Sześciolatek - pyskaty mądrala

06.04.06, 13:34
Mój synek, niestety jak na razie jedynak, duzo czasu siłą rzeczy spędzał z
dorosłymi. Zawsze rozmawialiśmy z nim poważnie, było to naturalne, ze brał
udział w rozmowach dorosłych. Ma dzieki temu spory zasób słownictwa i wiedzy,
i na tle innych dzieci wypada czasem jak stary malutki. Ostatnio zauważyłam,
ze bez skrępowania wtrąca sie np. do moich rozmów ze starszymi, komentuje,
nie zgadza się. Kłóci się też z pania w przedszkolu. A jeszcze rok-dwa temu
wstydził sie okropnie obcych!
Oczywiscie, mówię mu, ze dziecko nie powinno wtrącać się do rozmowy
dorosłych, kłócić z dorosłymi, a jesli wydaje mu sie, ze jest od nich
madrzejsze, to nie ma racji.
I mam wrażenie, że jesli będę miała nastepne dziecko, to nie bedę go
traktować jak partnera, wszystkiego wyjasniać, tylko zacznę pokazywać, gdzie
jego miejsce: zamiast tłumaczyć, co znaczy trudne słowo, zaczne mówić tak,
jak nigdy nie mówiłam: jestes za mały, zeby to zrozumieć. To nie twoja
sprawa.
Ech, zniechęciłam się i mam doła. Może ktos z Was też ma małego mądralę i
smerfa Ważniaka i napisze mi, co robić, i czy z tego sie wyrasta.
    • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 15:18
      Ej, chyba to nieodpowiednie grono, chyba poszukam jakiegos dla starszych i tam
      skopiuję ten watek.
      • monia145 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 15:59
        Nie do końca się z Tobą zgadzam. Uważam, że z dzieckiem trzeba rozmawiać,
        odpowiadać na pytania, wprowadzać w świat poprzez rozmowy i jeszcze raz
        rozmowy. To, że Twoje dziecko przerywa starszym rozmowę, nie znaczy wcale, że
        źle robiłaś wdając się z nim w dyskusje. Powinien jednak wiedzieć, że z reguły
        ludzie dobrze wychowani nigdy nie przerywają innym, liczą się z ich zdaniem,
        tak jak chcieliby , aby inni liczyli się z tym, co oni mówią. Dorośli też robią
        źle wtrącając się w to co mówią ich dzieci, dyskredytują ich wypowiedzi,
        ośmieszają. Reguły powinny działać w obie strony. Raczej wytłumacz synowi
        niestosowność zachowania, jako ogólnie ludzkiego, to nauczy go współdziałania z
        innymi, niż masz zaraz popadać w inną skrajność. Z dziećmi trzeba rozmawiać,
        ale tak aby uczyły się komunikacji z innymi, a nie przekrzykiwania ich
        • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 16:32
          Dzieki za odpowiedź.
          Niezupełnie zrozumiałaś, co miałam na mysli przez kłótnie, bo mój synek raczej
          nie przekrzykuje i nie przerywa, tylko podejmuje ze starszymi rozmowę jak równy
          z równym, co bardzo często źle jestr odbierane. Na przykład bezceremonialnie
          komus zaprzecza, a w naszej kulturze jest niedopuszczalne, żeby dziecko
          dyskutowało z dorosłym.
          Załózmy, pani w prxzedszkolu mówi: jedzcie ziemniaczki, bo sa zdrowe, a on na
          to: a nieprawda, bo sa zbyt kaloryczne.
          • yuka66 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 17:23
            Moja corka jest tez taka, i tez jedynaczka, z ktora duzo rozmawialismy. Na
            szczescie mieszkamy w Danii, gdzie nie stosuje sie zasady "dzieci i ryby glosu
            nie maja". Teraz ma 9 lat i jest juz duzo lepiej, wyczuwa, co wypada, a co nie.
            • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 19:32
              Oby, oby. Co mnie pociesza, to że może też wystarczy mu inteligencji, żeby
              wyczuć, co wypada, a co po prostu głupio wygląda.
              • bonkreta Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 07.04.06, 00:43
                Ja też taka byłam wink Jeśli to Cię pocieszy, to od paru lat już umiem się
                powstrzymać od prostowania błędnych poglądów innych... w niektórych
                sytuacjach wink

                A tak serio - zgadzam się z poprzedniczką - jedyne, czego brakuje Twojemu
                synkowi, to wyczucia, kiedy wypada i warto się popisać wiedzą, a kiedy nie.
                Nabędzie tego z czasem i z Twoją pomocą.
                • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 13:31
                  Pociesza mnie to smile
                  • nieux Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 09:26
                    ja bym się jarał mając takiego bahora. generalnie myślę, że nie masz co się
                    przejmować tym, że społeczeństwo go postrzega nieprzychylnie. przypuszczam, że
                    efektem jego postawy będzie to, że się wybije ponad nie. ponad to głupie
                    społeczeństwo z klapkami na oczach. normy społeczne wszak nie są utworzone raz
                    na zawsze, a myślę, że więkoszość ludzi zamiast myśleć samodzielnie jest
                    nauczona wzorców.

                    a nawet jeśli kiedyś postawa Twojego dziecka mu się nie opłaci, to będzie to
                    dla niego frycowe, preludium do dorosłego życia i dobra nauczka. tak
                    przypuszczam.

                    pozdrawiam
                    • nieux Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 09:28
                      a oczywiście, jeśli dziecko w swoich dyskusjach nie ma racji to najlepiej mu
                      tego dowieść. tak myślę.
          • monia145 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 19:11
            Dla mnie słowo kłótnia, rzeczywiście oznacza coś innego niż dla Ciebie. Naucz
            po prostu dziecko, że nie zawsze trzeba udowadniać za wszelką cenę swoje racje.
            Czasami warto ustąpić, albo powciągnąć język. Jeśli już jesteśmy przy tych
            ziemniakach- to poglady dietetyków są sprzeczne na ten temat. Nie obawiasz się,
            że przy całej wiedzy Twojego syna, jest ona na tyle wybiórcza i niepełna, że
            tylko zrazi do siebie rówieśników i dorosłych?
            • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 19:31
              Coś mi się zdaje, Moniu, ze nadajemy na innych falach, bez urazy, tak bywa.
              Przeciez ja nie robie mu wykładów z dietetyki. Usłyszy coś "przy stole", spyta
              o nowe słówko i trudno mi zapanować nad wybiórczą wiedzą, przeciez nie
              zreferuję mu pogladów róznych naukowców tylko dlatego, że spytał mnie o słowo
              kalorie, bo usłyszał jak mówię, ze ziemniaki maja ich za duzo.
              Nie zauwazyłas, ze własnie martwi mnie to, ze on popisuje sie wiedzą? Stąd ten
              wątek.

              Bardzo bym chciała nauczyc go że nie zawsze trzeba udowadniać za wszelką cenę
              swoje racje, tylko nie umiem tak po prostu.
              • monia145 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 06.04.06, 20:21
                Fale, falami ale ja po prostu nie mogę powstrzymać się od pouczania( to Zart).
                Może spróbuj ukierunkować jakoś zainteresowania dziecka, aby błyszczał i
                popisywał się jakąś konkretną wiedzą przyrodniczą, literacką ale na swoim
                poziomie wiekowym. Myślę, że to przyda mu się bardziej niż wiedza o kaloriach.
                Pani w przdszkolu też na pewno będzie chciała go wysłuchać, a koledzy będą
                traktować go jak eksperta.
                • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 13:30
                  Żałuję, że przywołałam ten przykład ziemniaków wink

                  Trudno z tym błyszczeniem. Kolegom mojego syna póki co imponuje bardziej
                  walka wink

                  Pani, oprócz tego ze poskarżyła się raz czy dwa na to, ze z nią niepotrzebnie
                  dyskutuje, zasadniczo chwali jego zasób wiedzy i umiejętność wypowiadnia się.
                  Kurde, a w liceum, kiedy mile widziana jest aktywność werbalna, pewnie bedzie
                  cicho siedział wink
                  • izabella68 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 14:15
                    moja córka zawsze taka była. Jednym osobom to się podobało innym nie. Ostatnio
                    jak byłam w szkole jej pani od j.polskiego bardzo chwaliła ją za wypowiedzi
                    które nie zawsze sa zgodne z opiniami innych dzieci. Chwaliła ją za to że
                    potrafi mieć własne zdanie i nie wstydzi się je wypowiadac.
                    Zdaje sobie sprawe że nie zawsze jest to dobre, ale wiem że w przyszłości
                    będzie potrafiła dyskutować i bronić swoich racji. To jej sie bardzo przyda. Co
                    do wyczucia to oczywiście z wiekiem Twojemu synkowi ono sie poprawi, tylko cały
                    czas musisz go kontrolować.
                    pozdr.
                • haritka Wszechwiedzący 12.04.06, 08:28
                  Wiekszośc dzieci z tego wyrasta, szczegolnie wtedy gdy rodzice pilnują granic
                  tzw. wszechmocy dziecka.
                  Ale jesli nie zrobia tego a podaja dziecku falszywe informacje na temat
                  jego osoby: o jaki madry chlopczyk, wszystko wiesz, jestes geniuszem , choc
                  poradz mamusi co ma zrobic i co wybrac......do tego bacie i ciotki chwala sie
                  dzieckiem wszedzie i przy dziecku
                  to w wieku szkolnym bedziemy miec klopot i dziecko izolowane i przez
                  nauczycieli i przez inne dzieci , ktore nie zniosa tego madrzenia
                  sie,poprawiania, wtracania sie i decydowania za grupe. A i dziecko bedzie
                  powoli agresja walczyc o swoja utracona pozycje , ktora mu nadala rodzina
                  ale nie inni.
          • acorns Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 07.04.06, 11:25
            > podejmuje ze starszymi rozmowę jak równy z równym, co bardzo często źle jestr
            > odbierane.

            Jeśli ktoś ma z tym problem to niech sam sobie z nim radzi. Czemu z powodu
            problemów innych ludzi ma ciepieć Twoje dziecko? Znam bardzo wielu dorosłych,
            którzy do pięt nie dorastają większości sześciolatków. Pewnie boją się, żeby
            jakiś sześciolatek ich nie przegadał, więc źle odbierają, jak próbuje z nimi
            porozmawiać.

            > Na przykład bezceremonialnie komus zaprzecza, a w naszej kulturze jest
            > niedopuszczalne, żeby dziecko dyskutowało z dorosłym.

            W naszej kulturze wiele normalnych rzeczy jest niedopuszczalnych. Jeśli kultura
            jest zła, należy ją zmienić. Nie uda się to bez takich ludzi jak Ty. Wiem, że
            nie jest łatwo, ale trzeba robić swoje i się nie poddawać. Jak się poddasz, to
            zaszczują Ciebie i Twoje dziecko. Zawsze się znajdzie ktoś, komu się coś u Was
            nie spodoba. Chyba nie zamierzasz uszczęśliwiać wszystkich kosztem swojego
            dziecka?
            • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 13:27
              Rozważałam takie ujęcie sprawy, ale jednak nie sądzę, żeby zdrowe dla psychiki
              sześciolatka było przekonanie, że jest mądrzejszy niż ktoś dorosły. Co z tego,
              że mój syn zna nazwy dinozaurów i stolice państw afrykańskich, skoro ta wiedza
              jest wyrywkowa, nie mówiąc juz o tym, ze mały nie ugotuje sobie obiadu, nie
              upierze sobie ubrania, nie opatrzy skaleczenia, po prostu zginąłby marnie z tą
              swoja wiedzą.

              Sporo jest anachronicznych rzeczy w naszej kulturze, ale szacunek dla starszych
              chyba do nich nie należy.
              • acorns Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 14:00
                > Rozważałam takie ujęcie sprawy, ale jednak nie sądzę, żeby zdrowe dla
                > psychiki sześciolatka było przekonanie, że jest mądrzejszy niż ktoś dorosły.

                Nie podchodźmy do tematów w sposób grupowy - czyli dorośli, dzieci, nastolatki,
                dziewczynki, chłopcy, emeryci, renciści. Jeśli wysuwamy hipotezę "sześciolatki
                są mądrzejsze od dorosłych" to nie jest ona ani prawdziwa ani fałszywa,
                ponieważ to jest stwierdzenie zbyt ogólne. Natomiast jeśli powiemy, że Michał
                S. jest mądrzejszy od pana Romana K. to już możemy wtedy coś na ten temat
                myśleć. Zgadzam się z Tobą, że psychika sześciolatka może ucierpieć na
                przekonaniu o własnej wyższości nad dorosłymi jako grupą, bo wtedy poczucie
                bezpieczeństwa takiego dziecka może się znacznie osłabić. Dorośli jacy by nie
                byli jednak pewne poczucie bezpieczeństwa dziecku dają. Ale nie widzę nic złego
                jeśli sześciolatek będzie miał świadomość tego, że ciocia nie zawsze ma rację a
                najczęściej jej nie ma, albo to, żę nauczycielka czasami się myli. Doskonale
                rozmiem, że postawa Smurfa Ważniaka nie jest dobrze odbierana. Może Twój syn
                powinien oglądać Smurfy, to będzie wiedział, że Ważniak najczęściej ma
                przyspieszony kurs latania zanim zdąży skończyć swój wywód smile

                > Sporo jest anachronicznych rzeczy w naszej kulturze, ale szacunek dla
                > starszych chyba do nich nie należy.

                Ja uczyłem Młodą takiego traktowania ludzi, że jak poznaje daną osobę, to
                zachowuje się wobec niej grzecznie i z szacunkiem. Potem jak ta osoba sobie na
                to zasłuży, może ją nieco bardziej lekceważąco traktować, a nawet zmieszać z
                błotem bez względu na wiek. Nie każdy bowiem na szacunek zasługuje swoim
                postępowaniem. Czy zasługuje na szacunek Twojego syna siedemdziesięciolatek,
                który mówi o nim w jego obecności "smarkacz"? Zmierzam do tego, że wszystko
                zależy od danej sytuacji w danym czasie i miejscu, a sztywne zasady
                postępowania utrudniają życie. Wszystko się zmienia i zasady dobre na dziś, za
                rok mogą być już oderwane od rzeczywistości.
                • monia145 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 14:43
                  Może jeszcze podpowiesz w jaki sposób ma zmieszać z błotem tego 70 latka, 6
                  letni "smarkacz"? Ale tak porządnie, żeby dziadek zrozumiał, że z 6-latkiem nie
                  wygra?
                  • acorns Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 09.04.06, 15:09
                    Taki dziadek nie zrozumie. Oni są niereformowalni. Swoje wiedzą i już. Trochę
                    się zagalopowałem i odniosłem to wszystko do 11sto latki, która potrafi
                    człowieka zmieszać z błotem bardzo skutecznie. Chodziło mi o to, żeby ten
                    sześciolatek po prostu wiedział, że nie każdy dorosły jest od niego mądrzejszy.
                    Na przykład moja córka i jej dziadek. Jak Młoda miała 5 lat i zobaczyła jak
                    pracuje pilarka z pasem transmisyjnym bez osłony to od razu powiedziała
                    dziadkowi, że to niebezpieczne bo pas może złapać ubranie (wiedzę z zakresu BHP
                    wyniosła z budowy na której pracowałem). Teściowi kilka lat wcześniej ten sam
                    pas zmiażdżył dwa palce, a on mimo to osłony nie założył. Może jak mu małego
                    urwie i będzie sikał jak baba to osłonę założy. I kto w tej sytuacji był
                    mądrzejszy? Jak dla mnie to oczywiste i nie mogłem wychowywać Młodej w
                    przekonaniu, ze dorośli zawsze wiedzą lepiej, bo nie zawsze tak jest. Rola
                    rodziców to jest między innymi ochrona dzieci przed głupotą dorosłych.
              • ppo Szacunek dla starszych, 11.04.06, 21:36
                a bezrefleksyjne przyjmowanie każdej bzdury to chyba różnica, prawda? Ja nie
                poczułbym się urażony, gdyby 6-cio letni brzdąc rozmawiał ze mną "jak stary".
                Wręcz przeciwnie- byłbym pełen podziwu (przede wszystkim dla rodziców).
              • orinus Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 16:16
                Jestem trochę w kłopocie - sam nie mam dzieci, ale przypominam sobie z
                dzieciństwa, że mój świat (dziecka), tylko w niektórych sferach stykał się ze
                światem dorosłych. Jeśli do rodziców przychodzili goście lub znajomi - nie
                uczestniczyłem w tych rozmowach (podczas wizyt rodziny - w sposób ograniczony,
                do pewnego czasu; podczas wiekszych przyjęć, wraz z ciotecznymi bracmi,
                mieliśmy swój stół w innym pokoju).Zupełnie niedawno, mieszkając na wsi
                zauważyłem coś podobnego: kiedy przychodziłem porozmawiać z sąsiadem, jego
                dzieci (w wieku 7-14 lat) automatycznie wychodziły do drugiego pokoju - nie
                uczestniczyły w rozmowach dorosłych. To nie żadne średniowiecze, tylko model
                wychowania, nad którego upadkiem lamentuje starsze pokolenia. Nie wiem, czy
                dobry - mnie, ani moim rówieśnikom nie zaszkodziło to, że jako dzieci nie
                byliśmy traktowani jako pełnoprawni partnerzy do rozmów.
                • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 16:54
                  Bardzo ciekawa obserwacja, Orinus.
                  Ja jakos instynktownie i podświadomie czuję, że lepiej wyznaczyc granicę między
                  dorosłymi a dziećmi. Nie weim, czy to dobrze, czy po prostu tamten wzorzec i
                  mnie trzyma w swojej niewoli.
          • titta Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 11.04.06, 14:56
            No to juz chyba problem pani z przedszkola? Chyba lepiej miec asertywnego
            madrale (chociaz trzeba go wychowac, zeby nie przerywal i stopniowo uczyc, ze
            czesc wiedzy i przemyslen lepiej zachowac dla siebie) niz spokojna "owieczke",
            ktora zrobi wszystko co kaza. Zycia nie bedzie mial latwego ale chyba nie o to
            chodzi?
            Zeby bylo jasne: nie mam swoich dzieci. Mam jednak zajecia z dziecmi 2-4 i 5-7.
            Tacy "madrale" sa wyzwaniem i daja "w kosc". Ale nigdy sie nie zgodze, ze
            dzieci maja byc pod sznurek. Byle byly kulturalne. ale to inna sprawa...
            • ppo Przysłowie mówi: 12.04.06, 02:25
              "Pokorne cielę dwie matki ssie". Ale czy zastanawiał się ktoś, po cholerę komu
              dwie matki, jak z teściową nie może wytrzymać? Przysłowia są mądrością głupich,
              tak samo, jak i cała "tradycja łojców naszych". Czas z tym skończyć i zacząć
              myśleć.
          • viking2 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 03:58
            strzechwa napisała:
            > komus zaprzecza, a w naszej kulturze jest niedopuszczalne, żeby dziecko
            > dyskutowało z dorosłym.
            > Załózmy, pani w prxzedszkolu mówi: jedzcie ziemniaczki, bo sa zdrowe, a on na
            > to: a nieprawda, bo sa zbyt kaloryczne.

            I tu akurat ma racje! Najwyzszy czas na zmiany kulturowe. Zalozenie, ze ktos
            jest "madrzejszy" tylko dlatego, ze jest starszy nie wytrzymuje porownania z
            rzeczywistoscia. Sam znam tuziny przypadkow, w ktorych 12-latek wie o czym mowi
            i ma racje, podczas gdy 60-latek okazuje sie starym oslem. Oczywiscie znam tez
            tuziny przypadkow w druga strone, ale ten wlasnie przyklad swiadczy o tym, ze
            nie nalezy generalizowac ("jak mlodszy, to musi byc glupszy"). Minal juz 19
            wiek, kiedy to "starszy" - jako bywaly w swiecie, bo nie tylko na wielu
            odpustach ale nawet i w miescie juz raz byl - opowiadal "jakie to tam cudenka
            maja", a reszta siedziala zasluchana z rozdziawionymi ustami.
            Od poczatku traktowalismy corke (tez jedynaczka) jak osobe prawie rowna, ze
            wszelkimi mozliwymi tlumaczeniami nowych slow i pojec, z przyznawaniem jej
            "partnerskiego" traktowania, z poszanowaniem dla jej upodoban i marzen - i
            wlasnie w tym roku konczy software engineering na jednym z prestizowych
            kanadyjskich uniwersytetow. Problemow typu, powiedzialbym, dydaktycznego - tez
            nigdy z nia nie mielismy (nawet juz odpukiwac nie trzeba, bo juz jest dorosla).
            Wydaje mi sie, ze w przypadku Twojego, strzechwa, synka, jest chyba teraz pora
            na tlumaczenie jakie sa przyjete cywilizowane formy dyskusji i rozmowy miedzy
            doroslymi. Moze podrzuc mu, ze i dorosli czasami przemilczaja fakt, ze ktos inny
            z cala pewnoscia nie ma racji w imie tego, by nie robic mu przykrosci, a czasami
            wcale nie czuja potrzeby przekonania kogos o czyms na zasadzie "zgodzmy sie
            pozostac w niezgodzie". Ale - skoro pytasz o rade - na pewno nie rezygnuj!
            Wychowujesz mlodego czlowieka, ktory bedzie znal ogromny zasob pojec, bedzie
            umial je wyrazic, bedzie umial zajac jakies okreslone stanowisko, dzieki temu,
            ze bedzie mial swoje zdanie. Z czasem beda pojawialy sie nowe zainteresowania i
            rozszerzone horyzonty myslowe. Gotowem sie zalozyc, ze w szkole sredniej (ani
            sie obejrzysz, jak juz tam bedzie), kiedy przyjdzie do przyszlego wyboru zawodu,
            bedzie mial jasno sprecyzowane oczekiwania i ambicje - zamiast rozlazlego "aaaa,
            eeehm, yyyy, nie wiem...". To z cala pewnoscia lepsze, niz mialki umyslowo
            "wychowanek ekranu", nakarmiony po uszy telewizyjnym badziewiem.
            • orinus Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 16:37
              Do viking2: może zmienisz sposób myślenia o relacjach pomiedzy ludźmi
              starszymi i młodszymi kiedy w starszym wieku (co w naszej kulturze oznacza
              około 50-ki albo i wcześniej) zostaniesz zmieszany z błotem przy użyciu steku
              wulgaryzmów przez uroczą superwykształconą panienkę, która mogła by być twoja
              córką. No tak, ale to ona będzie miała rację, bo jest młodsza i przez to
              mądrzejsza.
              • viking2 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 14.04.06, 04:29
                orinus napisał:

                > Do viking2: może zmienisz sposób myślenia o relacjach pomiedzy ludźmi
                > starszymi i młodszymi kiedy w starszym wieku (co w naszej kulturze oznacza
                > około 50-ki albo i wcześniej) zostaniesz zmieszany z błotem przy użyciu steku
                > wulgaryzmów przez uroczą superwykształconą panienkę, która mogła by być twoja
                > córką. No tak, ale to ona będzie miała rację, bo jest młodsza i przez to
                > mądrzejsza.

                Nic sie, orinus, nie martw. Ja jestem cierpliwy facet. Zaczniemy jeszcze raz,
                skoncentruj sie (smialo! Ja wiem, ze potrafisz...). Napisalem:

                "[znam tuziny przypadkow, w ktorych 12-latek wie o czym mowi
                i ma racje, podczas gdy 60-latek okazuje sie starym oslem. Oczywiscie znam tez
                tuziny przypadkow w druga strone, ale ten wlasnie przyklad swiadczy o tym, ze
                nie nalezy generalizowac ("jak mlodszy, to musi byc glupszy").]"

                Wezmy to wiec teraz po kolei: "znam tuziny przypadkow w druga strone" - czyli
                tuziny sytuacji, w ktorych to ten mlodszy okazal sie glupszy. Poniewaz jednak
                znam tez i przypadki 12-latkow myslacych calkiem rozsadnie i 60-letnich starych
                oslow, to "nie nalezy generalizowac".
                Pora na Twoj wniosek: urocza superwyksztalcona panienka, ktora NIE MOGLABY BYC
                MOJA CORKA - bo gdyby byla, to nie zwracalaby sie do mnie stekiem wulgaryzmow -
                "jest mlodsza i przez to madrzejsza". Hmm, ciekawa konkluzja...
          • daimona A co w tym złego? 12.04.06, 13:48
            Dziecko musi wiedzieć, ze ma prawo do własnego zdania i samodzielnego myślenia.
            Podpisuję się pod tym, co napisała monia145 - wytłumacz jedynie synkowi, że
            niegrzecznie jest przerywac komuś w połowie zdania, czy wtrącać się do rozmowy
            na siłę.
            NA pewno nie należy mówić dziecku, że jest za małe, by móc samodzielnie myśleć.
          • filostrados Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 16:46
            i bardzo dobrze że tak robi, swiadczy to o budowaniu się jego postawy
            spolecznej i zaangazowania. Madry dorosly poradzi sobie z inteligencją dziecka
            i znajdzie z nim wspólny jezyk.
    • varia1 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 07.04.06, 13:10
      Też mam jedynaczkęsmile
      (na razie, mam nadzieję)
      ale myślę, że owszem, jedynacy siłą rzeczy częściej przebywają z dorosłymi i to może wpływać na taką postwę stary-malutki
      Tylko że nawet jedynak nie chodzący do przedszkola MUSI mieć kontakt z innymi dziećmi, to te kontakty uświadomią mu najlepiej jego miejsce.
      Nie napisałaś czy chodził do przedszkola lub na inne zajęcia z rówieśnikami.

      Moja Zosia też od zawsze jest traktowana po partnersku,czas spędzała też właściwie w gronie dorosłych, czasami, owszem wypowiada swoje zdanie, ale odkąd chodzi na różne dla niej zajęcia (bo do przedszkola niestety nie chodzi) - jest znaczna różnica.

      A może to po prostu charakter taki?


      • varia1 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 07.04.06, 13:12
        no widzisz, właśnie dopiero zauważyłam, że napisałaś, że z panią w przedszkolu też się kłocismile
        ale zakręcona jestem
      • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 13:22
        No własnie! Charakter! Tego sie bałam! ale pocieszam się, że każda nasza wada
        jest jednocześnie naszą zaletą, byle dobrze ją ukierunkować i nad nia panować.
    • dorota621 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 11:45
      W Twojej wypowiedzi zainteresowało mnie określenie "Stary - malutki". Jestem
      nauczycielką sześciolatków i wiem, że dzieci nie przepadają za takimi, dla
      dorosłych też są denerwujące. Nie wiem skąd się bierze takie zachowanie, ale
      raczej nie z powodu partnerskiego traktowania przez rodziców. Czsem myślę,że
      wynika to z nadmiaru uwagi poświęcanej dziecku, lub też z za niską lub za
      wysoką samooceną dziecka. Moim zdaniem mozliwe jest też, że w domu rządzi Twój
      syn. Gdy ktoś rządzi, ponosi również odpowiedzialnośc, a ciężar
      odpowiedzialności za cały dom jest za duży dla sześcioletniego dziecka. Za mało
      wiem o Waszej sytuacji by się wypowiadać konkretnie. Z Twojego listu wynika, że
      jesteś zmęczona. Gdy przyjdą lepsze dni spojrzysz zapewne na wszystko
      spokojniejszym okiem. Znam jednego mądralę, który wyrósł na b. sympatycznego
      młodego człowieka. Swoją drogą dzieci lubią gdy stawia im się granice( pokazuje
      ich miejsce), gdy ich nie czują stają się trochę zagubione. One są jeszcze
      małe, wielu rzeczy nie rozumieją. Swiat bez granic jest za duży i za mało
      przewidywalny. Życzę spokoju i powodzenia. Na pewno jesteś b. fajną mamą.
      • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 13:21
        Dzieki za dobre słowa smile

        Z tym rządzeniem to chyba nie jest jednak tak, bo my własnie staramy się
        określać wyraźnie granice dziecka. Staramy sie nie dopuszczać do sytuacji
        takich, ze na przykład ja co pięć minut mówię: syneczku, juz idziemy - i wcale
        nie idziemy.
        Tylko ze z tym rozmawianiem trudno jest dostrzec wyraźną granicę, bo zasadniczo
        przeciez nie ma nic złego w rozmowie dziecka z kims starszym. Jest fajnie, ale
        zupełnie nagle robi sie nieprzyjemnie...

        I rzeczywiscie zakładałam ten wątek w chwili znuzenia.
    • mika_p Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 13:06
      Też mam mądralę smile
      Z tym, że jak zauwazyłam, ze jego chęć poppisania sie wiedzą robi się zbyt
      uciążliwa, przeprowadziłam krótką rozmowę:

      Małe dzieci są słodkie, bo są malutkie i dorośli lubią z nimi rozmawiać,
      natomiast w pewnym wieku dzieci stają się duże i przestają być słodkie, za to
      zaczyna się od nich wymagać grzeczności. Wtrącanie się w rozmowy dorosłych jest
      niegrzeczne, oczekuję, ze nie będziesz sie wcinał niepytany, bo to niegrzeczne.

      Po kilku przypomnieniach w tej chwili dość łatwo go wykluczyć z rozmowy i
      odesłać do jego spraw.

      PS. Ziemniaki wcale nie mają aż tak dużo kalorii, 100g, w zależności od źródła,
      to 60-90 kcal. 6

      NIe łudź się, ze drugiemu dziecku nie bedziesz tłumaczyć, to odruch smile Najpierw
      odpowiesz, a potem pomyślisz, ze miałas inny plan smile
      • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 13:15
        Dzieki, moze to pomoze. Tak jakos przekonująco poradziłaś smile
        Ziemniaki to był przykład, takie informacje dziecko gdzieś przypadkiem usłyszy
        i potem wywlecze nie wiadomo kiedy.
        Nie łudzę się wink to raczej był okrzyk bezradnosci i poczucia porażki własnych
        działań wychowawczych wink
        • anatemka Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 14:33
          ja bardzo lubie ludzi którzy maja swje zdanie i wypowiadają je. Co więcej,
          obecnie na takich ludzi sie stawia i to oni maja najwiekszą siłę przebicia.
          Chyba bym się polubiła z twoim synemsmile)
          • dorota621 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 15:03
            Mimio wszystko są sytuacje, w których wypowiadanie własnego zdania może być
            nierozsądne lub też kogoś zranić. Kiedy mój mąż lub jego brat wypowiadają się
            krytycznie na temat ich matki, niechętnie zabieram głos. Mam swoje zdanie, ale
            w przeciwieństwie do nich, nie kocham jej. Moja krytyka prawie na pewno sprawi
            im przykrość, a może i obróci się przeciwko mnie. To samo jest z dziećmi.
            Lepiej jest gdy umieją powstrzymać się od niektórych komentarzy. Wiem z
            doświadczenia, że dzieci , które zawsze wiedzą najlepiej miewają kłopoty w
            relacjach z rówieśnikami. Czasem zdarza się naturalny przywódca. Zauważyłam, że
            jest to najczęściej dziecko zrównoważone emocjonalnie i posiadające zdolność do
            dystansowania się od niektórych sytuacji, które raczej wykorzystuje swoją
            wiedzę niż się nią popisuje. Taki mądrala pozostając inteligentny i niezależny
            nie jest kontrowersyjny i staje się w grupie ważną osobistością. Dla nauczyciela
            (z tego punktu widzenia się wypowiadam) może być zarówno podporą jak i
            kłopotem, bo jego zdanie w wielu sytuacjach jest decydujące. Wyobraź sobie
            kogoś dorosłego, który cały czas popisuje się swoją wiedzą i zdolnościami i
            wtrąca swoje trzy grosze do każdej rozmowy(bo o kimś takim jest ten wątek).
            Czy nie jest trochę wkurzający?
        • jt100 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 00:00
          Miałam podobny problem. Dzisiaj mój syn jest juz dorosły (ma 18 lat) a nadal mu
          to nie przeszło. I dobrze. Ma własne zdanie, potrafi go bronić, jest młodym
          zapaleńcem. Wiem, że czasami nie jest mu z tym łatwo, ale chyba nie ma do mnie
          o to żalu, że go tak wychowałam. Nikt zresztą nie mówił, że życie ma być łatwe.
          Gdy miałam zapedy "temperujące" - usłyszałm, że przecież tak go wychowałam, aby
          nie siedział cicho. I ma racje. Pocieszjące, że nauczył się nie krzywdzić kogoś
          w ten sposób.
          A panie w przedszkolu i szkole to osobny problem - one nie lubią mądrych
          dzieci, wyłacznie grzeczne a raczej cicho siedzące.
          • kanbea Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 12:56
            tak jak jt100 - nie żałuję (moja córka konczy studia). Chociaż czasem pluję
            sobie w brodę - po co uczyłaś dziecko, że swój punkt widzenia trzeba wyrażać,
            że nie zawsze jeśli wiekszoś mówi że coś jest OK to rzeczywiście tak jest. No i
            z tego wychodzi czasem marsz pod prąd.. Toteż potwierdzam - takiemu osobnikowi
            w zyciu łatwo nie jest. Ale mimo wszytsko warto. To sa ludzie nietuzinkowi,
            szukający swojego - i to ciekawego - miejsca w zyciu. Nie zadowalają sie byle
            czym. Więc raczej trzeba się cieszyć z małej mądrali - dziś, kiedy moje dziecko
            jest dorosłe, te jej dziecięce zachowania, wygłaszane teksty, krążą wśrod
            rodzinnych anegdot
    • michmaja Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 22:33
      Mój sześciolatek dyskutuje, komentuje, "pyskuje", mądruje się. Najczęściej spada
      to na nas rodziców, ale zdarza się i poza domem. Doatąd uchodził za spokojnego,
      raczej nieśmiałego chłopca. Potrafi wykłócać się o wszystko, przerywać rozmowy
      dorosłych. Cierpliwie, albo i mniej cierpliwie owtarzamy jakie sa zasady:
      szacunek dla starszych, nie przerywanie rozmowy.Bywa niezręcznie, gdy komentuje,
      ale raczej jego komentarze są prawdziwe.Myślę, że z czasem "załapie" zasady,
      bedzie wyczuwał niuanse, po prostu tego się trzeba nauczyć.
      Ja jego "pyskatość" wiążę z prawidłami rozwojowymi, poza temperamentem,
      charakterem, psychologia opisuje sześciolatki właśnie jako pyskate, mądrujące
      się, a do tego główny "bunt" kieruje sie do mamy. Pamiętam, że jak czytałam o
      tym parę lat temu, wierzyć mi sie nie chciało, że mój układny,spokojny synek, co
      świata poza mamusią nie widzi, nagle stanie sie moim dyskutantem i oponentem. i
      choć niełatwo zachować spokój i cierpliwość, to ja trochę cieszę się, bo mały
      najczęściej chował się za moja spódnicą.
      • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 08.04.06, 23:31
        Jakbym o swoim czytała! Dzięki!
    • zebra12 Moja córka jest taka sama! 09.04.06, 14:52
      ale w domu jest karna i posłuszna, co nie przeszkadza jej nie zamykac ust,
      wszystko komentować i do wszystkiego coś dopowiedzieć.Do pani z zerówki, do
      której ma pójść od września powiedziała: "Ja nie muszę iść do zerówki, bo
      jestem na to za mądra". Ręce opadają. Nikt jej tak w domu nie mówi, skąd ona to
      bierze? Do tego płynnie czyta i wszyskim na około opowiada, co ona ostatnio
      czytała i to ze szczegółami. Kiedyś gdy miała około 4 lat zaczęła rozmawiać z
      kierowcą autobusu, pytając czy chodzi do opery i jakiego kompozytora
      najbardziej lubi. Była akurat świeżo po wizycie w operze na " Jasiu i Małgosi".
      I tak jest z nią w kółko. Poza tym ma mnóstwo pytań, np.: czy kosmos ma koniec,
      czy istnieje życie we wszechświecie poza Ziemią, skąd wiadomo jaki kolor skóry
      miały dinozaury, jak się umiera, czy tylko człowiek myśli logicznie, czy Ziemia
      robi się cięższa od rodzących się wciąż ludzi...itp.
      Takie mamy dzieci, cóż począć! I dodam, ze nie jest jedynaczką, bo ma trzy lata
      starszą siostrę!
    • vharia takia faza:) 11.04.06, 15:17
      Córcia mi z tego wyrosła, a jeszce niedawno miała taki etap. 6-latki cierpią na
      tę przypadłość nawet, jeśli nikt ich nie uczył trudnych słów i rozmów z
      dorosłymi. Tylko wtedy upierają sie jak koza i "mają rację bo tak". Dlatego nie
      polecam zmiany strategii przy młodszym dziecku. Mimo wszystko szybciej
      wytłumaczysz, jak ma sie zachować, jeśli będzie nauczone rozmawiania.

      Ja tłumaczyłam, przede wszystkim, co czuję (przykro mi, że nie liczy się z moimi
      prosbami), przekracza zakres swoich praw (jestem mamą, mamę się szanuje i
      uznaje jej pierwszeństwo) oraz co myśla o tym inni (wstyd przed znajomymi wyjść
      na przemądrzałe, niewychowane dziecko). Działało!
    • zyczliwykatolik a co zrobic z pyskatym dziadkiem?> 11.04.06, 17:30
      to interesujace zagadnienie
      • sowa_46 Re: a co zrobic z pyskatym dziadkiem? 12.04.06, 06:06
        Pyskatego dziadka można zamienić na akwarium, spokój murowany.
        A tak poważnie to zobaczysz jak brakuje tego pyskowania kiedy odejdzie sad((
    • pfg Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 11.04.06, 18:01
      strzechwa napisała:

      > Oczywiscie, mówię mu, ze dziecko nie powinno wtrącać się do rozmowy
      > dorosłych,

      A jest taka zasada? Jeśli dziecko nie przerywa i jeśli temat nie jest dla
      dziecka niewskazany - ale jeśli jest, to rozmowa w ogóle nie powinna się
      toczyć przy dziecku - to niech się wtrąca, byle z sensem. Kłócenie się,
      próba pokazania, że ja jestem od was mądrzejszy, to inne historie.
    • shamsa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 11.04.06, 21:29
      powiem wam w tajemnicy, ze jestescie na glownej portalu
      • anatemka Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 16:48
        boże, a ja taka nieuczesana!
    • ppo Gratuluję Syna :) 11.04.06, 21:30
      Uważam, że nie popełniłaś żadnego błedu- wręcz przeciwnie! Twój synek jest
      mądry i nie musisz się obawiać, że ktoś go do czegoś złego namówi (czy to
      dorosły, czy głupi koleżka). Narazie ma 6 lat, ale jak będzie miał kilkanaście,
      to dopiero mogłyby się zacząć problemy, gdyby był potulny, grzeczny i nie umiał
      sam myśleć. Co do dorosłych- znam takich, od których na pewno jest mądrzejszy.
      Stwierdzam to tak autorytatywnie, gdyż sam byłem tak chowany, za co jestem
      dozgonnie wdzięczny mojej Matce. Dziś jestem dorosłym mężczyzną, ale pamiętam,
      jak moi koledzy kilka(naście) lat temu mieli problemy z narkotykami, prawem i
      nieodpowiednim towarzystwem. Ja tego uniknąłem, choć nie byłem "maminsynkiem" i
      czerpałem z życia pełnymi garściami. Poprostu miałem swój rozum i swoje zdanie,
      wiedziałem sam, co dla mnie dobre, właśnie dzięki takiemu, partnerskiemu
      wychowaniu. Co do pań z przedszkola- widzę, że przez ostanie 20-parę lat nic
      się nie zmieniło smile Moja rada: zabieraj go z tego przedszkola czym prędzej. Nic
      dobrego go tam nie spotka. Wulgarne dzieciaki i znerwicowane przedszkolanki
      będzie pamiętał do końca życia. Taki indywidualista powinien mieć odpowiednie
      warunki rozwoju, a zapewniam Cię, że to się opłaci, tak jak w moim przypadku.
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości smile
      P.S. Jak dziecko pyta- TRZEBA odpowiadać! Wyczerpująco i zgodnie z prawdą.
      Gdyby było za małe, żeby zrozumieć odpowiedź, to by nie pytało!
      • monia145 Re: Gratuluję Syna :) 11.04.06, 21:58
        Ciekawe skąd bierze się w Tobie przekonanie, że dziecko, które teraz ma 6 lat
        jest tak mądre, że wróżysz mu w dorosłym życiu taki piękny scenariusz? Może
        jest inteligentny ale nie bardziej od innych dzieci w jego wieku. Każdemu
        dziecku zdarzają się pytania i wypowiedzi, które ustawiają dorosłych pod ścianą
        ale to raczej z zaskoczenia niż z nieumiejętności znalezienia odpowiedzi na to
        pytanie. Wiem bo sma jestem matką 6- latka i pracuję z dziećmi w różnym wieku.
        Dlaczego też twierdzisz, że mama nie musi się obawiać, że jej dziecko ktoś
        kiedyś nauczy czegoś złego lub sprowadzi nazłą drogę? Jesteś jasnowidzem, czy
        co? Rzeczywiście dość autorytatywnie stwierdzasz o tym , że są dorośli, których
        ten 6-latek przewyższa i jest od nich mądrzejszy. Na czym opierasz to
        przeświadczenie?
        Co do przedszkola- nie pamiętam, aby ktoś wspominał, że w tym przedszkolu są
        jakieś wulgarne dzieci, od których powinno się stronić , bo to złe, niczego nie
        dające towarzystwo?
        I jeszcze jedno. Dzieci zadają pytania ale to od dorosłych zależy czy
        zrozumieją odpowiedz, od formy tej odpowiedzi, doboru słów.
    • dzimbim Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 11.04.06, 23:42
      Na postawione pytanie- czy się z tego wyrasta- odpowiadam z pełnym przekonaniem.
      Wyrasta! Tylko szkoda,że tak szybko,bo w trakcie chodzenia do szkoły podstawowej
    • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 08:36
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, czuję się juz lepiej smile, zwłaszcza po tych
      tekstach typu "moja córka jest taka sama".
      Pocieszajace jest też, ze wiele osób nie oceniało negatywnie takiego
      zachowania, wręcz przeciwnie. Moge dzieki temu mieć nadzieję, że tylko pół
      swiata uważa mojego syna za gburka a mnie za zła matkę wink
      Jednak ciągle wydaje mi sie, ze szkodliwe dla sześciolatka jest przekonanie o
      własnej madrości wiekszej, niz u kogos dorosłego. To zniecheca do pracy nad
      sobą. No i nie w gadaniu przejawia sie madrość.
      -
      Jeśli palec wskazuje niebo, tylko głupiec patrzy na palec.
      • dinozaur47 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 09:04
        Szanowna strzechwo ,
        Zdaje mi się , że tu raczej jest pewna szansa – oczywiście , jeżeli wyraźnie
        inteligentnego dziecka się nie stłamsi. Dinozaur chyba był podobny , poszedł ( w
        latach 50-tych ) od razu do 3 klasy ( bardzo mu dobrze to zrobiło, oczywiście
        miał pewne kłopoty z chamowatymi koleżkami i z nauczycielami ale w ramach
        normalności i mógł liczyć na poparcie rodziców ).
        Dwaj synalkowie mieli też takie zacięcie , trzeba ich było trochę hamować,
        zwłaszcza młodszego ( nawiał z ostatniego roku przedszkola po telefonicznym
        odmeldowaniu się u siostry przełożonej ) ale starszy wybrał się w wieku 16 lat
        do szkoły w NY , zatrzymano go tam prawie siłą i przepchnięto na jeden z
        najlepszych US- oniwersytetów a później zrobił błyskawiczną karierę w
        międzynazodowych finansach , młodszy skończył właśnie studia z pracą dyplomową
        która uzyskała bardzo duży oddżwięk w dosyć skostniałej specjalności i teraz
        zaczyna doktorat . Intelektualny zapał należy wykorzystać dla jak
        najwcześniejszej nauki języków ( nie zapominajcie o rosyjskim !! z czegoś trzeba
        żyć !!)
        Pozdrowienia

        Dinozaur ( z Neandertalu )
      • magi09.77 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 10:14
        Witam
        Ja mam również 6-letnią córkę Wiktorię i z nią problem może nie podobny ale
        również frapujący. Córka przez ponad 3 lata spędzała czas głównie ze mną, gdyż
        nie pracowałam. Gdy miała 3 lata i 9 miesięcy poszła do przedszkola na 4 godz.
        dziennie. Okazała się duszą towarzystwa, wszystkie dzieci chciały tylko z nią
        się bawić i koło Niej siedzieć. Panie w przedszkolu Ją uwielbaiją do tej pory.
        problem jest taki że Wiktorię męczą dzieci w jej wieku w wakacje jak wracała z
        przedszkola to była umordowana jak po cięzkiej pracy.Jednocześnie bardzo lubi
        przebywać z innymi dzićmi np w parku. teraz gdy ma 6 lat zaczynam zauważać, ze
        woli spedzać czas ze mną, z moją mamą, z moją babcią, gdy zdaża się taka
        sytuacja że nie mogę jej odebrać z przedszkola i proszę koleżankję-mamę
        bliskiej koleżanki Wiktorii sprawa kończy się płaczem, budzeniem w nocy z
        płaczem. ale co dziwne jak już pójdzie do koleżanki to nie chce wyjść, bawi się
        doskonale. Zauważam przy tym że jest jakby doroślejsza od innych dzieci,
        wiadomo jak każde dziecko ma swoje himery ale nie kłoci się nigdy, ustępuje ale
        nie dlatego że jest zastraszona ale dlatego że wie ze nie ma sensu się
        kłócić.Może inni powiedza, że powinnam dziękować za taką mądrą Córę ale
        zastanawiam się, czy nie popełniłam błędów. wika nie jest córeczką mamusi ale
        potrafi powiedzieć że nie chce iść do koleżanki bo jest niegrzeczna. Ja jej nie
        zmuszam do kontaktów z koleżankami ale czasami, w związku z tym, że przyjaźnie
        się z mamami tych koleżanek musimy się spotykać.
        Pozdrawiam
        Magda
      • leech3 Pyskaty mądrala - dobre serce - praca od podstaw 12.04.06, 12:04
        Pozostaje Ci oprócz nauki argumentowania w rozmowie uczyć dziecko patrzenia na
        odczucia innych.
        Jak i ciagłe pytania do dziecka jaki był sens danej wypowiedzi.
        Aby pokazać innym, ze są głupi ?
        Aby mieć radosć z przykrości innych ?
        Czy też inny cel ?
      • asdaa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 13:26
        moja córka ma już 12 lat, ale też jej tak zostało jak ma twój synek. Gdy miała
        6 jej komentarze i wtręty (słowne) do rozmów dorosłych były odbierane:"jakie
        mądre i odważne dziecko!". Terz, w szkole jest znacznie gorzej - dyskutuje z
        nauczycielami jak z równymi sobie, poprawia błędy w ich wypowiedziach przez co
        jest uważana za arogancką i źle wychowaną. Proszę i tłumaczę jak powinna
        postępować, ale bez skutku.
    • rycerzowa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 12:27
      O ile się orientuję nie chodzi ci o to, że synek jest mądry i dojrzały ponad
      wiek, ale że daje temu wyraz w sposób irytujący dla otoczenia.
      Napiszę, jak sobie onegdaj poradziłam z takim małym "Profesorkiem" (nosił
      okulary, więc dzieci go tak przezywały).

      Naczelna zasada: do tych zaleceń stosować się musimy przede wszystkim my sami.
      1. Każdemu należy się szacunek, a więc i dorosłym i dzieciom.
      2. Do niektórych rozmów nie jesteśmy uprawnieni się wtrącać.
      3. Niektórym osobom, np. bardzo starym nie należy przerywać.
      4. Jeżeli wtrącamy się do dyskusji, należy uczynić to w sposób uprzejmy,
      uzywając odpowiednich zwrotów.
      5.Mamy prawo do swojego zdania i wyrażania go, ale z poszanowaniem rozmówcy.

      W tym też celu należy nauczyc kilkulatka odpowiednich zwrotów, a wtedy żaden
      dorosły iterlokutor nie bedzie miał podstaw do obrażenia się. Mniej lotny
      powinien być mile połechtany uprzejmym potraktowaniem, bardziej tolerancyjny
      będzie ubawiony.

      Przepraszam, że przerywam...
      Czy moge się wtrącić?
      Nie chciałbym się wtrącać, ale...
      Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie.
      Chciałbym zauważyć, że...
      Moim zdaniem sytuacja przedstawia się w sposób zgoła odmienny
      Przepraszam, ale zgodnie z najnowszymi osiagnięciami nauki...
      Pozwoli ciocia zwrócić uwagę,że ...
      To nie tak, proszę taty.
      I tak dalej.

      Im bardziej cwany jest maluch, tym bardziej wyszukanych zwrotów można go nauczyć.

      Jedziemy kiedyś tramwajem i na tzw. jakieś pytanie małej córeczki odowiedziałam
      coś na odczepnego, czyli bez sensu.
      No to wtedy mój 6-letni "Profesorek" zaczyna w tym stylu,cytuję z pamięci:
      "Szanowna mama wybaczy, nie chciałbym być nieuprzejmy, ale odpowiedź mamy nosi
      wszelkie cechy niekompetencji".
      Pól tramwaju pokładało się ze śmiechu.

      Miał 4 lata, gdy zwrócił uwagę elektrykowi, naprawiającemu instalację, na
      niezabezpieczone styki.
      "Przepraszam, czy mogę o coś spytać? Mnie się wydaje, że te styki powinny być
      zaizolowane".
      Majster najpierw się uśmiał, a potem zaizolował styki.

      Pozdrawiam.
      • gladka7 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 13:07
        Pomysł z niezwykle uprzejmymi tekstami ...świetny ...wykorzystam na pewno
        ponieważ posiadam egzeplarz "mądrali" w wieku 5 lat.
      • rafaello_forum Do rycerzowej 12.04.06, 13:10
        Przepraszam serdecznie, że pozwoliłem sobie zabrać głos, ale Pani wypowiedź nosi
        wszelkie znamiona wielkiej konfabulacji! Może Pani chciałaby mieć takie dziecko,
        a nie ma?
      • scher Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 13:22
        rycerzowa napisała:

        > Moim zdaniem sytuacja przedstawia się w sposób zgoła odmienny

        big_grin
      • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 16:50
        Szczerze mówiąc nie chciałabym chyba, zeby moje dziecko mówiło:
        Moim zdaniem sytuacja przedstawia się w sposób zgoła odmienny
        albo:
        > Przepraszam, ale zgodnie z najnowszymi osiagnięciami nauki...

        Wydaje mi się to troche nienaturalne w ustach sześciolatka, budzi owszem
        smiech, ale w podobny sposób, jak bobasy przebrane za młodą parę, udające
        dorosłych. Nigdy mnie to nie pociągało.
        • rycerzowa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 13.04.06, 14:19
          Strzechwo, wyluzuj, trochę poczucia humoru na wiosnę!
          Ja sobie oczywiście mocno zartuję, ale nie do końca, gdyż uważam, że podstawowe
          zwroty grzecznościowe przedszkolak powinien znać, chocby to "przepraszam, że
          przeszkadzam".
          A co oddzielenia świata dzieci i dorosłych, to dokona ono się szybciej, niż
          myślisz, w sposób naturalny. Już dziewięcio-, dziesięciolatki znikają w swoim
          pokoju, gdy przychodzą goście. Nie z powodu respektu, ale dlatego że uważają
          towarzystwo dorosłych za nudne, nieciekawe.
          Zatem to już niedługo, nie martw się.
          • strzechwa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 13.04.06, 14:53
            My sense of humour is my castle wink

            A tak poważnie, to oby,oby to co piszesz o tych dziewieciolatkach. Znam bowiem
            pewnego nastolatka w wieku gimnazjalnym, który z tego nie wyrósł, i bardzo jest
            to moim zdaniem razące, że rozmawia z koleżankami swojej mamy z najwiekszą
            swobodą, sam zagaja, pyta o rózne rzeczy. Niby nic w tym złego, ale ja jakoś
            oczekuję od nastolataka, ze będzie mniej skierowany w stroę dorosłych i że nie
            tak od razu mozna tę granicę wieku pokonać. No ale tamten chłopak jest
            wychowywany troche pod kloszem, niesamodzielny, wiec moze to sie przyczyniło do
            tego, ze woli bezpieczne kontakty z dorosłymi niż bardziej nieprzewidywalne z
            rówieśnikami.
            • rycerzowa Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 13.04.06, 16:20
              Rzuć okiem na dwa pierwsze punkty mojego postu.
              Rzeczywiście nie wypada wtrącać się bezceromonialnie do rozmowy innych, jeśli
              nie jest to "nasza sfera".
              Rzeczywiście, gdy nastolatek rozmawia ze starszymi paniami jak równy z równym ,
              to jest to dziwne, ale równie irytujące jest zagajanie rozmowy z nastolatkami
              przez dorosłych na zasadzie kumplowskiej, nie sądzisz?
              "Wzajemność roszczeń" to jest dobra zasada nie tylko w prawie.

              Dla małego dziecka nie ma hierarchii społecznej, i dobrze. Dlatego przychodzi do
              ciebie z pytaniami, z problemami, dlatego dyskutuje, spiera się z tobą, chce
              się jak najwięcej nauczyć, dowiedzieć.
              Znaczy się, traktuje cię poważnie.
              Pewnego dnia dzieci odkrywają, że dorosły nie jest fajny, "bo na dinozaurach się
              nie zna", że więcej można dowiedzieć się z książek lub od kolegów.

              Wystarczy dbać o prawidłowy rozwój emocjonalny i społeczny synka,uczyć go
              dobrego wychowania, a wkrótce sam wyczuje, co wypada a co nie.
              Prawie każde dziecko pierworodne (tym bardziej jedyne) jest na początku takim
              Mądralińskim, wiem to z doświadczenia. I wszystkie znajome z tego wyrosły.
              Pozdrowienia.
    • drusia Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 12.04.06, 14:21
      Proponuję metodę, o której nikt jeszcze tu nie wspomniał - Twój synek mógłby
      więcej przebywac z rówieśnikami. Wtedy 1) zacznie mówić ich językiem, nie
      tracąc przy tym oczywiście swojej wiedzy i zasobu słownictwa 2) dzieciaki
      ustawią go szybko. Będzie to niemłe, i dobrze. Poczuje sie odrzucony i sam
      wybierze, czy nie warto zachowywac się jak dziecko - mądre dziecko, podkreślam.
      Brzmi to drastycznie, wiem. Ale działa. Niemiło czują się też osoby usadzanuie
      przez niego. Znam dzieciaka wychowanego tylko wśród dorosłych, jest okropny,
      przemądrzały, upierdliwy, często mówi coś, co rozumie tylko połowicznie i
      najczęściej trafia, za co jest nagradzany, chwalony. Mam ochotę coś mu zrobić
      czasemsmile Co najważniejsze, WIE, że jest tak odbierany. Patrzy, jak daleko można
      sięgnąć. Wyprosiłam go parę razy z pokoju, zmył się natychmiast.
      Sama byłam takim wstręciuchem i pamiętam, że z czasem czułam, że zachowuję się
      głupio. Teraz widzę w całej krasie, jaka byłam wredna. Myślę, ż rodzice powinni
      byli mi wytłumaczyć, że zahcowuję się niegrzecznie komentując, gdy nikt się nie
      pytasmile
      Myślę, że trzeba uczyć dziecka uprzejmego zachowania wobec wszystkich, nawet,
      jeśli rozmówca jest niemiły, prostacki itp. Warto moim zdaniem wpioć dziecku,
      ŻE TO NIE UPOWAŻNIA GO DO TAKIEGO SAMEGO ZACHOWANIA (to a propos mieszania z
      błotem siedemdziesięciolatka).

      Naprawdę, polecam więcej kontaktu z rówieśnikami. Może zaproś kogoś z jego
      znajomych do domu i przy okazji wytłumacz mu, że dorośli mają swoich znajomych
      i swoje sprawy, a dzieci swoje i nie trzeba się do siebie nawzajem mieszać.
      Gdybyś np. nie przerwyała małym gościom zabawy, potem mogłabyś się na to
      powołać ("ja ci nie przeszkadzałam, gdy rozmawiałeś z kolegami")

      Uwaga o nieakceptowaniu odzywających się dzieci w naszej kulturze nie jest
      chyba do końca trafna - nie chodzi o to, by "głosu nie miało" - to faktycznie
      należałoby zmienić, jest patologiczne - ale by używało go z rozsądkiem. W końcu
      to Ty jesteś dorosła, a on dzieckiem. Nie jest mądrzejszy.

      Życzę powodzenia i udanych Świąt.
      • azzure1 Re: Sześciolatek - pyskaty mądrala 21.04.06, 01:28
        Zgadzam się z Drusią. A poza tym 100 g ziemniaków ma niecałe 70 kCal. I to ma
        być aż takie kaloryczne? wink)
    • kosa_dk Pewnie jeszcze pali, pije, lajdaczy sie ,klnie 12.04.06, 14:22
      Pewnie jeszcze pali, pije,lajdaczy sie , klnie, nic tylko pogratulowac,
      mamusi byle tak dalej a zostanie mlodym tata, no a ty dolaczysz do grona
      30 letnich babc!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja