Dodaj do ulubionych

O czym nie wolno rozmawiać ??

25.07.07, 12:40
Moja 4 latka rozmawia o wszystkim bez względu na sytuację i miejsce.
Jak wyczulic takiego dzieciaczka że nie o wszystkim wolno rozmawiać gdy
przysłuchują się temu sąsiadki bądź inni obcy ludzie.
Dzisiaj powiedziałam że nie życzę sobie rozmawiać na dany temat w klatce.

Powolutku zaczynamy takie wyczulanie ale koza jest dociekliwa i potrafi
pytanie powtórzyć z trzy razy i zmiana tematu już nic nie daje.

To teraz już wprost mówię o tym wolno mówić tylko w domku z mamą i tatą.

Jak jest u was ???????
Obserwuj wątek
    • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 13:02
      A co takiego mowi Twoje dziecko, ze nie mozna tego powiedziec na glos?
      • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 13:15
        Oj ciekawska, ciekawska
      • camel_3d Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 16:22
        no np pyta czy wszyscy na wakacjach dostaja syfilisa.. i czy np tata wie, ze
        mama i wojek biegaja nago po domusmile))
    • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 13:58
      mnie tez zastanawia jakie to kontrowersyjne tematy może poruszac tak małe
      dziecko..
    • crusk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 15:33
      Oj ma się tajemnice przed sąsiadkami? wink))

      Swojego syna, jak tylko zaczął mówić, nauczyłam jak się nazywa, gdzie mieszka,
      jak nazywają się rodzice. Tak na wszelki wypadek.
      Teraz muszę go nauczyć, że nie każdy na świecie musi o nas tyle wiedzieć, i że
      zanim komuś przedstawi całą rodzinę, powinien zapytać opiekuna czy może.
    • agnieszka_gk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 15:40
      Też mnie zaintrygowały co to moga być za tematy tabu dla 4-letniego dziecka. No
      i trudno wymagać od takiego dziecka, żeby już miało intuicyjne wyczucie co i
      przy kim mozna powiedzieć.
      • bi_scotti Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 15:50
        Czepiacie sie tego, co i co. Sa dziesiatki drobnych rzeczy, ktore niekoniecznie
        musza byc obwieszczane calemu swiatu, pierwsza to przyklad ze starego, niezbyt
        madrego dowcipu o chlopczyku w tramwaju: "tata, mama sie na ciebie zlosci jak
        sikasz do zlewu!" i inne takie. Moja wlasna corka oglosila kiedys w kolejce po
        bilet do kina "a moj tata to lubi glaskac mame po pupie". Oczywiscie to nie jest
        jakas wielka tajemnica i po pewnym czasie czlowiek sam sie z tego smieje ale w
        momencie gdy wszyscy inni kolejkowicze zaczynaja czlowiekowi patrzec na
        siedzenie zainteresowani tym, czy tata ma faktycznie co glaskac, to jest raczej
        srednio fajne. Od dziecka trudno wymagac zeby intuicyjnie wiedzialo, co, gdzie i
        do kogo mozna powiedziec ale trzeba dziecko uczyc takiej wrazliwosci. Tego, ze
        nie mowi sie rzeczy, ktore moga komus sprawic przykrosc np. "jestes brzydka" i
        tego, czego samemu nie chcialoby sie uslyszec. To jest proces - uczenie i
        wlasciwie zaczyna sie od momentu gdy dziecko zaczyna mowic. Moze kiedys bedzie
        dyplomata smile))
        • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 16:09
          Jezeli tatus do zlewu nie bedzie sikal to i dziecko nie bedzie mialo czego
          komentowac.

          A to, ze "moj tata lubi glaskac mame po pupie" jest akurat bardzo fajne, wiec
          nie wiem, czego tu sie wstydzic. Ja bym sie cieszyla, ze dziecko widzi, ze
          rodzice sie kochaja. Nic w tym zlego nie ma.

          A jak dziecko powie "jestes brzydka" to po prostu powiedz, ze to nieladnie i
          tyle.

          Innym slowem - wiele halasu o nic.
          • iwucha Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 16:51
            Ja też nie bardzo kumam, co to za tematy tabu. U mnie się gada o wszystkim.
            Staram się tylko zwracać uwagę na formy i rozwijać empatię (" tej pani mogłoby
            być przykro gdybyś powiedziała jej, że jest brzydka, nie wszyscy ludzie są tacy
            ładni na zewnątrz ale może ta pani jest akurat bardzo miła?")
    • dirgone Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 16:27
      Heh, widać, że niektórym osobom trudno sobie wyobrazić niestosowne tematy.
      A wystarczy "mamo, powiedz jeszcze raz, dlaczego ci leciała krew z pupy?",
      "hahahaha,ale się fajnie wczoraj spierdziałaś w łazience, jak poszłaś robić
      kupę, hahahaha", "mamo, dlaczego ta pani jest taka gruba? i dlaczego mam o tym
      nie mówić?" "mamo, ta pani śmierdzi!"
      Mój brat był w młodości bardzo szczery i właśnie nie potrafił pohamować swoich
      komentarzy. Ile się mama wstydu przez niego nabawiła... eh. No ale przeszło mu w
      końcu, po bardzo długim czasie. Chociaż jak chodziłam z nim do podstawówki, to
      miałam czasami ochotę go zamordować.
      • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 17:19
        dirgone napisała:

        > Heh, widać, że niektórym osobom trudno sobie wyobrazić niestosowne tematy.
        > A wystarczy "mamo, powiedz jeszcze raz, dlaczego ci leciała krew z pupy?",

        i to ma być temat tabu?
        Menstruacja?



        > "hahahaha,ale się fajnie wczoraj spierdziałaś w łazience, jak poszłaś robić
        > kupę, hahahaha",

        ciekawe skąd dziecko zna takie słownictwo..
        to raz
        dwa: ludzie się wyprózniają. Normalna sprawa, nie sądzisz?

        "mamo, dlaczego ta pani jest taka gruba? i dlaczego mam o tym
        > nie mówić?" "mamo, ta pani śmierdzi!"

        Skoro pani smierdzi to smierdzi. To ona powinna sie zawstydzić, nie matka
        spostrzegawczego dziecka.

        Co do otyłości, wystarczy dziecku wytłumaczyć, ze niektórych spraw nie
        komentuje się na pełen regulator bo mogą sprawić przykrośc.
        Czterolatek to zrozumie.


        > Mój brat był w młodości bardzo szczery i właśnie nie potrafił pohamować swoich
        > komentarzy. Ile się mama wstydu przez niego nabawiła... eh. No ale przeszło
        mu
        > w
        > końcu, po bardzo długim czasie. Chociaż jak chodziłam z nim do podstawówki, to
        > miałam czasami ochotę go zamordować.

        No cóz, to my wychowujemy nasze dzieci..
        • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 18:14
          marghe_72 napisała:

          > i to ma być temat tabu?
          > Menstruacja?

          Na pewno nie do omawiania publicznie.
          • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 18:57
            a niby dlaczego nie?
            zwłaszcza z małym dzieckiem

            dziecko zadaje pytanie, ja odpowiadam. Może niekoniecznie na pełen regulator.
            No i zależy co rozumiemy przez "publicznie"
            • das.krokodil Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 19:02
              Podpisuję się pod marghe.
              • das.krokodil Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 19:05
                Poza tym, dobrze wychowane dzieci uznają za naturalne pobyty w toalecie i nie
                czują potrzeby, żeby "podniecać się' czynnościami fizjologicznymi. Słownictwa
                typu "spierdziałaś się" nie używam do dzisiaj ja - osoba dorosła, co dopiero
                małe dziecko - ludzie, czego Wy uczycie te biedne maluchy ????
                • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:11
                  "pierdzenie" - słowo bardzo modne ostatnio u mojej córki w przedszkolu i inne
                  jeszcze gorsze.
                • kea100 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:34
                  I tu się mylisz,nie masz pojęcia jakie śmieszne mogą być dla 4-latka "sprawy
                  toaletowe",wlaśnie pucszczanie bąków,zrobienie kupy najlepiej jak kolega
                  popuści.Niestety mam małego przedszkolaka,i zauważyłam,że przynosi mi
                  masę "śmiesznych"jego zdaniem powiedzonek,"mamo a Jarek to jest śmierdek
                  pierdek szesnasty,bo puścił dzisiaj bąka"i tak dalej,i tak dalej....
                  • kea100 to było do das.krokodil:) 25.07.07, 21:36
                    .....
                  • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:59
                    kea100 napisała:

                    > I tu się mylisz,nie masz pojęcia jakie śmieszne mogą być dla 4-latka "sprawy
                    > toaletowe",wlaśnie pucszczanie bąków,zrobienie kupy najlepiej jak kolega
                    > popuści.Niestety mam małego przedszkolaka,i zauważyłam,że przynosi mi
                    > masę "śmiesznych"jego zdaniem powiedzonek,"mamo a Jarek to jest śmierdek
                    > pierdek szesnasty,bo puścił dzisiaj bąka"i tak dalej,i tak dalej....


                    niestety? big_grin
                    też mam przedszkolaka
                    i nie przynosi..
                    ewenement jakiś?

                    a może po prostu nie robi to na niej zadnego warazenia?
                    • das.krokodil Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:57
                      ja przedszkolaka jeszcze nie mam, ale moja siostra ma 7-latka, który również
                      nie używa takich słów i nie bawią go "sprawy toaletowe", pewno też ewenement?;/
                      • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:59
                        das.krokodil napisała:

                        > ja przedszkolaka jeszcze nie mam, ale moja siostra ma 7-latka, który również
                        > nie używa takich słów i nie bawią go "sprawy toaletowe", pewno też
                        ewenement?;/

                        7 latka już nie, 4-latka - jak najbardziej
                        • das.krokodil Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 12:59
                          Trzy lata temu ten 7-latek był 4-latkiem i też nie zachowywał się w ten
                          sposób ;/
                          • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 13:46
                            das.krokodil napisała:

                            > Trzy lata temu ten 7-latek był 4-latkiem i też nie zachowywał się w ten
                            > sposób ;/

                            Watpie aby 7 latek zachowywał sie tak samo jak zachowywał sie 3 lata temu.
            • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 19:20
              marghe_72 napisała:

              > Może niekoniecznie na pełen regulator.

              Ciepło, ciepło...

              > No i zależy co rozumiemy przez "publicznie"

              Przeczytaj pierwszy post.
              • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:32
                scher napisał:

                > marghe_72 napisała:
                >
                > > Może niekoniecznie na pełen regulator.
                >
                > Ciepło, ciepło...
                >
                > > No i zależy co rozumiemy przez "publicznie"
                >
                > Przeczytaj pierwszy post.
                >

                Czytam i widzę - przy obcych ludziach, przy sąsiadkach , na klatce. Nie w
                kościele, w biurze czy na uroczystym obiedzie u szefa wink


                wg mnie w takich miejscach można swobodnie poruszac takie tematy
                • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 01:38
                  marghe_72 napisała:

                  > wg mnie w takich miejscach można swobodnie poruszac takie tematy

                  To sobie poruszaj, ale autorki wątku nie zamierzasz chyba zmuszać?
          • catinka1 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 19:03
            mnie też wydaje się że niektórzy są tu totalnie bezpruderyjni, ja też nie
            chciałam rozmawiać z córką o menstruacji w tramwaju i komentować chorobliwej
            otyłości kobiety w autobusie. Opowieść o klepaniu przez męża po pupie też by
            mnie trochę speszyła. Pewnie że dzieci należy wyczulać, na pewne temety, które
            są w pewnych miejscach niestosowne. Zawsze można spróbować wybiegu
            typu "porozmawiamy o tym później" a jak nie pomoże to zmienić temat .
        • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:09
          marghe_72 napisała:

          >>
          > i to ma być temat tabu?
          > Menstruacja?

          W pewnym sensie jest to temat tabu, czyli nie do omawiania np. głośno w sklepie.
          A co mama ma powiedzieć? - Wiesz dziecko, mam menstruację.

          > > "hahahaha,ale się fajnie wczoraj spierdziałaś w łazience, jak poszłaś rob
          > ić
          > > kupę, hahahaha",
          >
          > ciekawe skąd dziecko zna takie słownictwo..
          > to raz
          > dwa: ludzie się wyprózniają. Normalna sprawa, nie sądzisz?

          Które słow tak Cie szokuje? "Kupa" czy "pierdzieć" Chyba nie wiesz co potrafia
          wygadywac kilkulatki...
          Wypróznianie sprawa normalna oczywiscie ale opowiadanie o tym publicznie- juz
          nie.

          • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:34
            mama303 napisała:

            > marghe_72 napisała:
            >
            > >>

            > W pewnym sensie jest to temat tabu, czyli nie do omawiania np. głośno w
            sklepie
            > .
            > A co mama ma powiedzieć? - Wiesz dziecko, mam menstruację.

            po pierwsze nie chodzi o to co powie matka, a o to o co pyta dziecko. I ja w
            pytaniu nie widze niz zdrożnego. Odpowiedziec można później.
            >
            > > > "hahahaha,ale się fajnie wczoraj spierdziałaś w łazience, jak poszł
            > aś rob
            > > ić
            > > > kupę, hahahaha",
            > >
            > > ciekawe skąd dziecko zna takie słownictwo..
            > > to raz
            > > dwa: ludzie się wyprózniają. Normalna sprawa, nie sądzisz?
            >
            > Które słow tak Cie szokuje? "Kupa" czy "pierdzieć" Chyba nie wiesz co
            potrafia
            > wygadywac kilkulatki...
            > Wypróznianie sprawa normalna oczywiscie ale opowiadanie o tym publicznie- juz
            > nie.
            >
            mam w domu kilkulatka
            jakoś nie używa takiego słownictwa..
            i nie fascynuje ją defekacja jako taka
            ot, normalna sprawa
            • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:01
              marghe_72 napisała:

              > > W pewnym sensie jest to temat tabu, czyli nie do omawiania np. głośno w
              > sklepie
              > > .
              > > A co mama ma powiedzieć? - Wiesz dziecko, mam menstruację.
              >
              > po pierwsze nie chodzi o to co powie matka, a o to o co pyta dziecko. I ja w
              > pytaniu nie widze niz zdrożnego. Odpowiedziec można później.

              Zdrożnego może nie, ale niezbyt nadajacego sie do publicznych rozmów.
              Nie zawsze odpowiedziec mozna później bo dziecko może nalegać i dopytywać się.

              > mam w domu kilkulatka
              > jakoś nie używa takiego słownictwa..
              > i nie fascynuje ją defekacja jako taka
              > ot, normalna sprawa

              A czy my mówimy o tym, co fascynuje Twojego kilkulatka i jakiego używa
              słownictwa?
              Dzieci bywaja różne i z moich obserwacji akurat takie fascynacje u rówieśników
              mojej córki sa normą a i słownictwo bywa różne.

              > >
              • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:13
                mama303 napisała:


                >
                > A czy my mówimy o tym, co fascynuje Twojego kilkulatka i jakiego używa
                > słownictwa?
                > Dzieci bywaja różne i z moich obserwacji akurat takie fascynacje u
                rówieśników
                > mojej córki sa normą a i słownictwo bywa różne.
                >
                to Ty stwierdziłaś, ze chyba nie wiem jak porafią rozmawiac kilkulatki..
                stąd odpowiedź o moim dziecku, kilkulatku.
                Opócz swojego własnego mam do czynienia z innymi .. zatem niejakie pojęcie o
                tym jak takie rozmowy wyglądają mam.
                Jakoś kupy i za przeproszeniem "pierdzenie" nie sa ich ulubionym tematem
                więc naprawdę nie warto uogólniać.
                bo , jak sama piszesz, są rózne dzieci
                a także rózni rodzice..
                Tak dużo zależy od wychowania.
                • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:17
                  marghe_72 napisała:

                  >> to Ty stwierdziłaś, ze chyba nie wiem jak porafią rozmawiac kilkulatki..
                  > stąd odpowiedź o moim dziecku, kilkulatku.
                  > Opócz swojego własnego mam do czynienia z innymi .. zatem niejakie pojęcie o
                  > tym jak takie rozmowy wyglądają mam.

                  A kilka to znaczy ile ma Twoje dziecię?
                  • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:29
                    a jakie to ma znaczenie?
                    niedługo będzie miała 7..
                    • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:38
                      marghe_72 napisała:

                      > a jakie to ma znaczenie?
                      > niedługo będzie miała 7..

                      Ma znaczenie, pewnie nie pamiętasz - moja ma 4,5 roku i wyraźnie widac że te
                      tematy bawia i ją i jej rówieśników chociaz nie sa to oczywiscie tematy jedyne
                      ani główne.

                      >
                      • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 23:13
                        mama303 napisała:

                        >
                        > Ma znaczenie, pewnie nie pamiętasz

                        że jak , prosze ?
                        nie pamiętam powiadasz?
              • das.krokodil Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 23:00
                mamo303, a jak Ty reagujesz na takie słownictwo dziecka??? Śmiejesz się??
                Przymykasz oko?? Ja jako dziecko byłam wychowywana bez przekleństw, nawet
                słowo "durny" nie przechodziło mi przez usta. Do kolezanki nie mówiłam też "co
                się gapisz", czy 'jesteś głupia" o innych słowach nawet nie wspomnę. Wyrosłam
                na normalnego, kulturalnego człowieka i jakoś nie czuję potrzeby kląc na każdym
                kroku, chociaż dzieci w mojej szkole też przeklinały. Jak napisano wyżej -
                wszystko zależy od wychowania.
                • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 23:12
                  das.krokodil napisała:

                  > mamo303, a jak Ty reagujesz na takie słownictwo dziecka??? Śmiejesz się??
                  > Przymykasz oko??
                  Ja? leję pasem smile
                  a na poważnie A co mam robić? reaguje podobnie jak inne rozsądne matki - nie
                  robie zbytniej afery ale tez tłumaczę że to nie ciekawe tematy, czy brzydkie
                  słowa i że nie widze w tym niczego śmiesznego itp.
                  njagorzej jak w grupie jedno coś palnie głupiego np. o pierdzeniu czy kupie czy
                  czym tam jeszcze /dla nich bardzo smiesznym/ i wsztskie sie ciesza i powtarzają.

                  Ja jako dziecko byłam wychowywana bez przekleństw

                  Ja też.
      • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 20:34
        > A wystarczy "mamo, powiedz jeszcze raz, dlaczego ci leciała krew z pupy?",

        Zgadzam sie z Marghe_71, ze menstruacja to nie jest jakis straszny temat i
        wystarczy spokojnie dziecku powiedziec, ze porozmawiamy o tym w domu, jezeli z
        jakichs powodow nie chcemy o tym dyskutowac tu i teraz. Albo w dwoch zdaniach
        wytlumaczyc, ze to tylko menstruacja i kobiety tak maja.

        Po drugie, dziecko w tym wieku nie musi byc zapoznawane ze wszystkimi detalami
        fizjologii mamy. Nie musi na ten przyklad wiedziec, ze mamie czasem leci krew.
        Po co mu taka wiedza?

        > "hahahaha,ale się fajnie wczoraj spierdziałaś w łazience, jak poszłaś robić
        > kupę, hahahaha", "mamo, dlaczego ta pani jest taka gruba? i dlaczego mam o tym
        > nie mówić?" "mamo, ta pani śmierdzi!"

        To nie jest kwestia poruszania przez dziecko tematow tabu, tylko tego w jaki
        sposob to robi i tego kto nauczyl go takiej, a nie innej kultury. Rodzice maja
        obowiazek uczyc dzieci kultury i jezeli na porzadku dziennym w domu jest
        rozmawianie takim jezykiem, to co sie pozniej dziwic, ze dziecko powtarza?
        • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:22
          d.o.s.i.a napisała:
          >
          > Zgadzam sie z Marghe_71, ze menstruacja to nie jest jakis straszny temat i
          > wystarczy spokojnie dziecku powiedziec, ze porozmawiamy o tym w domu, jezeli z
          > jakichs powodow nie chcemy o tym dyskutowac tu i teraz. Albo w dwoch zdaniach
          > wytlumaczyc, ze to tylko menstruacja i kobiety tak maja.

          Dosia Ty chyba nie masz dzieci, Dzieci potrafia czasem uparcie drążyc temat
          szczególnie jak widza ze mama sie zmieszała i nie chce go kontynuować.
          Ja mam bardzo śmiałe i wygadane dziecię i nie raz wprawiło mnie w osłupienie w
          miejscach publicznych swoja szczerością. Wiem że to może byc problemem chociaz
          dla pocieszenia mama wygadanych pociech napisze że dziecko z tego wyrasta
          >
          > Po drugie, dziecko w tym wieku nie musi byc zapoznawane ze wszystkimi detalami
          > fizjologii mamy. Nie musi na ten przyklad wiedziec, ze mamie czasem leci krew.
          > Po co mu taka wiedza?

          Ale jednak czasem wie, bo nie zawsze da sie ukryc przed dzieckiem w łazience -
          takie zycie mamuśki. Był czas że moja córka nie odstepowała mnie na krok -
          takze w toalecie.
          >
          > > "hahahaha,ale się fajnie wczoraj spierdziałaś w łazience, jak poszłaś rob
          > ić
          > > kupę, hahahaha", "mamo, dlaczego ta pani jest taka gruba? i dlaczego mam
          > o tym
          > > nie mówić?" "mamo, ta pani śmierdzi!"
          >
          > To nie jest kwestia poruszania przez dziecko tematow tabu, tylko tego w jaki
          > sposob to robi i tego kto nauczyl go takiej, a nie innej kultury. Rodzice maja
          > obowiazek uczyc dzieci kultury i jezeli na porzadku dziennym w domu jest
          > rozmawianie takim jezykiem, to co sie pozniej dziwic, ze dziecko powtarza?

          A jeżeli nie jest to na porzadku dziennym tylko dziecko gdzies to usłyszało /np
          od kolażanek/ i z lubością powtarza - jest i taki etap w wieku dziecka.
          • crusk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:59
            Myślę , że ja wprawiłam w osłupienie otoczenie, odpowiadając synowi na takie
            pytania w miejscach publicznych. Unikanie odpowiedzi prowokuje natarczywe
            powtarzanie pytania – do skutku, lub irytacji matki, aż dziecko dostaje burę.
            Można odpowiedzieć nie wdając się w szczegóły, lub odpowiedzieć na ucho,
            zaznaczając, że jest to temat dyskretny i nie wypada mówić o nim w obecności
            nieznajomych. Mój syn reaguje natychmiast – nie przestaje zadawać pytań – zadaje
            je szeptem (na ucho).
            • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:07
              crusk napisała:

              > Można odpowiedzieć nie wdając się w szczegóły, lub odpowiedzieć na ucho,
              > zaznaczając, że jest to temat dyskretny i nie wypada mówić o nim w obecności
              > nieznajomych. Mój syn reaguje natychmiast – nie przestaje zadawać pytań &
              > #8211; zadaje
              > je szeptem (na ucho).

              Z tym uchem tez sie u nas udawało chciaz raz mała sie rozejrzała i
              spytała "dlaczego tak cicho mówię, przeciez nikt nie śpi" smile
    • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 21:30
      nunik napisał:


      > To teraz już wprost mówię o tym wolno mówić tylko w domku z mamą i tatą.
      >
      > Jak jest u was ???????

      U nas podobnie. Mam podobna kozę /4,5 roku/- szczerą do bólu i bardzo śmiałą w
      kontaktach z ludźmi.
      Widze że powoli zaczyna wyczuwać, że pewnych rzeczy sie nie mówi publicznie -
      wyrasta się z tego.
      • nunik Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:34
        Wow widzę że nie jestem sama.

        Nie mam ochoty pewnych rzeczy tłumaczyć dziecku w obecności licznych gapiów.

        No i stopniowo próbuję wypracować reakcję małej że o tym porozmawiamy w domku.

        Powoli przynosi to skutki ale jeszcze długa droga przed nami.

        Bo nie wszystkie sąsiadki muszą słyszeć po co idziemy do urzędu, że mama była
        na egzaminie, pies zwymiotował, itp.

        Później dojdzie jeszcze dopytywanie sąsiadek i też trzeba małą jakoś nauczyć
        żeby kulturalnie je zbyła.
        Ja sama pamietam sąsiadki które wypytywały dzieciaki o różne sprawy a te
        sąsiadki dalej w tym miejscu mieszkają i my też.
        Starsze sprytnie się wymigiwały a młodsze jak na spowiedzi.
        Myślę że na takie rzeczy trochę póxniej będziemy małą uczulać.
        • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 22:42
          nunik napisał:

          >> Później dojdzie jeszcze dopytywanie sąsiadek i też trzeba małą jakoś nauczyć
          > żeby kulturalnie je zbyła.
          > Ja sama pamietam sąsiadki które wypytywały dzieciaki o różne sprawy a te
          > sąsiadki dalej w tym miejscu mieszkają i my też.
          > Starsze sprytnie się wymigiwały a młodsze jak na spowiedzi.

          Moja mama doświadczony pedagog przedszkolny nasłuchała sie niejednego o
          rodzinnych tematach tabu od szczerych i naiwnych dzieciaków /wcale zreszta nie
          pytanych/
        • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 23:01
          > Bo nie wszystkie sąsiadki muszą słyszeć po co idziemy do urzędu, że mama była
          > na egzaminie, pies zwymiotował, itp.
          >

          No prosze Cie. A o czym moze Twoje dziecko rozmawiac? O tym jak pieknie ptaszki
          cwierkaja...?
        • marghe_72 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 25.07.07, 23:15
          nunik napisał:

          > Wow widzę że nie jestem sama.
          >
          > Nie mam ochoty pewnych rzeczy tłumaczyć dziecku w obecności licznych gapiów.
          >
          > No i stopniowo próbuję wypracować reakcję małej że o tym porozmawiamy w domku.
          >
          > Powoli przynosi to skutki ale jeszcze długa droga przed nami.
          >
          > Bo nie wszystkie sąsiadki muszą słyszeć po co idziemy do urzędu, że mama była
          > na egzaminie, pies zwymiotował, itp.

          Nunik, wybacz , ale niejak nie moge pojac co w takich tematach jest nie tak?
          Bo dyskusje o menstruacji jestem jeszce w stanie pojąc.. ale egzamin czy
          choroba psa to chyba codziennośc..

          --
          Homo sapiens non urinat in ventum
          • nunik Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 07:55
            Pewnie że choroba psa to codzienność i nawet mała chodzi z nim do weterynarza
            razem z nami ale nasze kochane sąsidki znajdując potem jakieś wymiociny na
            korytarzu zostawione przez pijaka z pobliskiej izby wytzeźwień zwłaszcza zimą
            potrafią dzwonić na straż miejską podając winowajcę jakoby naszego psa.

            Ale na szczęscie już niedługo zmieniamy miejsce pobytu.

            Może jestem przewrażliwiona ale to kwestia otoczenia.

            To że idziemy do urzędu to pikuś ale po co tam idziemy to już nasza sprawa.

            • niewyparzony_jezyk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 08:06
              Wychodzi na to, ze wolno rozmawiać tylko o ptaszkach.
              Ale nie, bo w locie robią kupę (uuups!)
              O pieskach też nie, bo potrafią pierdzieć (uuups!), no i jeśli pies zrobi kupę
              (uuups!), to trzeba posprzątać- i trzeba będzie dziecku publicznie odpowiedzieć,
              dlaczego i po co.

              Najlepiej w ogóle nie rozmawiać z dzieckiem na ulicy. Nic a nic, ani słowa.

              > To że idziemy do urzędu to pikuś ale po co tam idziemy to już nasza sprawa.

              To nie mów dziecku, po co idziecie i problem z głowy. "Idziemy, bo muszę
              załatwić ważną sprawę, która Ciebie nie dotyczy".
              • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 09:26
                niewyparzony_jezyk napisała:

                > Najlepiej w ogóle nie rozmawiać z dzieckiem na ulicy. Nic a nic, ani słowa.

                Po co się dziewczyny czepiasz, po co nadinterpretujesz, wystawiając odpowiednie
                świadectwo swojej inteligencji? Dziewczyna zadała pytanie, pytanie jest
                normalne, jej obiekcje są normalne, a te wszystkie zastrzeżenia i dyskusja o
                nich są dość żałosne.
                • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 09:39
                  > Po co się dziewczyny czepiasz, po co nadinterpretujesz, wystawiając odpowiednie
                  >
                  > świadectwo swojej inteligencji? Dziewczyna zadała pytanie, pytanie jest
                  > normalne, jej obiekcje są normalne, a te wszystkie zastrzeżenia i dyskusja o
                  > nich są dość żałosne.
                  >

                  No nie moge sie zgodzic. Dziewczyna szuka rady jak sprawic, aby zamknac usta
                  swojemu dziecku, bo ONA sie wstydzi rozmowy o piesku, urzedzie i egzaminach itp.
                  Wiekszosc ludzi uzna, ze sa to tematy absolutnie dozwolone dla dziecka. A
                  dziecko jest po to dzieckiem, aby gadac o roznych rzeczach, bo przez to uczy sie
                  nawiazywania wiezi spolecznych, pewnosci siebie i wlasnego zdania. Nie oczekujmy
                  od 4letniego dziecka, ze spotykajac sasiadke nawiaze z nia inteligentna rozmowe
                  o najnowszych osiagnieciach medycyny. Piesek, to co robimy z mama i najnowsza
                  zabawa - to sa wlasnie tematy rozmow czterolatkow. Dziecko nie ma jeszcze innych
                  doswiadczen poza domowymi. A dziewczyna chce to ukrocic, z niewiadomych
                  przyczyn, bo jej jest niezrecznie, bo sie boi sasiadow. To chyba jej problem, ze
                  boi sie sasiadow, i drzy przed tym jak sasiedzi wykorzystaja niewinna
                  informacje? I my mamy jej poradzic jak sprawic, aby jej dziecko przestalo sie w
                  ogole odzywac, albo, zeby nauczylo sie rozroznic tematy o tak delikatnej
                  granicy? To jest niemozliwe. Albo zamkniemy buzie dziecku w ogole, na zasadzie
                  "masz sie nie odzywac przy doroslych", albo pozwolimy mu rozmawiac o tym czym
                  chce, ewentualnie korygujac naprawde smiale pytania, z ktorych dziecko sobie
                  moze rzeczywiscie nie zdawac sprawy. A i wtedy nie zawstydzac, tylko delikatnie
                  wytlumaczyc.

                  Nie popadajmy w przesade. Juz tu kiedys byla na forum dziewczyna oburzona tym,
                  ze dziecko chce jesc kolacje z rodzicami przy gosciach i byl to dla niej
                  wieeeelki problem. Za chwile znajdzie sie taka, ktora uwaza, ze dzieci glosu nie
                  maja w ogole i co zrobic, zeby nauczyc dziecko mowienia tylko po wyrazeniu zgody
                  przez rodzica odnosnie tematu wypowiedzi.
                  • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 15:39
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Dziewczyna szuka rady jak sprawic, aby zamknac usta swojemu dziecku

                    Chce "zamknąć usta swojemu dziecku"?

                    > bo ONA sie wstydzi rozmowy o piesku, urzedzie i egzaminach itp

                    "Wstydzi się" rozmowy?

                    > Wiekszosc ludzi uzna, ze sa to tematy absolutnie dozwolone dla dziecka.

                    Dozwolone może i są, ale niekoniecznie do omawiania z sąsiadkami. Każda rodzina
                    ma, jeśli można tak powiedzieć, swoje "osobiste" sprawy i sąsiadkom nic do nich.

                    > Nie popadajmy w przesade.

                    W mojej ocenie sama nadinterpretujesz i przesadzasz, podkładając pod
                    uzasadnione pytanie dowolne podteksty.

                    Reasumując: pozwól, że pozostanę przy swoim zdaniu.
                    • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 15:48
                      No wlasnie staram sie nie nadinterpretowywac, dlatego zapytalam jakiez to
                      tematy sa tak "obciachowe" dla rodzica w ustach dziecka. No i sie dowiedzialam -
                      piesek, urzad i egzamin. Bo dziecko rozmawia z sasiadka.
                      No prosze. Nie uczmy dzieci gburowatosci od kolyski. Skad dziecko moze
                      wiedziec, ze mozna mowic o kwiatku, ale nie o piesku, o urzedzie, ale nie o tym
                      w jakim celu, a o egzaminie w ogole nie mowic? Czy to troche nie nazbyt
                      skomplikowane dla 4-letniego dziecka, skoro na ten przyklad ja tez nie kumam
                      dlaczego te tematy sa tabu i dlaczego nie mozna o nich rozmawiac.

                      A potem sie dziwimy, ze dzieci w ogole buzi nie otwieraja i nastepuje
                      litania "Krzysiu, odpowiedz babci, no powiedz jak bylo w szkole" itp. itd.
                      Dzieci maja prawo do swobodnego wyrazania mysli i nie maja obowiazku znac
                      subtelnosci, albo humoru mamy, bo mama sie wstydzi, z niewiadomo jakich
                      powodow, sasiadce powiedziec, ze zdala egzamin, albo ze idzie do urzedu zlozyc
                      PITa.
                      • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 15:56
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > tematy sa tak "obciachowe" dla rodzica w ustach dziecka. No i sie
                        > dowiedzialam - piesek, urzad i egzamin.

                        Dla mnie uzasadnienie autorki wątku jest logiczne i zupełnie zrozumiałe.

                        > Bo dziecko rozmawia z sasiadka.
                        > No prosze. Nie uczmy dzieci gburowatosci od kolyski.

                        Jeżeli nie chcę, aby dziecko wszystkie sprawy rodzinne omawiało z sąsiadkami,
                        nie uczę je przecież tym samym gburowatości! Czy ty masz jakiś umiar w tych
                        swoich nadinterpretacjach?

                        > Skad dziecko moze wiedziec, ze mozna mowic o kwiatku, ale nie o piesku,
                        > o urzedzie, ale nie o tym w jakim celu, a o egzaminie w ogole nie mowic?

                        Z kontekstu sytuacyjnego?

                        > Czy to troche nie nazbyt skomplikowane dla 4-letniego dziecka

                        Czyż nie po to są rodzice, aby pomagać rozumieć skomplikowane kwestie, póki
                        dziecko do ich samodzielnego rozumienia nie dorośnie?

                        > skoro na ten przyklad ja tez nie kumam dlaczego te tematy sa tabu i dlaczego
                        > nie mozna o nich rozmawiac.

                        Otóż to! Nie kumasz uzasadnienia autorki i stąd ta cała żałosna dyskusja.

                        > A potem sie dziwimy, ze dzieci w ogole buzi nie otwieraja

                        ...albo popełniają samobójstwa wink
                        • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 16:17
                          Scher. Nie wiem dlaczego tak sie upierasz, ze ja nadinterpetowuje, oraz ze
                          4letnie dziecko bedzie sobie radzilo z subtelnosciami, ktorych nawet ja nie
                          kumam. Otoz nie bedzie sobie radzilo. Dziecko nie wie, ze mama ma najwidoczniej
                          jakis problem z sasiadka. Skad ma wiedziec? Nie wymagaj od 4letniego dziecka
                          rozpoznania "kontekstu sytuacyjnego"! Nie w przypadku tego typu tematow.

                          I nie, nie przekonuja mnie uzasadnienia autorki - w dalszym ciagu nie rozumiem
                          co takiego strasznego w tym, ze dziecko powie po co idzie do urzadu.
                          • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 16:31
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > Scher. Nie wiem dlaczego tak sie upierasz, ze ja nadinterpetowuje, oraz ze
                            > 4letnie dziecko bedzie sobie radzilo z subtelnosciami, ktorych nawet ja nie
                            > kumam. Otoz nie bedzie sobie radzilo.

                            Dlatego też Bóg mu dał rodziców których musi słuchać.

                            > co takiego strasznego w tym, ze dziecko powie po co idzie do urzadu.

                            Nie wiem, po co dziewczyna szła do urzędu. Cudze tajemnice trzeba uszanować.
                            • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 16:52
                              > Nie wiem, po co dziewczyna szła do urzędu. Cudze tajemnice trzeba uszanować.

                              No ja tez nie moge sobie wyobrazic co takiego w urzedzie mozna rozbic, ze
                              dziecko nie moze o tym powiedziec sasiadce. Skoro zalozycielka watku w ogole
                              nie chce, zeby dziecko z sasiadka rozmawialo, to niech mu tego zabroni, ale
                              niech nie oczekuje, ze za kazdym razem dziecko bedzie doskonale wiedzialo co
                              jest tajemnica, a o tematem neutralnym.

                              Moze niech przed wyjsciem z domu zalozycielka przedstawia dziecku liste
                              tematow, ktore moze poruszac. Na zasadzie "tylko pamietaj Krzysiu, ze masz nie
                              mowic po co idziemy do urzedu. I nie mow nic, ze sie piesek zrzygal. O moim
                              egzaminie tez masz nie mowic. Rozumiesz?". W przeciwnym razie dziecko ma prawo
                              nie wiedziec, ze te tematy sa tabu.
                              • kowaliska Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 17:24
                                Przyjęłaś pozę zadowolonej z siebie idealnej mamuśki rodem z amerykańskiego kina
                                familijnego. Niezręczne sytuacje Ci sie nie zdarzają?
                                Jakoś nie wierzę.
                                Zawsze zarzucasz innym matkom, że dramatyzują, przesadzają, są do niczego.
                                Bardzo pomocne, zwłaszcza jak szuka sie życzliwej porady.
                                • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 18:38
                                  > Zawsze zarzucasz innym matkom, że dramatyzują,

                                  A ta matka Twoim zdaniem nie dramatyzuje?
                                  • kowaliska Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 18:58
                                    Moim zdaniem jest normalna.
                                    Jeżeli Twoim zdaniem wszystko co robisz nadaje się do opowiadania przy obcych,
                                    to po co Ci w domu np drzwi?
                                    • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 20:08
                                      A co ma piernik do wiatraka?
                                      • kowaliska Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 21:38
                                        A to, że zamykając drzwi od mieszkania przyznajemy sie do tego, ze nie wszystko
                                        chcemy robić publicznie. Więc dlaczego mielibyśmy potem rozmawiać o tym w
                                        tramwaju albo pod blokiem?
                      • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 16:28
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > A potem sie dziwimy, ze dzieci w ogole buzi nie otwieraja

                        ale nie dziecko autorki wątku. Tu akurat problem jest odwrotny i ja go
                        doskonale rozumiem - moje dziecie jest podobne
              • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 09:29
                Mylisz pewne kwestie.
                Oczywiste jest że z dzieckiem należy rozmawiać a z niektórymi, nawet się nie da
                nie rozmawiać, gdyż interesuje je wszystko począwszy od defekacji a
                zakończywszy na kosmosie i stwórcy świata. Ponadto niektóre dzieciaki są
                wszędobylskie, buzia im się nie zamyka, mają uszy dookoła głowy i do tego mają
                małe opory aby np. rozmawiać z zupełnie obcymi ludźmi.
                Moja córka należy do tego typu dzieciaków i dlatego wiem ze może to być problem
                chociaż jest to moim zdaniem pewna przewaga nad dziećmi cichymi, nieśmiałymi,
                mniej zainteresowanymi otaczającym światem.
                Oczywistym jest dla mnie że w domu rozmawia się jednak trochę innym językiem
                niż w miejscach publicznych, bardziej swobodnym. Niektóre rodziny nawet mają
                swoje ulubione żarty, powiedzonka które być może nie dla wszystkich są
                zrozumiałe i śmieszne. W domu bez oporów porusza się także pewne tematy,
                których nie wypada poruszać np. w sklepie, urzędzie czy nawet w gronie mało
                zaprzyjaźnionych sąsiadek z bloku. Do takich tematów należą np. kwestie
                związane codzienną toaletą.
                I autorka wątku widząc w tym pewien problem, napisała o tym. Nie widzę powodu
                aby to lekceważyć bo dziecko jednak trzeba nauczyć pewnych zasad prowadzenia
                rozmów i tyle.
                Moja córcia powoli zaczyna wyczuwać o czym można rozmawiać publicznie a o czym
                tylko z mamą i tatą i że istnieją pewne sprawy powiedzmy prywatne o których nie
                koniecznie trzeba opowiadać sąsiadkom.
            • agnieszka_gk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 09:52
              nunik, mam wrażenie, że większym problemem jest dla Ciebie co sobie o tobie
              pomyślą sąsiadki, niż sam fakt, że pewnych tematów się nie porusza publicznie.
              Dziecięce pytania są niewinne, nie robi tego złośliwie czy żeby wprawić ciebie
              w kłopot. I przyznam szczerze, że te ostatnie przykłady "niestosownych" tematów
              trochę mnie zadziwiły...
              Mojemu dziecku tez zdarzyło się nie raz zadać "trudne" pytanie, np. "mama, masz
              jeszcze okres ?" albo, gdy była na etapie odkrywania róznicy płci (3 latka)
              patrzyła na pana stojącego za nami w kolejce i pytała "a czy ten pan też ma
              piptoszka ?", albo "a czy ta pani ma włoski na pipi ?". Spokojnie odpowiadałam,
              pewnie tak i najczęściej temat się kończył. Osoby obgadywane często robiły się
              czerwone ze wstydu, ale to już ich problem, bo co to za wstyd że jest się
              mężczyzną i dziecko o to pyta.
              Zgadzam się, że trzeba dziecko uczyć, że o pewnych rzeczach nie mówi się
              publicznie, tak jak i pewnych rzeczy nie robi się publicznie, ale nie ma też co
              robić problemu z powodu niewinnego pytania dziecka. I jeszcze a propos
              słownictwa i niektórych zachowań dziecka - dziecko przedszkolne wiele rzeczy
              przynosi z przedszkola, to, że w domu się tak nie mówi i nie robi, wcale nie
              oznacza, że nasze dziecko nie będzie zafascynowane jakimś słówkiem czy
              zachowaniem równieśnika, i w pewnym, czasem najmniej odpowiednim momencie, to
              wykorzysta. A nieodpowiednie słówko jest tym bardziej atrakcyjne, im bardziej
              rodzice/otoczenie jest skonfudowane lub zażenowane.
              • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 17:01
                agnieszka_gk napisała:

                > patrzyła na pana stojącego za nami w kolejce i pytała "a czy ten pan też ma
                > piptoszka ?", albo "a czy ta pani ma włoski na pipi ?". Spokojnie
                > odpowiadałam, pewnie tak i najczęściej temat się kończył.

                Przy tych ludziach odpowiadałaś?!
    • dirgone Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 10:15
      Chęć do rozmawiania o takich sprawach publicznie nie zależy od wychowania. Mnie
      i brata dzielą 3 lata i wychowali nas ci sami rodzice.
      Ja pierwszy raz słowo "cholera" powiedziałam w piątek klasie podstawówki i się
      dziwiłam, że mi język od tego nie usechł. Mój brat natomiast podłapywał takie
      rzeczy natychmiast i powtarzał przy każdej okazji. Mi by wystarczyła jednorazowa
      odpowiedź na pytanie, a on drążył i drążył to samo, szczególnie jak widział
      zażenowanie w oczach innych ludzi. Ja słowo "spierdzieć" z ledwością piszę na
      klawiaturze (wypowiedzenie go nawet jest dla mnie obrzydliwe, bo go po prostu
      nie lubię), a dla mojego brata podniecanie się bąkami to był chleb powszedni i
      nieważne, jak starali się moi rodzice, żeby tego nie robił.

      To, że niektórzy z was mają to szczęście, że wasze dzieci procesy fizjologiczne
      traktują normalnie nie oznacza, że ci, których dzieci nadmiernie się tym
      podniecają żyją w patologii! Zapewne moja mama, gdy miałam 4 lata, też się
      chwaliła, że takie grzeczne dzieci ma. Jak brat zaczął mówić, to zmieniła zdanie.
      A co do publicznego rozmawiania - kiedy byłam w 7 klasie podstawówki, brat
      przyprowadził kolegów i podejrzeli mnie w łazience. Pomyślcie sobie, jakim
      upokorzeniem było dla 13-latki to, że owi chłopcy rozpowiedzieli w szkole, gdzie
      i jak bardzo jestem owłosiona. Też to takie normalne i zupełnie niekrępujące?
      Teraz by mnie już nic takiego nie ruszyło, ale wtedy z rozpaczy przez tydzień
      nie chodziłam do szkoły.
      Przepraszam za tak długi post, ale wkurza mnie, że niektóre mamy potrafią tak
      łatwo oceniać innych, bo ich dzieci są "tak dobrze wychowane", choć mnóstwo
      problemów nie ma z tym nic wspólnego (jak widać po moim przykładzie)
      • nunik Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 11:13
        He he to mi nie pozostaje nic innego jak przyzwyczaić się do haseł mojego
        dziecka. Bo buzi to raczej mu nie zamkniemy nadaje 24 na dobę.
        Nam pozostaje filtrować wiadomości i po prostu o pewnych rzeczach przy niej nie
        rozmawaić a nie zawsze to się udaje chyba tylko jak śpi albo jest w przedszkolu.
        Co do różnych ciekawych tekstów to we wrześniu jak przywitała tatusia swoimi
        super słodkimi zwrotami to aż przedszkolanka jej Pani wyszła z gabinetu
        Dyrektora zobaczyć kto tak nadaje.


        A rozmów o pieskach, kupkach itp rzeczach to ja się nie boję.
        No a zdaniem sąsiadek to my się zbytnio nie przejmujemy.
        Żyjemy swoim życiem czy to komuś odpowiada czy nie.
        • agnieszka_gk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 11:23
          nunik napisała: "Nam pozostaje filtrować wiadomości i po prostu o pewnych
          rzeczach przy niej nie rozmawaić a nie zawsze to się udaje chyba tylko jak śpi
          albo jest w przedszkolu".

          My tą zasadę stosujemy od momentu, kiedy córka skończyła roczek - niestety nie
          rozmawiamy o bardzo wielu rzeczach przy niej, nawet wydających się kompletnie
          neutralnymi - np. plany wyjazdów, gdyż ona od razu to podłapuje i albo dopytuje
          się kiedy, albo denerwuje, że nie jedziemy, albo niepokoi się, że któres z nas
          wyjedzie itp. Nigdy też w jej obecności nie komentujemy zachowań/sytuacji
          naszych znajomych, czyli nie opowiadamy i nieplotkujemy. I nigdy nie mówimy o
          niej przy niej, chyba, że są to zupełne drobiazgi typu że w przedszkolu dziś
          dostała medal za sprzątanie lub jest to konieczne, np. u lekarza.
          • mama303 Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 11:50
            agnieszka_gk napisała:

            > nunik napisała: "Nam pozostaje filtrować wiadomości i po prostu o pewnych
            > rzeczach przy niej nie rozmawaić a nie zawsze to się udaje chyba tylko jak
            śpi
            > albo jest w przedszkolu".
            >
            > My tą zasadę stosujemy od momentu, kiedy córka skończyła roczek - niestety
            nie
            > rozmawiamy o bardzo wielu rzeczach przy niej, nawet wydających się kompletnie
            > neutralnymi - np. plany wyjazdów, gdyż ona od razu to podłapuje i albo
            dopytuje
            >
            > się kiedy, albo denerwuje, że nie jedziemy, albo niepokoi się, że któres z
            nas
            > wyjedzie itp. Nigdy też w jej obecności nie komentujemy zachowań/sytuacji
            > naszych znajomych, czyli nie opowiadamy i nieplotkujemy. I nigdy nie mówimy o
            > niej przy niej, chyba, że są to zupełne drobiazgi typu że w przedszkolu dziś
            > dostała medal za sprzątanie lub jest to konieczne, np. u lekarza.

            To kiedy zaczynacie normalnie ze soba rozmawiać? smile
            Przesada w druga strone tez nie jest dobra, dziecko to członek rodziny i
            naturalna rzecza jest że uczestniczy w jej zyciu.
            • nunik Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 12:02
              Nasze tak uczestniczy w zyciu że koniecznie chce auto z 4 poduszkami i kołderką
              dla pieska. My planujemy tylko kupić nowe auto.
              • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 12:25
                Mam wrazenie, ze w wielu rodzicach pokutuje jednak przekonanie, ze w mniejszym
                lub wiekszym zakresie, ale dzieci jednak glosu nie maja...

                No bo czy jest normalne to, ze "nie mowimy o dziecku o pewnych rzeczach"
                dotyczacych, jakby nie bylo rodziny? To dziecko nie ma prawa uczestniczyc w
                rozmowie na temat planowanych wyjazdow, zakupu samochodu? Nikt nie mowi, ze od
                razu ma o wszystkim decydowac, ale chyba ma prawo byc czescia rodziny?
                U mnie w domu tak bylo, ze rodzice absolutnie ze mna niczego nie omawiali - o
                tym, ze jechalam na oboz dowiadywalam sie jak mama zaczynala pakowac moje
                rzeczy i nawet do konca nie wiedzialam, gdzie jade. O zakupie samochodu, czy
                czegokolwiek tez nigdy ze mna nie rozmawiano. Stawiano mnie zawsze przed
                faktami dokonanymi. Skutek? Ja tez stawiam rodzicow przed faktami, jako
                nastolatka nie mowilam im NIC, moi rodzice nie wiedzieli o mnie nic.

                Dziecko jest czlonkiem rodziny i zasluguje na uczestnictwo w jej zyciu, a nie
                jedynie na rozmowy o ptaszkach i pieskach (chociaz jak widac, nawet te o
                pieskach sa ryzykowne dla niektorych mam).

                Szkoda, ze niektorzy rodzcie nie traktuja swoich dzieci jak normalnych,
                rozumnych ludzi.
                • agnieszka_gk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 13:03
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Mam wrazenie, ze w wielu rodzicach pokutuje jednak przekonanie, ze w
                  mniejszym lub wiekszym zakresie, ale dzieci jednak glosu nie maja...

                  MOje filtrowanie tematów rozmów nie wynika z faktu, że "dziecko nie musi nic
                  wiedzieć", tylko z etapu jej rozwoju i specyficznego interpretowania wielu
                  wyrywkowo zasłyszanych tekstów. Podczas rozmów na jakiś temat pada np. mnóstwo
                  wątpliwości, obaw, zastrzeżen itp. ze strony jednego z rodziców, które później
                  w formie zwielokrotnionej mogą przekładać się na odbiór danej decyzji przez
                  dziecko. Co innego jest rozmowa konkretna - np. kupujemy mieszkanie i jeździmy
                  wspólnie i oglądamy, i omawiamy co nam się podoba a co nie, a co innego rozmowa
                  nt. decyzji czy w ogóle się przeprowadzić ze wszystkim ZA i PRZECIW. Resztę
                  argumentów napisałam w poprzednim poscie.
                  I raczej nie przyrównywałabym sytuacji braku rozmowy ze szkolnym dzieckiem a z
                  4-latkiem.
                • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 15:47
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > No bo czy jest normalne to, ze "nie mowimy o dziecku o pewnych rzeczach"
                  > dotyczacych, jakby nie bylo rodziny?

                  Tak, jest to normalne, a ty masz wyraźnie zapędy pajdokratyczne. Dziecko w
                  wieku przedszkolnym nie jest wystarczająco dojrzałe, by w pełni rozumnie
                  uczestniczyć w życiu rodziny. Twoi rodzice przesadzali w jedną stronę (bo jakąś
                  patologią jest dla mnie informowanie dziecka w dniu wyjazdu o wyjeździe albo
                  programowe nieomawianie ważnych spraw rodziny z dzieckiem starszym), ty zaś
                  przesadzasz w drugą stronę.
                  • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 15:53
                    Nie twierdze, ze z 4-letnim dzieckiem nalezy omawiac kwestie dotyczace
                    inwestycji finansowych. Bo i tak nic z tego nie zrozumie. Ale nie nalezy go
                    wykluczac z rodziny tylko dlatego, ze jest male i "nierozumne". Bo potem,
                    wlasnie jak cos podchwyci, podslucha, to bedzie rodzicow meczyl (takze
                    publicznie) o wytlumaczenie.
                    • scher Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 15:57
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > nie nalezy go wykluczac z rodziny

                      Mam wrażenie, że wątek jest jakby o czymś innym.
                      • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 16:30
                        Watek juz dawno zrobil sie o czyms innym...
            • agnieszka_gk Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 12:43
              mama303 napisała:

              > To kiedy zaczynacie normalnie ze soba rozmawiać? smile Przesada w druga strone
              tez nie jest dobra, dziecko to członek rodziny i naturalna rzecza jest że
              uczestniczy w jej zyciu.

              A co to znaczy normalnie ? Uważam, że nie wszystkie tematy są odpowiednie do
              rozmowy przy 4-letnim dziecku, zwłaszcza przy wrażliwym dziecku. Niemal
              sztandarowe są juz przykłady, gdy rodzice obgadują bliskich znajomych a potem
              sa zdziwieni, że dziecko to ujawnia przy wspólnym spotkaniu. To samo dotyczy
              np. narzekania na dziecko w jego obecności, że jest takie i owakie, w co
              dziecko potem podświadomie się wpisuje, a matka nakręca się nadal, że jest
              coraz gorzej.
              Staram się nie przesadzać i wiem, że dziecko jest członkiem rodziny, i
              rozmawiamy razem np. na temat formy spędzania czasu czy mnóstwa codziennych
              spraw. Ale o wielu sprawach wolę porozmawiać bez jego uczestnictwa, dla jego
              dobra i dla spokojnej atmosfery rozmowy (dziecko potrafi często przerywać,
              dopominac się uwagi, zwłaszcza wieczorami, gdy wreszcie wszyscy jesteśmy w
              komplecie). U dziecka drobnostki mogą urastać do wielkich spraw,
              interpretowanych w dziecięcy sposób, mogą tez wywoływać lęki, niepokój,
              zagubienie. Można bardziej lub mnie filtować tematy rozmów znajac swoje
              dziecko, ale nie ma się potem co dziwić, że dziecko wystrzeli z nieodpowiednim
              pytaniem czy komentarzem...
              • d.o.s.i.a Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 13:00
                > A co to znaczy normalnie ? Uważam, że nie wszystkie tematy są odpowiednie do
                > rozmowy przy 4-letnim dziecku, zwłaszcza przy wrażliwym dziecku. Niemal
                > sztandarowe są juz przykłady, gdy rodzice obgadują bliskich znajomych a potem
                > sa zdziwieni, że dziecko to ujawnia przy wspólnym spotkaniu. To samo dotyczy
                > np. narzekania na dziecko w jego obecności, że jest takie i owakie, w co
                > dziecko potem podświadomie się wpisuje, a matka nakręca się nadal, że jest
                > coraz gorzej.


                To nie jest kwestia tego czy mowi sie to przy dziecku, tylko czy sie w ogole
                mowi. Obgadywanie znajomych przez rodzicow niestety nie wplynie pozytywnie na
                dziecko, bez wzgledu na to jak bardzo beda sie starali nie robic tego przy
                dziecku. Dziecko bierze przyklad z gory. A trudno sobie wyobrazic, aby rodzice
                byli w stanie stuprocentowo kontrolowac sytuacje i mowic przy dziecku tylko
                rzeczy mile. Smiem twierdzic, ze ludzie, ktorzy namietnie obgaduja znajomych,
                nawet sobie z tego nie zdaja sprawy i beda to robic przy dziecku. W przeciwnym
                razie po prostu trzymaliby buzie na klodke.

                Zreszta smieszy mnie to, ze rodzice wymagaja od dziecka trzymania buzi na
                klodke, podczas gdy oni nie potrafia sie powstrzymac przed obgadywaniem
                znajomych...

                Zgadzam sie, ze nie wszystkie tematy nadaja sie uszu dziecka, ale mimo wszystko
                ma ono prawo znac chocby skrotowe relacje. Natomiast kwestie wyjazdow,
                samochodu to nie sa tematy, przy ktorych dziecka byc absolutnie nie powinno. A
                jezeli zadaje pytania - no coz, posiadanie dzieci laczy sie z pewnymi
                obowiazkami wobec nich. Wychowanie to nie tylko wydawanie rozkazow, ale takze
                uczestniczenie w rozwoju. A czescia rozwoju dziecka jest zadawanie pytan. I
                mysle, ze im bardziej dziecko czuje, ze jest rownym partnerem tym mniej pytan
                zadaje.

    • aluc Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 26.07.07, 16:43
      wracając od tematu wink nie pojmuję twojego skrępowania, bo dotąd żaden z tematów
      poruszanych przez moje dzieci publicznie (łącznie z tym, że ta pani jest
      taaaaka gruba) nie wprowadził mnie w stan skrępowania, ale widać mało wrażliwa
      jestem

      nie sądzę natomiast, że zwrot "nie życzę sobie rozmawiać na dany temat na
      klatce" albo "o tym wolno mówić tylko w domku" jest właściwą reakcją,
      zdecydowanie lepiej powiedzieć gadulcowi "porozmawiamy o tym w domu, dobrze?",
      bez złości i zniecierpliwienia, natomiast stanowczo, a tłumacząc przyczyny
      raczej argumentowałabym, że sąsiadki niekoniecznie są ciekawe tego, co się u
      was w domu dzieje (chociaż rzeczywistość pewnie jest dokładnie odwrotna he he),
      w końcu póki nie powie, gdzie w domu pieniądze trzymacie i ile, to takie
      gadulstwo raczej nieszkodliwe jest wink

      dzieci głupie nie są i kilkulatek potrafi zmieniany po tysiąckroć temat
      sprowadzać do skutku na właściwe tory
    • karola1008 Nunik, 27.07.07, 13:15
      mnie tam wydaje się oczywiste, że o pewnych rzeczach po prostu mowić publicznie
      nie należy. O tej przysłowiowej menstruacji czy defekacji, czy szerzec-
      fizjologii człowieka, właśnie na przykład. Jedna i druga to rzeczy normalne i
      zwyczajne, zdarzające się codziennie lub co jakiś czas, wszystkim-albo
      określonej grupie ludzkości. Dzieci są ciekawe i to naturalne, ale szczerze
      mówiąc nie mam ochoty informować pasażerów autobusu, którym jadę, że okres mi
      się właśnie zaczyna, albo kończy. To moja prywatna sprawa. Co oczywiście NIE
      znaczy, że się rumienię, gdy u pana w kiosku kupuję podpaski. Tak samo nie
      obwieszczam na podwórku radośnie:"Wiecie, dziś wlanęłam takiego klocka, że aż z
      wystawał poza deskę klozetową". Mój synek jest bardzo ciekawski, kwestie
      związane z kobiecą i nie tylko, fizjologią, staram mu się w sposób przystępny
      dla jego wieku wytłumaczyć. Ale też staram się mu tłumaczyć, że o pewnych
      sprawach publicznie się nie mówi, bo są to sprawy prywatne. Ostatecznie nie
      załatwiamy się na środku chodnika, prawda? Ale jesli dziecko zapyta publicznie,
      czy wszyscy panowie mają włoski na sisiaku, to lepiej najpierw spokojnie
      odpowiedzieć, że owszem i od razu uprzedzic, że pogadamy o tym szczegółowo w
      domku, bo mały ciekawski może wywiercić dziurę w brzuchu. I zająć dziecko czymś
      innym, nie tylko ze względu na nasze własne skrępowanie. Naprawdę nie wydaje mi
      się, aby np. ludzie w autobusie czy w kolejce po kiełbaskę mieli ochotę
      zapoznawać się ze szczegółami wczorajszego wypróżniania się naszego dziecka.
      Warto by czasem pomyśleć nie tylko o tym, że jesteśmy tacy bez krępacji, ale
      też o tym, że innych coś tam może krępować.
      Na koniec przytoczę dwa "fakty autentyczne":
      1) wracałam z delegacji pociągiem z dwoma znajomymi panami dystyngowanymi, w
      szacownym wieku. W przedziale siedziała z nami naprawdę sympatyczna na oko
      dziewczyna w ciąży, lat ok. 30. I odkąd wsiedliśmy do przedziału, prowadziła ze
      swoją matką przez komórkę rozmowę na temat fizjologii ciąży własnej i w ogóle.
      Padały teksty typu: ból jajników, zwiększenie wydzieliny (sory za dosłowność,
      ale tak było). Widziałam, że moi towarzysze po prostu cierpieli męki
      zażenowania. Oczywiście i ból i wydzielina są w ciąży normalne, ale czy
      naprawdę ta dziewczyna musiała na ten temat dyskutować w pociągu? Panowie w
      końcu wyszli na korytarz, a ja naprawdę najdelikatniej jak umiałam, poprosiłam
      ją, by jednak o tym nie mówiła publicznie.
      I druga historia, opowiedziana mi przez koleżankę:
      Ma ona znajomych, bardzo kulturalnych, no w ogóle kultura wysoka. Niestety
      zepsuł im się kiedyś samochód i musieli podróżować metrem, mieszając się z
      plebsem. Mają dwoch synków, bliżniaków, wtedy ok. 7 lat. Chłopcy tłoczyli sie w
      wagonie, wymieniając uwagi jak poniżej:
      -Ciasno.
      -No, ciasno.
      -I śmierdzi.
      -No, śmierdzi. Ktoś dupy nie umył.
      I tym optymistycznym akcentem kończę, pozdrawiając wszystkich. Kasia
      P.S. Jeśli chodzi o przypadki, gdy dziecko skarży się na smród, to nie mam mu
      za złe. Niech się wstydzi ten, kto śmierdzi.
      • moniqep Re: Nunik, 31.07.07, 15:37
        Moje 3 letnie dziecko spytalo sie mnie w kosciele "czy ksiadz ma siusiaka?".
        Grzecznie,cicho odpowiedzialam: "tak, ksiadz jest mezczyzna wiec ma siusiaka"
        Moje dziecko zapytalo,dostalo odpowiedz i temat sie wyczerpal. Mysle,ze nawet
        jesli ktos slyszal nasza rozmowe to bardzo sie nie zbulwersowal. Dla 3 latka
        cipcia,siusiak,reka ,noga,glowa czy uszy to po prostu czesci ciala.
        • moniqep Re: Nunik, 31.07.07, 15:42
          Moje dziecko jeszcze nie posiadlo wyczucia tematu,czy sytuacji. Lubi rozmawiac z
          obcymi i wszystko im opowiadac. Kiedys byla na spacerku z babcia. Babcia
          potrzebowala szybko wrocic do domu za potrzeba. Tak wiec moje dziecko wracajac z
          placu zabaw do domu napotkanej osobie opowiedziala,ze szybko musi wracac z
          babcia do domu bo babci sie zachcialo kupe.
          Rozumiem wiec problem. Trzeba dziecko nauczyc ,ze o pewnym sprawach nie mozna
          rozmawiac swobodnie z nieznajomymi.
    • dorota.konowrocka Re: O czym nie wolno rozmawiać ?? 31.07.07, 17:19
      Ktoś tu już pisał, że dobrze jest udzielać odpowiedzi szeptem i na ucho.
      Czterolatka powinna podchwycić konwencję, chyba że chce zaeksperymentować i
      głośno powtórzyć, co powiedziałaś, dla zgrywu, ale wtedy szeptem i na ucho do
      skutku, myślę, że w pewnym momencie załapie. U mnie zadziałało w przypadku
      niespełna trzylatka, który teraz przychodzi do mnie i np. baardzo cichutko mówi,
      że chce kupę i żebym poszła z nim do łazienki (w gościach, bo w domu obsługuje
      się sam).

      Myślę, że nie ma co napadać na autorkę wątku, ze nie chce omawiać pewnych
      kwestii. Każdy z nas ma prawo do indywidualnej wrażliwości. Mnie też peszą różne
      rzeczy i dziecko, jak każdy człowiek, musi sie nauczyć to szanować. To nie
      chodzi o jakiś trening trzymania jezyka za zębami, ale o zwykłe sprawy - to, że
      mama chodzi po domu nago to nie znaczy, że trzeba o tym wszystkim powiedzieć, i
      nie jest to również powód, by po domu NIE chodzić nago (wide post o nie sikaniu
      do umywalki - a czemu nie? smile jak kogoś to bawi, ale może nie chce tego
      wszystkim obwieszczać?) To jak z seksem - nie uprawiam publicznie, ale to nie
      powód, żeby nie uprawiać w domowym zaciszu smile) A menstruacja moim zdaniem nie
      jest tematem do omawiania głośno w kolejce, choćby dlatego, że nie każdy (np.
      ja) jako członek kolejki ma chęć tego słuchać. Normalna sprawa.

      Także ja polecam po prostu mówienie szeptem do ucha. W sumie chyba lepiej
      odpowiedzieć od razu, bo dzieci rzeczywiście drążą do skutku. Odpowiedzieć dwoma
      zdaniami i dodać, że jak będzie chciało, to pogadacie jeszcze o tym w domu.

      A swoją drogą, jestem zdania, że rodzic też człowiek i ma czasem prawo
      odpowiedzieć po prostu "Nie chcę o tym z Tobą rozmawiać, nie czuję się na
      siłach, może tata/ciocia będą chcieli o tym z Tobą porozmawiać". Jasne, w miarę
      możliwości trzeba odpowiadać, ale jak ktoś naprawdę nie czuje sie na siłach (np.
      ja ostatnio poległam, gdy trzylatek zapytał mnie, co to jest prezerwatywa), to
      chyba można odesłać. I błagam, nie mówcie "A gdzie trzylatek usłyszał to
      słowo?!" smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka