Dodaj do ulubionych

moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/

13.10.06, 13:22
Bywa tak, że leżymy sobie we trójkę z mężem i synusiem rano w łóżku, taki
poranny zwyczaj gadania i przytulania, wszystko jest milutko i ok, aż tu
nagle synek zaczyna skrzeczeć, złościć się i uderza mnie po twarzy. Właściwie
tylko mnie, męża chyba nigdy nie uderzył. Często kiedy mu czegoś zabronię,
reaguje tak samo - bije. Kiedy inne dziecko bierze jego zabawkę, też bije.
Kiedy 7-letnia przyrodnia siostra ogląda bajkę, zamiast się z nim bawić,
próbuje na niej tej samej sztuczki. Dotychczasowa metoda: przytrzymuję za
rękę i mówię że nie wolno, ale kiedy tylko puszczę, znowu się wścieka i bije.
Czy to taka faza rozwoju, czy może coś robimy nie tak? Czy ktoś z Was ma
podobny problem?
Obserwuj wątek
    • ewalip Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 13.10.06, 13:41
      Mój syna ma 15 meisięcy i też bije i w dodatku gryzie. Najczęściej mnie, do
      taty chyba nie ma tyle odwagi. Ale gryzie też moje siostry i swojego kuzyna. I
      ja też przytrzymuję za rękę, gadam że nie wolno, w skrajnych
      sytuacjach "wynoszę" go do jego pokoju, żeby mi nerwy nie puściły. Mi się
      wydaje że to jest taka próba, na ile sobie może pozwolić i co zrobić, żeby mama
      dała to czego nie wolno. To samo jest z wrzaskami na słowo "nie". Więc staram
      się go czasami "olewać".
      • kasiadud Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 14.10.06, 22:27
        Cześć. Mój ma niecałe 15 miesięcy i też już próbuje swoich sił. Potrafi uderzyć
        w twarz, ugryśc w ramię, zupełnie nie wiem skąd takie zachowanie. Czytałam że
        to sposób na rozładowanie emocji, choć trochę bolesny sad Ja stosuje taktykę
        mówienia w kółko 'nie wolno' zdecydowanym tonem, a jak już to nie działa po
        prostu staram się go odstawić dalej od siebie i czymś zainteresować.
        • camel_3d a nie probowalyscie.... 14.10.06, 22:47
          oddac?
          no tylko raz widzialem taka akcje, u kolezanki. Tarez jej corka mam juz 4 lata,
          ale kiedymajal jakies poltora roku, chciala koniecznie ogladac cartoon network.
          pownieaz mam chciala ja polozyc spac zaczela sie wciekac i udezyla ja w twarz
          (mysle ze dosc mocno). na co kolezanka zareagowala tak samo..oddala. Mala nawet
          nie zaczela plakac..tak ja to zaskoczylo i zabolalo. Nie wiem, ale podobno
          nigdy si eto nie powotrzylo. Oczywiscie zaraz potem kolezanka powiedziala coce
          ze tak sie nie robi i nie bije sie innych bo moga oddac...itak dalej i tak
          dalej..

          a swoja droga t ciekawe czemu dzieci nie ryzykuja z udarzenie tatysmile
          • alfama_1 Re: a nie probowalyscie.... 15.10.06, 01:01
            camel_3d napisał:

            > oddac?
            na co kolezanka zareagowala tak samo..oddala. Mala nawet
            >
            > nie zaczela plakac..tak ja to zaskoczylo i zabolalo. Nie wiem, ale podobno
            > nigdy si eto nie powotrzylo.

            O matko, chyba moja cierpliwość się wyczerpała. Kolejna wypowiedź o tym, że
            należy dziecku oddać jak bije.
            Czy naprawdę tak trudno przeczytać jakąkolwiek książkę nt.rozwoju dziecka, żeby
            sę dowiedzieć, że taka metoda jest karygodna i już więcej nie głosić takich
            bzdur?
            Ręce opadają.
            • helga1970 Re: Alfama 15.10.06, 08:07
              no to zaproponuj cos zamiast sie wymadrzac
              nie wszyscy łykaja ksiazki jak ciepłe bułeczki
              • alfama_1 Re: Alfama 15.10.06, 09:29
                > no to zaproponuj cos zamiast sie wymadrzac

                Teraz to dopiero stwierdzisz, że się wymądrzam wink) Proszę bardzo: chwytać rękę,
                mówić "nie", tłumaczyć, przeczekać cierpliwie stosując powyższe. Bić dziecko bo
                uderzyło żeby nauczyło się, że bicie jest złe? Pokrętne i bezsensowne, dla mnie
                zbyt często proponowane, właśnie dlatego polecam elementarną edukację.

                > nie wszyscy łykaja ksiazki jak ciepłe bułeczki

                Myślisz, że moja rada wystarczy żeby rodzice zrozumieli zachowania dziecka i
                nauczyli się jak reagować? Pochlebiasz mi.
                Ja bym jednak polecała książkę, przynajmniej jedną, czytanie nie boli.
            • scher Re: a nie probowalyscie.... 15.10.06, 09:41
              alfama_1 napisała:

              > O matko, chyba moja cierpliwość się wyczerpała. Kolejna wypowiedź o tym, że
              > należy dziecku oddać jak bije.

              Czytałem wiele książek na temat rozwoju dziecka, ale nie odrzucam tej rady jako
              bzdurnej. Oddać - nie tak, zeby zrobić krzywdę, ale tak, żeby dziecko poczuło.

              I się skończy.

              Sz.
              • lolinka2 Re: a nie probowalyscie.... 15.10.06, 11:47
                Czytałem wiele książek na temat rozwoju dziecka, ale nie odrzucam tej rady jako
                >
                > bzdurnej. Oddać - nie tak, zeby zrobić krzywdę, ale tak, żeby dziecko poczuło.
                >
                > I się skończy.

                Skończy, potwierdzam. Moje włąsne przestało bić w ten sposób, a twarda z niej
                sztuka i lekko.... ze tak powiem chorobowa.
          • ewa.zaspiewa Re: "oddawanie" 15.10.06, 08:49
            nie chciałabym tłumaczyć dziecku, że nie wolno bić, bo ktoś może oddać. Bo co,
            jeśli nie może oddać (jest mniejszy, słabszy)? To nie ta motywacja. Przecież
            nie wolno bić, bo to kogoś boli!
            A poza tym, skoro tłumaczę dziecku, że nie można innych bić, to jak mogę je na
            potwierdzenie swoich słów... uderzyć?!
            Nie wiem, czemu taty nie bije - ale nie podejrzewam, żeby oszacował ryzyko smile
            • scher Re: "oddawanie" 15.10.06, 10:09
              ewa.zaspiewa napisała:

              > A poza tym, skoro tłumaczę dziecku, że nie można innych bić, to jak mogę je
              > na potwierdzenie swoich słów... uderzyć?!

              Generalna rada w wychowaniu - mniej filozofowania, więcej intuicyjnych reakcji.

              Tłumaczenie, że kogoś boli, jest dobre wtedy, gdy dziecko nie ma tego
              świadomości, gdy robi tak z niewiedzy. Kiedy jednak powtórzyłaś to już kilka
              razy, a dziecko - WIEDZĄC, że Cię boli - uderza ponownie, jest to już działanie
              z premedytacją, lekceważenie, świadoma chęć zrobienia przykrości. Wtedy nie
              czas na tłumaczenie, ale na naturalne konsekwencje. I tak jak gorący piec
              dziecko kojarzy z bólem, tak nie stanie mu się żadna krzywda, kiedy CHĘĆ
              zadania bólu mamie, też pokojarzy z bólem.

              > Nie wiem, czemu taty nie bije - ale nie podejrzewam, żeby oszacował ryzyko smile

              Najprawdopodobniej chodzi o podświadomie odbierane oznaki zdecydowania ojca, o
              ton głosu itp. - co pokazuje dziecku, że tata nie da sobie w kaszę dmuchać.
              Nie warto być nadopiekuńczym, rodzic zdecydowanie musi bronić swoich granic.

              Z literatury (dobrze sobie pewne rzeczy uśiadomić już na początku drogi):

              "Jeśli wy, jako rodzice, wybaczacie dziecku zachowanie bez skrupułów, brak
              szacunku lub nawet bezczelność, wówczas szkodzicei sobie samym. To wy ponosicie
              konsekwencje i macie konkretne straty. Ograomnie męczące i obciążąjące może być
              wspólne życie z kimś, kto nie zważa na nikogo lub zachowuje się bez szacunku.
              Nigdy nie pozwolilibyśmy sobie na tego typu traktowanie ze strony innej osoby
              dorosłej i byśmy się tym oburzyli. Jednak wielu rodziców sprawia wrażenie, iż
              bez sprzeciwów wybacza swoim dzieciom takie zachowanie. Czasami mozna się tylko
              dziwić, na jakie osobiste pogwałcenie granic dorośli pozwalają swym dzieciom i
              jakie bezczelności są w oczywisty sposób gotowi przyjąć.
              Tym samym rodzice ci szkodzą na dłuższą metę także swoim pociechom, gdyż
              chociaż w danej sytuacji dziecko wyciąga korzyść ze swojego zachowania,
              długoterminowe skutki mogą być bardzo negatywne. Mianowicie traci ono szacunek
              dla rodziców. Gdy do tego dopuścicie, stracicie wpływ na swe dziecko, którego
              potrzebujecie, aby móc wywiązywać się ze swego wychowawczego obowiązku: jeśli
              wasze dziecko was nie szanuje, nie będzie również was słuchać. (...)
              Dopuszczając coś takiego, sabotujecie własną pracę wychowawczą! Naturalny
              autorytet, jakiego potrzebujecie do wypełniania swego wychowawczego obowiązku,
              możecie utrzymać tylko wtedy, gdy będziecie żądać od swego dziecka respektu,
              który wam się należy.
              I szkodzicie mu jeszcze na inny sposób: jeśli straciło szacunek dla was jako
              rodziców, wówczas zagrożony jest także szacunek dla samego siebie. Może
              sprawiać trudność respektowanie samego siebie, jeżeli lekceważy się własną
              rodzinę."

              Marion Lemper-Pychlau "Dzieci potrzebują dyscypliny. Poradnik dla rodziców",
              Kielce 2004, s. 51-52

              Sz.
              • alfama_1 Re: "oddawanie" 15.10.06, 10:29
                > Dopuszczając coś takiego, sabotujecie własną pracę wychowawczą! Naturalny
                > autorytet, jakiego potrzebujecie do wypełniania swego wychowawczego
                obowiązku,
                > możecie utrzymać tylko wtedy, gdy będziecie żądać od swego dziecka respektu,
                > który wam się należy.

                Czy Marion Lemper-Pychlau to pseudonim Wielkiego Romana?
                • scher Re: "oddawanie" 15.10.06, 10:31
                  alfama_1 napisała:

                  > Czy Marion Lemper-Pychlau to pseudonim Wielkiego Romana?

                  Przeczytaj, zanim się wypowiesz. Bardzo wyważona książka.

                  Sz.
                  • alfama_1 Re: "oddawanie" 15.10.06, 10:33
                    Dziękuję, chyba nie będę tracić czasu, wystarczy mi próbka zamieszczona przez
                    Ciebie.
                    • scher Re: "oddawanie" 15.10.06, 10:46
                      Szufladkując, bez znajomości istoty rzeczy, idziesz po najmniejszej linii oporu.

                      Sz.
                      • alfama_1 Re: "oddawanie" 15.10.06, 10:52
                        Wynikiem tego, że przeczytałam wiele książek w życiu jest również umiejętność w
                        miarę trafnego przewidywania zawartości książki po jej fragmencie (bierzesz pod
                        uwagę zarówno język jak i zawartość merytoryczną). Jeśli autorka w kilku
                        zacytowanych przez Ciebie zdaniach nie potrafi wyjść poza podkreślanie
                        konieczności budowania siłą autorytetu przez rodzica, w dodatku pisze mało
                        strawnie jeśli chodzi o formę, raczej nie sięgnę po jej książkę.
                        • camel_3d zbrodnia i kara:) 15.10.06, 11:03
                          hej hej... no tak soebie obserwuje te dyskusje.
                          jest sporo takich glupawych programow w TV o super niani..i tak dalej. Nie wiem
                          czy sa tez takeiw Polsce.
                          Ot..wyglada to tak.
                          sa rodzice i dzieci. Dzieci sa nieznosne, wrecz koszmarne czesem - pluja bija
                          wariuja. Rodzina szuka pomocy u super niani.
                          okazuje sie ze wiekszosci tych dzieci po prostu brakuje dyscypliny. rodzice
                          probuja ja wymusic krzykiem lub wogole..lub takimi wlasnie gadkami.. nie wilno,
                          be, nie itd. tyle ze nie wszyscy rodzice sa konsekwentni. Bo za kazdym razem,
                          keidy dziecko sie zle zachowa..nie ma konkretnej kary tylko ta sama gadka. i
                          dzieci wiedza, ze za zle zachowanie co najwyzej rodzice pogledza.
                          w wiekszosc przypadkow sa to samotne matki. rzadko zdarza sie zeby to byl
                          ojciec. wspolczesne matki, naszpikowane bzdetami o bezstresowym wychowaniu
                          tworza male potworki. Ojscowie w wielu przypadkach odsuwaja sie od wychowania
                          dzieci bo nie chce narazac sie na "kobiecy gniew" jezeli sie z niemi nie
                          zgadzaja. No i potem klapa..dzeici sa rozwydrzone. Juz wiele razy widzialem
                          dzieci rzucajace sie na chodniku, albo krzyczace na cale gardlo w sklepei. A
                          mam tylko tlumaczy, tlumaczy i tlumaczy..a dziecko swoje.
                          wiecie..a tak na serio...mam wrazenie, ze jak ktos nie potrafo dziecka
                          bezstresowo wychowac, ale konsekwentnie..to powinien to zalatwic klapsem. Bo i
                          naczej bedzie to Januszek.
                        • scher Re: "oddawanie" 15.10.06, 11:34
                          alfama_1 napisała:

                          > Wynikiem tego, że przeczytałam wiele książek w życiu jest również umiejętność
                          > w miarę trafnego przewidywania zawartości książki po jej fragmencie (bierzesz
                          > pod uwagę zarówno język jak i zawartość merytoryczną).

                          Akurat Twoja "metodologia" w tym przypadku wywiodła Cię na manowce. Wynika z
                          tego, że w przypadku autorów twórczych, niejednoznacznych, trudnych do
                          zaszufladkowania, w przypadku dzieł nietuzinkowych, zupełnie się ona nie
                          sprawdza.

                          > Jeśli autorka w kilku zacytowanych przez Ciebie zdaniach

                          Na podstawie kilku zdań wyrabiasz sobie prawdziwą, w Twoim przekonaniu, opinię
                          o całej książce, liczącej 154 strony, dodatkowo nie wstydzisz się do tego
                          przyznać na forum publicznym...

                          Inny cytat:
                          " Tak jak w przypadku innych cnót, także przy wtórnej cnocie "dyscypliny"
                          musimy uważać, aby unikać jednostronności, gdyż co by się stało, gdyby człowiek
                          był zdyscyplinowany w stu procentach?
                          Taki człowiek wyznaczałby swoje cele, a później uparcie ku nim kroczył. Nie
                          patrzyłby ani w prawo, ani w lewo i miałby w głowie tylko swój cel. Ponieważ ma
                          na punkcie tego manię, nie potrafiłby dostrzec okazji, jakie mu się znienacka
                          nadarzają. Być może nie byłby nawet w stanie podjąć koniecznej korekty kursu,
                          gdyż nie pozwoliłby sobie na zboczenie z raz obranej drogi. We wszystkich
                          sytuacjach wymagających wyjątku wpadałby w tarapty. Wkrótce miałby na twarzy
                          wyraz zaciętości. Przypuszczalnie byłby także niezdolny, aby dostrzegac małe
                          codzienne radości, które niekiedy niespodziewanie się pojawiają, oraz cieszyć
                          się nimi.(...)
                          Za dużo rygoru szkodzi radości życia, a z człowieka może zrobić automat lub
                          nawet go zabić."
                          (dalszy ciąg pomijam, gdyż niewątpliwie jesteś go w stanie zacytować na
                          podstawie powyższego urywka)

                          I fragment, który jak ulał pasuje do naszej dyskusji:

                          "Uważam, że nasze dzieci od małego powinny uczyć się, jak postępować z
                          wątpliwością. Muszą także umieć znieść fakt, iż rzeczy są złożone. Nie
                          powinniśmy wmawiać im jednoznaczności tam, gdzie jej nie ma, a więc bądźmy
                          wobec nich szczerzy. W naszym wychowaniu nie może chodzić o to, aby ukazywać
                          świat jako coś jednoznacznego. Wystarczy, że uczynimy go zrozumiałym. Do
                          każdego stanu rzeczy znajdziecie kilka wyjaśniających teorii, które wzajemnie
                          sobie przeczą. Stanowi to element demokratycznego społeczeństwa, które pozwala
                          na pluralizm myślenia. W ten sposób zyskujemy wolność zapatrywań i myśli, a
                          jednocześnie musimy zrezygnować z pewności, którą daje jednoznaczność. Dlatego
                          swojemu dziecku wyjaśnijcie świat takim, jakim go widzicie. I bądźcie pewni, że
                          możliwe są także i inne sposoby myślenia.(...)

                          Jeśli tak mówimy do naszych dzieci, sygnalizujemy im następujące kwestie:
                          1. To jest moja prawda i mam dobre powody na to, aby tak widzieć rzeczy.
                          2. Istnieją ludzie, którzy wszystko to widzą inaczej i także dają sobie radę.
                          3. Wymagam od ciebie, abyś zniósł ten brak jednoznaczności.
                          4. W tej rodzinie żyjemy według moich reguł, gdyż nie chcę i nie mogę żyć
                          inaczej. Także i tobie wskazuję kierunek na podstawie moich przekonań, gdyż nie
                          mam nic innego."

                          Sz.
                          • camel_3d trucie d..y 15.10.06, 12:44
                            wiesz....nikt nie psal o katowaniu dzieci, choc na tych foruach slowo klaps=
                            maltretowanie, przypalanie, bicie i podtapianie.

                            wszystkie ksiazki sa dobre..ale niestety nie wszyscy je czytaja, a juz wogolne
                            nie wszyscy je rozumieja. kazde dziecko jest inne i kazd edziecko wymaga innych
                            metod, ale tez kazde dzeicko potrzebuje dyscypliny, obowiazkow i mozliwosci
                            oceniania swiata takim jakim jest. jezeli raz dziecko uderzy matka, ona nie
                            zareaguje, to powtorzy sie to jeszcze raz., samo gledzenia nie skutkuje.
                            potrebna jest konsekwencja...
                            choc po lekturze watkow..nie bardo wiadomo co znaczy konsekwensja i kara: bo

                            klaps= maltretowanie
                            zamkniecie w pokoju = maltretowanie i ograniczanie wolnosci
                            zabranianie ogladania TV = maltretowanie psychiczne
                            zabranie kieszonkowego (w przpadku starszych dzieci) - niewlasciwe bo ogranicza
                            wolnosc uczy oszukiwania.


                            kuzwa..to jak wy karzecie swoje dzieci? samym gledzeniem ze to be i to be? a
                            potem przytulacie dziecko?

                            > alfama_1 napisała:
                            >
                            > > Wynikiem tego, że przeczytałam wiele książek w życiu jest również umiejęt
                            > ność
                            > > w miarę trafnego przewidywania zawartości książki po jej fragmencie (bier
                            > zesz
                            > > pod uwagę zarówno język jak i zawartość merytoryczną).
                            >
                            > Akurat Twoja "metodologia" w tym przypadku wywiodła Cię na manowce. Wynika z
                            > tego, że w przypadku autorów twórczych, niejednoznacznych, trudnych do
                            > zaszufladkowania, w przypadku dzieł nietuzinkowych, zupełnie się ona nie
                            > sprawdza.
                            >
                            > > Jeśli autorka w kilku zacytowanych przez Ciebie zdaniach
                            >
                            > Na podstawie kilku zdań wyrabiasz sobie prawdziwą, w Twoim przekonaniu,
                            opinię
                            > o całej książce, liczącej 154 strony, dodatkowo nie wstydzisz się do tego
                            > przyznać na forum publicznym...
                            >
                            > Inny cytat:
                            > " Tak jak w przypadku innych cnót, także przy wtórnej cnocie "dyscypliny"
                            > musimy uważać, aby unikać jednostronności, gdyż co by się stało, gdyby
                            człowiek
                            >
                            > był zdyscyplinowany w stu procentach?
                            > Taki człowiek wyznaczałby swoje cele, a później uparcie ku nim kroczył. Nie
                            > patrzyłby ani w prawo, ani w lewo i miałby w głowie tylko swój cel. Ponieważ
                            ma
                            >
                            > na punkcie tego manię, nie potrafiłby dostrzec okazji, jakie mu się znienacka
                            > nadarzają. Być może nie byłby nawet w stanie podjąć koniecznej korekty kursu,
                            > gdyż nie pozwoliłby sobie na zboczenie z raz obranej drogi. We wszystkich
                            > sytuacjach wymagających wyjątku wpadałby w tarapty. Wkrótce miałby na twarzy
                            > wyraz zaciętości. Przypuszczalnie byłby także niezdolny, aby dostrzegac małe
                            > codzienne radości, które niekiedy niespodziewanie się pojawiają, oraz cieszyć
                            > się nimi.(...)
                            > Za dużo rygoru szkodzi radości życia, a z człowieka może zrobić automat lub
                            > nawet go zabić."
                            > (dalszy ciąg pomijam, gdyż niewątpliwie jesteś go w stanie zacytować na
                            > podstawie powyższego urywka)
                            >
                            > I fragment, który jak ulał pasuje do naszej dyskusji:
                            >
                            > "Uważam, że nasze dzieci od małego powinny uczyć się, jak postępować z
                            > wątpliwością. Muszą także umieć znieść fakt, iż rzeczy są złożone. Nie
                            > powinniśmy wmawiać im jednoznaczności tam, gdzie jej nie ma, a więc bądźmy
                            > wobec nich szczerzy. W naszym wychowaniu nie może chodzić o to, aby ukazywać
                            > świat jako coś jednoznacznego. Wystarczy, że uczynimy go zrozumiałym. Do
                            > każdego stanu rzeczy znajdziecie kilka wyjaśniających teorii, które wzajemnie
                            > sobie przeczą. Stanowi to element demokratycznego społeczeństwa, które
                            pozwala
                            > na pluralizm myślenia. W ten sposób zyskujemy wolność zapatrywań i myśli, a
                            > jednocześnie musimy zrezygnować z pewności, którą daje jednoznaczność.
                            Dlatego
                            > swojemu dziecku wyjaśnijcie świat takim, jakim go widzicie. I bądźcie pewni,
                            że
                            >
                            > możliwe są także i inne sposoby myślenia.(...)
                            >
                            > Jeśli tak mówimy do naszych dzieci, sygnalizujemy im następujące kwestie:
                            > 1. To jest moja prawda i mam dobre powody na to, aby tak widzieć rzeczy.
                            > 2. Istnieją ludzie, którzy wszystko to widzą inaczej i także dają sobie radę.
                            > 3. Wymagam od ciebie, abyś zniósł ten brak jednoznaczności.
                            > 4. W tej rodzinie żyjemy według moich reguł, gdyż nie chcę i nie mogę żyć
                            > inaczej. Także i tobie wskazuję kierunek na podstawie moich przekonań, gdyż
                            nie
                            >
                            > mam nic innego."
                            >
                            > Sz.
                            • scher Re: trucie d..y 15.10.06, 12:53
                              camel_3d napisał:

                              > wiesz....nikt nie psal o katowaniu dzieci

                              Nie rozumiem, czemu piszesz to do mnie. Ja akurat jestem zwolennikiem
                              konsekwencji i mądrej dyscypliny - wystarczy uważnie przeczytać wątek.

                              > samo gledzenia nie skutkuje. potrebna jest konsekwencja...

                              Genau!

                              > kuzwa..to jak wy karzecie swoje dzieci? samym gledzeniem ze to be i to be? a
                              > potem przytulacie dziecko?

                              Też się nad tym czasem zastanawiam smile

                              Sz.
                              • camel_3d Re: trucie d..y 15.10.06, 14:30
                                nie nie..to nie bylo do Ciebie, to bylo do tych fanek ´gledzenia
                                i "tlumaczenia" bez konsekwencji czyli w kol macieju, a dziecko swoje.
                          • joannab-o Re: "oddawanie" 17.10.06, 09:00
                            To wychowanie , jesli wolno wnioskować na podstawie fragmentów (wolno?) takie
                            jakieś starożytne jestsmile Ta dyscyplina, cnoty...smile

                            Uczenie "jak postępować z wątpliwością" stosuję sama od zawsze i mogłabym podać
                            jeszcze parę istotnych argumentów za.

                            Natomiast co do drugiego wątku, to autorka nie jest konsekwentna i niepotrzebnie
                            rozmydla sprawę. Przecież, jeżeli wychowamy dziecko w stuprocentowym rygorze, to
                            wydamy mu polecenie, zeby nie było jak automat i ono nie będzie, nieprawdaż?

                            A tak to nieszczęsny rodzic nie będzie wiedział, czy dla jego dziecka to
                            potrzeba 85% czy 70% rygoru, ani czy właściwie obliczył, ile tego rygoru
                            właściwie zastosował. W dodatku cwane dziecko może fałszować stan licznika i
                            potem pewnego dnia okaże się, że ma ten rodzic w domu 15-latka zaledwie
                            pięcioprocentowozdyscyplinowanego i okazującego 1% szacunku. A wtedy,
                            oczywiście, będzie za późno...
                • scher Re: "oddawanie" 15.10.06, 18:44
                  alfama_1 napisała:

                  > Czy Marion Lemper-Pychlau to pseudonim Wielkiego Romana?

                  Notka biograficzna o autorce:
                  www.herder.de/veranstaltungen/autoren/autorenportrait?k_autor=30582

                  Sz.
          • vharia Re: a nie probowalyscie.... 17.10.06, 11:56
            Niezgodne z nowoczesnymi "trendami" a jednak załatwia sprawę. Około 8 lat po
            zastosowaniu tej metody na mojej córce nadal nie widzę zrujnowanej i wykolejonej
            osobowości a z bieciem i gryzieniem ze złości rozstaliśmy się w ten sposób
            natychmiastowo. Tylko akcja była kontrolowana a nie w formie zemsty, to oczywiste.

            Teorie psychologiczne i jedynie-słuszne-kanony-wychowawcze zmieniają sie m/w w
            systemie 15-letnim, więc jeśli ktoś się naczytał ksiązek, to jeszcze nie
            pozjadał wszystkich rozumów ani nie posiadł Prawdy Objawionejsmile
    • teraz_asia Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 15.10.06, 17:16
      A mnie się bardzo podobają te cytaty. Niby rzeczy dośc oczywiste, a jednak w
      pewien sposób definiują to, co "na co dzień" po prostu kołacze mi się w głowie
      i nie do końca potrafię to ująć w słowa. A to jest przekaz, który sama, pewnie
      nie tak precyzyjnie i celowo, usiłuję wpoić moim dzieciom. Czy można gdzieś
      dopaść jeszcze tę książkę w księgarni?
      • scher Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 15.10.06, 18:32
        teraz_asia napisała:

        > Czy można gdzieś dopaść jeszcze tę książkę w księgarni?

        www.google.pl/search?hl=pl&q=dzieci+potrzebuj%C4%85+dyscypliny&lr=lang_pl
        Sz.
        • ania55 Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 16.10.06, 12:19
          Czytam te wszystkie Mamy ktore oburzaja sie na haslo 'oddac'. Zastanawiam sie w
          jaki sposob dziecko do ktorego mowi sie tylko 'nie wolno' lub trzyma za reke po
          bolesnym uderzeniu kogos ma sie nauczyc zasady ze jego zachowanie ma swoje
          konsekwencja - akcja i reakcja. Tak jest w zyciu normalnym. Robisz cos i
          niestety masz tego efekt. Nie mowie o katowaniu dzieci - bo juz widze napad na
          mnie.
          Chodzi mi o to, ze w doroslym zyciu nikt nie przytrzyma ci raczki jak go
          uderzysz. Nie widze nic zlego w tym ze jesli zlosliwe dziecko mnie uszczypnie
          po raz kolejny to otrzyma w zamian to samo - oczywiscie lekko (!). Nie
          rozumiem jak mozna byc ofiara wlasnego dziecka...
          • camel_3d Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 16.10.06, 13:37
            to sie nazywa bezstresowe wychowanie bo kubusie, marcinki, jasiunie, basiunie i
            inne unie...nerwow si emoga nabawic i miec skrzywiana psychike na cale zyciesmile
            • qumqwat Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 17.10.06, 11:45
              Autorytetu nie da sie zbudowac na sile. A juz na pewno nie za pomoca bicia. Klaps to bicie. Danie po
              lapach to bicie. Uderzenie malego dziecka w twarz jako kara i nauczka ("oddanie") to bicie. Tak latwo
              przekroczyc te granice, prawda? Czy uderzenie paskiem to bicie? A kablem? No, zeszytem to pewnie
              nie, prawda?. A ksiazka?
              Dlaczego twoje dziecko cie bije, zastanawialas sie nad tym? Moze chce ci o czyms powiedziec i nie
              umie inaczej bo ma dopiero 18 miesiecy? Moze jest zazdrosne kiedy tak lezycie sobie razem i jest wam
              fajnie, ale ono by wolalo byc tylko z toba? Moze jest zle i zrozpaczone, kiedy wychodzisz do pracy? A
              moze nie zna granic bo nigdy ich mu nie pokazalas? Dziecko uczy sie od pierwszych dni zycia, nie
              wolno jego karac za to, ze sie jeszcze nie zdazylo nauczyc, co to zadawanie bolu.
              Konsekwencja, dyscyplina, madrosc, wyznaczanie granic, maksimum uwagi dla dziecka tak, ale bicie -
              nigdy.
              • vharia Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 17.10.06, 12:10
                Siła jest wtedy, kiedy oddasz mu mocniej i starając się dziecko zastraszyć ani
                nie poprostu zilustrować, ze w życiu akcja powoduje reakcję.
                A przytrzymanie siłą rączki to nie siła?! A unieruchomienie delikwenta (wbrew
                jego woli) to nie przemoc? Wyniesienie do drugiego pokoju (wbrew jego woli) to
                nie przemoc? To może pora przerzucić sie na wychowanie bezstresowe jednak, bo
                dla każdej autonomicznej jednostki ubezwłasnowolnienie, uniemożliwienie ruchu
                itepe to traumasmile))
                No i jesteśmy znów przy propozycji ględzenia w kółko, że nie, be, a fee...
                • bartoo Re: moje 1,5 roczne dziecko mnie bije :/ 17.10.06, 23:37
                  Tak male dziecko bije kiedy chce powiedzec, ze sie nie zgadza (z tym co
                  uslyszalo, z tym co mu kazano).
                  Sprawa ma sie inaczej, kiedy dotyczy dzieci mowiacych.
                  • maksimum Zalezy na co dziecko reaguje. 18.10.06, 07:43
                    alfama_1 napisała:

                    > camel_3d napisał:
                    >
                    > > oddac?
                    > na co kolezanka zareagowala tak samo..oddala. Mala nawet
                    > >
                    > > nie zaczela plakac..tak ja to zaskoczylo i zabolalo. Nie wiem, ale podobno
                    > > nigdy si eto nie powotrzylo.
                    >
                    > O matko, chyba moja cierpliwość się wyczerpała. Kolejna wypowiedź o tym, że
                    > należy dziecku oddać jak bije.
                    > Czy naprawdę tak trudno przeczytać jakąkolwiek książkę nt.rozwoju dziecka,
                    żeby
                    > sę dowiedzieć, że taka metoda jest karygodna i już więcej nie głosić takich
                    > bzdur?

                    Dzieci sa bardzo rozne i moje mnie nigdy nie bily,a metody trzeba stosowac
                    takie,jakie skutkuja.

                    > Ręce opadają.

                    Nie dziwie sie.
                    • ewa.zaspiewa Re: Zalezy na co dziecko reaguje. 19.10.06, 17:46
                      To ja już chyba będę miała niewychowane dziecko. Bo nie mogę sobie wyobrazić
                      uczenia kogoś, że NIE WOLNO BIĆ, skoro ja przecież w konsekwencji je BIJĘ!!!
                      Cholera, to nie jest filozofia, to jest dla mnie właśnie konsekwencja i
                      intuicyjne podejście! Trudno. Będzie chodził w kajdankach wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka