Dodaj do ulubionych

Problem ze straszą córą

14.10.06, 16:51
Mam problem z Alą (3 lata). Niby bardzo lubi i kocha swoją młodszą siostrę
Asię, ale ...nieraz potrafi ją uderzyć ręką lub zabawką, szturchnąć,
potrącić, popchnąć tak by upadła w zasadzie zdarza się to codziennie. Asia
jest bardzo dzielna, bo w ogóle nie płacze, ale coś muszę z tym zrobić, bo
przecież tak nie może być. A dziś chyba przeszła samą siebie, bo gdy weszłam
do pokoju(poszłam do kuchni zanieść szklankę po herbacie) Ala stała przodem
do pleców Asi i targała, ciągnęła, szarpała ją za ubranie z całej siły, jak
tylko to zobaczyłam krzykłam na Alę i się opanowała. Asiulek biedactwo nie
wiedziała co się z nią dzieje. Bożżże co Ja mam robić, tłumeczenia, groźby,
prośby nie pomagają. Tzn pomagają, ale za jakiś czas znowu to samo.
A inna sprawa to zabawki, wszystki muszą być Ali i dla Ali, zabawki Asi też,
wyrywa jej wszystko, niczym nie pozwala się jej bawić, nawet jeśli sama w
danym momencie bie będzie się bawiła np lalką to zabierze Asi dla zabawy i
położy gdzieś, żeby tylko Asia nie sięgnęła.
Nie wydaje mi się, żeby robiła to z jakąś agresją, bo jak ją ściska, tuli do
siebie to robi to z całej swojej siły, nie ma umiaru i nie rozumie, że może
jej zrobić krzywdę.
Pomóżcie proszę!!!!
Co robić????
Obserwuj wątek
    • natalia433 Re: Problem ze straszą córą 14.10.06, 21:58
      sama szukam pomocy w tym temacie, u nas jest to samo ,niby jest fajnie ale
      codziennie zdarzaja się takie własnie popychanki i szturchanie,zawsze jest
      kłotnia o jedna zabawkę...i czasem juz nie wyrabiam, tłumacze ,prosze, nakazuje
      ale i tak w kółko to samo, niewiem jak reagować może mały robi to z zazdrości
      (nigdy nie okazywał zazdrości) i niechcę krzycząc na niego wzbudzac w nim
      negatywne emocje w stosunku do siostry.
    • elioli Re: Problem ze straszą córą 14.10.06, 22:25
      Czytam to i mam wrazenie ze opisalas moje dzieci. Oliwia zachowuje sie
      dokladnie tak samo w stosunku do Milenki. Byc moze to taki etap w rozwoju
      dziecka. Staramy sie jej tlumaczyc czasem idzie za kare do kąta... Nie wiele to
      pomaga szczerze mowiac. Do tego Oli zrobila sie straszna beksa. Placze o byle
      glupstwo... Czasami rece opadaja...
    • coronella Re: Problem ze straszą córą 14.10.06, 22:46
      ja nie mam problemów ze swoimi dziecmi, a raczej ze starsza córką, i jestem z tego powodu bardzo szczesliwa.
      Nie wiem, czy to zaleta jej charakteru, czy została dobrze przez nas przygotowana. Ja bardzo bałam sie takich przejawów zazdrości, bardzo duzo czytałam na ten temat i bardzo uwazam, żeby w Dominice tego nie wzbudzać.
      Co robię:

      - zawsze pamietam,,że ona jest wciąż małym dzieckiem i wciąz mnie potrzebuje. Zakazane sa u nas zwroty typu: zaraz sie toba zajme, teraz karmię(bawię się, usypiam, itp) Pawełka. Jesli rzeczywiście cos robię przy synku, a Dominika mnie woła, staram się ja zachęcić do pomocy mi.

      - nigdy nie mówię czegos takiego- nie krzycz bo paweł spi... nie mozemy tam iśc, bo to nie dla Pawła... nie mozesz się w to bawic, bo paweł... Generalnie bardzo sie staram, zeby dominika nie odczuła, ze jest brat i ona nagle wielu rzeczy nie może, Ja wiem, ze to trudne, ale wydaje mi sie, że to jest bardzo wazne. Czesto paweł jest ciagany tam, gdzie chce Dominika, np na pl zabaw, czy na lody, itp. Jak sie chce w cos bawic, to sie w to bawi, a moja sprawa jest zaopiekowac sie Pawłem, by nie zrobił sobie krzywdy.

      - nie było żadnych szczególnych zachwytów nad braciszkiem, nie było mówienia o nim, rodzina tez miała powiedziane, ze w Domu jest Dominika i jej gbrat, a nie Brat a dominika gdzies tam w tyle. Tłumaczenia, że Pawłe jest mały, ze ona tak samo miała jak była mała, itp.. w przypadku 3-latka nie działają.

      - staram sie jak najwięcej właczac dominike w opieke nad pawłem, np jestes strasza siostrzyczka, moze zmienisz mu pampersa (robimy to czesto razem, nawet jesli trwa to cała wieczność), wybierz mu dzisiaj ubranka, i zawsze wtedy ubieram w to pawła. Jesli jest to cos nie do założenia, staram sie ja przekonac do zmiany, np: nie sądzisz, że niebieska bluzka bardziej pasuje do spodni, niz ta poimaranczowa? Cos w tum stylu.

      Czesto rozmawiamy w ten sposób o Pawełku: zobacz jaki bobasek, zobacz jakie maleńkie ma stópki, zobacz jaki on jest bezbronny, zobacz, on patrzy na Ciebie i wszystkiego sie od Ciebie uczy, naucz go jeść, naucz go bawic sie, itp.

      Dominika generalnie jest bardzo opiekuncza. Kilka miesięcy przed porodem dostała swoja lalę, i nia sie opiekowała, i to chyba pomogło. teraz Paweł jest jej lalusią.

      Razem sie myja, razem bawia, razem jedzą.
      Nigdy na nia nie krzycze jak uderzy pawła, nigdy nie mam nawet do niej ptretensji, NOGDY!! To rodzi bunt, złość, i do niczego nie prowadzi!
      W takich momentach przytulam ją (Dominike!) mimo, ze paweł płacze, i mówie do niej: zobacz, jaki maleńki dzidzius, zobacz jak on płacze, musiało go bolec to, jak myslisz, czego on chce, bo ja jysle, ze bardzo chciałby sie do Ciebie przytulic. Jestem wtedy spokojna, nie denerwuje sie. I to baaaardzo działa!!!!!

      Gdy Paweł cos zrobi dominice, nigdy nie mówię, ze to małe dziecko i nie rozumie. Zawsze biorę go do niej i mówię: Pawełku, tak nie mozna, uderzyłes swoja siostrzyczke, a siostrzyczka tak cie kocha, trzeba przeprosic, bo ja to bolało. Przytykam jego buzie do jej policzka i mówie, że paweł ja pocałował.

      Myslę, że to jest dobra droga. Moje dzieci mają teraz 1,3 i 3,8 latek, i bardzo bardzo sie kochają!! Nie ma zadnych sprzeczek, zadnych kłótni, nie mam z ym zadnych problemów, moge spokojnie zostawic ich razem w pokoju i wiem, ze będa sie bawic.

      Sama mam 2 lata młodszego brata i pamietam wiele sytuacji I(negatywnych) i mi to tez pomaga.
      • elioli Re: Problem ze straszą córą 15.10.06, 13:26
        Tak, masz racje. Niestety u nas to nie dziala sad Od poczatku wszyscy nastawieni
        na to ze Oli tez jest jeszcze malutka, ze trzeba jej mnostwo czasu poswiecac
        ect. Nigdy nie klocimy sie przy dzieciach wrecz okazujemy sobie i dzieciom
        czulaosc. Zadne z dzieci nie jest faworyzowane, zyjemy spokojnie a jednak jest
        problem...
      • syllllwia Re: Problem ze straszą córą 17.10.06, 21:35
        Dzięki Dziewczyny za odzew na mój post.
        Coronello podobają mi się Twoje rady i po mału je wdrażam. Dzięki.
    • malabru Re: Problem ze straszą córą 14.10.06, 23:00
      Chciałam napisać, że ja mam identyczne problemy z Natalką. Też zabiera zabawki,
      popycha i co najgorsze też płacze o byle co. Ciężko zachować zdrowy rozsądek i
      opanowanie w takich sytuacjach. Czytając wasze posty skłaniam się do opinii, że
      to taki etap, ale obiecałam sobie, że postaram się wdrożyć metody opisane przez
      coronellę, bo choć teoretycznie wiem jak to powinno wyglądać to z zastosowaniem
      w praktyce już gorzej.
      Ufam, że niedługo uda nam się znaleźć sposób na nasze Bąble...
      • natalia433 Re: Problem ze straszą córą 15.10.06, 11:50
        u nas nigdy nie było zazdrości, dzieci traktujemy jednakowo, ale sa sytuacje
        nie dounikniecia jak np. to że starszak idzie do przedszkola a młodsza nie, to
        że teściowa jest pełna zachwytu do młodszej i nie mozna jej wytłumaczyć że
        takie postepowanie wzbudza zazdrość w starszym, poza tym moje maluchy róznia
        sie od siebie i nie da sie ich tak do końca traktowac jednakowo bo każde lubi
        coś innnego, czasem jest super, dzieciaki bawia się swietnie razem, na spacerze
        chodza za rączkę i wiem że łączny ich szczególna więź ,mam nadzieje że z czasem
        przy odrobinie naszej pomocy pokonamy te przepychanki miedzy nimi, chociaz
        wiadomo że tak do końca kłótnie są nie uniknione.
    • coronella Re: Problem ze straszą córą 15.10.06, 11:47
      Jest jeszcze jedna ważna, moim zdaniem, rzecz. To, co obserwuje u nas. My zmeżem bardzo czesto sie przytulamy, całujemy (tak po przyjacielsku oczywiście smile ), okazujemy sobie uczucia, oczywiście przy dzieciach. I widzę, że Dominika baaaardzo to nasladuje. Nigdy sie z mężem przy dzieciach nie kłócimy, nie podnosimy na siebie głosu, tu jestes az do przesady przewrazliwiona.

      Praca nad dziecmi i nad soba to bardzo trudna rzecz, ale opłaca się! Nie ma jednej skutecznej metody, guziczka, który sie przełącza i nagle rodzeństwo zaczyna sie kochać. Trzeba je tego nauczyć, pokazać. A najlepiej pokazywac na własnym przykładzie- im więcej tolerancji z mojej strony, tym więcej dzieci podłapią.
      • natalia433 do corronelli 15.10.06, 11:52
        napisz jakiś poradnik o wychowaniu rodzeństwa w zgodziesmile)) ale tak na serio
        to mądre jest to co piszesz, może i ja spróbuje sie zastosowac do kilku porad.
        • coronella Re: do natalia433 15.10.06, 12:09
          ja nie chce sie tu wymądrzać, i nie to miałam na celu. Napisałam jak jest u nas, napisałam o swoich przemysleniach. Jak juz pisałam, bardzo bałam sie rywalizacji pomiedzy dziecmi. Sama mam brata 2 lata młodszego i miedzy nami było żle. Kłócilismy się, i nigdy nie udało mi sie dojść z nim do porozumienia. Dzisiaj nasze stosunki sa bardzo chłodne, jestesmy dla siebie praktycznie obcy. On mieszka za granica, ja tu, i wcale za nim nie tęsknie.
          bardzo chce, żeby moje dzieci miały siebie. Pamiętam wiele błedów moich rodziców, co mnie bolało, czym mi dokuczyli, po prostu patrze oczami starszej siostry.
          • natalia433 Re: do natalia433 15.10.06, 12:34
            wcale nie miałam na mysli że sie wymądrzasz, poprostu przyznaje ci racje w tym
            co piszesz, ja tez mam rodzeństwo i choc jest między nami dobrze pamietam takie
            chwile kiedy jako dziecko czuło sie do siebie nienawiść przez zachowanie
            naszych rodziców własnie, moja starsza siostra powiedziała mi kiedys po latach
            że nie cierpiała mnie jak byliśmy dzieci i marzyła o tym abym pewnego dnia
            znikneła, wiem dlaczego miała takie uczucia, rodzice zawsze mnie faworyzowali i
            to tylko przez nich tak się działo. Ja również nie chcę aby moje dzieci miały
            negatywne uczucia wobec siebie, myslę że warto nad tym popracować.
      • gitara13 Re: Problem ze straszą córą 30.10.06, 22:59
        Coronello smile

        bardzo dziekuje za Twe rady, wypływajace z doswiadczenia smile
        W pelni sie z Toba zgadzam, ze okazywanie sobie uczucia przez malzonkow jest
        baardzo wazne, widze, jak nasza corcia nas nasladuje, obejmuje lale, misie,
        robia sobie cmok-cmok smile)
        Tez uwazam, ze cierpliwosc i czulosc w kontaktach pomiedzy rodzicami procentuja
        na dzieci.

        Pisz jeszcze, jak Twoje maluchy razem zyja na co dzie, w co sie bawia, dla mnie
        to nieoceniona pomoc: druga corcia w lutym, pewnie nie raz zapytam Cie o porade smile

        Aleksandra
    • mamaszyma Re: Problem ze straszą córą 20.10.06, 12:19
      U nas też zdarzaja sie takie zachowania. Generalnie jest super, dzieci bardzo
      sie kochają, dziela sie wszystkim i jest spokój. Czasem jednak Szymek np.
      ciągnie Majke za nogawkę, ona wyrywa sie i płacze a on się śmieje. Jak Maja
      biegnie to on ja łapie za kaptur i oczywiście smieje sie jak maja płacze. Nie
      krzycze na niego (raczej, bo czasem mi sie wyrwie ale potem tłumacze dlaczego
      krzyknełam, bo. np przestraszyłam sie że mai sie cos stało) i cały czas mu
      tłumaczę, że to jest jego SIOSTRA. Nieważne co sie stanie to zawsze bedzie jego
      SIOSTRA. Nie wiem ile on z tego rozumie, ale wydaje mi się, że wie że mają duże
      szczęście że maja siebie. A kłótnie zdarzaja sie chyba w nawet najbardziej
      kochającej sie rodzinie. Poza tym dzieci nie więdzą, że to co robia może kogos
      zaboleć czy że jak podłożą siostrze nogę i ona sie przewróci to może sobie
      zrobic krzywdę. Oni sie dopiero uczą świata i robia gtto niestety tez na
      młodszym rodzeństwie.
    • kalafior_tez_kwiat Re: Problem ze straszą córą 03.11.06, 09:24
      tak czytam, czytam jak o swojej córce... Wszystko co napisała coronella jest
      jak najbardziej ok, ale w momencie kiedy Młodsze ma już ok 1,5 roku i potrafi
      biegać z podniesioną ręką i bić starsze bez powodu to niestety biorą w łeb i
      przestają się sprawdzać... Niemal do każdego punktu stosowałam się do tej pory.
      Teraz muszę diametralnie zmienić front, bo tak naprawdę niewiele już skutkuje.
      Do tej pory też wszystko było cudownie, zero zazdrości, zero bicia. A teraz...
      starsza jest czasem tak zbuntowana (mimo wszelkiego tłumaczenia), że kończy się
      popychaniem i płaczem Młodszego niemal zawsze. Muszę cierpliwie czekać aż do
      synka dotrze, że bić nie wolno, że to nie zabawa... Czasem z bezsilności
      opadają ręce, bo wydaje mi sie że już kompletnie nie wiem co mam robić... Do
      tej pory nie mogłam powiedzieć złego słowa a teraz... Córka jest nadal bardzo
      opiekuńcza, dzieli się z bratem, ale jednak ten element popychania i
      poszturchiwania... Nie mam czasem siły...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka