Dodaj do ulubionych

Mikołajki, prezenty, zasady.

12.12.07, 12:05
To co napisze to apropo rozmowy na innym forum (link na końcu). Tam oberwało
misie troszeczkęsmile)

Czy my aby nie zapędzamy sie z kupowaniem prezentów najpierw na Mikołajki a
zaraz potem na Boże Narodzenie? I nie chodzi mi o zaglądanie do czyjegoś
portfela (bo nie zawsze o to w tym chodzi) ale o zasady. Zasadę żeby potrafić
się cieszyć tez małym i czuć że prezent jest wyrazem czyjeś miłosci i pamięci.
Nikogo nie oceniam chce znać wasze zdanie.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=72974136
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 12:37
      W moim rodzinnym domu było tak, że na Mikołajki były słodycze i
      egzotyczne owoce. Ale to były inne czasy. Jak dostałam na Mikołajki
      np. dwa pomarańcze, to to było COŚ. A jak już byłam nastolatką, to
      na Mikołaja nic się nie dostawało.

      Przeniosłabym te obyczaje do swojego obecnego domu, ale...

      Dziś mój synek może mieć pomarańcze codziennie, więc nie
      zrozumiałby, że to prezent.

      Ten mój pogląd nijak ma się do pragnień babć, które chcą kupować
      duże prezenty. I kupują.

      Chętnie dałabym dziecku tylko jakiś drobiazg, ale chciałam dorównać
      babciom, więc kupiłam dwie zabawki.
    • epreis Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 13:30
      ja też wyznaję takie zasady, jeśli mam mu kupić zabawkę tylko po to żeby zabłysnąć i być lepsza od babć (a właściwie jednej, bo moja mama ma normalne do tego podejście) to wydaje mi się bez sensu kupowanie drogiej zabawki,wielkiej wiedząc, ze najwięcej radośći sprawi mojemu dziecku nieduże zwierzątko żeby mógł się nim bawić i wygodnie trzymać w ręcę lub resorówka i też nieduża..i takie zabawki dostał od nas na mikołajki, na boże narodzenie kupiłam mu laptopa edukacyjnego, złożyłam się zteściową ale tylko dlatego że moja teściowa ma dziwne zapędy właśnie- babcia musi być super i gdy miał 6 miesięcy na dzień dziecka kupiła mu rowerek 3kołowy ( i to nie ten gdzie rodzic może go prowadzić), gdy miał rok kupiła mu samochód zdalnie sterowany i dalej je kupuje chociaż mój synek się tym nie bawi...a teraz chciała kupić samochód na akumulator chociaż w mieszkaniu raz że nie mam miejsca żeby go trzymać (co jest najmniej ważne) ale jestem w ciąży, mieszkam na 4 pietrze i napewno bym mu go nie znosiła a mąż jest marynarzem i nie zawsze by mógł..ale najważniejsze-kuzynki córka taki ma a mó synek się tego najwyraźniej boi..i nie dociera do niej chocbym jej na czole wytatuowała, że nie ważne za ile lub jaki duży prezent, ważne żeby się podobał...ale co tam...u mnie nie tyle chodzi o zasady ale święta mają sprawić frajdę dziecku a frajdy mu nie sprawi jak kupując przenety będziemy się licytować kto da więcej i kupując mu rzeczy które go nie interesują (zresztą nie tylko dla dzieci, ja dostałam parę dni temu od teściowej duży obraz z motywem, morze io statek bo jak powiedziała w domu marynarza taki musi być chociaż wie, że mieszkanie mam urządzone i w domu nie mam miejsca na wieszanie obrazów, pozatym mam probel mz zaakceptowaniem pracy męża i tematy marynarskie zwyczajnie mnie dołują o czym też wie i najważniejsze, sama ma męża marynarza ale obrazu takiego nie big_grin)
      • guderianka Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 13:41
        Może i masz rację..
        Znam osoby które dzieciom kupują na Mikołajki prezent wart 100zł a
        pod choinkę kolejny wart 200zł. Wszystko aby dziecku nieba przychylić

        W moim rodzinnym domu-u męża równiez- na Mikołajki dostawalo się
        słodycze. I my tak samo postępujemy wobec naszych dzieciaków.
        Dostają słodyczne.(aczkolwiek w tym roku zrobiłam wyjątek i dostały
        czadowe pidżamy (w czachy))
        • epreis Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 14:05
          kiedyś robiłam z tego powodu awantury teściowej, bo szlag mnie trafiał kupowała zabawki które nie tylko były nieodpowiednie, czasem niebezpieczne ale też małego nie interesowały a i jak je chowałam to była obrażona..teraz jak mu coś kupi to zaczyna- będziesz na mnie krzyczała, ale...
          na szczęście większość zabawek nie stanowi już zagrożenia dla mojego bąbla więc ostatnio jej powiedziałam, że niech sobie rob co chce, jej kasa, może mu kupić nawet mieszkanie i samochód na 3 urodziny i opłacać do pełnoletności..to się dopiero zmieszała..i dzięku temu odpuściła samochód na akumulator smile
          • lila1974 epreis 12.12.07, 16:43
            Na prawdę robiłaś awantury? Czemu?
            Nie można było podziękować za prezent, pobawić się nim z małym przez
            chwilę i uprzedzić babcię, że schowasz na razie, bo dziecie na razie
            za małe, by się nim bawić, ale dasz dziecku jak nieco podrośnie?
            • epreis Re: epreis 12.12.07, 19:09
              musiałabyś poznać moją teściową żeby wiedzieć czemu...tłumaczyłaś coś kiedyś wyjątkowo upartemu dziecku?tak mniej więcej rozmawia się z moją teściową-jakbyś grochem rzucał o ścianę, a delikatne prośby i po prostu rozmowy nie działają...bo od razu się obraża i płacze-więc co za różnica?znasz kogoś kto 3miesięcznej dziewczynce chce pod choinkę kupić-po kolei, lalkę ok 80 cm, która chodzi trzymana za rączkę, zestaw kuchenny dla dzieci(chodzi mi o kuchnie takie dla starszych dziewczynek) itp itd? pozatym wolę urazić babcię niż zmuszać dziecko do zabawy czymś gdy nie wykazuje tym zainteresowania.a żeby zobrazować- na mikołajki kupiła mu znów sterowany radiowo samochód wojskowy, nie sprawdziła go w sklepie, gdy go otworzyła i dała mu okazało się, że nie działa..kacperek stał obokl niej i wołał- babciu, baciu, chodź..a ona totalnie go olała wzburzona- że jej wspaniała zabawka się popsuła, jak śmiała!? to miała być najlepsza zabawkę jaką dostał...kacperek prawie się popłakał stojąc tak i prosząc żeby zwróciła na niego uwagę a ona stwierdziła, że mamy na nią poczekać (byliśmy u niej w domu) a ona pójdzie do sklepu wymienić-paranoja, same powiedzcie..nawet mój mąż wymiękł...
              • lila1974 Re: epreis 13.12.07, 12:31
                Nadal nie dostrzegam niczego szokującego w zachowaniu babci.
                Lalkę i kuchnię odłożyłabym na później, jak mała będzie starsza.
                Może ciężko się żyje z takim egzemplarzem babci, ale żeby się
                awanturować o prezenty? Doprawdy nie pojmuję.
                • epreis Re: epreis 13.12.07, 12:39
                  duże masz mieszkanie? moje nie jest małe ale magazynu nie przypomina, nie mówiąc o piwnicy któa jest mniejsza od łazienki..i teraz wyobraź sobie, że jak jej raz pozwolisz na taki prezent to bezie je przynosić ciągle, nie mówię o okazjach ale za każdym razem jak przyjdzie lub my pójdziemy do niej.ja też wyznaję za zasadę, że do dziecka nie idzie się z pustymi rękoma i nie mam nic przeciwko jak przynosi mu jakieś drobiazgi ale wszystko ma swoje granice, moja cierpliwość też...musisz być bardzo tolerancyjna, ja niestety nie jestem..a pozatym heh problem jest trochę większy, mieszkając z teściową zaszło między nami mnóstwo nieporozumień, ona bardzo mnie skrzywdziła i być może rzeczywiście jestem na nią trochę cięta..ale łatwiej mi się żyje teraz gdy znudziła mi się pokora wobec niej i tłumaczenie jej zachowania - bo przecież chce dobrze,niż wcześniej gdy starałam się przemilczeć wszystko byle był tylko święty spokój...a potem tak wlazła mi na głowę, że żeby się całkowicie nie załamać musiałam wziąść ogromny kredyt mieszkaniowy...zdaję sobie sprawę, że ktoś kto nie był w mojej sytuacji to co piszę może odbierać negatywnie ale uwierz mi, inaczej się nie da-próbowałam...
                  • lila1974 Re: epreis 13.12.07, 16:57
                    W swojej ocenie sytuacji nie sugerowałam nawet, że powinnaś być
                    pokorna jak przysłowiowe ciele. Odniosłam się bezpośrednio do
                    kwestii prezentów, które są nie na czasie, przesadzone itp.
                    oraz "awantury" do jakiej doszło.

                    Rzeczywiście mam ogromne pokłady tolerancji dla ludzkich zachowań i
                    stąd biorę przekonanie, że intencje drugiej strony byly dobre.

                    Jeśli całoksztalt zachowań Twojej teściowej jest dla Ciebie ogromnym
                    obciążeniem psychicznym, to przynajmniej się nie nakręcaj dodatkowo
                    myślą o niej, a sprawy załatwiaj na bieżąco, stanowczo acz taktownie.

                    Dla mnie byłoby to uwłaczające, gdybym pozwoliła sobie na bezczelne,
                    niekulturalne "pojechanie" po kimś. Jeśli muszę załatwić
                    nieprzyjemną sprawę to ją załatwiam ale bez obrażania, tak bym nie
                    miala sobie nic do zarzucenia.
                    • epreis Re: epreis 13.12.07, 19:43
                      ej, po pierwsze nie chciałam twojej rady, nasłuchałam się jako takich przez 2 lata życia mojego malucha od bratowej męża, dopóki 3 miesiące temu sama nie urodziła i teraz ma już dość..a co tam..po drugie przynzaję "awantura" nie do końca jest słowem które to określa,nigdy nie było z tego powodu jako takiej rozróby...po prostu nigdy nie udaję, że podoba mi się coś co przyniosła jeśli jest to naprawdę beznadziejne i nie zmuszam dziecka by tez dla przyjemności babci przez chwilę tym się bawił, i jeśli rozmawiamy wcześniej o prezentach, ona pyta mnie o radę i ją słyszy a potem kupuje i tak głupi prezent jaki wymyśliła to po prostu jej mówię, że jak ma ochotę wyrzucać pieniądze na takie bzdety to dam jej skarbonkę i zamiast je kupowac niech wrzuca tam tą kwotę, kiedyś mu da albo pójdzie z nim na zakupy i sam sobie coś wybierze... heh -= fajnie, ze masz fajną teściową ale nie chce mi się maglować już tematu mojej-uwierz mi wiele nerwów, stresów i pieniędzy kosztowało mnie zrozumienie, że to,że ona dobrze chce nie znaczy że ja chcę dobrze i nie zawsze muszę znosić wszystkie jej szalone dobre pomysły...
                    • epreis Re: epreis 13.12.07, 19:55
                      heh, znacie takie przysłowie -"nadgorliwość gorsza od faszyzmu"? moja teściowa jest naprawdę wspaniałą kobietą i nigdy bym nie pomyślała, że jest ktoś kto może byc za dobry..ale jest jednocześnie ucieleśnienie znaczenia tego przysłowia, jest fajnie ale gdy się nie pozwoli jej na za dużo...będąc u niej, nie mogę zalać herbaty bo czajnik jest gorący i się poparzę-wspaniałe, że o mnie tak myśli prawda? heh ale nie gdy zdarza się na codzień...na codzień to jest chore...
                      • lila1974 Re: epreis 13.12.07, 22:00
                        Wygląda na to, ze Cię zirytowałam - nie bylo to moim zamiarem.
                        A co do rady, to niestety to jest forum i nawet jeśli o radę nie
                        prosisz, to kilku takich nadgorliwców jak ja zawsze się znajdzie.

                        Egzemplarz działający na zasadzie - zagłaskać kota na śmierć znam
                        bardzo dobrze, bo to teściowa mojej siostry. I tez nie mogę
                        zrozumieć po co siostra tak się nakręca jej osobą. Wystarczyło,ze
                        zobaczyła numer kobiety na wyświetlaczu własnej komórki i prawie
                        mdlała z nerwów.

                        Mając do czynienia z taką kobitą jednym uchem słuchałabym co mówi,
                        drugim wypuszczała i robila swoje, bez zbędnego wdawania się z nią w
                        dyskusje, bo to typ niereformowalny.

                        Ale dobra już dobra .... nie truję dłużej smile
                        • epreis Re: epreis 14.12.07, 13:12
                          nie mam żalu, zirytowałam się bo naprawdę przez 2 lata ze wszystkich stron słyszałam- ona chce dobrze,czasem tylko mąż mnie rozumiał, generalnie on to miał od urodzenia tylko jak stwierdził zdąrzył się przyzwyczaić i miał więcej czasu by nauczyć się to wypuszczać drugim uchem ( co nie znaczy,że nawet on czasem ma dość).. a irytujące to jest bo jedyną osobą która autentycznie była w stanie zrozumieć to jak bardzo irytuje mnie fakt dogadzania mnie była kolezanka któa przezywała to samo, a tak wszędzie - nawet przez moją rodzinę, moja skarga na teściową kończyła się prawie linczem na mojej osobie co ja chcę od tej złotej kobiety smile teraz jest ok, mieszkamy osobno, idę do niej gdy mam siłę i cierpliwość by znieść jej nadgorliwość ale w pewnych kwestiach stosuje te same zasady co przy wychowywaniu synka, nie pozwalam przekroczyć raz postawionych granic smile a co do twojej siostry- pozdrów serdecznie, ja po przeprowadzce przez parę miesięcy nie mogłam iść spontanicznie do domu teściów, dwa dni się przygotowywałam-totalny stres, łącznie z biegunkami ze strseu i tak dalej a jak stałam pod drzwiami to się trzęsłam ze strachu, szłam tylko gdy mąż był w domu i mąż wiedział, że nie może mnie tam zostawić samej nawet na wizytę w toalecie, ma siedzieć koło mnie smile dziś mnie to śmieszy wtedy był to autentyczny strach...
        • lila1974 Guderianko :)))) 12.12.07, 16:40
          W czachy powiadasz?
          Jesteście bombowe smile
          • guderianka Re: Guderianko :)))) 12.12.07, 22:12
            sama zobacz smile

            fotoforum.gazeta.pl/3,0,985009,2,2.html
            • lila1974 Re: Guderianko :)))) 13.12.07, 12:34
              Wyglądają na szczęśliwe smile
              Śmieje się, bo moja starsza za żadne skarby świata nie zalożyłaby
              nic, co nie jest strojem księżniczki smile
              Myślę, że młoszej byloby wsio ryba.

              A swoją drogą, to kiedy się spotkamy???
              • guderianka Re: Guderianko :)))) 13.12.07, 17:59
                Myślałam ostatnio o Was bo Maja coś o Konstancji mówiła. Moje teraz
                zasmarkane uncertain Jeśli nie jesteś fanką sprzątania przed świętami to
                może w przyszłym tygodniu ?


                Maja weszła w fazę " Czarny jest na topie" i lubi takie rzeczy wink
                • lila1974 Re: Guderianko :)))) 13.12.07, 21:54
                  Moją Kornelkę również zmogla choroba, więc przyszły tydzień będzie w
                  sam raz.

                  Resztę dogadamy przez telefon smile
                  • guderianka Re: Guderianko :)))) 14.12.07, 08:47
                    Ok

                    Zdrówka dla nas i dla was! wink
        • ania1500 Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 13.12.07, 00:27
          prezenty daje sie z jakiejs okazji a mikolajki czy gwiazdka,to sa
          okazje,i warto sie obdarowywac w tym czasie,a co to bedzie czy
          prezent za 1000zl,czy baton za 1zl,to chyba nie istotne,bo sens tego
          jest zupelnie gdzieindziej.
          jesli chodzi o dzieci to warto spelniac ich marzenia jesli akurat ma
          to byc prezent za 100 zl ,a drugi na gwiazdke za 200 to nie widze
          problemu,zreszta dzisiaj nikt juz chyba nie cieszy sie z prezentow
          tak jak kiedys.
          nasze potrzeby jak i naszych dzieci sa zaspakajane na biezaco,czesto
          nawet nie wiemy co bysmy chcieli dostac.
    • milenium5 Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 14:10
      Dziewczyny, dyskusje jak drogi prezent na Mikołajki, a jaki na
      Gwiazdkę jest trochę bezcelowa, bo już dawno zauważyłam, że te
      tradycje zależą... od regionu kraju. Autorka wątku pisze, że u niej
      w domu na Mikołajki kupowało się słodycze, na gwiazdkę droższe
      preznety. U mnie było dokładnie odwrotnie - na Mikołaja wypasione
      paczki dla dzieci, na gwiazdkę drobiazgi... Podobnie ktoś już
      napisał w wątku, do którego jest link. Tak więc tradycję się
      poprostu różnią i dyskusja "jak taki drogi prezent na Mikołajki, to
      co dopiero na gawiazdkę" w tym kontekście nie ma sensu...
      • kropkacom Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 14:15
        Ja wiem że są tradycje. U mnie na mikołajki były drobiazgi. Sama kupuje dzieciom
        w ten dzień słodycze i nie ma to nic wspólnego z moimi finansami. W Boże
        Narodzenie tez daje po jednym prezencie. Chodzi mi bardziej o sytuacje
        obsypywania dzieci za każdym razem górą prezentów.
        • kropkacom Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 14:17
          Powoli zaczynam się czuć jak sknera jakaśsmile)
          • mama-ola Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 15:25
            > Powoli zaczynam się czuć jak sknera jakaśsmile)

            Czuję dokładnie to samo. Nie mieliśmy zamiaru dziecku kupować
            prezentu, ale zewsząd słyszałam co kto mu kupił. Babcie informowały
            nas i siebie nawzajem, żeby się prezenty nie zdublowały. Obawiałam
            się, że padnie pytanie "a co wy mu kupiliście" i będę musiała
            zdziwionym buziom powiedzieć "nic". Nie chciałam się głupio poczuć,
            właśnie jak sknera jakaś, tak jak piszesz, więc też mu kupiłam
            ten "prezent od Mikołaja".
            • kropkacom Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 17:43
              > Czuję dokładnie to samo. Nie mieliśmy zamiaru dziecku kupować

              Ale ja żartowałamsmile)
    • lola211 Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 16:55
      Nie uwazam, zebym sie zapedzala.Na Mikołaja kupilam dziecku
      wymarzona zabawke za 60 zl plus slodycze.
      Na gwiazdke dostaje drozsze prezenty i wiecej, bo od calej rodziny.
      Nie kupuje jej zabawek bez okazji, wiec mysle iz potrafi prezent
      docenic jaki by nie byl.
      Jakos mnie wizja rozpasania nie dreczysmile.
    • lila1974 Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 16:57
      Prezent Mikolajkowy jest okazały, bo "firmowy". Firma męża tak
      organizuje imprezę z funduszu pracowniczego, że wypada ona wlaśnie w
      okolicy Mikołaja. Żeby nie było, że to tylko prezent od firmy (firma
      daje kasę i wskazuje hurtownie), to dokładamy jeszcze nasze finanse
      rodzicielskie i siłą rzeczy wychodzi całkiem niezła sumka.

      Przeważnie za tę sumkę kupujemy nie jedną rzecz, a kilka i wówczas
      decydujemy, czy dostaną wszystko na raz, czy jednak podzielimy na
      dwie okazje.

      W tym roku wyszło tak, że starsza wszystko dostałą od razu, a
      młodszej jedną rzecz schowaliśmy akonto późniejszej daty. Pilnujemy
      bowiem ilości prezentów, aby nie było dąsów "ja dostalam tylko
      jeden, a ona trzy!".

      Tak więc dla Neli mamy prezent odłożony, a dla Koniczynki trzeba
      będzie dokupić, choć już widziałam, że mąż wykukał w atrakcyjnej
      cenie zabawkę, o której marzy Nela, więc nie wiem, czy jej nie kupi.

      Szczerze mówiąc nie zakładam z góry, ze tego dnia to większy a tego
      mniejszy, bo po pierwsze dla mnie obie te okazje nie mają
      znaczenia "świątecznego", to jest dla nas po prostu świetna okazja
      do "zaszalenia" na zabawki, bo przeważnie przez cały rok one coś od
      nas dostają, ale wówczas są to prezenty skromniejsze, często po
      prostu praktyczne ... a w grudniu można je obsypać "gwiazdką z
      nieba" smile
      • kropkacom Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 17:52
        > Prezent Mikolajkowy jest okazały, bo "firmowy". Firma męża tak
        > organizuje imprezę z funduszu pracowniczego, że wypada ona wlaśnie w
        > okolicy Mikołaja.

        Na "firmowych" Mikołajkach też tylko słodycze i owoce. Jakiś spisek chyba.
    • camel_3d na mikolajki max 10 PLN 12.12.07, 17:30
      a nie 1000
      • kropkacom Re: na mikolajki max 10 PLN 12.12.07, 17:45
        Niekoniecznie mi o konkretną sumę chodziło wink
        • kropkacom Re: na mikolajki max 10 PLN 12.12.07, 17:56
          A jak tłumaczycie że Mikołaj jednym przynosi mało a drugim dużo jeśli maluch
          zapyta? To pytanie też na postawie jednego postu z zalinkowanego forum.
          • lila1974 Re: na mikolajki max 10 PLN 13.12.07, 12:36
            Nie ściemniam, że to Mikołaj, choć i nie neguję jego istnienia, bo
            po troszę sama mam nadzieję, że istnieje smile

            Jak już ma mieć do kogoś pretensje, to już lepiej do nas niz
            niewinnego Mikołaja tongue_out
          • camel_3d Re: na mikolajki max 10 PLN 13.12.07, 14:36
            to proponuje od razu najdrozsze zabawki i od razu kredyt na zabawki wziac.. bo a
            co jezeli maluch zapyta... co to ma do rzeczy.

            mikolajki to tylko taka mala namiastka swiat i daje sie na nie jakas malenka
            drobnostke do buta. Zeby dziecko mailo rono fajna neispodzianke, przeginanie z
            prezetami wlasnie powoduje to, ze jedne dostaja wiegachne prezenty bo ich
            rodzicow na to stac a inne czuja sie gorsze.....



            > A jak tłumaczycie że Mikołaj jednym przynosi mało a drugim dużo jeśli maluch
            > zapyta? To pytanie też na postawie jednego postu z zalinkowanego forum.
    • mama303 Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 12.12.07, 23:17
      Moje dziecko wierzy w Mikołaja i to co napisała w liscie, to
      dostanie a bedą to trzy "konktretne" prezenty.
      Na Mikołajki była drobna zabawka w bucie.
      • guderianka Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 13.12.07, 08:57
        Moja córka cały rok nie wierzy w Mikołaja. Rzecz zmienia się pod
        koniec listopada, gdy zaczyna pisać list. A raczej listę na której
        jest ok13 pozycji hehehe. Asekurantka wink

        Jako że wie, że to rodzice kupują prezenty i wie również, że nie
        każdego stać na super prezent nie dziwi się wcale, że ktoś ma coś
        gorszego/lepszego. Nawet czasem się smuci, że ktoś dostał skromny
        prezent
    • madzia.b2 kropkacom litości! 13.12.07, 12:45
      Tak naprawde to nie rozumiem problemu. Dla ciebie 100 zł to baardzo
      duzo, dla innych 1000 zł to bardzo duzo. Każdy kupuje wedle uznania
      i wedle portfela. Kurcze, jakas taka bezprzedmiotowa dyskusja. Z
      okazji tego, ze trzeba się cieszyć byle czym, rozumiem, ze perfum
      sobie nie kupujecie (taka drożyzna!!), buty tylko w CCC, bo inne to
      strasznie drogie, ciuchy tylko w szmateksach albo na bazarze, broń
      Boże w sklepie, już nie mówie o butach ecco dla dziecka, bo przecież
      w głowie sie nie miesci, zeby tak gó..arza rozpuszczać. Stac mnie
      to kupuję i tyle, nie stac, nie kupuje i nie dorabiam ideologii. A
      jak pamiętam z dzieciństwa to miało znaczenie co sie znalazło pod
      choinka, czy pod poduszka i nikt! mi nie wmówi, ze dziecku które
      dostanie tani bzdet (bo ma sie cieszyć drobiazgami) nie będzie
      przykro, że kolezankom Mikołaj czy inny Gwiazdor rzucił wypasiony
      prezent. Czego się nauczy? Że inni maja więcej, lepiej, drożej i
      moze się zdarzyc że w życiu będzie w końcu chciało dorównać innym
      nawet "po trupach". Albo będzie normalnym minimalistąsmile) albo
      normalnym człowiekiem. tego nie wie nikt i zadna durna teoria tego
      nie zagwarantuje.
      • epreis Re: kropkacom litości! 13.12.07, 20:20
        ale mi się wydaje ,że chyba nie o to chodzi, ja nie wyznaję zasady-w tym roku robię przenty za 100 dla wszystkich, a za rok za 50 bo tak mnie stać..chodzi o to by kupić coś co komuś(już nawet nie mówiać o dzieciach) sprawi przyjemność...mi również bardzo nie podoba się idea kupowania pe\rezentów w stylu-kto da więcej bo to nie o to chodzi..są dzieci dla których ważne jest za ile ten prezent był kupiony (zastanómy się dlaczego) a są takie, dla których ważne jest że ten prezent jest fajny- nie mówię tu o popadaniu w skrajności ale bezsensem jest kupić dziecku coś za 200zł bo babcia kupiła za 100 więc ja musze być lepsza-tylko dlatego...osobiście, dla mnie ważniejsze jest to by kupić coś (bez względu na cenę-masz rację, każdy kupuje za tyle za ile go stać) ale żeby to coś było prezentem, który ma sens...
        • kropkacom Re: kropkacom litości! 13.12.07, 20:48
          > o by kupić coś co komuś(już nawet nie mówiać o dzieciach) sprawi przyjemność...

          Oczywiście masz racje. Chyba zostałam źle zrozumiana. Ja nie jestem za tym żeby na siłę wciskać dziecku coś bo mam misję. Po prostu wiem że te słodycze Mikołajkowe to była frajda. Owszem mogłabym dołożyć kolejnego kucyka Pony i sto innych rzeczy. A potem poprawić laptopemsmile Podobnie na Boże Narodzenie maluchy mają sto marzeń na minutę i znowu mogłabym spełnić je wszystkie. Spełniam jedno. Czy to źle ze pozwalam moim dzieciom mieć marzenia? W dzisiejszych czasach dziecko rodziców z pieniędzmi może mieć każdą zabawkę. Po pewnym czasie kolejna laka już tak nie będzie cieszyła lub szybko sie znudzi. A tu sto kolejnych nowych modeli jej czeka na zakup.
          • lila1974 Re: kropkacom litości! 13.12.07, 22:02
            O tak ... rónież zdarza mi się przetrzymywać dziewczynki z jakimś
            zakupem, tak by mogly o nim pomarzyć, a nie mówisz i masz smile
    • panna.sarabella Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 14.12.07, 09:52
      Monia w tym roku dostała mega prezenty na mikołaja ale tylko dlatego
      ze oddawała za nie smoczki (udało się!!!). Powiedziałam mojej mamie,
      ze tylko w tym roku taki bogaty ten Mikołaj, ze chciałabym zebyśmy
      wrócili do starego zwyczaju: na Mikołaja słodycze a na święta
      prezenty. Po czym mama zapytała czy dołożyłam im się do prezentu
      mikołajkowego dla Moni - skoro nie, to mam nie ingerowac w to co
      kupują wnuczce... No i jestem w kropce.
    • 4dzieciimy Re: Mikołajki, prezenty, zasady. 14.12.07, 13:11
      Ale co za różnica dla dziecka czy dostanie prezent za 10 czy za 100
      złotych. Kto go nauczył rozdzielać prazenty na taniochę i
      superdrogie? To chyba wyłącznie sprawa rodziców i innych darczyńczów
      ile gotówki na to przeznaczą.
      Moje dzieci dostają w okolicach Świąt bardzo dużo prezentów ( Fakt,
      często nietrafionych, ale ze względu na dużą ilość dzieci w domu i
      najbliższej rodzinie zawsze ktoś to wykorzysta. I nikt się za to nie
      obraża), ale my też tych prezentów dużo rozdajemy. Osobiście uważam,
      że nic złego taka sytuacja nie czyni. Moje dzieciaki nie są
      samolubnymi konsumentami nastawionymi na branie... Dowodem na to
      jest choćby fakt, że w okolicach Świąt obdarowują sąsiadów z naszej
      ulicy samodzielnie upieczonymi pierniczkami i czerpią z tego ogromną
      przyjemność. Oddają chętnie nieużywane już zabawki, nie mają z tycm
      najmniejszych problemów.

      Pozdrawiam

      Aldi
    • agni71 Re: To ja jeszcze a propos ilości prezentów 14.12.07, 23:45
      CXo roku korci mnie, by ograniczyc się do jednego, dwóch prezentów
      na Gwiazdkę. Ale póżniej zawsze mam obawy, czy te prezenty na pewno
      będą trafione i wole kupic więcej, żeby mieć pewnośc, że
      przynajmniej część sie spodoba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka