów nie można przyklepywać. To tak jakby czesać wspaniałe gęste włosy, a
            nie wyleczyć anginy.
            • femian Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 21:37
              Ja też się zgadzam z tym, że nie należy przyklepywać problemów, jeśli jakieś
              są. Z tym że ja bym tez próbowała dojść, dlaczego dziecko ma tą niechęć do
              danego zajęcia (tu akurat rysowania). Rysowania nie można traktować jak zwykłą
              czynność, powinno być czymś w rodzaju pasji a nie koniecznego obowiązku. Na nic
              się zdadzą wycieczki do specjalistów, jeśli dziecko nie będzie miało
              przyjemności z tego zajęcia i w jakiś sposób się tym nie zainteresuje. Chyba,
              że specjaliści będą potrafili znaleźć sposób na pobudzenie tego
              zainteresowania. Ja własnie przez to skłaniam się do poszukiwania źródła
              problemu w tym dążeniu do odrębności (nie chce robić tego samego co lubi robić
              młodszy brat i za co ten brat jest chwalony), ponieważ może trzeba byłoby coś
              zmienić w tej kwestii. Być może pochwały i nieukrywane zachwyty kierowane do
              młodszego działają na starszego demotywująco? Oczywiście nie znaczy to, że
              młodszego nie należałoby chwalić ale może np dobrze byłoby podkreślić jakiś
              element, który starszemu wyszedł bardzo dobrze??? Może jakieś zadziałanie na
              ambicję? Ja już sama nie wiem, bo mojego synka tez jest mi trudno zachęcić do
              rysowania, ale nie wydaje mi się, aby to był problem z dysleksją albo wzrokiem.
              Litery chętniej kreśli ołówkiem niż misie czy inne rzeczy. Ale litery zna już
              od dawna... Ale może faktycznie dobrze by było najpierw wykluczyć problemy
              natury zdrowotnej u dobrego specjalisty.
          • judytak Re: Nierysujący 5-latek 25.02.06, 22:16
            femian napisała:

            > A dlaczego żadne z Was nie bierze pod uwagę tego, że dziecko zwyczajnie
            okazuje
            >
            > tą niechęcią do rysowania swoją odrębność?

            dlatego, że autorka wątku pisze, że nie_potrafi narysować kółko czy kwadrat
            dlatego, że nie rysuje również w przedszkolu, a tam brata nie ma, jak też nie
            rysował w przedszkolu rok temu, półtora roku temu, kiedy młodszy brat, obecnie
            trzyletni, siłą rzeczy raczej nie rysował
            dlatego, że dziecko, według opisu, nie rysuje nawet "użytkowo", od czasu do
            czasu (np. list do świętego mikołaja, znaki drogowe dla samochodów, planszę czy
            karty do wymyślonej gry, itp. itd.)
            czyli raczej nie "potrafi, tylko nie lubi", a "nie rysuje, bo nie umie", czyli
            ma problem z odwzorowaniem tego, co widzi (przed sobą lub w wyobraźni)
            dlatego dla mnie też wygląda na trudności z percepcja wzrokową i/lub
            koordynacją ręka-oko

            są do tego odpowiednie ćwiczenia, z początku niewymagające nawet brania kredki
            do ręki (np. szukanie różnic lub identycznych rysunków, śledzenie palcem
            labiryntów czy splątanych linii, układanie klocków według wzoru itp. itd.)

            pozdrawiam
            Judyta
            • iwpal Re: Nierysujący 5-latek 04.03.06, 19:49
              Wracam do tematu, właśnie dzisiaj diagnozowałam dziecko, ktore "nie lubi
              rysować". Problem z wodzeniem wzrokiem i obuoczną zbieżnościa (konwergencją),
              słabe czucie głebokie w palcach (słaby chwyt, przez co źle trzyma kredkę);
              dobrze,ze ma dopiero 4;7 roku - mamy około 6-9 m-cy pracy, bo jakby jakby
              rodzice przyszli z nim w II kl. szkoły podstawowej, gdzie by dołożyly sie
              problemy emocjonalne, bo dzieciak inteligentny i widziałby różnice między sobą
              a kolegami, między tym, co chce a co może, to pracy byłoby znacznie więcej, na
              lata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka