Dodaj do ulubionych

bicie-NIE, ale co zamiast?

IP: *.* 16.08.01, 12:22
Jeszcze raz chcę przywrócić wątek bicia.Zgadzam się absolutnie aby nie używać przemocy wobec dzieci.Ale jakie stosować metody zastępcze gdy tłumaczenie nie pomaga lub dziecko go jeszcze nie rozumie. Jak wpoić właściwe zasady oportunistycznym łobuziakom?.Co robić gdy poniosą nas nerwy. Być może z pozoru temat wydaje się już oklepany, ale chciałabym wywołać poważną, rzeczową dyskusję, może nieco głębszą niż dotychczas.Czekam na odzew, również bardzo (moim zdaniem) kompetentnych kilku ojców na tym forum.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 17.08.01, 09:49
      O baardzo. Bardzo mnie to interesuje. Przechodzimy teraz okres "niesłuchania" absolutnego- córka - 2,8 miesięcy. Mały horror. Gabrysiu, nie wchodź na ulicę, nie stawaj na głowie, nie wkładaj małych rzeczy do buzi, nie wychylaj się przez okno, daj rękę...... i tak w kółko. Ratunku!!! Aha. Kary. Oczywiście. Czasem skutkują. Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 20.08.01, 11:54
      Niestety, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, dziś po raz kolejny próby wytłumaczenia czegoś moim 2,5 - latkom zakończyły się totalną klęską, ja ich nie uderzyłam, ale oni mnie kompletnie zignorowali - najpierw nie chcieli wejść na schody, zaczęli się tarzać po korytarzu, potem zaczęli skakać po schodach w dół, próbowali także wyjść drugą stroną na ulicę (klatka ma podwójne wejście), w końcu postanowiłam ich wnieść na górę, gdy żadne tłumaczenia nie pomagały, ale po jednym piętrze nie dałam już rady (swoje już ważą), więc znowu próbowałam ich skłonić do wchodzenia po schodach, ale nic z tego. Zauważyli kwiatki w doniczkach, które stoją tam na parapecie i zawartość 3 doniczek wylądowała na podłodze. Wtedy już naprawdę myślałam, że im wleję, ale jakoś mi się udało tago nie zrobić. Wciągnęłam ich jakoś cudem na górę i próbowałam wytłumaczyć, że źle zrobili, że mamie jest przykro itd.itp. Moim zdaniem - skutek żaden. Ale nie chcę ich bić, z drugiej strony nie chcę, żeby wyrośli na takie nieznośne dzieciaki ( żeby nie pisać bachory).Nie wiem czy jakieś tłumaczenie tu pomoże. A kary? Słodyczy im i tak nie daję, telewizji też nie oglądają, mają nie chodzić na spacery, albo siedzieć w swoim pokoju?
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 20.08.01, 12:51
        Może Kaśka napisze jakie kary u niej działają. A Gosia może mogłaby zorganizować konkurs. Np. bawimy się w roboty. Który robot najsprawniej i "bez usterek" dotrze do sklepu (w sklepie naciśnięciem guzika wyłączamy roboty na 5 minut).Wygrany ma prawo wyrazić 1 życzenie które będzie spełnione.Wyczytałam też w jakiejś książce, (wy pewnie to znacie),że ważne jest formułowanie poleceń, a raczej zamiana ich na wybór. Np.: nie mówimy -teraz zjesz kaszkę, tylko - wolisz kaszkę jabłkową czy bananową. Chcesz iść na spacer do parku czy wolisz na plac zabaw.Itp.Ma to na celu wyeliminowanie odpowiedzi dyżurnej -NIE!. Ciekawe czy coś z tego skutkuje? Moja koleżanka straszyła synka odplamiaczem. Mówiła mu, że poleje go tym płynem jak rozrabiał. Skoro plamy po nim znikają to on też zniknie. Działało przez kilka tygodni. Ale to raczej podaję w formie żartu, choć desperacja ma różne oblicza!
        • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 09:01
          Co do wyboru park czy plac zabaw oraz wyborów "jedzeniowych"-owszem- działają choć nie zawsze. Na pewno lepsze to niż pytanie- będziesz jeść kolacyjkę czy nie?- Już znam odpowiedź mojego dziecka- NIE!!Co do kar. Staram się żeby kary były konsekwencją czynu (gdzieś o tym czytałam) - nie będziesz nosić kapelusza- siedź w cieniu, nie rozbierzesz się?- wsadzę Cię do wanny w ubraniu (o dziwo- poskutkowało). Nie wiem czy można to nazwać karami i na pewno nie zawsze da się tego użyć. Stanie w kącie- w ogóle nie wchodzi w grę być może dlatego, że nie stosowałam tego od początku tak jak w przypadku znajomych Agi. Dziecko po prostu wychodzi z kąta albo dostaje takiej histerii, która kończy się wymiotami. Wczoraj- jak powtarzałam kolejny raz jakieś pytanie czy polecenie a Gaba nadal udawała, że nie słyszy - zagroziłam, że pójdziemy zbadać uszy i może to boleć. Ale przecież to nie metoda- bo co będzie jak naprawdę trzeba będzie je zbadać? Często pomaga mozlone tłumaczenie- tyle tylko, że nie zawsze jest na to czas i co tu dużo mówić- cierpliwość. Pozdrawiam wszystkie zdesperowane mamy. Kaśka.
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 09:30
        He, He Gosia. Wiesz co mój mąż mówi o naszej Wiktorii ?„Co za żywe dziecko” - po czym dodaje „synonim: nieznośny bachor”.Mamy ubaw ile razy słyszymy uwagi typu „Żywe dziecko” a ludzie patrzą na nas jak na wariatów..Wiktoria wchodzi w okres negacji i jest coraz weselej.Monika P
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 08:38
      Ja jeszcze nie mam doświadczenia w tej materii bo Pawełek ma dopiero 7 m-cy, ale opowiem wam co robiła moja koleżanka. Od najmłodszych lat stawiali synka do kąta tłumacząc mu, że to jest kara. I wyobraźcie sobie, że maluch beczał w tym kącie i był nieszczęśliwy będąc świadomy, że jest to kara, ale szedł do niego za każdym razem kiedy coś zbroił i rodzice mu kazali. Uważam, że to prawdziwy fenomen bo nie trzeba było go bić. Kiedy się pytałam jak to zrobili to powiedzieli tylko tyle, że najważniejsze to być konsekwentnym w postępowaniu. Czy to skutkuje w stosunku do każdego dziecka ? Ja mogę głosić tylko teorie.Pozdrawiam Aga
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 11:17
        Moja mała ma rok, a już jest "żywym dzieckiem". Gdy coś jest nieosiągalne, sztywnieje, rzuca na podłogę i wrzeszczy. Ponieważ nie można się z nią jeszcze dogadać jestem w kropce. Odwracanie uwagi nic nie daje, nawet abażur na głowie jej nie zainteresuje. No i co robić. Czy to się z wiekiem nasila?.
        • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 11:57
          Hej! Moja Izunia nadal w brzuszku (jeszcze 2.5 miesiaca :) ).Ale, jak juz pare razy na tym forum robilam, powiem Wam co robila moja mama - ktora nalogowo wypytuje jak sobie z nami dawala rade.A wiec gdy ja sie kiedys polozylam na chodniku i zaczelam krzyczec ze dalej nie pojde to moja mama powiedziala "dobrze" i poszla dalej sama. Podobno po paru metrach przestalam plakac, a potem sie podnioslam i pobieglam za nia i nigdy wiecej tego numeru nie probowalam. Moja mama mowi, ze rodzice wiedza kiedy dziecku cos jest a kiedy jest to po prostu histeria i czym bardziej bedziemy sie starali takie rozhisteryzowane uspokoic w tym wieksza histerie bedzie wpadalo (i tym czesciej).A wiec nie chce jesc - niech nie je.Nie chca wejsc do domu - idz sama - dzieci sie beda baly same zostac.Histeryzuje bez powodu - wez ksiazke i pokaz ze Cie to nie interesuje.Latwo mowic. Nie wiem czy mi sie to uda gdy Izunia zacznie wchodzic w wiek bycia "zywym dzieckiem", chyba nie bede miala serca jej "ignorowac" - ale zobaczymy.Pozdrawiam wszystkich.
        • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 12:47
          Suzann, tę metodę zastosował wobec mojego Julka mój ojciec, Julek nie chciał z nim iść , położył się na chodniku, mój tata idzie dalej, Julek wstaje i idzie w drugą stronę, mój tata twardo dalej, Julek zaczyna uciekać, mój tata nic, Julek wbiega na jezdnię - całe szczęście, że złapał go przejeżdzający rowerzysta.Mój tata już nie stosuje tej metody, bo wobec dwulatków nie zawsze się sprawdza..
          • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 12:59
            Moja koleżanka straszy syna św.Mikołajem - zawsze działa! Np. "Jak nie zjesz, to przyjdzie Mikołaj" i jej syn wszystko zjada. Najgorsze, że np. moje dzieci jeszcze się nie boją, mama idzie w drugą stronę - to świetnie, pobiegnę na ulicę. Nie chce się rozebrać - nie ma nic fajniejszego niż kąpiel w ubraniu. Nie chce jeść - mogę nie jeść 2 dni (sprawdzone - nie jadł -Julek, bo Maks akurat lubi jeść).Przecież za karę nie zabronię im czytać książeczek...
            • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 13:22
              Słuchaj Gosiu. Właśnie wpadł mi do głowy pomysł. Ja myślę, że Twoje bliżniaki są "samowystarczalne" bo mają siebie nawzajem. A gdyby im tak "zagrozić" mała rozłąkę? Nie bardzo wiem jak wygląda sytuacja ale np. jeden w nagrodę pójdzie ze mną drugi zostanie albo coś w tym stylu?
          • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 18:00
            Masz rację Gosiu w przypadku dwulatka to nie skutkuje. Widziałam to na własne oczy. Synek mojej siostry położył się na chodniku itd. Siostra po wielu prośbach i groźbach odwróciła się i poszła. Wtedy maluszek wstał i pobiegł w drugą stronę mówiąc, że idzie do domu. Nie było szans trzeba było za nim gonić.
          • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 06.09.01, 09:33
            I chyba takie reakcje zdarzają się niestety częściej. Wypróbowałam na mojej 2-letniej Kajce (wczoraj miała urodzinki) - była wręcz zadowolona, ze w końcu daję jej spokój i może iśc w tę stronę, w którą chce. Poza tym... co zrobić, gdy taki atak ma miejsce na chodniku przy pełnej samochodów ulicy, nawet strach próbować, bo może być tak, że nie zdążymy zareagować i dziecko znajdzie się pod kolami.Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 13:33
      Mój mały ma 1,8 i już mam problem różnicy zdań. Ostatnio odkryłam, że boi się bujczki- wieszanej na drzwiach. Mnie to śmieszy, ale on serio traktuje sprawę, więc wspieram swój autorytet w razie potrzeby. Niestety na spacerach nie działa.
    • Gość: Gruszka Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 13:49
      Podobnie jak Kaśka staram się, by kara (w miarę możliwości) była konsekwencją czynu. Czyli: "nie myjesz rąk, nie ma obiadu", "nie słuchasz się na ulicy wracasz do domu" itd. Czasem rozrzucone klocki, których "nie posprzątam i już!" zbieram sama i stawiam na widocznym miejscu "w areszcie"-tego dnia do zabawy już nie wejdą. Staram się unikać straszenia (choć bywa ciężko ;).), bo 1. uważam to za kiepski sposób, 2.długofalowe skutki mogą być opłakane-mam wciąż w głowie obraz małej kuzynki, która dostała regularnej histerii ma widok koparki (straszono ją tą Bogu ducha winną maszyną). Najtrudniejsze w tym wszystkim bywa zachowanie żelaznej konsekwencji; czyli za pewne uczynki kara zawsze będzie i już. Czasem słońce tak pięknie świeci i tak mi wesoło i mam ochotę zbagatelizować kolejną próbę wtargnięcia Maśki na jezdnię... Poza tym staram się, by kar było mało, bo są wtedy znacznie dotkliwsze. Wolę stosować metodę "marchewki" lub grania na ambicji. Nieszczęsne szaleństwa na ulicy znikły niemal zupełnie, gdy Marysia przetrawiła zdanie: "Jeśli będziesz chodzić ostrożnie, pozwolę ci iść bez ręki. Jeśli nie, będziesz chodzić za rączkę, jak maluch." Pomagają nam też zadania: łatwiej wyegzekwować posłuszeństwo, gdy np. w sklepie musi pamiętać o kupieniu jajek (skupiona na zadaniu zapomina o rozwalaniu zawartości półek), a w drodze do domu niesie bułki. Osobną sprawą jest radzenie sobie z moją złością na jej wybryki, ale to już inna bajka. I jeszcze jedno; nie rozumiem dlaczego wiele osób uwaza wychowanie bez bicia za równoważne z wychowaniem bezstresowym? To ma się nijak jedno do drugiego.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 21.08.01, 21:15
        Robilam dokladnie w ten sam sposob jak Marta i Kaska. Wlacznie z chodzeniem po ulicy z tym, ze jako mamuska dwujeczki wykorzystywalam "smycz". I gdy zaczynalo sie wianie, w dwie strony na ogol :))) zakladalam smyczki, jedna druga. Zaczynal sie ryk- dociagalam do najblizszej lawki, lub kawalka trawy i czekalam az przejdzie, nic nie tlumaczac bo i tak dzieci w histerii nie slysza. Jak akcja sie konczyla czasem po pol godzinie- mowilam czemu sa na smyczy. Po doslownie kilku probach dzialalo. A ze spacerami byl genialny wynalazek czyli timer- wlaczalam na powiedzmy 10 minut i mowilam, ze jak sie nie zbierzemy- nici ze spaceru. Ale sie wtedy te buciki zakladalysmile))) I czapki nawet.....
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 23.08.01, 17:01
      Z tym biciem to roznie wychodzi.Ja akurat uwazam, ze kara cielesna wywiera najwiekszy wplyw na male dziecko, czyli od roku do trzech, bo pozniej taki brzdac nie odbiera tego juz jako kary, ale jako atak na jego osobe, a przeciez nie o to chodzi.A dlaczego kary cielesne? Ano dlatego, ze ja nie mialam okazji posiedziec z moimi brzdacami spokojnie w domu. Moj byly rzadko kiedy mial prace, wiec trzeba bylo jakos kombinowac pieniazki.musialam najpierw Pawla a pozniej Kaske "ustawic" tak, zeby nie miec z nimi problemu. Niestey do dziecka ponize 3 roku zycia niewiele trafia. Dlatego stosowalam metode potocznie zwana tresowaniem a naukowo warunkowaniem. Po prostu za kazdym razem, gdy cos zbroili dostawali albo w tylek (za wieksze przewinienia) albo kare (za mniejsze). W ten sposob wiazalam zle zachowanie z poczuciem nieprzyjemnosci. dziecko jak zwierzatko, stara sie unikac nieprzyjemnosci.Nie oznacza to oczywiscie, ze nie tlumaczylam co i jak. Zawsze staralam sie wyjasnic za co byla kara i przekonac, ze jesli jeszcze raz cos takiego zrobi, kara sie powtorzy.W tej chwili moja corka dobija do wieku 3,5 lat. Jest wesola, zywa, przepelniona energia dziewczynka, ktora jednak reaguje na slowo NIE. Zawsze reaguje. Kasia sama je, sama sobie zapala swiatlo w pokoju czy lazience, sama decyduje czy chce miec drzwi do pokoju zamkniete czy nie. Jest samodzielna, ale to musze przyznac nie zasluga bicia, ale wlasnie dawania w pewnym momencie wyboru dzialania. Z jednym zastrzezeniem. jezeli daje mozliwosc wyboru zawsze zgadzam sie z jej wyborem. Czesto bywa tak, ze gdy pytam czy bedzie jadla zupe mleczna na kolacje, czy kanapke slysze, ze ona nie bedzie jadla. Wtedy napuszczam jej wody do wanny, myje zeby i klade spac. Uwazam, ze w wieku trzech lat powinna zaczac uczyc sie ponosic konsekwencje swoich dzialan i decyzji.pozdrawiam
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 09:53
      Czasami lanie jest potrzebna. Ja używam mokrego paska, zawsze na goły tyłek. Ja też tak byłam wychowana i wszytko jest OK. czasami dzieciak się proszą... i trzeba im to dać> Jako nstoaltki będą grzeczne.madzia
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 11:09
        Sprobuj kablem. Nie trzeba moczyc a i tak zostaja slady....
        • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 11:14
          ale sprobuj najpierw na sobie, madziaalbo niech maz sprobuje na Tobie - zebys wiedziala czy boli wystarczajaco i czy nie trzeba kupic grubszego, ciezszego itd
          • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 11:28
            Madziu!mam propozycję, dzieci można również rozstrzelać albo chociaż przestrzelić kolana. W końcu same się o to proszą. Można też rzucić w ich kierunku granat, albo zrzucić napalm.Potrzebne akcesoria kupisz u ruskich na bazarze.Mam też pytanie czy męża też bijesz, a może bijesz tylko słabszych?Zdenerwowałem się.Pozdrawiam
            • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 11:36
              a ja uważam że post Madzi to jedna wielka podpucha i wcale się nie gorączkujcie uświadamiając ją, ktośsobie jaja robi i już
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 11:53
        dla mnie jestes nienormalna!sory ale bicie TO NIE JEST METODA!!!poczytaj sobie: http://www.przemoc.com.pl/ moze cos zrozumiesz...wytlumaczcie dlaczego nikt z serwisu edziecka nie reaguje na takie posty? czemu psycholog czy inny lekarz nie wytlumaczy jej ze to nie jest metoda i powinna sie leczyc.el.
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 11:56
        Ja proponuje skakanke ale nie sznurkowa tylko gumowa i cienka takie najbardziej bola i sa nie zle slady. Wiem z doswiadczenia bo jak bylam dzieckiem to taka dostawalam. Ijakos nie bylam grzeczniejsza...hmmmm.... a i slady zostaja na dluugoPozdrawiam
        • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 14:17
          Ja tez fynn o tym kablu z wlasnego doswiadczenia....
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 11:53
      Ogolnie rzecz biorac staramy sie byc tolerancyjni i uznajemy ze ludzie maja rozne sposoby na wychowywanie dzieci. W tej jednak sprawie nie mamy zadnej tolerancji dla ludzi stosujacych przemoc wobec dzieci. Nie mamy tez poczucia humoru na ten temat. Zbyt wiele dzieci zmarlo w tym kraju na skutek pobicia przez doroslych, zebysmy mieli ochote o tym zartowac. Bede wdzieczna jesli zwolennicy bicia przeniosa sie z naszego forum gdzie indziej. Pozdrawiam wszystkich ktorzy zmagaja sie z uspolecznianiem swoich dzieci szukajac godziwych i madrych metod, mimo irytacji, zmeczenia, bezsilnosci, braku cierpliwosci etc etcJustyna Dabrowska red. nacz. Dziecka
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 27.08.01, 09:15
        Pani redaktor, dziękuję za zabranie głosu w tej sprawie.Jestem również przykładem dziecka bitego, biła mnie matka w zastępstwie ojca, którego nie miałam. Mój synek ma 16 miesięcy, więc na razie nie zalazł mi za skórę, jak np. potrafią dwulatki. Ale przyrzekam sobie i Wam, że przenigdy nie użyję wobec niego przemocy. Uważam, że to dla człowieka upokarzające, zarówno dla tego małego, jak i dla dużego (sprawcy). Tak samo chyba sądzi moja matka, gdyż parę lat temu zaprzeczyła, jakoby kiedykolwiek mnie uderzyła. Chciałabym napisać coś mądrego przeciwko tzw. metodom wychowawczym dopuszczającym bicie, ale nie znajduję słów. Przemawiają przeze mnie wyłącznie uczucia i pamięć wielkiej krzywdy i upokorzenia.
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 24.08.01, 16:45
      Eh mogę powiedzieć jedno. Jako dziecko byłam bita przez ojca-wyładowywał na mnie swoje frustracje i nerwy. nie byłam przez to grzeczniejsza i nie rozumiałam dlaczego mnie bije;przecież nie byłam złym dzieckiem. Kiedy podrosłam przestał mnie bić kiedy raz chciałam mu oddać-chyba zrozumiał że już nie da mi rady. Kiedyś mnie za to przeprosił ale blizny pozostały w mojej psychice. Jest moim ojcem ale go nie kocham i mam do niego spory dystans uczuciowy. To smutne. Su
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 26.08.01, 10:19
      I ja chcialabym wypowiedzieć się w sprawie bicia. Jesteśmy rodzicami 2 letniego Patryka. Synek nie raz przyprawiał nas o zawrót głowy, rozstrój nerwowy i licho wie co jeszcze. Jednak ANI RAZU nie dostał porządnego klapa!!! Sama byłam bita w dzieciństwie / fynn, Gosia to smutne, prawda? / i obiecałam sobie że wobec mojego dziecka nie będę stosowała przemocy. Patryk jest dzieckiem które potrafi dać w kość, ale przecież każdy ma swoje lepsze i gorsze dni - czy dziecko TYLKO dlatego że jest małe nie może mieć złego humoru, czy poczucia frustracji? Otóż uważamy z mężem że ma do tego pełne prawo. Przytoczę Wam przykład chłopca /synka naszych znajomych/ młodszego od Patryka o miesiąc...Otóż w Sylwestra 2000/2001 byliśmy wraz z nimi w górach. Wszystko było ładnie i pięknie, dzieci wspaniale się bawiły dopóki siedziały z nami w pokoju. W pewnym momencie stało się tak że Patryk i synek znajomych zostali sami w pokoju. I usłyszałam STRASZNY krzyk mojego dziecka. Wpadlam do pokoju i widzę... synek znajomych popycha z wściekłością Patryka i okłada go rękami gdzie popadnie... :fou: Skąd to się bierze? Rozmawialam na ten temat z mamą Pawełka. Stwierdziła że to jest normalne zachowanie jej dziecka i że NIE MA SIĘ CZYM PRZEJMOWAĆ. :what: Po kilku dniach obserwacji wiedziałam skąd dwu letni Pawełek ma takie zapędy do bicia. Otóż uczy go tego jego własna mama. Gdy dziecko nie chce się ubrać, jeść, pić jest po prostu bite i wyzywane. BRRRRRRRRRRR.....WNIOSEK?Przestaliśmy się spotykać ze znajomymi...Niestety...
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 26.08.01, 10:22
        Pawełek miał wtedy półtora roku. Dwa latka ma teraz.
        • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 27.08.01, 09:01
          przerazajace jest to jak wiele osób było w dziecinstwie bite i jaka teraz mają wspomienia..Ja nigdy nie dostałam lania, podobno sie nie nadawałam do bicia i jestem rodzicom za to wdzięczna .Swoich dzieci tez nie będę biła.
          • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 27.08.01, 09:39
            Ale nie demonizujmy......Przyznaje, ze pare razy udalo mi sie wlepic klapa moim dzieciom. Moja corka w ogole tego nie pamieta- zna tylko z opowiadan,jak spakowala walizke i powiedziala "odchodze tu sie mnie nie szanuje" :) Moj syn pamieta dokladnie lania swoich rodzicow- chociaz kiedy trafil do mnie mial trzy latka. Tez oberwal kilka razy i to jak juz tak nabroil, ze nie zalowalam reki. Tez nie pamieta. Nie wiem na czym to polega, moze na fakcie, ze lanie bylo zasluzone a oni to rozumieli i przyjmowali do wiadomosci jako jedna z kar? no i oczywiscie nie kablem......
            • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 04.09.01, 15:32
              Właśnie, nie demonizujmy... Wróciłam z wakacji i widzę, że moja opinia spotkała się z ostra krytyką. Nawet Pani redaktor zabroniła wypowaidania się zwolennikom kar cielesnych na łamach swego pisma. Taka uładzona polityczna poprawność mało ma wspólnego ze zwykłym życiem. A przecież kary fizyczne stosowane są przez rodziców "od zawsze". I musicie dziewczyny przyznać, że nie wyrosłyście na zbirów bo dostawłyście lanie kablem, skakanką, ręką czy paskiem. W Polsce większość obecnych rodziców była przecież bita. Czy większość naszych rodaków to zwolennicy wszelich form przemocy? Nie sądzę... Niech wszyscy, którzy się tutaj wypowiadają piszą zawsze czy byli bici i w jaki sposób i czy uważają się teraz za zbirów?. Ja - jak już wspomniałam dostawałem mokrym pasem na tyłek. Dostałam tak może ze 3-4 razy. Odliczałma głośno każde uderzenie leżąc na stołeczku wiedząc, że na te lania zasłużyłam. Nie ma to nic wspólnegoz maltretowaniem, przestrzeliwaniem kolan, łamaniem nóg itp. (co mi się wmawa) Moja mama, samotnie wychowująca 4 dzieci sięgała po pas b. sporadycznie, ale biła mocno, zawsze sprawiedliwie. Dlatego, myślę również, że dzięki temu mam w życiu tak wiele. Moje chłopaki (7 i 9 lat)są bici tak samo. Młodszy dostał tęgie lanie 2 razy, a starszy znacznie więcej. Jestem przekonana, że będą mi za to w przyszłości dziękować, tak jak ja dziękuję mojej mamie. Mądra kara cielesna zapobiega bowiem prawdziwej przemocy i niekontrolowanje agresji.pozdrawiam madziaBiedrona napisała/ł:> Ale nie demonizujmy......> Przyznaje, ze pare razy udalo mi sie wlepic klapa moim dzieciom. Moja corka w ogole tego nie pamieta- zna tylko z opowiadan,jak spakowala walizke i powiedziala "odchodze tu sie mnie nie szanuje" :) Moj syn pamieta dokladnie lania swoich rodzicow- chociaz kiedy trafil do mnie mial trzy latka. Tez oberwal kilka razy i to jak juz tak nabroil, ze nie zalowalam reki. Tez nie pamieta. Nie wiem na czym to polega, moze na fakcie, ze lanie bylo zasluzone a oni to rozumieli i przyjmowali do wiadomosci jako jedna z kar? > no i oczywiscie nie kablem......Biedrona napisała/ł:> Ale nie demonizujmy......> Przyznaje, ze pare razy udalo mi sie wlepic klapa moim dzieciom. Moja corka w ogole tego nie pamieta- zna tylko z opowiadan,jak spakowala walizke i powiedziala "odchodze tu sie mnie nie szanuje" :) Moj syn pamieta dokladnie lania swoich rodzicow- chociaz kiedy trafil do mnie mial trzy latka. Tez oberwal kilka razy i to jak juz tak nabroil, ze nie zalowalam reki. Tez nie pamieta. Nie wiem na czym to polega, moze na fakcie, ze lanie bylo zasluzone a oni to rozumieli i przyjmowali do wiadomosci jako jedna z kar? > no i oczywiscie nie kablem......
              • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast - miłość, cierpliwość i upór IP: *.* 05.09.01, 09:15
                Jesteś bardzo uparta w swoich przekonaniach, mam jednak nadzieję, że mniej niż ja w swoich. Może dasz się przekonać, żeby nie bić.Bicie jest złe (z tym chyba nikt nie będzie polemizował?), a to, co Ty proponujesz jest w moim odczuciu złe podwójnie. Bicie mokrym pasem i zmuszanie dziecka do odliczania zadanych razów wygląda jak wykonanie wyroku, żeby nie powiedzieć egzekucja. Zaplanowana i przeprowadzona z sadystyczną dokładnością. Fuj, aż się robi niedobrze.Nie jestem zwolennikiem wychowywania bezstresowego, ale zamiast stosować wzmocnienia negatywne lepiej jest dziecko nagradzać za to, co robi dobrze. Brak nagrody też jest karą i też może nauczyć dziecko pożądanych zachowań. Wartość takich zachowań jest lepsza, bo nie uczy przemocy. Dziecko, które jest bite uczy się tego, że silniejszy ma rację. Zamiast bić lepiej jest wyjaśnić co się stało, dlaczego jesteśmy źli, zabronić niepożądanych zachowań i egzekwować za pomocą nagród, a nie przemocy. To, że dziękujesz swoim rodzicom za kary cielesne jest zrozumiałe. Doskonale wyjaśniają to liczne prace psychologów (np.: Alice Miller „Mury Milczenia”wink. Dorosły człowiek jest psychologicznie niezdolny do obwiniania swoich rodziców, do okazywania żalu za to co zrobili mu w dzieciństwie. Niezdolność ta jest tak silna, jak silna jest miłość do rodziców. Dzieci z rodzin „patologicznych” kochają sowich rodziców równie mocno, jak dzieci z rodzin gdzie nie ma przemocy, patologii alkoholowych etc. Co jakiś czas słyszymy, że wydarzyła się kolejna ucieczka z „Domu Dziecka”, że kolejny mały człowiek uciekł od regularnych posiłków, ciepłego jedzenia i wygodnego łóżka do rodzinnego domu, gdzie go bito, maltretowano. Miłość dziecka jest potężna. Pozwala kochać rodziców mimo bólu jaki zadają. I to jest właśnie najgroźniejsze. Wiązanie miłości z przemocą jest bardzo niezdrowe dla psychiki dziecka. Dla mnie już sam fakt, ze uważasz bicie za metodę wychowawczą jest trudny do zrozumienia. Nie możesz powiedzieć, że bicie jest złe, bo tym samym powiesz, że rodzice Cię źle wychowywali. Na siłę więc uzasadniasz skuteczność tej metody. Argumenty subiektywne – byłam bita, a jestem dobrym człowiekiem są dla mnie niewystarczające, Czyżbyś sugerowała, że ci co nie są bici są gorzej wychowani? Argumenty odwołujące się do większości – wszyscy biją, też niczego nie uzasadniają. Za komuny mówiło się, że wszyscy kradli i pili. Takie konstatacje mają się nijak do oceny bicia jako metody wychowawczej.Nie mogę zabronić Ci bicia własnych dzieci, ale proszę Cię byś tego nie robiła, bo Twoje dzieci, będą w przyszłości biły swoje. Bicie uczy dzieci, ze rację ma silniejszy i większy. Chcesz, żeby w przyszłości Twoje dziecko spotkało kogoś, kto będzie tak właśnie myślał. I jeszcze jedno, można mieć żal do rodziców, że stosowali okrutne metody wychowawcze i nadal kochać ich bardzo mocno. Ludzie czasami się mylą, to normalne, gorzej kiedy w takiej pomyłce chcą trwać.Zapewniam, że można wychować dziecko, bez przemocy i lęku przed laniem.Z konieczności mój post jest dość powierzchowny, wiele spraw zaledwie musnąłem. To przez wzburzenie jakie mnie ogarnia kiedy wyobrażam sobie dorosłą osobę z mokrym paskiem w dłoni, zabierającą się do wymierzania kary „chłosty” własnemu dziecku.Dla mnie rodzicielska miłość oznacza coś zupełnie innego.P.S.Jeśli uraziłem kogokolwiek to przepraszam.
                • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast - miłość, cierpliwość i upór IP: *.* 05.09.01, 09:52
                  >skwarek napisała/ł:>Nie możesz powiedzieć, że bicie jest złe, bo tym samym powiesz, że rodzice Cię źle wychowywali. Na siłę więc uzasadniasz skuteczność tej metody. Tu jest sedno sprawy. Co ciekawe nikt z nie-bitych w dzieciństwie dorosłych nie żali się na brak tegoż bicia i nie ma rodziców pretensji o takie "zaniedbanie wychowawcze."Faktycznie, przyznananie , że bicie było złe może oznaczać przyznanie się do tego, że jest się źle wychowanym a stąd wniosek- jestem zły. A więc co mamy? Kompleks niższości i próby jego zatuszowania.Poza tym bicie usprawiedliwiają tylko ci, którzy sami byli bici i podświadomie potrzebują jakiegos wytłumaczenia dla siebie samych - a może i wytłumaczenia czegoś na kształt zemsty za swój ból? Dla wyjaśnienia - klaps po trzecim bezskutecznym zwróceniu uwagi nie uważam za bicie. I nie zastrzegam się, że tego kiedyś nie zastosuję- bo na razie moje jest malutkie i "święte" ...
                • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast - miłość, cierpliwość i upór IP: *.* 05.09.01, 09:53
                  Przeciez nie pisalam nigdzie o mokrym pasie?? Ani o odliczaniu??Skwarek ty masz male dziecko,nie? To pogadamy za 20 lat.... No tak nabroily, ze nie zdzierzylam.... i dalam klapa. Jedno mielo z piec lat drugie tez jakos tak.... I powtarzam nie pamietaja zdarzenia, moze zdawaly sobie sprawe ze przegiely te moje dzieci....nie czuje z tego powodu dumy- o nie, tym bardziej ze ja nie dostalam nigdy. Ale wyrzutow sumienia tez nie. Nie uwazam klapsow za metode wychowawcza jako taka, raczej jak mozliwosc za szybka z napisem "w razie potrzeby stluc mlotkiem szybke" :)) Teraz moje stare konie sa stare i nie pozostaje nic innego jak sie dogadywac, co na razie odpukac idzioe mi nienajgorzej.
                  • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast - miłość, cierpliwość i upór IP: *.* 05.09.01, 10:00
                    Klaps jest czymś innym niż to, co opisała w swoim poście Madzia. To jest chyba oczywiste.Ale nawet klaps nie jest metodą, na wychowywanie dzieci.
                    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast - miłość, cierpliwość i upór IP: *.* 05.09.01, 10:26
                      Zgadzam sie metoda nie jest. Ale tragedia tez nie, tym bardziej, ze matka taki klaps pamieta lepiejsmile) I nie raz zastanawiala sie czy mozna go bylo uniknac. Nestety matka sa tylko ludzmi :))
                • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast - miłość, cierpliwość i upór IP: *.* 05.09.01, 09:58
                  A sorki to bylo do madzi..... ja nie ksztalcona......No to masz racje w calej rozciaglosci. Nie o takim przesadzaniu napisalam w moim poscie.... Nie podczepiaj sie madziu bo twoje argumenty to wlasnie potwierdzenie tych wyjatkow, ktorzy przesadzaja. Ja wierze ze rodzice w naszym karju zapomnielijuz o paskach suchych badz mokrych i klepia jak juz naprawde nic nie pomoglo. Moj maz swej rodzicielce oddal za podobne metody- wzial, wyrwal pasa i ja chlasnal. Wiecej nie uderzyla :)) Pytanie czy to bylo konieczne. I czy dobry kochany czlowiek, zastepczy tatus wyrosl dlatego, ze bila, czy dlatego, ze po prostu jest dobry i kochany?
              • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 05.09.01, 09:31
                Czy dziecko przy dzwiękach werbelków samo wnosi na szafot akcesoria do chłosty?A zapraszacie widzów?Adam
              • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 05.09.01, 10:02
                nie pomimo bicia czym popadnie nie wyrosłam na zbira tylko na człowieka b.słabego psychicznie, z masą kompleksów i nerwicą
              • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 05.09.01, 12:33
                Madziu (choć bardziej mi tu pasuje Magdaleno)Nie jestem zbirem, ale osobą zakompleksioną, niepewną, o niskim poczuciu własnej wartości. Mój stosunek do matki pominę milczeniem.Bicie sprawiedliwe? - Według mnie nic takiego nie istnieje. Co musi zrobić dziecko, aby zasłużyć na takie tęgie lanie?
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 04.09.01, 22:42
      Ja uważam, że czasami trzeba dziecku przylać w dupkę ALE bez przesady. Nigdy nie udeżyłambym mojego dziecka paskiem (nawet suchym) na goły tyłek NIGDY! Nasz Kuba jest zbuntowanym pięciolatkiem, Kiedy nabroi nie zawsze skutkuje tłumaczenie.W tyłek dostaje jednak nieczęsto i zwykle jest to klaps ręką (przez ubranie .Owszem moi rodzice mnie bili - i to niemało. Mama często traktowałą mnie paskiem, ale pewnego dnia kiedy zastosowała kabel od żelazka - zobaczyła to moja babcia i ........ pokazała jej jak to boli. Od tamtej pory nawet do głowy mamie nie przyszło, zeby to powtórzyć.Byłam bita (nie katowana) - nie jestem bandytą mam dobry kontakt z rodzicami i bardzo ich kocham. Ale to nie wpłynęło dobrze na moją psychikę - jestem pełna lęków i obaw. Sama staram się z moim synem rozmawiać o tym co robi, co jest nie tak - nie chcę stosować wychowania "bezstresowego" chcę, żeby mój syn w przyszłości był dobrym człowiekiem bez problemów emocjonalnych, nerwic i obaw z których powodu kożystałby z pomocy psychologa. Mi samej taka pomoc by się przydała.Tak jak pisałam, kocham bardzo swoich rodziców i nie uważąm by wyżądzili mi jakąkolwiek krzywdę ale ich sposoby wychowawcze nie działały - a raczej potęgowały moją agresję i wobec nich. Mój mąż uważą, że tak naprawdę wychowałam się sama bo miałam wystarczająco silną psychikę i dużo dobroci w sobie. Nie całkiem się z nim zgadzam ale może po części ma jednak rację?Nie bijmy swoich dzieci, one są takie maleńkie i kochane. Nie rozumiem jak można później takiemu maluchowi spojżeć w oczy, ja mam z tym problem nawet po lekkim klapsie i mam ochotę od razu dziecko przytulić i przeprosić - wiem, ze tego robić nie wolno.My mamu z Kubusiem umowę - On jest grzeczny a ja go nie biję i jest ok. A jak zaczyna rozrabiać to przypominam mu o tym i się uspokaja.
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 05.09.01, 14:33
      No to i ja się wypowiem, z konieczności (mało czasu) krótko. Nie byłam regularnie bita w dzieciństwie, oberwało mi się może kilka razy, ale pamietam jak tata mówil "Widzicie ten pas w kuchni ? Jak nie będziecie grzeczni, to dostaniecie". I byłam grzeczna, tylko że do czasu, a potem w wieku nastu lat odreagowałam. I do dziś pamietam jak kiedyś prosiłam "Tato, nie bij", a i tak oberwałam, bo mi się należało wg mojego taty. Nie byłabym w stanie uderzyć dziecka, które prosi "Nie bij", ba, w ogóle nie uważam bicia za metodę. Z klapsów wyleczył mnie skutecznie mój synek, bo kiedyś się na niego zdenerwowałam i trzepnęłam lekko po ręce, a on zaśmiał się radośnie, bo myślał, że to jakaś nowa zabawa. No i jak tu dać klapsa takiemu ufnemu dziecku ? Stosuję metodę tłumaczenia i konsekwencji i o dziwo działa, chociaz mały ma dopiero 1,5 roku. Doskonale wie, czego mu nie wolno. Mam nadzieję, że swoimi metodami wychowam takie dziecko, które będzie postepować dobrze nie dlatego, że tata/ mama zbije, tylko dlatego, że tak się powinno.ATA
    • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 06.09.01, 11:28
      Drodzy rodzice i rodzicielkiBardzo się cieszę, że dyskusja rozwinęła się w tym kierunku.To szalenie ważny temat. Ja sama byłam "trzymana mocną ręką" i mogę w pełni podpisać się pod ostatnim postem Agaty. Dominujące uczucie do matki to strach. Nigdy nie usłyszałam, abym zrobiła coś dobrze, nigdy mnie nie chwalono (żeby nie poprzewracało mi się w głowie). Wychowanie polegało na wymaganiu i podporządkowaniu się nakazom. A jednocześnie słyszałam że to wszystko dla mojego dobra, co musiałam przełożyć sobie na jakąś formę miłości.Wydaje mi się, że najważniejsze jest banalne w swej prostocie: chciałabym polubić swoją córkę i być lubianą, bo miłość jest pewnie wpisana w naturę, ale czasem przybiera chore formy.Zawsze wiedziałam, że moje dziecko wychowam inaczej. Nie sądziłam jednak że to tak potwornie trudne. Nie zdajecie sobie sprawy ile wysiłku kosztuje mnie kontrolowanie swoich zachowań. Jak głęboko jednak zakorzenione są w człowieku instynktowne odruchy, które uaktywniają się szybciej niż myśl. Czasem myślę, że gdybym wiedziała.... nie zdecydowałabym się na dziecko, że nie potrafię być dobrą matką. Dlatego rozpoczęłam ten wątek i chciałabym zwrócić dyskusję na trochę inne tory. Zastanówmy się JAK inaczej niż karaniem wychować dzieci. Jak uniknąć jednocześnie, przekroczenia niebezpiecznej granicy "bezstresowego wychowania = brak wychowania".Jak Wy postępujecie w sytuacjach patowych typu: histeria na ulicy, gdy dziecko cię uderzy, powie coś obraźliwego. Przecież wszyscy muszą przez to przejść.Pozdrawiam w rozterkach, Ada
      • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 06.09.01, 12:01
        Ja niewiele poza teorią mam do powiedzenia na ten temat, ale wczoraj odbyłam długą rozmowę z moją bardziej doświadczoną siostrą - trójka dzieci 13, 8 i 6 lat. Trójka dzieci tak samo wychowywanych przez tych samych rodziców , a każde inne i wymagajace innej metody. Teoria teorią, a życie wymusiło na mojej siostrze różne rozwiązania.Najstarsza córka 13 lat jest zawsze była dzieckiem bardzo wrażliwym i czułym na cudzą krzywdę- wystarczyło jej powiedzieć, żeby czegoś nie robiła ,bo mamie jest bardzo smutno lub przykro z tego powodu i działało. Jeśli w ogóle jakieś klapsy jej się w życiu przytrafiły to sporadycznie. Ośmiolatek jest raczej flegmatyczny i często zamyślony, jeśli się więc mówi do niego normalnie - to nie zwraca uwagi. Liczenie na jego współczucie nie ma sensu. Jedynym skutecznym sposobem na zwrócenie jego uwagi jest krzyczenie , a na zakończenie nieporządaniego postępowania traktowanie go jak powietrze przez jakiś czas. Najmłodsza, 6 letnia dziewczynka na despotyczny charakter i wszystko musi być po jej myśli. I w jej przypadku moja siostra albo musi huknąć ,albo się "obrazić" albo odesłać ją do swojego pokoju z zakazem wychodzenia dopóki się nie uspokoi.W przypadku obydwu młodszych jeśli normalna argumentacja zawodzi, to w grę wchodzi metoda na "liczę do trzech i jeśli .... to dostaniesz klapa. raz ....dwa " Gdy nawet muszą tego klapa dostać, to dobrze wiedzą za co. I bardzo ważna rzecz - wszystkie są traktowane sprawiedliwie, co oznacza, że jeśli mama popełni błąd i skarci któreś niesprawiedliwie to idzie je przeprosić. I to jest istotne- ja do dziś pamiętam sytuacje,kiedy zostałam skarcona niesłusznie, np. za nie swoje przewinienie. I najbardziej bolało mnie, że po wyjaśnieniu sprawy moja mama machnęła ręką i skwitowała wydarzenie słowem "nieważne". Minęło dwadzieścia parę lat, a mnie to "nieważne" nadal boli, bo dotychczas nie powiedziała "przepraszam".
        • Gość: guest Re: bicie-NIE, ale co zamiast? IP: *.* 06.09.01, 12:54
          Właśnie to jest bardzo ważne. Mi te zzdażało się czasem Kubusia skarcić a potem okazało się, ze to nie była jego wina i przeprosiłam, dzieci tego potrzebują, a my musimy traktować je poważnie i nie bagatelizować takich sytuacji.Któregoś dnia, (na wczasach) poszłam z Kubusiem do toalety w restauracji, nachyliłam się nad nim i telefon wypadł mi z kieszeni i wpadł do ... sedesu :-) wściekłam się strasznie i zaczęłam płakać (hormony, ciąża, niemoc ) a Kubuś mnie zaczął przepraszać i płakał, zdałam sobie wtedy sprawę z tego, zę musimy panować nad sobą ( i tu nie chodzi tylko o bicie ) bo On był pewien, ze to jego wina i przepraszał mnie strasznie. Dużo czasu mi zajęło zanim mu wyjaśniłam, ze to nie przez niego tylko ze mojej winy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka