Dodaj do ulubionych

Karac czy nie?

07.04.06, 21:23
Moj syn ma 7,5 roku, czesto jest dla mnie nie mily tzn. odzywa sie arogancko,
narzeka, ze kaze mu sie isc myc wieczorem itp. Jest mi bardzo z tego powodu
przykro, ale gdy go ukarze to nie robi sobie z tego prawie nic. Ostatnio
wpadlam na taki pomysl, ze nie bede mu pozwalala wychodzic z jego pokoju
przez kilka godzin, ale czy to dobry pomysl, ze z jego pokoju zrobie
wiezienie. co mam z nim robic? Monia
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Karac czy nie? 07.04.06, 22:29
      Miedzy odzywaniem się arogancko a narzekaniem jest przepaść.
      narzekać kazdy może, odzywac się arogancko nie powinien, chyba że ma jakiś
      bardzo sprecyzowany i uzasadniony powód (mój odzywa sie arogancko jak u szósty
      raz przypominam o tym samym, co już dawno zrobił i słowo daję - ma rację).
      Zastanów sie tez, czy ciagymi napomnieniami nie wyprowadzasz go z równowagi.
      Może więcej luzu...
      Mozna zabronic wychodzenia ze swojego pokoju przez parę godzin za bardzo
      powazne uchybienia, a nie za "odzywki".
      • aniaczepiel Sadystyczne pomysły wychowawcze 12.04.06, 22:58
        verdana napisała:

        > Mozna zabronic wychodzenia ze swojego pokoju przez parę godzin za bardzo
        > powazne uchybienia, a nie za "odzywki".

        Ja uważam, że absolutnie nie należy zabraniać wychodzenia ze swojego pokoju, bo
        jest to pogwałcenie praw człowieka. Z chęcią napisałabym to dużymi literami,
        ale nie chcę łamać netykiety.
        Wyobraź sobie, że szef zabrania ci wychodzić z biura, mimo że chcesz wyjść na
        przerwę. Czy zatrzymałby cię siłą? A czy ty zatrzymałabyś siłą swojego syna w
        pokoju? A może użyłabyś po prostu klucza, jak w więzieniach? Przecież to takie
        proste.
        Siły wobec drugiego człowieka się nie używa (za wyjątkiem takich sytuacji, jak
        na przykład przemoc policji wobec przestępcy).
        • scher Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 13.04.06, 08:27
          aniaczepiel napisała:

          > Ja uważam, że absolutnie nie należy zabraniać wychodzenia ze swojego pokoju,
          > bo jest to pogwałcenie praw człowieka.

          Teoria interesująca. Szkoda, że nieprawdziwa.
          • kapiszon74 Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 13.04.06, 12:36
            Ciekawe, czy masz Dziecko..jeśli tak i jeśli pozwalasz mu na wszystko, a
            upomnienie w postaci wyproszenia do swojego pokoju (niech przemyśli i przeprosi)
            uważasz za sadyzm, to ciekawe jak będziesz wyglądać, kiedy Twoje wychowywane w
            bezstresowym systemie amerykańskim Dzieciątko rzuci Ci wiązankę.. albo zacznie
            się okładać z dzieciakami na podwórku. Bo przecież wszystko mu wolno, jest
            najważniejszy i najwspanialszy..
            Dziecko trzeba kochać, ale kochać to znaczy wychować - pokazać mu drogę. Wiem,
            że to banał, ale system kar i nagród na Dzieciaki działa. Nie mówię tu
            oczywiście o jakimś bacie wiszącym na ścianie, ale wyproszenie do swojego pokoju
            uważam za metodę OK. Dziecko ma czas, żeby zastanowić się co zrobiło, albo
            ochłonąć jeśli górę wezmą negatywne emocje.
            pozdrawiam
            • madine1 Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 13.04.06, 14:09
              Ojojoj,
              Wyprosić dziecko do pokoju, żeby ochłonęło - to jedno.
              Zamykać w pokoju na parę godzin - to zupełnie co innego.
              Swoją drogą, a jak mu się zachce siusiu, to co? A jak zgłodnieje?
              Wybuchy negatywnych emocji skrywają za sobą na ogół potrzebę dostrzeżenia ze strony rodzica
              jakiegoś innego, głębszego problemu, z którym dziecko się boryka, a którego nie potrafi wyrazić.
              Zastanów się, jak n.p. wygląda sytuacja twojego dziecka w szkole. Czy nie ma trudności adaptacyjnych.
              Czy nie jest w jakiś sposób poniżane przez kolegów albo nauczycieli. Czy nie nakłada się to na twoje
              konflikty w związku, i.t.d.
              Nie odgradzaj dziecka od siebie. To tworzy emocjonalną przepaść.

              ___
              Mądrość dedykowana braciom Kaczyńskim:
              Dwa półd*pki tworzą jedną d*pę, ale dwa półgłówki nie tworzą jednej głowy.
              • moniamusiol Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 16.04.06, 13:23
                Cos tu nie gra, ja nie mam zamiaru zamykac dziecka kluczem i nie pozwalac mu
                wychodzic na siku lub jedzenie, ja po prostu pytalam czy to dobra metoda jak
                nie ma juz innej kazac dziecku siedziec w swoim pokoju przez jakis czas ale nie
                kilka godzin. Mam tez corke, meza. Jestesmy malzenstwem z 10 letnim stazem
                napewno moge to powiedziec ze dobrym malzenstwem wiec w domu nie ma wrzaskow i
                przemocy, w szkole syn uczy sie dobrze, koledzy go lubia i nauczyciele tez,
                wiec tylko moj syn do mnie odzywa sie arogancko i niemilo, ale tylko kiedy
                wroci z wizyty u kolegi lub gdy mu nudno, nie zasluzylam sobie na to dlatego
                tez pytalam o jakies inne metody wychowawcze, a z tego wszystkiego stalam sie
                matka sadystka. Dzieki, ale mi pomogly te wasze odpowiedzi. W przyszlosci
                pewnie nie bede juz o nie prosic.
                Wesolych Swiat!
                • scher Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 16.04.06, 13:30
                  moniamusiol napisała:

                  > z tego wszystkiego stalam sie matka sadystka.

                  Nie tragizuj smile Jedna osoba użyła takiego określenia. Większość dyskutantów
                  rozumie doskonale, o co Ci chodzi.

                  > Dzieki, ale mi pomogly te wasze odpowiedzi. W przyszlosci pewnie nie bede juz
                  > o nie prosic.

                  Czemu masz nie prosić?

                  Sz.
              • amamao Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 19.04.06, 00:02
                A ja moja krolewne wynosze do malego pokoju, mowiac, ze moze wrocic jak jej
                przejdzie. Pokoj jest otwarty. Ona za moment przychodzi i przez jakis czas
                stara sie byc grzeczna.
        • robert_32 Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 13.04.06, 11:00
          Nie raz już czytałem spory na forum na temat: karać dzieci czy nie i ciągle
          przeciwnicy karania piszą: wyobraź sobie że karze cię szef w firmie (daje
          klapsa, zamyka w pokoju itp.) A ja ciągle odpowiadam: nie ma żadnego związku
          pomiędzy sytuacją pracownika a dziecka. Rodzice ponoszą odpowiedzialność za
          wychowanie dziecka. Dzieci nie odpowiadają za swoje czyny, dzieci mogą a wręcz
          mają prawo do niezdawania sobie sprawy ze skutków swoich czynów. I na koniec
          dziecka nie można zwolnić (w przeciwieństwie do pracownika), no i nie wyobrażam
          sobie aby rodzic wzywal policję w sytuacji gdy perswazja nie wystarcza (a w
          przypadku pracownika jak najbardziej...)

          Jednym słowem-proszę zwolenników zakazu karania dzieci (w tym dawania klapsów)
          nie używajcie argumentu porównywania sytuacji dziecka z pracownikiem bo jest to
          porównanie bez sensu...
        • tooz Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 13.04.06, 12:51
          Uwazam, ze nie do konca masz racje... Przyklad z szefem:tam masz do czynienia z
          dwoma osobami doroslymi, ktore powinny byc juz w pelni uksztaltowane
          emocjonalnie i psychicznie i korzystaja one z pelni roznego rodzaju praw. 7
          latek taka osoba nie jest i musi poznac konsekwencje swoich czynow w sposob
          prosty i odczuwalny, aby nauczyc sie ogolnie mowiac co jest dobre, a co zle...
          Uwazam, ze rozmowa z nim nie zawsze musi dac efekt zwlaszcza jezeli osoba
          rozmawiajaca nie posiada u niego wystarczajacego autorytetu (a wnioskujac
          z "odzywek" tak wlasnie jest). Uwazam, ze rozmowa jest potrzebna ale dopiero w
          pewnym wieku, w ktorym dziecko rozumie juz podstawowe zasady rzadzace swiatem i
          moim zdaniem 7 lat nie spelnia takich kryteriow... Jednym slowem popieram
          zamykanie w pokojusmile
          • aniaczepiel Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 13.04.06, 14:49
            Oburzyło mnie twoje poparcie dla zamykania w pokoju. Czego dziecko nauczy się,
            gdy się je zamknie w pokoju? Porównując sytuację z dzieckiem do sytuacji z
            pracownikiem chciałam pokazać że i dziecko, i dorosły to ludzie. Dzieci trzeba
            nauczyć rozmawiać. Popieramy demokrację, nie popieramy przemocy, nie chcemy
            wojen - i tak jest OK. Ale tylko jeżeli chodzi o ludzi powyżej osiemnastu lat.
            Dzieci traktujemy, jakbyśmy nie popierali demokracji, tylko rządy silnej ręki;
            popierali przemoc. Tak, taka jest prawda: ogromna ilość ludzi dorosłych
            traktuje dziecko jak podczłowieka. A przecież to jest człowiek taki sam jak
            dorośli ludzie, poza tym, że nie ukończyło szkoły podstawowej, gimnazjum,
            liceum.

            Takie błędy popełniało - i popełnia - wiele dyktatorów: zamiast wyjaśnić, co
            jest dobre, a co złe, od razu aresztuje, torturuje czy zamyka. Może to
            porównanie jest zbyt drastycznie, ale wyobraźmy sobie, że jesteśmy obywatelem
            takiego państwa, rządzonego przez dyktatora. Powiemy czy zrobimy coś, co się
            nie spodoba władzy i od razy zabierają nas do więzienia i przetrzymują, nie
            wyjaśniając nam, dlaczego nas aresztowali. Jak się wtedy czujemy? Dokładnie tak
            samo czuje się dziecko - niezależnie czy ma 4, 5, 7 czy 10 lat - kiedy
            (oczywiście językiem dostosowanym do wieku) nie porozmawiamy z nim, nie
            udzielimy żadnych wyjaśnień, tylko zabronimy wychodzić z pokoju,
            dajemy "klapsa" czy choćby nie dajemy podwieczorku.

            Oczywiście uważam, że dziecko można poprosić na zasadzie: "Chciałabym spokojnie
            oglądnąć ten film/poczytać gazetę/przygotować obiad, czy mógłbyś pobawić się w
            swoim pokoju?". To jest prośba z wyjaśnieniem. Odwrotny przykład to: "Idź do
            swojego pokoju i nie wychodź z niego! Jak wyjdziesz, nie dam ci ciasta, które
            teraz przygotowuję/nie poczytam ci przed spaniem!".
            • robert_32 Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 13.04.06, 16:28
              Widzisz Aniu. Ja się z tobą zgadzam, że dziecku należy wyjaśniać co jest złe a
              co dobre... Jak najbardziej. Ale nie można pozbawiać rodziców prawa do karania
              dziecka jeśli POMIMO wyjaśnień dziecko nie zmienia swojego zachowania. Kary
              powinno się stosować wtedy gdy wyjaśnienia nie skutkują. Piszesz, że nie chcesz
              żyć w państwie rządzonym przez kogoś, kto zamyka w więzieniu bez wyjaśnień.
              Zgadza się- ja też nie. Ale pewnie akceptujesz, że wobec kogoś kto łamie
              ustalone i znane zasady państwo może zastosować środki przymusu.

              Otóż ja uważam, że nie wolno odbierać rodzicom prawa do karania (w tym klapsów)
              jeśli zgadzamy się, że są oni odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci.
              Uważam, że dziecko ma prawa i obowiązki. Pewnych rzeczy dziecko nie może robić a
              inne musi.

              Niektóre dzieci, te spolegliwe, dostosują się do norm tylko słuchając wyjaśnień.
              Inne będą weryfikować słowa rodziców w praktyce: będą łamać ustalone zasady i
              sprawdzać jakie są tego konsekwencje. To pewnie zależy od charakteru dziecka.
              Wydaje mi się, że takie "trudne" dzieci jeśli nie będą wychowywane z
              wykorzystaniem kar w dorosłym życiu będą cierpieć. Będą cierpieć znacznie
              bardziej niż gdyby w dzieciństwie rodzic dał czasami klapsa wymuszając na
              dziecku poprawne zachowanie.
              • missbell Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 18.04.06, 12:47
                A ja mysle Robercie, ze z tych krnabrnych dzieci wyrastaja te, ktore potrafia
                samodzielnie myslec, sa bardziej przedsiebiorcze i pewne siebie. Tylko do
                takich dzieci trzeba miec swieta cierpliwosc. Niestety rodzic taki wlasnie
                powinien byc. Cirpliwy i wyrozumialy. Dziecko bite jest emocjonalnie
                uposledzone. Nie wolno nikomu dawac przyzwolenia na bicie ani na te oslawione
                klapsy. Dzis uderze tylko troche a jutro...
            • scher Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 14.04.06, 15:59
              aniaczepiel napisała:

              > Czego dziecko nauczy się, gdy się je zamknie w pokoju?

              Że za aroganckie zachowania wobec mamy grożą mu nieprzyjemne konsekwencje?

              > Porównując sytuację z dzieckiem do sytuacji z pracownikiem chciałam pokazać
              > że i dziecko, i dorosły to ludzie.

              Ale ludzie o różnym stopniu świadomości i odpowiedzialności. Pracownik ma o
              wiele więcej w życiu do stracenia za nieposłuszeństwo wobec szefa niż dziecko
              za nieposłuszeństwo wobec rodziców. Dziecka nie wyrzucisz z domu i nie powiesz:
              skoro nie chcesz słuchać, to żyj sobie po swojemu na własną odpowiedzialność.
              Pracownika nie musisz wychowywać, w razie czego się go pozbywasz. Za wychowanie
              dziecka jesteś odpowiedzialna w całości.

              > Dzieci trzeba nauczyć rozmawiać.

              Mówimy o karaniu w tych wyjątkowych sytuacjach, kiedy dziecko nie chce, po
              prostu NIE CHCE porozumienia, nie chce zrobić tego, co słuszne.
              Albo nie masz dzieci i masz ich wyidealizowany obraz, albo masz dziecko małe,
              łatwe w wychowaniu.

              > Tak, taka jest prawda: ogromna ilość ludzi dorosłych traktuje dziecko jak
              > podczłowieka. A przecież to jest człowiek taki sam jak dorośli ludzie, poza
              > tym, że nie ukończyło szkoły podstawowej, gimnazjum, liceum.

              Dziecko nie jest ani podczłowiekiem, ani nie jest czlowiekiem takim samym jak
              dorośli ludzie. Jest człowiekiem niedojrzałym i często zachowuje się
              niedojrzale.
              Zresztą dorosły _człowiek_ też ponosi kary i mu to człowieczeństwa nie ujmuje.

              > nie spodoba władzy i od razy zabierają nas do więzienia i przetrzymują, nie
              > wyjaśniając nam, dlaczego nas aresztowali.

              Nie mówimy o pochopnym, niesprawiedliwym karaniu bez wysłuchania dziecka i bez
              wyjaśnień. Mówimy o prawidłowym karaniu - połączonym z miłością i objaśnianiem
              dziecku świata.

              Tak więc na potrzeby tej dyskusji przyjmujesz fałszywe założenia i wyciągasz z
              nich fałszywe wnioski, żeby je potem triumfalnie obalać.

              > Oczywiście uważam, że dziecko można poprosić na zasadzie: "Chciałabym
              > spokojnie oglądnąć ten film/poczytać gazetę/przygotować obiad, czy mógłbyś
              > pobawić się w swoim pokoju?".

              Problem nie jest w tym, że mama chce być chwilę sama, ale w tym, że dziecko
              odzywa się arogancko i powinno zostać ukarane.


              Sz.
          • missbell Re: Sadystyczne pomysły wychowawcze 17.04.06, 15:30
            A to ciekawe co piszesz, bo moja piecioletnia corka spelniala te krytera
            calkowicie. Tylko, ze ja te metode stosuje od samego poczatku, nie czekalam az
            moje dziecko osiagnie odpowiedni wiek. I jestem konsekwentna!!! I do dzisiaj
            wystarczy z nia porozmawiac. Tlumacze dlaczego nie zyczymy sobie pewnych
            zachowan i to najczesciej wystarcza. I nie mysl sobie, ze wystarczy to
            powiedziec jeden raz. Tu trzeba cierpliwosci. I to wszystko.
    • lolinka2 Re: Karac czy nie? 08.04.06, 21:56
      narzeka - to normalne
      odzywa się arogancko - to brak szacunku, ja bym jasno określiła zasady (nie
      mówimy tak do nikogo) i wprowadziła jakąś karę, można odesłać do swojego pokoju
      'na pomyślunek' ale nie kilka godzin, lepiej zblokować mu komp albo tv czy słodycze.
      • psylwia Re: Karac czy nie? 09.04.06, 00:05
        kilka godzin?-to bardzo długo
        myślę , że dziecko zapomni o co chodziło i za co ta kara
        myślę , że lepiej reagować natychmiast i dawać kary takie , o których pisze
        lolinka
        • lidqa Re: Karac czy nie? 10.04.06, 09:03
          Reagowac. Być stanowczą. Ale nie ustawiaj sie w opozycji do dziecka, i nie zrob
          wojny domowej. Odzywa sie arogancko, poweidz stanowczym glosem: nie podoba mi
          sie jak do mnie mówisz, wyjdz do swojego pokoju i wroc za 5 minut. Kara zeby
          byla skuteczna musi byc:
          -adekwatna do sytuacji- nie za mała ale i nie za duza! nie mozna za byle co
          karac bo zadnego skutku nie bedzie.
          - konsekwenta- jesli mu powiesz ze jesli za chwile nie przestanie to pojdzie do
          swojego pokoju i on nie przestanie , to powinien iść do swojego pokoju. Nie
          powinno sie dzieci straszyc karą tylko uprzedzac o konsekwencjach i byc
          konsekwentym
          - czasem wystarczy stanowcze upomnienie. Powazna mina, patzrenie w oczy i "nie
          podoba mi sie twoje zachowanie" jest duzo skuteczniejsza niż krzyk

          Nie wprowadzaj nagle miliona kar za wszystko bo spowodujesz totalny bunt.
          Chcesz zlikwidowac aroganckie zachowania to skup sie na razie na tym, olej np
          balaganienie. Znaczy ma sprzatac ale nie rob z tego afer.

          I NAGRADZAJ DOBRE ZACHOWANIA. Nie chodzi o czekolade za kazde kulturalne
          odezwanie sie tylko o to zeby dziecko wiedzialo ze jestes z niego zadowolona.
          Nie bądź przy tym sztuczna bo on to wyczuje tylko jesli np normalnie z tobą
          idzie i opowiada o szkole to przytul na koniec, jakos zauważ, jesli wykona
          polecenie poglaszcz po glowie i poweidz "moj skarb" - dokladnei ci nie powiem
          bo to powinno byc cos co dla ciebie bedzie naturalne. Musisz spowodowac zeby on
          uwazal ze jest gzrecznym chlopcem i postepowal spojnie - jesli bedzie myslal o
          sobie ze jest niegrzeczny- bedzie tak postepowal.
          • etato1 Re: Karac czy nie? 11.04.06, 23:15
            tak tak
            tresuj swoje dziecko jak zwierze w cyrku !
            Zle sie zachowa to kara, dobrze sie zachowa to nagroda - cukierek.

            Ludzie ! Lubicie jak ktos was karze ?
            • scher Re: Karac czy nie? 12.04.06, 06:43
              etato1 napisał:

              > Ludzie! Lubicie jak ktos was karze?

              Nie lubimy. Ale tylko dlatego płacimy podatki.

              Sz.
            • lidqa Re: Karac czy nie? 12.04.06, 14:04
              Generalnie wszyscy raczej karzą za zle zachowanie a malo kto nagradza za dobre-
              ale to rozumiem jest ok. Chyba ze generalnie jestes przeciwnikiem kar. Moze
              powiesz wiec ile lat ma twoje dziecko i jak sie zachowuje? Krytykowac latwo-
              podziel sie doswiadczeniem.
            • tooz Re: Karac czy nie? 13.04.06, 12:59
              Pewnie sie nie zgodzisz ale uwazam ze w poczatkowym okresie zycia dziecka
              (oczywiscie w bardzo duzym uproszczeniu) powinno sie dziecko traktowac jak
              zwierze do czasu, kiedy pozna podstawowe zasady współżycia w społeczeństwie.
              Nie lubimy gdy ktos nas karze ale kary niestety sa konieczne w zyciu i to nei
              tylko dla wychowania dzieci... Bez tego dzieci niczego sie nie naucza...
          • mikess Re: Karac czy nie? 13.04.06, 14:09
            swietnie - podoba mi sie to co napisalas,

            po tym jak przeczytalem "Reagować. Być stanowczą.."
            pomyslalem sobie: ocho - chyba nie bedziemy sie zgadzac..
            ...ale sie zgadzamy
    • moniamusiol Re: Karac czy nie? 10.04.06, 20:26
      Dziekuje dziewczyny. Wasze rady napewno wykorzystam. Mam nadzieje, ze cos to
      zmieni. Ja nie krzycze i za byle co nie karze, ale czasami juz nie wiem jak
      postepowac. Pozdrawiam Was.
    • etato1 Re: Karac czy nie? 11.04.06, 23:18
      moniamusiol napisała:

      > Moj syn ma 7,5 roku, czesto jest dla mnie nie mily tzn. odzywa sie arogancko,
      > narzeka, ze kaze mu sie isc myc wieczorem itp. Jest mi bardzo z tego powodu
      > przykro, ale gdy go ukarze to nie robi sobie z tego prawie nic.

      Monia a kto ci powiedział że karanie to skuteczny środek wychowawczy ?

      Czy czytałaś jakies książki na temat wychowania dzieci ?
      Proponuję na dobry początek "Wychowanie bez porażek" Thomasa Gordona - po tej
      książce zupełnie inaczej będziesz patrzyła na swoje relacje z dzieckiem
      • scher Re: Karac czy nie? 12.04.06, 06:42
        etato1 napisał:

        > Monia a kto ci powiedział że karanie to skuteczny środek wychowawczy ?

        Kara jest również skutecznym środkiem, jeżeli dziecko czuje się kochane. Kara,
        właściwie zastosowana, jest czasem niezbędna.

        > Czy czytałaś jakies książki na temat wychowania dzieci?
        > Proponuję na dobry początek "Wychowanie bez porażek" Thomasa Gordona - po tej
        > książce zupełnie inaczej będziesz patrzyła na swoje relacje z dzieckiem

        Filozofię Gordona rozumiem, ale zawsze niebezpieczne i jednostronne jest
        zachwycać się jedną teorią wychowawczą. Jeśli książki, to ze trzydzieści
        różnych trzeba przeczytać. A potem i tak najważniejsza jest intuicja i
        obserwacja efektów, bo każde dziecko jest inne.

        Na przykład Gordon zupełnie się nie sprawdza w przypadkach świadomego, celowego
        nieposłuszeństwa.

        Niech zgadnę: jesteś młoda i masz jedno dziecko, małe?

        Sz.
        • aniko16 Re: Karac czy nie? 12.04.06, 14:47
          Mam 6 letniego synka który nigdy nie został ukarany. Zupełnie nie widzę takiej
          potrzeby. Nie nagradzam też go w żaden szczególny sposób, chociaż często jest
          chwalony. Nie znam Gordona ani jego teorii, nigdy nie odczuwałam potrzeby
          podpierania się "fachową" literaturą. Wcale to nie oznacza, że czasem nie tracę
          cierpliwości. Owszemm, ale wtedy powiem coś podniesionym albo ostrym głosem i
          to wszystko.
        • etato1 Re: Karac czy nie? 12.04.06, 22:57
          > etato1 napisał:
          >
          > > Monia a kto ci powiedział że karanie to skuteczny środek wychowawczy ?
          >
          > Kara jest również skutecznym środkiem, jeżeli dziecko czuje się kochane. Kara,
          > właściwie zastosowana, jest czasem niezbędna.

          Kara jest skutecznym środkiem do wywołania buntu u dziecka.
          Efektem karania są min.
          - kłamanie przez dzieci aby uniknąć kary
          - jednoczenie sie dzieci przeciw rodzicom
          - unikanie dzialania przez dziecko aby uniknąć ewentualnej kary w przypadku
          niepowodzenia
          - poczucie niesprawiedliwosci i krzywdy
          itd.

          Karanie ma tez swoje granice po przekroczeniu ktorych rodzicom pozostaje jedynie
          płacz i bezradność

          Doprawdy swietny sposob tresury !

          > Na przykład Gordon zupełnie się nie sprawdza w przypadkach świadomego, celowego
          > nieposłuszeństwa.

          Ty kompletnie nie rozumiesz o czym pisze Gordon ! U niego nie ma czegos takiego
          jak posłuszeństwo ! Posłuszeństwo i metoda Gordona to dwie sprzeczne sprawy!
          Jak chcesz tresować swoje dziecko jak zwierze w cyrku to metoda Gordona zupelnie
          sie do tego nie nadaje. Tutaj potrzebujesz kija i marchewki.

          Jak na razie jedyny problem jaki widze w metodzie to czas ktory jest potrzebny
          na rozwiazanie niektorych konfliktow - sa sytuacje gdy tego czasu niestety nie
          ma a sprawe trzeba rozwiazac.
          • scher Re: Karac czy nie? 13.04.06, 08:21
            etato1 napisał:

            > Kara jest skutecznym środkiem do wywołania buntu u dziecka.

            Jeżeli kara - zasłużona i sprawiedliwa - wymierzana jest w atmosferze miłości,
            nie wywołuje buntu.

            Encyklopedia WIEM:

            Kara, sytuacja przykra dla jednostki będąca konsekwencją czynów niepożądanych i
            mająca spowodować zmianę zachowania jednostki. Kara wiąże się ściśle z
            funkcjonowaniem społecznej kontroli, w ramach której grupy i inne zbiorowości
            społeczne zmierzają do podporządkowania sobie poszczególnych jednostek i
            wywołania pożądanych zachowań. Kara zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia
            określonych zachowań w innych podobnych sytuacjach, chociaż czasami kara jest
            stosowana również celem wywołania określonych zachowań.

            W wychowaniu kara jest środkiem do wytworzenia w świadomości dziecka związku
            nieprzyjemnego stanu z czynami niepożądanymi przez otoczenie, a w konsekwencji
            do zaznajomienia dziecka z postępowaniem akceptowanym społecznie. Kara winna
            być współmierna do przewinienia a wychowanek winien mieć możność wytłumaczenia
            swojego postępowania przed ukaraniem.

            > Efektem karania są min.
            > - kłamanie przez dzieci aby uniknąć kary
            > - jednoczenie sie dzieci przeciw rodzicom
            > - unikanie dzialania przez dziecko aby uniknąć ewentualnej kary w przypadku
            > niepowodzenia

            Ty piszesz o nieprawidłowych następstwach, z którymi trzeba pracować. Nie
            karanie jest złe, a ww. zachowania dzieci są złe.

            > - poczucie niesprawiedliwosci i krzywdy

            Pisałem o karach zasłużonych i sprawiedliwych.

            > Karanie ma tez swoje granice po przekroczeniu ktorych rodzicom pozostaje
            > jedynie płacz i bezradność

            Każda metoda może nie działać na konkretne dziecko albo może nie działać, gdy
            jest nadużywana. Nie działa - nie stosować, proste. Albo stosować oszczędniej.

            > Doprawdy swietny sposob tresury!

            Używasz słów nacechowanych emocjonalnie, co dowodzi braku dystansu do tematu. A
            objawem braku dystansu zazwyczaj jest brak bezstronności i obiektywizmu.

            > Ty kompletnie nie rozumiesz o czym pisze Gordon! U niego nie ma czegos takiego
            > jak posłuszeństwo!

            Ale ja nie jestem Gordon i u mnie posłuszeństwo jest. Zdrowo pojęte
            posłuszeństwo oczywiście.

            > Jak chcesz tresować swoje dziecko jak zwierze w cyrku to metoda Gordona
            > zupelnie sie do tego nie nadaje. Tutaj potrzebujesz kija i marchewki.

            Nie chodzi o tresurę, ale o stopniowe przechodzenie od dyscypliny zewnętrznej
            do samodyscypliny. Dyscyplina zewnętrzna pomaga dziecku zachowywać się zgodnie
            z ogólnie przyjętymi normami, zanim te normy się mu uwewnętrznią.

            > Jak na razie jedyny problem jaki widze w metodzie to czas ktory jest potrzebny
            > na rozwiazanie niektorych konfliktow - sa sytuacje gdy tego czasu niestety nie
            > ma a sprawe trzeba rozwiazac.

            Nie tylko z tego względu nie zamierzam się w wychowaniu nastawiać na wieczne
            negocjacje z dzieckiem w każdej najdrobniejszej sprawie, w przypadku każdej
            różnicy zdań. Po to jestem dorosły, żeby o pewnych rzeczach decydować bez
            dzielenia włosa na czworo.

            Sz.
            • tooz Re: Karac czy nie? 13.04.06, 13:16
              Brawo scher... Zgadzam sie w 100% nic dodac nic ujac
            • etato1 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 20:47
              scher napisał:

              > Jeżeli kara - zasłużona i sprawiedliwa - wymierzana jest w atmosferze miłości,
              > nie wywołuje buntu.

              Karanie polega na sprawianiu przykrosci drugiemu człowiekowi. Chyba nie ma nic
              bardziej przewrotnego niż tłumaczenie dziecku że sprawiasz jemu przykrość bo go
              kochasz.
              Twoje pisanie o braku buntu to pobożne życzenie.
              > Ty piszesz o nieprawidłowych następstwach, z którymi trzeba pracować. Nie
              > karanie jest złe, a ww. zachowania dzieci są złe.
              no ciekaw jestem jakie masz pomysly na to aby uniknąć kłamstw u dziecka ktore
              jest karane jak cos zle zrobi ? No bardzo ciekawe !

              > Pisałem o karach zasłużonych i sprawiedliwych.
              możesz napisać co to jest kara sprawiedliwa ?
              Jakie sa obiektywne kryteria?

              > Każda metoda może nie działać na konkretne dziecko albo może nie działać, gdy
              > jest nadużywana. Nie działa - nie stosować, proste. Albo stosować oszczędniej.
              No wlasnie o tym napisalem. Karanie dzieci jest metodą ktora nie dziala i
              dlatego nie nalezy jej stosowac!
              Karanie to slepa uliczka w ktorą brną rodzice gdyz nie maja pojecia o
              wychowywaniu dzieci. Efekty karania wychodzą bokiem w wieku dojrzewania gdy
              dziecko jest coraz bardziej niezalezne. Karanie powoduje rowniez upadek
              autorytetu rodzicow - jeszcze nikt na swiecie nie zbudowal autorytetu na
              przemocy i przymusie.

              > Ale ja nie jestem Gordon i u mnie posłuszeństwo jest. Zdrowo pojęte
              > posłuszeństwo oczywiście.
              To po co piszesz o Gordonie ?
              Co to jest zdrowo pojęte posłuszeństwo ?
              Jaką cenę rodzice płacą za wymuszanie posłuszeństwa ? Ceną tą jest brak dobrych
              relacji z dzieckiem. Nie możemy mieć dobrych relacji z kimś kto wymusza na nas
              posłuszeństwo przemocą.

              > Używasz słów nacechowanych emocjonalnie, co dowodzi braku dystansu do tematu. A
              >
              > objawem braku dystansu zazwyczaj jest brak bezstronności i obiektywizmu.
              Nie. Nazywam po prostu rzeczy po imieniu.
              Nie moja wina że ty pod pojęciem wychowania rozumiesz tresurę.

              > Nie chodzi o tresurę, ale o stopniowe przechodzenie od dyscypliny zewnętrznej
              > do samodyscypliny. Dyscyplina zewnętrzna pomaga dziecku zachowywać się zgodnie
              > z ogólnie przyjętymi normami, zanim te normy się mu uwewnętrznią.
              Zauważ że kompletnie pomijasz dwie zasadnicze kwestie :
              - kwestie relacji rodzic dziecko ktora bardzo cierpi w systemie opartym na karaniu
              - kwestie autonomi i praw człowieka jakim jest dziecko

              skupiasz sie na wpajaniu zasad i reguł a to jest nic innego jak tresura !
              Nie kształcisz dziecka dając mu możliwosc kształtowania swoich zachowań tylko
              wymagasz, dajesz gotowe rozwiązania, decydujesz za dziecko, ty kierujesz jego
              życiem jakby dziecko było twoją właśnością a nie człowikekiem. Jakby dziecko
              było właśnie zwierzęciem.
              > Po to jestem dorosły, żeby o pewnych rzeczach decydować bez
              > dzielenia włosa na czworo.
              I w tym momencie zachowujesz się jak tyran który uzurpuje sobie prawo do bycia
              lepszym i ponad motłochem ... gratuluje

              • scher Re: Karac czy nie? 13.04.06, 22:13
                etato1 napisał:

                > Karanie polega na sprawianiu przykrosci drugiemu człowiekowi. Chyba nie ma nic
                > bardziej przewrotnego niż tłumaczenie dziecku że sprawiasz jemu przykrość bo
                > go kochasz.

                Nie, sprawiam mu przykrość wtedy, gdy jest to sprawiedliwe i słuszne. Bo kocham
                mądrze, a nie głupio.
                Ubi societas, ibi ius. Ubi lex, ibi poena.
                Poena constituitor in emendationem hominum.

                > Twoje pisanie o braku buntu to pobożne życzenie.

                Doświadczenie, etato, doświadczenie.

                > no ciekaw jestem jakie masz pomysly na to aby uniknąć kłamstw u dziecka ktore
                > jest karane jak cos zle zrobi? No bardzo ciekawe!

                Tłumaczę, że kłamstwo ma krótkie nogi. I udowadniam to.

                > > Pisałem o karach zasłużonych i sprawiedliwych.
                > możesz napisać co to jest kara sprawiedliwa ?
                > Jakie sa obiektywne kryteria?

                Nie ma. Mimo tego na ogół nie mamy trudności z właściwym rozumieniem tych pojęć
                w praktyce.

                > > Każda metoda może nie działać na konkretne dziecko albo może nie działać,
                > > gdy jest nadużywana. Nie działa - nie stosować, proste. Albo stosować
                > > oszczędniej.
                > No wlasnie o tym napisalem. Karanie dzieci jest metodą ktora nie dziala i
                > dlatego nie nalezy jej stosowac!

                Ja napisałem zupełnie coś innego. Chyba mnie nie zrozumiałeś.
                Karcenie dzieci nie jest metodą, która nie działa. Niekiedy dopiero kara
                stwarza poczucie winy, a wykształcenie u dziecka poczucia winy (na dość
                wczesnym etapie dzieciństwa) jest niezbędne dla jego prawidłowego rozwoju
                moralnego.

                > Karanie to slepa uliczka w ktorą brną rodzice gdyz nie maja pojecia o
                > wychowywaniu dzieci.

                Uciekasz w demagogię.

                > Efekty karania wychodzą bokiem w wieku dojrzewania gdy dziecko jest coraz
                > bardziej niezalezne.

                Efekty _niewłaściwego_ karania wychodzą bokiem w wieku dojrzewania.
                Efekty _braku_ karania zresztą też wtedy wychodzą. Nie życzę ci, żebyś się o
                tym boleśnie przekonał.

                Już Arystoteles pisał: Kara jest także rodzajem lekarstwa.

                > Karanie powoduje rowniez upadek autorytetu rodzicow

                Tylko niewłaściwe karanie. Właściwe wzmacnia autorytet.

                > jeszcze nikt na swiecie nie zbudowal autorytetu na przemocy i przymusie.
                (...)
                > Nie możemy mieć dobrych relacji z kimś kto wymusza na nas posłuszeństwo
                > przemocą.

                Istnieją dwie pokojowe formy przemocy: prawo i przyzwoitość (Goethe).
                Zauważ, że obie budują dobre relacje i autorytet.

                > Co to jest zdrowo pojęte posłuszeństwo?

                Takie, jakie ty okazujesz policjantowi na skrzyżowaniu.

                > Jaką cenę rodzice płacą za wymuszanie posłuszeństwa? Ceną tą jest brak dobrych
                > relacji z dzieckiem.

                Korczak również "wymuszał posłuszeństwo" - w twoim rozumieniu.

                > Nie moja wina że ty pod pojęciem wychowania rozumiesz tresurę.

                Nie moja wina, że nie rozumiesz istoty rzeczy.

                > > Dyscyplina zewnętrzna pomaga dziecku zachowywać się zgodnie
                > > z ogólnie przyjętymi normami, zanim te normy się mu uwewnętrznią.
                > Zauważ że kompletnie pomijasz dwie zasadnicze kwestie :
                > - kwestie relacji rodzic dziecko ktora bardzo cierpi w systemie opartym
                > na karaniu

                1. Nie sądzę, że relacje cierpią, jeśli jest i mądra miłość, i mądra dyscyplina.
                2. Nie postuluję niczego "opierać na karaniu". Postuluję stosować kary wtedy,
                gdy jest to "słuszne i zbawienne". Nie tworzyć żadnych "systemów". Miłość,
                serce, intuicja, sprawiedliwość i trzymanie dziecka w ryzach.

                > - kwestie autonomi i praw człowieka jakim jest dziecko

                Słuszna kara wychowawcza nie narusza praw dziecka, nie opowiadaj tu takich
                rzeczy.

                > skupiasz sie na wpajaniu zasad i reguł a to jest nic innego jak tresura!

                Wpajanie zasad i reguł to część wychowania, nie tresury. Wystarczy zajrzeć do
                słownika:

                tresura
                «uczenie zwierząt wykonywania określonych czynności przez powtarzanie ich w
                jednakowych okolicznościach, wyrabianie u nich _prostych_odruchów_warunkowych_,
                nawyków przez stosowanie nagród i kar»

                wychowanie
                «całokształt zabiegów mających na celu ukształtowanie człowieka pod względem
                fizycznym, moralnym i umysłowym oraz przygotowanie go do życia w
                społeczeństwie; wykształcenie w określonym kierunku»
                jak też:
                «ogłada towarzyska, umiejętność poprawnego zachowania się»

                ◊ Wychować kogoś na ludzi, na człowieka
                «pokierować kimś właściwie, uczynić z kogoś pożyteczną, wartościową jednostkę»
                ◊ Wychować kogoś na czymś (np. na wzorach klasycznych) «ukształtować czyjś
                umysł, charakter według czegoś, np. według wzorów klasycznych»
                ◊ Wychować kogoś w czymś, np. w miłości do ojczyzny «wpoić, zaszczepić w kogoś
                coś»

                > Nie kształcisz dziecka dając mu możliwosc kształtowania swoich zachowań tylko
                > wymagasz, dajesz gotowe rozwiązania, decydujesz za dziecko, ty kierujesz jego
                > życiem jakby dziecko było twoją właśnością a nie człowiekiem. Jakby dziecko
                > było właśnie zwierzęciem.

                I to wszystko wywnioskowałeś z tego, że nie neguję potrzeby prawidłowego
                karania w wychowaniu dzieci? Gratuluję fantazji.

                Sz.
                • klarencja Re: Karac czy nie? 14.04.06, 08:50

                  scher napisał:
                  > Karcenie dzieci nie jest metodą, która nie działa. Niekiedy dopiero kara
                  > stwarza poczucie winy, a wykształcenie u dziecka poczucia winy (na dość
                  > wczesnym etapie dzieciństwa) jest niezbędne dla jego prawidłowego rozwoju
                  > moralnego.

                  Hmm, wykształcenie u dziecka poczucia winy skutkuje tym, że to poczucie winy
                  odzywa sie potem, już w dorosłym życiu w każdej sytuacji, kiedy postąpi inaczej
                  niż to się innym podoba... I powoduje, że będzie tańczyć jak mu zagrają, żeby
                  nie mieć poczucia winy właśnie. Myślisz, że to jest dobre "wyposażenie" dziecka
                  na przyszłość...?
                  • scher Re: Karac czy nie? 14.04.06, 16:04
                    klarencja napisała:

                    > Hmm, wykształcenie u dziecka poczucia winy skutkuje tym, że to poczucie winy
                    > odzywa sie potem, już w dorosłym życiu w każdej sytuacji, kiedy postąpi
                    > inaczej niż to się innym podoba... I powoduje, że będzie tańczyć jak mu
                    > zagrają, żeby nie mieć poczucia winy właśnie.

                    Niezupełnie. Czym innym jest postąpić wbrew fundamentalnym wartościom moralnym -
                    wtedy powinno gryźć cię sumienie, powinnaś mieć poczucie winy, a czym innym
                    wyrzec się swojej indywidualności i tańczyć, jak ci zagrają.

                    Nie udawaj, że nie widzisz różnicy.

                    Sz.
              • tooz Re: Karac czy nie? 18.04.06, 15:54
                Uwazam ze napisales straszne bzdury i im blizej konca tym straszniejsze...
                Rozumowanie strasznie uproszczone...
                >Karanie polega na sprawianiu przykrosci drugiemu człowiekowi. Chyba nie ma nic
                > bardziej przewrotnego niż tłumaczenie dziecku że sprawiasz jemu przykrość bo
                go kochasz.
                Nie po to karasz zeby sprawic przykrosc tylko po to zeby dziecko poznalo
                konsekwencje i sie czegos nauczylo i tak tlumaczysz dziecku... Ja osobiscie
                zeby nie kary wymierzane mi przez rodzicow wielu rzeczy bym sie mogl nie
                nauczyc albo nauczyc na wlasnych bledach co prawie zawsze by bylo mniej
                przyjemne niz odpowiednio wczesnie zastosowana kara. Teraz oceniam to
                postepowanie jako bardzo dobre...
                > no ciekaw jestem jakie masz pomysly na to aby uniknąć kłamstw u dziecka ktore
                > jest karane jak cos zle zrobi ? No bardzo ciekawe !
                Tlumaczysz dziecku ze klamstwo ma krotkie nogi i opowiadasz bajke o dziecku
                ktore ciagle klamalo ze mu sie cos stalo a kiedy stalo mu sie naprawde nikt mu
                nie chcial juz wierzyc. Jesli klamiesz ludzie cie nie szanuja i nie ma
                znaczenia ze robisz to po to by uniknac kary. Jesli postepujesz uczciwie nie
                masz wyrzutow sumienia i jestes po prostu dobrym czlowiekiem. Mozna by wiele
                wiecej napisac ale powinienes zrozumiec...
                Efekty karania wychodzą bokiem w wieku dojrzewania gdy
                > dziecko jest coraz bardziej niezalezne. Karanie powoduje rowniez upadek
                > autorytetu rodzicow - jeszcze nikt na swiecie nie zbudowal autorytetu na
                > przemocy i przymusie.

                No to mamy chlubny wyjatek-jak wczesniej pisalem moi rodzice a podejrzewam ze
                istnieje jeszcze pare osob o takich samych pogladach. Mam duzy szacunek dla
                rodzicow,licze sie z ich zdaniem, nie klamie i staram sie byc dobrym
                czlowiekiem i wcale nie przeszkodzily mi w tym kary. Na 100% jest duzo osob
                wychowanych dobrze w sposob ktory ty potepiasz.
                Z ta twoja przemoca to az sie rzygac chce... Jak nie ty bedziesz karal dziecko
                to ktos inny je ukara chociazby nauczyciel w szkole stosujac przymus zmienienia
                miejsca w lawce z powodu rozmowy z kolega-wtedy twoje dziecko dozna szoku i
                zacznie sie awanturowac bo tata nigdy nie stosowal "przemocy" i przymusu i tata
                by ze mna rozmawial i tlumaczyl a tu wymagaja...to wyjatkowo lagodny przyklad
                > Zauważ że kompletnie pomijasz dwie zasadnicze kwestie :
                > - kwestie relacji rodzic dziecko ktora bardzo cierpi w systemie opartym na
                karaniu
                > - kwestie autonomi i praw człowieka jakim jest dziecko
                Znowu bzdury...relacje rodzic dziecko...dziecko moze czasami cierpi ale takie
                jest wlasnie zycie ze czasami sie cierpi.Po prostu w zyciu istnieje instytucja
                kary i lepiej zeby dziecko jak najszybciej sie do tego przyzwyczailo...potem
                zrozumie (jak np. ja) ze rodzic zachowywal sie slusznie. Nie przesadzajmy ze
                dziecko ktore dostaje zakaz wyjscia z pokoju przez 15 min tak strasznie cierpi
                i bedzie mialo blizne na psychice. Autonomia i prawa czlowieka? Jak dziecko
                chce palic papierosy to trzeba mu pozwolic bo powinna byc autonomia?Dziecko to
                nie jest w pelni uksztaltowany czlowiek i musi byc ograniczone jakimis zasadami
                wiec daruj z ta autonomia i prawami dziecka. Nikt nie mowi ze trzeba je karac
                za wszystko nawet jesli cos zrobi zle po raz pierwszy i nie wiedzialo.Ale jesli
                np. mimo rozmow i tlumaczen dziecko obraza notorycznie matke nalezy mu sie
                pozadna kara.
                > skupiasz sie na wpajaniu zasad i reguł a to jest nic innego jak tresura !
                W takim razie tresura jest potrzebna bo wpojenie zasad i regul rowniez jest
                potrzebne ale uwazam ze nie mozna tego nazwac tresura.
                > Nie kształcisz dziecka dając mu możliwosc kształtowania swoich zachowań tylko
                > wymagasz, dajesz gotowe rozwiązania, decydujesz za dziecko
                Dziecku potrzebne sa czasami (chodz nie zawsze)gotowe rozwiazania poniewaz
                dzieki temu nauczy sie czegos szybciej-zalezy od rodzaju sprawy. Ale jesli
                uczysz dziecko dodawania to mowisz mu ze 2+2 to jest 4,albo ze woda gotuje sie
                w 100 stopniach Celcjusza i nie ma potrzeby dawac mu mozliwosci dochodzenia do
                tego samemu.Sa sytuacje i jest ich na poczatku bardzo duzo w ktorych trzeba
                decydowac za dziecko bo ono samo nie potrafi tego zrobic i nie jest za siebie
                odpowiedzialne...Nawet prawo reguluje takie sytuacje (mozliwa niewaznosc
                transakcji do odpowiedniego wieku).
                >ty kierujesz jego życiem jakby dziecko było twoją właśnością a nie
                człowikekiem.
                Kierujesz jego zyciem bo jest twoim dzieckiem i nie moze na poczatku same soba
                kierowac i nie ma to nic wspolnego z uprzedmiotowieniem!!! Po raz kolejny-
                dziecko nie jest w pelni uksztaltowanym czlowiekiem dopiero nim bedzie
                pozniej!!!
                > > Po to jestem dorosły, żeby o pewnych rzeczach decydować bez
                > > dzielenia włosa na czworo.
                > I w tym momencie zachowujesz się jak tyran który uzurpuje sobie prawo do bycia
                > lepszym i ponad motłochem ... gratuluje
                Idiotyczny wniosek-gratuluje...I w tym momencie zachowuje sie jak dorosly
                odpowiedzialny za dziecko czlowiek ktory ma prawo i obowiazek sprawowania
                opieki nad dzieckiem i prowadzenia je bezpiecznie przez zycie i musi byc ponad
                nim. Pomysl o tym...
          • tooz Re: Karac czy nie? 13.04.06, 13:09
            Nie wypowiem sie na temat filozofii Gordona ale zastanow sie... Padl dobry
            przyklad: nie lubimy jak ktos nas karze i dlatego placimy podatki. Nie traktuj
            kary jako kary-zla wcielonego tylko jako konsekwencji danego czynu. Karzac
            uczysz mozliwych konsekwencjach, ktore ewentualnie spadna na takie dziecko
            niezaleznie od twojej woli ukarania go czy tez nie. Np. przyzwyczajone (brak
            wyraznych konsekwencji) do odzywania sie do ciebie w sposob niegrzeczny odezwie
            sie tak do wiekszego dziecka ktore nie bedzie takie wyrozumiale jak ty i spusci
            mu mantosmile
            • jola_ep Re: Karac czy nie? 13.04.06, 13:24
              > Nie traktuj
              > kary jako kary-zla wcielonego tylko jako konsekwencji danego czynu.

              Konsekwencja też może być karą.

              Z jednej strony ja nie czuję jakby stosowała kary jako metodę wychowawczą. Z drugiej - pewnie je stosuję. Naszym zachowaniem dajemy dziecku sygnał, czy nam się jego postępowanie podoba, czy nie.
              Mam prawie 7-latka. Owszem, narzeka. Taki wiek wink Ma prawo. Ale jak trochę przegina, to mu o tym mówię - i zwykle daje sobie na jakiś czas spokój.
              Wiedząc jednak o jego chęci narzekania, staram się nie stawiać go przed faktem dokonanym. Jeśli ma zrobić coś niekoniecznie przyjemnego, to mówię o tym wcześniej. On trochę ponarzeka - a ja to zdzierżę, bo mam czas wink A potem mój synek bez szemrania robi to, co musi.

              Co do arogancji, to nie wiem... Jak kiedyś się na mnie BARDZO obraził w drodze z przedszkola, to ja się tak zdenerwowałam, że mu nie kupiłam pychotka owoców (a już wchodziłam do sklepu). Narzekał przez resztę drogi (ale bez arogancji wink) i odpukać przez długi czas mam spokój. Ale to dobre dziecko.
              Czy to była kara, czy konsekwencja? Jak zwał, tak zwał. Ja synka nie karałam. Po prostu nie lubię, jak ktoś do mnie źle się odnosi wink

              Jeśli chodzi o zamykanie w pokoju na parę godzin, to według mnie nie ma to sensu. Za długo. Owszem - kazać mu iść do swojgo pokoju i się uspokoić to zupełnie co innego. Czasowa izolacja dla obupólnego dobra wink

              No i zawsze jeszcze pozostaje męska rozmowa o tym, jak się traktuje kobiety wink) (mój mąż nigdy nie bił dzieci, nigdy nawet nie podniósł głosu, a autorytet ma i dzieciaki go się słuchają, ciekawe dlaczego? wink )

              Pozdrawiam
              Jola
            • etato1 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 20:29
              tooz z osobą która uważa iż dziecko należy traktować jak zwierze nie mam o czym
              dyskutować
              • tooz Re: Karac czy nie? 18.04.06, 16:04
                etato1-napisalem tak: "Pewnie sie nie zgodzisz ale uwazam ze w poczatkowym
                okresie zycia dziecka(oczywiscie w bardzo duzym uproszczeniu) powinno sie
                dziecko traktowac jak zwierze"
                Zwroc uwage na ciag wyrazow w nawiasie i czytaj ze zrozumieniem. Wylapales
                wszystko znakomicie oprocz tego nawiasu, a to utrudnilo ci nieco identyfikacje
                moich przekonan...
        • moniamusiol Re: Karac czy nie? 16.04.06, 13:42
          Mam 32 lata i dwojke dzieci. Widze , ze w waszym , pisze w waszym(po
          przeczytaniu wiekszej ilosci listow) mniemaniu to jestem mloda niedoswiadczona
          matka, i karanie to zla metoda a co lanie dziecka i siniaki to dobra??? Amoze
          by tak na wszystko sie zgadzac i na wszystko pozwalac a gdy jest jeszcze
          niezadowolone to moze ono mi ma dac kare a nie ja jemu? Skad Wy dziewczyny
          jestescie?
          • scher Re: Karac czy nie? 16.04.06, 17:53
            moniamusiol napisała:

            > Mam 32 lata i dwojke dzieci. Widze , ze w waszym , pisze w waszym(po
            > przeczytaniu wiekszej ilosci listow) mniemaniu to jestem mloda
            > niedoswiadczona matka

            Chyba z powodu jakiegoś rozgoryczenia niedokładnie zrozumiałaś moje wypowiedzi.
            Ja jestem _za_ karaniem, jak dziecko na karę zasłuży.
            Moje pytanie: "czy jesteś młoda" było do etaty, bo wziąłem go pomyłkowo za
            kobietę, a to jego teorie uznałem za wynikające z braku doświadczenia.

            Trzymaj się.

            Sz.
      • robert_32 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 11:07
        Szanowny etato: wyjaśnij mi co takiego wg ciebie wyróżnia dziecko od dorosłego,
        że dziecka karać nie można a dorosłego można? Czy wg ciebie dziecko to jakiś
        człowiek tabula rasa (człowiek czysta tablica) który dopiero uczy się od
        dorosłego złego zachowania? Naprawdę uważasz, że można wychować dziecko tak aby
        nigdy nie zrobiło niczego złego? No a jeśli uważasz, że dzieci czasami też
        zachowują się źle ale zawsze można sobie poradzić z tym problemem bez kar to
        dlaczego akceptujesz kary wśród dorosłych? Może też zamiast policji, sądów i
        więzienia powinniśmy szukać jakichś innych metod perswazji?

        Przykro mi ale uważam to wszystko za utopie...
        • etato1 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 20:50
          robert_32 napisał:

          może odpowiedz sobie najpierw na pytanie czy masz prawo karać sobie dowolnie
          kogo chcesz ? Czy mozesz zastosowac dowolną karę wobec innego człowieka ?
          I nastepinie odpowiedz sobie dlaczego - NIE!
          Miedzy innymi dlaczego nie można stosowac kar cielesnych ?!
          • klarencja Re: Karac czy nie? 14.04.06, 09:01

            etato1 napisał:
            > Miedzy innymi dlaczego nie można stosowac kar cielesnych ?!

            Pomijając kwestie naruszenia godności i autonomii kara cielesna jest przejawem
            rodzicielskiej bezsilności... I niczego nie uczy, a raczej uczy, że silniejszy
            ma zawsze rację... Tylko co to za racja, którą trzeba siłą wpajać...?
            Etato1 mądrze mówisz, choć i tak do niewielu to trafi...
            • robert_32 Re: Karac czy nie? 14.04.06, 10:53
              A to jest drugi standardowy argument przeciwników kar cielesnych dziecka: kara
              uczy, że silniejszy ma zawsze rację... Uważam, że argument ten to pozostałość po
              teoriach sprzed kilkudziesięciu lat odnośnie resocjalizacji więźniów: uważano
              wtedy, że przestępca nie byłby przestępcą gdyby nie środowisko, że przemoc wobec
              nich rodzi przemoc. Teraz już zrozumiano, że wielu przestępców nie da się
              resocjalizować bo taka jest ich natura.

              Dzieci też mają różne charaktery. Nie jest wg mnie prawdą, że agresja i złe
              zachowanie dzieci wynika z stosowania wobec nich kar cielesnych. Jedne dzieci da
              się wychować bez kar cielesnych a innych nie. I to rodzic najlepiej potrafi
              ocenić jak najlepiej wychować swoje dziecko. Kary mają nauczyć dzieci, że za
              pewne zachowania ponosi się konsekwencje.

              Oczywiście maltretowanie dzieci powinno być karane. Tylko, że maltretowanie to
              nie wychowanie a znęcanie się nad dziećmi. Wg mnie cały problem jaki mają osoby
              chcące zakazać karania dzieci to strach przed wzięciem odpowiedzialności za
              swoje dziecko. To strach, że jeśli wychowane dziecko okaże się np. przestępcą to
              z ich winy.
              • klarencja Re: Karac czy nie? 14.04.06, 15:26

                robert_32 napisał:

                Wg mnie cały problem jaki mają osoby
                > chcące zakazać karania dzieci to strach przed wzięciem odpowiedzialności za
                > swoje dziecko. To strach, że jeśli wychowane dziecko okaże się np. przestępcą
                > to
                > z ich winy.


                Chyba jest dokładnie na odwrót... To właśnie rodzice, którzy karzą swoje dzieci
                są z reguły przekonani, że jeśli ich dziecko zostało przestępcą to dlatego, że
                środowisko na niego tak wpłynęło. Bo przecież oni sami zrobili wszystko, żeby
                wychować porządnego człowieka.




          • robert_32 Re: Karac czy nie? 14.04.06, 10:41
            Po pierwsze nie dowolnie karać a w przypadku gdy dziecko POMOMO wyjąsnień nie
            chce zmienić swojego zachowania, po drugie nie dowolnie kogo chcę a swoje
            dziecko za którego wychowanie odpowiadam i po trzecie nie dowolną karę a
            odpowiednią do przewinienia. Mam nadzieję, że widzisz różnicę?
    • szarikdowozu Re: Karac czy nie? 12.04.06, 18:35
      Odzywa się arogancko? Ale co to znaczy? Bo jeżeli rzeczywiście są to odzywki
      chamskie to może ojciec dziecka powinien wyrazić jakąś opinię na temat
      zachowania syna (no chyba że żyjecie tylko we dwójkę). Myślę że jeśli rodzice
      nie odnoszą się do siebie "arogancko" to i dzieciom to minie. Myślę, że
      stanowcza rozmowa byłaby wystarczającą karą. Jestem ojcem 5 letniej dziewczynki
      i jakie takie pojęcie mam.
    • renebenay Re: Karac czy nie? 12.04.06, 21:23
      Mielismy troje dzieci i obylo sie bez kar czy bicia bo poprostu zawsze ktos z
      nas byl do wysluchania ich radosci i problemow.Jak sie da wiele serca,zaufania i
      szacunku dzieciom to one oddadza to wielokrotnie wiecej a najwazniejsze jest aby
      ich nie klamac i miare mozliwosci traktowac powaznie.
    • elpida76 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 07:55
      Kary i nagrody to jedna z metod wychowywania, jak mozna z nich
      zrezygnowac?Dziecku trzeba wyznaczac granice. Jesli je przekroczy to jak
      najbardziej nalezy ukarac. Mały człowiek wychowywany bez zadnych zasad ma
      pozniej problemy we współzyciu z innymi z odnalezieniem sie w rzeczywistosci.
    • jacuo Re: Karac czy nie? 13.04.06, 09:38
      Jeżeli jest chamski to nie wiem, co robi jego ojciec ? Spodnie na szelkach
      nosi ? Pasa nie ma ?
    • scher Re: Karac czy nie? 13.04.06, 09:39
      moniamusiol napisała:

      > Moj syn ma 7,5 roku, czesto jest dla mnie nie mily tzn. odzywa sie arogancko,
      > narzeka, ze kaze mu sie isc myc wieczorem itp.

      Na narzekanie w rozsądnych granicach bym przymknął oko. Na aroganckie odzywki
      nie.

      > ale gdy go ukarze to nie robi sobie z tego prawie nic.

      A jakie kary stosujesz? I co oprócz kar?

      > wpadlam na taki pomysl, ze nie bede mu pozwalala wychodzic z jego pokoju
      > przez kilka godzin, ale czy to dobry pomysl, ze z jego pokoju zrobie
      > wiezienie.

      Kilka godzin? Moim zdaniem przesada. Lepiej na kilkanaście minut do kąta.

      Sz.
    • wielkibrat80111 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 11:01
      ktoś mi kiedyś powiedział, że dupa nie szklanka nie pęknie. nie jestam
      zwolennikiem bicia, a dzieci szczególnie, ale wydaje mi się,że przyłożyć
      dziecku też niekiedy nie zaszkodzi. Pozdrowionka.
    • charbon Re: Karac czy nie? 13.04.06, 11:42
      Mój też jest w tym samym wieku. Sprawdziłam u Samsona - w tym wieku chłopcy są
      wybitnie niesympatyczni dla swoich matek. Co robię- gdy narzeka, przeważnie go
      informuję, że bardzo mu współczuję że musi robic coś czego nie lubi, bo ja na
      przykład nie znoszę zmuszac ludzi do robienia czegos co nie lubią.Wywołuje to
      głębokie zamyślenie - czasami. a gdy mu coś każę zrobic - bliski kontakt,
      poważny głos, spojrzenie w oczy ( to podstawa - szanse że dziecko wykona
      polecenie, są odwrotne do odleglości. Poza tym się uczy, że jak czegoś chcemy,
      to ruszamy tyłek i udajemy się do osoby, od której coś chcemy , a nie drzemy
      się z drugiego pokoju.) To samo przy zwracaniu uwagi - prosto w oczy. Wtedy
      zazwyczaj jest "no dobra, dobra". powiem więcej -o ile czasami polecenie trzeba
      i można wywrzeszczec z drugiego pokoju, o tyle przy uwadze - zawsze w oczy.
      No i ja sama też nie jestem zbyt sympatyczna i z obrazem Maddony niewiele mam
      wspólnego - mam złe dni i czasami warczę bez powodu. Trudno oczekiwac od
      wyprodukowanego przez mnie dziecka że jego celem istnienia będzie umilanie mi
      życia.
      Zaniepokoiło mnie że jest ci przykro, że on narzeka. przecież to żywy człowiek
      i ma prawo byc niezadowolony, a ty nie musisz go uszczęśliwiac. Bardziej
      zrozumiałe by było że jesteś wkurzona bo przeciągające się operacje rozwalają
      ci plan dnia.
      Ale - ani słowa o ojcu, czyżbyś chciała byc dobrą matką i coś mu wynagrodzic
      albo sobie coś udowodnic (ze jestes dobra matka bo ON to widzi,jest zadowolony
      z Ciebie,bo nie narzeka?)Pamiętaj że to żadne nadużycie że ty rządzisz i
      decydujesz. Nadużyciem by było gdybyś to robiła olewając potrzeby dziecka,w
      tym tę do narzekania, gdy mu się cos nie podoba. Co znowu nie oznacza, że nie
      możesz mu się kazac zamknąc, bo akurat boli cię głowa - on też ma sznowac twoje
      potrzeby. Ale jeśli głowa boli cię za każdym razem gdy on narzeka - to idz do
      psychologa.
      Taki dowcip na koniec przydługiego postu - Turysta przyjechał w góry nowiutkim
      autkiem, zostawia u bacy w zagrodzie , dzieci nigdzie nie widac,ale jeszcze dla
      pewnosci pyta -baco, a sa tu jakieś dzieci? _- a nie , skąd żadnych dzieci!
      turysta uspokojony idzie w góry ,wraca wieczorem, a tu cały samochód
      porysowany, podziubany...Baco , mówiliście,że nie ma dzieci!!! - Bo nie ma. To
      nie dzieci, to sku..syny!
      • moniamusiol Re: Karac czy nie? 16.04.06, 13:52
        Mam meza i corke. Dzieki za list. Przynajmniej ktos rozumie co pisze. A jest mi
        przykro, ze czasmi tak sie moj syn odzywa bo msyle ze nie jestem zla matka.

    • ojest Re: Karac czy nie? 13.04.06, 12:05
      moniamusiol napisała:

      > Moj syn ma 7,5 roku, czesto jest dla mnie nie mily tzn. odzywa sie arogancko,
      > narzeka, ze kaze mu sie isc myc wieczorem itp. Jest mi bardzo z tego powodu
      > przykro, ale gdy go ukarze to nie robi sobie z tego prawie nic. Ostatnio
      > wpadlam na taki pomysl, ze nie bede mu pozwalala wychodzic z jego pokoju
      > przez kilka godzin, ale czy to dobry pomysl, ze z jego pokoju zrobie
      > wiezienie. co mam z nim robic? Monia

      Co prawda nie mam zadnych doswiadczen na polu wychowywania dzieci, ale moje
      doswiadczenia z karami stosowanymi przez moich rodzicow mowia, ze skuteczne byly
      tylko te, ktore dotykalych czynnosci, na ktorych i najbardziej mi zalezalo w
      danym wieku np:

      -zakaz wychodzenia na podwórko -> koszmar!!!
      -zakaz grania na komputerze -> podwójny koszmar!!!
      -zakaz oglądania tv
      -zero kieszonkowego przez miesiac, czy dwa

      Zadne klapsy nigdy nie dalyby tyle, ile perspektywa siedzenia w domu po powrocie
      ze szkoly podczas ladnej pogody smile
    • grucha1982 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 13:49
      Mam malego brata i problem jest podobny ale to mama Mu na to pozwolila
      poprostu. Moj tato jak cos powiedzial to dla mnie bylo to swiete slowosmile teraz
      z bratem jest inaczej! Ja stosuje w stosunku do Niego zakazy grania na
      komputerze wychodzenia na dwor itp. a to dlatego ze mama dostrzega powoli ze
      zle sie robi z tym 6-latkiem. Chyba w Twoim przypadku tatus musi sie troszke
      wykazac w wychowanie Twojego syna i stanowczo egzekwowac zakazy ale znajomych
      corka poprostu sie nie daje ulozyc (ma z 15 lat) wiec to sie robi wielki
      problem to wychowywanie i tez zastanawiam sie czy go w przyszlosci podejmowac i
      miec dzieciaczkismile Zycze powodzenia, sobie rowniezsmile
    • kosa_dk Przymiotniki pisze sie razem, to po 1-sze, po 2-gi 13.04.06, 14:14
      Przymiotniki pisze sie razem, to po 1-sze, po 2-gie,
      jak ci nie pasuje wychowywanie dzieciaka, to po cos se go zrobila,
      oddaj do osrodka i problem z glowy,
    • w105n4 NIE!!! 13.04.06, 14:20
      W zadnym przypadku.
      Najpierw siebie ukarzcie, a potem myslcie o podniesieniu reki na dziecko.
      O czym ta dyskusja?

      ---------------------------
      Bij dziecko - dziecko cie pobije.
      • tooz Re: NIE!!! 18.04.06, 16:10
        kara nie rowna sie tepemu biciu
    • kati1973 Re: Karac czy nie? 13.04.06, 14:23
      Stosuje kary wobec mojego dziecka, nie wyobrazam sobie, ze przez moja
      bezsilnosc, zle je wychowam, wrecz uwazam, ze jesli nie ma innych metod, nalezy
      je stososowac.

      Z reguly zabraniam jej cos, na czym jej bardzo zalezy, lubi, zeby odczula, ze
      jej zle zachowanie ma skutki, czyli np nie moze jesc slodyczy, ogladac bajki
      (kazde dziecko ma inne rzeczy, ktore lubi i nie potrafi sie bez tego obejsc)
      Jak sie zle zachowuje rowniez czesto mowie, idz do swojego pokoju i przyjdz jak
      zrozumiesz, ze sie zle postepujesz i przeprosisz. Jednak dlugogodzinne
      zamykanie w pokoju jest moim zdaniem zbyt okrutne, kojarzy mi sie ze zlymi
      skutkatkami zamkniecia w ciasnym pokoju, wiezienia i mogloby sie wedlug mnie
      zle odbic na psychice dziecka.
      Stosuje inne kary, ktore nie powoduja, wg mnie spustoszenia emocjonalnego,
      kary, ktore maja cos nauczyc, a nie straszyc etc
    • amoureuse Nie karać, a wyciągać konsekwencje :) 13.04.06, 17:26


    • joanna.syrenka Karać! 13.04.06, 22:30
      Karać i to ostro, bo w przyszłości będziesz mieć problemy. Inaczej - karać -
      ale też tłumaczyć za co. Dawać do zrozumienia że się kocha, ale że nie podoba
      ci sięjego zachowanie.
    • anette444 Re: Karac czy nie? 14.04.06, 08:15
      Ja eż odsyłałam do pokoju, a nawet do kąta, ale nigdy z jakoś dokładnie
      odreślonym czasem. Zawsze mówiłam, że idzie np. do kąta, żeby sobie w spokoju
      przemyślał swoje zachowanie. Jak dojdzie do jakichś wniosków, które będzie mi
      chciał przekazać - może wyjść.
    • klarencja Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 08:32
      Dla zwolenników karania i nie tylko polecam zajęcia w Szkole dla Rodziców. Po
      takim kursie opartym na warsztatowych zajęciach samemu dochodzi się do wniosku
      co daje kara i czy rzeczywiście jest skuteczną metodą wychowawczą... I co
      zastosować zamiast kary. Jako absolwentka takiego kursu powiem tyle, że
      zachowanie dziecka zmienia się radykalnie, jeśli ...rodzice się zmienią i
      zmodyfikują podejście do dziecka! Po prostu cuda się dzieją! Bez kar i
      budowania autorytetu na jedynie słusznej racji...
      • robert_32 Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 11:08
        Taa. A może kursy te po prostu pokazują, że jeśli okaże się dziecku
        zainteresowanie to dziecku po prostu zacznie zależeć być dobrym? Może po prostu
        osoby, które mają problemy z dziećmi mają nie z powodu kar a z powodu braku
        zainteresowania sprawami dzieci?

        Wg mnie okazywanie miłości i zainteresowania dzieckiem jest bardzo ważne bo
        buduje poczucie własnej wartości dziecka. Ale miłość i zainteresowanie dzieckiem
        nie uczy go związku pomiędzy jego czynami a konsekwencjami. Dziecko nie tylko
        musi nauczyć się jak być szczęśliwe i że inni ludzie są po to aby go kochać ale
        też dziecko musi nauczyć się podejmowania decyzji, konsekwencji w działaniu i
        brania odpowiedzialności za skutki swoich wyborów. I wg mnie kary a także sama
        groźba kary służą uczeniu dzieci tego związku.
        • klarencja Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 11:39

          robert_32 napisał:

          Może po prostu
          > osoby, które mają problemy z dziećmi mają nie z powodu kar a z powodu braku
          > zainteresowania sprawami dzieci?

          Jeżeli interesujemy się swoim dzieckiem i traktujemy go jak pełnoprawnego
          członka rodziny, to kary przestają być potrzebne...
          Czy żonę/męża też karamy za inne zdanie niż nasze...? Często tak, tylko pytanie
          co z tego wynika?

          Dziecko nie tylko
          > musi nauczyć się jak być szczęśliwe i że inni ludzie są po to aby go kochać
          ale
          > też dziecko musi nauczyć się podejmowania decyzji, konsekwencji w działaniu i
          > brania odpowiedzialności za skutki swoich wyborów. I wg mnie kary a także sama
          > groźba kary służą uczeniu dzieci tego związku.

          Tylko że kara tak naprawdę niczego nie uczy... Jeżeli nie robimy czegoś bo wisi
          nad nami grożba kary, to jaka tu jest własna odpowiedzialność za działania i
          możliwość podejmowania decyzji...?
          Kara a konsekwencja to zupełnie różne sprawy. Konsekwencją np. nieuczenia się
          dziecka będzie dwója w szkole. I jeżeli poprawi stopnie, bo wlepimy mu kilka
          klapsów albo ukarzemy go za to w inny sposób, to myślisz, że zrozumie, że nie
          uczy się dla nas...? Co nie znaczy, że należy problem słabych ocen pozostawić
          samemu dziecku, ale może są na to lepsze sposoby niż karanie...
          Zgadzamy się co do tego, że aby się czegoś nauczyć to trzeba różnymi sposobami
          zdobywać wiedzę na dany temat. Natomiast jeśli chodzi o wychowywanie dzieci
          wielu rodziców uważa, że tę wiedzę wyssało z mlekiem matki... I co tam jakieś
          bzdurne kursy! Ja wiem juz wszystko i nie będzie mi ktoś mówił, jak mam swoje
          dziecko wychowywać! Przecież kto, jak nie ja, najlepiej wie co dla mojego
          dziecka jest najlepsze...
          Tylko czy to rzeczywiście najlepsze dla dziecka, czy może ...dla nas?



          • scher Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 16:21
            klarencja napisała:

            > Jeżeli interesujemy się swoim dzieckiem i traktujemy go jak pełnoprawnego
            > członka rodziny, to kary przestają być potrzebne...

            Choćbyś to powtarzała milion razy, nie stanie się to prawdą.

            > Czy żonę/męża też karamy za inne zdanie niż nasze...?

            Ty nie masz męża wychowywać, bo już jest wychowany. Ty masz z nim żyć.

            > Tylko że kara tak naprawdę niczego nie uczy...

            Z doświadczenia twierdzę, że jest inaczej.

            > Jeżeli nie robimy czegoś bo wisi nad nami grożba kary, to jaka tu jest własna
            > odpowiedzialność za działania i możliwość podejmowania decyzji...?

            Po pierwsze, jak już wspominałem, przechodzenie od dyscypliny zewnętrznej do
            samodyscypliny to złożony i rozciągnięty w czasie proces. Trzeba to brać pod
            uwagę w wychowaniu dziecka.

            Po drugie w przypadku czynów nagannych naprawdę mnie nie interesuje, czemu
            ludzie ich nie popełniają - czy jest to dowód na ich odpowiedzialność i
            suwerenna decyzja, czy też strach przed karą.

            > dziecka będzie dwója w szkole. I jeżeli poprawi stopnie, bo wlepimy mu kilka
            > klapsów albo ukarzemy go za to w inny sposób, to myślisz, że zrozumie, że nie
            > uczy się dla nas...?

            Sprawa ocen szkolnych jest zbyt złożona, żeby być argumentem przeciw karaniu.
            Proponuję pozostać przy rozważaniach na temat celowego nieposłuszeństwa dziecka.

            Sz.
            • klarencja Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 17:13

              scher napisał:
              > Ty nie masz męża wychowywać, bo już jest wychowany. Ty masz z nim żyć.

              Zgadza się! Co nie zmienia faktu, że chcąc osiągnąć efekt w postaci innego jego
              zachowania, stosujemy często "kary". Bo rozumiem, że w przypadku dzieci też nam
              o to chodzi, czyli zmianę zachowania w określonej sytuacji.

              > Po drugie w przypadku czynów nagannych naprawdę mnie nie interesuje, czemu
              > ludzie ich nie popełniają - czy jest to dowód na ich odpowiedzialność i
              > suwerenna decyzja, czy też strach przed karą.

              Ludzie może nie, ale dlaczego Twoje dziecko tak postępuje to chyba jest
              istotne... Bo co jeśli już nie masz możliwości karania go...? A prędzej czy
              póżniej to jednak następuje... Chyba, że uda Ci się skutecznie wytworzyć w nim
              poczucie winy i będzie Ci "posłuszne" przez całe życie. Czyli nie będzie
              indywidualnością, która ma prawo do błędów i własnych przekonań, tylko
              posłusznym wykonawcą Twoich życzeń.
              Skąd sie bierze w nas, rodzicach, przekonanie o jedynej słusznej drodze
              życia...? Sami popełniamy błędy, a nie dajemy prawa do błędów naszym
              dzieciom..... Sami często nie wiemy jak żyć, mamy różne dylematy, również
              moralne, a dzieciom chcemy przekazać, że świat jest czarno-biały.
              A może to nieposłuszeństwo, o którym mówimy to jest potrzeba pójścia własną
              drogą, może trochę inną, niż droga rodziców, ale niekoniecznie gorszą i
              zasługującą na potępienie...?







              • scher Re: Szkoła dla Rodziców 15.04.06, 20:54
                klarencja napisała:

                > Skąd sie bierze w nas, rodzicach, przekonanie o jedynej słusznej drodze
                > życia...? Sami popełniamy błędy, a nie dajemy prawa do błędów naszym
                > dzieciom...

                Daję dzieciom prawo do błędu. Nie daję prawa do aroganckich odzywek.

                Sz.
                • klarencja Re: Szkoła dla Rodziców 16.04.06, 12:36

                  A czy wiesz dlaczego się do Ciebie arogancko odzywają? Za każdym zachowaniem
                  kryje się jakaś przyczyna... Próbujesz do tego dotrzeć?
                  • scher Re: Szkoła dla Rodziców 16.04.06, 13:27
                    klarencja napisała:

                    > A czy wiesz dlaczego się do Ciebie arogancko odzywają? Za każdym zachowaniem
                    > kryje się jakaś przyczyna... Próbujesz do tego dotrzeć?

                    Tak. Jeśli popełniłem błąd, muszę to naprawić. Ale to nie znaczy, że dziecko ma
                    prawo być aroganckie. Poczuło się pokrzywdzone - powinno to ze mną załatwić w
                    sposób cywilizowany.
                    Dzieci, uważam, trzeba uczyć kultury w stosunku do rodziców.

                    Sz.
      • robert_32 Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 11:46
        Do przeciwniów karania mam parę pytań:
        1. Czy jeśli przejdziesz na skrzyżowaniu na czerwonym świetle to policjant powinien:
        a) poprosić abyś więcej tak nie robił i póścić cię wolno
        b) wyjaśnić na czym polegało popełnione przez ciebie wykroczenie i wlepić mandat

        2. Jeśli widzisz jak ktoś bije inną osobę na ulicy:
        a) udajesz, że nic nie widzisz i idziesz dalej?
        b) prosisz napastnika aby przestał i jest ci przykro, że napastnik krzywdzi
        niewinną ofiarę?
        c) interweniujesz z użyciem siły a następnie zaciągasz napastnika na policję lub
        (wersja jeśli oceniasz, że nie jesteś w stanie pokonać napastnika) dzwonisz na
        policję, która napastnika z użyciem siły obezwładnia?

        3. Jeśli twoje dziecko w twojej obecności bije kolegę:
        a) prosisz go aby przestało i jest ci przykro, że pomimo twoich starań twoje
        dziecko wykazuje zachowania agresywne. Jak już dziecko skończy robisz mu
        pogadankę o tym jak źle postąpiło ale podkreślasz, że mimo to ciągle go kochasz?
        b) żądasz aby natychmiast przestało i jeśli cię nie słucha to siłą przerywasz bójkę?
        • klarencja Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 12:47

          robert_32 napisał:

          > Do przeciwniów karania mam parę pytań:
          > 1. Czy jeśli przejdziesz na skrzyżowaniu na czerwonym świetle to policjant
          powi
          > nien:
          > a) poprosić abyś więcej tak nie robił i póścić cię wolno
          > b) wyjaśnić na czym polegało popełnione przez ciebie wykroczenie i wlepić
          manda
          > t

          A co w momecie, gdy jest czerwone światło,a w poblizu nie ma policjanta...?
          Myślisz, że wszyscy karnie czekają na zielony sygnał? No właśnie! Mało kto
          czeka, bo wie, że go nie spotka kara!!! Najczęściej to tylko ja czekam, choć
          nigdy mandatu nie dostałam... I zastanawiam się o co tu chodzi...

          > 2. Jeśli widzisz jak ktoś bije inną osobę na ulicy:
          > a) udajesz, że nic nie widzisz i idziesz dalej?
          > b) prosisz napastnika aby przestał i jest ci przykro, że napastnik krzywdzi
          > niewinną ofiarę?
          > c) interweniujesz z użyciem siły a następnie zaciągasz napastnika na policję
          lu
          > b
          > (wersja jeśli oceniasz, że nie jesteś w stanie pokonać napastnika) dzwonisz na
          > policję, która napastnika z użyciem siły obezwładnia?


          Jeżeli ktoś chce mi zrobić krzywdę, to oceniam czy mam uciekać czy się bronić,
          nawet z użyciem siły. Jest to stan wyższej koniecznośći. A taki stan rzadko
          zachodzi w przypadku wychowania dziecka.


          > 3. Jeśli twoje dziecko w twojej obecności bije kolegę:
          > a) prosisz go aby przestało i jest ci przykro, że pomimo twoich starań twoje
          > dziecko wykazuje zachowania agresywne. Jak już dziecko skończy robisz mu
          > pogadankę o tym jak źle postąpiło ale podkreślasz, że mimo to ciągle go
          kochasz
          > ?
          > b) żądasz aby natychmiast przestało i jeśli cię nie słucha to siłą przerywasz
          b
          > ójkę?

          Podobno należy interweniować tylko w przypadku, gdy krew się lejesmile
          Jeżeli nie ma innej możliwości to należy siłą przerwać bójkę, ale ze względu na
          bezpieczeństwo bijących się...
          Tak, "robię" mu pogadankę i zapewniam, że je kocham...Bo kocham dziecko, a nie
          jego zachowania... To jest bardzo ważna różnica. A pogadanka nie polega na
          łajaniu dziecka, tylko wspólnym dojściu do sedna, czyli przyczynie konfliktu
          tak, aby na przyszłość miało wiedzę jak można inaczej taki konflikt rozwiązać.
          A jak mu dam parę klapsów na tyłek za złe zachowanie, to zostanie z poczuciem
          krzywdy i niezrozumienia... Bo pewnie miało jakiś powód do takiego zachowania.
          I następnym razem jest "szansa", że zrobi dokładnie to samo, zwłaszcza jeżeli
          mnie nie będzie w pobliżu, czyli grożby kary...



          • tooz Re: Szkoła dla Rodziców 18.04.06, 16:19
            > A co w momecie, gdy jest czerwone światło,a w poblizu nie ma policjanta...?
            > Myślisz, że wszyscy karnie czekają na zielony sygnał? No właśnie! Mało kto
            > czeka, bo wie, że go nie spotka kara!!! Najczęściej to tylko ja czekam, choć
            > nigdy mandatu nie dostałam... I zastanawiam się o co tu chodzi...
            O wpojone wartosci i mysle ze jednak lekki strach ze moze byc ten 1 mandatsmileJa
            np. czekam bo ten mandat dostalemsmileApropo bojki dzieci:jezeli twoje dziecko
            zrozumie bez klapsow ok...Inne moze nie zrozumiec i powinno zainkasowac
            klapsa+pogadankesmile
        • klarencja Re: Szkoła dla Rodziców 14.04.06, 12:52
          Aha, i użycie siły w przedstawionych przez Ciebie przypadkach nie jest
          pokazaniem "kto ma rację", a o tym było w dyskusji...
    • zoe13 Re: Karac czy nie? 14.04.06, 16:25
      Spróbuj zachować sie czasami tak jak syn w stosunku do niego samego. Na pewno
      mu sie nie spodoba. Dzieciaki w od najmłodszych latek nie są głupie i lepiej
      rozumieja aluzje niz dorośli. Pozdro!
      • yggdrasill Re: Karac czy nie? 15.04.06, 18:24
        Hmmm... pamiętam, że na moje młodsze kuzynostwo zawsze działało walenie prosto
        z mostu: 'Słuchaj, młody/młoda, jest mi przykro, kiedy tak do mnie mówisz/kiedy
        tak sie zachowujesz, możesz wytłumaczyc, dlaczego to robisz?' Jest tylko
        jedno 'ale': nie należy sie spodziewać szczerej i wyczerpującej odpowiedzi,
        jeśli wcześniej zbudowało sie barierę między sobą a dzieciakiem, krzycząc na
        niego, karząc go, pokazujac 'kto tu rządzi'.
    • wiola356 Re: Karac czy nie? 16.04.06, 22:18
      Dobry wieczór moje zdanie jest, że należy karać ale nie w sposób cielesny lecz
      np.dziecko stawiać do kąta i niech tak długo sti,aż zrozumie ćo złego zrobiło,
      i zawsze niech przeprasza za złe zachowanie.
    • michal714 KARAĆ! 16.04.06, 23:35
      • mamam11 Re: KARAĆ! 18.04.06, 09:56
        Może tak?!! www.netica.pl/oskar/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
        Boże dlaczego nie grzmisz!!!!
    • archi_joa Re: Karac czy nie? 17.04.06, 23:18
      nie mam co prawda jeszcze dzieci, ale mogę napisać na przykładzie tego, jak
      wychowywano mnie. uważam,że ważny jest związek kary z przewinieniem, np. jeśli
      jest chamski moim zdaniem należy mu pokazać dlaczego jest Ci przykro - odezwać
      się do niego w równie niełany sposób, gdy o coś poprosi narzekać, że nie masz
      czasu, że to nudne, że głupie...ale oczywiście tylko przez jakiś czas, może
      zrobi mu się przykro i wtedy powiesz, że Ty też tak się czujesz, gdy jest
      niegrzeczny.
      • tooz Re: Karac czy nie? 18.04.06, 16:22
        Uwazaj tylko zeby takie dziecko przypadkiem nie wynioslo z takiego zachowania
        przekonania, ze na zle zachowanie mozna odpowiadac zlym zachowaniem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka