Dodaj do ulubionych

Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie

09.06.08, 20:59
oświeci?

Czy znacie jakiś wytlumaczalny i zrozumiały powod dla ktorego
dzieciom podaje się malo lub wcale doprawione potrawy?
Ja szperałam w necie i nie znalazłam nic ciekawego, albo jakiegos
sensownego wytlumaczenia.

Pytam się bo często słyszę stwierdzenie że dzieciom się nie doprawia.
A co np z dziećmi w takich dajmy na to Indiach gdzie króluje curry i
masa innych super mega turbo aromatycznych przypraw, myslicie że
dzieciom gotują odzielnie? smile)

Bo ja myślę że nie.

A rozwalają mnie posty że dziecko odzielnie choćby i do 3 roku zycia
ma miec gotowane posiłki.

why?
Obserwuj wątek
    • gimel4 Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 09.06.08, 21:16
      mój mały szkodnik na ten przykład wciąga bez skrzywienia chili con carne dość
      dość przyprawione. Generalnie chili go nie odrzucasmile I nie boli go brzuch ani
      nie ma spieczonego tyłka od kupy po takim chilitongue_out
    • deela Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 09.06.08, 21:18
      moj je to co my
      a ja to i kostki rosolowej (o ZGROZO!) uzywam smile
    • eyes69 Ja nie wiem Az 09.06.08, 21:21
      Ja nie mam serca nie doprawiac dzieciakowi jedzenia. wink))))

      Odkad zaczal jesc cos innego niz moje mleko, do dawalam mu od siebie
      z talerza roznosci bez wyrzutow sumienia. wink

      Jak robie mu zupy (bo tylko on w naszej rodzinie je zupy), to daje
      mu jedna kostke rosolowa. Gdybym miala robic zupe dla siebie, to
      dalabym dwie plus inne przyprawy.

      Ale z drugiej strony - gdybysmy z mezem jedli zupy, to
      przyprawialabym je tak jak lubie i Vic by jadl to samo co my.
      • eyes69 Poza tym dzieci lubia konkretne smaki 09.06.08, 21:23
        Nie odstrasza je smak cytryny czy czegos naprawde ostrego.
        Dzieciaki maja wiecej kubkow smakowych i w ogole inaczej wszystko im
        smakuje.
        • azille Racja Ajs 09.06.08, 21:34
          Powiedziałabym że dzieci lubią doprawione rzeczy i dziwne smaki.
    • princessa1 Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 09.06.08, 21:23
      zalezy co rozumiesz przez doprawiane
      jeśli chodzi o zioła, sół i pieprz to ok
      ale gdy chodzi o te wszystkie vegety, rosołki z glutaminianem sodu
      to myślę, że można sobie darować
      ja osobiście lubię smak vegety, ale córce jej nie dodaję do jedzenia
      rozmawiałam tez kiedyś ze znajomą dietetyczką i radziła unikać
      glutaminianu ponieważ dziecko w pewien sposób się od niego uzależnia
      no a dlaczego podaje się mało doprawione? myśle że każde dziecko
      roczne czy dwuletnie miałoby sensacje po bardzo ostro przyprawionej
      potrawie

      www.edziecko.pl/jedzenie/1,79377,5151946.html
      • azille precyzuję 09.06.08, 21:33
        Chodzi mi nie o "chemię" tylko o PRZYPRAWY tj np czosnek, pieprz,
        sol, chilli, imbir, curry itd. itd.

        Moja znajoma uznała że nie powinno się dawać dzieciom aż tak
        przyprawionych potraw jak dorosłym ale Gerard uwielbia np ćwikłę z
        chrzanem i kurczaka w marynacie z czosnku, uwielbia też dania
        chińskie.
        Aha, na pytanie "dlaczego dzieci nie moga miec doprawione" zwykle
        rozmowcy w tym moja znajoma rozkładają ręce. Brak argumentów, więc
        czemu na litość boską wiekszosc ludzi daje dzieciom mdlę potrawy
        skoro nie ma tak naprawdę sensownego argumentu przemawiajacym
        przeciw?
        • 987ania Re: precyzuję 09.06.08, 23:28
          Jak dziecku nic nie jest, to czemu nie doprawiać. Marchewkę może zjeść a bazylii
          albo pieprzu nie??
          Ja kupuję przyprawy naturalne w zielarniach, bo nie lubię soli, więc pewnie
          dziecku będę skąpić soli. A większość przypraw typu Kamis ma sól. Poza tym zioła
          wspomagają trawienie, więc jak dla mnie są zdrowe. Choć mój brat jak tylko we
          wczesnym dzieciństwie odkrył sól, to dodaje ją wszędzie i w dużych ilościach.
          Mama i ja mu marudzimy, że to na nerki nie jest dobrze, ale ona ma to gdzieś.
          Widocznie sól mu służy.
        • mala300 Re: precyzuję 09.06.08, 23:51
          to zazwyczaj chodzi o ta chemie-zeby sie wstrzymac.
          ziola i dalej w ten desen moga byc. ja tak doprawiam
          • m0nalisa Re: precyzuję 10.06.08, 00:35
            ja tez malemu daje to co my jemy, tylko mega mini porcje, nie gotuje mu osobno ,
            zupa jak jest to tylko blenderem czasem machce bo kuraka z kosci nie obgryzie
            hehehhhehe wiec robie zespol zupny kazdego po trochu i ziuuu mikserem.
            ostatnio jadl kotleta (strzal w pysk!!!) i wcinal jak glupi a to smazone przecie.
        • mariolka55 Re: precyzuję 10.06.08, 12:51
          moi jedza to co my odkad skonczyli rok,doprawiam normalnie,a czosnek
          wrecz im próbuje przemycac,jedynie staram sie unikac tego
          glutaminianu sodu,bo to szkodliwe nawet dla dorosłego jest.
    • anna_sla Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 10.06.08, 07:29
      teoretycznie po to aby nauczyć dziecka dobrych nawyków żywieniowych aby
      "rozkoszowało" się naturalnym smakiem np. takiej marchewki. Moim zdaniem
      niewiele daje taka nauka, bo i tak jak nie wcześniej niż w wieku nastoletnim
      zepsują sobie nawyki chipsami, hamburgerami i innymi śmieciami. Prawda jest
      taka, że dziecka nie da się uchronić przed tymi złymi nawykami, a przynajmniej
      moje jakieś oporne smile)

      A niektóre przyprawy są bardzo niezdrowe nawet i dla dorosłego człowieka i
      powinno się zrezygnować np. z takiej soli.
    • bubasio Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 10.06.08, 10:57
      takim niedoprawianiem chyba doprowadziłam do tego że Kubas jest teraz niejadkiem ;P
      Kaj je to co my i to tak wcina aż mu się uszy trzęsą smile

      kostek,jarzynek i tych innych chemicznych cudów nie używam, nawet dla nas
      ani zup w proszku, takich sosów
      kisiele i budynie staram się robić też sama, chociaż te torebkowe mam dla Kubasa
      nieraz na szybko

      no ale ja jestem świrnięta na punkcie gotowania, więc dla mnie to czysta rozkosz

      ps
      znowu se zamówiłam kilka książek kucharskich smile
      • 24lena Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 10.06.08, 13:15
        Doprawialam od poczatku,nawet sloicki no poza deserami.
        Igor je wszystko,obiady takie jak my je od 10 miesiaca zycia i jak mu frytek
        sola nie poprusze to ich nie ruszy ;>
        Kostki tez uzywam deela i nie mam wyzutow sumienia wogole smile))
    • olamad Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 10.06.08, 23:27
      Jak tylko się przekonałam, że Bartkowa alergia poszła w siną dal,
      Młody od razu zaczął jadać to samo co my.
      Generalnie staram się nie dodawac vegety, jeśli już, to do zup. Raz
      na jakiś czas, gdy jemy cos bezsosowego, gotuję dla Bartka osobną
      zupę, sole i dodaje liście laurowe i ziele ang.
      Od czasu do czasu daje mu też słoiki, ale widzę że wchodzą mu co raz
      ciężej - strasznie jęczy przy jedzeniu. To dziwne, bo jak je coś z
      mojej kuchni, to mówi "niam niam" i śmieje się radosnie..

      A pozwalacie już circa roczniakom samodzielnie grzebać w jedzeniu
      łyżką? Bo ja jakoś nie mogę się odważyć.. Kanapki pokrojone w kostkę
      je sam, ale jak sobie wyobrazę te zupę rozciapaną po całym pokoju,
      to mi chęć na uczenie samodzielnego jedzenia przechodzi..
      • porzeczka_mocna Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 11.06.08, 07:45
        Ja pozwalam małej grzebac łyzka - robię to juz od dawna, na długo
        zanim skończyła rok. Ale ja nie miałam wyjścia - młoda mi po prostu
        wyrywała łyżkę z rąk, a skutek takiej szarpaniny to masakra w całym
        pokoju. W dodatku ten dyskomfort psychiczny, gdy okazywało się, że
        młoda jest chyba silniejsza ode mnie bo daje radę tą pieprzoną
        łyżeczkę wyrwać, wrrrr...

        A jeśli chodzi o to, dlaczego nie przyprawiać - to ja znam jeden
        całkiem istotny powód - jak dziecię posmakuje w przyprawionych
        potrawach, to potem nie ruszy tych w przedszkolu. A dlaczego w
        przeeszkolu nie przyprawiają? Może z oszczędności? Albo taka
        tradycja smile.
      • azille Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 11.06.08, 09:17
        Ja zupy nie pozwalam bo Gerard ją wylewa na stol
        ale 2 gie dania ma swoj widelec i nabija sobie to mieso
        to ziemniaka czy cos, jak najbardziej, jesli w ogole w
        przeciągu 15 min jedzenia uda mu się cokolwiek nabic na widelec
        oczywiście wink)
        • opium74 Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 11.06.08, 21:25
          Olamad - no mój ma niecale 13 mies i też jakoś nie jestem gotowa na jego
          samodzielne jedzenie - nawet kanapka pokrojona w kostke lata po całym pokoju...
          jednak co raz częściej chce wyrwać mi łyżkę/widelec i już chyba czas zacząć mu
          pozwalac smile
          • olamad Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 11.06.08, 23:19
            Opium - no mój też wyrywa, ale na razie udaje mi się zręcznie
            manewrować smile.
            Azille - to Gerard ma az tyle cierpliwości by usiedzieć 15 minut i
            dłubać w jedzeniu? Bartek nawet najbardziej super-ciekawą rzecz
            rzuca po max 5 minutach i idzie szukać czegoś nowego. O przpraszam,
            skłamałam - wczoraj chyba przez 15 minut "bawił" się kocią miską z
            wodą.. A cisza była jak makiem zasiał.. Że też wcześniej mnie ten
            brak oznak zycia nie zastanowił smile).
            • azille Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 14.06.08, 19:45
              Ola babranie się w czymkolwiek czy to jest piasek
              czy też obiad ma swoj urok dla Gerarda wink)
    • niuta_s Re: Doprawianie jedzenia a dziecko czy ktoś mnie 12.06.08, 12:15
      ja tam jednak odkładam, tzn gotuje wszystko razem a przed wsypaniem już
      znaczniejszej ilości ostrych przypraw odkładam część dla Basi. ja przeginam z
      doprawianiem jak dobiorę się do chili, tabasco, przypraw typu garam czy tandori
      masala, to często sama ledwo daję radę zjeść.
      nie mniej jednak to co dostaje jest z reguły mocno doprawione ziołami, posolone,
      popieprzone...
      --
      Moja Baśka...
      po prostu piękna
      • niuta_s aha jeszcze jedno 12.06.08, 12:28
        nie toleruję jednak przypraw typu vegeta, czy ziarenka czegoś tam... bez obrazy
        ale to nie przyprawa, a z tego co widziałam wśród znajomych używają ją Ci którzy
        nie umieją gotować/doprawiać smile)))
        sama hoduje na tarasie dość sporo przypraw, albo kupuje świeże bądź przywożę od
        dziadków. super sprawa wyciągnąć z zamrażarki zimą swieże listki mięty,
        estragonu, czy kolendry...
        czosnek, cebula tylko świeży. moja teściowa hoduje brazylijskie papryczki chili
        (której ziarna przywiozła z wakacji), tak ostrych papryk w pl nigdy nie kupiłam,
        są rewelacyjne w sezonie, świetnie się trzymają mrożone, a i ususzyć można na
        mielenie

        a ostre do dla mnie takie, kiedy pali Cię gardło i masz gigantyczny katar! więc
        jeżeli ja się duszę po czymś takim to dziecku tego na razie oszczędzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka