Dodaj do ulubionych

nie radzę sobie . POMOCY

03.03.06, 17:18
Dziewczyny jestem bliska obłędu, nie radzę sobie z moim 17 miesięcznym
łobuziakiem. Nie wiem klapsy czy krzyki. Dzisiaj na spacerze doprowadził mnie
do łez. Nie chciał nigdzie chodzić sam cały czas musiałam go nosić a jak w
końcu przekonałam go zeby szedł na własych nóżkach to szedł gdzie chciał jak
chciałam go prowadzić za rączkę wyrywał się i krzyczał. Krzycze nie pomaga z
klapsa się smieje.Pomóżcie i pocieszcie diabeł wcielony czy to normalne w tym
wieku i co mam robić.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • magdap78 Re: nie radzę sobie . POMOCY 03.03.06, 17:42
      Mój mały swego czasu, kiedy wracaliśmy do domu od opiekunki, kładł się na
      chodniku, wył wniebogłosy, nie pomagały prośby ani groźby. Ludzie się za mną
      oglądali i kręcili głowami. Musiałam taszczyć go do domu (2-latka) razem z
      ciężkimi zakupami.Po wejściu do mieszkania byłam mokra i wściekła.Dostawał
      lanie, płakał, a ja razem z nim. Trwało to 2 tygodnie.
      Z tego co piszesz wygląda mi na to, że w pewnym momencie zabrakło ci
      konsekwencji i stąd nie reaguje ani na krzyk ani na klapsa. Tłumacz mu może, że
      bardzo bolą cię rączki, pokazuj gdzie boli, może da się przekonać. Ale napewno
      kiedyś mu przejdzie. Nie chcę cię martwić, ale to 2 - 3-latki są najostrzejszymi
      zawodnikami. Nikt nie mówił, że będzie lekko!
      Trzymam kciuki!
      • iwpal Re: nie radzę sobie . POMOCY 03.03.06, 17:51
        Jeżeli krzyki i klapsy nie działają, to nalezy z nich zrezygnowac, bo sa bez
        sensu; tylko konsekwentne i stanowcze tłumaczenie ma szansę zmienić zachowanie
        Twojego synka.
        • myelegans Re: nie radzę sobie . POMOCY 03.03.06, 18:13
          hehehehehehehe, bylas na spacerze z moim synkiem wink ????, ktory ma najczesciej
          inne pomysly na spacer niz ja, albo niania, albo babcia,ale nikt nie robi z
          tego dramatu, raczej sie smiejemy z pomyslowosci i ciekawosci. Za reke NIGDY
          nie chodzil, chodzi swoimi sciezkami, gdzie go wyobraznia poniesie, wiec zeby
          mu to umozliwic.
          1. chodze z nim w miejsca, gdzie nie ma w poblizu ruchliwych ulic, wody,
          parkingow itd. zwykle do parku, na lake, boisko szkolne(jak nie ma w tym czasie
          mieczu) gdzie moze chodzic i biegac tam gdzie chce. Cmentarze tez sa dobre,
          takie cmentarze-parki. Po godzinie chodzenia swoimi sciezkami, sam prosi, zeby
          go do wozka wlozyc, bo jest zmeczony.
          2. jak nie chce chodzic, to wkladam do wozka i sama spaceruje, szybciej =
          wiecej kalorii spale= wiecej endorfin mi sie wydzieli= jestem w lepszym
          nastroju. Dziecko w tym czasie zajete jest obserwacja swiata.
          3. zawsze zabieram wozek, i nie spiesze sie nigdzie, to ma byc relaks, a nie
          szarpanina

          Nie walcze, jak trzeba wziac na sile, bo wychodzi np na ulice, to zabieram, ale
          nie krzycze, nie szarpie, tylko stanowczo przytrzymuje, jak sie sie chce
          polozyc na chodniku, ziemi, trawie, i powrzeszczec to mu pozwalam, guzik mnie
          obchodzi co ludzie sobie pomysla. Jak sie uspokoi to go przytulam, tlumacze i
          idziemy do domu, albo gdzie tam trzeba. Te bunty trwaja juz coraz krocej. Dobra
          metoda jest tez odwrocenie uwagi, w tym wieku latwe, bo pamiec jeszcze nie
          najlepsza. "O popatrz jaki duzy samochod jedzie"


          Nie frustruj sie i nie wsciekaj, spojrz na swiat z perspektywy dziecka, jego
          ciekawosci, z moze strachu, frustracji, obawy.
          I NIE BIJ, prosze.
      • karolcia86 Re: nie radzę sobie . POMOCY 10.03.06, 20:32
        Ja też przechodziłam etap kładzenia się na chodniku. Siadałam sobie wtedy
        spokojnie na krawężniku i czekałam, informując go co jakiś czas że ja cały czas
        czekam aż przyjdzie. Powył, czasem to napradę długo trwało, nagle wstawał i
        szliśmy dalej. PO jakiś 3 tyg samo przeszło tak jak przyszło. Nie ukrywam
        trochę mi było wstyd przed sąsiadami, ale stwierdziłam, że trudno, musze go
        przetrzymać.
        • mama_zuzi5 Re: nie radzę sobie . POMOCY 10.03.06, 22:05
          My już powoli wyrastamy z tupania i kładzenia się na ulicy. Uff!!! Oczywiście
          zaczynają się inne historie, jak to zwykle u 2-3 latków. Z moich doświadczeń
          wynika i zgadzam się, że cierpliwość i konsekwencja to najlepsze metody. Ja też
          na początku dostawałam białej gorączki. Tłumaczenie nic nie pomagało, krzyki,
          czasami klapsy... Na prawdę nie odnosiły skutku. Jak dziecko jest małe i sobie
          idzie (a raczej biegnie) gdzie chce, to nic nie poradzisz. Tłumaczyć trzeba, ale
          chyba u maluchów nie za bardzo jest sens. Po prostu chodziłam w bezpieczne i
          znane miejsca, daleko od ulic a w razie czogo łapałam i przytrzymywałam, żeby
          sobie krzywdy nie zrobiła.
          Histeria na ulicy? Do przeżycia, gdyby się tylko przechodnie nie wtrącali, co
          mnie osobiście irytowało najbardziej. Co sobie ktoś pomyśli? Olej to, nie masz
          na to wpływu. Ja siadałam na najbliższej ławce i czekałam. Raz nawet, jak mojemu
          dziecku "odjęło władzę w nogach" a tłumaczenie, że mamusię bolą rączki nie wiele
          pomogło, stałam oparta o ścianę budynku i czekałam, aż się wypłacze głaszcząc
          moje wrzeszczące dziecko po głowie, a w przerwach, gdy brała oddech mówiąc, że
          mi się to zachowanie nie podoba i że nic nie zmieni. Zauważyłam ,że z czasem
          choć sceny się powtarzały, było to z czoraz mniejszą częstotliwością i krótszym
          czasem trwania.A propos karania (a w zasadzie co zamiast kary) polecam gorąco
          książkę A. Faber i E. Mazlish pt. "Jak mówić, żęby dzieci nas słuchały. Jak
          słuchać, żeby dzieci do nas mówiły". Mnie ona dużo pomogła i nadal pomaga. Choć
          autorki są Amerykankami (chyba), to są doświadczenia rodziców w Polsce a tym
          samym dużo z naszych realiów i nawyków odnośnie wychowania dzieci.
          Poza tym życzę cierpliwości i wytrwałości. Czas naprawdętak szybko mija...
          Pozdrawiam
          Agnieszka
    • mynia_pynia Re: nie radzę sobie . POMOCY 03.03.06, 18:02
      Ja nie wyobrażam sobie szarpania się dzieciakiem który jest żywym ogniem.
      Szelki na spacer i smycz - serio mówie, ja tak będe robić,i niech się ludzie
      gapią, a ja będę miała choć odrobine pewności że dziecko nie wybiegnie na
      jezdnie, pod rower itp.
      • juliaaaaa Re: nie radzę sobie . POMOCY 03.03.06, 18:38
        Przede wszystkim nie krzycz i nie bij. Proszę...

        Jak nie chce chodzić za rękę, to nie. Mój synek chyba nigdy mi ręki nie podał.
        Ale wyjaśniłam Mu, że jak przechodzimy przez jezdnie, to tylko za rączkę. Nie
        chce? To nie przejdziemy na druga stroną i nie zobaczymy, co jest dalej. Zawsze
        skutkuje.

        Pamiętaj, że to Ty wyznaczasz granice. Okazywanie synkowi frustracji,
        rezygnacji i beznadziejności jeszcze bardziej utwierdza Go w przekonaniu, że to
        On rządzi.

        Powodzenia
    • boguskap1 Re: nie radzę sobie . POMOCY 03.03.06, 19:47
      anka766 napisała:
      czesc ja tez mam 17miesieczne dziecko [ córke ] własnie byłysmi dzisiaj na
      spaceze dosc daleko i ona tez nie dawala mi raczki sama szla gdzie chciała
      wszystko oglada . Dziecko w tym wieku jeszcze jest małe zeby całyczas samo szlo
      i zeby szlo z mama za raczke gdyż go wszystko ciekawi musisz byc cierpliwa i im
      czesciej bedziecie chodzic wkoncu chlopczyk sie nauczy . a jesli to twojee
      pierwsze dziecko dlatego jestes zaniepokojona ale niebawem wszystko sie ulozy
      pozdrawiam
      > Dziewczyny jestem bliska obłędu, nie radzę sobie z moim 17 miesięcznym
      > łobuziakiem. Nie wiem klapsy czy krzyki. Dzisiaj na spacerze doprowadził mnie
      > do łez. Nie chciał nigdzie chodzić sam cały czas musiałam go nosić a jak w
      > końcu przekonałam go zeby szedł na własych nóżkach to szedł gdzie chciał jak
      > chciałam go prowadzić za rączkę wyrywał się i krzyczał. Krzycze nie pomaga z
      > klapsa się smieje.Pomóżcie i pocieszcie diabeł wcielony czy to normalne w tym
      > wieku i co mam robić.
      >
      > Pozdrawiam.
      • sliwka81 Re: nie radzę sobie . POMOCY 05.03.06, 23:12
        mój 18 miesięczny synek robi dokładnie to samo. tłumaczenie nie skutkuje.
        krzyki i klapsy tym bardziejdlatego zaprzestałam i tobie też radze. z
        doświadczenie wiem, że ma to odwrotny skutek. moje dziecko na wszystko reaguje
        wrzaskiem, płaczem i rzucaniem sie na podłoge, waleniem głową o podłoge. spacer
        to istny koszmar. nawet nie wiem co ci doradzić bo sama jestem bezradna.
        cudowne sposoby "doswiadczonych mam" nie działają. chyba trzeba to
        przetrzymać, starać się być konsekwentny i znosić cierpliwie jego kaprysy.
        jedynie pocieszający jest fakt, że dobrze już tak małe dziecko pokazać swoją
        osobowość.
    • sylwia183 Re: nie radzę sobie . POMOCY 03.03.06, 23:08
      oj tak nie ma lekko, myślę że kategoeycznie zrezygnuj z tych klapsów i krzyków
      gdyż w tak skrajnych sytuacjach potęgują jedynie bunt dziecka.
      W podonych sytuacjach używałam zawsze jakiegoś podstępu, uważam że nie ma
      dzieciaczka, którego nie można wziąść sposobem, należy jedynie wysilić
      wyobraźnię. Mi bardzo pomagała gwaałtowna zmiana tematu, ptaszki, auta a już
      nalepsze były gilgotki i wyścigi kto pierwszy. Wystarczy jak tylko widać, że
      zanosi się na grubszą zadymę wyprzedzić malca o mały kroczek. Tym sposobem nie
      miałam problemu z histerią.
      Jednocześnie radzę przeprowadzić małe "szkolonko" w domu na codzień, koleżanka
      psycholożka podała mi ten sposób i jest rewelacyny.
      W momentach kiedy dziecko zupełnie ignoruje nasze słowa np. nie ruszaj ...,
      powtarzamy ok 3 razy a jeżeli maluch nadal pozostaje głuchy na nasze słowa
      dajemy klapsa ( oczywiście, jeżeli ktoś uznaje klapsy), w trudniejszych sporach
      dobra jest mała kara, która polega na wysłaniu do swojego pokoju na parę minut
      ( jedna minuta to jeden rok dziecka), czyli dwulatek na 2 minuty. W momencie
      kedy przez parę dni będziemy konsekwentni w egezekwowaniu naszych zasad,
      wprowadzamy następny element przy kolejnych sprzeciwach tym razem mówimy
      tylyko, nie ruszaj a jeżeli malec nadal ma to gdzieś to dajemy mu szansę i
      głośno liczymy do trzech z jednoczesnym ostrzeżeniem, że trzy oznacza klapsa
      lub karę.
      Przyznam, że całośc wydaje się ddddłłłuuga i trudna ale zapewniam efekty są
      rewelacyjne, zupałnie na spokojnie malec zaczyna respektować nasze słowa, mi
      całośc zajęła ok. dwóch tygodni, po tym czasie słowo jeden, dwa lub trzy
      zastępowały 100 klapsów i tyle samo kar, działały elektryzująco na mojego
      synka. Dzisiaj mój syn ma 3 lata i pomimo jego silnego charakteru (jest
      koziorożcem ) i ogromnej żywotności nie miałam jak dotąd większych problemów.
      Oczywiście nie twierdzę, że sposób z liczeniem załatwiła wszystko, bardzo dużo
      poświęcam czasu i CIERPLIWOŚCI na tłumaczanie nawet najdrobniejszych rzeczy,
      czasami jego opory i liche samopoczucie zamieniam w żart, czasami przeczekam
      złe chwile po cichutku a czasami dam klapsa.
      To się rozpisałam, tak czy siak we wszystkim, co robimy najważniejsza jest
      KONSEKWENCJA !!!
      Trzymam kciuki i pozdrawiam, a może samo mu przejdzie, taka opcja również
      istnieje.
      • jagaga Re: nie radzę sobie . METODA 1, 2, 3 04.03.06, 22:35
        Dzieki za opis tej metody. Slyszalam, ze raz, dwa, trzy dobrze dziala, ale nie
        wiedzialam jak to wprowadzic. Moj prawie dwulatek pojdzie za raczke jak musi
        np. "bo tutaj jest ulica i jada samochody" i to ja biore go za reke a nie
        czekam az mi ja da. Ale nie slucha prostych polecen. Zadnych. ucieka podczas
        ucbierania itd i wlasnie kombinowalam co tu zrobic, zeby zaczal sluchac, chocby
        zwyklego "prosze chodz tutaj". Moze masz jeszcze jakis sposob?
        • mamamareczka Re: nie radzę sobie . METODA 1, 2, 3 04.03.06, 22:57
          hej. jak mój mały (23,5 miesiąca) nie chce sie ubierać jak mamy iśc na spacer
          albo ucieka podczas ubierania to go tak zostawiam i po prostu mówie mu, ze mama
          idzie sama a Marek zostaje w domu sam!(podkreślam że sam) i zaczynam sie
          ubierać do wyjścia. Nie macie pojecia jak szybko przychodzi zeby go ubrac bo on
          tez idzie papa działa jak nic.

          A druga sparawa to jak mamy przejść przez jezdnię (nie ma tam sygnalizacji
          świetlnej) i nie chce mi dać rączki to mu mówie, że pojedzie samochód i go
          przejedzie - od razu podaje mi rękę i szybko przebiega przez jezdnię i to na
          pasach w innym miejscu nie przejdzie!
          • jagaga Re: nie radzę sobie . METODA 1, 2, 3 04.03.06, 23:26
            No tak, ja tez mam metode na to ubieranie, tylko troche juz mnie meczy ta
            metoda. jak nie chce ubierac spodni, to mowie, ze ja je zaloze, czasem nawet
            wkladam noge - od razu przybiega. I tak ze wszystkim, nie ma czasu siasc z
            nami do stolu, tato zaglada do jego talerza i mowi, ze on zje, tez od razu
            przybiega. A ja bym chciala powiedziec "chodz tu prosze" i zeby od razu
            przyszedl bez zadnych sztuczek... chyba za duzo mi sie marzy...
            Najgorzej jest rano, bo wychodzimy wszyscy i nie ma mozliwosci "jak nie
            ubierzesz, to nie pojdziemy"...
        • sylwia183 Re: nie radzę sobie . METODA 1, 2, 3 06.03.06, 10:03
          z reguły jak mały nie chciał podejść to ja starałam się podejść do niego i
          wytłumaczyć dlaczego chciałam aby podszedł, po pewnym czasie zaczął podchodzić
          spokojnie i bez wygłupów. Równocześnie nie można oczekiwać, że mały bąbel
          będzie na każde zawołanie robił, co mu każemy.
      • mika_p Re: nie ma to jak planowe klapsy, co? 06.03.06, 15:48
        Sylwia, ty sie moze zdecyduj, co?

        Na samym poczatku subtelnie sugerujesz za[przestanie bicia dziecka, ale potem
        kilkakrotnie radzisz bić na zimno:

        > W momentach kiedy dziecko zupełnie ignoruje nasze słowa np. nie ruszaj ...,
        > powtarzamy ok 3 razy a jeżeli maluch nadal pozostaje głuchy na nasze słowa
        > dajemy klapsa

        > jeżeli malec nadal ma to gdzieś to dajemy mu szansę i
        > głośno liczymy do trzech z jednoczesnym ostrzeżeniem, że trzy oznacza klapsa
        > lub karę.

        > mi
        > całośc zajęła ok. dwóch tygodni, po tym czasie słowo jeden, dwa lub trzy
        > zastępowały 100 klapsów i tyle samo kar, działały elektryzująco na mojego
        > synka.

        100 klapsów w 2 tygodnie? 7-8 dziennie i tyleż kar? Ja sie nie dziwie, ze potem
        synek bał sie odliczania. Wytresowałas go bardzo ładnie, gratuluję.
        Mnie sie nie miesci w głowie planowe bicie dwulatka.
        Jestem w stanie zrozumieć, ze czasami człowiekowi puszczaja nerwy i klapnie
        malucha w tyłek, ale klaps to oznaka słabości rodzica. Planowe, regularne
        bicie dziecka przez kilka tygodni opisują w gazetach jako znęcanie się nad
        dzieckiem. Taki przypadek jak twój jest opisany pod koniec artykułu:
        serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,3182710.html
        • sylwia183 Re: nie ma to jak planowe klapsy, co? 06.03.06, 19:30
          nie muszę się decydować, tam są dwie zupełnie różne sytuacje.
          Zanim następnym razem coś napiszesz, łaskawie przecztaj dokładnie całość.
          Po za tym, co ty za brednie wypisujesz jakie 100 klapsów jakie 100 kar, może
          język cięty to ty masz ale kojarzenie i logiczne myślenie fatalne.
          • mika_p 100 klapsów to dokładny cytat z twojego postu. 07.03.06, 14:01
            Czwarty akapit a w nim 4 linijka - tam jest liczba 100 w takim zdaniu:
            "mi całośc zajęła ok. dwóch tygodni, po tym czasie słowo jeden, dwa lub trzy
            zastępowały 100 klapsów i tyle samo kar, działały elektryzująco na mojego
            synka. "

            "100 klapsó i dokładnie tyle samo kar", czyli 100 klapsów i 100 kar - tyle
            stosowałaś przed wprowadzeniem metody w ciągu 2 tygodni. Myślę logicznie a w
            dzieleniu 100 na 14 pomógł mi kalkulator, bo mi się w głowie nie mieściło, ze
            można 7-8 razy dziennie uderzyc dziecko planowo.
            Widać można sad I jeszcze polecać to innym jako doskonałą metodę wytresowania
            grzecznego dziecka sad
            • sylwia183 Re: 100 klapsów to dokładny cytat z twojego postu 07.03.06, 22:57
              radzę wziąść słownik i poczytać o przenośniach czy porównaniach ....
              Powodzenia z taką logiką.
              • etato1 Re: 100 klapsów to dokładny cytat z twojego postu 08.03.06, 00:54
                nie sadze aby katowanie dziecka bylo dobrym polem do wyrafinowanych przenośni
    • krystyna-anna7 Re: nie radzę sobie . POMOCY 04.03.06, 02:53
      Popelniasz błąd braku konsekwencji-stąd takie efekty.Dziecko musi się
      ruszac,musi biegać trzeba dać mu taką możliwośc,musi sie też słuchać dla jego
      własnego bezpieczeństwa.Więc za posłuszeństwo nagroda za brak posłuszeństwa
      niekoniecznie kara chyba ,że już za karę przyjmiemy brak nagrody.Przed wyjściem
      z domu uprzedm malca,że nieposłuszenstwo kończy sie powrotem do
      domu,posłuszeństwo zaowocuje wspólnym bieganiem w parku czy na placyku.I
      realizuję.Nie chce chodzić ?tłumaczę,bolą mnie rączki,zachęcam do pomocy,woże w
      wózeczku,biorę pod pachę i wracamy do mieszkania.SPOKOJNIE bez klapsów,krzyków
      ale STANOWCZO.I zawsze trzeba sprobować szukać przyczyny może ma niewygodne
      buciki,może coś innego jest nie tak,chwalić za samodzielnośc,zachęcać do
      samodzielności,konsekfencja,cierpliwośc to musi dać efekt
      • anka766 Re: nie radzę sobie . POMOCY 04.03.06, 10:22
        Dziewczyny dziekuje za cenne rady wykorzystam je na pewno. Muszę jednak coś
        wyjaśnić. Te straszne klapsy i krzyki nie są nagminne. Są ostatecznością po
        długich spokojnych tłumaczeniach i prośbach . Nie dre się na niego jak na męża
        gdy zasłuży raczej jest to stanowcze słowa powiedziane podniesionym głosem
        klapsy są lekkie raczej symboliczne dla zaznaczenia tego ze za złe zachowanie
        należy się kara. Jednakże muszę przyznać racje ze brak mi konsekwencji musze
        nad tym popracować bardzo Wam dziekuje. Wczoraj byłam załamana ale dzisiaj
        inaczej widze świat ale wasze rady wezmę sobie do serca.
        • anatemka Re: nie radzę sobie . POMOCY 04.03.06, 12:24
          Ty nie masz prosić dziecka. Ty masz mu mówić co teraz bedzie: teraz idziemy tu,
          lub pytać co on teraz chce. Widziałam mamusie proszace dzieci na placu zabaw:
          proszę, chodźmy njuż do domu, no prosze cie chodźmy. Chyba role w tych
          rodzinach się pozamieniały! Pamiętaj: to ty rządzisz, a nie dziecko. Nie znaczy
          to że masz być tyranem. Ale ty masz wyznaczać granice. Musisz być konsekwentna,
          bo dziecko szybko się uczy. Będzie wiedział, że mamusię można nie słuchać jesli
          się nie ma ochoty.
          • sylwia183 Re: nie radzę sobie . POMOCY 06.03.06, 10:06
            anatemka - jakie to szczęście, że nie jesteś mmoją mamą !!!!!!!!
    • edith1978 re: nie radzę sobie pomocy !!!!!!!!!! 04.03.06, 22:49
      wynika z tego ze przeraża cie to iż twój 17 miesięczny maluch rozwija się jak
      najbardziej prawidłowo !! zwyczajnie dziecko w tym wieku jest ciekawe świata,
      nowych miejsc, nie chce dać ci ręki bo wie że stanowi to pewny ogranicznik jego
      ciekawości. Pozwól mu na to !! pozwól mu na normalne rozwijanie się,
      zaspokajanie ciekawości, poznawanie nowych miejsc. Wybierzcie się razem do
      parku gdzieś gdzie bezstresowo chłopak będzie mógł sobie "połazić". Wiecie co
      mnie najbardziej przeraża??? Te klapsy !!! Za co one ?? za prawidłowe
      rozwijanie się i chęć poznawania świata ?? Oj dziewczyny, więcej wyobraźni !
      Pozdrawiam.
      • katklos Re: re: nie radzę sobie pomocy !!!!!!!!!! 04.03.06, 23:01
        Jeszce jedna sprawa- od kiedy toj synek chodzi?? Moj zaczał wczesnie - 10 mcy- i
        przez wiele natępnych nie było o mowy o jakimkolwiek posłuszeństwie - chodził
        dokładnie w przeciwnym kieunku niż mysmile)) ręki nie podał rónież...po prostu
        musiał sie nacieszyć tą nową umiejętnoscia, aż tu nagle -bez nerwów, klaspów -
        zaczął podążac za nami!!! Odkąd miał 1,5 roku można z nim było powoli wybierać
        sie bez wózka ( o ile był czas na długie spacerowanie w jego tempie), a teraz,
        gdy ma 2 latka cudownie chodzi za rączkę, słucha, na widok samochodu sam chwyta
        nasza rękę, jesli akurat spaceruje sam... Cierpliwości- okres chadzania wlasnymi
        sciezkami minie jak spowszednieje mu fakt, ze w ogole chodzismile))
    • etato1 Re: nie radzę sobie . POMOCY 08.03.06, 01:01
      moja rada

      1. nie bij, nie znęcaj się nad dzieckiem
      2. ogranicz wszelkie kary do minimum

      ale za to:
      3. wyrażaj swoje uczucia, mów jemu co czujesz złość, smutek, żal
      4. rozmawiaj z nim o jego uczuciach postaraj sie patrzec na swiat jego oczami,
      zastanow sie co on czuje, staraj sie zgadnąć to

      nie rozkazuj i wymuszaj ale traktuj dziecko jak czlowieka ktory ma uczucia,
      swoja wole, godnosc i nienaruszalnosc cielesną

      nie jest to latwe... ale skuteczne i owocne
      • etato1 i jeszcze 08.03.06, 01:08
        zdaje sobie sprawe ze postulat aby unikac za wszelką cenę nie tylko bicia dzieci
        ale nawet karania jest bardzo odważny

        dlatego zastanowicie sie drogie mamy czy chcialybyscie aby
        wasz mąż was ukarał jak nie zrobicie tego co on chce?

        a teraz zastanowcie sie dlaczego nie chcecie byc karane ?
        (o biciu nawet nie wspominam)
      • sylwia183 Re: nie radzę sobie . POMOCY 08.03.06, 11:11
        do etato1
        błagam nie daj się ponieść tokowi myślenia miki, zanim cokolwiek napiszesz
        przeczytaj inne moje posty, przecież metoda 1,2,3 nie jest sposobem na
        wychowanie dziecka pomaga ona w przypadku sytuacji kryzysowych.
        Metoda ta nawiązuje głównie do naszej konsekwencji, sama piszesz
        " 2. ogranicz wszelkie kary do minimum ", czyli nawet w twoim przekonaniu bez
        tego się nie obejdzie.
        Jak uważasz, do ilu takich sytuacji może dojść przez okres 2 tygodni, jednej,
        dwóch może trzech. Tutaj chodzi jednie o wskazanie dziecku drogi do unikana
        sytuacji konfliktowej.
    • dagu75 Re: nie radzę sobie . POMOCY 08.03.06, 12:03
      Ja zakładałam córeczce szelki takie jak do wózka i doczepiałam smycz o
      regulowanej długości. Ludzie się śmiali, ale wiedziałam, że nic się jej nie
      stanie. A jak się rzucała na chodnik to stawałam z boku i patrzyłam ( trzeba
      mieć naprawdę silne nerwy, nie tylko na dziecko, ale też na przechodniów). Jak
      się wykrzyczała, tuliłam i szłyśmy dalej. Teraz ma 4,5 roku i jest jeszcze
      gorzej. Wrzeszczę na nią i mam moralniaka. To nie skutkuje. Powinnam zrobić jak
      radzi iwpal - zaprzestać krzyków, ale czasm nie wytrzymuję. A karanie nic nie
      daje, bo przychodzi i mów - mamo błagam cie, mogę obejrzeć scooby-doo?Albo - no
      co mi zrobisz, nie obejrzę scobiego, tak?Tu dopiero ręce opadają.
      Wydaje mi się, że trzeba się pogodzić z faktem, że na spacerze niczego się nie
      załatwi, iść w miejsce, gdzie może łazić bez przeszkód ( u mnie sprawdziło się
      zoo- bywało, że byłyśmy tam 2x w tygodniu).
      I pomyśl sobie na pocieszenie, że za jakieś 18 lat się skończy smile)))
      • sylwia183 Re: nie radzę sobie . POMOCY 08.03.06, 12:11
        skończy albo dopiero się zacznie ?!
        • zaba9915 Re: nie radzę sobie . POMOCY 09.03.06, 13:06
          A ja poradzę Ci jeszcze coś. Przećwiczyłam to na sobie.Codziennie wieczorem
          herbatkę uspakajającą np. melisę. Po tygodniu lub dwóch sama zdystansujesz się
          do zachowania dziecka. Będziesz miała więcej cierpliwości a to zaowocuje w
          kontaktach z dzieckiem. I nie krzykiem a podstępem.Powodzenia
          • jagoda123451 Re: nie radzę sobie . POMOCY 10.03.06, 20:45
            przede wszystkim nie wychodź bez wózka na spacer, 17 miesięczne dziecko może
            nie chcieć spacerować dłużej samo, szybko się męczy, więc nie dziw się, że chce
            na ręce, może za dużo od niego wymagasz. Może na razie woli świat oglądać z
            wózka. Mało znam dzieci w tym wieku, które idą za mamą. TWOJE DZIECKO JEST
            NORMALNE, ale ty masz za duże oczekiwania wobec niego
            • madek26 Re: nie radzę sobie . POMOCY 11.03.06, 15:56
              Hej, mam bardzo podobny problem. Też 17-sto miesięczny. Jak na razie na
              spacerze potrafię moją córcie czymś zająć, tak w sytuacjach domowych jest
              gorzej. Np. problem sie pojawia kiedy wracamy ze spaceru - a mała nie chce
              wracac, choc jest bardzo zimno i ona sama już jest nieźle zmarznieta. Albo
              wymyśla sobie, że nie pozwoli sobie załozyc pieluchy, a jak juz jej zdejmę, to
              nie pozwala załozyć nowej, ucieka i wrzeszczy. O usiądnięciu na nocniku, albo
              na podkładce na ubikacju nie ma mowy i już. Mogłabym tutaj zapisac kilka stron
              rzeczy których Wiktoria nie chce robić, a wedlug mnie powinna (mycie zębów,
              zakładanie kapci itp. rzeczy które są dla jej dobra)i już jest awanturka, tzn:
              ja mówie że tak trzeba a ona nie nie nie i płacz spazmatyczny.
              Bić jej nie będę, bo nic to nie da, bo nie sądze, żeby takie dziecka wiedziało
              co oznacza klaps - chyba że ktoś wali z całej siły ale ja nie mam zamiaru
              maltretowac mojego dziecka.
              więc siadam i myślę (moje dziecko płacze) co mam zrobić, a ta przychodzi i sie
              tuli do mnie, ale dalej nie zrobi tego co ja chcę - ręce opadają.
              Wiem, że to jest kolejny etep rozwoju, tak jak inne rzeczy które odkrywa, że
              może robic sama, ale z drugiej strony jak nie dac wejść sobie na głowę i nie
              zwaryjować.

              Konsekwencja - brzmi nieźle tylko jak widze moje płaczące dziecko to jest
              bardzo trudne do zrealizowania
              Pozdrawiam Magda

              href="b2.lilypie.com/0IWXp1.png""
              target="_blank">b2.lilypie.com/0IWXp1.png"</a> alt="Lilypie Baby Ticker"
              border="0" />Wikusia ma...</a>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka