Dodaj do ulubionych

5-latek u dentysty - horror

12.09.07, 11:18
jestem mamą 5-letniego synka. od jakiegoś czasu chodzimy do
doentysty, bo zaczęły się problemy z ząbkami.... i niestety sa
problemy. mały na fotelu ma ataki histerii, nic do niego nie
dociera, kopie, gryzie, rzuca się. a ja mam poczucie totalnej
porażki jako matka. przegrywam walkę z 5-latkiem!! żaden argument do
niego nie trafia. brak mi juz pomysłów na motywację, by chwile
chociaz posiedział na tym fotelu. prośby, zawstydzanie, obietnice -
kompletnie nic nie działasad
przeraża mnie co bedzie dalej?? skoro jestem bezradna juz teraz, 5-
latek góruje, to co później??
Obserwuj wątek
    • owocoskala Re: 5-latek u dentysty - horror 12.09.07, 11:25
      > Myslimy o powrocie do Polski na nieokreslony okres czasu, mam
      syna w
      > zerowce i musze Wam powiedziec ze stawiam pod znakiem zapytania
      sens
      > naszych planow ze wzgledu na potencjalna edukacje syna w Polsce.
      Jeśli nie musisz brać dla syna znieczulenia ogólnego to nie jest
      tak źle by się martwić. Dzeciaka boli to - histeryzuje nic dziwnego.
    • jola_ep Re: 5-latek u dentysty - horror 12.09.07, 11:26
      > przeraża mnie co bedzie dalej?? skoro jestem bezradna juz teraz, 5-
      > latek góruje, to co później??

      Nic. Rozpoczniesz poszukiwania dentysty z lepszym podejściem. Popracujesz nad małym. Może zdecydujesz się na razie jakąś "tymczasówkę"? (np. czasowo żel). I osiągniesz sukces w postaci małego z zapałem wdrapującego się na fotel smile

      Ja takie "kryzysy" przeżywałam dwa razy. Wiem, jak się czuje wtedy matka. Pamiętam jednak panią dentystkę (potem ulubioną moich dzieci), która przy trzecim totalnie nieudanym podejściu powiedziała: "Ma pani inteligentnego synka. W przeciwnym wypadku dawno bym go przekonała" smile

      Pozdrawiam
      Jola
      • iva2 Re: 5-latek u dentysty - horror 12.09.07, 11:34
        "Ma pani inteligentnego synka. W przeci
        > wnym wypadku dawno bym go przekonała" smile
        >
        > Pozdrawiam
        > Jola

        dzięki, tego mi chyba było potrzebasmile
        • storczyk70 Re: 5-latek u dentysty - horror 12.09.07, 12:03
          Poszukaj innego dentysty. Może ten, do którego chodzicie nie ma
          podejścia do dzieci. Ja chodzę z moim 4-latkiem od roku do jednego
          dentysty. Od początku było świetnie. Dentystka cały czas mówiła, a
          dzieci nie miały czasu nawet pomyśleć, żeby jakoś zareagować. Mój
          zakładał nogę na nogę i czekał na koniec roboty. Leczyliśmy 8 zębów.
          Tera tylko kolntrolę i malowanie zębów.
    • daga_j Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 11:23
      To nie będzie miłe, ale cóż - trzeba myśleć zawczasu. Nie "chodzę od niedawna bo
      zaczęły się problemy z ząbkami" - tylko " chodzę zanim się zaczęły problemy z
      ząbkami. Ja z moją 3latką miałam 3 podejścia do dentysty bo nie chciała usiąść
      na fotelu, drugi raz nie chciała otworzyć buzi, za trzecim razem się udało. Ale
      ma zdrowe ząbki, nic ją nie bolało, szliśmy profilaktycznie, wiec wiedziała
      tyle, że będzie miała smarowane ząbki miodkiem Kubusia Puchatka (lakierowanie),
      pani założyła niebieskie smerfowe rękawiczki, była sympatyczna i wizyta trwała
      krótko. Na następne lakierowanie pewnie pójdziemy bez żadnego problemu, bo
      dziecko nie kojarzy dentysty z bólem. a jak jej się coś zrobi, to ho ho będzie
      już duża (sądzę, że skoro dbamy o zęby to jeszcze z dwa lata uda nam się uniknąć
      dziurek a może dłużej oczywiście) i wytłumaczę jej co się stało z ząbkiem i jak
      dentysta może to wyleczyć. Obecnie są chyba jakieś niebolesne metody?
      Ja można mieć 4 latkę z 8 popsutymi zębami?! (to chyba pani z powyższego posta)
      jak to nie zauważyła dziurki na pierwszym zębie, szła dopiero jak osiem było z
      próchnicą? Nie rozumiem.
      • cecylia3 Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 11:52
        Jestem higienistka stom. przyjmujemy dzici w naszym gabinecie
        podejscie do ich jest najwzniejsze przedewszystkim dzici wybieraja
        sobie bajki jakie moga ogladac na DVD piersza wizyta jeste
        adaptacyjna, potem pomału nic na na siłe. PODASTAWA znieczulenie
        chyba ze dziecko nie chce ale tez ie płacze.dodatkowym bajerem sa
        kolorowe wypełnienia światłoutwardzalne albo biale do wyboru, po
        wizycie dostaje MEDAL i upominek. Wizyty sa płatne ale mim zdaniem
        warto. Oczywiscie sa tez gabinety na NFZ i tez paracują tam
        lekarze co przyjmuja i maja podejscie do dzieci.dzieci przychodza
        chetnie chociaz czasem płacza , dzieci sa rózne czasem trzeba
        zacisnac zeby znieczulic dziecko trzymac mocno i po sprawie.
        PAMIETAJCIE troche krzyku ale zeby beda zdowe. Zeby mleczne trzenba
        leczyc a bola tak samo jak nas. POzdrawiam
      • cecylia3 Re:Gabinet dla dzieci :)) 13.09.07, 11:58
        Jestem higienistka stom. przyjmujemy dzici w naszym gabinecie
        podejscie do ich jest najwzniejsze przedewszystkim dzici wybieraja
        sobie bajki jakie moga ogladac na DVD piersza wizyta jeste
        adaptacyjna, potem pomału nic na na siłe. PODASTAWA znieczulenie
        chyba ze dziecko nie chce ale tez ie płacze.dodatkowym bajerem sa
        kolorowe wypełnienia światłoutwardzalne albo biale do wyboru, po
        wizycie dostaje MEDAL i upominek.
      • iva2 Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 12:03
        mój syn chodzi chętnie do dentysty, siada na fotelu bez szemrania,
        pokazuje ząbki, problem sie zaczął kiedy Pani doktor musiała uzyc
        wiertła... wtedy syn zareagował histerycznie: kopał, gryzł, drapał,
        krzyczał. brakuje mi pomysłu na utrzymanie go na fotelu, żeby jednak
        wyczyścić wiertłem. przed wakacjami kiedy poraz pierwszy zostało
        użyte wietrtło uznałam, że dam mu chwile przerwy, żeby sie oswoił z
        tym co go czeka na następnej wizycie.... syn doskonale wiedział na
        czym będzie polegała wizyta, obiecał że bedzie dzielny i będzie
        siedział na fotelu, ale finał był niestety tragiczny ;-(
        w tej chwili, póki nie wyleczy tego ząbka, ma zakaz jedzenia
        słodyczy, jogurtów i słodkich soków crying może i drastyczne, ale czyms
        go zmotywować muszę, innego pomysłu nie znalazłam.
        • magnolka.55 Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 12:34
          Zmiań dentystę. My chodzimy do super pani. Syna (niecałe 3-latka)
          bolał ząbek.Jak szliśmy, to znając jego charakterek i strach raczej
          nie liczyłam na to, że dobrowolnie wejdzie go gabinetu i usiądzie na
          fotel. Pani go tak "zbajerowała", że dał sobie na pierwszej wizycie
          zaplombować ząbek i umówiliśmy się na następną wizytę za tydzień.
          Następnego dnia był rozczarowany, że "dzisiaj nie pójdzie do pani
          dentystki..."
          Chodzimy teraz regularnie i leczymy chore ząbki. Ostatnio po wizycie
          mały stwierdził, że go bolało trochę, ale on lubi panią i dlatego
          był dzielny.
          • storczyk70 Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 13:02
            do daga_j: niestety widziałam co się dzieje z zębami mojego dziecka,
            tyle, że ono nie chciało nawet otworzyć buzi. A na siłę, leczenia
            zębów jakoś nie widziałam. I wiem, że sporo dzieci idzie do
            dentysty, kiedy po prostu nie ma wyjścia - bo jest za dużo zepsutych
            zębów. Teraz mamy świetną panią dentystkę.
            • michulanka Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 14:31
              A moze podzielicie sie namiarami na tych cudownych dentystow?
              • storczyk70 Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 15:09
                ul. Podleśna 40 m. 33
                tel. 835-29-57
                • storczyk70 Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 15:10
                  Zapomniałam dopisać - Warszawa
        • jola_ep Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 20:11
          >problem sie zaczął kiedy Pani doktor musiała uzyc
          > wiertła... wtedy syn zareagował histerycznie: kopał, gryzł, drapał, krzyczał.

          Jak rozumiem, pani wierciła i go bolało?

          Proponuję:
          - przygotować synka. Klasyczną historyjkę o robalach zębowych macie przerobiną? Nie musi to być nic drastycznego, ot miłe stworzonka, które lubią słodycze i robią sobie domki w zębach. Koniecznie trzeba je wyprowadzić, posprzątać po nich i zamknąć ich domki drzwiczkami (lub plombą wink ).
          - możesz kupić szczoteczkę elektryczną, aby przyzwyczaić do burczenia i warczenia. Pani stomatolog ma taką samą, ale dużo, dużo mocniejszą (np. prawdziwy samochód ma silnik mocniejszy od silniczka w zabawce i dlatego może więcej)
          - Spróbujcie "odczarować" dentystę. To trochę dla młodszych dzieci, ale może jeszcze zadziała: można leczyć zęby misiom, misie leczą dla synka, można lepić zęby z plasteliny, łatać je itd. itp.

          - jeśli głównym źródłem lęku jest ból (a jeśli go bolało, to pewnie tak jest), to trzeba go usunąć. Spróbuj na razie bezbolesnych technik. Do wyboru:
          * żel Carsilov - stosują go gdzieniegdzie. I słusznie, bo samym żelem nie można dobrze opracować zęba. Ale przy małych ubytkach może się udać - z pełną świadomością, że i tak trzeba będzie poprawiać. Przy większych ubytkach raczej trudny do zastosowania
          * ultradźwięki - wydaje mi się, że też raczej do małych ubytków, u nas trwałość nie była zachwycająca
          * abrazja powietrzna (piaskowanie) - niewiele gabinetów oferuje (drogi sprzęt)
          * wiercenie, ale po znieczuleniu.

          Znieczulenie. Najpierw dentysta powinien znieczulić dziąsło, potem dopiero podać właściwe znieczulenie. Przy czym dziecko nie powinno widzieć strzykawki, ani nie powinno się przy nim wymawiać słów: zastrzyk, igła, strzykawka.

          Poszukaj innego gabinetu. Ten jest chyba "spalony" (choć może się mylę). W tym nowym pani/pan będzie znał sposoby takiego leczenia, aby nic nie bolało. Omów to z dzieckiem. Albo umówcie się na spotkanie zapoznawcze, w którym dentysta opowie o tym dziecku. Na przykład, znieczulnie sprawi, że będzie się czuł drewniany jak Pinokio smile
          Musisz się jednak liczyć z tym, że dziecko nie będzie w stanie zaufać. Może się obawiać, że jak otworzy paszczę, to ktoś to wykorzysta i będzie bolało. To normalne obawy i spróbuj je zrozumieć. Dlatego ważna jest osoba dentysty. Musi być kimś szczególnym. Wydaje mi się, że jeśli stomatolog nie uspokoi Ciebie, to i z dzieckiem będzie mu trudno. Mój synek klasyfikuje osoby niemal od pierwszych zdań. Potrafił stwierdzić, że "pani wygląda brutalnie" i całkowicie odmówić współpracy (obawiał się jakiegoś podstępu z jej strony). Albo stwierdzić z entuzjazmem "Podoba mi się smile" i dać sobie zrobić wszystko. Ostatnia pani (ulubiona dentystka wujka) tak mu się spodobała, że dał sobie wiercić (choć był okres, gdy sam dźwięk wiertła go bolał) smile

          To tak w skrócie. Jak ktoś chce jeszcze coś dodać, to zapraszam do wymiany doświadczeń smile

          > obiecał że bedzie dzielny

          To oznacza, że wizyta jest czymś trudnym i nieprzyjemnym, skoro dziecko obiecuje takie rzeczy sad A naszym celem jest raczej uczynienie z tej wizyty czegoś może nie przyjemnego, ale przynajmniej neutralnie trudnego - jak na przykład zakupy w sklepie (takie nudne wink )

          > w tej chwili, póki nie wyleczy tego ząbka, ma zakaz jedzenia
          > słodyczy, jogurtów i słodkich soków crying

          Dziecko się naprawdę boi i naprawdę przeżywa. Dlatego zanim nie usuniesz tego lęku (choćby częściowo) wszelkie kary i nawet wszelkie nagrody są tylko desperackim posunięciami, bez większej nadziei na sukces.

          Pozdrawiam
          Jola
          • iva2 Re: 5-latek u dentysty - horror 14.09.07, 08:27
            Proponuję:
            > - przygotować synka. Klasyczną historyjkę o robalach zębowych
            macie przerobiną
            > ? Nie musi to być nic drastycznego, ot miłe stworzonka, które
            lubią słodycze i
            > robią sobie domki w zębach. Koniecznie trzeba je wyprowadzić,
            posprzątać po nic
            > h i zamknąć ich domki drzwiczkami (lub plombą wink ).


            przerabiane, syn teraz wszystkim innym opowiada co ich czeka jak nie
            będą dbać o zbęzby... chodzi na wet i podśpiewuje piosenkę ... myję
            zęby bo wiem o tym, kto ich nie myje ten ma kłopoty....

            - możesz kupić szczoteczkę elektryczną, aby przyzwyczaić do
            burczenia i warcze
            > nia. Pani stomatolog ma taką samą, ale dużo, dużo mocniejszą (np.
            prawdziwy sam
            > ochód ma silnik mocniejszy od silniczka w zabawce i dlatego może
            więcej)

            syn ma szczoteczkę elektryczna juz prawie od roku - uwielbia ją.

            - jeśli głównym źródłem lęku jest ból (a jeśli go bolało, to pewnie
            tak jest),
            > to trzeba go usunąć. Spróbuj na razie bezbolesnych technik

            Pani dentystka twierdzi że na 100% go to nie boli... syn twierdzi,
            że boli ;-(


            > Dziecko się naprawdę boi i naprawdę przeżywa. Dlatego zanim nie
            usuniesz tego l
            > ęku (choćby częściowo) wszelkie kary i nawet wszelkie nagrody są
            tylko desperac
            > kim posunięciami, bez większej nadziei na sukces.


            obawiam się , że masz rację crying tak właśnie się czuję - desperacko
            bezradna ;-( nie umie dotrzec do własnego syna, kompletna porażka.
            • jola_ep Re: 5-latek u dentysty - horror 14.09.07, 10:08
              > przerabiane, syn teraz wszystkim innym opowiada co ich czeka jak nie
              > będą dbać o zbęzby...

              Ale sedno tej historyjki to raczej to, że się jednak po tych robalach można posprzątać wink
              Mój synek (jak miał 3,5l) do gabinetu dentystki wkroczył z tekstem, żeby ona tym robalą łapy wierłem przejechała. Ale pani nie była aż tak brutalna wink

              > Pani dentystka twierdzi że na 100% go to nie boli... syn twierdzi,
              > że boli ;-(

              Mój synek (drugi kryzys, wiek około 6,5 l) krzyczał z bólu zanim dentystka dotknęła wierłem do zęba (wiem, bo widziałam)...
              Może go rzeczywiście trochę bolało, a dla dentystki to "trochę" jest pomijalne?
              Mój to taki typ "wrażliwca". Skrórne testy na alergię to był KOSZMAR.
              (a na wakacjach chodził cały podrapany przez kota i nawet nie mruknął)

              > obawiam się , że masz rację crying tak właśnie się czuję - desperacko
              > bezradna ;-( nie umie dotrzec do własnego syna, kompletna porażka.

              A synek te nastroje odbiera, co jeszcze bardziej utrudnia sprawę sad
              Między innymi dlatego proponowałam zabawę w dentystę (ale ja to robiłam przy pierwszym kryzysie i synek miał 3,5l). Zaskoczyło mnie, że nawet jak w zabawie prowadziłam misia do dentysty, to już czułam niepokój...
              Dlatego pisałam, że stomatolog powinien mieć coś takiego w sobie (w sposobie bycia, tego co i jak mówi), że matka też czuje się spokojniejsza. Warto poszukać kogoś takiego.
              Do zabawy w dentystę dobrze jest też zaangażować jakieś dzieci: w takiej grupie wychodzi to bardziej "naturalnie".

              Może też spróbujesz wciągnąć synka do poszukiwania sposobu na rozwiązanie problemu? Nie wiem, czy zadziała. Mi się czasem udawało, a czasem nie. Ale może jakieś natchnienie na Ciebie spłynie?
              Bierzesz kartkę, siadasz z małym i rozmawiacie. Macie problem. Zęby muszą być wyleczone (robale wygonione, dziury zalepione itp.).Piszecie pomysły, jak to zrobić, zapisujesz też dlaczego on tak się boi. Pomysły mogą być normalne lub całkiem głupie. Wymyślasz Ty lub dziecko. Potem wykreślacie co grosze lub nie do zrealizowania. Zostają tylko najlepsze. Nagroda też tam może się znaleźć smile

              Spróbuj też zmienić dentystę. Poszukaj kogoś sprawdzonego, polecanego. Zadzwoń i zgłoś "trudny przypadek" dentofobii wink Może umówicie się na wizytę zapoznawczą? Tam zapytaj w imieniu dziecka (albo jeszcze lepiej, niech on zapyta) jakie zna rozwiąznia jego problemu - najprawdopodobniej trzeba spytać, co zrobi, aby go nie bolało. Jeśli leczy żelem - to jest to coś, co spokojnie czekając na właściwą wizytę możecie przećwiczyć w domu. Jeśli znieczulenie - to niech pani wyjaśnia, że mały pionkio będzie się czuł jak przy myciu szczoteczką elektryczną. Jak boi się warkotu wierła, to może słuchawki na uszy z muzyką/bajkami?
              Naprawdę, pomysłów jest cała masa smile
              Na gazie rozweselającym totalnie się nie znam. Ale może też go uwzględnisz?

              Zwróć też uwagę, jak Ty się czujesz w czasie tej wizyty. Pamiętaj, że skoro płacisz, to masz pełne prawo poszukać kogoś, kto Tobie będzie odpowiadał. To, że pani jest miła, to jeszcze nie wszystko. Teraz to standard, a Ty szukasz czegoś specjalnego. Niektórzy umieją zagadać dziecko, inni tylko się starają.

              Zaufanie do dość dziwna sprawa. Jednym osobom dzieci ufają bardziej i jakby szybciej. Trudno się je odbudowuje, ale na pewno jest to możliwe smile

              W czasie samej wizyty musisz być uspokojona. Jeśli trzeba, łyknij coś wink Albo poproś kogoś z neutralnym podejściem (ja w pewnym okresie wysyłałam syna z tatą).

              Dziecko nie może być zaskoczone wizytą. Warto ustalić jakiś termin (nie za długi) i od czasu do czasu przypominać. Dobrze jest, jak decyzja o leczeniu jest decyzją dziecka. Może dasz mu dwa gabinety do wyboru? (np. stary i ten nowy)

              Moje dziecko w wieku 5 lat akurat leczyło z uśmiechem na twarzy (histeryzując np. przy szczepieniu) więc może moje pomysły są nietrafione. Ale najważniejsze: naprawdę nie pora na desperację, bo jeszcze wszystkich możliwości nie wyczerpałaś smile))

              Pozdrawiam
              Jola
          • novembre Re: 5-latek u dentysty - horror 14.09.07, 12:20
            Jola,
            Mnie dentystka powiedziala, ze znieczulenie typu zastrzyk jest nieodpowiednie
            ponizej 7-8 roku zycia. Lecimy wiec na zywca, raz sprobowalam dac mu
            hydroxyzyne, ale oprocz tego, ze usnal po wizycie, to zmian nie zauwazylam.

            novembre
            • jola_ep Re: 5-latek u dentysty - horror 18.09.07, 20:02
              > Mnie dentystka powiedziala, ze znieczulenie typu zastrzyk jest nieodpowiednie
              > ponizej 7-8 roku zycia.

              Szkoda. Jak pisałam - mój w wieku 5 lat lubił dentystę. Znieczulenie miał po raz pierwszy tuż przed siódmymi urodzinami.
              Ja wybrałam leczenie metodami bezwiertłowymi. Co prawda teraz niemal wszystko jest do poprawki, ale w czasie tych wakacji synek po raz pierwszy miał leczone zęby normalnym wiertłem (nie wiem, czy to ma znaczenie, ale wiertło było bardzo dobrze chłodzone dużą ilością wody wink). Pani mu się spodobała więc siadł na fotel i dał sobie spokojnie wyleczyć zęby.
              U niego jest tak, że jeśli ufa i lubi panią stomatolog, to jest w stanie znieść niewielki ból (krótkotrwały). Oczywiście nagrody, entuzjazm itp. ale ta ufność jest chyba najważniejsza. Długo trwało, zanim udało mi się ją odbudować i mam nadzieję, że szybko nie będę miała "powtórki z rozrywki" sad

              > hydroxyzyne, ale oprocz tego, ze usnal po wizycie, to zmian nie zauwazylam.

              Kiedyś jeden stomatolog wspominał, że w takiej sytuacji to chyba relanium tylko zostaje... bo skuteczne środki zmniejszące lęk są niedozwolone u małych dzieci. Ale aż tak zdesperowana nie byłam...

              Pozdrawiam
              Jola
        • tango45 Re: 5-latek u dentysty - horror 14.09.07, 11:11
          Boy, kiedy wreszcie cos wynajda by nie bylo konieczne to borowanie.
          Przeciez dorosli maja pietra a vo dopiero dzieci.
          • jola_ep Re: 5-latek u dentysty - horror 14.09.07, 11:18
            > Boy, kiedy wreszcie cos wynajda by nie bylo konieczne to borowanie.

            Teraz "na topie" jest chyba abrazja powietrzna ("piaskowanie"). Dobra głównie do małych ubytków, więc trzeba szybko reagować smile

            > Przeciez dorosli maja pietra a vo dopiero dzieci.

            Ja się nie boję. Siadam na fotel i się relaksuję smile)) (znieczulenia zwykle odmawiam, bo mnie denerwuje). Ale jak ktoś lubi znieczulenie, to już zupełny relaks smile Ewentualnie słuchawki na uszy z muzyką, aby słumić hałas wiertła smile

            Mój synek też się już nie boi, ale oczywiście nie każdego stomatologa toleruje wink

            Pozdrawiam
            Jola
    • novembre Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 18:36
      Czesc.
      Jak ja Cie rozumiem.. do bolu.
      Mam 4,5latka, zreszta pare razy pisalam o naszych prolemach z zebami.
      Jak mial poltora roku, nie bylo problemu, otwieral buzie, dawal sobie lapisowac,
      luz.

      Im starszy, tym gorzej.
      Przestal otwierac buzie u dentysty, zero wspolpracy, rzyganie z histerii, no cyrk.
      Odpuscilam.

      Pewnego wieczoru mlody zaczal plakac, ze go zeby bola. Zapisalam do lekarza.
      Uprzedzalam, co bedzie i jak (nie lubi oczywiscie 'swirowania'), opisywalam,
      obiecalam nagrode za wspolprace, mowilam, ze co bedzie jak nie wyleczymy zabka i
      bedzie dalej tak bolal.. Grochem o sciane.

      Usiadlam z nim na fotelu, nogami przytrzymalam nogi, rekami rece i glowe,
      mowilam, ze jest bardzo dzielny, a on darl sie tak, ze bylo go slychac 15m
      dalej, na ulicy wink.
      Dostal obiecana nagrode i od razu zapisalam na kolejna wizyte, bo jeszcze cos do
      roboty zostalo.

      Placze coraz mniej, wie, ze ja nie ustapie, ze trzeba wyleczyc do konca zeby
      (zostaly dwa, jak sie okazuje), z czasem, czyli po 4 wizytach, sukces - nie
      kopal mnie i nie odpychal dentystki reki, darl sie ale nie wierzgal wink, nie
      musialam trzymac rak ani nog wink.

      Zycze Ci duzo cierpliwosci i konsekwencji, no i zeby Ci serce nie pekalo z zalu
      nad dzieckiem (bo przeciez "robia mu krzywde" a ty na to pozwalasz..)

      Kazda wizyta kosztowala mnie wiele nerwow, ale trzymam sie dzielnie wink, jak moj
      syn..

      Ktoregos razu dentystka zapowiedziala, ze jak bedzie dzielny (wyjecie fleczera i
      zalozenie plomby), to dostanie nagrode. I nie byla to darmowa pasta do zebow,
      tylko gazetka power rangers z piornikiem (moj syn jest ogromnym fanem). W zyciu
      nie widzialam, jak szybko lzy paruja z policzkow, a buzia chachala mu sie
      dookola. Co nie zmienia faktu, ze przed kolejna wizyta marudzi i poplakuje, ze
      nie lubi swirowania.. Coz, kto lubi.

      Jak wyleczymy te dwa zeby, co nam zostaly, bedziemy chodzic co miesiac - dwa do
      pani doktor na kontrole, tylko po to, zeby usiadl (moze z czasem sam) na fotelu,
      otworzyl buzie i uslyszal, ze wszystko jest w porzadku, zeby zdrowe i ze tak
      trzymac.

      Uff, sie rozpisalam.

      Pozdrawiam,
      nov.
      • jola_ep Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 20:14
        > Usiadlam z nim na fotelu, nogami przytrzymalam nogi, rekami rece i glowe,
        > mowilam, ze jest bardzo dzielny, a on darl sie tak, ze bylo go slychac 15m
        > dalej, na ulicy wink.

        To gratuluję siły ...
        Ja tak trzymałam 3,5 latka, a i tak druga osoba musiała przytrzymywać nogi. Ale go nie bolało! To była taka totalna prowizorka. Bez wiercenia. Przez następny miesiąc bawiliśmy się w dentystę itp. itd. i na następnej wizycie dał sobie spokojnie wiercić i jeszcze twierdził po wizycie, że fajnie było wink

        Te częste wizyty to dobry pomysł smile

        Pozdrawiam
        Jola
        • kea100 Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 20:38
          A próbowaliście z gazem rozweselającym.Siłow rozwiazanie załatwi mu
          traume do końca życia(vide jasmile
          • novembre Re: 5-latek u dentysty - horror 13.09.07, 22:13
            Probowalismy gazem rozweselajacym.
            Mial 8 dziur na starciesad.
            5 dal sobie zrobic pod gazem - ale lekarz (nie wiem dlaczego) zalozyl opatrunki
            a nie plomby. No, moze cos mocniejszego ale nie takie utwardzane laserem.
            Przy szostym zebie mlody odmowil otwierania buzi i koniec.
            Doktor kazal przeczekac.
            No to przeczekalismy, az zaczely bolec crying.
            Tak przy okazji, z tych 5 zrobionych pod gazem i tak dziwnie zalatanych, dwa
            zeby so do roboty - wypadly te plombo-opatrunki. I prochnica poszla dalej.
            Zatem - pod gaz juz nie pojdziemy, raz ze drugi koniec miasta, dwa ze stowa -
            120 za wizyte. Tu, fakt, 80 (30 trucie, 50 plomba), ale niemal pod domem, nasza
            rodzinna dentystka sprawdzona, a jak ma mi odmowic mlody wspolpracy, to po co
            mam jechac na drugi koneic miasta wink

