Dodaj do ulubionych

oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia

07.04.06, 09:13
Kochani, dzisiaj zamierzamy obciac corce(23m) smoczek przed nocnym spaniem i
pokazac ze sie zepsul. Mamy nadzieje ze jakos przetrwamy weekend. Genralnie
nastawiamy sie na straszne sceny i potworny placz.
Dlatego mam do was kilka pytan. Po pierwsze czy pomimo ze dziecko strasznie
rozpacza nelezy smoczek zabrac czy moze powinno sie to zrobic ugodowo i
odczekac az dzidzia bedzie gotowa smoczek wyrzucic? A po drugie- boje sie ze
corka zacznie ssac palec. Strasznie jest przywiazana do swojejgo "CYCY" i nie
mam pewnosci czy nie przerzuci sie na palec.
Co wy o tym sadzicie ?
Obserwuj wątek
    • twinmama76 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 07.04.06, 09:29
      IMO lepiej nie wyrzucać smoka, tylo dać jej taki obcięty.
      Ja tak zrobiłam, gdy oduczałam synka. Myślałam, że nie będzie chciał ssać
      takiego dziurawego smoka, ale myliłam się. Dlatego nastepnej nocy obięciał
      jeszcze troche, a gdy to nie pomogło obcięłam całą gumkę, a reszte dałam
      synkowi.
      Przez następny tydzień czy dwa zasypiał trzymając w ręcę tarczke smoka, ale w
      buzi nie miał nic, a o to przeciez chodziło.
      Tak więc oduczanie od ssania smoka trwało trzy noce i obyło się bez płaczu.
      Powodzenia życzę.
    • aniald1 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 07.04.06, 10:23
      Ja od razu zabrałam smoka i tylko pierwszą noc Julka marudziła ale umiarkowanie.
      • mmmmm Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 07.04.06, 19:07
        ja bym najpierw zrobiła eksperyment i zaprała smoczek w czasie dnia pozwoli to
        na powolne przyzwyczajanie się do tego ze smoka nie ma ,na noc też potem
        najawyżej jak w nocy będzie rozpacz to zadecydujecie , małe dzieci podobno
        b.cierpią jeśli są uzależnione od smoka i zabierze się na raz , mój syn ma 18mcy
        wydaje mi się ze jest uzależniony od smoka bardzo, ale jak konsekwetnie
        zabieramy i nie oddajemy np.przez cały dzien wieczór wszystkie drzemnki , to
        przypomina sobie w nocy tak o 24 siada n łóżku i płacze za. kapitulujemy czekam
        na cud czyli rezygnacje
        • dorota621 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 08.04.06, 23:24
          Moja córka ssała smoczek jeszcze w wieku 3 lat.Obrzydzaliśmy go jej jak tylko
          mogliśmy, ale bez rezultatu. W końcu przstałam kupować nowe. Kto widział zużyty
          smoczek wie jaki jest wstrętny. Po takiej fazie wstępnej zdażył się pewien
          wypadek. Łaziliśmy po łące, po której skakały żaby. Ktoś z głupia frant
          powiedział, że lęgną się one w starych smoczkach. Córka nie uwierzyła, ale
          nabrała podejrzeń i na wszelki wypadek zrezygnowała z tego nałogu z dnia na
          dzień, ku naszej wielkiej radości.
    • margaredka Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 08.04.06, 23:56
      Witam
      Nasz synek miał 20 m-cy, jak opowiedzieliśmy mu bajeczkę, że:
      "przyszła myszka i zabrała smoka dla swoich dzieci, bo one są takie maluteńkie i
      tak strasznie płaczą, a ty jesteś przecież już takim dużym chłopcem; jakim
      dużym? (mały wyciągał rączki w górę)".
      Kiedy synuś chciał smoka mówiliśmy, że przecież wie, że myszka zabrała.
      Słuchajcie nasz mały był delikatnie mówiąc uzależniony od smoka, też myśleliśmy,
      że będzie płacz nie z tej ziemi, a dzięki tej historyjce nie poleciała, ani
      jedna łezka!
      Zapożyczyłam ją od przyjaciółki, oczywiście u niej się sprawdziła i jeszcze u
      dwóch innych dzieciaczków.
      Powodzenia!
      • ewik25 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 10.04.06, 17:54
        To i ja się dołącze bo mam ten sam problem.Moja córa ma już cztery lata więc
        jest większy problem bo już wie,że można kupić nowy...ech.Może to obcinanie
        pomoże? Chociaż wątpie
        • kamilka1979 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 10.04.06, 18:12

          Witam
          Mój synek ma 23 miesiące i też muszę podjąć radykalne kroki w celu pozbycia się
          tego uzależnienia.Jak do tej pory raz udało mi się położyć Bartka bez smoka(to
          była drzemka dzienna),ale już na noc nie dałam rady i skapitulowałam.W ciągu
          dnia chowam smoka i mały wcale za nim nie tęskni,ale do spania musi go mieć w
          buzi.
          Pozdrawiam Kamila z Bartusiem
          • ewik25 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 10.04.06, 18:24
            Ja słyszałam np. o zanurzeniu smoczka w kawie i pokazaniu dziecku,że właśnie go
            robaczki zjadłysmile U mnie to nie skutkuje bo moje dziecko poprostu powiedziało:
            mamusiu trzeba go tylko umyć ,ale może innym mamom pomoże smile
        • agnieszka_gk Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 12.04.06, 12:29
          Moja córka rozstała się ze smoczkiem miesiąc temu - miała 2 lata i 10 mcy.
          Ponad mc przygotowywałam się psychicznie do weekendu, w którym postanowiliśmy
          oduczyć ja od smoka do spania i okazało się, że niemal cała sprawę załatwiła
          opiekunka w piatek przy południowej drzemce. Zrobiła to innym sposbem niż my
          planowaliśmy, ale nie chcielismy juz córce opowiadać "naszych" historyjek i
          przyjęliśmy wersję opiekunki. Przez dwa dni córka jeszcze czasem wpomniała o
          smoczku, ale bardziej z sentymentem niz z płaczem czy histerią. Nigdy w zyciu
          nie uwierzyłabym, że pójdzie nam to tak łatwo !
          ewik25, nasza córka tez wiedziała, że mozna kupic smoczki w sklepie, dlatego
          już ok. pól roku wcześniej opowiadałam jej, że dla takich dużych dzieci smoczki
          sa tylko na receptę, bo tylko wyjatkowo chore dzieci czasem uzywają takich
          smoczków; jeśli obecny smoczek się zniszczy lub zginie, i pójdziemy do lekarza,
          to jak sie dowie ile Małgonia ma lat, to na pewno takiej recepty nie da. W ten
          sposób przygotowywałam ją na to, że jednak kiedyś tego smoczka zabraknie i nic
          się już z tym nie da zrobić.
        • nelles Dziewczyny jestem Wam wdzięczna! 25.04.06, 20:50
          Dziewczyny jestem Wam wdzięczna! Tydzień temu znalazlam ten temat, poczytalam o
          Waszych doświadczeniach i postanowilam jeszcze tego samego dnia obciąć troszkę
          smoczka. Ja winą obarczylam naszą pluszową świnkę choć nie wiem czy mój 16
          miesięczny synek dokladnie to zrozumial. Pierwszą noc spal z takim dziwnym
          smokiem(bo u nas smok byl tylko do spania), trochę poplakiwal a na drugi dzień
          już nie dostal wcale, minąl już tydzień i jestem w szoku. Poszlo wszystko
          calkiem lekko. Pierwszej nocy plakal 1,5 godziny jak się przebudzil, drugiej
          już tylko 10 min. Teraz nie budzi się wcale. Problem jest tylko z usypianiem,
          zwlaszcza w dzień bo wieczorem jak jest juz bardzo zmęczony to wkońcu padnie.
    • ajk10 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 10.04.06, 19:08
      ja zabrałam synkowi smoczek jak miał trochę ponad dwa latka. Tzn. zabrała go wrózka a w zamian zostawiła prezentwink
      W nocy śpi bardzo dobrze, tylko trzeba z nim posiedzieć przy zasypianiu (ze smoczkiem zasypiał sam, nawet kazał wychodzic nam z pokoju).
      Najgorsze jest to, że przestał spać w dzień a ewidentnie potrzebuje jeszcze popołudniowej drzemki. Przez to wieczorem jest marudny i rozdrażniony, zdarza mu się też zasnąć na kanapie ogladając bajeczkę na dobranoc.
    • flimoni Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 11.04.06, 16:09
      No wiec, jak napisala tak tez zrobilam, a mianowicie w piatek 07-04 podczas
      kapieli corki obcielam smoczek i podrzucialam jej go do lozeczka. Sama go
      znalazla wiec nie miala podejrzen ze to moja sprawka. Generalnie nocne
      usypianie nie jest takie staszne. W dzien duzo gorzej. Caly problem polega na
      tym ze Ania nie umie sie wyciszyc a smoczek w tym pomagal. Tak wiec moze znacie
      jakies sposoby aby pomoc dziecku w przejsciu w stan spoczynku, czuwania?
      Przez dwa wieczory kreciala sobie gumke do wlosow na paluszku i to jej
      pomagalo. Zawsze jej opowiadamy bajeczke przy lozeczku i ze smokiem usypiala od
      razu, a teraz zmienia pozycje z 10 razy az znajdzie ta swoja.
      W dziej bajeczka nie funkcjonuje a problem z zasnieciem jest wiekszy. Wiec
      kochani- macie jakies sposoby. Sama nie wiem czy powinnam dac corce czas - moze
      sama cos wymysli, czy rzeczywiscie jakos jej pomoc?
      • anetuchap Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 11.04.06, 20:15
        Lena miała 2,5 roku,kiedy "zgubiliśmy" smoka.
        Oczywiście, dziecko głupie nie było i domagało się kupna nowego smokasmilesmile
        Wytłumaczyliśmy,że jest już za duża i że będzie miała krzywe ząbki.
        Ale Lena tylko przy usypianiu potrzebowała smoka,w dzień,praktycznie,go
        nie używała. Nie było tak źle jak się spodziewałam. U nas była jeszcze
        pieluszka tetrowa,do której mała się tuliła,gdy zasypiała.
        I to nam chyba ułatwiło. Może Twoja mała ma jakąś maskotkę,którą wyjątkowo
        lubi?
        Myślę,że za parę dni córeczka się pogodzi z brakiem "cycy"
        i bez problemu będzie zasypiać samodzielnie. Musi sobie znaleźć jakiś
        substytut uspokajacza, może tulenie,głaskanie,czy śpiewanie piosenek?
        Trzymajcie się
    • magdalena18 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 12.04.06, 11:16
      Moje maluchy odstawiły smoki mając 3,5 roku. Prawdę mówiąc nie widziałam w
      smoczkach nic strasznego ani złego. Mała potrzebowała smoczka do zasypiania, ale
      potyrzebowała ich 5 sztuk, bo lubiła jeden trzymać w buzi a resztą głaskała się
      w ucho, nos, policzek. Mały trzymał smoka zawsze i wszędzie i rzadko o nim
      zapominał. Ale kiedyś miały anginę i bolało je gardło. Powiedziałam że smoczek
      może pogorszyć sytuację, bo zbiera bakterie- robalki, one wchodzą do gardełka i
      gardełko dłużej się leczy. Mogą je zatrzymać jeśli chcą ale mogą je też wyrzycić
      do śmietnika i dotaną prezent jaki sobie wymyślą.Nic nie wymuszałam tylko
      podsunęłam pomysł dosyć zdawkowo i zostawiłam je z tym pomysłem do przemyslenia.
      Mała wyrzuciła smoczek jeszcze tego samego dnia do śmietnika, mały następnego
      ranka zaraz po wstaniu. Popołudniu dostały zamówione prezenty. Mała nie
      wspominała więcej o smoczku, z małym było troche gorzej, ale jak płakał i chciał
      smoczka to go tuliłam, romawiałam z nim i mówiłam że mogę kupić nowy, ale co z
      samochodem. Nie było źle. Tyle że w dzień przestały sypiać ale to trwało dosyć
      krótko, teraz jak są zmęczone to się kładą i zasypiają.
      Wiecie co z tymi smoczkami wydaje mi się że więcej szumu się robi niż to
      potrzeba. A tak w rzeczywistości to one dają więcej dobrego niż złego.
      Bynajmniej z punktu widzenia psychologii nic złego nie robiąsmile)
      • flimoni Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 12.04.06, 15:24
        Magdalena18, ja tez uwazalam do niedawna, ze zabierac smoka corce nie bede, ze
        poczekam az sama zacznie z niego powoli rezygnowac. Problem jednak w tym ze
        corka ktora do tej pory uzywala smoka tylko do spania zaczela sie o niego
        upominac rowniez w dzien, robiac przy tym okropne awantury. Eweidentnie zaczela
        sie od niego uzalezniac. A poza tym zaczynam wierzyc ze rzeczywiscie od smoka
        dzieci maja wady wymowy. Dzieci siostry (troje) mialy smoczki dosc dlugo bo
        prawie do 4 roku zycie i kazde ma wade wymowy, no i oczywiscie regularne wizyty
        u logopedy. Ja tez jako dziecko mialam smoka dluuuugo i nie calkiem wyraznie
        mowie "s" i "r".
        Tak wiec cos w tym jest. Dlatego postanowialm jednak corce smoka zabrac.
        Oczywiscie ciagle mam okropne wyrzuty sumienia ze zabralam jej najleprzego
        przyjaciela sad
        pozdrawiam
        • magdalena18 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 12.04.06, 22:40
          Flimoni, dobrze zrobiłaś, to była tylko taka luźna uwaga nie bierz jej do
          siebie. Wiesz mnie tak akurat zbytnio nie przeraża lekka wada wymowy, ale każdy
          ma inne spojrzenie na życie. Niepotrzebnie się zadreczasz wyrzutami sumienia bo
          Ty podjęłaś tą decyzję kierując się raczej chęcią pomocy swojemu dziecku zgodnie
          ze swoją najlepszą wiedzą, a nie sprawienia mu przykrości.
          Pomysl sobie ile trudnych sytuacji twojego maluszka jeszcze w życiu spotka i
          będzie musiał sobie z nimi poradzić, ta pewnie po jakimś czasie będzieci
          wspominać ze smiechem. Mnie się wydaje że najważniejsze żebyś ją teraz trochę
          powspierała w tej stracie. Z pewnoscią nie wyrządziłaś jej żadnej strasznej
          krzywdy. A nawet jeśli trochę cierpi z tego powodu to pomyśl sobie że nie da się
          dzieci wychowac nie popełniając błędów. Głowa do góry i powodzenia. A wyrzuty
          sumienia 'pod dywan'wink
      • ajk10 Magdaleno! 12.04.06, 19:50
        magdalena18 napisała:

        tyle że w dzień przestały sypiać ale to trwało dosyć
        > krótko, teraz jak są zmęczone to się kładą i zasypiają.

        a po jakim czasie zaczęły znowu spac w dzień? I czy wróciły do tego same, czy stosowałaś jakąś zachętę do położenia się?
        Moje dziecko nie używa smoczka od półtora tygodnia, też przestało spać w dzień a widać, że potrzebuje jeszcze popołudniowej drzemki. Na próby położenia go reaguje histerycznie.
        • magdalena18 Re: Magdaleno! 12.04.06, 22:26
          Nie pamiętam tak dokładnie ile to trwało, ale tak mi sie wydaje że max po 1
          miesiącu nie było już problemu z zasypianiem, chociaż mój mąż twierdzi że to
          trwało około 2 tygodni. Poczatkowo był problem bo wogóle nie chciały słyszec o
          spaniu, więc stosowałam tzw. chwilę wyciszenia, spokojna zabawa, klocki,
          czytanie, słuchanie bajek z kasety wzglednie ogladanie bajek. Czasami zasnęły
          czasami nie, nie wspominałam o spaniu i pozwalałam im zasypiać tam gdziechciały,
          czasami później przenosiłam do łóżka. w zasadzie o smoku mały przypominał sobie
          nie w sytuacji związanej ze spaniem ale w sytuacjach kryzysowych (uderzenie
          jakaś przykrość frustracja) Tyle że jak nie zasnęły to pod koniec dnia tak 1-2
          godz. przed pora zasypiania były padniete i kładłam je wcześniej spać. Ale
          później i tak jest do dzisiaj zasypiają jak są zmęczone, same się kładą, ale nie
          śpią codziennie i to już nie jest takie regularne jeśli chodzi o porę dnia. No
          ale to już 4 latkiwink
          Myśle że dzieciom trzeba zufać sama Ci pewnie pokarze sposób na zasypianie.
          Tak sobie teraz przypomniałam, że ja wtedy też miałam lekki stres bo nie tylko
          dzieciaki musiały stworzyć sobie nowe rytuały ale ja też musiałam zmienić
          porządek dnia. Acha no i jeszcze samochód - czasami w okolicach pory drzemki
          jechałam z nimi samochodem. Wtedy zawsze zasnęły i nawet jeśli spały krótko to
          już popłudnia wyglądały inaczej.
          • ajk10 Re: Magdaleno! 12.04.06, 22:32
            Dzięki, mam teraz nadzieję, że synek wróci jeszcze do popołudniowego spania.
    • ja1974 Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 12.04.06, 12:27
      Moi mali długo mieli smoczki. Szczerze mówiąc, nie myślałam, że pójdzie tak
      bezproblemowo. Pewnego ranka, zwyczajnie rozmawiając, powiedziałam, że te ich
      smoki są już takie stare i śmierdzące (a rzeczywiście były już okropne, ale już
      wcześniej postanowiłam, że nie kupię już nowych) i że trzeba by było je
      wyrzucić. Na to Mały wziął smoka i wyrzucił go do kosza, a później także smoka
      Małej - za jej zgodą oczywiście. A wieczorem usypiali nieco dłużej, ale
      bezproblemowo. I nie dopominali się już więcej o smoczki.
    • pune Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 15.04.06, 15:19
      My z synkiem wymyslilismy zabawe jak mial 18 miesiecy w obcinanie smoczka
      nozyczkami....obcielismy razem i juz.nie dzialal!Byl baaaadzo uzalezniony od
      niego.......przez 2 noce placz......a teraz ma 26 miesiecy i nie pamieta co to
      smoczek.....no i co to pielucha.Spi sam w pokoju swoim cala noc,jeszcze
      niedawno sie budzil 10 razy w nocy na picie ale przestalam przychodzic i juz
      nie placze tylko spi az do rana!
    • ladyas Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 26.04.06, 08:56
      Jestem właśnie po pierwszej nocy bez smoka smile Maja ma 21 m-cy, wczoraj po
      południu obcięliśmy czubek smoka i pokazaliśmy jej, że smok jest popsuty.
      Tłumaczyłam, że jak spała w dzień to przez sen odgryzła ten czubek, ponieważ
      jest już dużą dziewczynką i ma duże ząbki a smoki są dla bobasów smile Spytałam "I
      co z nim zrobimy?", a moje dziecko wyrzuciło go do śmieci! Zaznaczam, że nie
      chciała takiego "obciętego"trzymać w buzi - wogóle jej nie pasował. Dla
      bezpieczeństwa śmieci nie zostały tego dnia wyrzucone, a smok leżał na
      wierzchusmile Przed snem poprosiła o swoje "mniam,mniam", a ja jej pokazałam
      śmieci i Majka wyjęła oczywiście tego smoka i włożyła go do buzi, ale dalej nie
      smakował. Powtórzyłam jej opowiastkę jak wcześniej, a mała odłożyła go i poszła
      do pokoju. Po wieczornym mleku przytuliła swoją nieodłączną pieluszkę i o ile
      wcześniej było w kółko "mniam,mniam" i przekomarzanie "że dziś może bez smoka",
      tym razem poprostu położyła się i zasnęła bez wspominania o nim! Jestem w
      szoku, to niewiarygodne że przespała całą noc nie budząc się i chcąc smoka!
      Zobaczymy co będzie ze spaniem w dzieńsmile
      Pozdrawiam
      • mamakamileczka Re: oduczanie od smoczka- ewentualne zagrozenia 15.05.06, 11:10
        Popierwsze chciałam serdecznie podziekować za wspanialy pomysl obcinania
        smoczka. Mój synek ma 19 m-cy i od urodzenia mial swojego "malego przyjaciela".
        jakies dwa tygodnie temu przy kontoli lekarskiej dowiedzialam sie, że przez
        smoczka ząbki kamilka zaczynaja się wysuwac do przodu. Postanowiłam skończyc z
        tym nalogiem. w poniedziałek najpierw uciełam malutki kawałeczek smoczka tak
        aby kamil nie mógł sie zassać- i fakt faktem było okrponie płacz przez dwie
        godziny, wreszcie usnal o 22 nie budząc się ani razu. rana powiedziałam mu że
        przyszla mała myszka i odgryzła kawałaczek bo ma malutkie myszki dzidziusie-
        watpie żeby zrozumial co to znaczy, ale pokazywal mi na sam koniec smoczka "o
        tu". Nastepnej nocy kolejny kawałaeczek, natespnej kolejny, aż wczoraj
        ściagnełam cała "gumę, atk ze został sama podstawa i znowu byl płacz ale nie
        długo...... Dzisiaj rana idac do samochodu Kamilek samą tą podstawę gdzieś
        zgubił i tak skończyła się era smoczkowa. Niestety teraz Kamek chodzi z
        łańcuszkiem od smoczka, ale mysle że tylko dlatego że wzbudzo to w nim poczucie
        bezpieczeństwa- Kamke chodzi do żłobka.


        Więc tak bardzo dzieukuje za pomysł, i życzę powodzenia z walką z "małym
        przyjacielem" waszych dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka