alua_mm
26.10.06, 08:43
Od września chodzę z moim dwu i pół latkiem na zajęcia z angielskiego. Jest to
grupa 6 dzieci w wieku 2-3 lata, każdemu dziecku towarzyszy rodzic.Na zajęcia
przychodzi z mama dośc niegrzeczna dziewczynka - przeszkadza innym dzieciom,
staje na środku sali, zwraca na siebie uwagę. Jej matka nie reaguje na wybryki
córki, dopiero gdy osoba prowadząca lekcję zwróci dziewczynce uwagę, matka
chwyta dziecko za ręce i ciągnie na miejsce siłą. Ostatnio dziewczynka zaczęła
zaczepiac mojego syna. To zaczepianie to może nic takiego, bo siada przed nim
i przysuwa twarz do jego twarzy. Chce go celowo wyprowadzić z równowagi. Mój
syn zaczął jej zwracać uwagę, żeby nie patrzyła na niego, nie podglądała go,
co spowodowało że dziewczynka zaczęła mu stroić przed nosem głupie miny.
Młody zareagował - uderzył ją w twarz. Dziewczynka była w wielkim szoku, Młody
dostał ode mnie reprymendę, ale tak szczerze mówiąc podobało mi się jego
zachowanie. Wczoraj sytuacja się powtórzyła, z tym, że zdąrzyłam go złapać za
ręce zanim ją uderzył. I teraz moje pytanie - czy zwrócic uwage dziewczynce,
skoro jej matka nie reaguje na złe zachowanie córki (wczoraj dostała od córki
w twarz i sie tylko zaśmiała), czy porozmawiac z matką? Nie chcę by się taka
sytuacja powtarzała, bo moje dziecko potrafi być agresywne w stosunku do
innych dzieci, ale w tym przypadku tylko się broni.