            Generalnie horror ale juz wychodzimy na prosta.
            A nogi mlodego przycisnelam swoimi, trudno to opisac ale oplatam go soba i nie
            puszczam wink

            Pozdrawiam,
            novembre
    • tango45 Re: 5-latek u dentysty - horror 14.09.07, 10:38
      iva2 napisała:

      > jestem mamą 5-letniego synka. od jakiegoś czasu chodzimy do
      > doentysty, bo zaczęły się problemy z ząbkami.... i niestety sa
      > problemy. mały na fotelu ma ataki histerii, nic do niego nie
      > dociera, kopie, gryzie, rzuca się. a ja mam poczucie totalnej
      > porażki jako matka. przegrywam walkę z 5-latkiem!! żaden argument
      do
      > niego nie trafia. brak mi juz pomysłów na motywację, by chwile
      > chociaz posiedział na tym fotelu. prośby, zawstydzanie, obietnice -

      > kompletnie nic nie działasad
      > przeraża mnie co bedzie dalej?? skoro jestem bezradna juz teraz, 5-
      > latek góruje, to co później??




      Ratuje sie biedaczek jak moze smile
      Jakiego ty wymagasz posluchu jak dziecko jest w totalnej panice.
    • myelegans Pytanie 14.09.07, 19:26
      Tak z ciekawosci. Co sklonilo Was do pierwszej wizyty u dentysty?
      Szczegolne objawy? Zobaczylyscie zepsute zabki (jak to wylgada)? Czy
      po prostu wybralyscie sie profilaktycznie na kontrole?

      Moj trzylatek pierwsza profilaktyczna wizyte ma juz za soba.
      Najpierw dlugo go przygotowywalam, leczylismy misiowi zeba. Kazal
      sobie w gabinecie puscic "Kamyczka" (Calloiu) i bylo dobrze.
      Wszystkie zeby OK, wszystkie zdrowe. Pani kazala sie zglosic za pol
      roku, ale czy jak sie cos stanie w miedzyczasie, to bede mogla sama
      zauwazyc? Acha, nam oprocz codziennego czyszczenia zebow nakazano
      nitkowanie, i tak tez robimy.
    • madzik.ol Re: 5-latek u dentysty - horror 16.09.07, 22:31
      Witam mialam podobny problem z corcia,poprostu koszmar.Polecam
      gabinet Elefant na ursynowie.Pozdrawiam.
    • eska456 Re: 5-latek u dentysty - horror 19.09.07, 09:26
      nie wiem jak Ci pomóc. Mam podobny problem z 7 latkiem. Wszystko było OK do
      czasu jak skończył 3 lata. Regularne wizyty u dentysty, otwierał buzię bez
      problemów-w ogóle to uwielbiał bo lekarka zawsze prezenty dawała. Jak miał trzy
      lata dziadek wziął go na ręce razem z młodszym dzieckiem i synek się wyrwał -
      dziadek dwójki nie utrzymał. ( to odrębna historia- nie piszę o niej więcej bo
      mnie szlag trafi). Efekt niestety: synek upadł twarzą na krawężnik. część zębów
      się złamała, część wbiła do środka. Wizyty u stomatologów , chirurgów
      twarzowych. Horror. Mój syn te wizyty znosił ze stoickim spokojem , aż mu się
      dziwiłam. Ale potem nad tymi poruszanymi i martwymi zębami robiły się ropnie.
      Ból itd. Obecnie po tamtych zębach nie ma śladu ba jako przednie mleczaki już
      wyleciały lub były usunięte. Ale synowi stałe wyrastały z tyłu za mlecznymi
      (zanim wyleciał mleczak). Trudno dla usunięcia jednego mleczaka robić dziecku
      narkozę ( dentysta usuwał go palcami)- nie mniej jakiś ból był. Obecnie syn na
      samo słowo "zęby" dostaje spazmów. Nie wiem jak mu pomóc. Dodam że syn miał
      połamane zęby , ale wszystkie ma zdrowe-ani śladu próchnicy. Każda wizyta u
      stomatologa (mam zaplanowaną na dzisiaj !!!! sad( ) to tragedia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka