Dodaj do ulubionych

Syn ganiony za męskość?

22.04.08, 14:57
Moi drodzy. „Zbieram materiały” na taki temat: syn zbyt męski.
To nie są jaja, ale mali chłopcy są po prostu inni niż małe
dziewczynki, każdy kto ma w domu „parkę” się z tym zgodzi. Nie
chodzi o to, że wszystkie dziewczynki są super grzeczne, a chłopcy
nie, ale jednak generalnie różnica jest. Ja po swoich dzieciach i
ich przyjaciołach ją widzę. Czy nie uważacie, że współcześnie
chłopcy są dyskryminowani? Chodzi mi o to, że w przedswzkolach,
szkołąch etc są otaczani i wychowywani przez kobiety, które lepiej
rozumieją zachowania dziewczynek. Moja znajoma ma nadpobudliwego
syna, z jego powodu bez przerwy ląduje na dywaniku u wychowawczyni.
Chodzą do psycholożki, pracują nad nim...ale on i tak lubi się
poprzepychać, pobawić siłowo. A tymczasem wszystkie panie jakby
oczekiwały, że weźmie misia i zacznie się bawić w dom w kąciku. Mój
mały syn też się tak zachowuje- lubi się poprzepychać, imponują mu
agresywni chłopcy i militarne zabawki. Często zwracają mi uwagę
różne panie z zewnątrz, zwykle opiekujące się dziewczynkami. Czy
wasi synowie też są często ganieni za ich „chłopakowatość”, mówi się
że są niegrzeczni, tłamsi takie meskie zachowania? nie chodzi mi o
małych zbiró, tylko "zwyczajnych" łobuziakowatych chłopców
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 15:06
      Jako feministka powinnam zaprzeczyc, oburzyc sie i powiedzieć, ze
      róznica płci jest niewazna.
      Ale przyznaje ci co najmniej 90% racji. Szkoły, szczególnie
      podstawowe, sa przeznaczone dla dziewczynek. premiuje sie
      sumienność, spokój, tzw. "grzeczność", czyli cnoty typowo kobiece.
      Za popychanie się w zartach czy przyjacielska bójkę dzieci sa
      karane, za oplotkowanie kolezanki - nie.
      Ruchu jest za mało dla obu plci, ale chlopcy gorzej to znosza. W
      dodatku egzaminy do gimnazjow przeprowadzane są w takim wieku, w
      ktorym dziewczyny sa przeciętnie rozwinięte intelektualnie i
      spolecznie o 2-3 lata bardziej niż ich rowieśnicy, co stawia
      chlopców od razu na starcie w gorszej sytuacji.
      Ale w najgorszej sytuacji są "chłopakowate" dziewczynki - ja bez
      przerwy bylam wzywana do szkoly, na przyklad gdy córka (150 cm)
      pobila w samoobronie chłopaka (170 cm). Bo wg. modelu "kobiecego"
      wychowania nawet samoobrona jest agresją.
      • karolinamon Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 15:13
        Moim zdaniem feminizm nie ma tu nic do rzeczy, chyba ze w
        wersji "seksmisja"wink
        chodziło mi właśnie o to, o czym tu piszesz- że "kobiece"
        zachowania, sposób myślenia a nawet etapy rozwoju, są promowane. w
        tym sensie, że chłopcy po prostu muszą się dostosować.
        że, nawet zakłądając, że różnice między chłopcami i dziewczynkami
        biorą się tylko z kultury, to ta kultura przez bardzo długi okres
        życia narzuca nam właśnie perspektywę jednego rodzaju: bądź
        grzeczny, miły, nie dokazuj za bardzo, a jak kogoś palniesz to
        jesteś okropny. tymczasem chłopaki mają taką potrzebę, zeby się
        wyhulać, niekoniecznie po to, zeby polała się krew przeciwnika, ale
        zeby się zgrać z innym fajnym kolegą. pewnie dziewczynki też takie
        potrzeby mają, ale łątwiej im je opanować (tutaj już odwołuję się do
        moich domowych doświadczeń)
        • mallard Tak sobie myślę, że 22.04.08, 15:30
          Każdy mężczyzna jest równocześnie samcem, jak i człowiekiem (a może
          samcem człowieka? wink) i najogólniej mówiąc, problemu nie ma tak
          długo, jak długo człowieczeństwo panuje nad samczością.
          Powyższe tyczy każdego wieku.
          Pozdrawiam
        • angazetka Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 16:46
          > tymczasem chłopaki mają taką potrzebę, zeby się
          > wyhulać, niekoniecznie po to, zeby polała się krew przeciwnika,
          > ale zeby się zgrać z innym fajnym kolegą. pewnie dziewczynki też
          > takie potrzeby mają, ale łątwiej im je opanować (tutaj już
          > odwołuję się do moich domowych doświadczeń)

          Skoro dziewczynki mogą opanować te potrzeby, chłopcy też mogą (i dla
          obu płci nie jest to miłe). Sorry, ale ludźmi jesteśmy i trzeba się
          dostosowywać do jakichś norm, a jeśli normy są głupie (za mało ruchu
          i szaleństw w przedszkolu) - próbować je zmieniać. Bez patrzenia na
          płeć. Mówi to dziewczynka, która całe przedszkole i wczesną
          podstawówkę bawiła się z chłopcami i jak chłopiec. I, faktycznie,
          takie dziewczynki mają najgorzej, bo chłopiec - wiadomo - ma prawo
          się wyszaleć, a dziewczynka ma się bawić w kącie w dom. A jak
          dziewczynka chce szaleć - jest złym dzieckiem. I kto tu jest
          dyskryminowany?wink
          • verdana Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 18:14
            Toteż te normy powinny być zmienione dla obu plci - nie da sie
            wszystkich przerobic na potulne dziewczynki.
            Ale dyskryminowane sa równo wszystkie dzieci, niezaleznie od plci.
            Chłopcy jednak nieco bardziej, bo program szkolny jest dostosowany
            do rozwoju dziewczynek...
            • sir.vimes Verdana, dziewczynki hoduje się na potulne 22.04.08, 20:24
              i większość w wieku szkolnym jest juz podhodowana.

              Niektóre koleżanki mojej córki, które pamiętam jako szalone łobuziary - teraz sa
              ciche, grzeczne i zajęte swoimi spinkami, włosami, marką spódnicy.

              Ktoś je wykastrował. A zdawało sie , ze "Żeński eunuch" to taka stara książka...



        • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 18:58
          tymczasem chłopaki mają taką potrzebę, zeby się
          > wyhulać, niekoniecznie po to, zeby polała się krew przeciwnika,
          ale
          > zeby się zgrać z innym fajnym kolegą. pewnie dziewczynki też takie
          > potrzeby mają, ale łątwiej im je opanować (tutaj już odwołuję się
          do
          > moich domowych doświadczeń)
          którzy mają..ci mają, co gorsza ci co mają taka potrzebę próbują
          wymusic na tych, którzy nie maja takich zapędów do podobnych
          zachowań, a kiedy chłopak nie ma na to ochoty robią sobie z niego
          worek do bicia..przecież z kimś lub na kimś muszą uprawiać
          swoje "hobby"..
          Z tego co szanowne panie były łaskawe okreslic mianem "meskości" dla
          mnie jest określeniem samca z nadmiarem testosteronu we
          krwi..Obecnie niepotrzebny jest (poza wyjatkowymi zawodami)
          człowiek, który lata z dzidą po lesie, poluje na grubego zwierza i
          odstrasza potencjalnych agresorów.. Zmiana podejścia do agresywnych
          zachowań u niektórych osobników ludzkiego rodzaju wynika z innych,
          bardziej pożądanych społecznie cech. Nadmierna agresja, szczególnie
          w szkole do niczego dobrego jeszcze nie doprowadziła a jeżeli
          mały "mężczyzna" chce się bardzo wykazać jest całe mnóstwo sposobów
          na odpowiednie ukierunkowanie tych zainteresowań przez zapisanie na
          zajecia dodatkowe ze sportu, sportów ekstrymalnych, sztuk walki itp.
          Ja osobiście byłam z tych "chłopczyc", ale wyżywałam sie w sposób,
          który opisałam wyzej.. ze potrafiłam dzieki uprawianiu rróżnych
          sportów(mimo 156cm) obronić sie przed takim agresywnym kolegą..to
          inna bajka..Niestety moi synowie trafili w pierwszych klasach na
          dzieci, które zachowywały sie tak jak Twój syn, musiałam ich
          podszkolić w babskich metodach obrony, zapisac na odpowiednie
          zajecia..i uczulic szkołę na to co wyprawiali ze słabszymi kolegami
          ci silniejsi, agresywni "mali mężczyźni"!!! Hulanie,
          hulaniem..wyżycie, wyżyciem..ale poza wszystkim jest jeszcze problem
          z zapanowaniem nad nadmiarem agresji przez dziecko i jego
          rodziców..a z tym bywa różnie
          • verdana Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 19:35
            Miedzy agresja a pewnymi typowymi "chłopiecymi" zachowaniami jest
            przepaść - i tego wlasnie, niestety, sporo kobiet nie rozumie.
            Mam niezwykle lagodnego i spokojnego syna. Zawsze był w szkole
            uwazany za grzecznego. A mimo to bardzo lubil sie bic - nie napadac
            na kolegów, nie dac komuś "po mordzie", ale bić sie z przyjacielem
            za obopólno zgodą. Matak przyjaciela zakazała bojek - i to byl
            koniec przyjażni.
            Mam wlasnie wrażenie, ze nie odróznianie silowania się, typowego dla
            chlopców, od bijatyk jest sporym błędem wychowawczym. Powoduje, ze
            chlopcy, zamiast testować, kto jest silniejszy, w sposób
            cywilizowany, zaczynaja sie bestialsko lac bez zadnych reguł.
            Ps. moj syn, ktoremu pozwalalam na silowanie się jest psychologiem.
            Syn znajomej, ktora absolutnie zakazywała jakichkolwiek
            przepychanek - dresiarzem.
            • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 19:45
              a mój, którego zmuszona byłam nauczyć sztuk walki z powodu
              nadmiernej agresji kolegów (niestety autentycznej)..jest filozofem i
              spesjalistą od komunikacji miedzyludzkiej..i rozbraja dresiarzy siłą
              argumentówsmile)..uwagi które napisałam powyzej wzieły sie z dygresji,
              że to nayczyciele i wychowawcy powstrzymuja dzieci i młodzież od
              okreslonych zachowań..jednak rozważajac temat należy sie również
              zastanowic na ile takie zachowania przekraczaja granicę wolnosci
              innych dzieci..przepychanki, bijatyki..owszem, ale na wsztstko jest
              czas, miejsce i nie wolno zmuszać do tego nikogo, kto nie ma na to
              ochoty! Ograniczanie tego typu zachowań w "placówkach" również nie
              musza mieć związek z dyskryminacja chłopców (i dziewczynek), którzy
              lubia sie w ten sposób "bawić..Żaden zdrowo myslacy opiekun nie
              pozwoli na takie zachowanie z powodu przepisów, które musi
              przestrzegac..a nikt nie zapewni, że w trakcie tego typu "zabawy"
              nie dojdzie do wypadku, uszkodzenia ciała dziecka za które odpowiada
              pod groźbą kar zawodowych i prawnych
            • arwena_11 Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 19:46
              no to u nas w przedszkolu ( małe katolickie ), chyba jakoś
              rozwiązali problem "samych pań". Na pół etatu wychowawcą jest też
              dyrektor. Dzieciaki go po prostu uwielbiają. Zarówno dziewczynki jak
              i chłopcy. Szaleją z nim tarzają sie po podłodze, włażą mu na głową.
              Z materazy robią łodzie eskimowów, wikingów i inne rzeczy.
              Po takiej zabawie są padnięte. I naprawdę jest różnica w tym, jak
              dziećmi zajmuje się wychowawca a jak wychowawczynie. Oba sposoby są
              dobre. A ja jestem zadowolona, ze dzieci mają pokazany męski pkt
              widzenia. Że mogą poszaleć, tak jak nie poszaleją z paniami. Że sie
              posiłują, poprzepychają ( wszystko pod kontrolą i w rozsądnych
              granicach ). Dzieciaki po prostu czekają, kiedy będzie pan dyrektor.
            • nangaparbat3 Re: Syn ganiony za męskość? 22.04.08, 20:24
              > Mam wlasnie wrażenie, ze nie odróznianie silowania się, typowego dla
              > chlopców, od bijatyk jest sporym błędem wychowawczym.

              Masz rację, ale warto zauważyc, że o ile jedni mocowanie sie biorą za bijatykę,
              o tyle inni czynia dokładnie na odwrót - przymykajac oczy na agresywne i
              dokuczliwe dla innych zachowania, "bo chłopcy tak muszą, i w ogole to jest
              wspaniale, mam w domu rycerza".

              Natomiast jak dzieci (i chłopcy, i dziewczynki)wytrzymuja kilkugodzinne
              siedzenie w lawce i wypełnianie cudzych poleceń, robiac rzeczy, ktore w
              większosci nic a nic ich nie obchodzą - to juz jest wielka tajemnica, ktorej nie
              udało mi sie zglebic.
            • sir.vimes Sport i dotyk 22.04.08, 20:31
              akurat wśród moich znajomych, gdy byłam dzieckiem, popularne były sztuki walki
              (wtedy to chyba była nowośc).

              Celowały w tym dziewczynki (chłopcy jakoś woleli piłkę w różnych formach), ja
              akurat nie, wolałam sporty wodne i ogólnie raczej "samotnicze".

              Moja córka - jak Twój syn, lubi właśnie posiłować się, powalczyć, chodzi na aikido.

              I mam taką obserwację:
              Nie lubi się przytulać do koleżanek (niektóre jej znajome rzucają się zawsze
              sobie w objęcia, całują na przywitanie, ona zawsze się odsuwała i tak jest do
              dziś.). Może niektórzy ludzie wolą taki niezobowiązujący, żartobliwy , pełen
              pewnego dystansu dotyk - właśnie taki jak w czasie walki, nie taki "pełen
              deklaracji wprost" jak buziaczki na przywitanie?
            • ciociacesia ale to chyba nie domena chłopców 25.04.08, 23:32
              bo ja ze swego dziecinstwa pamietam ze prócz zabaw typu - budujemy dom w lesie i
              jestesmy druzyna robin hooda uwielbiałysmy sie z siostra bic - własnie bez
              agresji, ponawalac troche. z bratem potem tez, ale najpierw był ciut za mały a
              potem szybko zrobil sie za silny, drań
    • sir.vimes Bzdura 22.04.08, 20:22
      > To nie są jaja, ale mali chłopcy są po prostu inni niż małe
      > dziewczynki, każdy kto ma w domu „parkę” się z tym zgodzi. Nie
      > chodzi o to, że wszystkie dziewczynki są super grzeczne, a chłopcy
      > nie, ale jednak generalnie różnica jest.
      Dziecko to dziecko.

      Są dziewczynki łobuzice i wrazliwi , melancholijni chłopcy - bywa odwrotnie.

      Źle jest gdy rodzice lub otoczenie tresują dziecko, zmieniają mu charakter by
      dopasować je do wyznawanej przez siebie wizji mężczyzny/koiety.

      Nie wszystkim chłopcom imponuje agresja, nie wszyscy się przepychają, nie
      wszyscy sa niegrzeczni. Nie są to cechy męskie. Tylko ludzkie - może posiadać je
      mężczyzna, może kobieta.

      Natomiast jeżeli dziecko się powtarza, ze chłopiec MUSI byc łobuzem itp - pewnie
      bedzie starało sie spełnić oczekiwania (lub bedzie czuło się usprawiedliwioen z
      góry w razie zwrócenia przez kogoś uwagę np. "zepchnąłem dziecko z drabinki - i
      co z tego, przecież jestem chłopcem)
      • nangaparbat3 Re: Bzdura 22.04.08, 20:29
        Na pewno "meskośc nie jedno ma imię".
        I na pewno jeszcze parę lat temu myślalam jak Ty.
        Ale w miedzyczasie mogłam przygladac sie, jak zachowuja sie dwaj malichlopcy w
        mojej rodzinie, dzieci spokojnych, pacyfistycznie nastawionych rodziców.
        jeden to zagorzały mały militarysta, dzielacy wszystkich (lącznie z psem i
        kotem) na "wrogów" i "przyjaciół", drugi ani chwili nie usiedzi spokojnie,
        brojac bez ustanku. Ich brat jest za to zupełnie innym typem - wrażliwy,
        spokojny, refleksyjny, czuły.
        A przecież rodzice maja chyba w miarę podobna wizje kazdego z nich.
        • sir.vimes Re: Bzdura 22.04.08, 20:37
          Przecież nie chodzi mio to, ze dzieci mają cicho siedzieć i się nie ruszać.

          Nie lubię tylko jak niektórzy rodzice zaczynaja tłumaczyć chamstwo dzieci ich
          płcią (np. na przyjęciu chłopczyk przepycha się przed inne dzieci by zgarnąć
          dwie porcje tortu - mama z pobłażaniem na zwróconą uwagę mówi "przeciez to
          chłopiec", sprawa z drabinką - byłam świadkiem, to samo wyjasnienie - synek
          zrzucił małe dziecko z drabinki przepychając się w kolejce do zjeżdżalni
          "przeciez to chłopiec".

          Gdybym była facetem krew by mnie zalała. Bo co - jak facet to KONIECZNIE cham?
          Chamstwo jest męskie?


          A co do tego co cytują ponieżej - dokładnie tak napisałam, dzieci mają własne
          charaktery, niezależnie od płci itp. Nie trzeba ich zmieniać i tresować na siłę.
          A mieć wizję (jak Twoja znajoma rodzina) i wychowywać to nie znaczy tresować i
          wymuszać.
          > Ale w miedzyczasie mogłam przygladac sie, jak zachowuja sie dwaj malichlopcy w
          > mojej rodzinie, dzieci spokojnych, pacyfistycznie nastawionych rodziców.
          > jeden to zagorzały mały militarysta, dzielacy wszystkich (lącznie z psem i
          > kotem) na "wrogów" i "przyjaciół", drugi ani chwili nie usiedzi spokojnie,
          > brojac bez ustanku. Ich brat jest za to zupełnie innym typem - wrażliwy,
          > spokojny, refleksyjny, czuły.
          > A przecież rodzice maja chyba w miarę podobna wizje kazdego z nich.

          • nangaparbat3 Re: Bzdura 22.04.08, 21:06
            >>>>na przyjęciu chłopczyk przepycha się przed inne dzieci by zgarnąć
            dwie porcje tortu - mama z pobłażaniem na zwróconą uwagę mówi "przeciez to
            chłopiec", sprawa z drabinką - byłam świadkiem, to samo wyjasnienie - synek
            zrzucił małe dziecko z drabinki przepychając się w kolejce do zjeżdżalni
            "przeciez to chłopiec".


            Powalilas mnie tym.
            Oczywiscie zgoda.
            I przypomniało mi się, jak moj ojciec mawiał, ze "głupota ludzka jest jak
            milosierdzie Pańskie - bez granic".
            • babcia47 Re: Bzdura 22.04.08, 22:16
              przypomniało mi się, jak moj ojciec mawiał, ze "głupota ludzka jest
              jak milosierdzie Pańskie - bez granic".
              -to cios ponizej pasa..i zupełnie niezasłuzony, bo faktycznie czesto
              usprawiedliwia się niekoniecznie poprawne zachowanie "panów" (i to
              niezaleznie od wieku) faktem, że inaczej korzystają z toalety. Pisze
              sie tu o tym, ze dziewczynki łatwiej opanowuja pewne zachowania
              nawet jezeli je lubią, a w sumie odpowiednie zachowanie, w
              okreslonych warunkach sprowadza sie nie do świadomej wiedzy i
              kontroli jak członek danej społecznosci powinien sie zachować a od
              hormonów i płci..dla mnie to jest dopiero kompletna bzdura! Fakt, że
              obecnie pewne zachowania nie sa pożądane społecznie i to
              społeczeństwo nie wymusza na mężczyźnie takich cech, jak nawet
              jeszcze 100 lat temu, wiec nie ma sie co dziwić, że ludzie(w tym też
              dzieci) nie zawsze chcą uczestniczyć w "zabawach sprawnościowych"
              małych mężczyzn, więc najlepszym rozwiazaniem jest zapewnienie im
              tego w odpowiednim miejscu i czasie..z włąsnej inicjatywy i na
              własny koszt..a nie kosztem innych dzieci, bo pewnie zajęcia
              sportowe i zdrowa rywalizacja na w-fie im nie wystarcza..
    • necr0c0w Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 01:17
      Przeczytaj sobie "powrot z gwiazd" lema, tam znajdziesz wiele odpowiedzi na
      swoje watpliwosci. Bezpieczny, wykastrowany, "kobiecy"- ku takiemu swiatu
      niestety zmierzamy. Niedobrze mi sie robi jak wspominam te wszystkie pańcie z
      moich szkól (męzczyzna w zawodzie nauczyciela to od dawna rzadkość, najczesciej
      zyciowy nieudacznik albo homoś) usilujace przerobic nas na troche gorsze
      dziewczynki. Ja sie nie dalem i nie pozwole zrobic tego z moimi synami. I jeżeli
      któryś bedzie szkolne konflikty starał sie rozwiazywać "po mesku" tzn. raczej
      dajac koledze w łeb niz biegnąc na skarge do panci to ja go za to bede chwalil.
      Przynajmniej tyle moge.
      J-23
      • mallard Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 09:37
        necr0c0w napisał:

        > I jeżeli któryś bedzie szkolne konflikty starał sie
        > rozwiazywać "po mesku" tzn. raczej dajac koledze w łeb niz biegnąc
        > na skarge do panci to ja go za to bede chwalil. Przynajmniej tyle
        > moge.
        > J-23

        Rura Ci zmięknie Kloss, jak inni kolesie wobec Twojego syna, będą
        załatwiali sprawę po męsku...
        • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 12:00
          albo kiedy to syn zacznie prowokować te konflikty
          • necr0c0w Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 15:19
            babcia47 napisała:

            > albo kiedy to syn zacznie prowokować te konflikty

            Widzisz w tym cos bezwzglednie zlego? Czasem tak trzeba wink. Jest to całkiem
            niezły sposob żeby np. uzyskać wyzsza pozycje w hierarchii grupy. To sa sprawy w
            ktore kobiety IMO nie powinny sie w ogóle wtrącać.
            J-23

            • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 16:04
              > babcia47 napisała:
              >
              > > albo kiedy to syn zacznie prowokować te konflikty
              >
              > Widzisz w tym cos bezwzglednie zlego? Czasem tak trzeba wink. Jest
              to całkiem
              > niezły sposob żeby np. uzyskać wyzsza pozycje w hierarchii grupy.
              To sa sprawy
              > w
              > ktore kobiety IMO nie powinny sie w ogóle wtrącać.
              > J-23
              >
              ..no wybacz..jeżeli Ty kojarzysz pozycję w grupie z rozwiązaniami
              siłowymi i uważasz, że to OK, to ja bym sobie nie zyczyła by takie
              dziecko chodziło z moim do szkoły..przeciez to hodowanie chuligana i
              bandyty..cos z czym nasz system oswiatowy zaczął się dość mocno
              uzerać..jak zamierzasz wyjasnić dziecku kiedy przekroczy granice,
              kiedy przepychanki zmienia sie w rozbój i mobing w stosunku do
              słabszych kolegów?? Jeżeli dzieciak nie ma żadnych innych cech,
              które, pozwalaja mu na uznanie ze strony grupy..to dla mnie jest to
              wychowywanie "dresiarza"
              • necr0c0w Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 22:39
                babcia47 napisała:

                > ..no wybacz..jeżeli Ty kojarzysz pozycję w grupie z rozwiązaniami
                > siłowymi i uważasz, że to OK,

                Wybaczam wink. Tak, pozycje w grupie osiaga sie dzieki sile- fizycznej,
                charakteru, intelektu, a najlepiej jak sie dysponuje wszystkimi trzema atutami
                na raz wink. Uwazam ze to jak najbardziej OK, bo jesliby wysoka pozycje mógł
                zajmowac tchorzliwy i glupi slabeusz to ja za taka grupe pieknie dziekuje wink.

                > to ja bym sobie nie zyczyła by takie
                > dziecko chodziło z moim do szkoły..

                Poslij wiec dziecko do panstwowej, bedziesz miala gwarancje ze sie z moim nie
                spotka wink.

                > przeciez to hodowanie chuligana i
                > bandyty..

                Pisalem post wyzej ze to sa sprawy w ktore kobiety nie powinny sie wtracac. Nie
                rozumiesz tego i prawdopodobnie zrozumiec nie jestes w stanie. Umiejetnosc
                zalatwianie konfliktów "po mesku" to jest tylko jeden z elementów (dosc istotny
                choc nie najistotniejszy) tresury jaka powinien przejsc chlopiec zeby wyrosnac
                na mezczyzne a nie na ciepłe kluchy. Pozostale elementy spodobalyby ci sie
                zapewne jeszcze mniej wink.
                J-23
                • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 23:00
                  Uwazam ze to jak najbardziej OK, bo jesliby wysoka pozycje mógł
                  > zajmowac tchorzliwy i glupi slabeusz to ja za taka grupe pieknie
                  dziekuje wink.
                  wieszszsz trafilismy z moimi dziecmi na takich..musiałam z lekka
                  zweryfikowac wczesniejsze metody wychowania PT. nie nalezy nikogo
                  bic itd..pokazałam Młodemu kilka moich, babskich sposobów na obrone
                  i unieszkodliwienie "delikwenta" i powiedziałam, że ma prawo wobec
                  niego ich używac..po tygodniu mamusia przyszła z takim osiłkiem do
                  mnie na skarge, że mój Młody uszkodził jej "bidusia"..potem
                  dodatkowo posłałam Młodego na treningi sztuk walki..z tego co wiem
                  wystarczył mały pokaz umiejętności przd w-fem by dotychczasowym
                  oprawcom "zmiekła rura" i Młody nie miał wiecej z nimi problemów..i
                  dobrze, bo gdybym o tym się dowiedziała. to nie tylko spusciłabym
                  manto temu zwierzakowi ale i rodzicielom załatwiła bym mały
                  łomot..choćby korzystajac z uprzejmosci znajomych "dresiarzy"..a co?
                  miałabym czekac aż mi ktos dziecko uszkodzi???..po moim trupie!!
                  Więc radzę się zastanowić i sprawdzić kogo Twój "mężczyzna"
                  obija..bo moze to byc dla Ciebie bolesne..jak juz ktoś mnie
                  prowokuje to nawet prawo dżungli jestem w stanie zaakceptować
                  • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 23:43
                    PS. nigdy nie należałam do grona "grzecznych" panienek..i często
                    przewodniczyłam róznym grupom, nawet tych, które składały sie
                    głównie z "mężczyzn", może zadziałał intelekt i charyzma?..ale
                    agresji dla agresji nie toleruję..choć kiedy trzeba nawet dziś
                    potrafię z niej zrobic użytek, ale tylko w "słusznej" sprawie..w
                    innej formie to głupota i anachronizm
                  • necr0c0w Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 23:46
                    babcia47 napisała:

                    > wieszszsz trafilismy z moimi dziecmi na takich..musiałam z lekka
                    > zweryfikowac wczesniejsze metody wychowania PT. nie nalezy nikogo
                    > bic itd..

                    No widzisz, sama widzizsz ze owo "nie nalezy nikogo bic" to bzdura wolajaca o
                    pomste do nieba wink. Niestety jest to dogmat obowiazujacy w naszych
                    sfeminizowanych do granic mozliwosci szkolach.

                    > Więc radzę się zastanowić i sprawdzić kogo Twój "mężczyzna"
                    > obija..

                    Hmm...coś pleciesz. Przeczytaj to wszystko raz jeszcze, powoli i ze zrozumieniem.
                    J-23
                    • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 24.04.08, 00:20
                      moje syny opanowały sztuke walki i obrony..na tyle ze walczyć nie
                      musiały nigdy wiecej z tego co wiem..zreszta ten "gatunek" pod
                      wzgledem filozoficznym taki sposób relacji włąśnie
                      zakładał..na "stare lata" jeden z synów został filozofem...
                      > > Więc radzę się zastanowić i sprawdzić kogo Twój "mężczyzna"
                      > > obija..
                      >
                      > Hmm...coś pleciesz. Przeczytaj to wszystko raz jeszcze, powoli i
                      ze zrozumienie
                      > m.
                      > J-23
                      To prawda, że nie toleruje bezsensownej przemocy, ale wbrew pozorom
                      w mojej rodzinie to ja mam "jaja"..a w obronie swoich dzieci,wnuków
                      jak kazda matka zrobiłabym wszystko..nawet znizyła do zastosowania
                      rozwiązań siłowych..i to bez pardonu
                      • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 24.04.08, 00:30
                        ps..tu sobie rozmawiamy anonimowo, teoretycznie i niezobowiazujaco,
                        ale zawsze na podobną matkę lub ojca możesz trafic "w realu"..fakt,
                        że tolerujesz tego typu zachowania u swojego syna bardzo urealnia
                        mozliwośc, że ktoś jemu i Tobie jako osobie za niego odpowiedzialnej
                        wystawi rachunek za zdobywanie pozycji w grupie rówiesników..tym
                        bardziej, że jak pisałam gdzie indziej na tym wątku bardzo cienka
                        linia dzieli zabawy siłowe od rozboju..szczegónie kiedy w grę
                        wchodza ambicje..w tym zdobywania pozycji w grupie rówiesników
        • necr0c0w Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 15:13
          mallard napisał:

          > Rura Ci zmięknie [..]

          Dlaczego mialaby zmieknac? Chlopak sie nauczy że nie należy wchodzic w otwarty
          konflikt z ewidentnie silniejszym (w przyszlosci: madrzejszym, "lepiej
          ustawionym") i tę cenną lekcję powinien zapamietac na cale zycie.
          J-23
          • mallard Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 15:47
            necr0c0w napisał:

            > Dlaczego mialaby zmieknac? Chlopak sie nauczy że nie należy
            > wchodzic w otwarty konflikt z ewidentnie silniejszym (w
            > przyszlosci: madrzejszym, "lepiej ustawionym") i tę cenną lekcję
            > powinien zapamietac na cale zycie.
            > J-23

            Czyli co, jak przyjdzie Twój chłopak ze szkoły zapłakany, bo go
            starsi "koledzy" pobili, to powiesz mu: "Trudno stary, musisz się z
            tym pogodzić, to jest prawo buszu, prawo silniejszego, a wogóle to
            nie płacz, bo chłopaki nie połączą!"? Tak mu powiesz? A co, jak ten
            starszy będzie go gnębił tak po prostu, dla przyjemności, a syn nie
            będzie mógł mu się "po męsku" przeciwstawić, bo nie będzie miał
            odpowiednich kolegów, którzy mu pomogą, a sam za słaby będzie? To
            też go zganisz, że poskarżył się, jak to piszesz "panci", albo
            tatusiowi?
            • necr0c0w Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 22:53
              mallard napisał:

              > Czyli co, jak przyjdzie Twój chłopak ze szkoły zapłakany, bo go
              > starsi "koledzy" pobili, to powiesz mu: "Trudno stary, musisz się z
              > tym pogodzić, to jest prawo buszu, prawo silniejszego, a wogóle to
              > nie płacz, bo chłopaki nie połączą!"? Tak mu powiesz?

              Z normalnej szkoly za bicie mlodszych sie wylatuje. W ogóle bojki w szkole sa
              niedopuszczalne- my umawialismy sie w celu zalatwienia takich spraw po lekcjach
              w jakims ustronym miejscu.
              Czy rozumiesz roznice miedzy bandytyzmem czy sadyzmem a umiejetnością radzenia
              sobie w sytuacjach konfliktowych miedzy rowniesnikami? Takze radzenia sobie przy
              pomocy pięsci. To jest umiejetnosc niezbedna mezczyznie, a kiedy sie ma jej
              nauczyc jak nie w dziecinstwie czy we wczesnej mlodosci? Nie mam wielkiej
              nadziei ze zrozumiesz bo kobiety na ogól nie sa w stanie tego pojąć. Najlepiej
              przyjmij po prostu do wiadomości- tak być powinno wink. I przeczytaj "powrót z
              gwiazd".
              J-23

              • mallard Re: Syn ganiony za męskość? 28.04.08, 11:11
                necr0c0w napisał:

                > Z normalnej szkoly za bicie mlodszych sie wylatuje. W ogóle bojki
                > w szkole sa niedopuszczalne- my umawialismy sie w celu zalatwienia
                > takich spraw po lekcjach

                Czyli rację ma nie ten, który ją ma, tylko ten, który mocniej po
                mordzie bije - prawda?

                > Czy rozumiesz roznice miedzy bandytyzmem czy sadyzmem a
                > umiejetnością radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych miedzy
                > rowniesnikami? Takze radzenia sobie przy
                > pomocy pięsci.

                Pięści, to argument ekstremalny, a nie sposób na życie. Raz
                rozkręcona spirala agresji, jest bardzo trudna do zatrzymania.
                Zdarzyło mi się parę razy użyć pięści w moim "chłopięcym życiu".
                Czasem nawet z dobrym skutkiem, a dziś, z perspektywy czasu widzę,
                że wiele spraw można było załatwić inaczej. Prawda jest taka, że im
                prymitywniejszy osobnik, tym bardziej preferuje argument pięści, z
                prostej przyczyny - na inne go nie stać...

                > Nie mam wielkiej nadziei ze zrozumiesz bo kobiety na ogól nie sa w
                > stanie tego pojąć.

                Czytajcie dokładniej Herr Kloss wink
    • wieczna-gosia Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 09:14
      Kiedy maz byl za granica, syn za nim tesknil- zeby pomoc mu sobie jakos poradzic
      pytalamsie go co bedzie z tata robil jak juz tata przyjedzie.
      Otoz moj syn zamierzal z tata:
      sie bic
      i chodzic z nim do fryzjera (meskiego rzecz jasna).

      am 4 corki i roznice w temperamencie i charakterze zabaw widze wyraznie wrecz
      wali mnie pooczach- a corki mam raczej energiczne z gatunku chlopaczar,
      najstarsza trenuje karate z powaznymi widokami na perzyszlosc. A i tak ich
      potrzeba przepychanek, to male miki przy synku,ktory jednoczesnie wychowywany
      przy dziewczynkach chetnie kladzie lale i samochody spac pod kolderka i oglada z
      zapalem bajki o Barbie smile
      • andaba Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 12:24
        "Chodzi mi o to, że w przedswzkolach,
        szkołąch etc są otaczani i wychowywani przez kobiety, które lepiej
        rozumieją zachowania dziewczynek".

        Widać ja jestem mało kobieca, bo jakoś bardzie rozumiem swoich synów niż córkę.

        A jeżeli uważasz, że wykładnikiem "męskości" u chłopców jest wydzieranie się i walenie patykami we wszystko oraz dzikie biegi po szkolnych korytarzach, to chyba się mylisz. To są oznaki rozpuszczenia dzieciaka.
        • verdana Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 15:50
          Niestety, nie jest jednak tak, ze wszystkie zachowania sa wynikiem
          tzw. "plci kulturowej". Nie da się ukryć, ze rozwój chłopcow i
          dziewczynek przebiega w innym tempie. Chlopcy też chyba jednak
          bardziej lubią przepuchanki i walki wrecz niz dziewczynki, przy czym
          chodzi mi tu o zachowania przeciętne, a nie jednej osoby.
          Nie może być przypadkiem, ze podstawowce mojego syna na ok. 75
          dzieci konczacych szkołę czerwone paski miało ok. 40 dziewczynek i 4
          chlopców. To nie tylko rozwój, ale wymagania - staranność, pilność,
          spokój na lekcjach itd, wymagana od obu plci (co jak widać przeklada
          sie na oceny) "dociera" tylko do jednej.
          Drugiej trzeba by chyba zaproponowac co innego.
          No i przepraszam bardzo - ja wolę, jak syn wracał ze szkoły nieco
          poobijany , niż jak córka wracała z płaczem, po plotkach i intrygach
          kolezanek. A tej agresji szkoła niemal nie dostrzega i nie zwalcza.
          Chyba dlatego, ze bardziej ją rozumie?
          • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 16:28
            Szkoła nagradza za to do czego uczy Młodego jako przyszłego członka
            społeczeństwa. Jako dorosły człowiek chłopiec będzie się musiał
            wykazać starannościa, pilnościa, pracowitością, odpowiedzialnością,
            pomysłowością itd..nie ma się co dziwić, ze agresywne zachowania na
            terenie szkoły, w stosunku do innych uczniów (szczególnie tych,
            którzy sobie tego nie życzą) są ganione i rugowane. Walki i
            polowania uczono i nagradzano wtedy kiedy to było społecznie
            korzystne i kiedy takich zachowań od mężczyzn sie oczekiwało..teraz
            jedynie niektóre zawody tego wymagają. Nie uważam, że dzieci są z
            filigranu i bron boze nie powinny sie umieć bić czy nie powinny byc
            sprawne w szerokim tego słowa znaczeniu..ale uważam, ze na wszystko
            jest czas, miejsce i powinno podlegać mozliwości kontroli..Piszę to
            mając w pamieci zarówno to co przechodzili moi synowie w
            podstawówce..nie byli jakimis tam słabeuszami, dobrze sie rozwijali
            pod względem fizycznym, jeździli na rowerach, bawili sie w podchody,
            latali po okolicy..jednak grupka niekontrolowanych wyrostków
            urządzała takie "ścieżki zdrowia", pozostałej części uczniów, że
            trzeba było zareagować..na bijatykach się nie skonczyło..ta grupka
            przekonana o własnej bezkarności posuneła sie do niszczenia odzieży,
            kslążek i zeszytów innych uczniów, kradzione i wyrzucane były nawet
            buty w zimie, tak że leden z chłopców musiał wracac do domu w
            trampkach w 20 stopniowy mróz..Kiedy już doszło do rozmów z ich
            rodzicami..okazało sie ze tez tak ich tłumaczyli: "w końcu to tylko
            chłopcy, taki wiek i przeciez zachowują sie normalnie.." Cienka jest
            granica miedzy przepychankami a rozbojem..a nasze szkoły sa tego
            przykładem co ostatnio było mocno nagłasniane..i przeciw czemu nawet
            został wdrożony specjalny program..nie wzieło sie to z "powietrza"
          • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 23.04.08, 17:04
            ja wolę, jak syn wracał ze szkoły nieco
            poobijany , niż jak córka wracała z płaczem, po plotkach i intrygach
            kolezanek. A tej agresji szkoła niemal nie dostrzega i nie zwalcza.
            ..plotkowanie (nie tylko wśród koleżanek, bo wbrew pozorom chłopcy
            plotkuja tyle samo, za to czasem w sposób bardziej "szkodliwy", moją
            najlepszą "psiapsiółką" był chłopak, prawie sie nie rozstawalismy..i
            inni często zapominali, że jestem i słucham)jest mało spektakularne
            i raczej nie tylko poza zainteresowaniem nauczycieli, ale i wiedzą
            na temat tego faktu..do nauczyciela docierają tylko sprawy, które
            zyskały duzy rozgłos..i najczęściej na pardzo późnym etapie sad
            • karolinamon Re: Syn ganiony za męskość? 25.04.08, 10:19
              ale się dyskusja rozpętała...Nie sądziłam, ze tyle osób się tu
              wypowie. Ale muszę się jescze odezwać wink
              Babcia 47- „Z tego co szanowne panie były łaskawe okreslic
              mianem "meskości" dla mnie jest określeniem samca z nadmiarem
              testosteronu we krwi..Obecnie niepotrzebny jest (poza wyjatkowymi
              zawodami) człowiek, który lata z dzidą po lesie, poluje na grubego
              zwierza i odstrasza potencjalnych agresorów.. Zmiana podejścia do
              agresywnych zachowań u niektórych osobników ludzkiego rodzaju wynika
              z innych, bardziej pożądanych społecznie cech.”- chyba trudno nazwać
              dziecko 3letnie samcem z nadmiarem testosteronu???? Mój syn, ktry
              jest owszem, żywo zainteresowany walkami, przepychankami i starszymi
              kolegami z mieczami świetlnymi potrafi sobie czytać w kąciku przez
              4o minut, uwielbia całowac dzidziusie i tak dalej. Nie sądzę, by był
              jakimś agresywnym potworem. A latanie z dzidą po lesie nie jest nam
              tak odległe, i wiele pozostałości po tym lataniu wciąż faceci mają.
              Tak samo jak my, kobiety, po zbieractwie- polecam książkę
              Szlendaka „Leniwe maskotki, rekiny na smyczy”. Oczywiscie, ze jest
              wielu spokojnych chłopców, któ®zy nie potrafią się tak bawić,
              rozumiem z tonu, ze np Twój wnuk. I takie zachowanie jest okej. TAK
              SAMO JAK BUŃCZUCZNE ZACHOWANIE innych chłopców. Ja nie mówię, że
              fajnie jest jak chłopiec jest agresywny, a dziewczynka nie. Pytam
              tylko: Dlaczego ci, którzy nie pasują do wygodnego dla nauczycielek
              (i zrozumiałego dla nich) wzorca zachowania, mają tracić, zmieniać
              się? Na marginesie- dwie trzecie osób, które rzucają szkołę to
              chłopaki. (badania w NIemczech) Czy to nie ma nic do rzeczy?
              Verdano- chętnie pokorespondowałabym z tobą na ten temat, także
              prywatnie, chciałąbym cię zapytać o kilka spraw.
              J23- niestety, muszę się z tobą po części zgodzić. Mi też się nie
              podoba, jak zachowują się starsi chłopcy, a najmniej podoba mi się
              ze mój syn jest tym zachwycony. Ale im jest starszy tym większym
              zrozumieniem patrzę na tę jego potrzebę- „ten typ tak ma”. I dlatego
              trudno jest postawić granicę między „chłopakowatością” a brutalnym,
              chamskim dzieciakiem. Może dlatego panie przedszkolanki i
              nauczycielki wolą się nie wdawać w ten zawiły temat, tylko
              wszystkich ukrócić i wymuszac posłuszeństwo? ja bym chciała, by mój
              syn mógł poćwiczyć męskie wzroce z fajnymi męskimi przewodnikami,
              tymczasem poza rodziną takich możliwości nie ma. nie mówię już o
              placu zabaw, gdzie zderzają się w piaskownicy rózne koncepcje
              wychowawcze, ale właśnie o przedszkolach, szkole... moim zdaniem nie
              ma tam wcale takich możliwości. no chyba, że ktoś z was zna takie
              miejsca "równopłciowe".właśnie, Arwena11- do jakiego przedszkola
              chodzi twój syn?
              • babcia47 Re: Syn ganiony za męskość? 25.04.08, 14:04
                Nie sądzę, by był
                > jakimś agresywnym potworem. A latanie z dzidą po lesie nie jest
                nam
                > tak odległe, i wiele pozostałości po tym lataniu wciąż faceci
                mają.
                > Tak samo jak my, kobiety, po zbieractwie- polecam książkę
                > Szlendaka „Leniwe maskotki, rekiny na smyczy”. Oczywiscie, ze jest
                > wielu spokojnych chłopców, któ®zy nie potrafią się tak bawić,
                > rozumiem z tonu, ze np Twój wnuk.
                -mój wnuk jest jeszcze w pieluchach..za to z sytuacjami o których
                piszę spotkałam sie w przypadku moich synów i ich kolegów..i uwierz
                mi ale sytuacja na tyle wymkneła sie spod kontroli, że trzeba było
                stanowczo reagować..Niektóre zachowania "rozrabiajacych chłopców"
                zaczęły juz podpadać pod paragrafy, za to ich rodzice byli zdumieni
                do czego doszło i tłumaczyli, że przeciez to chłopcy i zachowuja
                się "normalnie". Niestety po raz kolejny musze zwrócic uwagę, że
                cienka jest granica miedzy niekontrolowanymi przepychankami w grupie
                rówieśniczej a wcześniej czy później próbą w wykorzystaniu swojej
                przewagi fizycznej do załatwiania konfliktów w tej grupie,
                podporzadkowywania sobie innych czy gnębienia nielubianych.. I piszę
                to nie jako jakies tam wymysły ale na podstawie doswiadczeń moich
                dzieci w dwóch oddzielnych klasach!! W polskich szkołach obecnie
                bardzo często spotyka sie zjawisko mobbingu miedzy uczniami, trudno
                nad tym zapanować..jak sądzę równie trudno jak rodzicowi, który
                wręcz zachęca do takich zachowań swoje dzieci, kiedy te
                zacznają "niewinne przepychanki" wykorzystywać inaczej. Fakt, że
                ostatnio bardzo ograniczono zajęcia W-f (na korzyśc religii) i
                większość szkół nie stać na zajecia pozalekcyjne czy sportowe, które
                pozwoliłyby na wyżycie się energicznych i spragnionych rywalizacji
                dzieci, bo moim zdaniem, co podkreślałam tu kilkakrotnie, na
                wszystko jest czas i miejsce..i nie dziwie się, ze w szkołach takie
                zachowanie wychowawcy staraja sie wyeliminować choćby z powodu
                bezpieczeństwa, które są zobowiązani zapewnic wszystkim dzieciom i
                odpowiedzialności jaką za nie ponoszą.
    • grzehuu Re: Syn ganiony za męskość? 25.04.08, 23:02
      Moze zacznijmy od tego że szkoła jest do nauki a nie zabawy... jeśli twój syn
      czy tej koleżanki jest taki energiczny to zapiszcie ich na sztuki walki albo do
      klubu sportowego by gdzieś tą swoją "męskość" rozładował.
      Ok... chłopcy zawsze lubią broić ale szkoła nie jest do tego i nie będzie. Poza
      tym czy dawanie dzieciaku wolnej ręki będzie miało pozytywny wpływ na niego w
      przyszłości? Wg. mnie nie.
      sądzę że te babki zwracające uwagę maja ku temu powód.
    • mama_kotula Re: Syn ganiony za męskość? 28.04.08, 20:10
      karolinamon napisała:

      > mali chłopcy są po prostu inni niż małe
      > dziewczynki, każdy kto ma w domu „parkę” się z tym zgodzi.

      O tak, ja się zgodzę.
      Mam "parkę" z różnicą wieku 15 miesięcy.
      Syn jest najspokojniejszym dzieckiem na świecie, z powodu córki już kilka razy
      stałam "na dywaniku" przed wychowawcą w przedszkolu, bo komuś tam natłukła
      (najczęściej jakiemuś chłopcu).

      Wyjątek potwierdza regułę... a może reguła nie istnieje? wink
      Może wszystko zależy od mieszanki wychowania i charakteru dziecka, a nie jest
      zdeterminowane płcią? wink
    • marta13sar Re: Syn ganiony za męskość? 02.05.08, 10:01
      Wychowawczyni mojego syna ewidentnie faworyzuje dziewczynki.
      Dziewczynki zawsze są niewinne , a chłopcy to skaranie boskie. Np.
      sytuacja: mój syn wołał na koleżankę Roksanę "Roxy fm" (notabene syn
      bardzo lubi to radio) dostał uwagę że przezywa koleżankę, natomiast
      gdy ta koleżanka nazywała go grubasem to nie było problemu . Poszłam
      wyjaśnić sytuację, a pani na to że to co syn robił to było
      przezywanie, a mój syn do szczupłych nie należy więc dziewczynka
      miała rację i go nie przezywała tylko tak nazwała i miała rację bo
      tak jest. Ręce opadają. Chłopcy często mają taką zabawę jak np
      nadeptywanie butów, który szybszy, oczywiście zaraz uwagi (mimo że
      jest to za obopólną zgodą dzieci). Ale jak dziewczynka koledze
      zniszczyła pracę konkursową (nad którą pracował kilka tygodni) to
      nie widziała problemu tzn należało się bo dzień wcześniej chłopak na
      nią wpadł popchnięty przez innego (nie pochwalam, ale stało się), a
      ona na drugi dzień się zemściła targając pracę (gdy mama tego
      chłopca była u wychowawczyni to tłumaczenie pani było, że to pewnie
      było niechcący, przez pomyłkę, w końcu to wzorowa uczennica). ALe
      nawet w wyróznianiu dzieci widać jak jest, na 10 dzieci wzorowych w
      klasie tylko 1 jest chłopczyk (ale chłopczyk jest bardziej grzeczny
      niż dziewczynki, więc mało "męski" i to pani pasuje). Całe szczęście
      że syn już niedługo będzie w 4 klasie i pożegna się z tą dziwną
      kobietą. Nawet koleżanka mojego syna z klasy niższej, gdy miała
      zastępstwo z tą panią powiedziała do swojej mamy: ta pani od Pawła
      to chyba nienawidzi chłopaków, nawet dziecko 8 letnie (i to
      dziewczynka) potrafiłop to zauważyć. ALe jeszcze te pare m-cy
      wytrzymamy. Ale się rozpisałam.
      • jogo2 Re: Syn ganiony za męskość? 04.05.08, 21:13
        bardzo trafne spostrzeżenie autorki wątku - niestety w tę stronę zmierza nasza
        cywilizacja, która wymusza siedzenie na dupsku w coraz większych ilościach. Co
        jest zresztą paradoksalne - siedzenie na dupsku dotyczy często supermęskich
        zajęć, jak np. szofer, to znaczy raczej kierowca TIR-a, a tymczasem wychuchani
        jajogłowi intelektualiści sami z własnej nieprzymuszonej woli wsiadają na rower,
        latają paralotniami i robią inne przedziwne rzeczy, co nie zmienia faktu, że
        mający kłopoty ze zdrowiem kierowca tira postrzegany jest jako "chłopisko", a
        wysportowany pan z laptopem - jako przemądrzałe chucherko - bo go w domu
        nauczyli kultury i że pewnych rzeczy nie wolno, dyrdymały takie jakieś - np.
        skrzywdzić słabszego. Moim zdaniem kultura nam dziczeje. Pani w przedszkolu -
        ten temat prosi się o pracę doktorską. Tym niemniej uważam że nie tyle pani jest
        winna - ile znowu, ścieżka, którą prowadzi nas cywilizacja i kultura. Moje
        dziecko chodzi do przedszkola, bo inaczej nie miałoby się z kim bawić wcale. W
        przedszkolu, ma on kolegów, lecz miejscem akcji jest sala 30 m.kw. a w niej 20
        dzieci. Syn jest rozżalony, że pani nie pozwala na to, na co ja niekiedy w domu
        - rozpędzanie się z samochodzikiem i wyhamowywanie z poślizgiem. Ja się pani
        wcale nie dziwię i nie wiem, jakiego Supremena trzeba by było, żeby coś tym
        chłopakom wymyślił na takiej powierzchni.
        W dawnych czasach dzieci, w tym także chłopcy, mogły się wyżyć przy ciężkiej
        fizycznej harówie (ubodzy) lub w powszechnie panujących sportach (nie było tv,
        ani internetu).
        W dzisiejszych czasach naprawdę wszechstronnej opieki lekarskiej widzę tyle
        dzieci z tak krzywymi nogami (np. znam co najmniej 3 dziecki, które nie mogą
        postawić obok siebie razem stóp, tzn, nie były by w stanie stanąć w pozycji,
        jaką się w wojsku określa na baczność), że ja się zastanawiam, czy pediatra
        celowo ukrywa ten fakt przed rodzicami, skoro oni już sami oczu nie mają?
        No bierze się to stąd, że ruchu dzieci mają coraz mniej i coraz więcej jest
        sytuacji, w których ruch jest dla nich niemożliwy (siedzenie na dupsku przez 5h
        od 5r.ż. - coraz wcześniejsza zerówka i inne księżycowe pomysły). Niestety, o
        ile argument pięści świadczy o wielkości mózgu jak u pasikonika, to bez ruchu
        fizycznego, rozwój dzieci nie przebiega tak, jak powinien.

        Żyjemy niestety w czasach, w których wprawdzie sprzęt elektroniczny coraz
        barzdiej tanieje, natomiast dobra, które kiedyś były oczywistością za darmo,
        coraz bardziej drożeją, -takie jak dostęp do świeżego powietrza, możliwość
        ruchu, żywność nieskażona chemią i inne.
    • szarsz Re: Syn ganiony za męskość? 13.05.08, 22:10
      Jest świetna książka:

      SPOSÓB NA KAINA Jak chronić życie emocjonalne chłopców
      Thompson Michael


      polecam, szczególnie tym, którzy zrównują chłopców i dziewczynki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka