kradzież

03.01.07, 22:23
Do mojej córki wciąż przychodzą dzieci, także sąsadów. Wczoraj synek sąsiadów
(9 lat) zabrał, ukradł, małego słonika mojej pociechy. Nic by się nie wydało
gdyby nie młodsza siostra tego chłopca. Moja córka, przy sąsiadce mówi " mama,
A. ukradł mojego słonika" i pokazuje tego słonika. Ja zbaraniałam, sąsiadka
też. Żadna z nas nic nie powiedziała.
Jak należało postąpić? Powiedzałam, że nie wolno, bez pytania brać niczego co
nie jest nasze.Co mam powiedzieć córce? Ona mówi, że już nie chce się bawić z A.
    • andaba Re: kradzież 03.01.07, 23:13
      Też bym się nie chciała bawić.
    • scher Re: kradzież 04.01.07, 07:38
      35lat napisała:

      > gdyby nie młodsza siostra tego chłopca. Moja córka, przy sąsiadce mówi " mama,
      > A. ukradł mojego słonika" i pokazuje tego słonika. Ja zbaraniałam, sąsiadka
      > też. Żadna z nas nic nie powiedziała.

      Ano właśnie. Obie zareagowałyście nijak.

      > Jak należało postąpić?

      Zareagować świętym oburzeniem i wyciągnąć _surowe_ konsekwencje.

      > Powiedzałam, że nie wolno, bez pytania brać niczego co nie jest nasze.

      Ja bym powiedział: to co zrobiłeś, to była kradzież. Oddaj naszą własność.
      I czekałbym na reakcję sąsiadki. Gdyby reakcja była właściwa (oburzenie i
      kara), puściłbym sprawę w niepamięć. Gdyby reakcja była nijaka, to dziecko
      więcej nie weszłoby do mojego domu.

      > Co mam powiedzieć córce? Ona mówi, że już nie chce się bawić z A.

      To niech się nie bawi. W czym tkwi problem?
      Jak nie portafią złodzieja napiętnować rodzice, niech to zrobią same dzieci.
      One na szczęście nie nabyły jeszcze politycznej poprawności.

      Sz.
      • acorns Re: kradzież 04.01.07, 12:39
        > > Jak należało postąpić?
        >
        > Zareagować świętym oburzeniem i wyciągnąć _surowe_ konsekwencje.

        Wydaje mi się, że masz jakieś dziwne tendencje do dyktowania ludziom co mają
        robić, co mają myśłeć, co mają czuć - total control krótko mówiąc.

        To był tylko słonik i zabrało go tylko dziecko. Dziewięciolatek to przecież
        dzieciak a nie dorosły i niekoniecznie musi sobie w pełni zdawać sprawę z tego,
        ze okrada koleżankę. Trzeba mu uświadomić niewłaściwość takiego postępowania,
        ale nie tak od razu z grubej rury - "to co zrobiłeś, to była kradzież. Oddaj
        naszą własność", wyciąganie surowych konsekwencji. Zgadzam się - to może
        odnieść bardzo dobry skutek. Ale niestety, narobi więcej strat niż korzyści,
        ponieważ dzieciak będzie się bał zrobić czegokolwiek w obawie przed
        upokorzeniem i surowymi konsekwencjami. Bo może on zabierając tego słonika
        myślał, że nie robi niczego złego, a tu afera. Więc dla niego bezpieczniej
        będzie nic nie robić i nie narażać się. A jak wiadomo do odważnych świat
        należy, więc postawa bierna nie wróży niczego dobrego na przyszłość. Środki
        wychowawcze należy stosować we właściwej kolejności - od najłagodniejszego do
        najostrzejszego.
        • komyszka Re: kradzież 05.01.07, 15:30
          "dziewięciolatek to przecież dzieciak" Bo może on zabierając tego słonika
          > myślał, że nie robi niczego złego, a tu afera". naprawdę jesteś taki/taka
          naiwna? 9-letnie dziecko (w normie intelektualnej) DOSKONALE zdaje sobie sprawe
          co to jest kradziez oraz ze zabieranie rzeczy bez zgody ich własciciela moze
          skutkowac przykrymi konsekwencjami. byc moze nie jest tu konieczne owo "swiete
          oburzenie" ale sprawe należy (należało mówiac szczerze na pniu)załatwić jasno i
          konkretnie: zdecydowanie potepić zachowanie, doprowadzic do oddania "pozyczonej"
          zabawki i zastosowac adekwatną karę.
        • ibulka Re: kradzież 05.01.07, 16:29
          acorns napisał:

          > > > Jak należało postąpić?
          > >
          > > Zareagować świętym oburzeniem i wyciągnąć _surowe_ konsekwencje.
          >
          > Wydaje mi się, że masz jakieś dziwne tendencje do dyktowania ludziom co mają
          > robić, co mają myśłeć, co mają czuć - total control krótko mówiąc.
          >
          > To był tylko słonik i zabrało go tylko dziecko. Dziewięciolatek to przecież
          > dzieciak a nie dorosły i niekoniecznie musi sobie w pełni zdawać sprawę z
          tego,
          >
          > ze okrada koleżankę. Trzeba mu uświadomić niewłaściwość takiego postępowania,
          > ale nie tak od razu z grubej rury - "to co zrobiłeś, to była kradzież. Oddaj
          > naszą własność", wyciąganie surowych konsekwencji. Zgadzam się - to może
          > odnieść bardzo dobry skutek. Ale niestety, narobi więcej strat niż korzyści,
          > ponieważ dzieciak będzie się bał zrobić czegokolwiek w obawie przed
          > upokorzeniem i surowymi konsekwencjami. Bo może on zabierając tego słonika
          > myślał, że nie robi niczego złego, a tu afera. Więc dla niego bezpieczniej
          > będzie nic nie robić i nie narażać się. A jak wiadomo do odważnych świat
          > należy, więc postawa bierna nie wróży niczego dobrego na przyszłość. Środki
          > wychowawcze należy stosować we właściwej kolejności - od najłagodniejszego do
          > najostrzejszego.


          Popieram.
          Dziecko dziewięcioletnie to już nie niemowlę, ale nadal dziecko - małe dziecko,
          które często dopiero zaczyna szukać pewnych rzeczy, badać teren itd.
          Zamiast oskarżać o kradzież, poprosiłabym o oddanie słonika.

          P.S. Jesteś pewna, że słonik naprawdę został ukradziony?
    • 35lat Re: kradzież 04.01.07, 09:01
      Dookreślę sytuację: chłopca przy tym jak córka pokazała mi i sąsiadce tego
      słonika nie było. Ja chyba tak "do niczego" zareagowałam, bo byłam zszokowana,
      że sąsiadka wogóle nic nie powiedziała!
      W domu oczywiście pogadałam z córką. Ale z sąsiadką o tym jakoś niezręcznie mi
      rozmawiać, a chyba powinnam...
      Ale też pomyślałam, że dzieci naprawdę czasem robią coś takiego, bo są dziećmi...
      Pamiętam jak miałam 8 lat i dostałam za pisanie 4 a nie 5. Była to dla mnie taka
      tragedia, że przeprawiłam sobie ten stopień na 5... Oczywiście mama poznała się
      na tym i strasznie mnie skrzyczała, mówiąc o więzieniu, milicji, podrabianiu
      podpisów, itp. Krzyczała SSSTRASZNIE. A myślę, że kompletnie niepotrzebnie i
      problem leżał nie w tym, że rośnie jej mała "podrabiaczka podpisów"...Ale w tym,
      że bałam się przyznać przed moją mamą, że okazałam się gorsza.
      • luska1973 Re: kradzież 04.01.07, 09:19
        Nie znam całej sytuacji, sąsiadki, a tym bardziej jej synka, ale nie przyszło
        Ci do głowy, że dzieci mają różne pomysły, czasami bardzo nieprzemyślane i
        nazywanie tego od razu z gubej rury kradzieżą (chociaż niby zgodnie z prawdą)
        wydaje mi się trochę na wyrost. Nie chodzi mi o to, zeby tolerować takie
        zachowanie jak zabieranie bez pytania czegoś, ale z własnego doświadczenia
        wiem, ze czasami nawet 9 letnie dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego co robi.
        Jako przykład opowiem co mi się przytrafiło własnie w wieku 9-10 lat podczas
        odbierania kartek na żywność. Potwierdziłam odbiór u Pani wydającej i razem z
        kartkami odruchowo zabrałam jej długopis. Wyszłam z urzędu i wsiadając na rower
        zorientowałam się, że wciąż trzymam go w ręce więc wróciłam do urzędu i w
        drziwch zderzyłam się z panią, która chociaż widziała, że niosę jej ten
        długopis - wyzwała mnie przy innych czekających na odbiór kartek od złodziejek
        właśnie, źle wychowanych i marginesu społecznego. Było to dla mnie największe
        upokorzenie w życiu i nigdy tego nie zapomnę sad
        Być może to przeżycie spowodowało takie właśnie podejście do tematu. Być może
        chłopak z premedytacją "ukradł" tego słonika, ale przecież nie siedzimy w
        głowie tego dziecka. Może myślał, że jeśli zapyta czy może się nim pobawić u
        siebie w domu - córka lub Ty nie pozwolicie mu, wiec zabrał go z nadzieją, że
        nikt nie zauważy, a przy następnej zabawie - odstawi go na miejsce. Oczywiście
        rolą sąsiadki jest porozmawiać z synem i wytłumaczyć mu, że tak nie wolno, a
        Ciebie przeprosić, ale wydaje mi się, że Ty też powinnaś wytłumaczyć córce, że
        jej kolega to przecież też dziecko i źle zrobił, że zabrał, ale nie powinna od
        razu nazywać tego kradzieżą.
        Takie jest moje zdanie, szanuję każde inne. Napisz jak się sytuacja rozwiązała.
        • 35lat Re: kradzież 04.01.07, 11:00
          Luska1973, właśnie dlatego opisałam moją przygodę ze stopniami - bo nie zawsze
          należy nazywać rzeczy "z grubej rury". Przyznam się, że córce nawet
          powiedziałam, że on może chciał wziąć tę zabawkę na chwilę, że nie można tak
          mówić od razu, że ukradł. Ale, że oczywiście brzydko zrobił, że nie zapytał, bo
          nie wolno, nigdy!brać czegoś co nie nasze bez pytania.
          Cieszę się, że jesteś za spokojnym reagowaniem, rozwagą w tych sprawach.
          Łatwo jest kogoś urazić, skrzywdzić, a to pozostaje... Zwłaszcza jeśli tym komś
          jest dziecko!
          I nie myślę aby dobrą rzeczą było teraz popierać córkę w tym, aby już się nie
          bawiła z tym chcłopcem. Dziecko także musi widzieć, że można popełnić błąd, co
          nikogo nie skreśla!!!
          • luska1973 Re: kradzież 04.01.07, 11:58
            Myślę, że dobrze byłoby również gdybyś porozmawiała z tym chłopakiem o tym co
            się stało (mam nadzieję, że jego matka również to zrobi).
            To oczywiście zabawki twojej córki i Ty (ona) decydujecie o tym czy pozwolić
            się nimi bawić innym dzieciom, ale ja chyba wytłumaczyłabym mu, że jeśli chce
            być kolegą mojej córki to nie może zabierać zabawek bez pytania, ze to jeżeli
            grzecznie zapyta/poprosi, to córka z pewnością pożyczy mu zabawkę np. do jutra.
            Jest to oczywiście posunięcie bardzo ryzykowne, bo efekt może być taki, że pół
            osiedla zjawi się u was "pożyczyć" jakąś zabawkę, ale jest to jednocześnie
            jakaś nauka otwartości do ludzi.
            Bardzo mi się podoba twoje podejście do ludzkich błędów. Moje dzieci są jeszcze
            małe i nie zastanawiałam się nad tym, ale podsunęłaś mi bardzo ważne
            stwierdzenie na przyszłość: nie wolno skreślać kogoś, kto popełnił błąd...
            Mam nadzieję, że do tego chłopaka nie przylgnie etykieta złodzieja i że będzie
            się ładnie bawił z twoją córką i już nic jej bez pytania nie zabierze.
            • 35lat Re: kradzież 04.01.07, 12:16
              A Ty mi podsunęłaś dobry pomysł aby powiedzieć temu chłopcu, że może sobie
              pożyczyć zabawkę. Dla mojej córki to nie problem, bo już tak robi z siostą tego
              chłopca, która to siostra jest w jej wieku. Obie wymieniają się zabawkami smile
              Bardzo pozdrawiam! smile
              • verdana Re: kradzież 04.01.07, 13:40
                Przede wszystkim nie Ty powinnaś zalatwiać sprawe kradzieży - to co
                powiedziałas chłopcu bylo akurat. Sprawę powinna załatwić sasiadka. Wcale sie
                nie zdziwię, ze zbaraniała, ciekawe jak my bysmy zareagowały na dowiedzenie
                sie - przy ludziach - że nasze dziecko coś ukradło. Nie wiesz też, czy sprawa
                nie została załatwiona w gronie rodzinnym - bardzo możliwe, ze sąsiadka ma
                zwyczaj karcić dziecko prywatnie, nie publicznie.
                W takim wypadku nazwanie dziecka złodziejem przez obcą osobę jest po prostu
                karygodne. Chłopiec mogł słonia rzeczywiście ukraść, mógł jednak (to 9-
                latek!) "pożyczyc " go sobie na jeden dzień i potem zwrócić (inne dzieci jak
                widać pożyczaja zabawki), a mógł bezmyślnie wsadzić do kieszeni.
                • scher Re: kradzież 06.01.07, 11:24
                  verdana napisała:

                  > Chłopiec mogł słonia rzeczywiście ukraść, mógł jednak (to 9-
                  > latek!) "pożyczyc " go sobie na jeden dzień i potem zwrócić (inne dzieci jak
                  > widać pożyczaja zabawki), a mógł bezmyślnie wsadzić do kieszeni.

                  Żeby to jednoznacznie rozstrzygnąć, potrzebna jest uważna rozmowa z tym
                  dzieckiem. I trzeba takie rozmowy przeprowadzać, a nie z góry pobłażliwie
                  zakładać błąd, nieświadomość, młody wiek. Jeżeli ukradł świadomie - nie ma dla
                  mnie dyskusji.

                  Sz.
              • luska1973 Re: kradzież 04.01.07, 14:42
                To, co napisałaś o wymienianiu się zabawkami przez twoją córkę i siostrę tego
                chłopca jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, ze nie była to
                świadoma "kradzież". Być może był świadkiem jak siostra zabiera od twojej córki
                zabawki i po prostu zrobił to samo, tyle, że bez wcześniejszych ustaleń z twoją
                córką (czego oczywiście nie popieram). Jeśli faktycznie tak by było, to
                pamiętając swoją przygodę z oceną - porozmawiaj z nim grzecznie może właśnie o
                ewentualnym "pożyczaniu", dając jednoczesnie do zrozumienia, ze nie uważacie go
                za złodzieja. Czuję jakąś podświadomą sympatię do tego chłopca i boję się o
                jego psychikę. (może dlatego, że ponad 20 lat pamiętam ten nieszczęsny długopis)
                I spróbuj namówić córkę żeby mu zaufała, tym bardziej, ze bawi się z jego
                siostrą. Jeśli wyrośnie na złego człowieka to przynajmniej będziecie obie
                wiedziały, że nie macie w tym żadnego udziału izolując go po jednym, być może
                nieprzemyślanym zdarzeniu smile
                Pozdrawiam
                • 35lat Re: kradzież 05.01.07, 10:27
                  Tak tylko dla sprostowania: nikt nie nazwał tego chłopca złodziejem! Moja córka
                  powiedziała przy mnie i sąsiadce: "A. ukradł mi słonika" na co żadna z nas nic
                  nie powiedziała.
                  Wszystko sie wydało, bo młodsza siostra tego chłopca wygadała, że jej brat
                  zabrał słonia i prosił aby siostra go nie wydała...
                  Wczoraj był z siostrą u mojego dziecka i świetnie się bawili. Na odchodnym
                  powiedziałam, że zawsze może sobie pożyczyć zabawkę, jeśli tylko się zapyta.
                  Bardzo się zawstydził. Widać sąsiadka rozmawiała z nim o tym...
                  Dla mnie takie załatwienie sprawy jest OK.
                  • scher Re: kradzież 06.01.07, 11:13
                    35lat napisała:

                    > Wczoraj był z siostrą u mojego dziecka i świetnie się bawili. Na odchodnym
                    > powiedziałam, że zawsze może sobie pożyczyć zabawkę, jeśli tylko się zapyta.
                    > Bardzo się zawstydził. Widać sąsiadka rozmawiała z nim o tym...
                    > Dla mnie takie załatwienie sprawy jest OK.

                    Dla mnie nie. Jeżeli matka dziecka nie wymogła na nim, żeby przyszedł do was,
                    oddał osobiście ukradzioną rzecz i wyraził skruchę, moim zdaniem dziecko nie
                    jest właściwie wychowywane i prawo wstępu do mojego domu by straciło.

                    9-latek doskonale rozumie, co zrobił. Kradzież to nie jest jakiś tam błąd
                    młodzieńczy, to jest jedno z najcięższych przewinień, jakich dziecko może się
                    dopuścić.

                    Nastała wychowawcza moda na usprawiedliwianie dzieci za wszystko, co doskonale
                    uwidacznia się w tym wątku. Wychowanie w duchu fundamentalnych wartości leży.

                    Mając mniej więcej 9 lat, ukradłem cioci wędkarski kołowrotek, bo ładnie
                    terkotał. Moja mama załatwiła sprawę tak, że już więcej w życiu nic nie
                    ukradłem.

                    Pobłażliwość dla czynów karygodnych to błąd pedagogiczny.

                    Sz.
          • scher Re: kradzież 06.01.07, 11:20
            35lat napisała:

            > Dziecko także musi widzieć, że można popełnić błąd, co nikogo nie skreśla!!!

            Też jestem zwolennikiem zasady "czyste konto". Nie etykietować i nie
            przekreślać. Ale pod warunkiem, że dziecko wyrazi szczerą skruchę i poniesie
            konsekwencje złego czynu. Żeby wyzerować dziecku konto, muszę nabrać wiary, że
            podobne zachowanie nigdy więcej się nie powtórzy. A o tym wnioskuję z postawy
            dziecka.

            Bez szczerego żalu i mocnej chęci poprawy wyrozumiałość nie ma żadnego
            wychowawczego sensu, a może wręcz spowodować demoralizujące poczucie
            bezkarności. Dzieci trzeba rozpieszczać, ale nie wolno ich rozpuszczać.

            Sz.
            • 35lat Re: kradzież 07.01.07, 15:18
              Nie mogę się z Tobą zgodzić, zwłaszcza jeśli chodzi o wyrażanie skruchy... Jest
              ona często efektem nacisku dorosłych a nie zrozumieniem sytuacji. Tak było w
              moim przypadku, o którym pisałam - ze stopniami. Mojej mamie pewnie także się
              wydawało, że rozumiem co zrobiłam. Nie rozumiałam ani trochę!
              Czasem delikatne zwrócenie uwagi daje lepsze rezultaty niż robienie afery,
              zwłaszcza jeśli rzecz miała miejsce tylko raz.
              • scher Re: kradzież 07.01.07, 18:30
                35lat napisała:

                > moim przypadku, o którym pisałam - ze stopniami.

                Sprawa ze stopniami jest nieporównywalnej wagi do kradzieży rzeczy z cudzego
                domu.

                Sz.
                • 35lat Re: kradzież 08.01.07, 10:44
                  To Twoje zdanie. Dziecko widzi to inaczej.
                  • scher Re: kradzież 08.01.07, 10:56
                    35lat napisała:

                    > To Twoje zdanie. Dziecko widzi to inaczej.

                    Ale to dziecko powinno przyzwyczajać się do systemu wartości ludzi dorosłych,
                    nie odwrotnie.

                    Ja nie postuluję obciąć mu ręki za kradzież, ani wsadzić go na kilka lat. Ale
                    konsekwencje powinny być - adekwatnie do wieku - dotkliwie przez dziecko
                    odczuwalne, bo naruszona została jedna z _fundamentalnych_ reguł życia
                    społecznego.

                    Sz.
                    • jola_ep Re: kradzież 08.01.07, 11:28
                      > dotkliwie przez dziecko
                      > odczuwalne,

                      Delikatne zwrócenie uwagi może być może nie tyle dotkliwie odczuwalne (choć to też), co zapamiętane i wdrożone na długo. Ale może to zależy od klasy rodzica smile

                      /*piszę to z moich doświadczeń z pozycji dziecka */

                      Pozdrawiam
                      Jola
    • e-ftalo Re: kradzież 11.01.07, 13:02
      komyszka nie prawda że 9-letnie dziecko ze wszystkiego sobie tak świetnie zdaje
      sprawę.I nie podoba mi się jak więksozść rodziców traktuje takie dzieci,tak
      jakby już były dorosłe,żadnego wychowania,żadej nauki,tylko soądzić ukarać i
      już.

      A jak uważam ŻE 12 LETNIE DZIECKO JEST WCIĄŻ MAŁE.
      Większe dzieci kradną,bo ich rodzice uważają że już są wszystkiego nauczone i
      nie trzeba im już nic tłumaczyć.To jest błąd.Niekonsequencja rodzica też ma zły
      skutek.I potem to wszystko na mnie spada,ja muszę tłumaczyć dziecku,że to
      było,złę itd,no bo przecież nie mogę przymkąć oka nawet na głupią zapalniczkę
      za 1zł

      Są też rodziny gdzie rodzice są złodziejami,wtedy trudno oczekiwać że dzieci
      będą inne,a niestety przynajmniej tu gdzie mieszkam rodzin patologicznych jest
      od groma i sam nie oduczę wszystkich od kradzieży.
Pełna wersja