Dodaj do ulubionych

Rozpuszczone?

IP: *.* 17.04.01, 07:31
Ciekawa jestem wypowiedzi bardziej doświadczonych mam - czy naprawdę można rozpuścić dziecko nosząc je na rękach? Bo nam się to chyba właśnie udało! Nasza córeczka ma pół roku i po prostu "terroryzuje " nas bez przerwy. Ani przez chwilę nie posiedzi sama, trzeba ją przez cały czas nosić, mało tego mówić do niej, śpiewać, brać na barana...tylko wtedy, gdy śpi, jest szansa na zrobienie czegokolwiek. Poddajemy się temu, bo w końcu jeszcze parę miesięcy i zacznie sama chodzić (a wtedy wszystkie dzieci, grzeczne czy niegrzeczne wymagają ciągłej opieki), ale boję się, żeby nie wyrosła na taką gwiazdę, która dostaje wszystko na życzenie....Z drugiej strony, zależy nam na dobrym kontakcie z dzieckiem, żeby wiedziała, że może na nas liczyć. Proszę, podzielcie się swoimi doświadczeniami w tej materii...
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Rozpuszczone? IP: *.* 17.04.01, 10:55
      Jestem mama dwojki dzieci, obie panny byly trzymane na rekach kiedy chcialy. Celowo pize trzymane nie noszone, bo nie mialam sily. Wiec gdy chcialy to po prostu siadalam gdzie stalam i bralam na rece. odurodzenia przez kilka miesiecy noilam w chuscie. Czytalam, pisalam z dziecmi na rekach. Teraz same nie chca- maja dosc. Nie uwazam, ze w ten sposob rozpuszcza sie dziecko. rzeba pewne rzeczy racjonowac i zmieniac przekonanie dziecka ze mu sie naleza, ale mama, jej czas, jej milosc zdecydowanie do takich rzeczy nie nalezy. Musicie znalesc inny sposob na coreczke, zeby wraz z bliskoscia, ktorej ptrzebuje nie szlo w parze wasze zwyrodnienie kregoslupowsmile
    • Gość: guest Re: Rozpuszczone? IP: *.* 17.04.01, 10:58
      Nie wiem, czy można mnie uznać za bardziej doświadczoną mamę :), ale chciałbym krótko podzielić się tym, co pisaliśmy na temat rozpuszczania i rozpieszczania w "Dziecku" (nr 12/2000 i 3/2001).Myślę, że niepokój, żeby dziecko nie wyrosło na egoistyczną, terroryzującą wszystkich "gwiazdę" nie jest obcy żadnemu z rodziców. Warto jednak pamiętać, że półroczny maluch nie potrafi (jeszcze) nami manipulować. W swoich zachowaniach jest szczery. Jeśli płacze, a noszony się uspokaja, to znaczy, że tego właśnie mu potrzeba. Dzięki bliskości i ciepłu (także fizycznemu) rodziców odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Czuje się pewniej w tym wciąż jeszcze obcym świecie, w którym przebywa dopiero od sześciu miesięcy. Jeżeli Państwo reagują na płacz córeczki, ona - właśnie tak jak Pani pisze - dowiaduje się, że może na Was liczyć, że jest kimś ważnym. Reagowanie na płacz, noszenie na rękach bywa męczące, to jasne. Ale dzieci rosną nieprawdopodobnie szybko. Proszę pomyśleć, że to tak, jakby przez ten rok dawali jej Państwo fundament, na którym będzie mogła budować przez wiele, wiele lat - przez całą resztę życia.I na koniec jeszcze trzy warunki, które muszą być spełnione, żeby można było mówić o rozpuszczaniu:- dziecko zaczyna rozumieć, że jego płacz czy złość wywołują określony skutek;- stosuje te zachowania świadomie, by dostać to, czego chce;- rodzice zgadzają się na każde jego żądanie.Serdecznie pozdrawiamWojciech Widłak, redakcja "Dziecko"
      • Gość: guest Re: Rozpuszczone? IP: *.* 17.04.01, 11:07
        Dziękuję za tę wypowiedź. Rzeczywiście, czytałam na ten temat w "Dziecku" i do tej pory myślałam, że wszystko robimy tak, jak należy. Tłumaczę sobie jak mogę, że takie malutkie dziecko jeszcze nie manipuluje rodzicami, ale czasem kiedy krzyczy i słychać w tym krzyku złość, tracę głowę...
        • Gość: guest Re: Rozpuszczone? IP: *.* 17.04.01, 11:39
          Droga Pani Agnieśko!Świetnie Panią rozumiem, naprawdę. Myślę, że nadal Państwo robią wszystko "tak, jak należy". A że nie jesteśmy aniołami, tylko ludźmi, więc cóż... czasem tracimy głowę. Tak to jest.A może trafił się Państwu akurat wyjątkowo trudny pod tym względem egzemplarz? A wyjątkowe (pod innym względem) zalety pozostają na razie ukryte?Z życzeniami wytrwałości, mimo wszystkoWojciech Widłak, redakcja "Dziecko"
      • Gość: guest Re: Rozpuszczone? IP: *.* 17.04.01, 22:43
        Pytanie, kiedy dziecko zaczyna rozumieć? Bo u mnie sprawa wygląda fatalnie... 17 miesięcy noszę "na życzenie", i jakoś nie załapałam momentu, kiedy Konrad ryczał (bo mój mały nie płacze, tylko wyje, dosłownie) świadomie, aby wymusić noszenie. Noszenie, bo w przypadku mojego dziecka od urodzenia nie wychodziło w rachubę stanie, siedzenie itp. Aktualnie przytula się, lubi być głaskany, ale najbardziej ukochał sobie spacery na rękach-w domu, na dworze, zależnie od okoliczności. Próba odmówienia kończy się aferą, straszną, do wymiotów i rzucania się na podłogę... Nie zgodzić się na te żądania? Nie znam matki, która to wytrzyma, bo początkowa złość na takie "histerie" zostaje przytłumiona przez poczucie winy, że może mu źle, smutno, itp., a ja wyrodna... Efekt? Kolana i kręgosłup mam do wymiany, 13 kilogramów robi swoje. Jak go tego oduczyć?
      • Gość: guest Re: Rozpuszczone? - do Wojtka IP: *.* 18.04.01, 10:23
        Mam pytanie do Wojtka, z czystej ciekawości. Moja 9-cio miesięczna córeczka robi, jak to nazywamy z mężem "Złostki", czyli zaciska piąstki, zaciska ząbki ( hhah dziąsełka) patrzy prosto w oczy i napręża się, wygląda, jakby się złośliła, ale nie wydaje żadnych dźwięków. Wygląda to tak, jakby to robiła świadomie i sprawdzała moja reakcje, tak uważnie patrzy w oczy. Zastanawiam się nad tym, czy to mozliwe, że robi to świadomie, jest jeszcze taka mała, zreztą nie robi tego z żadnego konkretnego powodu, tylko tak czasem, nagle. Fakt, że śmiesznie to wygląda, chce mi się śmiać, ale powstrzymuje się i mowię, żeby nie robiła "złostek". Co myślisz o tym , Wojtku?
        • Gość: guest Re: Rozpuszczone? - do Wojtka IP: *.* 18.04.01, 11:46
          Myślę, że dzieci są niesamowite. To całkiem możliwe, że mała robi to świadomie, by "by dostać to, czego chce". Ba, tylko czego chce, co? Z tego, co piszesz, wygląda, że niczego złego. Może zauważyła kiedyś, że gdy to robi, zachowujecie się jakoś szczególnie i teraz Was sprawdza?Może Wasze zachowanie bawi ją tak samo, jak jej zachowanie Was?Fajne stwory z tych dzieci!
    • Gość: Gruszka Re: Rozpuszczone? IP: *.* 17.04.01, 14:24
      Hej Agnieśko. Nie przejmuj się. Naprawdę nie rozpieszczasz dziecka. Jeśli chce na ręce, to widać bardzo tego potrzebuje. Moja córka ma teraz 2,5 roku. Jest samodzielna i zaradna. A nosiłam ją niemal bez przerwy równy rok (a nawet może dłużej). Spałam z nią, pisałam, pracowałam - po prostu wszystko. Wcale jej to nie zaszkodziło, wręcz odwrotnie. Z dość zalęknionego malucha wyrasta odważna pannica, która świetnie sobie sama radzi. Niektorzy wręcz nie wierzą, że to to samo dziecko. Tylko ja zapomniałam już o bolącym krzyżu i po cichu tęsknię do tamtych czasów...
    • Gość: guest rozpuszczone IP: *.* 17.04.01, 21:05
      witaj!Jestem mamą dwóch panienek "rozpieszczanych"na rękach.Obie wyrosły na odważne i chętnie przytulające się dziewuszki,a ja czasami tęsknię za milutkim ,przytulonym ciałkiem(bo klopsa prawie 16 kilogramowego to już baaaaardzo ciężko nosić).To może na razie absurdalnie brzmi ale będziesz to jeszcze miło wspominać!!!Powodzenia i cierpliwości .Gosia
    • Gość: guest Re: Rozpuszczone? IP: *.* 18.04.01, 11:12
      Witaj! Witajcie Zgadzam się z opinią, że nie robisz dziecku krzywdy. Potrzebuje Ciebie i basta. Naszego synka także nosiliśmy mniej więcej do roku. Ale bardzo pomocna nam była CHUSTA, w której nasz syn przesiadywał, przesypiał czy cmokał "mleczana". Przy tym można było zająć się swoimi pracami. Chusta to długi na 4 m szal bawełniany o szerokości ok. 80 cm, którym „przywiązuje” się dziecko do siebie. Do dzisiaj w wielu biedniejszych krajach matki noszą w ten sposób dzieci... Niestety nie jestem w stanie napisać Ci w jaki sposób „montuje się” chustę – to dość skomplikowane. Ale popytaj wśród znajomych. Sposób dotarł do nas z Niemiec - w pewnych środowiskach jest to bardzo popularny sposób noszenia dzieci. Przy tym nie wyrządza się krzywdy naszym dzieciom. Ale lekarze są często innego zdania...Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Rozpuszczone? IP: *.* 25.04.01, 07:14
      Witaj! Jestem mamą czteroletniej dziewczynki. Uważam,że problem rozpuszczenia dziecka może rozwiązać po prostu zdrowy rozsądek. Ja po prostu brałam córeczkę na ręce kiedy tego chciała, ale gdy robiłam coś czego akurat nie mogłam zostawić, wtedy mówiłam : nie. Często trzymałam ją na kolanach siedząc ( po prostu nie mogłam unieść dziecka przez dłuższy czas ). Teraz, kiedy ma już ponad 4 latka wcale nie chce iść do mnie na rączki, widocznie nie jest to jej już potrzebne. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto "ponosić" dziecko na rękach, ale w granicach zdrowego rozsądku. Potem samo z tego wyrośnie. Dzieci rosną tak szybko, że teraz mi czasem tego "noszenia" brakuje, ale, cóż, moja córeczka jest już duża...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka