Dodaj do ulubionych

Lekcje ważne i ważniejsze

16.10.07, 17:22
Każdy z nas rodzicó wie, ze w szkole są przedmioty wazne i te inne
trochę mniej wazne, dające na przykłąd wyzszą średnią ocen, albo
takich z któych jak dziecko przyniesie słąbszą ocenę, to się nie
denarwujemy.
Do tych ważnych należą oczywiście polski matma, języki... a do tych
mniej ważnych plastyka, muzyka itp.
No i mam pewną zagwozdkęsmile, w szkole mojego syna Pani od muzyki
jest osobą z poczuciem misji i uważa, ze muzyka jest przedmiotem
równie ważnym, a moze nawet ważniejszym od innych. Zadaje bardzo
dużo lekcji, każe uczyć się gry na dwóch instrumentach (bez tego nie
ma zaliczenia), posiadać umiejętność odczytywania nut i
ich "nucenia", zadaje też trudne "prace twórcze wymagające duzego
zaangażowania i wkładu czasowego jak i poznawczego.
I teraz moje pytanie, póki w jakiś sposób nie kolidowało to z innymi
lekcjami, tolerowałam to jako nieszkodliwe dziwactwo, ale ostatnio,
spora część kalsy syna (on też) nie przygotowali sie na kartówkę z
historii bo uczyli się na muzykę, teraz to samo z jest z matmę.
No i właśnie. Poszłam grzecznie porozmawiać z wychowawczynią, ona
zaś mam wrażenie jest zastraszona i nie zamierza nic z tym fantem
robić. Co byście proponowali?
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: Lekcje ważne i ważniejsze 16.10.07, 17:47
      osobiści uważam, że problem masz ty i twój syn i już tłumacze dlaczego. Twój syn
      znalazł łatwe wytłumaczenie dlaczego nie nauczył sie na sprawdzian, a ty je
      łyknęłaś. Dzieci znają hierarchię przedmiotów, wiedzą które są najważniejsze,
      jeżeli więc nie nauczył sie na matmę czy historię to raczej nie dlatego że
      poczuł zamiłowani do muzyki czy respekt przed nauczycielką. Możliwe, że chłopak
      wyczuł twoją niechęć do nauczycielki muzyki i zrobił z niej osła ofiarnego. Do
      szkoły ze skargami nie masz po co latać, każdy nauczyciel musi wykonać plan,
      przekazać wiedz i nie ważne czy ty uważasz jego przedmiot za mało istotny czy
      nie. Swoją drogą znajomość podstaw muzyki, umiejętność czytania z nut, może mu
      się przydać gdy będzie miał naście lat. Jakoś nie pamiętam aby ktokolwiek na
      obozie czy ognisku osobę brzdąkającą na gitarze traktował jako kogoś z
      idiotyczną umiejętnością ,raczej jako kogoś z bardzo przydatną i pożądaną
      umiejętnością.
      Moja rada nie przyjmuj tak łatwo wytłumaczeń syna, naucz go brania
      odpowiedzialności za własne czyny, a nie zwalania ich na innych.
      • sun_of_the_beach Re: Lekcje ważne i ważniejsze 16.10.07, 22:56
        Może być tak jak piszesz, ale też może być (IMHO bardziej prawdopodobne) jak pisze autorka wątku. Wystarczy, że "pani od muzyki" jest osobą niedowartościowaną, która słysząc, że muzyka mniej ważna, postanowiła udowodnić, kto tu rządzi...
      • lady_telimena Re: Lekcje ważne i ważniejsze 17.10.07, 14:13
        makurokurosek napisała:

        > osobiści uważam, że problem masz ty i twój syn i już tłumacze
        dlaczego. Twój sy
        > n
        > znalazł łatwe wytłumaczenie dlaczego nie nauczył sie na
        sprawdzian, a ty je
        > łyknęłaś

        Nie sądzę, a Twoja interpretacja jest o tyle nie trafiona, ze nie
        tylko mój syn ma z tym problem, a i wychowawczyni go widzi. Problem
        istnieje, bo Pani od muzyki uważa, że jej przedmiot jest równie
        ważny o ile nie ważniejszy od innych, co jednak obiektywnie biorąc
        nie jest prawdą.
        Dzieci wybitnie uzdolnione muzycznie, trafiają do szkoły muzycznej
        gdzie w pełni rozwijają swoje uzdolnienia. Akurat tu gdzie mieszkam,
        jest niedaleko wspaniała i bardzo renomowana szkoła muzyczna -(nota
        bene, Pani od muzyki poraz któryś z kolei nie moze dostać tam posady)
        która bardzo dobrze współpracuje z gimnazjum mojego syna i wyławia
        tu talenty.
        Problemem jest danie do zrozumienia Pani od muzyki, zeby dała sobie
        nieco luzu - co nie oznacza, ze ma zaniedbywać edukację muzyczną czy
        swoje obowiazki. Chodzi o to aby nie przesadzała.
        • sun_of_the_beach Re: Lekcje ważne i ważniejsze 17.10.07, 14:34
          lady_telimena napisała:

          > Akurat tu gdzie mieszkam,
          > jest niedaleko wspaniała i bardzo renomowana szkoła muzyczna -(nota
          > bene, Pani od muzyki poraz któryś z kolei nie moze dostać tam posady)

          No i jesteśmy w domu. Wcale mnie to nie dziwi i uważam to za wielce prawdopodobne...
        • samson.miodek Re: Lekcje ważne i ważniejsze 28.10.07, 02:38
          Jezeli chcesz przekazac pani nauczycielce jaks informacje to
          potrzebna wspolpraca CALEJ klasy.NIech notorycznie nie odrabiaja
          zadanego zadania, niech przychodza nieprzygotowani dostatecznie na
          lekcje - NIKT , uwierz mi NIKT nie usadzi calej klasy.Bo jezeli
          znajdzie sie jedna-dwie osoby na cala klase ktore maja pale z
          przedmiotu to jest do przejscia, ale jak cala klasa to jest znak ze
          cos jest nie tak z nauczycielem.
    • krwawakornelia Teraz wiadomo 16.10.07, 20:48
      lady_telimena napisała:

      > Do tych ważnych należą oczywiście polski matma, języki... a do
      tych
      > mniej ważnych plastyka, muzyka itp.

      dlaczego w polsce tak malo pozadnych artystow.
      Jezeli sluchasz disco polo twije stanowisko wcale nas nie dziwi.

      I chyba zasadnicze jest nie co ty uwazasz za wazne, tylko
      zainteresowania twojego dziecka.

      Pokaz mi czlowieka ktory naprawde gra na jakimkolwiek instrumencie
      bez umiejetnosci czytania nut.

      • sun_of_the_beach Re: Teraz wiadomo 16.10.07, 22:53
        krwawakornelia napisał:

        > Pokaz mi czlowieka ktory naprawde gra na jakimkolwiek instrumencie
        > bez umiejetnosci czytania nut.
        >

        Ojć - chyba niewiele wiesz o muzyce...
        • krwawakornelia niestety w moim liceum muzyka traktowana byla 16.10.07, 23:20
          po macoszemu.
          • sun_of_the_beach Re: niestety w moim liceum muzyka traktowana byla 16.10.07, 23:25
            Co ci nie przeszkadza pouczać innych w temacie, w którym sama się nie orientyjesz... uncertain
            • krwawakornelia no.... 16.10.07, 23:31
              od prawie 20 lat czytamy z mezem te nuty. I on nawet dzieciom probuje
              cos przekazac.
              Ale za chiny nie moge powiedziec,
              ze n a p r a w d e mozna grac nie umiejac czytac nut.
              Oczywiscie jest bardzo duzo ludzi ktorzy to robia. No ale efekty,
              wiesz lepiej nie mowic.
              A ty skad tak sie dobrze w temacie orientujesz?
              • sun_of_the_beach Re: no.... 16.10.07, 23:41
                Ok - może cię nie zrozumiałem - nie zdefiniowałaś słowa: "naprawdę". Ale w liceum nikt nikogo nie nauczy "naprawdę" muzyki - trzeba mieć poczucie realizmu - a już na pewno nie takimi metodami. Trzeba zachęcać, a nie zmuszać. Jeśli chodzi o te nieszczęsne nuty, to chodzi mi o to, że jeśli nie umiesz grać ze słuchu, to żaden z ciebie muzyk. Nawet jeśli biegle czytasz nuty, to jesteś najwyżej "rzemiechą", ot co ;P
              • mama007 osobiście znam co najmniej 2 facetów, którzy 17.10.07, 07:49
                grają bluesa, robią to naprawdę świetnie, są znani w kręgach takiej
                muzyki bardzo, a nut nie widzieli w życiu na oczy smile jeden z nich
                nawet zaproszony do występu z człowiekiem, który jest wirtuozem
                gitary jak dla mnie( gra z nut, uczy w szkołach muzycznych)
                powiedział, że nie pójdzie, bo nut nie zna podstawowych i się
                wstydzi big_grin
        • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 16.10.07, 23:36
          gdyby było tak jak mówisz to w szkołach muzycznych odpuściliby sobie utwory
          wybitnych wirtuozów, bo jakby nie było nie grane są ze słuchu tylko z nut, a
          Mozart czy Beethoven bez umiejętności czytania z nut nie mogliby pozostawić
          swoich dzieł dla potomności, bo nie umieli by ich zapisać. Czytanie z nut
          wprowadza w świat muzyki, tak jak nauka czytania w świat literatury. Ciekawe ilu
          analfabetów przeczytało powieści Duma czy Hugo. Rozumiem, że ty alfabetu uczyłaś
          się na literaturze klasycznej, a może antycznej.
          Podstawowa wiedza z muzyki ( a za taką uważam naukę czytania nut, gra na
          instrumencie ma raczej za zadanie jej utrwalenie, oraz zobaczenie jak to
          wszystko wygląda w praktyce) oraz sztuki jest bardzo przydatna w późniejszym
          dorosłym życiu. Człowiek inteligentny obracający sie w towarzystwie nie może być
          totalnym ignorantem jeżeli chodzi o sztukę.
          Jeszcze raz powtarzam zamiast dawać dzieciakowi łatwy sposób na lenistwo , radzę
          nauczyć go brania odpowiedzialności za swoje czyny, a nie zrzucania winy na innych.
          • verdana Re: Teraz wiadomo 16.10.07, 23:44
            W szkole mojego syna tez bya pani z poczuciem misji. Syn, osoba nie
            pozbawiona słuchu, acz całkowicie pozbawiona zdolnosci manualnych,
            nie nauczył się grać na flecie prostym, a jego próby uniemozliwialy
            pracę i naukę reszcie rodziny.
            W zwiazku z tym po naradzie zezwolilam synowi na otrzymywanie z gry
            na flecie jedynek.
            Sama pamietam nawiedzoną nauczycielkę od techniki, na ktorej zajecia
            prace robila mi cala rodzina. Gdybym ja spróbowala - na pewno nie
            starczyłoby czasu na nic innego.
            • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 16.10.07, 23:51
              miałam dwójkę rodzeństwa w podobnym wieku, wszyscy chodziliśmy do tej samej
              podstawówki, każdy z nas miał różne zainteresowania, a co za tym idzie każdy z
              nas inaczej oceniał tą samą nauczycielkę. Dla każdego upiorne jest co innego.
              uważam jednak, że każdy powinien mieć podstawy zarówno z maty (aby potrafił
              wyliczyć ile farby potrzebuje), z chemii ( aby wiedzieć że rozpuszczalnika nie
              rozcięcza się wodą) tak i z muzyki by przy szefie melomani nie wyjść na idiotę.
              • nchyb Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 06:38
                a z polskiego? Bo u Was chyba po macoszemu ten właśnie przedmiot
                traktowano...
                • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 08:36
                  jestem dyslektykiem, pomimo wielu moich starań nie jestem w stanie zapanować nie
                  tylko nad typową ortografia ale również nad wieloma rzeczami związanymi ze
                  słowotwórstwem na przykład. Proponuje poczytaj sobie literaturę dotyczącą tego
                  problemu, może wtedy go zrozumiesz i będziesz w stanie pojąć co czują dyslektycy
                  , spotykający na drodze takich ludzi jak ty którzy pozbawieni argumentów
                  przeciwko ich poglądom uderzają w ich słabość.
                  To że jestem dyslektykiem nie przeszkodziło mi w przeżyciu wspaniałej przygody z
                  literaturą, dojrzewaniu do niektórych pozycji i wyrastaniu z innych by na koniec
                  świadomie wybrać literaturę która mnie bawi, wciąga i powoduje skok adrenaliny.
                  Właśnie aby nie walnąć takiej gafy jaką ty walnęłaś i nie obrazić uczuć innych
                  ludzi, każdy powinien mieć podstawową wiedzę zarówno z muzyki, polskiego czy
                  dysfunkcji dotykających ludzi.
                • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 09:27
                  dzięki temu, że zrobiłam wszystko by zminimalizować skutki dysleksji, że mam
                  jakieś podstawy literatury, nie chowam głowy w piasek po kąśliwych uwagach
                  dotyczących mojej dysfunkcji, bo tak naprawdę świadczą one tylko o płytkości
                  człowieka od którego wychodzą o jego ignorancji.
                  • nchyb Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 12:55
                    Makrokurosek, nie bierz tego tak prosto do siebie, ale:
                    jest różnica pomiędzy błedami ortograficznymi, a błędami językowymi.
                    Dyslektyk zna zasady pisowni, ale nie dostrzega, że ich nie stosuje.
                    Są jednak błędy(bo nie wszystkie mozna wrzucać do jednego wora i
                    tumaczyć je dys-), które nie świadczą o dysfunkacjach, ale o braku
                    wiedzy dotyczącej danego przedmiotu. I nie obraź się, bycie
                    dyslektykiem, nie wyklucza braku wiedzy błędów wynikających właśnie
                    z tego... smile

                    To oczywiście nie związane z tematem postu. Niemniej jednak, może
                    właśnie za dużo było muzyki?.. wink
                    Niemniej jednak,
                    • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 13:35
                      jak już to za dużo chemii, fizyki, matematyki. Moja edukacja z muzyki, biologi i
                      geografii zakończyła sie na szkole podstawowej. No cóż widać już takim leniwym
                      głąbem jestem, a przez lata zwalałam to na dysekcje. Ciszę sie, że jesteś tak
                      obeznana w temacie, widać nasza kadra psychologów i pedagogów coraz bardziej się
                      rozwija, bo za moich czasów nikt tak szybko diagnozy nie stawiał.
                      Chyba jednak nie do końca rozumiesz na czym polega dysleksja, to nie jest
                      problem tylko z ortografią, dysleksja związana jest z brakiem łączenia pewnych
                      elementów, nie wynikających z braku wiedzy.
                      Ale szczerze mówiąc, mi to rybka czy uważasz mnie za analfabetę czy nie, nie
                      podałaś jednak żadnych sensownych kontrargumentów. Jak na humanistę dziwna jest
                      twoja ignorancja wobec sztuki.
                      • sir.vimes Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 14:11
                        "jak już to za dużo chemii, fizyki, matematyki. Moja edukacja z muzyki, biologi i
                        geografii zakończyła sie na szkole podstawowej."

                        Do dziwnego liceum chodziłaś... Bez biologii i geografii?

                        • lady_telimena Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 14:31
                          sir.vimes napisała:

                          > "jak już to za dużo chemii, fizyki, matematyki. Moja edukacja z
                          muzyki, biologi i geografii zakończyła sie na szkole podstawowej."
                          >
                          > Do dziwnego liceum chodziłaś... Bez biologii i geografii?


                          A moze to nie było liceum i edukacja po prostu na podstawówce się
                          zakończyła????
                          • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 16:43
                            a o istnieniu szkół technicznych nie słyszałyście.kończyłam technikum chemiczne,
                            naukę kontynuowałam na politechnice poznańskiej wydział technologii chemicznej,
                            gdzie raczej zamiast muzyki królowała inżyniera chemiczna. Jak na humanistów
                            macie dość wąskie horyzonty. Ocenę z dyplomu również podać oraz publikacje
                            naukowe i wystąpienia na konferencji naukowej, czy może fakt ukończenia studiów
                            wystarczy by prowadzić z wami dyskusję .
                            • sir.vimes Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 16:51
                              Technikum chemiczne bez biologii i geografii?
                              • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 17:41
                                a widziałaś jakieś z biologią ?
                                • sir.vimes Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 18:33
                                  Jak najbardziej.
                              • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 17:52
                                za to była:
                                chemia nieorganiczna - I klasa
                                chemia organiczna - II klasa
                                chemia fizyczna - III klasa
                                analiza ilościowa - III klasa
                                analiza jakościowa - II klasa
                                Podstawy analizy - I klasa
                                chemia instrumentalna - IV klasa
                                analiza techniczna - V
                                rysunek techniczny -I
                                elektrotechnika - III
                                maszynoznawstwo - IV
                                technologia chemiczna - IV i V klasa
                                pozostałe przedmioty jak w innych szkołach czyli polak, angol, fiza , historia,
                                PO, w-f, mata jak widać na muzykę i plastykę miejsca nie było. Podać ci numer
                                szkoły abyś mogła sprawdzić, czy jest to wystarczająco wiarygodne
                                • sir.vimes Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 18:33
                                  "Podać ci numer
                                  szkoły abyś mogła sprawdzić, czy jest to wystarczająco wiarygodne"

                                  Chętnie.
                                  • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 19:56
                                    Technikum chemiczne we włocławku w zespole szkół chemicznych.
                                    Studiowałam z ludźmi którzy kończyli chemik poznański i również tam nie było
                                    biologi. Dziwne, dla absolwentów chemików nie, dodam jeszcze że biochemię miałam
                                    jako dział chemii organicznej w II klasie, na studiach została pominięta, (
                                    pomijając jedno ćwiczenie z analizy cukrów, i teorię do biomasy( jeden z działów
                                    technologii) )
                                    • agamagda Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 22:23
                                      makurokurosek napisała:

                                      > Technikum chemiczne we włocławku w zespole szkół chemicznych.
                                      > Studiowałam z ludźmi którzy kończyli chemik poznański i również
                                      tam nie było
                                      > biologi. Dziwne, dla absolwentów chemików nie, dodam jeszcze że
                                      biochemię miała
                                      > m
                                      > jako dział chemii organicznej w II klasie, na studiach została
                                      pominięta, (
                                      > pomijając jedno ćwiczenie z analizy cukrów, i teorię do biomasy(
                                      jeden z działó > w > technologii) )



                                      Moja droga, ja tam nie wiem, jaki jest program w w/w technikum, ale
                                      MEN wyraźnie określił podstawy programowe jakie muszą spełniać
                                      technika. I w tych podstawach jest i biologia, i geografia.

                                      www.men.gov.pl/prawo/rozp_155/zal_4.php


                                      • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 22:32
                                        w takim razie powinni wszystkim mechanikom, elektrykom, chemikom zabrać dyplom
                                        technika bo na ich świadectwie zabrakło biologii. Zapytaj sie swojego męża lub
                                        kogokolwiek kto kończył technikum mechaniczne czy elektryczne czy miał biologię.
                                      • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 23:38
                                        no cóż prawdopodobnie jest między nami spora różnica wieku, ja maturę zdawałam w
                                        1998r, podstawy programowe o których mówisz zostały uchwalone w maju 2002 czyli
                                        najwcześniej mogły wejść w życie od września 2003, czyli w roku szkolnym w
                                        którym broniłam tytułu mgr inż. .Jak widać nie tylko muzyka , czy plastyka może
                                        być uważana za zbędną i mało istotną.
                      • nchyb Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 15:18
                        Makrokursku, nie uważam Ciebie za analfabetkę, nigdzie tego nie
                        napisałam i proszę nie wyczytywaćmiędzy wierszami tego czego tam nie
                        ma.
                        Jak pooperacyjna dysfunkjonatka mam przerobione wszystkie dys- na
                        sobie w teorii i praktyce, wiem o dysfunckajch więcej niżprzeciętny
                        laik, który zna nazwy. WIem, bo z musu stosowalam kilkuletnią
                        terapię (która trwa nadal i potrwa niestety do końca życia) i
                        niestety, na dys- poznałam się dobrze ...
                        Jeżeli moja wypowiedź Cię uraziła, przepraszam za to, trudno, nie ma
                        idealów, nawet wśród humanistów... wink


                        Wracając do głównego tematu tego wątku
                        Jako (tak mnie nazwalaś, ciekawe dlaczego) humanistka, uważam, że
                        lekcje typu artystycznego są jak najbardziej w szkołach potrzebne.
                        Ale zdaje się, SirVimmes już to zauważyla, takie lekcje w szkołach
                        odbywają sę bardzo często w bardzo zły sposób. Dzieciom wcale nie
                        jest potrzebna dokładna data z godziną urodzenia i zgonu artysty, że
                        o dacie zakupu pierwszego grubego pędzla nie wspomnę.

                        Moim zdaniem ważniejsze jest umiejscowienie danego artysty we
                        właściwym kontekście, w odpwiedniej epoce. Umiejętność chóralnego
                        śpiewania radosnych ballad, niekoniecznie calkowiście czysto i
                        zgodnie z nutacją, rozróżnianie barw podstawowych od pochodnych i
                        gotyku od baroku również nie zawadzi.
                        Ale już zmuszanie nieśmiałego chłopca z mutacją do śpiewania na
                        środku klasy arii z oper Moniuszki i karcenie go za złą tonację -
                        jest dla mnie sporym nieporozumieniem, wręcz morderczym zamysłem
                        zniszczenia miłości do sztuki.

                        Moim zdaniem, to nie pwinna być sensu stricte nauka przedmiotu, a
                        raczej godziny poświęcane zachęcaniu do poznawania różnych dziedzin
                        sztuki. Wtedy utalentowani mają szansę rozwijać zarówno siebie,jaki
                        swój talent, a niechętn sztuce uprawianej przez się osobiście - nie
                        zrażą się do sztuki jak całokształtu.
                        Czyli moje ulubione hasełko po raz kolejny - złoty środek. Nie
                        sztuka jako przedmiot do wykucia i zdania, ale jako gdziny
                        przeznaczone na zainteresowanie dzieci sztuką. To moim zdaniem
                        kolosalna różnica. Przy takim zachęcaniu do poznawania sztuki,
                        więcej zostanie dzieciom czasu - chociażby na gramatykę języka
                        ojczystego... smile
                        • sir.vimes O to, to 17.10.07, 15:25
                          "Ale już zmuszanie nieśmiałego chłopca z mutacją do śpiewania na
                          środku klasy arii z oper Moniuszki i karcenie go za złą tonację -
                          jest dla mnie sporym nieporozumieniem, wręcz morderczym zamysłem
                          zniszczenia miłości do sztuki."
                        • nchyb Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 15:25
                          przy okazji - przepraszam za przeinaczenie nicka, nie celowo to
                          czyniłam...
            • sir.vimes Te "nieważne" przedmioty są bardzo potrzebne 17.10.07, 12:18
              Pozwalają "odkryć" utalentowane dzieci, czasem dopiero po rozmowie z
              nauczycielem rodzice decyduja się wspierać artystyczny talent u dziecka, czy w
              ogóle dowiadują się o nim.

              Przesada nie jest dobra - nie tylko u nawiedzonych nauczycieli muzyki ale tez u
              nawiedzonych matematyków czy polonistów(słyszałam o matematyku, który miał
              zwyczaj zadawać na weekendy po 70 zadań).

              Szkoła nie powinna być katorgą. Lekcja muzyki powinna raczej nakierować dzieci
              na czerpania z muzyki radości niż stać się przykrą trauma. Ale tez lekcja
              historii powinna raczej uczyć ciekawości niż bezmyślnego wkuwania dat.

              W ogóle plastyki i muzyki jest za mało w szkołach- i zazwyczaj sa źle
              prowadzone, albo przez zgorzkniałych nieudanych artystów , którzy nigdy nie
              chcieli uczyć albo przez osoby niekompetentne albo przez ludzi , którzy jakby
              pogardzają tymi bez zdolności w danym kierunku.
            • lady_telimena Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 14:29
              No to wyobraź sobie teraz, ze syn musi nauczyć się 2 melodii na
              flecie i jednej na drugim instrumencie.....

              Ojjjj, nasze uszy....
          • sun_of_the_beach Re: Teraz wiadomo 16.10.07, 23:45
            makurokurosek napisała:

            > Podstawowa wiedza z muzyki ( a za taką uważam naukę czytania nut, gra na
            > instrumencie ma raczej za zadanie jej utrwalenie, oraz zobaczenie jak to
            > wszystko wygląda w praktyce)

            Przeczytaj to jeszcze raz głośno i jeśli nadal będziesz uważać, że właśnie o to ci chodziło, to współczuję...
            • nangaparbat3 Re: Teraz wiadomo 16.10.07, 23:55
              To się przyłączam.
              W liceum i na studiach mialam wielu przyjaciol powaznie uczących sie muzyki
              (szkoła II stopnia, akademia). zawsze miałam wrażenie, ze za muzyką większość z
              nich zwyczajnie nie przepada, ze studia muzyczne to jakis rodzaj masochzmu.
              Jednoczesnie znam ludzi grajacych ze słuchu, w tym zupełnych analfabetow nie
              tylko muzycznych - ci ludzie grają czasem nie gorzej od tamtych, za to mają z
              tego przyjemność - oni sami i słuchacze.
              Wiele ostatnio myslę wlasnie o tym, ze z naszą edukacją coś nie tak - zabija
              wszelka radość uczenia się, czy to muzyki, czy to czegokolwiek innego.
            • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 00:05
              czym innym jest nauka gry na instrumencie w szkole podstawowej czym innym w
              szkole muzycznej.

              Mówiąc" gra na
              > > instrumencie ma raczej za zadanie jej utrwalenie,
              miałam na myśli, że osobie całkowicie niezwiązanej z muzyką, która poza lekcjami
              muzyki nie będzie grała na instrumencie, nauka gry na instrumencie ma pokazać
              zastosowanie czytania nut. łatwiej jest coś zrozumieć, gdy widzisz
              wykorzystanie tego w praktyce. sama nauka czytania nut nie poparta grą na
              instrumencie, niczego nie nauczy. Z tego samego powodu wykonywane sa
              doświadczenia fizyczne czy chemiczne.
              • makurokurosek Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 00:08
                jeszcze jedno większość ludzie którzy na fizyce czy chemii nie mieli
                wykonywanych doświadczeń, uczyli sie materiału na pamięć bo dla nich to była
                abstrakcja. Tak samo jest z muzyką aby ją zrozumieć, musisz ją poznać w praktyce.
                • krwawakornelia Amen! 17.10.07, 12:38
                  A co do waznsci. pozostawmy wybor naszym dzieciom.
                  I nauczmy je przejmowac za to odpowiedzialnosc i ponosic konsekwencje.
              • sun_of_the_beach Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 13:58
                Z tego wynika, że filharmonie i opery są dla muzycznych dyletantów, a prawdziwy meloman kupuje partyturę i delektuje się nią w domu. Ciekawe...
      • lady_telimena Re: Teraz wiadomo 17.10.07, 14:27
        krwawakornelia napisał:

        > lady_telimena napisała:
        >
        > > Do tych ważnych należą oczywiście polski matma, języki... a do
        > tych
        > > mniej ważnych plastyka, muzyka itp.
        >
        > dlaczego w polsce tak malo pozadnych artystow.
        > Jezeli sluchasz disco polo twije stanowisko wcale nas nie dziwi.


        A co do rzeczy ma bycie artystą w tej sprawie????

        O moich gustach muzycznych też nigdzie nie pisałam, a zresztą każda
        kulturalna osoba wie, że "de gustibus non est disputandum", prawda?

        >
        > I chyba zasadnicze jest nie co ty uwazasz za wazne, tylko
        > zainteresowania twojego dziecka.


        Zasadniczo to JEDNAK rodzice "uważają" co jest ważne i dobre dla ich
        nieletniego dziecka, szczególnie, ze wiekszość rodziców chce dobra
        tegoż dziecka. Zresztą w tym zakresie jesteśmy z synem zgodni.

        >
        > Pokaz mi czlowieka ktory naprawde gra na jakimkolwiek instrumencie
        > bez umiejetnosci czytania nut.


        Choćby Erroll Garner o ile wiesz kim on był.
    • mama007 Re: Lekcje ważne i ważniejsze 17.10.07, 07:55
      a ja doskonale rozumiem, bo tez mialam taka wariatke nauczycielke w
      podstawowce... o ile akurat ja nie mialam problemu z nutami czy
      graniem, to wieksza czesc klasy po prostu koszmarnie te lekcje
      przechodzila.
      mysle, ze dziecko powinno poznac podstawy, ale na zasadzie
      zaciekawienia, zachecenia, i zeby to byly NAPRAWDE podstawy. reszta
      to zadanie skzoly muzycznej, a nie podstawowki... jesli ktos chce
      isc w tym kierunku - grac, spiewac itp - to zapisuje sie na
      odpowiednie zajecia albo zdaje do szkoly muzycznej i sie rozwija...

      ja bym porozmawiala z ta nauczycielka, najlepiej nie idz sama, tlyko
      jeszcze z jakimis rodzicami. zwlaszcza ze jak piszesz problem
      widzisz nie tylko Ty, ale tez inni rodzice.
      • joa66 Re: Lekcje ważne i ważniejsze 17.10.07, 09:08
        Pytam z ciekawości: dlaczego np. biologia jest wazniejsza niz muzyka?
        • mama007 Re: Lekcje ważne i ważniejsze 17.10.07, 10:07
          joa66 napisała:

          > Pytam z ciekawości: dlaczego np. biologia jest wazniejsza niz
          muzyka?

          ja bym wolała, żeby moja córka wiedziała gdzie ma wątrobę albo
          dlaczego ma okres, niż żeby potrafiła umieścić Cis na pięciolini...
          • joa66 Re: Lekcje ważne i ważniejsze 17.10.07, 15:07
            hmmmm...ale to podstawy ...a biologia jest nauczana w znaczenie
            szerszym zakresie...dlaczego znajomośc budowy pręcika (??_)kwiatka
            jest wazniejsza od nut?
      • vera-0 A ja uwazam ze wybor dziecka 17.10.07, 09:27
        jest najwazniejszy.
        I nie moglabym rozroznia czy plastyka jest wazniejsza niz polski np.
        To naprawde zalezy od dziecka. I my dorosli powinnismy umiec jego
        wybory respektowac, i ufac.
        Naprawde nie widze dlaczego np. matematyka czy chemia mialyby byc
        wazniejsze niz np. plastyka, czy muzyka wlasnie.

        A ostatecznie czym szybciej sie zacznie rozwijac sluch i pewne
        manualne tym dla dziecka w przyszlosci lepiej. Matma zawsze sie
        nauczy jak bedzie potrzebowal, polskiego, czy jezykow takze.
        A sluch latwiej rozwinac u malucha niz u doroslego.
    • triss_merigold6 Re: Lekcje ważne i ważniejsze 17.10.07, 10:14
      Poruszyć sprawę na zebraniu rodziców. Jestem za tym, żeby mocno
      zasugerować pani obniżenie wymagań a dziecku wyjaśnić, że spokojnie
      może olać 3/4 wymogów.

      Miałam szalonego pana od muzyki w podstawówce, nuty, triady i inne
      takie to była katorga, podobnie jak gra na flecie prostym. Nic z
      tego nie kumałam, absolutnie nic. Śpiewanie dla mnie - osoby
      kompletnie pozbawionej głosu - było szczytem publicznego obciachu.
      Miałam równiez ambitną kobietę od ZPT - szmaty na ten przedmiot
      szyła mi mama a ojciec robił prace stolarskie typu karmnik dla
      ptaszków.
      Gwoli ścisłości - słucham bardzo różnej muzyki (tylko góralskiej nie
      toleruję), dobrze tańczę a manualnie równiez nie jestem
      beznadziejna. Nie zawdzięczam tego szkole, wręcz przeciwnie.
      • michal_powolny12 Re: Lekcje ważne i ważniejsze 28.10.07, 01:45
        Ciekawa dyskusja. Jeżeli stary pryk może cokolwiek radzić (matura
        rocznik 1992)to tylko to abyście jako rodzice porozmawiali z
        nauczycielką. Tak spokkojnie, naprawdę spokojnie bez żadnego
        atakowania. Moje dobre wspomnienia ze szkoły wiążą się właśnie z
        muzyką, platyką, ZPT i PO. Tak. Byłem osobnikiem pozbawionym
        całkowicie słuchu (w podstawówce zakazano mi śpiewu hymnu-mam to w
        dziennikczku) ale stasznie mnie rajcowało że w LO pozwolono mi
        śpiewać pubicznie. Nic oczywiście z tego nie wychodziło bo wyjść nie
        mogło ale po pierwsze sam się o tym przekonałem, po drugie
        zobaczyłem reakcję innych i wiem że ze mnie żaden muzyk.
        Rysunki-podstawówka traktowała mnie jako dziecię pozbawione talentu.
        LO zaganiło do roboty i w efekcie choć nie wchodzi mi to najlepiej
        jednak potrafię schematy, mampy czy inne takie namalować. ZPT-
        podstawówka-byłem antytechnicnzym talentem ale dzięki wymaganiom
        szkoły potrafię coś tam samemu sklecić. LO to był odlot, prawdziwy
        odlot-pośmiewisko na całą szkołę ale co tam. PO -to były wspomnienia
        (tylko rok).
    • alina66 Re: Lekcje ważne i ważniejsze 18.10.07, 10:42
      ZPT mojego syna do dzisiaj straszą mnie we wspomnieniach smile)

      Odnośnie muzyki, to od dość dawna zastanawiam się, jak to jest, że
      uczy się nut, grania na flecie prostym itd, a te dzieci takie mało
      rozśpiewane są.
      Dawno temu na obozach (harcerskich i innych na przykład) śpiewało
      się piosenkę za piosenką, były specjalne zeszyty z piosenkami-
      własnoręcznie prowadzone itd.
      A teraz na muzyce dużo teorii, której większość dzieci i tak nie
      zapamięta, a mało śpiewania. A jak już, to piosenki, których
      dobrowolnie nikt śpiewał nie będzie.
      A śpiewanie na ocenę chłopaka w trakcie mutacji (mój syn m.in.) to w
      ogóle kolosalna pomyłka).
      Poza tym nie wierzę, że na lekcjach muzyki w szkole można nauczyć
      się gry na instrumencie (kończyłam szkołę muzyczną I stopnia) a
      nawet choćby jej liznąć.
    • e-ftalo Re: Lekcje ważne i ważniejsze 21.11.07, 16:51
      Ja gram ze słuchu,nut nie lubię.
      Szkoły muzyczne uczą nut bo to mają w programie,ale szkoły muzyczne nie mają
      monopolu na naukę gry na intrumentach czy w zespole.Sa inne sposoby,jak np
      lekcje(indywidualne lub grupowe) u muzyka(np nauczyciela muzyki,studenta,członka
      zespołu muzycznego).

      Szkoły muzyczne są drogie,ale jeśli rodzic ma czas i głowę i zamierza włączyć
      się w edukację muzyczną dziecka to nie korzysta właśnie z wymienionych
      alternatywnych dróg i efekty na pewno sa lepsze.

      makurokurosek jak w każdym temacie starasz się usztywnić każde zagadnienie,ale
      człowiek inteligentny to człowiek myślący bardziej elestycznie.

      Szkoła publiczna nie składa się z samych uzdolnionych.Gra na flecie nie jest
      potrzebna.Ja nigdy sie w szkole nie nauczyłem,choc były lekcje,za to 5 lat potem
      zaszła potrzba i sam opanowałem w miesiąc.

      Nauczycielka z poczuciem chorej misji to prawdopodobnie osoba która nie powinna
      uczyć bo brak jej doświadczenia w pracy z dziećmi i żyje złudzeniami a nie
      realiami.Ja bym z ta panią powaznie porozmawial,jak ona sobie wyobraża dalszą
      działalność,albo niech zmieni pracę....
      Jeśli mimo wszsytko bedzie uparta,namów innych rodziców,rozdaj ulotki z i
      pisemnym uzasadnieniem,trzeba babę usadzić...
    • rycerzowa Re: Lekcje ważne i ważniejsze 22.11.07, 10:58
      Lekcje ważne i ważniejsze...
      Beethoven napisał, że "muzyka jest ważniejsza, niż jakakolwiek nauka,
      jakakolwiek filozofia." (Cytat z pamięci).

      Zejdźmy na ziemię.
      Piszę jako melomanka, matka muzyków, również zawodowych.
      Szkoły muzyczne mogą powyławiać wszystkie talenty i super je wykształcić, ale
      pozostaje pytanie: po co? Kto będzie ich słuchał?

      Celem ogólnej edukacji muzycznej w zwykłych szkołach ogólnokształcących jest
      przygotowanie słuchaczy, bywalców filharmonii, nabywców nagrań. Ludzi - którzy
      na muzyce jako tako się znają, rozumieją ją, a przede wszystkim potrafią się nią
      wzruszyć, zachwycić.
      Czyli cel jest w sumie jeden - kształcenie wrażliwości.

      Pozostaje pytanie - jak to czynić najskuteczniej.

      Czy nie lepiej byłoby, by "pani z misją" reaktywowała w szkole ruch Pro Sinfonika?
      Może niech tę misję zamieni na pasję, zarazi przynajmniej część dzieci tą
      pasją,a wszystkim da podstawy wiedzy o muzyce?
      Jeśli pani kończyła tzw. IV wydział na Akademii (pedagogiczny), powinna umieć to
      zrobić. Jeśli jest "prawdziwą" artystką, np. po wydziale instrumentalnym, będzie
      trudniej.
      (A propos, nie jest łatwo o etat w szkole muzycznej.Tu też podaż przewyższa popyt).

      Poruszcie tremaT NA ZEBRANIU KLASOWYM. z TEGO WłASNIE PUNKTUT
      • rycerzowa Re: Lekcje ważne i ważniejsze 22.11.07, 11:09
        Poruszcie temat na zebraniu, właśnie z punktu celu tego kształcenia. Że dzieci
        się raczej zniechęcają do muzyki, niż czuja się zachęcone.

        A może dzieci to lubią? Radzą sobie?
        Co do "ważności" to dopisze jeszcze,że nauka muzyki kształci wiele
        umiejętności, rozwija wiele zdolności, m.in. matematycznych.
        Nawet prosta nauka na prostym fleciku.
        Nie mówiąc o tzw. poszerzaniu horyzontów - jeśli panie zadaje "twórcze" prace
        domowe, wymagające studiów i weny.
        Zatem coś jest w tym, co pani mówi.
    • e-ftalo Re: Lekcje ważne i ważniejsze 23.11.07, 16:13
      Z jednym nie mogę się zgodzić
      >Jeśli pani kończyła tzw. IV wydział na Akademii (pedagogiczny), powinna umieć to
      >zrobić. Jeśli jest "prawdziwą" artystką, np. po wydziale instrumentalnym, będzie
      >trudniej.

      Uważam że nie ma znaczenia co ta pani skończyła,lecz zależy od jej talentu w
      pracy z dziećmi.Wolałbym aby była po wydziale instrumentalnym i miała wyczucie
      jak zainteresować uczniów tym czym trzeba.

      >Nawet prosta nauka na prostym fleciku
      Nie znam żadnego dziecka które zagra choć jeden prosty współczesny utwór.To nie
      jest prosty instrument

      Szkoda że to o czym mówisz to bajka i nie ma odniesienia do faktów.Muzyka w
      szkole uczy historii muzyki klasycznej(nie lubię historii) ,gry na fujarce(komu
      to i na co?) a ja zawsze marzyłem o pianinie,uczy mało ciekawych artystycznie
      piosenek.
      Żadnej wrażliwości,żadnego odniesienia do muzyki tej najczęściej słyszanej czyli
      współczesnej na lekcji muzyki nie znajdziemy.

      Co dziecko będzie miało z tego że nawkuwać jakiś wiadomości o życiu Mozarta czy
      Chopina,skoro jego nie interesuje ten rodzaj muzyki.
      Dzieci mają wielki potencjał twórczy,programy muzyczne.Teraz wystarczy
      pokierować,jak zrobić dobry utwór,jak zainteresować odbiorcę swoją
      twórczością.Jak odnaleźć się na rynku muzycznym i co można powiedzieć o znanych
      polskich wykonawcach ,zespołach
      Czy pani na lekcji muzyki ma cokolwiek do powiedzenia na ten temat?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka