problem w szkole -pomocy

24.04.07, 23:32
postanowiłam zapytac tutaj-moze wy mi doradzicie.Moj 8 letni syn dzis wrócił
ze szkoły po telefonie od pedagoga ze zabił na przerwie patykiem
jaszczurke.Zszokowało mnie to-nie ma natury tego typu-nie bije sie z
dziecmi,nie męczy zwierząt-nie chodzi mi o ten incydent tylko wiecie-nie ciąga
psów za ogony nie przydusza kotków- nawet nie potrafi sie obronic przed cuddzą
agresją,jest spokojnym ,wywazonym ale ruchliwym dzieckiem.
Zapytany dlaczego powiedział ze kolega mu powiedział ze jaszczurce ogon
odrasta i on jakos tak chciał zobaczyc a stało sie nieszczęscie.Dodam jeszcze
ze nie oglada prawie tv-tyle co z nami,nie gra na kompie w jaies
strzelanki-jedyne co mozemy sobie zarzucic to HArry Potter-którego obecnie
skasowalismy.
jestem przygnębiona bo nie chce mi sie wierzyc w jego zlą nature-sadystą to on
nie jest ale takie cos?tak jakby do domu przyszło nagle inne dziecko.co mam
robic doradzcie proszę.Bede wdzieczna
    • ik_ecc Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 01:59
      Pewnie to dokladnie chcial zobaczyc.
      A jak on sie czuje na ten temat? Rozmawialas z nim?

      Kiedy mialam z 5-6 lat, zrzucilam kota z bardzo wysokich schodow, bo
      uslyszalam, ze kot zawsze spada na cztery lapy i tez chcialam to zobaczyc. Nie
      spadl na cztery lapy, pokoziolkowal, spadl na schody ponizej (drugi zestaw
      schodow pod tymi na ktore go rzucilam), pokoziolkowal dalej - wygladalo to
      fatalnie - ale na szczescie nic mu sie nie stalo. BARDZO zalowalam tego co
      zrobilam.
      Zapewniam, ze nie stalam sie seryjnym morderca, nie mam tez zadnych
      sadystycznych pociagow w stosunku do zwierzat. Wrecz przeciwnie - od czasu do
      czasu pracuje w schronisku, w domu zawsze jest kilka przygarnietych sztuk
      zwierzyny. Kretynsko mam nawet problem zabic muche.

      Podejrzewam, ze Twoj syn rzeczywiscie chcial zobaczyc co z tym ogonem i
      rzeczywiscie wyszlo nieszczescie. Po prostu z nim o tym porozmawiaj. Moze
      zaproponuj mu zeby nastepnym razem sprawdzac samemu poszukal ksiazek o
      jaszczurkach, moze wypozyczyl film czy poszedl do sklepu zoologicznego czy zoo
      gdzie sa jaszczurki i pogadal z ekspertami. Nie ma nic zlego w checi poznawania
      swiata.

      W kazdym razie - nie demonizowalabym. Byc moze byl to poprostu wypadek, a te
      sie zdarzaja.
      • ik_ecc Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 02:12
        ik_ecc napisała:

        > zaproponuj mu zeby nastepnym razem sprawdzac samemu poszukal ksiazek o

        Mialo byc "ZAMIAST sprawdzac samemu poszukal ksiazek"

      • melmire Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 03:15
        Popieram, ja zabilam chomika, po tym jak babcia powiedziala mi ze umie sie
        wspinac po scianie. Nie umial. Psychopatka (chyba) nie jestem.
        • mamosz Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 03:25
          Tz popieram ,a dodatkowo radze sprawe troszeczke wyciszyc ,przy takim halo masz
          szanse na to ze dziecku ta jaszczurka bedzie wracala w koszmarach ,bedzie mial
          straszne poczucie winy itd.Nie powinnas do tego dopuscic.Dziecko juz wie ze
          niechcacy stala sie rzecz zla i mysle ,ze starczy jak na 8-io latka
          • verdana Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 09:46
            Wyjasnienie syna wydaje się rozsadne i prawdopodobne. Nalezy mu się teraz
            raczej współczucie, niż ochrzan.
    • iwucha Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 10:56
      Jeśli dla owej, telefonującej pani pedagog był to problem to chyba jest ona
      powaznie niedouczona i trzeba jej jakos pomóc smile
    • marieta_makieta Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 12:23
      To mi po prostu wygląda na wypadek przy pracy. Po prostu ciekawość była zbyt
      silna, a przy tym Twój synek nie chciał zobaczyć jak jaszczurka umiera, tylko
      jak ogon jej odpada. Jak miałam 7 lat kolega mi powiedział, że jak się
      dżdżownicę przetnie na pół, to z dwóch połówek od razu powstają dwie normalne
      dzdzownice. Oczywiście musiałam to zobaczyć. Niestety, zanim mój tata przerwał
      tę radosną eksplorację, trochę dżdżownic udało mi się zamęczyć. Nie wyrosłam na
      sadystkę. Myślę, że nie musisz się zamartwiać, tylko porozmawiaj z synem
      spokojnie. I jak ktoś słusznie napisał, nie wpędzaj go w nadmierne poczucie
      winy, bo po nocach będzie mu się sniło.
      • ratyzbona Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 21:09
        dzień w którym ośmiolatki przestaną próbować odciąć ogon jaszczurce będzie
        końcem ludzkiej ciekawości. Ciekawość może zaprowadzić w różne miejsca nie
        koniecznie najlepsze ale z pewnością nie jest niczym czym nalezy się martwić.
        Dziwne jest tylko że szkolny pedagog zamiast pocieszyć dziecko albo poczuć
        zadzwonił do matki uważając że jest to objaw agresji czy złego charakteru -
        jeśli istotnie uznamy to za obiawy powyższych cech to żadne cieakwe świata
        dziecko nigdy nie zostanie uznane za grzeczne ( a może juz tak jest)
        • mamamisia6 Re: problem w szkole -pomocy 26.04.07, 14:37
          Witam zgadzam się z tym co napisały ci wcześniej dziewczyny.Jak przeczytałam o
          twoim synku i tej nieszczęsnej jaszczurce to przypomniało mi się jak parę lat
          temu byłam z rodzinką na wczasach.Mój syn zaprzyjażnił się tam z dziewczynką
          chyba 5-letnią. Miała taką ciekawą zabawę - zbierała biedronki i trzymała je w
          rączkach, gniotąc, tarmosząc i chyba dusząc. Zapytałam tą małą, która
          bynajmniej nie wyglądała na psychopatkę czemu trzyma w rączkach biedronki,
          które nie żyją. Powiedziała mi że one śpią.Udało mi się ją przekonać ,żeby
          zrobiła im sypialnie w krzaczkach i masakra się skończyła.Dzisiaj z perspektywy
          czasu śmiejemy się z mężem z tej małej ( biedronek oczywiście nam żal ).
          Pozdrawiam.
    • rivia Re: problem w szkole -pomocy 25.04.07, 22:13
      bardzo dziekuje za otuche-rzeczywiscie po rozmowiez p.pedagog-kazała nartysowac
      mojemu dziecku jaszczura i napisac z netu kilka zdan o jego zyciu,jedzeniu,itp
      sprawa ucichła.Dzieki za wsparcie
      • nchyb Re: problem w szkole -pomocy 26.04.07, 14:58
        > mojemu dziecku jaszczura i napisac z netu kilka zdan o jego zyciu,jedzeniu,itp
        > sprawa ucichła.Dzieki za wsparcie
        sprawa ucichła, pewie nie obniżą dziecku sprawowania, Ty wsparcie uzyskałaś.
        Ale czy Ty wsparłaś swoje dziecko w międzyczasie? Czy wytlumaczyłaś mu, że
        takie sytuacje się zdarzają i należy bardzo uważać, by jednak swoją ciekawością
        nie krzywdzić innych, i czy przekonałaś dziecko, że kochasz jebardzo, a ononie
        jest wrednym sadystą, tylko pani pedagog wyolbrzymiła sytuację? Bo jeżeli teg
        wszystkiego nie zrobiłaś to chyba jednak sprawa nie jest zakonczona. Nie jest
        zkończona w pozytywny dla Twojego dziecka sposób...
        Przy okazji - piszesz, że:
        > rzeczywiscie po rozmowiez p.pedagog-kazała nartysowac
        > mojemu dziecku jaszczura
        Kto rozmawiał z pedagog? Ty czy dziecko? I co z rozmowy oprócz rysunku wynikło?
        Pozdrawiam
    • asidoo Re: problem w szkole -pomocy 26.04.07, 15:00
      Obserwuj dziecko. Jeśli coś z nim nie tak, na pewno zauważysz inne symptomy. Ja
      bym nie karała dziecka tym razem, ale wolałabym zdobyć pewność, że to tylko
      przypadek. Prowadziłabym z nim długie rozmowy o życiu zwierząt i uczulałabym je
      na ich trudny los i problemy z dostosowaniem się do cywilizacji, żeby rozwinąć
      współczucie dla zwierząt i wyobraźnię dziecka.
      • rivia Re: problem w szkole -pomocy 26.04.07, 20:11
        ach i wogóle mnie to zdziwiło bo mój syn boi sie wszystkiego-od pająków po robale.
        a jest bardzo wrazliwy az moze nad-a tu taki zonk.
        Mam nadzieje ze jednorazowy.
      • asidoo Re: problem w szkole -pomocy 26.04.07, 21:24
        No dla mnie to by było czerwone światło. Nie lekceważ tego i obserwuj go, bo
        tłumacząc sobie, że na pewno sprawa jest załatwiona, możesz jeszcze się bardzo
        zdziwić.
        • rivia Re: problem w szkole -pomocy 29.04.07, 09:29
          nie uwazam ze sprawa skonczona-na pewno bede sie bacznie przyglądac..
          a swoją drogą popatrzcie-ile ludzi tyle opini-jedni mówią ze dziecko
          pokrzywdzone na maksa,inni zwracają uwagę na samo działanie dziecka...postaram
          sie znalezc droge in between
    • rivia Re: problem w szkole -pomocy 26.04.07, 20:09
      pani poleciła mu to wszystko napisac i narysowac zeby mu uswiadomic ze to zywe
      zwierze i ze krzywdzic nie wolno.u pedagoga był najpierw sam syn-po incydencie
      -a potem mój mąż -przy okazji pani dała nam namiary na lekarza leczącego
      niedosłuch -syn ma problemy-wiec wizyta raczej pozytywna.Potem juz nie
      wspominano o sprawie-tylko Pani wychowawczyni prosiła zeby powtorzył klasie to
      co napisał i narysował-bo mieli akurat o tym lekcje.
      Uszczerbku na psychice nie doznał poza wstrząem jak se uswiadomil co zrobił tak
      naprawde a poza standardowym gonieniem gołębi innych objawów sadyzmu nie widze. smile
      • maksimum Bedziesz musiala odkupic jaszczurke. 27.04.07, 05:03
        Przeciez po to ze szkoly dzwonili.
    • ibulka Re: problem w szkole -pomocy 29.04.07, 23:59
      kolega Mu powiedział o odrzucaniu ogona. chciał sprawdzić i stało się nieszczęście.
      nie przejmuj się. Mały nie jest i nie będzie sadystą, mordercą ani psychopatą.
      jak miałam 7 lat, to katowałam ślimaki puszczając je po rozgrzanym do piekielnej
      temperatury wiadrze, i nie wiedziałam, że je to boli ;]

      moim zdaniem nie ma się czym przejmować.
      wytłumacz Synkowi, że trzeba uważać na zwierzątka, bo są delikatne i bardzo
      łatwo jest im zrobić krzywdę, ale to był wypadek.
      i tyle.
    • vharia Re: problem w szkole -pomocy 30.04.07, 22:03
      Nie czytam innych odpowiedzi, piszęsmile

      Ja bym to wzięła tak, jak dzieciak mówi: nie chciał. Myślał, ze jej ogon odpanie, zwierz sobie pójdzie a za kilka dni czy tydzień zobaczą ją z odrośniętym do połowy nowym ogonem. I będzie fajnie.
      Uwierzyłabym dziecku, że nie chciało i obgadała temat zrobienia "niechcący" poważnej krzywdy zwierzęciu. Myślę, że skoro on mówi to, co mówi, rozmowa nie będzie trudna i nie bedzie orką na ugorze. Pewnie jest mu przykro. Jeśli nie palnąłby w rozmowie czegoś, co by nie zaniepokoiło nie wpadałabym w przerażenie i uznała to tylko za przykry, nieumyślny wypadek.
Pełna wersja