kropka73
22.09.08, 12:40
Witam,
Chciałabym przedstawić Wam moją sytuację i spytać, jak
zachowalibyście się,gdyby Wam przydarzyło się coś podobnego.
Niedzielny "proszony" obiad u mojej mamy. Na obiedzie goście: moja
siostra z mężem ze swoimi dziećmi: 1,5 roku i 4 lata, my z naszą
córką - 5 lat i dawno nie widziani, przez to najbardziej ukochani
przez rodziców - mój brat z żoną i roczną córeczką, którzy, jak
przylecą ze Szkocji, są po prostu pępkiem świata. To chyba zresztą
normalne, jak się nie widzi dzieci przez pół roku, więc niech tak
będzie. Moja córeczka jest dość żywym dzieckiem, które bardzo
potrzebuje kontaktu z rówieśnikami, dość często spotyka się i bawi
ze starszą córeczką mojej siostry, jest między nimi mała różnica
wieku ( 7 miesięcy ). Problem w tym, że kiedy nie widzą się zbyt
długo, po prostu wpadają w szał podczas spotkania. Ganiają się,
krzyczą i są nie do opanowania, dopóki się nie zmęczą. Wczoraj też
tak było. W końcu opadły na kanapę i rozpoczęły zabawę w
księżniczki. Moja córeczka ułożyła sobie piramidę z poduszek i
usiadła na niej jak na tronie, mówiąc że jest księżniczką. No to
córeczka siostry też nie mogła być gorsza. Złożyła sobie poduszkę za
pupę i udaje księżniczkę. Moja córeczka czasem jest mało sprytna.
Zeszła z poduszek, bo chciała sobie kołnierz królewski zrobić, a
tamta tylko na to czekała, i dawaj, usiadła na jej tronie...No i się
zaczęło. Ponieważ wagowo moje dziecko było bez szans zaczęła płakać,
że ona nie ma tronu itd. Na to zlecieli się wszyscy - cała rodzinka
babcia, dziadek ciocie i wójkowie i ..jaka była ich reakcja na
skargi mojej córki, że nie ma już tronu? - gromki śmiech. Prawda, że
śmieszne jak dziecko jest bezradne? Do tego stopnia śmieszne, że
sama córka siostry zaczęła się śmiać, w końcu zrobiła bardzo
sprytnie, że kogoś podsiadła i za to została pochwalona. Reakcja
dorosłych pokazała jej, że tak należy a moja córka może być
wyśmiewana i upokorzona. Sytuację jakoś próbowałam załagodzić,
przytulałam córeczkę, zaprowadziłam w ododsobnione miejsce, żeby
uspokoić ją, żeby poprawić jej samopoczucie. To na nic. Była tak
rozgoryczona, że nawet po uspokojeniu czuła wzburzenie. Może
dlatego, ze z racji tego, ze jest najstarsza, ma zawsze dawać
przykład i względem niej wymagania co do zachowania są największe.
Innym wnuczkom uchodzi dużo więcej.I teraz coś, co zaskoczyło nawet
mnie, jako rodzica. Nieoczekiwanie moja łagodna do tej pory dla
najmniejszych maluszków córeczka przechodząc zamachnęła się nogą na
roczną córeczkę mojego brata. Nie uderzyła jej ale ten nie czekając
na moją reakcję, jako rodzica, podniósł ją za rękę do góry i dał jej
silnego klapsa. Po czym jak od niego już uciekła, nakrzyczał na nią,
że jest łobuzem, i że nie będzie tego tolerować. Moja córka zalewała
się łzami, nie mówiąc juz o tym, jak ja się czułam. Nie praktykuję
bicia. Gdyby mój holeryczny brat nie zareagował w ten sposób córka
musiałaby pójść i ochłonąć na 5 minut w odosobnione miejsce i
miałaby okazję przemyśleć swoje postępowanie. POtem idzie,
przeprasza za zachowanie, mowi, co zrobiła źle. Jest jej zawsze
bardzo przykro, kiedy stosuję taką "karę" i odnosi ona skutek
wychowawczy. Niestety w sytuacji, która miała miejsce zmuszeni
byliśmy opuścić to towarzystwo, które jeszcze pewnie długo
komentowało nasze metody wychowawcze i "brak karności" dziecka jak
to określiła moja mama.Aha, na sam koniec kazała mojej córeczce
przepraszać roczną kuzynkę, za to, że się na nią zamachnęła. W tej
sytuacji niestety nie mogłam się przemóc, bo dlaczego moje dziecko
ma być dalej upokarzane. Nie zrozumcie mnie źle. Ta konkretna
sytuacja spowodowała w konsekwencji postawienie mojego dziecka w
roli ofiary. A ja na to nie mogę pozwolić.Nie pozwolę na to, żeby
moje dziecko miało zachwiane poczucie wartości. Niestety, to wględem
niej, jako najstarszej wnuczki są stawiane największe wymagania i to
ona jest oceniana najsurowiej. Córce siostry wszystko uchodzi, bo ma
wg dziadków rodziców, którzy o nią mniej dbają i się nią tak nie
przejmują i przez to jest biedna. Poza tym często zdarza się, że to
córka siostry prowokuje pewne wydarzenia, a moja łatwowierna i
wrażliwa córka zbiera żniwo złego zachowania obu. Trudno, tutaj
będzie musiała nuczyć się życia i wyciągnąć wnioski, że niestety są
różni ludzie - sprytni, cwani i perfidni. Acha, a na koniec, jak już
wychodziliśmy z tego domu wariatów, to córka mojej siostry przyszła
do mojej córki z wstążkami we włosach i poduszką na pupie i
powiedziała "popatrz, teraz ja jestem księźniczką!". No i co tu
począć. Moje dziecko po tym wydarzeniu miała następujące
przemyślenia: "Nie lubię wujka, jestem zła i niedobra, nie mam
żadnych koleżanek, nikt mnie nie lubi" Czy o to chodziło? Czekam na
wasze opinie. Może rozluźnić na jakiś czas kontakty z córką siostry
na dłuzej, obydwie dziewczyny przejdą w inne "etapy" i coś się
zmieni? Co myślicie o postępowaniu mojego brata, jestem na niego
wściekła. Nie powolił mi zareagować, a potem było już za późno.